Dodaj do ulubionych

proszę o radę!

11.09.08, 20:58
Jak uważacie, lepiej umieć jeździć samochodem zapisując się na kurs,
czy nauczyć się jeździć dopiero z instruktorem! Nie chodzi mi
oczywiście o nie wiem jakie umiejętności,bo to naturalnie na
kursie, ale po prostu o taką zwyczajną jazdę samochodem -
umiejętność ruszania, zmiany biegów, trzymania się drogi a nie
jeżdzenia po krzakach itp. ;) Proszę o radę, bo sama nie już nie
wiem. Zdania znajomych są podzielone. Pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • Gość: kursantka Re: proszę o radę! IP: *.chello.pl 11.09.08, 21:24
      Tutaj tez opinie bedą podzielone;)
      Kiedy ja sie zapisywalam na kurs, nie umiałam jeżdzić, potrafiłam ruszyć i
      zahamować, wiedzialam gdzie jest sprzeglo, hamulec, gaz i umiałam (tak mi sie
      wydawało) zmieniać biegi.Wydaje mi sie, ze to w sam raz.
      • Gość: Doverowa Re: proszę o radę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 21:47
        To zależy, bo ucząc się nabierasz nawyków, które niekoniecznie są
        korzystne. Jeżeli masz silną wolę i po zapisaniu się na kurs będzies
        zpotrafiła się ich wyzbyc to jak najbardziej tak. Jeżeli jest
        inaczej - instr będzei Ci zwracał uwagę. (tak a'propo tego: koeżanki
        chłopak na egzaminie dostał minus, czy N za to, ze trzymał
        kierownicę jedna ręką przez jakiś tam czas)
    • Gość: ona... Re: proszę o radę! IP: *.centertel.pl 11.09.08, 21:47
      wiele osób uwaza ze kurs jest za drogi zeby tracic czas na nauke
      podstaw, ale moim zdaniem lepiej jak instruktor wytlumaczy ci to od
      podstaw. stwierdzam na moim przykladzie, ja wsiadajac pierwszy raz
      do elki mowilam instruktorowi ze troche po lasach jezdzilam i uwazam
      ze to bylo bledem. myslal ze umiem co nieco a okazalo sie ze: nie
      wiedzialam o tym ze przy puszczaniu sprzegla powinnam miec piete
      oparta o podloge, ze po zmianie biegu normalnie musze puscic
      sprzeglo a nie jak przy ruszaniu jednoczesnie dodajac gazu itp,
      teraz jest to wszystko dla mnie oczywiste ale gdybym uczyla sie od
      podstaw pod okiem instruktora pewnie od razu bym o tym wiedziala.
    • aniamamamarty Re: proszę o radę! 11.09.08, 23:34
      No jak Cie instruktor wpuści w krzaki to on powinien zawód zmienić.;)
    • permanentne_7_niebo Re: proszę o radę! 12.09.08, 06:08
      Jeśli będziesz jeździć z fachowcem - możesz nie wiedzieć, gdzie jest
      sprzęgło. Jeśli nie - nawet opanowanie auta nie pomoże. Natomiast
      zawsze korzystna jest świetna znajomość przepisów.
      Ja, jak teraz znów zaczynałam nie pamiętałam/nie umiałam nic poza
      utrzymywaniem auta równo przy jeździe na wprost, zmianą biegów bez
      patrzenia na nie (biegi myliłam, tradycyjnie 2 i 4), ewent skrętem w
      prawo, ale tak też bez przesady. Technicznie kiepsko operowałam
      autem. Jeżdziłam po trasach, których w ogóle nie znałam, ani razu
      nie zdarzyło mi się jechać trasą już opanowaną - i nie umiałam w
      związku z tym nic, skrętów, nie daj boże ronda, czy zmiany pasa
      ruchu, na pierwszej jeździe zapomniałam, gdzie jest sprzęgło i
      pomyliłam nakaz jazdy na wprost z drogą jednokierunkową. Dałabym
      sobie tak między 5, a 10 godziną kursu, przy dobrym układzie. W tej
      chwili, po kilkunastu godzinach, a wychodziłam z pozycji prawie na
      zero, umiem tyle i rozumiem tyle, że mi mózg staje. Załapałam, o co
      w tym biega, nie uczę się tras na pamięć, tylko je rozumiem, wykute
      przepisy, kompletnie nieadekwatne do moich wyczynów na drodze, nagle
      zaczęły być przydatne i sensowne. Mogę przejechać każde rondo i każy
      skręt w lewo etc, bo rozumiem zasady i wiem, jak to się realizuje na
      drodze, nie traktuję każdego manewru i miejsca jednostkowo. I umiem
      parkować prostopadle tyłem :D
    • Gość: kursantka Re: proszę o radę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 11:41
      Ja szłam zielona nigdy wcześniej nie jeździłam ale wiedziałam gdzie
      co i jak , przed pierwszą godziną miałam stracha czy czasami nie
      będę jechać slalomem czy dobrze wejdę w zakręt i okazało się że
      wcale nie było tak źle. Uważam że wcale nie trzeba mieć wprawy
      zapewniam cię że dobry instruktor nauczy cię wszystkiego od podstaw.
      Mnie nauczył.Czekam teraz na egzamin.
      • toyota08 Re: proszę o radę! 12.09.08, 13:20
        Czyżbym nie trafiła na dobrych instruktorów? Bo jeżeli ktoś nie
        zdaje trzeci raz to też już chyba coś znaczy.Więc albo nie trafiłam
        na dobrych instruktorów albo wyjątkowo nie mam smykałki do jeżdzenia
        samochodem albo miałam pecha na egzaminach? Tylko która z tych
        wersji jest prawdziwa? Może wszystkie?
        • Gość: Kamila Re: proszę o radę! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 12.09.08, 19:07
          Ja też zdałam nie od razu, zdałam za trzecim, ale uważam, że wszyscy
          instruktorzy, z którymi jeździłam, byli OK i naprawdę mnie uczyli.
          Ani przez chwilę nie pomyślałam, że to wina którgoś z nich. Trochę
          wina była była moja, trochę peech, trochę może egzaminator...
          Przyjmijmy, że pech.
          Po drugim oblanym egzaminie kupiłam lekcje u mojego drugiego
          instruktora, bo uważałam, że mnie uczy. U pierwszego nie, bo
          jeździłam z nim na samym początku i cierpliwie uczył mnie podstaw i
          manewrów. Do trudniejszej jazdy po mieście lepsi byli inni, pierwszy
          miałam wrażenie, że boi sie jeździć ze mną w trudne miejsca. I
          zawsze mnie chwalił... Ale łuk i parkowania to jego zasługa...
          Trzeciego instruktora wzięłam sobie równolegle, bo pomyślałam, że
          muszę! już zdać:-). Uważałam, że muszę dużo jeździć, a głupio trochę
          mi było kupować jeszcze więcej u mojego:-). Zresztą pomyśłam, że
          może nauczę się jeszcze czegoś? Jeździłam więc z dwoma równocześnie
          oczywiście nie mówiąc im o tym. Każdy mnie czegoś uczył i o żadnym
          nie mogę powiedzieć, że się nie sprawdził.

          Tobie więc radzę samej zdecydować, czy Twój nauczył Cię dobrze, czy
          może potrzebny Ci inny. Jeśli inny, to może umawiaj się np. za
          każdym razem osobno na kolejne 2 godziny, jeśli uznasz, że czegoś
          się uczysz. Jeśli nie - bierz innego.
          Niestety, nikt Ci nie może powiedzieć co masz konkretnie zrobić,
          musisz to sama ocenić. No i kasa... Ale jeśli już się zdecydowałaś
          na to prawko, kasę musisz znaleźć...
          Powodzenia! I pisz jak Ci idzie. Zdasz na pewno! Tylko te nerwy...
        • Gość: Staś Re: proszę o radę! IP: *.idc.net.pl 13.09.08, 22:27
          Nad tym sama się możesz zastanowić.
          Jak w starym kawale o problemach małżeńskich faceta - wina leży po obu stronach:
          winna jest żona i teściowa.
          Czyli w przypadku kursu i później egzaminu (niezdanego) wina też jest po obu
          stronach: egzaminatora i instruktora.
          To kawał, jakby ktoś nie zauważył ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka