Gość: ana
IP: *.centertel.pl
03.04.09, 18:27
Chcę przestrzec przed robieniem kursu w Imoli. Wielki moloch,
wydawało mi się, że znana firma to gwarancja dobrej jakości, no i
nieźle się przejechałam. Jazdy miałam chyba z 10-oma instruktorami.
Zwykle trafiałam na gorszych, bo ci byli najczęściej wolni. Na
porządku dziennym było późniejsze zaczynanie jazdy, często jeździłam
na plac - nie miałam z tym problemów, a instruktor miał "chwilę dla
siebie" - papieros, albo gadka z koleżkami. Szczytem była jazda po
placu po dułgotrwałych opadach śniegu. Plac, z wyjątkiem
odsnieżonego pasa należącego do innej szkoły, był jedną wielką,
śniegową ślizgawką, a instruktor miał jeszcze czelność powiedzieć
mi, że najechałam na linię!!!
W zasadzie jazdy wyglądały tak, że instruktorzy pozwalali mi jeździć
i pilnowali, żebyśmy cało i zdrowo przetrwali 2 godz. Na porządku
dziennym były rozmowy przez komórę albo sms-y. Preferowali trasy z
długimi prostymi bez skrzyżowań.
Szkoda kasy i zdenerwowania