stentonik
09.02.09, 19:52
Moja subiektywna ocena.
Odwiedziłem dzisiaj wraz z małżonką restaurację Mała Italia na Kniaziewicza.
Pod bacznym okiem Ala Capone i rodziny Soprano wiszących na ścianie przy
naszym stoliku, zajęliśmy miejsca w wygodnych krzesłach. Nauczony
doświadczeniem DElikatnie oparłem się swym ciężarem na stole i...huuura,
stolik sie nie wywraca tak jak w...kto był ten wie o jakim włoskim lokalu
(pobliskim) myślę.
Karta dań na stole w formie papierowej podkładki. Bardzo pomysłowe rozwiązanie
tylko trzeba sobie lekko podnieść to menu, żeby przeczytać literki lub się
gibnąć do przodu lekko na stół, ale jak juz pisałem stół solidny bez
skłonności do wywrotek więc śmiało mozna się nań kłaść.
Lokal bardzo gustownie urządzony. Jak na Piaseczno to chyba nr.1. Mnie się
bardzo podoba, lustra, stonowane kolory, oświetlenie ok, mały ale przyjemny
barek. W tle muzyczka, w większości włoskie melodie, spokojne, wyciszające,
jak w dobrych warszawskich lokalach tego typu. Gdyby mieli już whisky pewnie
bym stamtąd szybko nie wyszedł-tak mi sie podobało. A co:)
Ceny dań na pewno nie piaseczyńskie, ale też nie światowe. Powiedzmy, Warszawa
- Mokotów, nawet nie centrum;) W sumie ceny tak jak wszędzie w dobrych
lokalach, ale i tak problemem dla właścicieli będzie udowadnianie niektórym,
że Piaseczno to nie wiocha a już naprawdę duże miasto i niestety trzeba się
nauczyć, że to co dobre, jesli zasługuje - kosztuje więcej. Jeśli nie
zasługuje, należy oczywiście piętnować. Po moim pierwszym pobycie w Małej
Italii wrażenia mam bardzo pozytywne, więc cięzko zarobione 100 zł pożegnałem
bez żalu.
Wielkim pozytywem jest obsługa. Bardzo miłe kelnerki, jedna za barem, druga
latała koło nas. Uśmiechnięta i profesjonalna. Z podobnie miłą obsługą w
Piasecznie zatknąłem się tylko w jednej restauracji - w Odjeździe. No i u
Gruzina, ale tam to już inna historia:) Z wyczuciem, bez gapienia się w talerz
i na klienta czy smakuje.
Szczególnie przypadła mi do gustu propozycja pieprzu świeżo mielonego do
potraw. Kelnerka (Pani Asia???;) z uśmiechem trzyma wieelki młynek i pieprzy.
O pieprzenie prosiłem przy każdym daniu;)
Potrawy. Na przystawkę poszła klasyczna bruschetta z pomidorami skropiona
oliwa liguryjską - danie bardzo proste a jednocześnie wykwintne. Smaczne, ale
bułeczka mogłaby wytrzymać dłużej ciepłą temperaturę;) Żona zamówiła krewetki
Black-Tiger w czosnkowej emulsji - dała mi spróbować i prawie się
pokłóciliśmy, bo nie mogłem się oprzeć, żeby jej tego nie zjeść. Walka o każdą
krewetkę mocno nas rozgrzała. Znakomite danie.
Na główne danie ja zażyczyłem sobie ravioli z borowikami na ciemnym sosie z
płatkami parmezanu. Smaczne ale... niestety. Ilość to porażka. 5 niewielkich
ravioli dla takiego chłopa jak ja to zbyt mało. Ale nie narzekam, przecież
testuję. Ot, drugi raz nie zamówię a Was ostrzegam. Chociaż, można zamówić to
ravioli dla smaku hehe a potem przejść kilkanaście kroków za blok i dopchać
się kebabem z Donner Kebab:)))
Pozostając przy głównych daniach: Żona zamówiła zupę krem z zielonego groszku
na wędzonce z ratatuille. Przepyszna. Naprawdę warto. Na dnie zostają takie
te...ja myślałem, że to wędzonka, żona twierdziła, że to papryczki. Może to
ratatuille? :)))). Warto.
Na więcej potraw nie było czasu. Mam nadzieję, że inne potrawy nie są takie
skromne ilościowo jak moje pierożki, bo będzie źle przy tych cenach. Lokal ma
wszelkie predyspozycje do number one w Piasecznie. Nie wspomnę o małych
zgrzytach z cyklu: nie odpalona świeczka na stoliku czy ciut za zimno w lokalu
na samym początku, ale to przecież drugi dzień dopiero. Jak dla mnie lokal
jest gotowy do obsługi na wysokim, na bardzo wysokim poziomie biorac pod uwagę
obsługę, smak potraw i atmosferę - jeszcze pachnie świeżą farbą, ale jak się
to złamie dymkiem z papierosa i zapachem alkoholu, to będzie super.
Smutne, że byliśmy sami:((
Wychodząc, z przyjemnością zostawiłem napiwek i czując na sobie wzrok Ala
Capone wiedziałem, że nie mam wyboru. Muszę tu powrócić przetestować inne potrawy.