Gość: kursantka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.05.06, 13:24
Przyznam szczerze że nie wiem, co o tym myśleć. Do dzisiejszego dnia nie
miałąm większych problemów z ruszaniem anie pod górkę, ani na płaskiej
drodze. Podczas dzisiejszego egzaminu zdechł mi samochodzik i zaczęła się
cała sytuacja z uczeniem ruszania na egzaminie. Mój egzaminator, jak
większość innych uczył mnie ruszać następująco: jedynka, sprzegło wciśniete
na maksa, delikatnie popuszczmy sprzegło i gdy czujemy, że auto che ruszyć
dodajemy gazu i przy wi.ększej prędkości zmieniamy bieg na dwójkę. A mój pan
egzaminator stwierdził, że jest to metoda przestarzałą i dobra dla starych
samochodów a nie dla nowych autek. Uczył mnie następująco: 1 bieg, sprzegło
wciśnięte na maksa. Dodajemy gazu, dopiero póżniej popuszczamy sprzegło i
dodajemy więcej gazu. Zrobiłąm tak, ale autko ruszyło za gwałtownie;( Podobno
taka technika jest prawidłowa i jest zgodna ze standardami oceniania
kandydatów na kierowców, wg ustaty która weszłą po 10.stycznia br.
Kochani instruktorzy obecni na forum jak Wy uczycie ruszać???