Niedawno znowu wróciłam do dziergania i... ręce mi opadły a nogi odpadają.
Mieszkam w teoretycznie dużym mieście (Trójmiasto) a kupienie fajnej wełny
graniczy z cudem. W większości pasmanterii królują akryle plus parę motków
wełny w kolorach "ekologicznych" i ilościach śladowych. Właściwie to głównie
różne Eliany i Aniluxy

((
Do licha!!! Jak już się narobię, to chciałabym, że to było coś fajnego,
eleganckiego i trwałego, a nie plasticzany anilano-akryl!!
Kiedy przeglądam rosyjskie strony, to wątroba mi z zazdrości puchnie jakie
fajne wełny te dziewczyny mają.