Dodaj do ulubionych

Porażki...

08.10.07, 15:14
Czy Wam się zdażają? Człowiek się narobi a tu klapa. I
jużpoprawiaćsię nie chce. Eh...długą miałam przerwę. Na rozbieg
zrobiłam tunikę Dagnową i klapa, bo; długość do bani a raczej nie
dla mnie. Skrócone już, ok. Dekold teżwyszedlza duży i zredukowałam
go szydełkiem. No i rękawy. Teżza długie. Jużmi się skracaćnie chce.
A wogóle to też jakoś dziwnie, że jak już robię z opisem a nie z
głowy, i próbeczkę zrobię to i tak czasem za duże wychodzi. No i się
zniechęciłam. I zapał starciłam ;-(
A mohrek blado-różowy czeka. I kaszkiet chciałam zrobić z szalem.
Macie takie wpadki czasem? I doły?
Obserwuj wątek
    • urszula97 Re: Porażki... 08.10.07, 15:26
      Kochana ,ty nie pierwsza i ostatnia.Ja bardziej z tych ostatnich.
    • agawnuk Re: Porażki... 08.10.07, 16:14
      Nie zniechęcaj się. Co do próbek to mam to samo. A w kwestii
      przeróbek, może zacytuję moją koleżankę (w czasie wizyt u niej
      robiłam sweterek dla jej córeczki, który oczywiście kilka razy był
      pruty)"ty rób, a nie pruj".
      • unhumblee Re: Porażki... 08.10.07, 16:45
        no normalnie jakbym swojego meza slyszalasmile juz chyba piaty raz
        zaczynam z barbary kardigan dla siebie i po zrobieniu 10 cm pruje,
        bo nic mi sie nie podobasmile
    • olivka33 Re: Porażki... 08.10.07, 17:21
      Szalicja, ja mam tak bardzo często i tez mnie to zniechęca.. czasem
      na kilka miesiecy sad(( dlatego bardzo częśto po takiej porażce
      chwytam za szydełko i robie serwety, serwetki i firanki. To zawsze
      wychodzi i mnie podbudowuje. Juz czasem myśle, że tylko to umiem
      robić.
    • thistle Re: Porażki... 08.10.07, 18:03
      gdybym z zupełnie kłamliwych,nieprzydatnych próbek miała zrobić
      kocyk, to maluchy mogły by sobie robić bardzo kolorowy włóczkowy
      namiot z niego. I sąsiadka by się zmieściła. A robię na drutach
      niewiele ponad rok smile
      Gdy jakiś projekt mi się nudzi,to go odkładam(jeśli zaawansowany) i
      wracam potem, a jeśli nie jest,to pruję szybciutko,zeby sie nie
      zrazić. Sweterków na sumieniu mam niewiele ( 2 BSJ dla znajomych
      niemowlaków, jeden dla córki i jeden dla misiaka synkowego winkale
      zawsze staram sie zwyczajnie porównać z takim w noszonym rozmiarze.
      I to działasmile
      A dół mam ,gdy pomyślę o killerskim szalu,który znowu wylądował w
      pokrowcu na poduszki,nie mogę już patrzyć na kolor bordo,a jeszcze z
      30 cm by sie przydało...
    • motylek73 Re: Porażki... 08.10.07, 21:45
      ba! i to jak czesto! Ale teraz nauczylam sie kazda czesc swetra
      namoczyc, wysuszyc i zobaczyc co wyszlo - to pomaga w prawidlowych
      obliczeniach i bardzo redukuje ilosc prucia (aczkolwiek nie do
      zera...)
      • szalicja Re: Porażki... 09.10.07, 09:55
        Dzięki dziewczyny, bo już myślałam, że to tylko ja tak mam. No i
        chumorek mi się poprawił, bo kupiłam fajowską włóczkę w lumpeksie i
        wydziergam sobie na szydełku (bo to mam w jednym palcu) berecik z
        daszkiem, czyli kaszkiet lub coś do niego podobnego. I do tego szal.
        I macie rację, czasem taka mała forma daje dużo satysfakcji bo
        powstaje szybko i człowiek się nie napracuje, nawet, jak zaliczy
        poprawki wink
        A więc zaglądam na Zdzisi fotki i zaczynam.
      • piekielnica1 Re: Porażki... 11.10.07, 19:24
        > Ale teraz nauczylam sie kazda czesc swetra
        > namoczyc, wysuszyc i zobaczyc co wyszlo -

        A ja robie wieksze probki, np 30 oczek i 30 rzedow, pozniej to
        mocze, susze i dopiero mierze.
        Nie zawsze udaje mi sie na takiej podstawie obliczyc wlasciwe
        parametry, ale niepowodzen jest duzo mniej niz przy typowej
        probie 10 na 10.
        Wlasnie koncze swetrzysko, ktore mialobyc duze, ale jakos nie jest,
        chyba?
        • ry-bka Re: Porażki... 11.10.07, 20:22
          Mnie najbardziej wkurza, jak juz coś zrobie , a potem wcale nie noszę. Nie to , że mi się nie podoba efekt, ale się po prostu nie czuję w danym ciuszku. Sweterek np. niebieski mam - fajny, kolorek mi sie podoba, ale tylko na wieszku - nie jestem w stanie go na sobie wytrzymać (bo to taki dośc intensywny niebieski). Spróć szkoda, dac nie mam komu, przefarbować się nie da ( już próbowałam na próbce).

          Chyba powinnam robić tylko dla innych wink
          • szalicja Re: Porażki... 12.10.07, 12:23
            Tak, tak...Ja wczoraj zrobiłam 90% kaszkietu, czyli został daszek do
            zrobienia. Zainwestowałam w grubaśne szydełka i nie podoba mi się.
            No i chyba zrobię z tego jakieś bolerko albo jeszcze zakombinuję ten
            bertet na drutach może. Sama nie wiem...Jak narazie robię również
            sweter z moherku i narazie jest ok, bo będzie dość prosty, więc nie
            ma co zepsuć, hihi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka