Gość: Marek
IP: *.skwer / 217.153.142.*
15.11.04, 17:49
Pierwszy egzamin i od razu zdany. Manewry wylosowane: wjazd przodem (jak dla
mnie najgorszy syf, robiłem z korektą) i zawracanie (najłatwiejsze).
Egzaminator, pan Konrad, bardzo miły, nawet pomocny. Wyjaśnił jak ustawić
elektryczne lusterka. Kiedy robiłem wjazd, zapytał, czy to koniec manewru -
bo za płytko wjechałem. Na mieście prawie się nie odzywał. Wyjechaliśmy w
prawo z ośrodka, na Wrocławskiej musiałem hamować awaryjnie, powiedział, że
mam b.dobrą reakcję. Zaraz potem dałem ciała, bo najechałem prawym kołem na
krawężnik. Ale jechaliśmy dalej, więc uspokoiłem się. Potem jechaliśmy w lewo
na Powstańców, w prawo w Maczka, w lewo jedno rondo, na drugim zawróciliśmy,
trochę jeszcze się pokręciliśmy i z powrotem do ośrodka. Na koniec zapytał,
który to mój egzamin i bardzo się zdziwił, że pierwszy.
To na pocieszenie zdającym i na pohybel niedowiarkom!