Dodaj do ulubionych

Wspomnień czar- dezodoranty

09.09.07, 16:50
z tamtych lat. Z rozrzewnieniem wspominam, nie rzadko dzieki
wspolczesnym zapachom, gdyz wiekszosci z nich juz sie nie produkuje
albo ja stracilam nimi zainteresowanie - bo jak sie okazuje, zdarza
sie jeszcze spotkac na polkach sklepowych dezodoranty sprzed 15 lat.
Mi ostanio w malej miescinie, brazowy Impulse, zlewala sie nimi moja
kolezanka. Albo niepozorne Dane, ciezki paczulowy orient,
przypomnial mi o nim Intrigant Pachouli Parfumerie Generale. Pamiec
zawodzi, potrzeba czasem nomen omen impulsu by wysuplac z pamieci
zapach dawno zapomniany a lubiny na sobie lub na kims.
Ciagle licze, ze pojawi sie kiedys dawna wersja zielonego Fa, nie
lubilam za bardzo Bacow i 8X4, Limary byly zbyt kwiatowe, ale chyba
rozowy zaliczylam. Mama lub siotra uzywala czarnego dezodorantu z
kolorowymi motylkami, coz to bylo, kto pamieta ten i inne
dezodoranty z tamych lat?:)
Obserwuj wątek
    • mmoni Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 17:08
      Te motylki, o ile pamiętam, nazywały się Masquerade.
    • fa25 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 17:08
      A te motylki to nie były przypadkiem też z Impulse ? Impulse miały
      takie wesołe opakowania. Brązowy był przeze mnie wyjątkowo
      ukochany. Świetny był też czerwony - niestety, nie pomnę zapachu.
      Jeden z nich pachniał Opium. Któryś nazywał się Pantera - brązowy ?
      Pamiętam też "karaibską plażę " Limary.
      Co się z nimi stało, wyginęły jak dinozaury ?
      • fa25 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 17:14
        Sprawdziłam - czerwony to była La Pantera. O dziwo, można kupić na
        allegro.
        • chatka_ Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 18:17
          Pamietam go mial w sobie moc Blase i moze nawet podobienstwo?
          Motylki to faktycznie mogl byc Impulse, byly te z fotkami pan i
          kolorowe z motylkami wlasnie. Tropikalna Limare mialam z
          pewnoscia :))
          • regina22 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 18:34
            Pamietam ( co prawda jak przez mgle) dezodoranty kupowane w Pewex-ie:
            (chyba) rozowa Rexona i ,,Le Jardin,, ( czarny dezodorant z
            kwiatkami) uzywany przez moja mame
    • rene.p Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 21:02
      Jak miło powspominac :)
      W moim przypadku szaleństwo dezodorantów miało miejsce na początku
      lat dziewięcdziesiątych. Przetestowałam chyba wówczas wszystkie
      dostępne rodzaje Fa, Impulsów, 8x4, Baców, Limar... Z tej kategorii
      najmilej wspominam Fa jasnozielony, błękitny,różowy i biały, Impuls
      brązowy, czerwony i różowy, Limarę błękitną. Było jeszcze Extase,
      ale to chyba troszkę później. Ostatnio wąchając Trussardi Bianco ze
      zdumieniem odkryłam uderzające podobieństwo do fioletowego Extase :)
      Używałam też Wild Musc, Masumi, Sabatini, P.Presley, Chanson d'Eau
      zielone, Le Jardin...
      Ze swojej strony ciekawa jestem, czy macie na swoich półkach jeszcze
      takie dezodoranty-dinozaury? :)
    • balbins Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 21:11
      Ja natomiast uwielbiałam niebieskie fa-do tej pory nie wiem,co podobnego
      mogłabym teraz kupić...Na mojej liście hitów były też Extasy(zwłaszcza
      seledynowa)i Impulse czerwony.
      • em-jani Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 22:05
        Niebieskie Fa - doskonale pamiętam, że był to mój nr 1 i to, że próbowałam odgadnąc, co w nim tak dobrze pachnie, pamietam, że w nazwie było coś wspólnego z Karaibami. Wydawało mi sę wtedy, że to Fa będzie dostępne wiecznie i nie zostawiłam nic na pamiatkę. Miejsce po Fa zajęło niebieskie 8X4 , z ostatniej kulkowej flaszeczki mam odrobinę do tej pory. Kilkanaście lat i zapach się nie zmienił. Wciąż szukam podobnych - bezskutecznie.
    • gaazelaa Re: Wspomnień czar- dezodoranty 09.09.07, 21:29
      Co za cudowny temat:) Rzeczywiście wspominam te czasy z łezką w oku;)Miałam całą
      kolekcję zużytych dezodorantów, stały na "tapczanopółce"(pamiętacie ten mebel?).
      W czasie kłótni z siostrą zawsze zwalałyśmy sobie nawzajem te pieczołowicie
      układane zbiory...
      I ja też mam pytanie, czy ktoś kojarzy może nazwę dezodorantu Yardleya, miał
      opakowanie w takich pastelowych kolorach, błękit, róż, takie lekko rozmazane.
      Nie mogę już nigdzie go spotkać, Yardley też już nie ma go wśród produktów, a
      zapach bardzo mi się podobał. Był taki lekki, trochę pudrowy ale raczej świeży.
    • zoe125 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 10.09.07, 12:08
      Te motylki na czarnym tle to były dezodoranty "Claudia". Pamiętam je doskonale,
      bo z innymi dziewczynami zbierałyśmy puste opakowania i ustawiałyśmy w łazience.
      Najładniejszy był motylek niebieski, czerwony był dla mnie za ostry (zapewne
      bardziej kobiecy niż dziewczęcy, ale w wieku 12 lat to się miało inny gust).
      Pamiętam tez doskonale 8x4 oraz Fa, kupowane przeze mnie w kiosku. W ogóle w
      wieku 12 lat i coś koło tego perfumowane dezodoranty były bardzo modne i
      pachniały nim wszystkie moje koleżanki. Do szkoły nosiło sie dezodoranty w
      plecaku i na przerwach było wspólne oglądanie, czego która używa.
      Ja też pamiętam dezodoranty Atoll, które pachniały słodko i owocowo, używałyśmy
      ich razem z mamą.
      No i oczywiście Limara w reklamie telewizyjnej oraz słynne Impulsy. Pamiętam
      waniliowy, który mnie wówczas nie zachwycił, O2 oraz chyba ogórkowy. I jakiś
      żółty, cytrynowy.
      A Impulsy można jeszcze upatrzeć w niektórych kioskach, ale obawiałabym się, że
      sa już dawno przeterminowane.
    • a.g.n.i Re: Wspomnień czar- dezodoranty 10.09.07, 21:16
      o, to ważna część mojej zapachowej historii:-) oczywiście nie
      pamiętam wszystkich, ale niektóre tak:-)

      Podobno jako kilkulatka razem ze starszą ode mnie córką sąsiada
      wypsikałyśmy mojej mamie caluteńki perfumowany dezodorant, nazywał
      się bodajże Fly Away. Moja mama do dziś go wspomina (i wypomina mi).
      Ja tam nie pamiętam. Ani zapachu ani samego aktu wypsikania.

      Kolejne moje wspomnienie, to wycieczka szkolna, na którą pojechałam
      jako nauczycielskie dziecko z uczennicami mojej mamy. Nie pamiętam,
      ile lat miałam - 12? Chyba nie więcej... Oczywiście te DOROSŁE
      DZIEWCZYNY (1 lub 2 klasa technikum) szalenie mi imponowały.
      Najbardziej kręciłam się za taką jedną Anią, która klęła jak szewc i
      paliła przy mnie papierosy (upewniając się, że nie powiem mamie i
      kadząc mi, że jestem fajny dzieciak i na pewno nie wygadam:-)) a
      potem psikała siebie i pokój męskim dezodorantem, który nazywal się
      Stetson. To chyba Comindex robił, nie pamiętam. Po powrocie z
      wycieczki musiałam mieć Stetsona (i tak pięknie zakląć, jak nikt nie
      słyszał, też mi się zdarzało, nie odważyłam się tylko sięgnąć po
      papierosy:-P)

      Marzeniem było zielone Fa. To ciągle były czasy Pewexów:-) nie wiem
      jednak czemu, gdy kiedyś dostałam jakąś drobną walutę, kupiłam sobie
      Fa, ale różowe. Do dziś nie wiem, dlaczego, bo przecież mi się nie
      podobało. Chyba po prostu akurat w tym Pewexie nie było zielonego...
      Bardzo podobał się za to koleżankom:-)

      Potem (koniec SP, początek LO), w tym samym Pewexie kupiłam sobie
      pachnący trochę kwiatowo, a trochę zielonym jabłuszkiem dezodorant,
      który tak pięknie się nazywał - My Melody. Były różne wersje, ja
      wybrałam zieloną - Girls. Niebieska była Dreams:-) Bardzo podobał
      się mojemu pierwszemu chłopakowi:-) pamiętam, że uszyłam mu z pluszu
      taką niedorobioną maskotkę (łepek z uszami) do wieszania na
      długopisie i spryskałam My Melody - och jak się zachwycał:-)

      Pamiętam też granatowy Clin d'Oeil i za ten zapach dałabym się
      pokroić. Czy ktoś go pamięta, kojarzy? Był słodki, aż za słodki, ale
      cudny... Spryskiwałam nim listy do innego chłopaka (kolegi tylko,
      ale no cóż, musiałam kokietować:-P).

      Nie lubiłam Impulsów. Moja mama miała kiedyś brązowy, kupiła sobie w
      Modzie Polskiej, chyba byłam jeszcze wtedy w podstawówce. Przyznaję
      bez bicia, nienawidziłam śmierdziela (przepraszam miłośniczki, nie
      mówie tego jako ja tu i teraz, tylko jako ta nastolatka, którą
      byłam - wyobraźcie sobie, ze mama sobie kupuje coś pachnącego, a Wy
      nie mozecie podbierać, buuu). Niechęc trwała długo i przeszła na
      całą serię. Raz miałam w liceum Impulse Incognito, ale też zapach mi
      się nie podobał. Za to już na studiach się z Impulsami przeprosiłam
      przez Zen. Uwielbiałam:-)

      Podobał mi się zielony Bac. Miałam go jakoś w liceum i zużyłam parę
      pojemników. W połowie liceum dostałam jednak fazy na dziurę ozonową
      i odstawiłam wszystkie psikacze. Pamiętam z tego czasu granatowe i
      brązowe 8x4 w kulkach (tęsknię za zapachem granatowego). Wtedy już
      miałam trochę własnych perfum, więc mogłam się przestawić bez bólu.

      Do dezodorantów w aerozolu wróciłam dopiero w drugiej połowie
      studiów i to raczej były kaprysy, ot, spodobał mi się czasem jakiś
      zapach i tyle. Zresztą, one już wtedy były bez freonu. Nie miałam
      nigdy Limary, natomiast pamiętam doskonale śliczny Impulse Zen.
      Kiedyś dostałam też Impulse waniliowy, od sąsiadki. Nie przepadałam.
      Potem wypatrzyłam polską serię Tessa i zakochałam się w wersji Musk.
      Trafiłam też raz na wodę toaletową Tessa Musk i oczywiście, tylko
      zdążyła mi się spodobać, trach - zmieniono zapachy całej serii
      dezodorantów i wodę też wycofali. Obraziłam się i więcej Tessy nie
      kupiłam:-)

      Pozostałych nie pamiętam, ale i tak się rozgadałam:-P
      • chatka_ Re: Wspomnień czar- dezodoranty 10.09.07, 21:36
        Czytam na wdechu wasze wspomnieniania, liczylam, ze wywroce okolice
        pamieci na lewa strone i tak sie stalo. Choc ciagle mi malo, wierze,
        ze cos sie nam jeszcze przypomni tak jak to niepozorne Dane, cudem
        jakims, oczywiscie samo przypominanie wysilkiem bylo okrutnym ;)
        Claudia - teraz ja rozpracowuje przypominam sobie napis i cos mi nie
        wychodzi, myslicie ze hipnoza pomoze?;)
        • mika_1 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 10.09.07, 21:52
          Ja, oprócz wspomnianych już pozycji, wspomianm też "dezodorant
          perfumowany";) Nicole. Ten to miał moc - trzymał jak szatan.
          Podkradałam mamie, bo to już wyższa półka była.
          Sama natomiast, w jakichś ostatnich podrygach Pewex'ów kupiłam żółty
          dezodorant Fii. Pamiętam, że był cudny. Ale nie udało mi się już
          więcej powtórzyc zakupu i tęsknię za nim do dziś:)
        • a.g.n.i Re: Wspomnień czar- dezodoranty 10.09.07, 21:53
          A ja w ogóle nie kojarzę Dane... nic a nic, w ogóle nie wiem, że
          było coś takiego - a już je wspominałaś raz...
          Za to doczytałam, że też lubiłaś stare zielone Fa. To najstarsze, z
          Pewexów? Zmieniali potem zapachy kilkakrotnie... takie dość jasne,
          soczyście zielone opakowanie, nieco cieniowane... z chmurkami?
          Dopadłam je kiedyś, już po zmianie zapachów, w sztyfcie i smarowałam
          się po rękach, żeby wąchać. Do dziś sobie nie darowałam, ze nie
          poszłam wtedy do innego Pewexu, tylko kupiłam ten głupi różowy!
        • zoe125 Re: Wspomnień czar- dezodoranty 11.09.07, 12:47
          Czerwona Claudia nosiła chyba nazwę Amour czy coś z amourem w nazwie. Żółta to
          chyba był Papillon, ten zapach był dość ostry i intensywny. Niebieska Claudia
          była najbardziej łagodna.
      • mettemarit Re: Wspomnień czar- dezodoranty 11.09.07, 09:49
        Oooo, ja też miałam My Melody - trzy kolory: zielony, niebieski i różowy - to
        dopiero był luksus:)
        Miałam też Clin d'Oeil fioletowy - dostałam od wujka na urodziny, gdzieś pod
        koniec podstawówki. Został mi we wspomnieniach jako zapach-cudo; czy można go
        gdzieś jeszcze dostać?
    • jollinka agni!!! 10.09.07, 22:09
      czy wiesz co stoi u mnie w kacie szafki? impulse zen!!! kupilam
      dawno temu /data waznosci: 04.2001/ i tak mi sie podobal ze nie
      zuzylam tylko zostawilam na pamiatke: 50 ml w szklanej
      butelce "coby" byl trwalszy i byl namiastka perfum; teraz go
      wygrzebalam i testuje czy jeszcze cos czuc; byl kiedys zapach avonu
      nazywal sie "scent trend" i pachnial prawie identycznie jak zen
      • a.g.n.i Jollinko:-) 10.09.07, 22:14
        Pamiętam, też miałam i w szkle, ze dwie butelki szklane zużyłam, a
        tych metalowych, to nie pamiętam ile. Mam reszteczkę w metalowym
        opakowaniu, coś się telepie na dnie jeszcze, ale nawet boję się
        psikać. Na szczęście do powąchania ciągle jeszcze wystarczy podnieść
        korek:-) więc ostatni psik zostawię sobie na później...
        • jollinka Re: Jollinko:-) 10.09.07, 22:49
          a mi na lapce calkiem mocno pachnie /w butelce ponad polowa!/
          pamietam ze lubilam tez impulse niebiesko-rozowy i czerwony chyba
          tez; tesse owszem ale biale kwiaty i potem sobie kupilam wode o tym
          samym zapachu ktora tez stoi w szafce ;-) fa glownie pierwsze
          zielone ale tez niebieskie, bac bialy ale pierwsza wersja bo potem
          zmienili na gorsza; byla tez jakas limara i fii chyba tez ale kto by
          to wszystko spamietal! a "basie" w szklanym opakowaniu ktos jeszcze
          pamieta? chyba nie tak dawno zniknela z polek w kioskach ruchu :)))
          w motylki mialam i bardzo lubilam czarna masquerade ktora znow sie
          pojawila w sklepach /tylko czy zapach ten sam? moze sie skusze
          sprobowac.../
          • rawita7 Re: Jollinko:-) 11.09.07, 09:57
            A ja za nic nie pamiętam szczegółów. Owszem, używałam. I motylków i Impulsów,
            ale których? Mam wrażenie, że co chwilę kupowałam coś nowego. Pamiętam też
            własne przekonanie, że najlepsze dezodoranty to te w fioletowym opakowaniu :D.
            Dezodorantów używałam jednak chyba tylko w podstawówce. W liceum przestawiłam
            się na perfumy Blase Max Factor i zasadniczo pozostałam im wierna aż do studiów.
            Pamiętam jednak, że moja najlepsza przyjaciółka używała białego Fa i fajnie
            pachniała taką łagodną "czystością".
            • venus22 Re: Jollinko:-) 11.09.07, 10:01
              Ja pamietam Qiuck Fresh i taki pierwszy polski w butelce z dluga
              prazkowana waska szyjka, rozowy a nakretka czarna. ladnie pachnial.
              nie pamietam nazw dezodorantow intymnych -moze tez quick fresh,
              pachnialy jak fiolki.

              Venus
    • szczekuszka Re: Wspomnień czar- dezodoranty 11.09.07, 10:20
      Ja nie lubilam dezydorantow :)
      Kazdy dla mnie pachnial tak jarmarcznie.
      Kiedys u kolezanki powachalam bialy impuls i wpadlam. Uwielbialam pachniec jak
      szarlotka, badz cukier waniliowy. Juz wtedy najbardziej akceptowalam "jadalne"
      zapachy.
      Super zapach, chyba jednak za prosty jak na moje lata, ale wspomnien czar...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka