Gość: załamana
IP: *.nsm.pl
28.05.08, 22:01
Ratujcie!!!Nie wiem czy kiedykolwiek nastąpi ta piękna chwila i
zdam wreszcie prawo jazdy.Jak narazie tracę tylko nerwy, czas i
pieniądze oraz WIADRA ŁEZ... Dziś nie zdałam piąty raz!!! Instruktor
mnie chwali, mówi, że jeżdżę jak wykwintny kierowca, SAMA TO CZUJE,
że jeżdże pewnie, wręcz uważam , że powinnam już dawno zdać. Pewnie,
wszyscy, którzy mają podobną sytuacje do mojej wiedzą jak ogromna
jest presja z którą musi się zmierzyć egzaminowany. Każdy egzamin
człowiek mega przeżywa bo wie, że jeśli nie wykorzysta tej szansy to
następną ma dopiero ZA MIESIĄC(lub nawet dwa)!!!! Często jest tak,że
podczas egzaminu tak bardzo się staram, w każdy manewr na drodze
wkładam całe serce a gdy wracam do ośrodka presja jest już tak
ogromna , że zrobie głupotę i nie zdaje. Wiem, że wiele osób pisze,
że nie ma co się stresować..itd. Ale jak ktoś już nie zdał ponad 3
razy dobrze wie, że pozniej emocje i nerwy sięgają zenitu:(:( Co mam
robić? Męczyć się dalej i co miesiąc płakać i denerwować cała
rodzine czy może rzucic to w cholere i tłuc się do końca życia
autobusami i skm-kami..;(Czy zdanie egzaminu w Gdańsku pograniczy z
cudem? Coraz bardziej wydaje mi sie , że tak: uliczki wąskie,
głupota innych kierowców, duże natężenie ruchu:(... Proszę piszcie
po ilu nie zdanych razach mam sobie powiedzieć: "nigdy nie zdasz daj
sobie spokuj.."? Z drogiej strony nie chcę się poddać , choć po
dzisiejszym nie zdanym egzaminie jestem załamana, zrezygnowana i
straciłam nadzieje...wszelką nadzieje...
POZDRAWIAM :(