Dodaj do ulubionych

łuna nad Otwockiem

20.05.07, 22:46
co tam u Was się tak dziś wieczorem paliło?
Obserwuj wątek
        • patsik Re: Jest 21.05.07, 10:25
          franceska - jest, jest. I to dużo gorsza, niż grzeg napisał :(
          Już się tłumaczę, dlaczego mnie w nocy poniosło, bo nie mam zwyczaju kląć,
          szczególnie na piśmie i w miejscu, jak by nie było, publicznym. Konkretnie TEN
          drewniak sobie obserwowałam po kątem nabycia go, gdyby ktoś mi chciał go
          sprzedać. Oczywiście bezmózg jeden wolał spalić, niż sprzedać. Jakim
          bezrozumnym ćwokiem trzeba być, żeby palić coś, za co można wziąć kasę? Jakby
          nawet, idiota niemyślący, chciał go sprzedać bez placu, też bym była
          zainteresowana (takich desek już teraz nie ma...). Tyle o TYM konkretnie domu.
          Kwestia ogólna: jak słyszę wyjącą straż pożarną, robi mi się źle, bo odkąd tu
          znowu mieszkam (pół roku niecałe) spaliło się pięć drewniaków. Wychodzi średnio
          jeden miesięcznie. Za kilka lat w Otwocku nie będzie drewniaków, oprócz mojego.
          A jak biegam po mieście i rozwieszam ogłoszenia, że KUPIĘ DREWNIAKA DO REMONTU
          to nikt, NIKT nie raczy nawet zadzwonić. Wolą spalić i sprzedać plac. Najlepiej
          pod osiedle ( wątpię, czy za plac dostają więcej kasy, niż za plac z domem).
          Co do polityki: nie miałam na myśli polityki miasta, jako takiego. Bo miasto ma
          po prostu drewniaki gdzieś. Fajne lokum dla meneli - jak zdewastują, i rozwalą
          to przynajmniej szkoda będzie niewielka, bo i tak się same rozpadają. Miałam na
          myśli politykę właścicieli, którzy trzymają sobie takie cuda, nie robią z nimi
          nic, a jak już im się znudzi nicnierobienie, nasyłają podpalacza i
          mają "posprzątaną" działeczkę gotową do sprzedania. Nikt nic nie wie, "samo się
          podpaliło".
          A teraz poproszę o skasowanie mojego poprzedniego posta.
          • kalina_p Re: Jest 21.05.07, 20:07
            może niektórzy maja poplątane sprawy własności? Albo np. 2 spadkobierców ma
            różne plany co do drewniaka - sprzedac albo remontować..? Ech,m nie wiem,
            bronie troche, bo poznałam bliżej historie najpiękniejszego otwockiego
            drewniaka (!) na Jaremy i wiem, ż emimo nawet dobrej woli, nie zawsze mozna cos
            zrobic :(
            Miasto powinno sie tym zając, z drugiej strony - jak odebrac włascicielom
            własnośc?
            Własciciele powinni zadbac? A jak ich nie stac? Sprzedac powinni? Nie zawsze
            moga pewnie, z jakimś lokatorem zakwaterowanym to juz w ogóle...no i ise kółko
            zamyka.
            szkoda :(
            • grzeg_sz1 Re: Jest 21.05.07, 20:50
              właśnie, sprawy własnościowe/spadkowe są pogmatwane, szczególnie na działkach
              pożydowskich,
              Ale co powiedzieć o działkach będących własnością miasta?
          • amigo9 Re: Jest 21.05.07, 20:10
            Patsik jestem w szoku. Właścicielem tego konkretnego drewniaka była osoba
            prywatna? I nie chciała rozmawiać o sprzedaży? Bezmózgowość niektórych Otocczan
            mnie powala, kultura zresztą też (pan w garniturze, który smarka na ziemię...).
                • patsik Re: W ramach edycji:) 21.05.07, 21:34
                  Nie, nie powiedziałam, że właściciel tego konkretnego drewniaka mi go nie
                  chciał sprzedać. Powiedziałam, że od pół roku szukam drewniaka i nikt mi nie
                  chce sprzedać. Wieszałam ogłoszenia również na Mickiewicza/Kołłątaja.
                  Wiem, że są jakieś sprawy spadkowe, wiem, że są niepoustalane kwestie
                  własności. Ale - do licha - wszędzie??? Nie ma NIKOGO, kto by chciał sprzedać
                  drewniany dom??? Lepiej spalić???
                  Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że one tak same z siebie nagle
                  płoną....szczególnie, że ostatnio płoną te puste, nie z
                  lokatorami.....Szczególnie, że ten na Kołłątaja od niedawna ma budującego się
                  sąsiada......
                  • amigo9 Re: W ramach edycji:) 22.05.07, 02:11
                    A no to teraz rozumiem. Pan/Pani, a może UM (kto jest właścicielem gruntu????)
                    to najważniejsze... spalił, co by sprzedać... A że tam wyrosną bloki jednego z
                    otwockich "developerów", idę o zakład... Za rok, może dwa...Kto ze mną poczeka
                    rok? Stawiam dobrą wódkę/kratę piwa, czy też wino (kubłak, nie wiem, jak to się
                    liczy, gdyż nie spożywam).
                    • patsik Re: W ramach edycji:) 22.05.07, 07:43
                      wina nie spożywasz? to ja się nie zakładam ;) a zresztą nie jestem partnerką do
                      zakładania - mam takie samo przeczucie.....
                      może by chociaż jakoś pozostałe dechy oficjalnie pozwolili zabrać.....?
                      • maryshaa Właściciel? 22.05.07, 09:02
                        Cały problem w ustaleniu właściciela drewniaka... Nawet jak się takowy
                        znajdzie, to mając w swojej własności zameldowanych ( a wiecie jak to się
                        kiedyśmeldowało...tysiąc ludzi wjednym mieszkaniu podzielonym na małe
                        lokaliki) lokatorów komunalnych niewiele może zrobic. Kojarzycie duuuży
                        drewniak w głębi na Kołłątaja przed światłami? Tam się znalazł właściciel i
                        jedyne co teraz może zrobić, to czekać hmmmm aż się starzy lokatorzy wykruszą (
                        brutalne, ale prawdziwe) A do tego czasu nic nie może zrobić. Nie można tam
                        już "domeldować" nowych lokatorów, a starym jakby miał załatwiać lokale
                        zastępcze to chyba by nie dał rady.Dom niszczeje, bo kto ma go remontować?
                        Właściciel? Ale po co jesli tam mieszkają ludzie ,mieszkańcy? Miasto? Koło się
                        zamyka, kolejny drewniak zamienia się w ruderę!
                        • patsik Re: Właściciel? 22.05.07, 10:47
                          maryshaa, no właśnie ja nie rozumiem tego błędnego koła!!! Jak to jest, że
                          właściciel domu nie może wymeldować ludzi??? A chociażby wyprowadzić na kilka
                          miesięcy, żeby zrobić remont, potem zaprosić ich do odnowionego - z nowym,
                          stosownym do standardu, czynszem. Dlaczego posiadanie domu (drewnianego czy
                          jakiegokolwiek) ma być dla posiadacza karą?
                          • kalina_p Re: Właściciel? 22.05.07, 12:35
                            patsi, ale gdzi on ma tych ludzi wyrzucic? Jak oni tam po 50 lat mieszkaja,
                            kiedys dawno 'przydzial" dostali i nie maja sie gdzie wynieśc? Ma im budynek
                            zastepczy postawić? wyprowadzic na jakis czas...gdzie? Za hotel ma im płacic?
                            Nie da rady, niestety :(
                              • kalina_p Re: Właściciel? 22.05.07, 13:01
                                a kogo? Miasto? a skąd miasto ma miec pieniadze?
                                Wiele, wiele lat temu domy zabrano włascicielom i zakwaterowano tam ludzi. domy
                                owszem, teraz należa do prawowitych włascicieli, ale ludzie tam mieszkajacy
                                zyją i nie znikna. Pewnie, że najlepiej byłoby, gdyby miasto znalazlo im lokale
                                zastepcze - ale to niewykonalne! Wiesz, jakie jest zapotrzebowanie na
                                mieszkania, jakie ceny - skąd miasto/powiat/gmina miałoby miec pieniadze na
                                zbudowanie dudynku dla XXX rodzin wykwaterowanych z drewniaków?
                                Niestety nierealne...
                                Społecznie najmniej szkodliwe jest własnie poczekanie, az lokatorzy "wyniosa
                                się" w sposób naturalny :(
                                Niestety dla włascicieli.
                                I niesttey dla drewniaków.
                            • patsik Re: Właściciel? 22.05.07, 12:59
                              Wynajmowałam mieszkania 10 lat. Płaciłam koszmarne pieniądze. Nikogo nie
                              obchodziło, skąd te pieniądze biorę. Teraz kupiłam dom, wpakowawszy się w
                              kredyt, na którego spłatę też muszę mieć pieniądze. Dlaczego ktoś ma sobie
                              mieszkać w cudzym domu tylko dlatego, że 50 lat temu ktoś go tam zameldował???
                              Dlaczego ja nie wpadłam na pomysł, żeby ulokować się w cudzym domu, te 11 lat
                              temu, tylko wzięłam się za wynajem?
                              • kalina_p Re: Właściciel? 22.05.07, 13:07
                                a, no towiadomo - problem.
                                A właściwie dwa: pierwszy to to, że coś , co bylo lat temu iles (zakwaterowanie
                                w takich dpomach) stalo sie i sie nie odstanie. Ludzi na bruk wywalic tez nie
                                bardzo mozna, prawda?
                                I drugi problem - nie każdy ma na wynajem/kredyt, niekazdy ma w ogole zdolnośc
                                kredytowa, nie każdy ma prace...teraz o kwaterunek pewnie ciężko,niemniej te
                                osoby z drewniaków nie dostaly meldunku w latach 90-tych tylko po wojnie...i co
                                teraz, powiedziec takiej 70-cio letniej panie "prosze się wynieśc, nie
                                interesuje mnie, dokąd"? Tez nie bardzo, prawda..?
                                Niestety to sa pozostalości po pewnym ustroju, po oewnych decyzjach, których
                                nie da się cofnąć, czy byly złe czy dobre.
                                • patsik Re: Właściciel? 22.05.07, 13:18
                                  kalina, ja wiem, że Ty dobrze gadasz....
                                  ja wiem, że nic się nie da zrobić...
                                  ale ja się, kurcze, z tym kompletnie nie zgadzam!
                                  Wiem, że mój znajomy, właściciel drewniaka, kilka lat temu wygrał w sądzie z
                                  rodziną, zameldowaną od 50 lat w drewniaku jego babci. Babcia umarła, on dostał
                                  w spadku dom..i lokatorów. Wygrał. Mieszka. Może miał silne argumenty w postaci
                                  swojej ciężarnej żony, z którą mieszkanie musiał wynajmować, podczas gdy w JEGO
                                  WŁASNYM domu, ktoś obcy sobie mieszkał, tylko dlatego, że 50 lat temu był taki
                                  a nie inny ustrój.
                                  • kalina_p Re: Właściciel? 22.05.07, 19:57
                                    a, no pewnie to tez trwalo troche. No i koszty sadowe...pewnie niejeden
                                    właściciel nie ładował sie nawet w procesy, bojąc sie przegranej.
                                    To trwa, łatwe nie jest, własciciel pewnie nie moze miec innego miezkania/domu.
                                    Takich jest mało.
                                    E, szkoda gadac ogólnie, szkoda tych domow i tego klimatu willowego Otwocka :)
                                    Za to jest teraz podwarszawskie blokowisko :P
                                    • amigo9 Re: Właściciel? 23.05.07, 03:12
                                      Ja się zgadzam z Patsik. Nikt nigdy mojej rodzinie nic nie dał. Mieszkanie moich
                                      rodziców - najpierw spółdzielcze, gdy była taka możliwość własnościowe. Teraz by
                                      sobie kupili za 5 % wartości, a nie 50, jak wtedy płacili. Ja wynajmowałam przez
                                      kilka lat. Bywało ciężko. Kogoś to obchodziło, że nie mam na czynsz w kawalerce
                                      ponad 1000 zł? Nie!!!!. Dlaczego ma mnie obchodzić, że wariatka, która mieszka
                                      obok w drewniaku (nieogrodzonym oczywiście) posiada 4 duże agresywne psy (jakoś
                                      ją stać) i żadna straż miejska, czy policja jej nie naskoczy (bo ona oczywiście
                                      płotu nie postawi, mandatu też nie zapłaci - przecież biedna, a psy wypasione...).
                                      I jak wyje kolejna straż, to zastanawiam się który PUSTOSTAN płonie, bo głównie
                                      te się palą.
                                      • kalina_p Re: Właściciel? 23.05.07, 20:58
                                        amigo, hmmm, ja tez sie zgadzam z patsik, że niesprawiedliwe jest dawanie
                                        jednym a innym nie. Jak dawać, to wszystkim, albo nikomu. Prawda? Ale komus juz
                                        ktos cos dal (kwaterunek w drewniaku)i odebrac nie jest łatwo. Bo jest prawo,
                                        które chroni takich lokatorów. O to chodzi, niestety. Trza czekac, az sie
                                        wykruszą, jak to patsik w któryms poscie napisała.
                                        A tak z drugiej strony - penwie inaczej bys myslała (pisała), gdyby Twoi
                                        rodzice zamiast meldunku w spółdzielczym mieszkaniu dostali swego czasu
                                        kwaterunek w drewniaku...
                                        tak czy inaczej - wypadałoby cos zrobić - czy ktos ma pomysł, jak ratowac te
                                        domy?
                                        • marta_i_koty Re: Właściciel? 23.05.07, 21:39
                                          Hmmm, w tych drewniakach często byli zakwaterowywani menele, jakiś margines
                                          społeczny - oni raczej mieli w dupie świdermajer i własnie często dzięki nim
                                          wiele domów komunalnych popadło w ruinę.. Takich lokatorów tez chroni prawo i
                                          zastanawiam sie, dlaczego? Czynszu toto nie płaci, rachunków za prąd także, więc
                                          powody cackania sie z nimi sa dla mnie niezrozumiałe..
                                          • kalina_p Re: Właściciel? 23.05.07, 22:47
                                            no wiesz - w zasadzie jak zgodnie z prawem ustalic granice i róznice pomiedzy
                                            menelem olewajacym wszystko a kims, komu się nie powiodlo?
                                            Jak chronić przed wyrzuceniem z mieszkania, to wszystkich...albo nikogo. Tak
                                            samo, jak z "dawaniem" kwaterunku.
                                            A wykwaterowac nie ma gdzie :(
                                            Gdyby tylkomiasto (gmine, powiat???) bylo stac na wybudowanie czegos, gdzie by
                                            te rodziny z drewniaków mogły mieszkac...ech, wtedy ktos prywatny mogłby
                                            budynki kupic, miasto mogłaby tez wlozyc w remont i wykorzystac w szczytnym
                                            celu ...:)
                                            Ale tu znow problem:
                                            jeśli sprzedac drewniaka komus prywatnemu, to skad gwarancja, że sie nim ładnie
                                            zajmie a nie spali a teren odsprzeda z zyskiem? Wpisac drewniaki do rejestru
                                            zabytków, ochraniac prawem? To będa penwie niemałe problemy z modernizacją,
                                            remontami...i nikt nie będzie se chcial w to bawic.
                                            No niestety, ja nie mam żadnego pomyslu, jak to rozwiazac, nawet hipotetycznie:
                                            (
                                          • grzeg_sz1 Głupoty Wać Pani piszesz 23.05.07, 23:33
                                            Gdyby z kwaterunku Twoi rodzice dostali przydział, w czasach komuny, to z
                                            automatu byliby menelami?????
                                            Zastanów się co piszesz, wszystkich automatycznie z kwaterunku wrzucasz do
                                            jednego worka, na jakiej podstawie???
                                            Czasami mi się scyzoryk w kieszeni otwiera jak czytam takie głupoty, pisane,
                                            wydawałoby się, przez inteligentne osoby:((
                                                  • marta_i_koty Grzegorz.. 24.05.07, 19:48
                                                    Sam piszesz głupoty.. Czy ja napisałam, że w drewniakach mieszkają TYLKO menele?
                                                    Sama przez 3 pierwsze lata swego zycia mieszkałam w drewniaku przy Piłsudskiego,
                                                    a zaręczam Ci, że menelem nie jestem..
                                                    Przeczytaj sobie moją wypowiedź i potem komentuj. Najlepiej mądrze...
                                                    Napisałam, że:
                                                    "w tych drewniakach często byli zakwaterowywani menele"
                                                    Mam Ci wyjaśnić różnicę pomiedzy wyrazem "często" a "zawsze"????
                                                    I powiedz mi, gdzies Ty sie uchował, że nie wiesz, ze w drewniakach otwockich
                                                    CZĘSTO mieszka element????
                                                  • marta_i_koty Re: OK 24.05.07, 22:52
                                                    Chciałam napisac dokładnie to, co napisałam.. Nie wrzucam wszystkich do jednego
                                                    wora i wydaje mi sie, ze dośc jasno to wyraziłam.. Jeśli poczułes sie urażony,
                                                    to przepraszam...
                                                  • grzeg_sz1 Nie masz za co przepraszać:) 24.05.07, 22:58
                                                    nie poczułem się urażony, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie uogólnianie:-))
                                                    wiem, nie uogólniałaś:)
                                                    acha, i zdecydowana większość ludzi z komunalnych( tych których znam) to
                                                    porządni ludzie, chociaż zdarzaja się menele:-)))
                                                    i temat uznaję za zamkniety
                                                  • juki4 Re: Moje zdanie o komunałkach 25.05.07, 12:24
                                                    Większość (spora) ludzi z komunałek to ludzie żyjący jeszcze w poprzedniej
                                                    epoce - praca hańbi, państwo (miasto) powinno im dać mieszkanie i zapomogi i
                                                    nie pytac na co a wydawane (alkohol, parierosy), a jak nie to lament i rwanie
                                                    włosów, jakaż to im sie dzieje krzywda. To mogę stwierdzić.
                                                    Niedługo po tym, jak sie przeprowadziłem do Otwocka, zdązyłem się dowiedzieć
                                                    (poinformowano mnie) gdzie mogę kupić nielegalny spirit, a jak bym chciał żeby
                                                    mi babka zrobiła dobrze, to też bym daleko szukać nie musiał. Obydwa przybytki
                                                    niedaleko i zaręczam, że nie mieszczą sie ani w bloku ani na prywatnej posesji,
                                                    tylko w klasycznym świdermajeranku.

                                                    Z tym to się z Tobą mogę zgodzić: Wiekszość ludzi z komunalnych których znasz
                                                    to porzadni ludzie, bo dążysz to tego by z takimi zawierać znajomości, a nie z
                                                    tzw. elementem, który stanowi pokaźną grupę

                                                    Nie wiem, kto dał Ci prawo do zamykania rozmowy, bo wg mnie to temat dopiero
                                                    sie zaczyna - do wyborów daleko więc jest dobry czas na poruszanie drażliwych i
                                                    niepopularnych aczkolwiek koniecznych tematów. Mianowicie, radni podjeli temat
                                                    podwyżek czynszów w mieszkaniach komunalnych (patrz: www.otwock.org), czemu sie
                                                    nie ma co dziwić przy rosnących cenach utrzymania nieruchomosci, tak
                                                    koniecznych remontów, itd. Juz sobie wyobrazam jakie lamenty będą podnoszone,
                                                    juz widze tych rejtanów...
                                                  • grzeg_sz1 O nie:) 25.05.07, 13:10
                                                    Chodziło, że dla MNIE temat jest zamknięty
                                                    A ja jestem ostatni do wprowadzania cenzury, zamykania, kasowania tematów.
                                                    Dla mnie ten wątek może być największy ze wszystkich wątków na całym forum
                                                    Wybiórczej.
    • lamelka007 Smutna historia 22.05.07, 14:47
      Przed wielu laty w Otwocku był żłobek. Mieścił się chyba przy ul.
      Kochanowskiego (niedaleko nadal funkcjonuje przedszkole) na piękanej, dużej,
      zalesinej posesji w przpięknym budynku w "kształcie" dworku. Na tym terenie
      znajdowały się jeszcze 2 budynki gospodarcze i piękny jak na tamte czasy plac
      zabaw. Wspaniał lokalizacja i warunki. Posesja ta niegdyś należała do lekarza
      ale wiadomo kiedy i wiadomo kto odebral mu ją. W czasach gdy właścicie zaczęli
      odzyskiwać swoje własności miasto musiało oddać. Spakobiercom przekazano
      odremontowaną i ogrodzoną posiadłość. Były róznież prowadzone rozmowy na temat
      wykupienia żłobka od prawowitych właścicieli. Z powodów mi nie znanych nie
      doszło jednak do trasjakcji. Najprawdopodobniej spadkobiercy zarządali bardzo
      wysokiej ceny. I to nie tylko od miasta. I jak można sie domyślić psiadłość
      stała i czekała! Czekała na swojego Właściciela aż po paru latach nie zostało z
      niej nic! Okoliczni mieszkańcy rozszbrowali wszystko co tylko można było! A po
      paru miesiącach na fundanetach(!) wyrosła roślinność.
      Nie wiem co tam teraz jest ale bardzo mi żal, że ze żłobkiem stało się to co
      się stało... :(
      Czy może ktoś z was wie co się tam teraz mieści albo ma jakieś wspomnienia
      związane z tym miejscem?

      Taki los dzielą również stare, niezamieszkane drewniaki i takie które w całości
      lub częściow społonęły.
      • marta_i_koty Re: Smutna historia 22.05.07, 23:32
        Gdy byłam uczennicą otwockiego "medyka" miałam praktyki w tym żłobku - to był
        rok 1986.. Budynek był dzierżawiony od własciciela (przebywającego za granicą)
        przez otwocki ZOZ - niestety, umowa nie została przedłuzona, bo to być może
        ocaliłoby budynek.. Obecnie sa tam resztki fundamentów zarośniete krzakami...
        Ostała sie jeszcze żłobkowa piaskownica... Teren jest opuszczony - ciekawa
        jestem, kiedy (i czy w ogóle) miasto dogada sie z włascicielem w sprawie
        sprzedaży ślicznego, bądź co bądź, terenu.. Bo jak sie dogada, to powstanie tam
        kolejne osiedle..
          • marta_i_koty Re: Smutna historia 23.05.07, 00:27
            Własciwie vis a vis przedszkola - ale nie byl zbyt dobrze widoczny od strony
            ulicy, co stał w głębi... Ale był, bardzo ladny, z kolumienkami.. Bardzo szkoda,
            ze zostal zrównany z ziemią...
            • maryshaa Re: Smutna historia 23.05.07, 08:29
              Patsik, spróbuję trochę zmienić Twoje nastawienie " nic mnie nie obchodzi, że
              ktoś mieszka wmeldowany do drewniaka 50 lat, można go po prostu wyrzucić"
              Wyobraż sobie, że moja babcia mieszkała w pięknej kamienicy niedaleko św.
              Floriana w Warszawie ( nie wspomnę ,że musiała się tam przenieść z pięknej
              leśniczówki jej ojca, który został zabity w czasie wojny, a po wojnie "ustroj"
              odebrał jej rodzinie prawa do leśniczówki, bo lasy stały się państwowe) A więc
              przesiedleni siłą do Warszawy zdązyli przez ROK przyzwyczaić się do nowej
              kamienicy, przez rok, bo potem kamienicę odebrał jakiś urząd ( nie pamiętam
              jaki, sorki) przenieśli ich do budynku gimnazjum, bo Warszawa była w ruinach i
              nie było domów. Mieszkali z wieloma rodznami w klasach szkolnych z małymi
              dziećmi przez dwa lata, potem około 48r. zostali przesiedleni do Świdra, do
              drewniaka na Kołątaja, który był wtedy niczyj, nie było wlaściciela, bo albo
              nie żył, albo uciekł z Polski z wiadomych powodów, potem do 2 pokojowego
              mieszkania w latach 50 domeldowali im tymczasowo staruszkę z wnukiem,
              tymczasowośc trwała kilka pięknych lat, Babcia mieszkała dalej płacąc
              czynsz,rachunki itp Czy to był jej wybór że tam mieszka? Ja myślę, że to dla
              niej była kara, ale nie miała wyjścia. W końcu zżyła się z domem, wychowała w
              nim dzieci, wnuki, aż w latach 90 odnalazł się właściciel, a raczej wnuczka
              właściciela zapewne z Izraela... domu nie remontuje, nie proponuje lokali
              zastępczych czeka na smierć jak sęp... zabraliśmy babcię do siebie, bo dla mnie
              to była przygnębiająca wizja czekania na śmierć mojej babci! Ale czy resztę
              staruszek , całych rodzin które tam mieszkają od 50 lat, bo tak kazało miasto,
              bo tak przydzieliło, bo to był dom należacy do miasta, można wyrzucić i jeszcze
              burdę zrobić jak śmią mieszkać w cudzym drewniaku? W cudzym od 10 lat, bo 40
              poprzednich nalezało do miasta, które nim dysponowało... a co z ludźmi, którzy
              w takim "odzyskanym" przez właściciela drewnaku wykupili mieszkanie na
              własnośc? Zwrócić pieniądze? czy powiedziec że kupili nielegalnie od miasta, bo
              dom odnalazł prawdziwego włściciela? To nie jest takie proste...a każdy dom ma
              indywidualną historię i trudnosći...
              • amigo9 Re: Smutna historia 23.05.07, 09:29
                Maryshaa masz trochę racji, każda historia jest indywidualna. Jednak jak patrzę
                na moich sąsiadów (tych z psami, którzy za zwrócenie uwagi, że psy nie mogą
                biegać luzem obrzucili mnie "wiązanką), to krew mnie zalewa i tak jak Patsik
                mówię wyrzucić. Poza tym widzę drewniaki przy których, jeśli komuś się chce, są
                piaskownice, huśtawki dla dzieci itp. Ja, żeby uzyskać coś takiego muszę walczyć
                z niedzieciatą połową osiedla, a ktoś inny, kto mieszka sobie prawie za darmo
                korzysta z terenu obok, jakby do niego należał.
                Rozumiem też właścicieli, że nie opłaca im się inwestować, bo nikt im za lepszy
                standard nie zapłaci. Oczywiście wiele też zależy od właściciela, bo często
                mógłby się może dogadać z mieszkańcami, że jednak trochę więcej zapłacą, a on
                powoli będzie remontował dom, ale jeśli ma takich lokatorów, jak sąsiedzi z
                psami, to stanowczo nie powinien nic robić.
                • patsik Re: Smutna historia 23.05.07, 10:37
                  Racja, maryshaa, każdy drewniak ma swoją historię...
                  Ale nie zgodzę się z tym, że ktoś, kto jest właścicielem tegoż drewniaka
                  powinien ponosić karę za to, że jest jego właścicielem....To nie właściciel,
                  który chce remontować lub sprzedać dom, ma dbać o to, gdzie podzieją się
                  lokatorzy(przecież nie on ich zakwaterował?), tylko miasto lub wręcz państwo -
                  skoro było kiedyś takie hojne, żeby dysponować cudzą właśnością. Wiem, że to
                  zupełnie nierealne w naszej rzeczywistości, ale tak powinno być.
                  • maryshaa Re: Smutna historia 23.05.07, 14:01
                    Masz absolutną rację Patsik... przy obecnym stanie naszego prawa spadkowego i
                    własnociowego odzyskanie przedwojennego mienia staje się dla właściciela
                    gehenna i woli odpuścić, niż użerać się z biurokracją i lokatorami z psami:-)
                    Niestety jest i druga strona medalu, cześć nowych-starych właścicieli nie jest
                    emocjonalnie związana z Otwockiem i tak naprawdę mają w nosie swoje drewniaki,
                    które odziedziczyli po dziadkach czy rodzicach, sami nigdy tu pewnie nie
                    mieszkali , jedyne czego chcą to korzystnie sprzedać grunty pod nimi :-(...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka