Dodaj do ulubionych

Urodziłam w Otwocku

16.12.07, 09:57
Urodziłam w szpitalu w Otwocku 30.11.2007r i chcę zwrócić wszystkim
uwagę że to NIE MORDOWNIA. Pobyt na oddziale położniczym wspominam
Bardzo Dobrze, chociaż poród nie należał do bezproblemowych. Chociaż
ogólnie panuje bardzo zła opinia o porodówce w Otwocku to ja się z
nią nie zgodzę bo mam porównanie do porodu w szpitalu Akademii
Medycznej im.prof.Orłowskiego w Warszawie tam rodziłam pierwsze
dziecko i powiem że Orłowski wypadł bardzo blado w porównaniu z
Otwockiem. Chcę bardzo podziękować całemu personelowi oddziału
położniczego i noworodkowemu za opiekę jaką otrzymałam spędzając tam
prawie 5 dób a szczególnie chcę bardzo podziękować zespołowi który
mi towarzyszył w tych bardzo ważnych momentach kiedy przychodził na
świat nasz syn Panu doktorowi Piotrowi Piasnemu oraz wspaniałej
położnej Pani Urszuli Radzikowskiej. To dzięki nim czułam się
bezpieczna i pod profesjonalną opieką i dzięki tej serdecznej,
ciepłej i miłej atmosferze oraz życzliwości jakiej doznałam mogę
śmiało polecić ten szpital każdej rodzącej. To prawda że szpital nie
ma OIOMu dla noworodków ale prawdą też jest to że opieka nad
noworodkami jest bardzo dobra. Jeśli zaś chodzi o sam poród to można
(ja jestem tego przykładem)rodzić w sali do porodów w wodzie bo tak
ta sala się nazywa chociaż do wody się nie rodzi ale rodzi się w tej
sali która może śmiało konkurować z każdą Warszawską salą do porodów
rodzinnych tj. z salą o podwyższonym standardzie koniec dodam tylko
żeby ktoś nie pomyślał że zmyślam, że mimo tak dobrej opinii która
jest nie bez znaczenia na samopoczucie rodzącej też jestem obolała
po porodzie bo konieczne było nacięcie, też moje dziecko miało
hiperbilirubinemie( ma prawie to już za sobą bez konieczności wizyt
w CZD w Międzylesiu tak jak miało miejsce przy pierwszym dziecku)ale
mimo wszystko czułam życzliwość i opiekę od strony personelu
medycznego co pomaga przetrwać te ciężkie dla każdej położnicy
momenty jakie wiążą się z porodem. POLECAM WSZYSTKIM PORÓD W OTWOCKU.
Obserwuj wątek
    • kasia7701 Re: Urodziłam w Otwocku 17.12.07, 21:46
      Ja też rodziłam w Szpitalu Powiatowym w Otwocku. Bardzo byłam
      zadowolona z podejścia lekarzy i pielęgniarek do nas-rodzących.
      Warunki lokalowe pozostawiają wiele do życzenia, ale o tym się
      zapomina. Nie zapomina się zaś o życzliwości ludzi dzięki którym te
      pare dni w szpitalu nie były horrorem.
      Z czystym sumieniem mogę polecić ten oddział wszystkim rodzącym.
      • venoos1 Re: Urodziłam w Otwocku 17.12.07, 22:32
        I ja tez tam rodzilam pierwsza coreczke.... Mam podobne odczucia - bylam
        zadowolona;) Teraz w kwietniu bedzie nastepny porod i pewnie tez w Otwocku ;)
        Oby tez tak szczesliwie i szybko...
    • bagietto Re: Urodziłam w Otwocku 08.01.08, 16:14
      Ja też rodziłam ( rok temu ) w Otwocku. Niestety, moje wrażenia po porodzie są
      zupełnie inne niż Wasze. Cieszę się, że Wy miło wspominacie ten moment. Dla mnie
      był to koszmar. Pierwsze dziecko rodziłam aż 9 lat temu w Instytucie Matki i
      Dziecka w W-wie i to był cudowny poród: choć na ogólnej porodówce, choć mnie
      nacięli. Traktowana byłam jak człowiek. Mąż, który był ze mną przez cały czas,
      był bardzo mile widziany przez personel. W Otwocku, sorry: mąż - intruz,
      najważniejszy problem dla PAŃ POŁOŻNYCH to "dlaczego nie ogolona? dlaczego
      odmawia lewatywy?" Sala do porodów rodzinnych extra (głównie dlatego chciałam
      rodzić w Otwocku).Niestety, w wannie mogłam przebywać zaledwie 5 minut ( a cały
      poród trwał 8h ), zanim doprosiliśmy się położnej o nalanie wody ( mąż NIE MÓGŁ
      sam nalać!!!! Położna nalała wreszcie po interwencji lekarza ). Oczywiście super
      wypaśne łóżko do porodu było niedostępne ( choć 300zl za salę zapłaciłam )i
      musiałam rodzić na porodówce ( ok, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo było
      więcej rodzących niż personelu ).
      A teraz najlepsze: podczas gdy ja sobie postękuję, skaczę na piłce itd. po
      prostu rodzę w "intymnej" sali do porodów rodzinnych, wchodzą sobie nagle dwie
      panie ( nie wiem salowe czy Bóg wie kto ?), ani me, ani be ,nalewają wodę do
      wanny ( o którą ja nie mogłam się doprosić ) i co....? płuczą firanki :)))) (
      rodziłam w grudniu, święta za pasem, trzeba posprzątać. Chyba powinnam być
      bardziej wyrozumiała, prawda? :)))
      Dziecko - zabrane zaledwie po paru sekundach i oddane dopiero po 4 godzinach.
      Dla mnie skandal! Ja rozumiem, że są kobiety, które nie chcą mieć od razu przy
      sobie dziecka, bo są okrutnie zmęczone. Ale ja chciałam!!! Mąż chodził co chwila
      i się dopytywał, kiedy wreszcie ten dzieciak do mnie wróci, ale oczywiście
      ważniejsze były "niezbędne" badania.
      Jedyną miłą osobą był młody pan doktor, jeszcze stażysta, który mnie zszywał (
      Sebastian, ale nazwiska nie pamiętam ).
      Wierzę ( mimo wszystko ), że może w Otwocku być miło, ale sama nie polecam!!!!
      • truski1 Re: Urodziłam w Otwocku 09.01.08, 08:36
        A to miałaś intymna atmosferę… firanki, super pomysł:) Ja bym je
        chyba pogoniła. Nie rodziłam w Otwocku choć bardzo chciałam.
        Wychodziłam z założenia, że co to za wybrzydzanie, masz szpital po
        bokiem, a chce się nie wiadomo czego. Uczęszczałam do szkoły
        rodzenia, nastawiona że będę tam rodziła. Poszliśmy z
        naszą „instruktorką” obejrzeć salę do porodów rodzinnych. Trochę się
        zraziłam, salka malutka (nie wiem jak jest teraz), właściwie pokoik
        w którym przebywasz, a potem na zbiorową salę do rodzenia, nie było
        wtedy jakiegoś specjalnego łóżka. Ale nadal byłam nastawiona, ze tam
        rodzę. Jednak w szóstym miesiącu okazało się, ze mam cukrzycę
        ciążową. Nie był specjalnie wysoki ten cukier ale był. Musiałam
        zmienić lekarza na specjalistę od cukrzycy, który mnie poinformował
        o różnych możliwych powikłaniach, o opiece jaką muszę mieć ja i moje
        dziecko po porodzie itd. itp. Postanowiłam umówić się z jednym z
        lekarzy z porodówki by zapytać czy są wstanie sprawować właściwą
        opiekę nad taka osobą jak ja i oczywiście nad moim dzieckiem. Lekarz
        najpierw powiedział że oczywiści, nie ma problemów, wszystko będzie
        ok., a potem poprosił o moje wyniki i stwierdził: Pani przecież nie
        ma cukrzycy…. Ja na to, ze przecież norma jest do tylu a tylu. A on:
        no tak, rzeczywiście ma pani rację. Podziękowałam za wizytę.
        Rodziłam na Karowej jedno i drugie. Trochę tam jak w fabryce,
        szczególnie jak rodziłam drugie, okoliczne szpitale były pozamykane
        (remonty) i babek było bez liku. Ale tam jest wszystko. Specjalna
        dieta, monitoring narodzonego dziecka, oddział intensywnej terapii,
        koszule na przebranie, pieluchy dla dziecka, ubranka jak nie masz
        swoich, podkłady, które możesz brać bez liku. Czyściutko kolorowo i
        przyjaźnie. Dziecko cały czas przy tobie. Żadnych lewatyw, golenia
        (choć ja osobiście nie mam nic przeciwko). Moja siostra i kilka
        znajomych rodziło w Otwocku i są zadowolone. Mam też kilka które
        rodziły na Karowej i są nie zadowolone. Każda z nas jest inna i
        czego innego oczekuje. Ale to chyba dobrze ;)
      • magdalena.u Re: Urodziłam w Otwocku 09.01.08, 14:37
        Ja rodziłam w Otwocku i nie mam zbyt miłych wspomnień,rzeczywiście doktor
        Sebastian Szymczakowski miły człowiek (odbierał w maju mój poród), a poza tym
        tak sobie. Mało kto interesował jak się czuję, ze mną w sali leżały dwie panie
        po cesarce (ja rodzilam naturalnie) to koło nich skakali, ja nie mogłam doprosić
        się proszka przeciwbólowego. A kiedy w nocy zadzwoniłam po pielęgniarkę, gdyż
        leżałam na łóżku z maluszkiem a byłam tak obolała ,że nie byłam w stanie wstać i
        odłożyć go do tego przezroczystego wózeczka, i bałam się,że po 12 godz. porodu!
        zasnę i przez przypadek coś mu zrobię, ona weszła i gdy powiedziałam ,że
        chciałaby żeby go narazie zabrała, odburknęła: "przecież dzieci powinny być z
        matkami!!" Poza dosłownie 3 osobami (doktorem, jedną salową i jeszcze później
        panią, która mi szwy zdejmowała, nie spotkałam tam miłych pracowników służby
        zdrowia.
        • bagietto Re: Urodziłam w Otwocku 09.01.08, 19:09
          A no rzeczywiście, mi też bardzo miła pani zdejmowała szwy, pewnie to ta sama,
          co Tobie, bo wątpię, żeby znalazła się jakaś inna miła :) Całkiem o niej
          zapomniałam. Po porodzie żaden lekarz nie pofatygował się, żeby mnie obejrzeć,
          czy się wszystko goi ok.
      • bamerykanka Re: Urodziłam w Otwocku 16.01.08, 22:38
        bagietto napisała:

        > Pierwsze dziecko rodziłam aż 9 lat temu w Instytucie Matki i
        > Dziecka w W-wie i to był cudowny poród:

        Smieszny. Urodzilam 4ej dziecko tam, i 5-ej w Otwocku. Mialam szok w
        Instytucie, (brak prywatnosci, brak jedzenie, bylam w pokoju gdzie 6 kobiet byli
        kiedy oni powiedzili, ze byloby 2 osob, nie miali soku, cos dobrego pic,itd), i
        3 lat pozniej urodzilam w Otwocku. Moje oczekiwanie byli tak niski, ze nie moge
        narzekac o czasu w Otwocku!

        Pielegniarki byli mile. Najgorsza rzecz dla mnie bylo, ze, nie mialam pojecia
        jak pieluszki (tkaniny) dziala, ze czulam tak GLUPIO! (i bylo moje 5-ej dziecko,
        ze urodzilam --drugi w Polsce).

        Ale, oprocz fakt, ze jedzenie byl okropnia, bez smaku, za duzo mleka (goraca
        mleko dla mnie jest bardzo nie smaczne plus nie toleruje laktosa tak dobrze, i
        oni dali mi kilka razy) i nie wystarczajacego dla nowy mamy...ten czas bylo
        "okay". Chetnie wrocilam do domu jak szybko, ze bylo on pozwolal. Koszt byl
        (dla mnie i dziecko) tylko 43 zl, i 3 lat wczesniej w Warszawie, bylo 800+
        zlotych. Bylo tak tanio, ze, na prawda, nie moge narzekac, nawet, jezeli
        jedzenie byl bez smaku, malo, itd, bo byl mozliwy kupic sama (maz przynosil).

        Becky
        • bagietto Re: Urodziłam w Otwocku 19.01.08, 23:22
          Za poród w Instytucie, choć 9 lat temu, płaciłam 500 zł ( tak zwana "cegiełka"),
          bo wtedy była rejonizacja, a Warszawa - Wola nie była moim rejonem. Ja też
          leżałam na tej 6-osobowej sali i sam pobyt po porodzie również tak średnio
          wspominam. Ale poród naprawdę był o niebo lepszy niż w Otwocku. Dla mnie ważne
          było samo podejście do człowieka. W Instytucie czułam, że to ja panuje nad tym,
          co się ze mną dzieje, a położne są po to, aby mi pomóc. W Otwocku w obawie o
          zdrowie dziecka, czułam, że muszę wykonywać rozkazy pań położnych, aby je
          zadowolić. Może zbyt drastycznie to przedstawiam, ale mniej więcej taka różnica
          w odczuwaniu. A! Jeszcze totalny brak informacji.
    • jakinia Re: Urodziłam w Otwocku 11.02.08, 23:05
      Ja też rodziłam w Otwocku i nie mam słów, żeby opisać to co tam
      przeżyłam. Do dziś omijam to miejsce szerokim łukiem. Za dużo by
      pisać. Sąd uznał winę lekarza, szkoda tylko, że to nie zwróci mi
      mojego dzieciąka.
      • magdalena.u Re: Urodziłam w Otwocku 13.02.08, 18:02
        Ojej Jakinia - strasznie mi przykro...
      • moniuszko1 Re: Urodziłam w Otwocku 29.02.08, 21:39
        A ja dla odmiany jestem z porodu w Otwocku 08.01.2008r zadowolona. Wiadomo, nie
        należy oczekiwać Bóg wie jakich warunków, w końcu to Szpital Powiatowy, a nie
        prywatna lecznica.
        Nie straszcie potencjalnych rodzących, proszę. "Niepowodzenia położnicze" jak to
        fachowo określił mój lekarz zdarzają się zawsze i wszędzie, bo takie jest życie.
        Opieka w czasie porodu była dobra i fachowa, chociaż uważam, że na bloku
        porodowym w ciągu dnia powinno być więcej położnych niż jedna, zwłaszcza kiedy
        rodzi kilka kobiet. Wszystko przebiegło sprawnie i bez powikłań. Niestety
        zapłaciłam za salkę do porodów w wodzie, a na końcówkę musiałam iść rodzić na
        ogólną, zresztą na łózku z urwanym podnóżkiem:D
        Opieka nad noworodkami jest moim zdaniem na piątkę, a mam porównanie z
        Instytutem Matki i Dziecka, gdzie moim zdaniem mniej się zajmowali dziećmi i
        wykonali mniej badań.
        O każdej porze dnia i nocy można było iść do dyżurki, poprosić o pomoc lub
        poradę, którą się dostawało bez łaski i w miłej atmosferze.
        Spotkałam tam dosłownie jedną niemiłą osobę - (chyba)salową, ale to zdarza się
        wszędzie.
        Więc dziewczyny, nie ma co jechać do Warszawy, żeby rodzić jak na taśmie, tutaj
        atmosfera jest zupełnie inna, bardziej kameralna i przyjazna.
        • jakinia Re: Urodziłam w Otwocku 04.04.08, 20:04
          Mam nadzieję, że śmierci mojego syna nie nazwałabyś niepowodzeniem
          położniczym, bo ja o Twoim dziecku tak bym nie powiedziała. A co do
          opieki to, rzeczywiście, mimo że mój synuś zmarł, kilka razy
          pielęgniarki przychodziły i pytały czy dostałam dziecko do
          karmienia. Cóż za troska...
          • moniuszko1 Re: Urodziłam w Otwocku 17.04.08, 18:29
            Jakinia, jeśli poczułaś się urażona, to bardzo mi przykro, nie miałam na myśli
            Twojej sytuacji. To miało być tylko ogólne stwierdzenie, cytat (choć pewnie
            niefortunny)...
            Przykro mi bardzo z powodu tego, co przeżyłaś i bardzo Ci współczuję.
    • marysiowamama rodzić w Otwocku super ale... 19.03.08, 22:30
      ...pod warunkiem że rodzi się zdrowe dziecko, potem zaczyna się horror:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37414&w=77117327&a=77225699
    • seksi_fleksi Re: Urodziłam w Otwocku 12.09.08, 20:36
      Ja rodziłam w Otwocku w 2002 roku... dziecko urodziłam sporo po terminie
      (zaparłam się że chcę już rodzić i dostałam przyśpieszacza) mały był przyduszony
      lekko (zielone wody płodowe), w pierwszej czy drugiej dobie dowiedziałam się z
      ust pielęgniarki że mój synek miał jakiś czas zatrzymaną akcję serca, kiedy
      poprosiłam lekarkę wizytującą o pokazanie mi karty dziecka, ta ODMóWIłA MI
      twierdząc, że mam przyjść z policją jak chce kartę mojego dziecka oglądać!!!! Do
      teraz żałuję że nie miałam siły się wykłócić, bo kobieta MA PRAWO WGLąDU DO KARY
      DZIECKA :( Dodam, że w książeczce dziecka, ani w karcie wypisu nie znalazłam
      żadnej wzmianki o akcji z serduszkiem mojego synka :( Po pięciu latach wyszło,
      że dziecko ma arytmię, wprowadzono leczenie farmakologiczne, lekarz który
      oglądał wyniki holtera pytał mnie czy w rodzinie były nagłe zgony, bo przy
      takiej arytmii to może się zdarzyć :\... Moim zdaniem W OTWOCKIEJ PORODóWCE
      ROBI SIę WSZYSTKO (łącznie z ,,zapominaniem" wpisywania w książeczki pewnych
      istotnych faktów, odmawianiem matkom dostępu do kart ich własnych dzieci - co
      jest łamaniem prawa!) BYLE TYLKO DZIECKO WYSZłO ZE SZPITALA Z ,,METKą" ZDROWE!!!!!
      • seksi_fleksi Re: Urodziłam w Otwocku 12.09.08, 20:57


        kobieta.wp.pl/kat,26333,wid,9005712,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2&ticaid=1698c&_ticrsn=3
        wychodzi na to że nie tylko mi odmawiano prawa do informacji o zdrowiu mojego
        dziecka!!!!
        • rabi1 Re: Urodziłam w Otwocku 15.09.08, 15:30
          Znam ten szpital jako pracownik. Rodziłam w Warszawie. Wszędzie
          personel ma "humory", tam też tego doswaidczyłam........... ale
          jednak wiem to, że w szpitalu w Otwocku jest dobrze jak jest dobrze.
          jak coś sie dzieje z dzieckiem; albo ma się szczęscie i dziecko
          odsyła rozsądny lekarz do Warszawy albo leczy jak warunki pozwalają.
          A warunki jeśli chodzi o noworodki są bardzo kiepskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka