Dodaj do ulubionych

O Imoli inaczej...

IP: *.stegny.2a.pl 26.08.06, 22:00
Dopiero niedawno trafiłam na to forum, ale zdążyłam się już zorientować, że Imola nie należy do ulubionych szkół jazdy. I szczerze mówiąc nie dziwię się Wam.
Co prawda zdałam dziś egzamin za pierwszym razem, ale nie zmienia to mojego zdania na temat tej szkoły. Gdybym przed wakacjami miała taką wiedzę jak mam teraz z całą pewnością nie wybrałabym Imoli. Trochę głupio to pisać, bo wstyd się przyznać, że dałm się nabrać na ich tanie chwyty reklamowe, ale niech ten post posłuży jako przestroga dla innych.
Niewątpliwie Imola jest duż szkołą z wieloma samochodami, jednak wcale nie należą one do szkoły. Instruktorzy są marnie opłacani i stąd ich duża rotacja. Jest męczące dla kursanta, który nie wie i nie spodziewa się nagłej zmiany instruktora. Pomijam fakt, że jazdy miałam odwyławane z 4 razy, mimo że termin egzaminu był za mniej więcej tydzień. Oferta dojeżdżania do kursanta to bzdura. Z moim instruktorem miałam stałe miejsce zbiórki (tak jak wszyscy jego kursanci), bo uważał, że to strata czasu na odwożenie i przywożenie (i tu się z nim jak najbardziej zgadzam - dzięki temu skupiałam się na nauce a nie na odwożeniu innych). Cena kursów w Imoli tez nie należy do najniższych, to chyba jeden z droższych kursów. Ich propozycja weekendowego kursu jest, owszem ciekawa dla ludzi cierpiących na brak czas, ale tak na dobrą sprawę jest niezgodna z prawem i niewiele daje osobom, które wcześniej nie zawiele miały wspólnego z samochodem. Jeżeli któs się chce czegoś nauczyć, to nie powinien iść na taki kurs.
Plac manewrowy, a w zasadzie place. Oczywiście ich wymiary nie są zgodne z wymiarami egzaminacyjnymi o czym się dziś sama przekonałam na egzaminie. Naiwerzchnia jest nierówna, a na niektórych placach jest zbyt mało słupków. Dziwi mnie też, że taka duża szkoła nie ma własnych górek egzaminacyjnych.
Nie podoba mi się też w tej szkole to, że kursanci decydujący się na egzamin w Łomży nie są informowani o wszystkich urokach tego miasta. Kiedy pierwszy raz tam pojechałam - sprawdzić jak wygląda moje miejsce egzaminu - byłam zaskoczona licznymi wzniesieniami. Nikt mi na kursie nie mówił, że jazda z ręcznego pod górkę to podstawa. W kilku sprawach tamtejsi egzaminatorzy mają inne podejście niż jest się uczonym w Warszawie (np. kierunkowskaz w lewo na rondzie). Nie wiem jak jest bardziej prawidłowo, ale chyba warto powiedzieć: w Warszawie jest tak, ale pamiętaj w Łomży wymagają tak.
No cóż to na razie tyle moich "wspomnień". W każdym razie uważam, że sukces na egzaminie zawdzięczam przede wszystkim instruktorowi (a w zasadzie dwóm), a nie Imoli.
Jeżeli jeszcze nie wybraliście szkoły to nie decydujcie się na Imolę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Łukasz Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 09:24
      Co masz na myśli pisząc że mają plac nie wymiarowy??
      Chodzi Ci o plac na szczęśliwickiej czy na modlińskiej??
      Co z tym placem jest nie tak??
      Ma inne wymiary łuku??
      • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 11:40
        Prosta jest zdecydowanie krótsza niż ta egzaminacyjna. Rozumiem ograniczenia przestrzenne, ale czy nikt nie mógł powiedzieć, że na egzaminie będzie dłuższa jazda??? Chyba nikt nie lubi takich niespodzianek na już i tak stresującym egzaminie.
        Poza tym nie wierzę, żeby takiej wielkiej szkoły nie było stać na większy teren. Niewymiarowe są na pewno place na Szczęśliwickiej i przy Legii. Nie wiem jak jest na Modlińskiej, bo tam nie byłam.
        I to jest kolejna rzecz, która mnie wkurza --> NIEDOINFORMOWANIE.

        • Gość: Łukasz Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:54
          Owszem, place przy legii i na szczęśliwickej są traiczne i do niczego natomiast
          plac na modlińskiej jest naprawde olbrzymii a łuk jest pełnowymiarowy a prosta
          jest długa, górka też tam jest taka jak egzaminie.
          Swoją drogą to dziwie się że Cie tam nie zabrał instruktor poniewarz z tym co
          mam jazdy doszkalające teraz sam powiedział że na szczęśliwicką i na legie
          absolutnie mnie nie zabierze poniewarz tam się niczego nie naucze bo te place
          są zupełnie do niczego i za każdym razem jeździmy na modlińską gdzie do placu
          nie mam zastrzeżeń.
          • Gość: Łukasz Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:55
            A swoją drogą to z kim jeździłaś??
            • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 12:11
              Na początku jeździłam z instruktorem, który już zrezygnował z pracy w Imoli, a
              ostatnie 7 godzin z p. Ryszardem.
              A swoją drogą co to za różnica z kim jeździłam?
    • Gość: Ostatni Re: O Imoli inaczej... IP: *.aster.pl 27.08.06, 13:26
      Dla ciebie istotny jest efekt końcowy (prawko w kieszeni)czy długość łuku bo
      dla mnie prawko? Skoro uczyłaś się łukach o których się rozpisujesz a potem na
      egzaminie w "objęciach" stresu go zaliczasz to tylko dobrze świadczy o dobrym
      kursie i utwierdza mnie w przekonaniu,że dobrze wybrałem ośrodek (ten sam co
      ty).Mój instruktor jeździ autem ośrodka i do mnie dojeżdża (wystarczyło o to
      poprosić i "no problem".Na całym kursie wszystkie manewry to "podstawa" i chyba
      nie trzeba tej podstawy dodatkowo akcentować.Wydaje mi się,że jesteś jakaś
      niedopieszczona albo nie wiesz jak wygląda nauka w innych warszawskich
      szkołach.Ja wiem,bo przed wyborem szkoły pytałem znajomych i to jest najlepszy
      wybór.To co oni opowiadali o jazdach raz na miesiąc,instruktorach
      załatwiających swoje sprawy kosztem jazdy z kursantem oraz egzaminach
      wewnętrznych trudniejszych niż exam państwowy to był dla mnie szok i dlatego
      zdecydowałem się na Imolę - nie żałuję.
      • Gość: Łukasz Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 13:39
        Ja też nie żałuje.
        Jeszcze nigdy instruktor podczas moich jazd nie załatwiał swoich spraw a jeżeli
        chodzi o dojazdy to przy zapisywaniu się na jazdy pyta się gdzie chce się
        spotkać a zakończyć można tam gdzie się chce, przynajmniej ja tak zawsze mam.
        Też się na nicch nie zawiodłem.
        Wręcz przeciwnie, po kursie w innej szkole byłem kompletnie zielony a jazdy
        nauczyłem się dopiero na jazdach doszkalających w imoli
        • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 16:24
          Nie będę się powtarzać...
          Dobrze, że jesteś zadowolony ze szkoły, powodzenia na egzaminie.
      • pontus_euxinus Re: O Imoli inaczej... 27.08.06, 16:21
        Gość portalu: Ostatni napisał(a):

        > Skoro uczyłaś się łukach o których się rozpisujesz a potem na
        > egzaminie w "objęciach" stresu go zaliczasz to tylko dobrze świadczy o dobrym
        > kursie i utwierdza mnie w przekonaniu,że dobrze wybrałem ośrodek

        ... albo swiadczy o tym, ze kursant umie jezdzic i ma "dryg" do jazdy. Zdany
        egzamin nie jest wyznacznikiem "dobrej szkoly". Za pierwszym razem udaje sie
        zdac rowniez osoba ktore uczyly sie w zlych szkolach, u zlych instrukorach albo
        wcale dobrze nie jezdza.
        Podobnie jak "zdawalnosc" nie jest wyznacznikiem dobrej szkoly (to tylko drobny
        chwyt reklamowy i przeklamana statystyka).
        • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 16:28
          Dziękuję za wsparcie.
          Całkowicie się z Tobą zgadzam, że zdany egzamin nie jest wyznacznikiem "dobrej szkoły". O wyniku egzaminu, według mnie decyduje kilka czynników, ale przede wszystkim: umiejętność opanowania stresu (w tym nastawienie do egzaminu i egzaminatora), znajomość przepisów i zasad poruszania się w ruchu drogowym, technika jazdy, umiejętności, nastawienie egzaminatora (kolejność od najważniejszego).
      • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 16:21
        Oczywiście ważny jest efekt końcowy, ale bez przesady. Cieszę się ze zdanego egzaminu, ale wcale nie uważam, żeby kursy Imoli były dobre. Powtarzam, łuk nie musi być na placu taki sam, ale powinien, ale już z całą pewnością przyzwoitość wymaga chociażby poinfomowania kursanta, żeby liczył się z tym, że na egzaminie prosta jest dłuższa. Kwestia łuku to miał być tylko przykład podejścia tej szkoły do kursantów.
        Owszem instruktorzy jeżdżą autami ozankowanymi znakami Imoli, ale nie zawsze są to ich auta (ale to inna sprawa). Zapisując się na jazdy powiedziałam, z której jestem dzielnicy i chcę, żeby instruktor do mnie dojeżdżał. Niestety nic to nie dało. Na początku byłam zła, ale w ostatecznym rozrachunku uważam, że nawet lepiej na tym wyszłam. Dojazdy do kursanta miałam tylko na ostatnich jazdach, z innym instruktorem, i wtedy się dopiero przekonałam jaki to bezsens. W umówione miejsce podjeżdża samochód z poprzednim kursantem, zamieniamy się i zawozimy go do domu. Teraz czasu instruktor ma dla mnie. Po czym jedziemy do innej dzielnicy po następnego kursanta. Dojeżdżamy, zamiana i miejsc i on mnie odwozi... Dwa razy miałam taką sytuację i trwało to dłużej niż jak sama dojeżdżałam na pl. Konstytucji i stamtąd ruszałam i wracałam.
        No cóż, mylisz się sądząc, że nie wiem jak wyglądają szkolenia w innych szkołach jazdy w Warszawie. Parę lat temu też przymierzałam się do prawka, ale musiałam przerwać. Zakończyłam teorię i jazdy i uważam, że w zasadzie cała moja wiedza teoretyczna (poza nielicznymi zmianami w prawie) pochodzi z tamtego kursu. Jazdy też był całkiem niezłe, kulturalni instruktorzy, którzy nigdy nie wykorzystywali auta jako taksówkę. Niestety w Imoli kilka razy mi się to zdarzyło, instruktor musiał coś kupić, z kimś pogadać, coś zawieźć. Naszczęście nie trwało to zbyt długo, ale i tak uważam, że to nie w porządku i nieuczciwe.
        Terminy jazd to też był problem. Mam teraz wakacje, więc spokojnie mogłam jeździć rano. Niestety instruktorzy mają po kilkanastu kursantów naraz i trudno się wstrzelić w wcześniej już rozspisany grafik. Ja zapisywałam się z trzytygodniowym wyprzedzeniem.
        Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie egzaminy wewnętrzne to była jakaś farsa. Egzamin teoretyczny polegał na tym, że pan rozdał pytania od razu z kluczem! Wystarczyło przepisać odpowiedzi. Człowiek nawet potem tego nie sprawdził!!! Oczywiście wiem, że uczę się dla siebie, ale to już naprawdę było bardzo dziwne. Pomijam też fakt, że szkoła prowadzi kurs weekendowy (dwa dni) - przypominam, że teoria powinna trwać 30 godzin. Ale sprytna Imola i z tego wybrnie - przychodzi się w weekend, a potem kurs rozpisuje się na 4 dni. A egzamin praktyczny, nic takiego nie miałam. Nie słyszałam też o nikim kto nie zaliczyłby u nich wewnętrznego "egzaminu praktycznego". A na dłuższą metę to błąd. Ludzie kończą kurs pozytywnie, a potem zdają po kilka, klikanaście razy egzamin i się dziwią, a jakby nie przeszłi wewnętrznego dokupili jazdy i się podszkolili to może na państwowym poszłoby im lepiej. W tym dniu co ja zdawały egzamin państwowy też inne osoby. Ci co podchodzili do egzaminu po raz drugi, trzeci itd. nie zdali wczoraj. Nie wiem jak jeżdżą, bo nie widziałam, ale chyba coś jest nie tak, skoro próbują kolejny raz i ciągle bez skutku.
        Cieszę się, że jesteś zadowolony ze swojego wyboru szkoły, ja nie jestem/byłam i dzięki temu wątkowi chcę innym osobom umożliwić zapoznanie się z różnymi opiniami na temat tej szkoły.
        • Gość: Ostatni Re: O Imoli inaczej... IP: *.aster.pl 27.08.06, 18:28
          To się ciesz,że tak trafiłaś,bo u moich znajomych (w innych szkółkach)egzaminy
          wewnętrzne z jazd były trudniejsze niż państwowe a dodatkowo musieli za nie
          zapłacić:za każdy ok.50 zł i dodatkowo wykupywac 10 jazd po 40 zł po kolejnym
          niudanym podejściu.Gdy w szkółce w której były 3 auta zepsuł się jeden samochód
          wszyscy czekali na kolejne jazdy ok.1 miesiąca.
          A pytanie moje do ciebie brzmi: dlaczego nie dokończyłaś w takim razie kursu w
          szkole w której rozpoczęłaś kurs i było tak różowo?
          • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 27.08.06, 18:46
            To przykre, że Twoi znajomi trafili do takiej szkoły. Jak widać każda szkoła ma jakieś wady, ja opisuję wady Imoli. Oczywiście nie twierdzę, że ta szkoła ma same minusy, ale uważam, że one niestety przeważają. Jest to moja prywatna opinia i nie musisz się z nią zgadzać.
            Dlaczego nie dokończyłam w tamtej szkole? Chciałam coś zmienić i jak już pisałam złapałam się na chwyty marketingowe Imoli (gratuluję Imoli osoby odpowiedzialnej za marketing!). Poza tym chciałam zdawać poza Warszawą i z kilku szkół oferujących taką możliwość zdecydowałam się na Imolę - mój błąd.
            Myślę, że nie muszę się już nikomu z niczego tłumaczyć. Wyrażam swoje zdanie, ale jeśli ktoś jest zadowolony z Imoli, to ich szczęście.
            • Gość: mapettka Re: O Imoli inaczej... IP: *.aster.pl 27.08.06, 22:57
              Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi ciaglymi atakami na imole../ Ja wlasnie
              w imoli koncze kurs i stwierdzam z cala pewnoscia ze to byl baardzo dobry
              wybor. Mam swietnego instruktora, nie ma prolemow z terminami czy z
              podjechaniem pod moj dom, czy nawet gdziekolwiek inndziej gdy tylko dam znac
              wczesniej.. Ma niesamowita wiedze i umie ja przekazac.. Same pozytywy tez pod
              adresem obsulgi biura (pisze akurat o sniadeckich bo tam zalatwialam swoje
              sprawy) facet w biurze przemily kompetentny i na pewno zalezy mu na zadowoleniu
              kursantow. Kurs weekendowy tez baardzo polecam to swietne rozwiazanie dla ludzi
              ktorzy nie maja czasu latac na wyklady 5 razy w tyg. Nasluchalam sie sporo o
              chamstwie i braku kompetencji w innych malych szkolkach wiec naprawde czegos
              nie kumam ;/
              • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 28.08.06, 07:05
                A ja nie kumam dlaczego same pozytywy widzą tylko osoby wypowiadające się z ip aster i tpnet???
                Imola to w moim przekonaniu naciągacze. Uważajcie na tę szkołę.
                • Gość: Hołowczyc Odpowiedź dla mapettki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.06, 07:24
                  Też się zdziwiłem,że taka nagonka na Imolę jest na tym forum ale mój instruktor
                  mi to wytłumaczył:Imola to najlepsza warszawska szkoła,która ma najwięcej
                  klientów a dla siedzących tu na forum właścicieli innych pseudo-szkółek to sól
                  w oku.Nie wiedzą jak się bronić przed lepszą konkurencją i wypisują bzdury.
                  Taka polska życzliwość.
    • kitty4 Re: O Imoli inaczej... 28.08.06, 07:39
      tez mam cos do powiedzenia na temat Imoli... I nie jest To niestety pozytywne.
      Na razie zakońzyłam u nich kurs teoretyczny i na jazdy (pierwszą) jestem
      umówiona w środę. Co do terii - chodziłam na wykłądy na Żoliborzu - przy
      Filareckiej 2 - i prowadzący wykładał na naprawdę żenująco niskim poziomie. Nie
      omówił wiele tematów, mówił zdecydowanie za szybko, przy wielu przykładach
      siadał za biurkiem i po porstu ciągle czytał jak leci z książki. Egzamin ewe. -
      jeszcze gorsza żenua - rozdał rozwiązania razem z testami - na wcześniejszych
      zajęciach . Przepisałam je sobie i miałam z głowy. Na egazminie wew. wyszedł z
      pomieszczenia, więc miałam czas spisać odpowiedzi. Nawet nie przeczytałam pytań
      w teście, tylko poleciałam po spisie odpwiedzi i już. Załuję wydanych pieniędzy
      w Imoli - czego by o niej inni nie mówili. Ale to tylko moja prywatna opinia.
      • coconut1984 Re: O Imoli inaczej... 28.08.06, 09:45
        tez jestem na kursie w Imoli (obecnie w polowie jazd) co do egzaminu wew. z
        teorii to owszem odpowiedzi podano, ale nikt nikogo nie zmuszal do korzystania
        z nich, najpierw rozwiazywalismy sami a potem sprawdzalismy wg klucza, trzeba
        bylo wiec kitty4 rozwiazac sama a potem sprawdzic sobie czy bys zdala,
        przynajmniej bys wiedziala ze wiesz wystarczajaco duzo, wg mnie dostep do klucz
        anie jest najgorszym rozwiazaniem poniewaz i tak bede musiala zdac egz.
        teoretyczny panstwowy a nie chcialabym przedluzac trwania kursu bo na jedna odp
        za duzo nie znalam odp;
        co do wykladow tez uwazam ze nie byly na nie wiem jakim poziomie bo pani
        prowadzaca wiecej opowiadala historii ze swojego zycia niz trzymala sie tematu,
        ale ja mialam do tego kursu podejscia na takiej zasadzie, ze WSZYSTKO jest w
        otrzymanych przeze mnie materialach (a czytac umiem) natomiast wyklad umozliwia
        mi zadanie pytania, rozwianie watpliwosci i ogolne zaznajomienie sie z
        tematyka, tak wiec wykladow nie traktowalabym tak strasznie powaznie;
        jesli chodzi o jazdy to mam super instruktora, ktory nigdy na mnie nie
        wrzeszczy, odpowiada na kazde moje pytanie, mozna z nim sie duzo posmiac i
        pozartowac co rozladowuje stres za kierownica (ale jak trzeba to jest
        skupieniei powaga), umawiamy sie na miescie ale zawsze na linii metra zeby bylo
        mi latwo dojechac;
        no nie wiem, na pewno Imola nie jest idealna szkola, ale poniewaz podejrzewam
        ze wiekszosci innych jest podobnie i poniewaz nie mam poczucia straconych
        pieniedzy to uwazam ze koniec koncow moge zdecydowanie polecic Imole bo wg mnie
        najwazniejszy jest instruktor, a kwestia wiedzy teoretycznej to zalezy tylko od
        nas i jak ktos zechce skorzystac z przepisania odp z klucza zamiast sobie z nim
        np sprawdzic to jego sprawa
    • turner1 Re: O Imoli inaczej... 28.08.06, 07:54
      Ja też byłem na wykładach na ul.Filareckiej i bardzo polecam,żadnych zastrzeżeń.
      Wykład prowadzony wzorowo (testy zaliczyłem za 1 podejściem).
      • kitty4 Re: O Imoli inaczej... 28.08.06, 09:08
        Hm..... no widzisz, dwie osoby i jakie dwa różne odbiory tego samego faceta.
    • magda0777 Re: O Imoli inaczej... 28.08.06, 21:55
      A ja o Imoli jak zwykle pozytywnie. Teoria prowadzona super, jazdy z bardzo
      miłym i kompetentnym instruktorem. Egzamin wewnętrzny pisałam na jazdach i nie
      miałam żadnych sciąg. Musiałam wykazać się wiedzą. Plac na Modlińskiej
      wymiarowy i pachołki tak, jak na Powstańców. Egzamin zdany za pierwszym razem.
      W przeciwieństwie do Zestresowanej, polecam szkołę. A podwożenie się nawzajem
      jest bardzo miłe, nie wiem co ci w tym przeszkadza. Co za różnica gdzie
      jeździsz?
      Zestresowana, dlaczego nie zmieniłaś szkoły, przecież to dozwolone w czasie
      kursu? Nikt nie kazał ci się męczyć...
      • pontus_euxinus Re: O Imoli inaczej... 29.08.06, 21:35
        magda0777 napisała:

        > A ja o Imoli jak zwykle pozytywnie. Teoria prowadzona super, jazdy z bardzo
        > miłym i kompetentnym instruktorem. Egzamin wewnętrzny pisałam na jazdach i
        nie miałam żadnych sciąg. Musiałam wykazać się wiedzą.

        Kolejny przyklad ze Imola najlepsza!
        Egzamin wewnetrzny powinien "nasladowac" egzamin panstwowy... wiec czemu
        pisalas egzamin wewnetrzny na KOLANIE W AUCIE? Czyby tej szkoly nie bylo stac
        na komputer? Oszczednosc?

        > Co za różnica gdzie
        > jeździsz?

        Duza. Bo podwozac sie ciagle nie mozna przeprowadzic spokonie wszystkich
        cwiczen i sytuacji na drodze. Sporadyczne podwozenie, owszem, jest fajne bo i
        kursanci moga sobie wymienic pogady, ale...
        • agatkaw85 Re: O Imoli inaczej... 30.08.06, 08:26
          Była możliwość zdawania w sali egzaminu wewnętrznego,ale jeśli ktoś nie mógł
          dużej zostać,to miał możliwość pisać podczas kursu "na kolanie". Ja też w ten
          sposób pisałam i wcale nie narzekam.
        • magda0777 Re: O Imoli inaczej... 30.08.06, 10:33
          Miły opiekunie forum, pisałam na kolanie ponieważ spieszyłam się na pociąg.
          Miałam do wyboru, napisac test w sali i czekać godzinę na pociąg, albo wyjść i
          napisac później. Jako, że ne usmiechało mi się wracać pociągiem o 22 wybrałam
          kolano.
          Dlaczego podwożąc nie mozna ćwiczyć? Kursant końcący jazdy, siadał z tyłu, a
          instruktor zajmował się mną. Mi naprawdę było wszystko jedno, gdzie nauczę się
          skręcać czy parkować.
          • pontus_euxinus Re: O Imoli inaczej... 30.08.06, 11:05
            magda0777 napisała:

            > Miły opiekunie forum, pisałam na kolanie ponieważ ...

            dziwne praktyki i dowod na to, ze egz. wewnetrzny to fikcja.
            • Gość: gość Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 12:14
              czy ktoś szkolił się w AUTKU?
          • Gość: Elcia79 W mojej szkole nie było podwożenia... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 30.08.06, 14:51
            Czas jazd był tylko dla mnie..Nie sądzę , żeby to było takie miłe jak ktoś
            trzeci siedzi Tobie za plecami.Dodatkowy stres.Jako kursant miałam
            zagwarantowany czas tylko dla mnie na naukę i nie bawiłam się w podwożenie
            innych.W mojej szkole egzamin zdawałam na komputerze, na takim samym programie
            na jakim zdawałam później egzamin w WORD a nie na jakims kolanie w
            samochodzie...co za bzdury?Taki system to totalne olewanie..Słyszałam od
            znajomych , ze w Imoli dostawali arkusze na egzamin wewnętrzny z gotowcem w
            środku.Nie wierzą w inteligencję swoich kursantów czy co?
            • Gość: Zestresowana Re: W mojej szkole nie było podwożenia... IP: *.stegny.2a.pl 30.08.06, 18:07
              No właśnie nie rozumiem o co chodziło z tym wewnętrznym. Po co w ogóle jakieś pozory? Poza tym ktoś słusznie zauważył, że to dziwne, żeby takiej dużej szkoły nie było stać na komputery do egzaminów wewnętrznych...
              Zresztą zapisując się na kurs myślałam, że teraz to jest już obowiązek pisania wewnętrznych na kompach, no ale coż widocznie się pomyliłam...
              A co do teorii, to pomijając niski poziom wykładów (czytaj recytacja podręcznika) to dodatkowo, nawet jak ktoś bardzoby chciał notować to było to mocno utrudnione. Szkoła oferuje kursy weekendowe, na które zapisuje się około 60 osób a na sali są wyłącznie krzesła!!! Pisanie jest więc dosyć trudne.
              • Gość: Ancia Do zestresowanej IP: *.aster.pl 31.08.06, 20:07
                Nie męcz tymi pseudo wywodami na tym forum: "zapisałam się na kurs i nie miałam
                czasu się przenieść"-pierdoły aż uszy więdną,każdy na kursach w IMOLI otrzymuje
                6 podręczników w których wszystko jest i notowanie to był wyjątek dla
                większości mojej grupy mimo,że wszyscy mieliśmy biurka.Za każdym razem
                instruktor pytał się czy można kogoś innego odwieźć razem ze mną- takie są tam
                zasady.Jeśli nie słyszałaś to proponuję umyć uszy przed zajęciami-pomaga.U mnie
                wykłady były super. Przenieś się z tad na forum "schizofrenia" znajdziesz tam
                wielu kolegów i wspólne tematy.
                • Gość: Zestresowana Do Anci IP: *.kabaty.2a.pl 01.09.06, 18:40
                  Anciu (czy jakikolwiek pracowniku Imoli podszywający się pod niby-kursanta),
                  rozumiem twoje zdenerwowanie, w sumie wyrażam opinię nie zgodną z linią Imoli, ale nie rozumiem dlaczego próbujesz mnie obrazić. Wiadomo każdy pracownik/właściciel chce bronić swojego interesu, ale nie trzeba aż tak się unosić. Mam nadzieję, że uszy już ci całkowicie zwiędły, ale że wzięłaś też sobie do serca krytyczne uwagi na temat Imoli. Może zamiast bronić czegoś co nie wszystkim się podoba lepiej dokonać pewnych zmian.
                  Co do podręczników. Czy teoria służy temu, żeby wszystko wyczytać w podręczniku??? To po co w ogóle udawać, że jest jakiś wykład. Lepiej od razu powiedzieć: mają tu państwo podręczniki. Proszę przeczytać, nauczyć się a jutro egzamin. Ale egzaminem też się proszę nie stresować, rozdamy państwu oprócz pytań także klucz z odpowiedziami... Tłumaczenie, że szkoła daje 6 podręczników jest bezsensowne. I co z tego? Nie wiem gdzie miałaś teorię (o ile miałaś jako przedstawiciel Imoli na tym forum), ale na Śniadeckich biurek nie ma! jest mnóstwo krzeseł a po środku sali słup zasłaniający osobom z tyłu tablicę.
                  Mnie instruktor ani razu nie zapytał czy możemy kogoś podwieźć, ani pytał następnych osób czy mają ochotę mnie gdzieś podrzucić. Widocznie te zasady nie obowiązują wszystkich. Albo jest jedynie założenie właścicieli firmy.
                  Ja natomiast proponuję ci przede wszystkim zapoznanie się ze słownikiem ortograficznym (poprawna forma to "stąd" a nie "z tąd") albo foum poświęconemu poprawnej polszczyźnie. Na twoim miejscu poszukałabym też forum poświęconego oszustom i naciągaczom.
      • Gość: Zestresowana Re: O Imoli inaczej... IP: *.stegny.2a.pl 30.08.06, 18:14
        Dlaczego nie zmieniłam Imoli na inną szkołę?
        Po pierwsze pewne rzeczy zaczęły mnie wkurzać jak już miałam rozpisane jazdy i za dużo czasu straciłabym na przenoszenie papierów i umawianie się od nowa w nowej szkole.
        Po drugie chciałam zdawać poza Warszawą, a w mojej okolicy nie znalazłam szkoły z odpowiednimi samochodami.
        A po trzecie dopiero niedawno dowiedziałam się od znajomych, że istnieją szkoły w których podejście do kursanta jest znacznie lepsze.
        A co mi przeszkadzało w podwożeniu się nawzajem? Czasem musiałam spod Panoramy jechać na Chomiczówkę i najzwyczajniej w świecie nie było czasu na pojechanie na plac manewrowy, po drodze nie było gdzie poćwiczyć parkowania... Czas moich jazd powinien być poświęcony tylko i wyłącznie na moje "potrzeby" a nie na zastanawianie się instruktora którędy by tu pojechać, żeby ominąć korki.
        • Gość: Marysia Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 18:21
          Zestresowana masz rację instruktor powinien być maksymalnie skupiony na
          kursancie, który aktualnie jeżdzi. Za zgodą kursanta może podwozić innych i
          zastanawiać sie gdzie mniejszy korek. Kursy prawka nie są tanie, są
          czasochłonne i wiąrzą się z dużą odpowiedzialnością. Kursant płaci i wymaga,
          jeśli innym nie przeszkadza podwożenie i 3 lub 5 osoba w aucie to dobrze, ale
          jesli komus to nie odpowiada z różnych względów to nie powinny takie sytuacje
          mieć miejsca w trakcie lekcji.
          Zestresowana ja Ciebie dobrze rozumiem, chociaż z Warszawy nie jestem.
          Pozdrawiam serdecznie!
    • magda0777 Re: O Imoli inaczej... 31.08.06, 21:33
      Nie atakuj, bo po co? Mi się zwyczaj podwożenia naprawde podobał.
      • Gość: Elcia79 Re: O Imoli inaczej... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.09.06, 10:20
        Nie sądzę , żeby osoba ,która Ciebie podwoziła była z tego powodu zachwycona,że
        zabierałaś jej czas...
        • Gość: Ostatni Re: O Imoli inaczej... IP: *.aster.pl 01.09.06, 10:39
          Nie zabierasz nikomu czasu,ponieważ jeździmy i tak po mieście a ja siedzę za
          kierownicą w czasie mojej lekcji.W ten sposób poznajesz dodatkowo topografię
          Warszawy.Dla mnie to ważne,bo w Warszawie mieszkam dopiero od niedawna i nie
          znam jeszcze wielu miejsc.Z tego co słyszałem w większości szkół w Warszawie są
          tylko 2 trasy: wokół ośrodka nauki jazdy lub szkoła-plac manewrowy-szkoła.
          • Gość: Hanah Inna szkoła IP: *.chello.pl 01.09.06, 10:52
            Ja wybrałam małą szkolę jazdy tylko dla tego że miałam bardzo blisko domu.
            Instruktor od teorii-super. Potem miałam bardzo dobrego instruktora który
            nauczył mnie bardzo wielu praktycznych rzeczy.Myślę że to 80% sukcesu. A co do
            podwożenia i odwożenia-to nie jest strata czasu, bo przecież jedziesz.Jak potem
            dostaniesz papier to też nie bdziesz wciąz jeździć sam.
            Pozdrawiam
            • Gość: Elcia79 Re: Inna szkoła IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.09.06, 11:04
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=47542383&a=47701259
    • magda0777 Re: O Imoli inaczej... 02.09.06, 23:49
      Panie Opiekunie
      Dlaczego jak napisałam coś miłego o Imoli, to Pan temat wykasował, a teraz, jak
      Zestresowana pisze, że nie lubi tej szkoły Pan tematu nie kończy "delete".
      Czy to oznacza, że chwalić nie, a nie chwalić jest w dobrym tonie?
      • pontus_euxinus Re: O Imoli inaczej... 03.09.06, 10:39
        magda0777 napisała:

        > Czy to oznacza, że chwalić nie, a nie chwalić jest w dobrym tonie?

        w dobrym. jak widzisz i te pochlebne sa pozostawione w tym watku. jednak jesli
        co jakis czas pojawia sie watek, ze ta szkola jest najlepsza, a kursanci zdaja
        za pierwszym razem, to coz, takie cos zostanie potraktowane jako spam.

        Po dyskusji w ktorej stwierdzono "ze nadmiar pochlebnych informacji jest zla
        reklama" jakos glosy spamerow z tej szkoly ucichly... dziwne.
        • magda0777 Re: O Imoli inaczej... 03.09.06, 12:00
          Masz rację hymny pochwalne ustały, a za to pojawiaja się profesjonalna reklamy.
    • ania745 Re: O Imoli inaczej... 03.09.06, 14:46
      Moim zdaniem (a byłam w kilku ośrodkach) to najlepsza warszawska szkoła
      jazdy.Egzamin zdałam za drugim podejściem (za pierwszym razem to był mój błąd).
      Polecam p.Michalczyka za spokój i najwyższą kulturę osobistą.
    • Gość: xxx Re: O Imoli inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 16:01
      Ile to już miesięcy trwa te idiotyczne przedstawienie. Prawda jest pewnie taka,
      że ponad 90% negatywnych głosów to konkurencja IMOLI, która jest zbyt słaba aby
      przetrwać i chce w taki sposób " naskarżyć " na IMOLĘ. Przypatruje się temu od
      dawna choć mam już dawno prawo jazdy i uważam,że nie potrzebnie konkurencja
      najeżdża na tę szkołę. Zostawcie te forum dla kursantów, którzy chcą się czegoś
      dowiedzieć a nie zazdroście innym sukcesu.
      • Gość: Elcia79 xxx....jestes żałosny...kolejny spam... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 05.09.06, 17:15
        Proponuję wnikliwie zapoznać się z podręcznikiem o poprawnej polszczyźnie przed
        podjęciem Autoreklamy dla Imolii.Bez obrazy ale niedobrze mi się robi na widok
        coraz to kolejnych wątków o tej pseudo szkole.Dajcie sobie spokój i nie
        zasmiecajcie forum.

        P.S. Zmieńcie adresy internetowe....ciągle piszecie z tych samych ..
        • magda0777 Re: xxx....jestes żałosny...kolejny spam... 06.09.06, 22:48
          Piszę posty tylko z dwóch komputerów, więc co, mam iśc do kawiarenki
          internetowej napisać coś, zebyś była usatysfakcjonowana? Nie bądź śmieszna,
          twoja anonimowość i fakt wypowiadania się tylko w tym temacie może wiele
          sugerować. Żałosna jesteś
          • Gość: Elcia79 magda0777- nie pisałam o Tobie.. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.09.06, 11:21
            W Twoim wypadku zakładam, że logo IMOLA towarzyszy Ci wszędzie - kapcie z
            Imolą,koszulka nocna z Imolą, szczoteczka do zębów z Imolą, ręcznik z Imolą i
            przytulanka do snu w kształcie napisu Imola.Spoko...takie rzeczy jestem w stanie
            zrozumieć...Pozdrawiam
            • duchess85 Re: magda0777- nie pisałam o Tobie.. 26.09.06, 17:57
              moje wspomnienia z Imoli....
              Cóż, pani na teorii była średnio doinformowana, co do materiałów, z których
              korzystała (filmy i prezentacje.) Place manewrowe były tragiczne, nie
              przemalowane (ale to chyba akurat dobrze, bo nauczyłam się jeździć na węższym
              łuku), z takimi dzourami na drogach dojazdowcyh, że naprawdę mocno się starałam,
              żeby nie rozwalić instruktorowi zawieszenia. Instruktora miałam (właściwie mam,
              bo moje zmagania z prawkiem się jeszcze niestety nie skończyły) cudownego, parę
              miesięcy temu rozwiązał umowę z Imolą, bo stweirdził, że to złodziejska szkoła.
              A, no i jak zapisywałam się na kurs, to nikt mi nie powiedział, że płatności
              owszem są w ratach, ale jazd nie rozpocznę, dopóki nie zapłacę całości... Nie
              polecm w każdym razie. PZdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka