blusia1
24.01.05, 23:33
Nie wiem czy tylko mnie to spotyka ze strony obcych ludzi...Wkurza mnie
ciągłe tłumaczenie, dlaczego Michał jest taki mały a ma 4 miesiące, dlaczego
waży "dopiero" 5.100 a nie 7 kg itp. Juz w szpitalu musiałam wszem i wobec
mowić, że to hipotrofik dlatego urodził sie z wagą 1.450. 35 tydzień i taki
malutki? Pewnie pani papieroski paliła? Nigdy, nawet dym mnie drażni. No to
dlaczego on taki maleńki?
Na sali leżały ze mną takie 2 lalunie co oczyska w słup zrobiły, ze tylko 41
cm i 1.450. Ojesuuu, to jak połowa mojego synka ale on musi być chuderlaczek,
co?(mały leżał miesiąc w inkubatorze). No a jaki ma byc..wrrr?
Ide na szczepienie, wyciągam Michala z wózka i sobie chodzimy po korytarzu.
Komentarz 2 bab (matka z córką co tez przyszły z "normalnym", donoszonym,
odpowiednio tłuściutkim dzieckiem). Jaki on malenki a ile ma? 4 miesiące?
Niemozliwe? I taki malutki? Wygląda na 6 tygodni.
Normalnie rece opadają. Nie mam siły i ochoty tłumaczyc się, dlaczego,
dlaczego, dlaczego... Jak to jest u was dziewczyny?