Dodaj do ulubionych

dziś na wp.pl - polecam artykuł

12.02.11, 10:45
moto.wp.pl/kat,121,title,Jak-wybrac-szkole-jazdy,wid,13119836,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • Gość: maszam nie polecam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 19:18
      Autor nie wie o czym mówi.
      "Wielu instruktorów nie wyjeżdża z uczniami poza miasto albo zamiast przejechać 100 km, pokonuje zaledwie 20 km. Oszczędzają w ten sposób paliwo, ale kończy się to tym, że uczeń boi się przekroczyć prędkość 70 km/h i nie potrafi wyprzedzać poza obszarem zabudowanym. Częstą praktyką jest skracanie szkolenia. Zamiast godziny zegarowej jazda trwa godzinę lekcyjną. Co więcej, instruktor omawia w tym czasie postępy kursanta i umawia się na kolejne jazdy. To dodatkowo skraca czas, który kursant powinien spędzić na nauce jazdy."

      Nie rozróżnia godziny zajęć praktycznych zapisanych w rozporządzeniu od czasu jazdy.
      Nie wie, że elką nie da rady przejechać 100 km w godzinę a cena za kurs jest związana z kosztami - tymi paliwowymi w szczególności. A jest jeszcze amortyzacja, ubezpieczenie,przeglądy, przystosowania,ZUS,płaca itd.
      Nie wie, że elka może wyprzedzić tylko rower lub ciągnik rolniczy - wszyscy inni ją wyprzedzają na skrzyżowaniach, przejściach, łukach zakrętów, na podwójnej ciągłej...

      Nie wie, że brak ustalonej minimalnej ceny kursu (w którym wszystko dokładnie określono) jest główną przyczyną wszelkich nieporozumień.
      Nie wie, że taką cenę minimalną już określono dla obowiązkowego dodatkowego szkolenia po zdanym egzaminie - 100 zł dla WORD, 200 zł za godzinę techniki jazdy.
      Nie wie, że zdawalność jest uzależniona od stanu finansowego ośrodka egzaminującego, które to ośrodki utrzymują się tylko z oblewania!

      I dużo jeszcze nie wie.
      • mdrive do maszam 12.02.11, 20:09
        ...
        Nie wiem czemu tak piszesz. Zawsze w zakresie godzin kursowych wyjeżdżam za miasto, czemu nie? Jadę do Góry Kalwarii i z powrotem. Jazda poza obszarem zabudowanym. I ekonomia nie ma nic tu wspólnego.
        • staszek585 Re: do maszam 12.02.11, 22:30
          Mdrive już odpowiedział. Idąc Twoją logiką Maszam, kursant nie powinien nawet wsiąść do samochodu na kursie. Bo przecież zużyje samochód, który wcześniej trzeba kupić. Nie ma co nawet wspominać o jeździe !!!!
          Wyobraź sobie jednak, że kursant po to przyszedł, aby pojeździć i się jeżdżenia nauczyć. On płaci pieniążki jakie OSK sobie życzy. I za to powinien mieć rzetelne szkolenie. To problem szefostwa OSK, aby w cenę wliczyć sobie koszty, no i zysk oczywiście.
          Podobnie WORD-y mają.
          I OSK nie ma co marudzić, że się mu nie opłaci, jeżeli nie oszuka klienta. Przecież prowadzenie OSK nie jest przymusowe, nie ?
          Niestety, jeżeli w naszej rzeczywistości OSK konkurują jedynie ceną to po zejściu z ceną poniżej kosztów to właśnie te koszty starają się niektórzy obniżać dalej. I robi się problem.
          PS:
          Co do szczegółów to rzeczywiście autor myli pewne pojęcia. Ale dziennikarze często nawet instruktora od egzaminatora nie rozróżniają. Albo szkolenia od egzaminu, niestety.
          Tak, ze nie jest najgorzej, natomiast sens artykułu jak najbardziej.
      • sarawi a jednak wciaz polecam !!! 12.02.11, 23:12
        Maszam, ja rowniez sie z Toba nie zgodze.
        Instruktor POWINIEN wyjechac z kursantem poza teren zabudowany lub na drogi o podwyzszonej dopuszczalnej predkosci i jestem pewna, ze wielu to robi. Na przyklad - jak wygladaja pierwsze zajecia? Kursant wsiada do samochodu i od razu jedzie do centrum? NIE. Kursant najpierw jezdzi po placu manewrowym, albo parkingu, a pozniej poza terenem zabudowanym, na malo ruchliwych drogach, a przynajmniej tak wygladaja zajecia prowadzone przeze mnie - nie zabieram nikogo do miasta, niepotrzebny stres. I tym oto sposobem przy okazji mam "odhaczone" zajecia poza terenem zabudowanym.
        Ponadto, nie da sie w ciagu 2 godzin przejechac 100 km. Musialabym jechac ze swoim kursantem na autostrade i jechac przed siebie z maksymalna dozwolona predkoscia ... Glupie, prawda? W ciagu dwoch godzin, po miescie, zrobisz maksymalnie 50-60 km. I to i tak duzo, i pod warunkiem, ze kursant jezdzi dynamicznie. Wez pod uwage, ze w miescie sa korki, utrudnienia na drogach, swiatla, ktore nas zatrzymuja ... i tak dalej. Jak sobie wyobrazasz zrobic 100 km w ciagu 2 godzin w tych warunkach ?! To nie jest oszczednosc, to sa realia.
        Nie wiem jak ucza inni instruktorzy, ale ja swoich kursantow ucze dynamicznej jazdy, wiec nie jezdza przez 30 godzin z predkoscia 40 km/h. Potrafia dodac gazu, przyspieszyc, jechac z maksymalna dozwolona predkoscia, potrafia wyprzedzic cos innego, niz tylko rowerzyste - wyprzedzaja inne, wolniejsze pojazdy, elki, autobusy, ciezarowki. Jezeli oczywiscie w danym momencie sie da. A ze inni wyprzedzaja nas ... no coz, lamia przy tym zwykle bardzo wiele przepisow ruchu drogowego i instruktor nic na to nie poradzi.
        Nie rozumiem tez Twoich argumentow dotyczacych "skracania jazdy", aby omowic pojazd, omowic postepy lub ich brak w nauce, umowic sie na kolejne spotkanie. Zaczynajac od tego ostatniego - moim zdaniem umawianie sie na kolejne zajecia nie zajmuje az tak duzo czasu, czy naprawde te 3 minuty, ktore instruktor na to poswieci, to az tak duzo? Czy Wy naprawde myslicie, ze jest to realne, aby wyjechac o 16:00 i wrocic o 18:00, a o 18:00 rozpoczac jazde z kolejna osoba, do 20:00 i tak dalej ... ?! Ludzie, zastanowcie sie nad tym co piszecie. To nie jest realne. Realne byloby w szkole, ale nie na ulicy. Wiec jesli jazda konczy sie kilka minut wczesniej, to te kilka minut mozna poswiecic wlasnie na takie sprawy, jak omawianie samochodu, zajec, umawianie sie na kolejne. hm, ostatnio skonczylam jazde 10 minut wczesniej, wlasnie po to, aby powtorzyc z moim kursantem podstawowe czynnosci kontrolno-obslugowe pojazdu. I wiecie co uslyszalam (z oburzeniem) - "przeciez ja nie wybieram sie jutro na egzamin". Wiec uswiadomilam mojemu kursantowi, ze 30 godzin, ktore ma na kursie, nie sluza tylko temu, aby jezdzic po miescie. W ciagu tych 30 godzin musimy nauczyc sie jazdy pasem ruchu do przodu i do tylu, parkowania, a takze powtorzyc kilka razy swiatla i plyny w samochodzie i nie zamierzam tego robic "po godzinach", bo te elementy wchodza w sklad jego kursu. Ponadto, szkoda, ze instruktorzy tak skrupulatnie nie rozliczaja kursantow z kazdego spoznienia ... a w tym temacie tez moglabym sie wypowiedziec.
        Cos jeszcze?
        • Gość: tsa5 Re: a jednak wciaz polecam !!! IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.11, 11:14
          Gość: maszam napisał:

          Nie wie, że zdawalność jest uzależniona od stanu finansowego ośrodka egzaminującego, które to ośrodki utrzymują się tylko z oblewania!


          statystyki jakoś zaprzeczają takiej spiskowej teorii
    • permanentne_7_niebo Re: dziś na wp.pl - polecam artykuł 16.02.11, 12:25
      Upewnij się, czy szkoła prowadzi szkolenie teoretyczne.

      Ludzie. Trzymajcie mnie :D
      To koszt jakieś 400-450zł miesięcznie, a salę wykładową OSK musi wynajmować tak, czy siak!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka