Gość: kasia2904
IP: 193.109.212.*
02.04.08, 09:08
Wczoraj 1 kwietnia trzeci raz poległam na placu boju. O ile dwa
poprzednie podejścia uwalone ewidentnie z mojej winy o tyle
wczoraj....Byłam wyluzowana, dokładny makijaż, uśmiech na twarzy,
pełen luzik i .................PANI egzaminator. Placyk OK, wyjazd
na miasto, trzecie skrzyżowanie skręt w prawo, pasy i około 20
pieszych, naciskam sprzęgło i hamulec i nagle..........gwałtowne
hamowanie przechodzący obok panowie skomentowali "proszę wybaczyć
tej pani" i słowa pani egzaminator "dziękuję bardzo przesiadamy się
musiałam interweniować i zahamować za panią" poprostu mnie
zatkało "proszę odpalić silnik" zdziwiona powiedziałam, że silnik
nie zgasł bo miałam wciśnięte sprzęgło i hamulec ale nie było
dyskusji. Zjechałam na bok i przesiadka i kilka razy powtórzone
pytenie przed kamerką " co się stało pani Kasiu, że pani nie
hamowała, czekałam do końca i musiałam zahamować za panią".
Paranoja. Chwilowo mam dosyć tej walki z wiatrakami. 30 godzin
kursu, przed każdym egzaminem 4-5 godzin jazd dodatkowych, ćwiczenie
skrętów w lewo itp. trudnych rzeczy i...........taka porażka. Mam
dosyć............