dori7
28.01.05, 02:13
W świetle ostatnich wydarzeń na forum pozwalam sobie zabrać głos i mentorskim
tonem oznajmić, co następuje:
Rozumiem i całkowicie popieram watki, w których ktoś prosi o radę, co kupić,
zwłaszcza kiedy nie ma dostępu do dobrej perfumerii i nie chce wyrzucić
pieniędzy w błoto, albo musi wybrać prezent i potrzebuje fachowego
wsparcia :)) Ale na litość boska, niech to będzie _jeden_ watek raz na jakiś
czas! Choć dla osoby rozdartej między np. Stellą a Very Irresistible (jak ja
w tej chwili, hihi) jest to w tym momencie sprawa życia i śmierci, to nie
jest ona tak samo ważna dla reszty świata. C'est la vie, niestety. I naprawdę
wystarczy ten jeden wątek, w którym można się dopytać i o trwałość, i o
opinie innych, o różnice między edt a edp, o reakcje otoczenia, o sprzedawców
na allegro itd. Jeśli mało osób odpowiada, to też nie ma co mnożyć wątków i
pytać w kółko o to samo - jest to natrętne, irytujące i przeszkadza w
dokopaniu się do innych tematów, zwłaszcza osobom, które korzystają z
modemów. Naprawdę prawie wszyscy czytają to forum od dechy do dechy i jeśli
nie odpowiadają, to po prostu nie mogą, nie wiedzą albo zwyczajnie nie mają
ochoty i koniec! Nie ma co popędzać do wąchania i pisania, zwłaszcza gdy jest
mowa po raz setny o jednym i tym samym zapachu, który już był tyle razy
wałkowany, że aż strach. Warto w tej sytuacji skorzystać z magicznej
wyszukiwarki (polecam szukanie i w tematach, i w treści). Jeśli komuś mało,
to zawsze jest kolekcja recenzji na Wizażu Są też anglojęzyczne strony z opisami nut zapachowych i opiniami,
wystarczy wrzucić interesujący nas zapach w google i wyświetla się mnóstwo
stron.
I jeszcze jedna prośba, wiem, że jestem przewrażliwiona (zboczenie zawodowe),
ale nie wiem, skąd się wzięła ta ohydna mania mówienia na zapachy
per „zapaszki”. Wiem, że w zamierzeniu jest to czułe zdrobnienie, ale
niestety, brzmi jak „zapaszki spod paszki” i przywołuje na myśl prędzej
aromat zapomnianych w kącie brudnych skarpetek młodszego brata niż woń mającą
wzbudzać zachwyt. Chyba że słowo "zapaszek" jest użyte ironicznie jako
synonim porażającej w swojej bylejakości tandety, to rozumiem :P
O błędach ortograficznych i gramatycznych już nie piszę, bo to zostało
przewałkowane mam nadzieję skutecznie... :P