Gość: Ząb Trzonowy
IP: *.76.classcom.pl
18.03.06, 12:32
Witam wszystkich!
Wiadomość jak w temacie :) Zdawałem dziś rano. Niestety trafil mi sie
egzaminator troglodyta. Jego plusem bylo to, ze nie oblal mnie, mimo, ze 3
razy zgasl mi samochod [tzn: 1)w czasie cofania na 3, na tym osiedlu k/MORDu,
tam tez parkowalem, zaraz na poczatku, 2)jak podjechalem do czerwonego
swiatla, w miejscu gdzie Koszykarska łączy się z Nowohucką - stres, 3) na
jakichś światłach przed przejściem dla pieszych w Hucie.]
Jestem teraz w stanie, jak na rauszu...
Wszystkim, którzy mnie wspierali bardzo dziękuję, a tych, którzy mają to przed
sobą: nie martwcie się zdacie!!!
PS.Myślę, że w rzeczywistości podczas jazdy po mieście egzaminator jest w
stanie przymknąć oko na to i owo, jeśli generalnie człowiek robi wrażenie, że
ma wszystko pod kontrolą.