szpilkaaa
21.07.06, 03:23
czytając Wasze posty chodzi mi jedna myśl po głowie:TRAGEDIA..
wypytujecie o wyniki, ile osób chętnych, jakieś formalności.
sama w tym roku zdawałam maturę.o wszystko pytam się tych z UŁ bo oni wiedzą
najlepiej..
uważam,że nie warto się podniecać, przeżywać kilkaset razy swojej przegranej.
nie dostaliście się .to trudno.
może myslicie ,że mi łatwo to pisać bo po prostu sobie olałam maturę.
nie ,Kochani..ja mam troche inną sytuację.
jeżeli ktos chciałby wiedzieć to proszę na adres e-mailowy bo jakoś nie za
bardzo chcę mieć audytorium dla swoich własnych problemów.
na początku 3 klasy lo myślalam o strasznie obleganych kierunkach
typu:prawo,socjologia,stosunki międzynarodowe.
ale po maturze wiedziałam,że historia mi słabo poszła.więc stosunki i prawo
odpadły.
w końcu zdecydowalam się na filologię bułgarską i etnologię.pierwszy kierunek
to kierunek niszowy.na UŁna jedno miejsce przypada 2,66 osoby.
mogę się nie dostać.ale nabrałam dystansu.to czy ja pójdę na studia w tym
roku czy w następnym naprawde mi nie zrobi różnicy..
to bardziej różnica dla rodziców, którzy mają wobec Was jakieś oczekiwania..
mam przyjaciółkę, która w październiku miała zacząć studia w Anglii, ale
stwierdzila:BASTA...muszę odpocząć..popracuje pozwiedzam..
i wiecie co??najbardziej nie bała się tego, że zabraknie jej pieniędzy
czy ,że nie będzie miała dachu nad głową..najbardziej bała się reakcji
rodziców..
wiem,że jeżeli nie dostane się na filologię bułgarską(choć powinnam)to zdążę
zrobić sobie Advance'a z angielskiego.zdążę podszkolić francuski.i może
załapę sie na praktyki w gazecie..
proszę Was..to,że matura Wam poszła słabo albo ,że się nie dostaliście nie
oznacza,że jesteście ZERAMI..może to oznaczać brak szczęścia, za mało
pracy...
ale słabo zdana matura lub dobrze zdana matura i niedostanie się na studia
nie oznacza KOŃCA ŚWIATA..
pamiętajcie o tym..,
szpilkaaa