Dodaj do ulubionych

Fatum czy co?!

05.08.05, 21:43
Czarny dzień...
Cztery lata temu kilka razy nie zdałem placyku. Nie wiem, dlaczego...
Instruktor wręcz mi powiedział,że nie ma sensu już brać dodatkowych jazd, bo
nie ma mnie czego uczyć! To był obłęd. Na kursowych jazdach bardzo dobrze, na
egzaminacyjnym placyku błąd za błędem.

Potem odpuściłem, z różnych powodów. No i teraz z pełnym zaangażowanie
zacząłem kurs na kat. B (11 jazd) i na A - cały kurs (bo ostatnio mnie
motorki zafascynowały). Pełna zaangażowania nauka - i dziś egzamin na B.
Wczoraj ostatnia jazda, instruktor (inny) twierdzi, że świetnie, nie ma co
robić, nie ma możliwości, żebym nie zdał.

Testy bezbłędnie.Placyk - jeden mały błąd (na łuku nie dojechałem do końca,
brakło 2 cm). Poprawka łuku, pozostałe manewry perfekt.

Miasto. Opel Corsa. Na kursie nim nie jechałem (bo ostatnio go najechała
ciężarowka, tego z mojej szkoły jazdy). No i jadę trochę powoli, parę razy
kłopot ze zmianą biegów (skrzynia inaczej niż w Puncie i ciężko bardzo
chodziła). Oczywiście egzaminator ciągle dogaduje itd. Po paru minutach już
bez zarzutu, auto wyczute, żadnego błędu, hamowanie awaryjne, zakręcanie, pod
górkę z ręcznego i td. - wszystko na mnie przetestował. W końcu gada: No
dobra, wracamy.

I wjeżdżając do Ośrodka przejechałem ZAKAZ WJAZDU !!! Widziałem go, jakaś
sekunda zaćmienia, pewnie napięcie. I koniec. Po ptokach. Dosłownie poczułem
się jak w "Koszmarze z ulicy Wiązów" !!!

Podstawowa rzecz: idę na targ kupić kałasznikowa i na kolejny termin (za
niecałe 3 tygodnie) bez broni się nie ruszam. Trzeba problem rozwiązać. Ja
albo oni.

Pozdrawiam i powodzenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: kama Re: Fatum czy co?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 22:00
      Oni są nic nie winni to Ty popełniłeś zasadniczy błąd. Mniej pretensje tylko do
      siebie.
    • Gość: Wolf Re: Fatum czy co?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 22:01
      "Podstawowa rzecz: idę na targ kupić kałasznikowa i na kolejny termin (za
      niecałe 3 tygodnie) bez broni się nie ruszam. Trzeba problem rozwiązać. Ja
      albo oni."
      Podstawa i taka postawa mi sie podoba :) Ty albo Oni :) nie ma co sie bawic w
      nastepne terminy 3mam kciuki powiedz jak poszło za drugim razem :D
    • Gość: Chani Re: Fatum czy co?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 22:35
      hej... oby tylko Ci nie sprzedali kałasznikowa zacinającego się (te typy tak
      mają;))... Odnośnie dogadywania - zawsze mogłeś próbować - odwołac się od
      decyzji twierdząc, że egzaminator Cię rozpraszał i przez to "zaćmiło" Cię... Nie
      wiem ,jak u Ciebie i gdzie zdajesz, ale w Kraku - egzaminatorzy nie mówią nic
      zbędnego - tylko tyle - "w prawo, lewo, hamuj"... poza tym jazdy egzaminacyjne
      są filmowane... może dlatego łatwiej powołac sie na ew. rozpraszanie przez
      egzamianatora... A jedyną marką aut posiadaną przez MORD, na jakiej sie jeździ,
      jest chevrolet aveo... Dlatego tez warto zorientowac się wcześniej,na jkich
      autach siezdaje, a potem czy jakis ośrodek szkolenia (poza Twoim) ma takie
      auto... WArto nawet ta jedną ostatnią godz. przed egzaminem wyjeździć w obcej
      szkole przy obcym instruktorze, ale na aucie, który maja w danym osrodku
      egzaminacyjnym.. Pozdrawiam i zielonych świateł! Powodzenia!
    • Gość: Aga Re: Fatum czy co?! IP: *.chello.pl 05.08.05, 23:20
      Corsa ma inaczej wsteczny i jest ciaśniejsza niż Punto. Ale wielkiej różnicy
      nie ma, kiedyś przesiadałam się bezpośrednio z Punto na Corsę i nic się nie
      stało, a dzisiaj myślałam, że jeżdżę na Corsie (jak zwykle), a instruktor: "o
      rany, ale ten Punto ma słaby wtrysk" - patrzę, rzeczywiście Punto,
      skoncentrowana na manewrach nawet nie zauważyłam ;))). Czy Twoja szkoła ma
      tylko JEDNĄ Corsę? To co to za szkoła? Corsa się zepsuła, to już odpuszczają
      szkolenie... Czad :(.
      Życzę uważnej jazdy, to na pewno zdasz.
    • Gość: MJ Re: Fatum czy co?! IP: *.autocom.pl 05.08.05, 23:52
      Jakim cudem przy wjeździe do ośrodka stoi zakaz wjazdu?
    • Gość: Adam Paweł Re: Fatum czy co?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 12:41
      Dzięki za odpowiedzi. I wszystkim odpowiadam.
      Moja szkoła nie jest zła. Instruktora b.sympatyczny, nauczył mnie prosto i
      szybko, jak dobrze robić plac itd. Kupiłem cały kurs na motocykl, a na jazdy na
      auto dali znaczny rabat. Wykłady przyzwoite. Nie ma co narzekać. Niestety, mają
      tylko jedną Corsę, która akurat wpadła po cieżarówkę wraz z kursantem!
      Cieżarówka wrzuciła omyłkowo wsteczny na światłach... Na szczęście nic się nie
      stało, ale kursant (jego pierwsze jazdy) omal nie skonał ze strachu.

      Przed poprawką już nie potrzebuję jazdy na Corsie w innej szkole brać - bo
      wczorajsza jazda egzaminacyjne pozwoliła mi poznać auto hehe. Nie miałem
      problemów z jazdą, tylko nie mogłem znaleźć załącznika świateł mijania oraz
      zamiast jedynki parę razy wskoczyła mi trójka (skrzynia bardzo opornie
      chodziła), no i autko albo przygasło albo zgasło. I egzaminator dlatego cały
      czas docinal. Ja zresztą też - i atmosfera była ciężka (bo w sumie gościu, jak
      to dziś po ochłonięciu widzę, nie był złośliwy, tylko "zimny i ciężki").
      No i w rezultacie niepięcie, niepewność i wtopiłem.

      Przed Ośrodkiem jest kilka dróg wjadu i wyjazdu, jedna przy drugiej, i parę
      znakow. No i poplątałem.

      U nas się jazd nie filmuje. Ale w sumie to wina mojego nastawienia. Następnym
      razem postaram się wyluzować, nie dyskutować (co przecież niczemu nie służy) i
      wierzę, że będzie lepiej.

      Emocje były jak na skokach narciarskich. Gościu mówi: No dobrze, proszę wjechać
      do Ośrodka. Wielka radość i ulga, a za pół sekundy pada słowo: NEGATYWNIE. No i
      pięknie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka