Dodaj do ulubionych

Instruktorzy nie uczą myślenia.

IP: 78.155.127.* 01.03.09, 08:26
Mam prawko od kilku miesięcy, zdałam za czwartym razem na Odlewniczej i
oblewałam za każdym razem z tego samego powodu, braku umiejętności
samodzielnego myślenia, co oznacza wpadanie w panikę za każdym razem kiedy
egzaminator wydał polecenie w stylu, proszę na najbliższym skrzyżowaniu
skręcić w lewo(oczywiście oblewałam wymuszając pierwszeństwo, najeżdżając na
ciągłą linię, ale to wszystko było skutkiem braku samodzielnego myslenia).
Drodzy instruktorzy, przynajmniej tacy byli moi, nie mówcie kursantom, skręć
teraz w lewo, wyprzedź, zmień pas, zwłaszcza na kilka dni przed
egzaminem,kiedy powinniśmy takie decyzje podejmować już sami, bez pomocy.
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.03.09, 09:08
      bardzo mądre spostrzeżenia:)
    • Gość: ewazien Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.03.09, 10:00
      Nie wiem czy to prawda, zakładam że w części przypadków tak jest,
      jednak ja miałam to szczęsice, że trafiłam na istruktora -
      prawdziwego nauczyciela, naprawde uczył mnie przede wszystkim
      logicznego samodzielnego myslenia w prawie kazdej sytuacji,
      oczywiscie stopniowo. Pod koniec kursu wydawał mi juz praktycznie
      tylko polecenia w stylu: w najblizszym mozliwym miejscu prosze
      zawrócić / skrecic w lewo ...itp. W ostatni czwratek zdłam egzamin
      za 3 podejsciem, pierwsze dwa zawaliłam na własne życzenie, jednak
      uważam że moze i dobrze się stalo, dobierając potem godziny
      doszkalające naprawde nabralam lepszego spojrzenia na wszystko,
      oczywiscie wiem, ze prawdziwa nauka przyjdzie teraz - kiedy nikt
      obok juz mi nie zahamuje :) pozdrawiam wszystkich kursantów, zycze
      powodzenia i chyle czoła przed prawdziwymi instruktorami -
      niezłomnymi, motywującymi, uczącymi, konstruktywnie krytykującymi.
      • Gość: staś Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.idc.net.pl 01.03.09, 11:12
        Zgadzam się. Kierowca powinien umieć myśleć.
        Instruktor w trakcie szkolenia musi przejść przez kilka etapów i to dosyć szybko.
        Zaczynając od tłumaczenia, wyjaśniania, "trzymania za rączkę" aż do
        samodzielności kursanta. To trudne zadanie. Ale innej drogi nie ma.
        To samo musi przejść kursant. I musi sam chcieć to zrobić. A nie tylko dostać
        Zaświadczenie. A potem narzekać.
        Że nie wszystkim wychodzi świadczą choćby wpisy:
        1.panika na egzaminie,
        2.nie wiem co mam robić,
        3 czy nawet: zdałam egzamin i boję się jeździć.
        A naprawdę nie jest to łatwe zadanie. Wymaga rzetelnej współpracy.
        Instruktora i kursanta. Bez tego niewiele się osiąga.
        Bardzo dobrze, że poruszacie ten temat. Podstawowy, a zapomniany.
        • permanentne_7_niebo Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. 01.03.09, 13:57
          poniekąd /ot, ale jestem zdania, że pasuje do tematu. Rozmawiałam
          ostatnio z instruktorem i powiedział, że 99% naszych problemów
          wynika z nieznajomości przepisów. To przez to, zamiast koncentrować
          się na wprowadzeniu etapów nauki w czyny, instruktor musi tłumaczyć
          podstawy - a to wymaga czasu. 30h to niewiele. Dużo też daje
          nastawienie instruktora. Ja, zaraz po tym, jak zapomniałam gdzie
          jest sprzęgło, dostałam smsa treści: Linia, ja wiem, że znasz
          przepisy, trzeba je tylko przeprojektować na drogę. Nie musiałam się
          już koncentrować na panicznym udowadnianiu, że je znam, które
          zazwyczaj skutkowało takimi kwiatkami, jak z tym sprzęgłem.

          Całkowicie zgadzam się z zasadnością myślenia kierowcy na drodze.
          Zastanawia mnie tylko granica między niekompetencją instruktora,
          którzy chce spokojnie przejeździć swoje godzinki, a nastawieniem
          kursanta: 'nie nauczył mnie myśleć' (czyt. zrób za mnie, a ja sobie
          posiedzę - myślimy zazwyczaj sami i sami musimy dążyć do
          samodzielności). W każdym przypadku ta granica jest płynna, a
          krótkie wpisy na forum nie oddaj jej jednoznaczności, aczkolwiek
          zawsze jest intrygująca.
          • Gość: gosc Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 15:38
            Ta granica jest faktycnie bardzo plynna.I tak jak bywaja instruktorzy ktorzy
            chca szybko odwalic robote ,tak samo sa kursanci ktorzy po prostu nie mysla.I z
            takim delikwentem nic nie zrobisz.Moze jezdzic 100 godzin i dalej nie bedzie
            umial.Generalnie wszystko sprowadza sie do dobrej wspolpracy uczacego i
            uczonego.U instruktora oprocz checi wskazana jest jeszcze wiedza,umiejetnosc jej
            przekazania i bardzo pomocne jest takie hmmm...wyczucie psycholgiczne.Czyli
            jesli wspolpraca sie uklada mozna liczyc na sukces.Jesli jedna strona nawala to
            porazka.Jesli nawala instruktor zawsze mozna go zmienic.Jesli kursant-konczy sie
            to lamentami jak to ciezko zdac i jacy wredni ci egzaminatorzy,a ja tak suuuper
            jezdze to za pierdoly oblewaja....Podsumownie jest brutalne:kto by w tym
            ukladzie nie nawalal-zawsze cierpi kursant.
          • mdrive Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. 01.03.09, 19:19
            ...tak, to prawda. Wielu z nas idzie na łatwiznę i cały czas mówi co macie robić.
            Ja przyjąłem zasadę, że mniej więcej do połowy kursu praktycznego, czyli do
            15-stej godziny bardzo dużo podpowiadam i tłumaczę. Później się wycofuję i
            ograniczam tylko do wydawania poleceń. Zostawiam swobodę podejmowania decyzji i
            reaguję lub nie.
            Ale jednak jest jeden problem.
            7-ka napisała:
            "Rozmawiałam
            ostatnio z instruktorem i powiedział, że 99% naszych problemów
            wynika z nieznajomości przepisów."
            I to jest problem. Prawda.
            Często przychodzą osoby na doszkalanie, z innych ośrodków i to co wysłuchuję to
            wzbudza żal i smutek. w niektórych ośrodkach zero teorii!!!!, na prawdę!!! I
            wtedy zamiast się skupić na doszkalaniu techniki jazdy to muszę w trakcie jazdy
            teorię wykładać :(:(:(. Wtedy wszystko mija się z celem. I powstają takie wątki
            ( bardzo dobry, z resztą ).
            Autor /ka wątku trafił/a na takiego sobie instruktora, niestety!.
            • Gość: p_7_n Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.09, 07:12
              Teorii też nie wbijesz nikomu do głowy łopatą. Spory odsetek ludzi
              uważa, że jeśli odbębni swoje 30, to wystarczy. Nie wystarczy. Żeby
              skorygować tekst, musisz znać zasady i nie pomogą wykłady, jeśli Ty
              nie obkujesz ortografii, interpunkcji, zasad tworzenia poprawnego
              stylistycznie zdania. Tak samo jest z kursem. Moim zdaniem może być
              tak, że kursanci ci kity wciskają, bo są zwyczajnie nie douczeni - z
              własnej winy - i chcą pochlipać, jak to w innych ośrodkach jest be.

              Tu pojawia się kolejny problem z cyklu /ot, ale w zakresie. Ludzie
              informują o tym, że ich zdaniem instruktor jest zły pod koniec
              szkolenia lub po ukończeniu szkolenia, a potem narzekają. Takie
              rzeczy załatwia się wcześniej. A nic nie jest czarno-białe - na
              jednego instruktora wpływają i peany i skargi, to zależy, czy
              potrafią obupólnie złapać ze sobą kontakt, czy sobie "leża" czy nie.
    • Gość: jola Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.chello.pl 01.03.09, 17:34
      > co oznacza wpadanie w panikę za każdym razem kiedy
      > egzaminator wydał polecenie w stylu, proszę na najbliższym skrzyżowaniu
      > skręcić w lewo(oczywiście oblewałam wymuszając pierwszeństwo, najeżdżając na
      > ciągłą linię, ale to wszystko było skutkiem braku samodzielnego myslenia).


      AW271 droga, wpadasz w panike (ja tez wpadalam), bo nie wiesz, ze skrzyzowanie,
      nawet slabo widoczne bedzie tam, gdzie stoi powtorzony znak "droga z
      pierwszenstwem". Widzisz znak i juz mozesz byc pewna, ze gdzies tam bedzie wlot
      do malej drozki.
      Ale TO NIE MA NIC WSPOLNEGO Z SAMODZIELNYM MYSLENIEM.
      Raczej z organizacja ruchu.
      To powienien powiedziec instruktor, jesli powie, to chwala mu za to. Mnie to
      powiedzial pan instruktor z kolei... nie wiem ktory....
      Ja bym to obczaila, po roku moze.
      To jest bardziej to co pisze p-7-n, nieznajomosc przepisow, chociaz to juz
      precyzyjne rozporzadzenia drogowcow bardziej niz PoRD.

      Co do tego czy instruktor ma mnie uczyc myslenia, to pardon, wypraszam sobie. Ja
      bym wolala, zeby nie przeszkadzal, nie dolowal, motywowal, a myslec to ja sobie
      sama dam rade. Mnie by obrazalo, gdyby instruktor twierdzil, ze mnie uczy
      samodzielnego myslenia. Naprawde. Kady sie uczy we wlasnym rytmie, w ramach
      wlasnych mozliwosci. Trafialam na instruktorow mlodszych ode mnie, oni nie sa od
      uczenia mnie myslenia.
      Nie uchybiajmy tak sobie, kolezanko:)


      > przynajmniej tacy byli moi, nie mówcie kursantom, skręć
      > teraz w lewo, wyprzedź, zmień pas, zwłaszcza na kilka dni przed
      > egzaminem,kiedy powinniśmy takie decyzje podejmować już sami, bez pomocy.


      Odwaga w podejmowaniu decyzji i umiejetnosc oceny sytuacji to nei jest
      samodzilne myslenie, tylko kwestia doswiadcznia, odwagi, sklonnosci do ryzyka,
      poziomu leku, refleksu, ale nie samodzielnego myslenia. Raczej samodzielne
      dzialanie, samodzilne podejmowanie decyzji, ale nie samodzielne myslenie. Nie
      robmy z siebie przedszkolakow..
      • Gość: staś Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.idc.net.pl 01.03.09, 18:47
        Może, aby nikogo nie urażać, lepiej napisać: instruktorzy (niektórzy) nie uczą
        samodzielności za kierownicą. Samodzielnego wykonywania skrętów, zmiany pasa czy
        innych zadań.
        A kursanci (też niektórzy) nie zawsze mają chęć do uczenia się tego.
        Oczywiście większość chce się nauczyć i rozumie, że to jest podstawa
        bezpiecznej jazdy.
        Natomiast co do znajomości przepisów. Temat rzeka. W dodatku, przy obecnym
        systemie egzaminowania, niektórzy skłonni są twierdzić, że znają przepisy bo
        znają (nauczyli się ) odpowiedzi na pytania testowe.
        Właśnie po to są wykłady przed jazdą, żeby z przepisami się zapoznać. Moim
        zdaniem warto to zrobić. Pomijając to, że zajęcia są obowiązkowe :-)
        • Gość: gosc Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 19:42
          Przepisy,zrozumienie ich a nie nauka na pamiec to podstawa.Napewno duze
          znaczenie ma sposob przekazania ich przez wykladowce.Ale chocby nie wiem jak sie
          staral,zawsze trafi sie ktos kto pojawi sie na poczatku i koncu
          kursu.Baaaaaa,czasem testy ma wyryte na blache i egz.wewnetrzny zalicza lepiej
          niz ci ktorzy chodzili na teorie.Bez komentarza zostawie'SZKOLY' gdzie teorii
          nie ma wcale!Ja nie mam na szczescie problemow z odpowiednia frekwencja na
          teorii.Zajecia odbywaja sie w dni ktore pasuja kursantom(przy duzej
          grupie-wiekszosci),wiec nie maja wymowek ze nie mogli.Dostalam od natury
          "latwosc przekazywania wiedzy";)-to opinia uczniow-wiec mam nadzieje ze sie nie
          nudza;)I wiecie co najwazniejsze-wkladam w to cale serce-bo wiem jaka to orka
          gdy kursant przychodzi z zaliczonym wewnetrznym i zerowa wiedza;(
          • mdrive Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. 01.03.09, 19:49
            ...i o to mi chodzi.
            Nawet gdy kursant/ka ma problemy w aucie to solidna teoria jest fundamentem!!!
            Wtedy my w praktyce możemy ją przekładać na praktykę, bo kursant ma podstawę, ma
            znajomość teorii. Wtedy my teorię wdrażamy w jazdę po drogach, ale jak teorii
            brak to musimy jej uczyć w aucie.
            • Gość: gosc Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 19:54
              Wiem to doskonale!!!!8 lat pracy w duuuuzej szkole i 2 lata pracy u siebie
              doskonale mi to uzmyslowilo.I dlatego musze godzic jazdy z teoria ale ani
              jednego ani drugiego nikomu bym nie powierzyla:)(to podobno pracocholizm...ale
              czy ja wiem...).
              • permanentne_7_niebo Re: Instruktorzy nie uczą myślenia. 02.03.09, 07:23
                Zgadza się. Zwłaszcza, że dla początkującego przepisy są, tak...
                sorry, ale nazwijmy rzeczy po imieniu, nudne, że to trzeba naprawdę
                umieć ciekawie przeprowadzić.
        • w357 "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... 01.03.09, 20:11
          .....
          Już wielokrotnie o tym pisałem.....
          "instruktor" odwali "godzinki" i spadaj !

          INSTRUKTOR powie, nauczy, podpowie itd.
          Tyle , że GDZIE takiego Uczciwego szukać ?
          (nie chcę się wypowiadać).......

          ps
          Szukajcie, a (może) znajdziecie.

          Jak by co to--> Szpitale,Kostnice są PEŁNE "wspaniałych kierowców"
          amen
          • Gość: gość Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 20:19
            No właśnie,ja szukam uczciwego instruktora i znaleźć nie mogę.
            • w357 Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... 01.03.09, 20:31
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > No właśnie,ja szukam uczciwego instruktora i znaleźć nie mogę.
              >
              >


              :-)

              Na chwilę obecną --> to Mi to LoTTo ,
              albo po "znajomości" :-)

              (kiedyś polecałem Fachowca..... ale jak kończyło się tylko
              na "głupich" pytaniach --> ILE za godzinę ? , to.....)

              • w357 inna metoda (o teorii)..... 01.03.09, 20:47
                .... w większych "wsiach", gdzie "egzystuje" Komunikacja Publiczna,
                zawsze można "zagadać" Szofera co i jak to jest w "realu"(nie mylić
                ze sklepem) co do Przepisów vs. realia .

                Nawet dziś miałem "pytajnika" który ZAPYTAŁ -->
                - dlaczego Pan jedzie lewym pasem (przed mini-rondem Ursynowskim)???
                Przecież większość "ludzi" jedzie PRAWYM ?

                A niby po co są DWA pasy ruchu (na "dojeździe") ??????????

                Ot taka ....... :-)
                • mdrive Re: inna metoda (o teorii)..... 01.03.09, 21:05
                  ...
                  "
                  Nawet dziś miałem "pytajnika" który ZAPYTAŁ -->
                  - dlaczego Pan jedzie lewym pasem (przed mini-rondem Ursynowskim)???
                  Przecież większość "ludzi" jedzie PRAWYM ?

                  A niby po co są DWA pasy ruchu (na "dojeździe") ??????????"
                  ...
                  a tego nie bardzo rozumiem! wyjaśnij w357 o co chodzi!
                  Bo moim zdaniem jest to ważna, którym pasem jedzie się na skrzyżowaniu w
                  zależności od planowanego kierunku jazdy!
                  Twojego postu nie rozumiem, sorry.
                  • w357 Re: inna metoda (o teorii)..... 01.03.09, 21:30
                    mdrive napisał:


                    > ...
                    > a tego nie bardzo rozumiem! wyjaśnij w357 o co chodzi!
                    > Bo moim zdaniem jest to ważna, którym pasem jedzie się na
                    skrzyżowaniu w
                    > zależności od planowanego kierunku jazdy!
                    >


                    a prońcie bardzo :-)

                    Z PoRD
                    -->
                    USTAWA
                    z dnia 20 czerwca 1997 r.
                    Prawo o ruchu drogowym1)
                    (tekst jednolity)

                    .....................


                    Oddział 4
                    Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu
                    Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub
                    zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.
                    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:
                    1) do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo;
                    2) do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej
                    jej krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo.
                    3. Przepisu ust. 2 nie stosuje się, jeżeli wymiary pojazdu
                    uniemożliwiają skręcenie zgodnie z zasadą określoną w tym przepisie
                    lub dopuszczalna jest jazda wyłącznie w jednym kierunku.
                    4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest
                    obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu,
                    na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z
                    prawej strony.
                    5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
                    sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz
                    zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.
                    6. Zabrania się zawracania:
                    1) w tunelu, na moście, wiadukcie lub drodze jednokierunkowej;
                    2) na autostradzie;
                    3) na drodze ekspresowej, z wyjątkiem skrzyżowania lub miejsca do
                    tego przeznaczonego;
                    4) w warunkach, w których mogłoby to zagrozić bezpieczeństwu ruchu
                    na drodze lub ruch ten utrudnić.


                    ..... i tak dalej, i znów.....
                    Przepisy swoje, a realia SWOJE :-)

                    Zanim napisałem tą "ripostę" zatelefoniłem do Praktykującego
                    Instruktora na terenie Ursynowa.
                    Potwierdził - "tam jest jeden wielki CYRK ! "Każdy" jeździ
                    jak "w cyrku" - może się uda....? )
                    • mdrive e tam, w357 01.03.09, 22:07
                      ...nie zalewaj! :).
                      Kierujący zamierzający jechać prosto lub w prawo powinien jechać prawym pasem,
                      gdy chce skręcić w lewo lub zawrócić powinien jechać lewym pasem ruchu.
                      oczywiście, że wiem, że można jechać prosto każdym ( nie zawsze, prawda? ), ale
                      jeśli jedziesz prosto lewym pasem , na ursynowskich na przykład to licz się z
                      tym, że ktoś prosto jedzie prawym i w tedy uważaj, na który pas wjeżdżasz
                      opuszczając okrężne. Ja uczę, że lepiej trzymać sie podstawowych zasad ruchu.
                      Prosto i w prawo - prawym. W lewo lub zawracanie - lewym. problemów wtedy nie ma.
                      • w357 ??? 01.03.09, 22:24
                        mdrive napisał:

                        > ... Ja uczę, że lepiej trzymać sie podstawowych zasad ruchu.
                        > Prosto i w prawo - prawym.
                        > W lewo lub zawracanie - lewym.
                        > problemów wtedy nie ma.
                        >


                        :-)
                        I tak powinno być (o ile nie ma innych znaków drogowych).

                        Widocznie (w dniu dzisiajszym ~~11.oo) na "mini-rondzie"
                        Plaskowickiej/K.E.N. Użytkownicy Drogi Publicznej nie znali "zasad
                        Ruchu" ...... i zablokowali w/w "rondo" na kiiiilka chwil.
                        • mdrive do w357 01.03.09, 22:27
                          ...piszesz nie jasno. Nie wiem o co Ci chodzi więc odpływam. Nie umiem się
                          odnieść jak nie wiem o co chodzi.
                        • w357 Re: ??? ps. 01.03.09, 22:30
                          Czy jeździłeś może takim czymś w kolorze "majtkowym" z napisem
                          IMOLA ???

                          Jeżeli tak, to sprawdź Przełącznik świateł "Mijania" :-)

                          (może żarówki przepalone :-) )
                          • mdrive do357 02.03.09, 22:09
                            ...
                            "
                            Czy jeździłeś może takim czymś w kolorze "majtkowym" z napisem
                            IMOLA ???"
                            ... nigdy w życiu czymś takim nie jeździłem.
                            A odnośnie świateł mijania ( chodzi Ci pewnie o corsę ) to w corsie
                            egzaminacyjnej w wyłączniku świateł po lewej stronie, nad lewym kolanem kierowcy
                            były tylko trzy pozycje:
                            1. wyłączone
                            2. pozycyjne
                            3. mijania.
            • Gość: staś Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... IP: *.idc.net.pl 01.03.09, 20:32
              Nie popadajmy w przesadę. Dobrych instruktorów jest trochę.
              Chociaż do tego trzeba być hobbystą.
              Generalnie brak motywacji do bycia dobrym instruktorem.
              Trzeba szukać w solidnych firmach, albo pytać znajomych.
              • Gość: gosc Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 21:28
                Oooooooooooooooooo to o mnie.Te pierwsze dwa zdania:)))z naciskiem na HOBBYSTA:)
            • Gość: gosc Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 20:33
              Macie starostwa i wydzialy komunikacji,sa WORD-y czasem gazety publikuja
              rankingi....warto zwrocic uwage na szkoly ktore maja dobre wyniki.Nie jest to
              calkiem obiektywne ale z reguly byle jakie szkoly okupuja zawsze konce tabeli .
              • permanentne_7_niebo Re: "Prawo" Prawem , a sprawiedliwość musi..... 02.03.09, 07:31
                Jak się ma 2L na krzyż, 5 kursantów i rżnie się ich handlując
                zaświadczeniami, to można mieć świetne wyniki, pracując w
                niekoniecznie dobrej szkole (tylko takiej, która uważa się za
                dobrą) - takie moje zdanie. Wszystko jest względne. A cholernie
                trudno poznać wszystkie szkoły od podszewki, kursant widzi tylko
                fasadę. Na to też czasem warto zwrócić uwagę, nawet głupi wystrój
                mówi o tym, czy szkoła się stara dla klientów, czy nie.

                Też prawda - brak motywacji. Albo pracujesz u kogoś, kto docenia
                Twoje zaangażowanie i daje temu wyraz (w wiadomej formie), albo umie
                zintegrować pracownika z firmą (to daje więcej, niż wynagrodzenie),
                albo jesteś wiecznym malkontentem, któremu zawsze źle. Ja pracowałam
                w OSK rok temu, a do tej pory mam kontakt ze wsystkimi, z nowymi
                też, jeden z nich powiedział o szefie, że jeśli ktoś uważa, że z nim
                jest coś nie tak, to znaczy, że z nim samym jest coś nie tak i miał
                rację. I tym ludziom się chce, czasem aż za bardzo;)
          • mdrive w357 01.03.09, 20:32
            ...ty od razu tak drastycznie! :)
            "Tyle , że GDZIE takiego Uczciwego szukać ?"
            Trzeba się rozejrzeć a wtedy znaleźć można. Jest wielu!!!
            • Gość: gość Re: w357 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 20:38
              Jak się jest z małego miasta i chce się zrobić C+E,to trudno o
              dobrego i uczciwego instruktora,ale to oczywiście mój problem.
              • mdrive Re: w357 01.03.09, 20:48
                ...jak się jest z małego miasta i chce się podwyższać kwalifikacje, to czasem,
                niestety trzeba szukać w większym mieście. smutne to, ale prawdziwe.
            • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 20:40
              A moze za czesto zmieniasz instruktorow?????gdyby okazalo sie ze nia jestes
              najlzejszym przypadkiem do nauczenia(czego nie wiem) to wierz mi ze takie zmiany
              sa dla Ciebie bardziej niekorzystne niz Ci sie wydaje:(
              • Gość: gość Re: w357 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 20:45
                Mogę napisać tak,kat B i C zrobiłam u tego samego instruktora i nie
                jestem ciężkim przypadkiem,ale......jest jakieś ale.
                Czekać na jazdę miesiąc ,to jest przesada,gdzie tu
                uczciwość,zresztą,duuuużo mam zarzutów,co do szkolenia ,czas na
                zmianę.
                • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 20:52
                  Ja prestrzegam tylko przed zbyt czestymi zmianami:)Wiesz...jest tak ze czasem
                  slabi kursanci nie widza winy w sobie tylko w instruktorze.I zaczyna sie latanie
                  po wszystkich szkolach.I po kazdym instruktorze zostaje bajzel w glowie.Ten mowi
                  tak,tamten inaczej.Pozniej okazuje sie ze znasz wersje nauki kazdego instruktora
                  a faktycznie nic nie umiesz porzadnie zrobic.Jesli uwazasz ze czas na
                  zmiany-OK.Tylko zmieniaj z glowa:))
            • 1-kris Re: w357 01.03.09, 20:55
              30, 20, 10, godzin,żeby nauczyć się myśleć samodzielnie?. Niektórym
              życia brakuje i zawsze liczą na innych. Ilu kierowców z dużym
              starzem jazdy nie potrafi samodzielnie myśleć?. Pewność za
              kierownicą ma ten kto zna przepisy i wie jak z nich korzystać.
              Częstym błędem na egzaminach jest brak znajomości przepisów co
              sprawia, że często wpada się w panikę a wtedy mamy już po egzaminie.
              Jak egzaminator zobaczy, że panikujemy to tak wybierze trasę, że na
              pewno popełnimy błąd.
              • Gość: Gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 20:59
                A najgorsze jest to ze ci ktorzy nie mysla samodzielnie daza do zdania z taka
                determinacja ze sie to jednak UDAJE!!!Nikt mi nie powie ze ktos kto zdaje 7,8,9
                razy bedzie ekstra kierowca.
              • w357 Re: w357 01.03.09, 21:05
                1-kris napisał:

                > .....Ilu kierowców z dużym
                > starzem jazdy nie potrafi samodzielnie myśleć?.

                Hmmm
                Ale o co pytasz ? / Mówisz ?

                "STAŻ" kalendarzowy/kilometrowy/skrzyżowaniowy ?
                (o tym STAŻU była już dyskusja -->
                to jest "niewyliczalne" :-) )
                • toyota08 Re: w357 01.03.09, 21:11
                  A za szóstym jak się zdaje to jeszcze można być dobrym kierowcą? bo
                  za siódmym już nie?
                  Huuurrrraaa jeszcze się zmieściłam.
                  • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 21:18
                    Ci ktorzy chca sie nauczyc,sa do jazdy normalnie rozgarnieci uwijaja sie do
                    trzech razy....to nie wymysly...to obserwacje z praktyki:(
                    • mdrive Re: w357 01.03.09, 21:22
                      ...e tam, nie zgadzam się! Nie prawda!!! Zdawalność zależy od wielu czynników,
                      często, niestety nie od umiejętności jazdy. Dobrze o tym wiemy, prawda?.
                      • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 21:31
                        Od jakich jeszcze? jak masz dobrego instruktora,chcesz sie nauczyc to czego
                        jeszcze trzeba zeby zdac?szczescia?no raz sie zgodze ale osiem razy???
                        • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 21:38
                          Noo psycha jest jeszcze wazna.Ale wielu da sie nagiac do zdania.Ja mam taka
                          metode ze od pczatku tluke do glowy:MASZ ZDAC,MUSISZ ZDAC,ZBIERZESZ SIE
                          PORZADNIE I ZDASZ,UMIESZ I ZDASZ.I tak w kolko...i wiesz co???? SKUTKUJE!!!! Na
                          koniec kursu nie widza innego wyjscia.Sami mowia:ZROBIE WSZYSTKO ZEBY ZDAC:)))
                          • w357 dobrze , że na Ursynowie nie ma WORD'u :-) 01.03.09, 21:48
                            Gość portalu: gosc napisał(a):
                            ..........
                            > .... tluke do glowy:MASZ ZDAC,MUSISZ ZDAC,ZBIERZESZ SIE
                            > PORZADNIE I ZDASZ,UMIESZ I ZDASZ.I tak w kolko...i wiesz co????
                            SKUTKUJE!!!! N
                            > a
                            > koniec kursu nie widza innego wyjscia.Sami mowia:ZROBIE WSZYSTKO
                            ZEBY ZDAC:)))


                            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                            ???
                            A co później ?

                            (nie wiem - nie chce wiedzieć - nie ch.......... ) :-)

                            "Wolna Amerykanka" ?
                            ;-)
                            • Gość: gosc Re: dobrze , że na Ursynowie nie ma WORD'u :-) IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 21:56
                              u dobrze ponad 60% sie sprawdza jak narazie:)
                              • permanentne_7_niebo Re: dobrze , że na Ursynowie nie ma WORD'u :-) 02.03.09, 21:47
                                Może być, mam obcykane te cholerne rondka ;)
                          • Gość: jola Re: w357 IP: *.chello.pl 01.03.09, 22:02
                            > Ja mam taka
                            > metode ze od pczatku tluke do glowy:MASZ ZDAC,MUSISZ ZDAC,ZBIERZESZ SIE
                            > PORZADNIE I ZDASZ,UMIESZ I ZDASZ.

                            O super. Ja mialam takiego palanta, co wciaz twierdzil, ze kobiety sie nie nadaja, ze wszyscy kursanci sa do bani, nic nie umieja, oblewaja na wlasne zyczenie itd. To wszystko okraszone wrzaskiem co jakis czas. Po czyms takim trudno dosc do normalnego poziomu wiary w siebie.

                            Co zas sie tyczy kwestii, ze jak ktos nie zdal iles egzaminow, to nie bedzie z niego dobry kierowca, to chcialam przypomniec, ze nie ma przepisu, ze po drogach poruszja sie tylko super kierowcy i same Holowczyce. Drogi sa demokratyczne i porusza sie tam kazdy kto ma uprawnienia. A to i tak wieksza selekcja, niz z pisaniem na forum;)
                            Po drugie - nie ma regul, jesli ktos nie zdal wiele razy to z tysiaca roznych powodow, o ktorych juz bylo tysiac watkow na tym forum.

                            Zreszta, najczesciej oblewaja kobiety, a jednak to kobietom niektore tow. ubezp. (nie w Polsce) daja znizki za plec (mniejsza wypadkowosc). Kobieta inaczej oceni "dobrego kierowce", niz mezczyzna. Dla pana to pewnie plynnosc, refleks, dynamika, moze brawura, moze odwaga. Dla mnie - spokoj, brak chamstwa, dialog na drodze.

                            Zreszta jesli jakis instruktor twierdzi, ze ktos kto nie zda za trzecim razem jest niedobrym kierowca, to ja na to powiem: to jest niedobry instruktor. Mamy wolnosc slowa;)
                            • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 22:11
                              NIe pocieszaj sie....to niestety prawda z tym zdawaniem.To tak jakbys
                              powiedziala ze lekarz ktory ma byc chirurgiem osiem ran na egzaminie szyje i
                              dopiero osma udalo sie zaopatrzyc porzadnie-bedzie dobrym chirurgiem. Jakims tam
                              bedzie.....
                              • Gość: jola Re: w357 IP: *.chello.pl 01.03.09, 22:20
                                > To tak jakbys
                                > powiedziala ze lekarz ktory ma byc chirurgiem osiem ran na egzaminie szyje i
                                > dopiero osma udalo sie zaopatrzyc porzadnie-bedzie dobrym chirurgiem


                                Jesli to do mnie, to nie rozumiesz.
                                Nie kazdy moze byc chirurgiem - bo chirurg jest ZAWODEM, rzadkim i trudnym. Ale
                                kazdy moze byc kierowca, bo tego wymaga wspolczesny swiat. Mylisz pojecia.
                                Powieniens odrozniac zawod od umiejetnosci ulatwiajacych zycie. Naprawde jestes
                                instruktorem?
                                • mdrive Re: w357 01.03.09, 22:25
                                  ...w tej kwestii, moim zadaniem Jola ma 100% racji!!!, popieram. Prowadzanie
                                  pojazdu nie jest arcy zadaniem!!! To tylko umiejętność pomagająca nam w życiu na
                                  co dzień. demonizujemy ją, niestety.
                                  • Gość: gosc Re: w357 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 22:37
                                    Zgadzam sie z tym ze to tylko umiejetnosc pomagajaca w zyciu.I uwazam ze ci
                                    ktorzy zdaja za osmym razem maja wieksze problemy z jej opanowaniem niz ci
                                    ktorzy zdaja za pierwszym czy drugim.Czesto jedni jezdza bo chca i to lubia a
                                    inni bo musza albo ktos kazal.I niestety nie beda sobie rowni w tych
                                    umiejetnosciach.Wiec jezdzic kazdy moze,jeden lepiej,drugi gorzej:)
                                • w357 Kierowca, Chirurg, Akrobata itd.... 01.03.09, 22:41
                                  ....brzmi to "dumnie".....
                                  Każdego można do tego przyuczyć, ale czy ten "KTÓŚ"
                                  będzie
                                  KIEROWCĄ, CHIRURGIEM, AKROBATĄ ,
                                  to już inna HISTORIA.

                                  .....ale co mnie to......

                                  Tylko nie zajeżdżaj Mi drogi ;-)
                            • w357 .....Mamy wolnosc slowa ;) 01.03.09, 22:11
                              Hmmm

                              Na Powązkach jest wiele grobów, gdzie "spokojnie" można
                              przyczepić tabliczkę
                              --> "Mamy wolnosc słowa"

                              amen

    • naprawdetrzezwy Bo myślenia uczą rodzice, przedszkole 02.03.09, 10:24
      i szkoła.

      Źle kierujesz pretensje o swą bezmyślność

      Gość portalu: aw271 napisał(a):

      > oczywiście oblewałam wymuszając pierwszeństwo, najeżdżając na
      > ciągłą linię, ale to wszystko było skutkiem braku samodzielnego
      myslenia)


      Dobrze, że przynajmniej teraz o tym wiesz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka