Dodaj do ulubionych

psy - pytanie do spacerowiczów

06.03.07, 14:24
Otóż:
Mam dwa psy.
Spore.
Psy sobie biegają po podwórku ogrodzonym tymczasowo siatką. Tymczasowo nie
znaczy licho - trzyma się toto, nawet, jak psy skaczą.
Problem jest taki, że tuż za ogrodzeniem jest chodnik - chodzą ludzie.
I ja mam pytanie do Was, jako do tych ludzi, idących za płotem, na który
rzucają się dwa groźnie wyglądające psy: czy macie za złe właścicielowi, że
te psy szczekają? Czy jesteście zdania, że pies jest po to, żeby szczekał?
Bo mam tu rozbieżność światopoglądową z mężem....
Obserwuj wątek
    • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:27
      jako spacerowicz odpowiem:)
      niech szczekają, przecież to psy, a nie jakieś podróby:)
      Tylko zwróć uwagę na ogrodzenie, żeby się przez nie przedostały na ulicę,
      spotkać duże psy oko w oko, szczególnie z dzieckiem to mała frajda
      • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:33
        no własnie mozliwość przedostania się na zewnątrz przez ogrodzenie = 0
        pies nr. 1 to szczeniak (nieco wyrośnięty, to prawda...), do tego w trakcie
        szkolenia
        pies nr. 2 to suka typ "misiek" - jak ją kto wypuści poza podwórko, to ludzie
        jej nie interesują, tylko woooolność :). Póki co - wypuszczono ją raz, odkąd tu
        mieszkamy.
        • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:36
          ale spacerowicz spotykając takiego sporego psa nie wie czy piesek jest
          zainteresowany wolnością czy też nogawkami spodni:))))

          a psy lubią się podkopywać pod siatką, znam to z autopsji:)))
          • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:41
            przez beton???przekopywać???

            wiesz...pieski na wolności mozna podzielić na te, które się interesują ludźmi
            (np. gapiąc się im w oczy) - i wtedy człowiek się zastanawia, czy gryźnie za
            nogawkę czy pójdzie dalej, i na takie, co to człowieka mają w głębokim
            poważaniu - i wtedy człowiek nawet nie zauważa, że spory pies biegnie drugą
            stroną drogi. Wiem, bo koło mie biega regularnie jeden koleżka wraz ze swoim
            łańcuchem. On z tego drugiego typu ;)
            • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:43
              patsik napisała:

              > przez beton???przekopywać???
              >

              a tego nie widziałem, chociaż inteligentne psiaki pewnie potrafią:))

              > wiesz...pieski na wolności można podzielić na te, które się interesują ludźmi
              > (np. gapiąc się im w oczy) - i wtedy człowiek się zastanawia, czy gryźnie za
              > nogawkę czy pójdzie dalej, i na takie, co to człowieka mają w głębokim
              > poważaniu - i wtedy człowiek nawet nie zauważa, że spory pies biegnie drugą
              > stroną drogi. Wiem, bo koło mie biega regularnie jeden koleżka wraz ze swoim
              > łańcuchem. On z tego drugiego typu ;)

              fajne psiaki:)))
              • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:46
                żeby nie było - ten spory pies z łańcuchem to nie mój, tylko obcy!
                ja swojego bym w życiu na łańcuch nie przyczepiła!
                • michaelandro Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 14:58
                  A mnie takie psy ujadające na przechodniów irytują. Skacze toto do siatki i aż
                  strach przejść. To, że Ty się ich nie boisz, nie znaczy, że inni tak mają.
                  • francesca12 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 22:08
                    Popieram!
                    Jak idę rano do pracy (zaspana mocno), to mnie straszą te burki, które
                    znienacka rzucają się z krzykiem na ogrodzenia.
                    Jeden jest taki głupi, że biega dookoła dwojego ogona i ujada przy tym, raz o
                    mało zawału przez niego nie dostałam.
                    • funcia2 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 22:13
                      Chociaż masz niezłe otrzeźwienie jak stawiają Cię na równe nogi:)
                      • francesca12 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 22:32
                        Wywołuje to we mnie agresję!
                        I wchodzę taka zła do roboty, że wszyscy się po kątach chowają :D
                        A ja jestem przecież taki aniołek :))
    • artwilk Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 15:04
      Pies ma prawo szczekać. Zwłaszcza na swoim terytorium. Jak sobie spaceruję, a
      taki na mnie ujada, pretensji nie mam ani do niego, ani do właściciela. A co do
      pytania czy pies jest po to, żeby szczekał? Nie, pies jest po to, żeby go kochać.
    • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 15:34
      > I ja mam pytanie do Was, jako do tych ludzi, idących za płotem, na który
      > rzucają się dwa groźnie wyglądające psy: czy macie za złe właścicielowi, że
      > te psy szczekają? Czy jesteście zdania, że pies jest po to, żeby szczekał?

      W zasadzie to obydwu pytaniach dałaś odpowiedź.
      Gdy idę chodnikiem, i widzę jak z głębi posesji dobiega do płotu ujadający
      pies, odprowadza mnie szczekaniem do następnego sąsiada, to mam obawy czy aby
      nie znajdzie sobie jakiejś dziury i nie zaatakuje mnie na serio (bez względu na
      to jak solidny jest ten płot). Widziałem juz przypadki przeskakiwania psów
      przez płot wysokości ok 1,7 metra. A potem sie czyta w gazetach, że zazwyczaj
      piesek jest miły, spokojny i w ogóle, ale stało sie, cos mu odbiło i pogryzł.

      W takiej sytuacji posyłam właścicielowi, w duchu, klika mięsnych wiązek.
      Myślę też wtedy sobie, że właściciel jest człowiekim pokroju zakompleksionego
      dresa, któremu psy służą do obrony BMW z radiem umcyk, umcyk, przed złodziejami
      takimi jak on sam.

      Pies szczeka z natury, ćwierkać nie będzie.
      Tylko nie rozumiem tego, dlaczego właściciel zezwala na to by jego pies
      powodował cierpienia psychiczne przechodniów, którzy sobie na to niczym nie
      zasłużyli?
      • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 18:44
        juki, a otóż własnie....
        to jest pokrętna natura psa, że szczekają, bo chyba muszą....

        Na pewno nie jesteśmy dresiarzami, co to bul terier bez karku i beemka stanowią
        do niego komplet.
        Nasze psy są kochane, dlatego nie trzymamy ich na łańcuchu ani w kojcu.
        A czemu szczekają? Nie wiem...naprawdę nie wiem - za każdym razem są karcone,
        jeśli szczekają na kogoś, kto sobie po prostu idzie, nic im nie robiąc
        (wiadomo, jak idzie ktoś nietrzeźwy, czy dziecko patykiem wali w siatke, to
        każdy pies się zeźli...).
        Tak jak pisałam - jest prowadzone szkolenie, ale nie na agresję, tylko na "psa
        towarzysza". Absolutnie staramy się wygaszać takie zachowania, jak szczekanie
        na ludzi.
        Niestety, uważam, że pechowo, mieszkamy na łuku drogi - nasza siatka
        idzie "skośnie" w stosunku do chodnika i psy prawdopodobnie myslą, że człowiek
        idący chodnikiem wchodzi na ich teren....
        Mam nadzieję, że zrobienie bardziej zasłaniającego płotu zmieni nieco
        sytuację...
        Na razie stoimy w oknie i ich ochrzaniamy....
        • funcia2 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 06.03.07, 22:04
          patsik napisała:


          > Na razie stoimy w oknie i ich ochrzaniamy....


          To musi śmiesznie wyglądać.

          A swoją drogą to ja też nie mam nic przeciwko szczekającym psom, tylko tak jak
          napisał Grzegorz czasem jak tak z znienacka wyleci to obawiam się czy oby to
          ogrodzenie za którym jest jego królestwo i terytorium do obrony jest w całości.
          Czasem niegroźnie wyglądający kundelek może okazać się bardziej jurny niż
          ciapciakowaty wilczur, który odważny jest tylko na swoim podwórku.
          Pasia natura jest chyba zaskakująca, bo taki groźny wilczur za swoim ogrodzeniem
          jest wielkim bechterem, a jak tylko zobaczy, że furtka, albo brama jest otwarta
          kuli ogon i zwiewa do budy.
          Znam taki przypadek, mój wujek ma rodwajlera, który za siatką szczeka jakby miał
          zaraz kogoś pożreć, a jak się wejdzie na podwórko i go zawoła zaraz jest potulny
          jak baranek, a jak moja córka miała może ze 2 no góra 3 m-ce i leżała sobie w
          wózeczku on bierdaczysko, taki pokorniutki położył się pod wózkiem, a jak ona
          zaskierczała zaraz do niej zaglądał i dawał wsztkim znak, że dziecko wcale nie śpi.

          Generalnie uwielbiam psy, ale wolę te bardziej włochate;)
        • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 09:13
          patsik napisała:

          > juki, a otóż własnie....
          > to jest pokrętna natura psa, że szczekają, bo chyba muszą....

          ok, tylko dlaczego muszą tego słuchać wszyscy sąsiedzi dookoła?
          rozumiem, że masz hobby
          ale dlaczego powodujesz nim uciążliwość dla otoczenia?
          tego już nie rozumiem

          Na początku zadałaś pytanie: jak się czujecie widząc groźnie wyglądającego psa
          rzucającego się w waszym kierunku?
          Przepraszam, ale takie pytanie jest nienormalne. Ogólnie wiadomym jest, że
          czujemy się wtedy niepewnie, przestraszeni. Myślę, że i bez tego pytania to
          wiedziałaś. Jeżeli nie, to kiepsko u Ciebie ze znajomością zasad współżycia
          społecznego. Z późniejszej wypowiedzi ("wołamy na niego z okien by nie
          szczekał") wynika jednak, że widzisz strach przechodniów i zdajesz sobie z tego
          sprawę. Zastanawiam się w tym momencie, czy takie działanie - pozwalanie psu na
          straszenie ludzi i późniejsze przywołanie go - nie wywołuje u Ciebie jakiegoś
          typu podniety, ekscytacji, dodatkowego pałera, takiego jak u albo
          ekshibicjonisty, który generalnie jest niegroźny, ale powoduje u swoich ofiar
          szok, strach. Taki osobnik podlega leczeniu.

          Tak więc, po Twoich wypowiedziach można sądzić, że świadomie powodujesz przykre
          odczucia przechodniów - przywołanie psa z okna nie jest skutecznym załatwieniem
          sprawy. Jedyne co mogę zrobić to prosić Cię o takie zorganizowanie wybiegu dla
          psów, by swoim zachowaniem nie powodowały zagrożenia bezpieczeństwa
          przechodniów.

          Pozdrawiam,
          juki4
          • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 09:37
            dziwne Juki4, że nie wnioskujesz o zakaz trzymania psa
            • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 09:58
              generalizujesz sprawę grzeg_sz1'u

              jedyne o co mogę wnioskować do włascicieli psów to o ruszenie swoimi szarymi
              komórkami i o więcej wyobraźni
              • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 10:38
                juki4 napisał:

                > generalizujesz sprawę grzeg_sz1'u

                bardzo możliwe, ale to już mój urok;)

                > jedyne o co mogę wnioskować do właścicieli psów to o ruszenie swoimi szarymi
                > komórkami i o więcej wyobraźni

                tu się zgadzam, a czy solidne ogrodzenie w którym biegają psy jest dowodem na
                wyobraźnię? czy jej brak?
                A że psy szczekają? to ich urok, i tego nie zmienisz, chyba że przetniesz im
                struny głosowe, ale to już sadyzm
                • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 11:24
                  grzeg_sz1 napisał:

                  > tu się zgadzam, a czy solidne ogrodzenie w którym biegają psy jest dowodem na
                  > wyobraźnię? czy jej brak?

                  Miło mi, że w tym względzie się zgadzamy :-)
                  Jednakże w przypadku o którym dyskutujemy mowa jest o "podwórku ogrodzonym
                  tymczasowo siatką. Tymczasowo nie znaczy licho - trzyma się toto, nawet, jak
                  psy skaczą". Tak więc polemizowałbym o solidności tego ogrodzenia.

                  O, i jeszcze jedna sprawa, którą dopiero teraz zauważyłem. Cytat:
                  "Problem jest taki, że tuż za ogrodzeniem jest chodnik - chodzą ludzie."
                  To podwórko jest przy ulicy i chodniku a nie odwrotnie!
                  Przez patsik zwyczajnie przemawia egoizm.

                  pozdrawiam,
                  juki4

                  PS. Może trzeba tam ustawić znak: "PRZEJŚCIE DRUGĄ STRONĄ ULICY" ?
                  • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 11:48
                    juki4 napisał:


                    > Jednakże w przypadku o którym dyskutujemy mowa jest o "podwórku ogrodzonym
                    > tymczasowo siatką. Tymczasowo nie znaczy licho - trzyma się toto, nawet, jak
                    > psy skaczą". Tak więc polemizowałbym o solidności tego ogrodzenia.
                    >
                    tymczasowe ogrodzenie z siatki nie znaczy że wiatr je przewróci, zwróć uwagę że
                    Patsik wspominała o betonie.


                    > O, i jeszcze jedna sprawa, którą dopiero teraz zauważyłem. Cytat:
                    > "Problem jest taki, że tuż za ogrodzeniem jest chodnik - chodzą ludzie."
                    > To podwórko jest przy ulicy i chodniku a nie odwrotnie!
                    > Przez patsik zwyczajnie przemawia egoizm.
                    >
                    tu już przesadzasz, a gdzie ma być chodnik? na środku ulicy???



                    > pozdrawiam,
                    > juki4

                    również pozdrawiam:)

                    > PS. Może trzeba tam ustawić znak: "PRZEJŚCIE DRUGĄ STRONĄ ULICY" ?

                    wszystko można, ale po co? to że psy biegają po OGRODZONYM terenie nie znaczy że
                    trzeba przechodzić drugą stroną, dla nie to już złośliwość;)
                    • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 12:07
                      Patsik, czy pokusisz się o jakieś podsumowanie wątku?
                      • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 19:48
                        juki - pokuszę się o podsumowanie wątku, chociaż od Ciebie to mi się należą
                        przeprosiny ;)

                        Nie jestem bowiem zakompleksionym dresiarzem - złodziejem, który hoduje psy dla
                        obrony swojego BMW.
                        Wątek ten powstał, żeby przekonać mnie, czy szczekające psy, aczkolwiek dobrze
                        oddzielone od reszty świata, przeszkadzają przechodniom. Mi bowiem zupełnie nie
                        przeszkadza, że przechodząc obok cudzego płotu jestem mniej lub bardziej
                        agresywnie, obszczekiwana. Mojemu mężowi - przeszkadza.
                        Od samego początku, kiedy juki włączyłeś się do dyskusji, wątek przestał być
                        odpowiedzią na moje pytanie, a zaczął być atakiem. W dodatku atakiem bez
                        możliwości obrony: na nic moje zapewnienia o bezpieczności ogrodzenia, o
                        specjalnym szkoleniu psów (nie w kierunku agresji!!!), o karceniu ich za
                        szczekanie, o niefortunnym usytuowaniu podwórka....Nigdzie nie napisałam, że
                        ujadają non stop - Juki gdzieś to zauważył, ze zdania mówiącym o tym, że
                        ogrodzenie jest mocne, juki wyjął tylko tę część, że jest
                        tymczasowe.....ech....Juki założył, że jestem złodziejem - dresiarzem,
                        wychowującym psy - bestie w celu uprzykrzenia życia sąsiadom. Na pewno ich nie
                        karmię i celowo wskazuję co mniejsze dzieci jako cel ataków. I na nic tu
                        jakiekolwiek dyskusje...

                        Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli wprost na moje pytanie, szczególnie
                        tym, którzy napisali, że jest to irytujące.

                        Pytanie następne - czy jest to na tyle irytujące, żeby robić krzywdę zwierzęciu
                        lub niszczyć mienie właściciela tegoż zwierzęcia?

                        I jeszcze jedno: dlaczego myślicie źle o właścicielu takiego szczekacza?
                        Przecież to nie jego wina, że pies zachowuje się zgodnie ze swoją naturą? Tym
                        bardziej, że wielokrotnie przechodnie wręcz prowokują i drażnią, a pies to
                        zapamiętuje :(
                        • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:32
                          patsik napisała:


                          >
                          > Pytanie następne - czy jest to na tyle irytujące, żeby robić krzywdę zwierzęciu
                          >
                          > lub niszczyć mienie właściciela tegoż zwierzęcia?
                          >

                          no wiesz co? mam nadzieję że to pytanie retoryczne, oczywiście przy założeniu że
                          psiak biega po terenie ogrodzonym i zabezpieczonym.

                          > I jeszcze jedno: dlaczego myślicie źle o właścicielu takiego szczekacza?
                          > Przecież to nie jego wina, że pies zachowuje się zgodnie ze swoją naturą? Tym
                          > bardziej, że wielokrotnie przechodnie wręcz prowokują i drażnią, a pies to
                          > zapamiętuje :(

                          nie wszyscy źle myślą, druga sprawa jest duża grupa właścicieli psów którzy
                          pokazuję wręcz podręcznikową głupotę: pies w stylu pitbulla biegający po
                          trawniku bez kagańca i smyczy.
                        • juki4 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 08.03.07, 11:01
                          Droga Patsik,
                          Ok, dresiarką nie jesteś. W tamtym poście po prostu napisałem co generalnie
                          myślę o włascicielu który pozwala na to by jego psy atakowały przechodniów
                          (chocby przez płot).

                          Zauważ, że zdecydowana wiekszość dyskutantów udzieliła odpowiedzi negatywnej na
                          zadane przez Ciebie pytanie. Ja odpowiedziałem dosadnie, wg Ciebie atakujaco,
                          ale psy które atakują przechodniów, niestety nie przebierają w środkach i zanim
                          zaczną ujadać, nie proszą grzecznie przechodniów o opuszczenie "ich" terenu.

                          Zupełnie bezzasadnym jest twierdzenie, że nie masz mozliwości obrony. Jakby nie
                          było - Twoja powyzsza odpowiedź pojawiła sie właśnie na moje zaproszenie.

                          Doceniam oczywiście Twoje starania na rzecz ograniczenia przechodniom cierpień,
                          jednak w dalszym ciagu uważam je za niewystarczające. Sposoby które stosujesz
                          zmniejszają skutek, ale nie zapobiegają przyczynom. Pomyśl nad tym.

                          Dlaczego myślimy źle o właścicielu szczekacza?
                          Odpowiedź w dyskusji padała nie raz. Znaleźć je nietrudno, trudniej, jak widać,
                          z ich zrozumieniem.

                          Irytacja jest jednym z bardziej miekkich odczuć, jakie były tu dotychczas
                          wymieniane. Szkoda, że tylko to odczucie uznałaś za główne. Jedna z dyskutantek
                          napisała, że atak psa wzbudza w niej agresję, więc ni mniej ni wiecej dochodzi
                          tu do nakręcania spirali. Nie dziw sie więc, że później czesc przechodniów,
                          niestety drażni te psy.
                          • sylkwa1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 15:12
                            juki4 napisał:

                            > Doceniam oczywiście Twoje starania na rzecz ograniczenia przechodniom
                            cierpień,
                            >
                            > jednak w dalszym ciagu uważam je za niewystarczające. Sposoby które stosujesz
                            > zmniejszają skutek, ale nie zapobiegają przyczynom. Pomyśl nad tym.

                            To ty pomyśl nad tym co piszesz. Przyczyna szczekania psa jest tylko jedna - on
                            chroni i ostrzega swoich pobratymców przed niebezpieczeństwem. Żeby usunąć
                            przyczyny szczekania psa należałoby usunąć (wyimaginowane dla psa) zagrożenia -
                            czyli de facto usunąć przechodniów!

                            To co ma patsik zrobić? O! Już wiem! Niech dla dobra ogółu pozbędzie się psów!
                          • presario_online Re: psy - pytanie do spacerowiczów 10.03.07, 23:14
                            ty juki chyba musisz byc jakims "blokowcem" z jakiegos nowego zamknietego
                            osiedla....tak sadze....a teraz obraz sie.
    • exot Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 19:39
      Dorzuce i ja swoje 3 grosze :-)

      Mnie cos takiego przeszkadza i to bardzo.

      A co dopiero osoby starsze albo chore- dla kogos takiego taki nagly "atak" psa
      moze skonczyc sie bardzo zle, np moze sie przestraszyc i zaslabnac albo
      przewrocic i cos sobie zlamac.
      • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:28
        exot napisał:

        > Dorzuce i ja swoje 3 grosze :-)
        >
        > Mnie coś takiego przeszkadza i to bardzo.
        >
        > A co dopiero osoby starsze albo chore- dla kogoś takiego taki nagły "atak" psa
        > może skończyć sie bardzo źle, np może sie przestraszyć i zasłabnąć albo
        > przewrócić i coś sobie złamać.

        a ja z uporem maniaka będę bronił psiarz/i psiarki:)/
        na tej zasadzie w całym mieście powinno być cichutko, bo nagły hałas może kogoś
        przestraszyć i nieszczęście gotowe.
        • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:31
          hehe, grzegsz - to chyba urok Kresów, że na każdym podwórku co najmniej 2
          szczekacze, toś się przyzwyczaił :)
          • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:35
            patsik napisała:

            > hehe, grzegsz - to chyba urok Kresów, że na każdym podwórku co najmniej 2
            > szczekacze, toś się przyzwyczaił :)

            to na pewno też:)
            a poza tym ja jestem prawicowe bydle:) to co ktoś robi na SWOIM terenie to jego
            sprawa, pod warunkiem że nie stwarza zagrożenia dla innych, a szczekający pies
            za ogrodzeniem nie stwarza.
            • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:37
              ale - jak widać z większości odpowiedzi - uciążliwy jest :-/ i to mnie
              martwi....
              będzie ogrodzenie w przyszłym miesiącu!
              • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:47
                tak się zastanawiam: co w tym dziwnego że pies szczeka??
                • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:52
                  hmmm...jak widać - dziwne dla większości ;)

                  myślę, że może osoby bojące się psa szczekającego nawet za ogrodzeniem, miały
                  jakieś przykre sytuacje z tym zwierzęciem?

                  a tak swoją drogą: moja suka ewidentnie szczeka dlatego, że w poprzednim
                  miejscu zamieszkania była drażniona przez przechodniów :( Tego się już nie da
                  naprawić....
                  • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 20:56
                    patsik napisała:

                    > hmmm...jak widać - dziwne dla większości ;)
                    >

                    dziwny jest ten świat:)

                    > myślę, że może osoby bojące się psa szczekającego nawet za ogrodzeniem, miały
                    > jakieś przykre sytuacje z tym zwierzęciem?
                    >
                    no to ja powinienem nienawidzić psów, dawno temu własny pies porządnie mnie
                    dziabnął przy karmieniu

                    > a tak swoją drogą: moja suka ewidentnie szczeka dlatego, że w poprzednim
                    > miejscu zamieszkania była drażniona przez przechodniów :( Tego się już nie da
                    > naprawić....

                    niestety
        • exot Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 21:51
          > a ja z uporem maniaka będę bronił psiarz/i psiarki:)/
          > na tej zasadzie w całym mieście powinno być cichutko, bo nagły hałas może kogoś
          > przestraszyć i nieszczęście gotowe.

          Ja bardzo lubie psy i psiarzy (nie cierpie kotow ale to inny temat).

          Nie chodzi przeciez o sam halas, tylko o cala sytuacje. Wyobraz sobie ze zbliza
          sie do Ciebie rozpedzony samochod i hamuje z piskiem 20 cm przed Toba.

          A co do halasu, w miescie powinno byc na tyle glosno na ile to jest konieczne,
          to chyba oczywiste. Nadmierny halas szkodzi i zwyczajnie przeszkadza.
          • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 22:17
            eeej, exot - nie przed Tobą, tylko przed siatką
            siatką przytwierdzoną do słupków wbitych w beton

            i o ile samochód pewnie wywaliłby rzeczoną siatkę wraz ze słupkami, tak mój
            pies ani nie może ani nawet nie chce tego zrobić - mówiłam o szczekaniu, nie o
            usiłowanui wydostania się na zewnątrz.
            • exot Re: psy - pytanie do spacerowiczów 07.03.07, 22:30
              Chodzilo mi o rodzaj bodzca :-) i ze nie chodzi tylko o halas jak pisal Grzeg.
              • tina_tina_82 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 08.03.07, 14:44
                takie "małe i słodziutkie" pieski jak Twoje, Patsik niech sobie szczekają! Jakby
                wpadł tam mój Fredzio- rasowy wilk to by ludzie niechcieli chodzić Waszą
                ulicą!!! pozdrowionka dla psiaków!
                • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 08.03.07, 15:33
                  hihihi, rasowy wilk, hihihihi
                  • kalina_p mnie nie przeszkadza 08.03.07, 19:59
                    tez mam 2 psy, nie miniaturki (jeden włochaty, funcia;), znam psy i rozumiem i
                    nie mam ani do psów ani do właścicieli pretensji, że te psy szczekaja. Jak
                    najbardziej naturalne zachowanie psa.
                    To tak, jakbym miała miec pretensje do dzieci na placu zabaw, że wrzeszczą. I
                    tez sie ich mozna przestraszyc;)

                    Nie boję się, jesli sa za plotem/siatką.
                    Denerwuje mnie to tylko wtedy, kiedy ide z moimi psami na smyczy i pies za
                    siatka zaczyna szcezkac na moje, moje na tego psa, pies zaczyna biegac wzdłuz
                    siatki, moje tez usiłuja i...wesoło jest. Szczególnie, jak jeszcze druga ręką
                    trzymam Kindziore;)
    • sylkwa1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 15:05
      przeczytałam wszystko od początku do końca. Juki jest nienormalny albo
      wielokrotnie krzywdzony w dzieciństwie przez kogoś kto się za psa przebierał.
      Nie przejmuj się.
      Pies jest od tego by go kochać (że pozwolę sobie zacytować ktoregoś z
      przedwpisowców). To, że szczeka jest najnaturalniejsza rzeczą na świecie. Ze
      zdumieniem czytałam, że ochrzaniasz swoje psy za to, ze szczekają na podwórku.
      Ja ochrzaniam bo w bloku. Insza inszość.

      Bardzo mi się podobała wypowiedź kaliny_p. Taak, dzieciom też warto by zakazać
      niekontrolowanego wydzierania się na podwórkach.

      Gwoli prawdomówności muszę przyznać, ze nieraz moje serce piknęło mi dodatkowo
      na widok lub z powodu naglego ujadania przy moim boku. Trwa to jednak ułamek
      sekundy (odruch bezwarunkowy).

      Nie mam jednak pretensji do właścicieli psów. Co właściciel moze zrobić?
      zawiązać psią mordę sznurkiem?
      Patsik! Nie zawiązuj swoim pieskom mordy, proszę cię! Ani sznurkiem ;) ani
      komendą!
      • grzeg_sz1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 15:13
        najlepiej wprowadzić ciszę nocną przez cały dzień:))))))
        • sylkwa1 Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 15:18
          :DDD
          • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 19:21
            zaczęłam grzebać w lekturach o psiej naturze (po raz kolejny, żeby nie było, że
            najpierw psa bezmyslnie biorę, a potem się zaznajamiam z jego
            psychiką)...okazało się, że trzeba postępować odwrotnie niż ja - nie krzyczeć
            na szczekacza, tylko podczas szczekania odciągać go od płotu. Będę realizować.
            Jednak jednocześnie zaczęłam się przyglądać przechodniom: dzielą się na tych,
            którzy ze stoickim spokojem traktują psy, niezależnie od tego, czy szczekają,
            czy nie - i psy ich raczej nie atakują; oraz na tych, którzy muszą machnąć
            ręką, powiedzieć coś ze złością, generalnie zwrócić uwagę na psy w sposób
            negatywny - i nie ma siły - te już są obszczekiwane za każdym razem.
            Powiem więcej: idzie pani1 z dzieckiem lat 3, psy szczekają umiarkowanie,
            dziecko nie reaguje, idzie pani2 z dzieckiem lat3, psy szaleją, dzieciak
            rzuca "niedoble pieski" i macha łapkami. Pani2 - zero reakcji. Ja się pytam -
            kto ma nauczyć dzieciaka, że psów się nie drażni?
            A wydawało mi się, że ludzie stoją wyżej niż psy....
            • kalina_p Re: psy - pytanie do spacerowiczów 09.03.07, 19:43
              patsik, to Ci sie tylko tak wydawało...:(
              • patsik Re: psy - pytanie do spacerowiczów 22.03.07, 23:32
                podsumowanie wątku:
                moje psy już nie straszą bezbronnych, niewinnych przechodniów ......
                płot ustawiono
                • kubek jak bym miał płot i za nim domek 22.03.07, 23:57
                  to na podwórku stał by jakiś święty Nepomucen !
                  Co Wy na to?
                  • patsik Re: jak bym miał płot i za nim domek 23.03.07, 12:20
                    a dlaczego akurat Nepomucen?
                    nie..jakoś tego Nepomucena nie widzę....a jak psy postanowiłyby oznaczać
                    świątobliwą figurę? jakoś nieteges....
                    chyba że Nepomucen ZAMIAST psów....
                    • amigo9 Re: jak bym miał płot i za nim domek 30.03.07, 04:04
                      Powiem szczerze, że jak przeprowadziłam się z Warszawki do Otwocka, to
                      szczekanie psów (jak na wsi, cała okolica szczeka) mnie denerwowało. Nawet nie
                      dlatego, że głośno w nocy, ale na początku leciałam do okna - kogoś co najmniej
                      okradają, jak nie mordują. Teraz się przyzwyczaiłam, mieszkam tak na prawdę na
                      wsi i to jej urok.
                      A co do płotu, to odkąd mam dzieci, rozumiem ewentualne obiekcje niektórych.
                      Pomiędzy siatkę małe dziecko może np. włożyć rączkę i w tym momencie nadleci
                      pies i mu ją "nadgryzie". Kto jest bardziej winny - opiekun dziecka, który tego
                      nie przewidział, czy właściciel psa, który ma takie ogrodzenie, które to umożliwia?
                      I żeby było śmieszniej od małego wychowywałam się z psami i byłam właścicielką
                      pitbulla, choć nie beemki;). I jak chodziłam z tym psem i moim malutkim
                      dzieckiem na spacery, to mimo, iż pies był oczywiście na smyczy, jak widziałam
                      opiekunów z małymi dziećmi, to omijałam ich co najmniej 2 m łukiem po trawniku,
                      bo widziałam strach w oczach dorosłych i nie chciałam im przysparzać stresów,
                      mimo, iż mój dwulatek jeździł sobie na tym "strasznym" psie.
                      • juki4 Re: jak bym miał płot i za nim domek 30.03.07, 11:39
                        W pewnym momencie rozmowa przekształciła się w jedną z tych ideologicznych, gdy
                        po dwóch stronach stanęły betony, mające swe poglądy za jedynie słuszne.
                        Rozmowa w takich przypadkach jest bezsensowna i prowadzi jedynie do
                        podniesienia ciśnienia.
                        Wydawało mi sie też (moja naiwność), że pytanie postawione przez Patsik służy
                        do uzyskania odpowiedzi i zareagowania stosownie do problemu. Ogrodzenie u
                        Patsik jest, jak napisała, juz zrobione. Może przechodnie będą się czuć
                        bezpieczniej, choć watpię by dzieki temu psy przestały atakować.

                        Jak napisała Amigo, a ja się do tego dołaczam, w Otwocku generalnie jest
                        problem z psami. Sprzyjają temu dobre warunki do hodowli psów: dużo lasów,
                        większa swoboda niż w betonowym mieście. Fajnie. Tyle, że to poczucie swobody
                        psiarzy i ich kochanych piesków odbija się na tych, którzy niekoniecznie za
                        pieskami przepadają. Wystarczy wyjść na spacer - rzadko kiedy zdarza się żeby
                        nie zostać obszczekanym albo żeby nie zetknąc się z bezpańskim psem. A już w
                        nocy to szczekanie na całego, gdy nie uwiązane psy (bo tylko wieśniacy psy
                        wiążą), zwłaszcza z posesji bez ogrodzenia albo ze słabym ogrodzeniem, zbijają
                        się w watahy i krążą po okolicy.

                        Na koniec podam podam tylko jeden mały fakt. W całym 2006 roku, miasto Otwock,
                        z tytułu podatku od psów, osiągnęło dochód w wysokości 90 zł (słownie:
                        dziewięćdziesiąt złotych). Podatek od jednego psa ustalono na 30zł. Liczbę psów
                        w Otwocku oceniam na 1-2 tysiące.
                        To wystarczy, by wyrobić sobie odpowiednie zdanie o właścicielach psów.

                        Pozdrawiam,
                        juki
                        • patsik Re: jak bym miał płot i za nim domek 30.03.07, 11:54
                          juki4 - i tu Cię zaskoczę: moje psy już NIE ATAKUJĄ

                          pewnie dlatego, że ludzie stracili mozliwość wtykania im w siatkę patyków i
                          walenia torbami....

                          co do szczekania: nie szczekają, w nocy w ogóle nie szczekały

                          Co do sławienia mieszkania w duzym mieście (gdzie psów na podwórkach nie ma)w
                          stosunku do mieszkania w mniejszym ( gdzie psy są) - Twój wybór miejsca
                          zamieszkania. I nie dziw się prosze, że jak idziesz obok płotu, za którym
                          mieszka pies, jesteś obszczekiwany - takie jesgo prawo, bo one ostrzegają, ze
                          zbliżasz się do jego terytorium. A Ty najchętniej zatkałbyś im pyski. Jest
                          pewna różnica między "szczekaniem" a "atakowaniem". Moje psy atakowały, bo były
                          prowokowane, co wielokrotnie zaobserwowałam już po napisaniu mojego pierwszego
                          posta.

                          co do podatków: gdyby ktoś mi powiedział, że mam płacić, zapłaciłabym: nie ma
                          nigdzie informacji o tym.....
                          • maryshaa Nie boję się...a jednak... :-) 30.03.07, 12:03
                            A ja ponieważ najcześciej zamyślam się się do utraty kontaktu z rzeczywistością
                            jak usłyszę takie ujadanie zza płotu to aż podskakuję do góry wyrwana z
                            zamyślenia:-) A kiedyś był taki cholernik na mojej ulicy, który się skradał za
                            żywopłotem i wyskakiwał z głośnym szczeknięciem...i choć wiedziałam, że się na
                            mnie czai to zawsze szczekał z zaskoczenia a ja chciał nie chciał podskakiwałam
                            do góry :-) A chłopak się ze mnie śmieje, bo jak idziemy za rękę to ją zaciskam
                            z całej siły (odruch bezwarunkowy) jak coś zza płotu szczeknie :-) I nie boję
                            się psów! to taki dziwny odruch i nie panuję nad tym :-) więc podryguję,
                            podskakuję i targam cudze ręce za każdy razem jak mnie jakiś psi obywatel
                            obszczeka zza płotu :-) Ale nie mam pretensji do właścicieli, to pies szczeka a
                            nie oni! a pies lubi szczekać tak jak my gadać :-P ot, psia natura! I ma to też
                            swój urok :-)
                          • juki4 Re: jak bym miał płot i za nim domek 30.03.07, 13:27
                            patsik napisała:
                            > juki4 - i tu Cię zaskoczę: moje psy już NIE ATAKUJĄ

                            SUPER!! :-)
                            Jako przechodzień - dziękuję!


                            > co do podatków: gdyby ktoś mi powiedział, że mam płacić, zapłaciłabym: nie ma
                            > nigdzie informacji o tym.....

                            Na wsi, gdzie dostęp do urzędu, gazet, internetu jest zdecydowanie gorszy niż w
                            mieście, o podatku "nie wie" ;-) około połowa psiarzy

                            Pozdrawiam,
                            juki
                            Jeszcze tylko 5 000 wiatraków i... na bezrobocie
                            • patsik Re: jak bym miał płot i za nim domek 31.03.07, 08:24
                              Mieszkałam od urodzenia w Otwocku, miałam psa - mówiło się wtedy, że podatki za
                              psy tylko w duzych miastach. Wyprowadziłam się do Warszawy, wzięłam psa,
                              płaciłam podatek (chociaż była to tylko złotówka!!!), teraz wróciłam do
                              Otwocka - byłam nadal przekonana, że psy w małych miastach mozna trzymać
                              bezpłatnie. Tyle. Nigdzie, naprawdę nigdzie(nawet w urzędzie) w widocznym
                              miejscu nie ma informacji o konieczności płacenia podatków za psa. Zresztą jaki
                              jest sens płacenia takiego podatku, jeśli samodzielnie się po tymże psie
                              sprząta? Bo w mieście teoretycznie podatek idzie na sprzątanie psich kup między
                              blokami........
                              • amigo9 To ja spróbuję kompromisowo 31.03.07, 10:15
                                Patsik, chwała Ci za to, że masz już lepsze ogrodzenie!!!!
                                Jak napisała koleżanka parę postów wyżej nie można mieć pretensji do psa, że
                                szczeka, choć niektórych to może złościć. Jeśli jednak taki pies tylko szczeka,
                                a nie może nam, czy dzieciom cokolwiek zrobić, to trudno, mieszkamy prawie na
                                wsi i musimy to zaakceptować, albo się wynieść tam, gdzie nie ma psów.
                                A co do podatku - z zasady ma iść na wyłapywanie bezpańskich psów i innych
                                zwierząt i jest to dla mnie logiczne, bo niektórzy właściciele z dnia na dzień
                                decydują, że już nie chcą nimi być, czyli wyrzucają psa na ulicę.
                                I czytałam, że w Urzędzie debatują, jak lepiej ściągać ten podatek.
                                I Patsik, choć juki był trochę napastliwy w 1 poście, to na pewno nie miał na
                                myśli atakowania Ciebie bezpośrednio (bo przecież rozwiązałaś problem, czyli
                                postawiłaś nowy płot), a raczej dobitne wyrażenie zdania. A ponieważ mieszka na
                                tym samym osiedlu, co ja, a psy sąsiadów stwarzają realne zagrożenie dla naszego
                                życia i zdrowia, więc jest trochę "cięty" w temacie czworonogów.
                                • patsik Re: To ja spróbuję kompromisowo 01.04.07, 14:19
                                  dzięki, amigo, za wyjaśnienie :)
                                  ja za to jestem cięta na przeciwników psów, którzy sami te psy do ataków
                                  prowokuja, żeby potem mieć wdzięczny temat do dyskusji ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka