asidoo
05.04.09, 11:43
Mój tata wpuścił do domu akwizytorkę, która zaprezentowała nam "perfumy" New
Collection Group.
Argumenty pani:
- francuska produkcja i we Francji popularne (nie umiała wyjaśnić, skąd zatem
niefrancuska nazwa)
- niedługo wejdą do perfumerii o będą po ponad 300zł za 50ml
- niezwykłe grupy zapachowe
Na koniec zapytała, co ja myślę o tych zapachach... Jak jej odpowiedziałam, że
moim zdaniem dużo lepsze są Bi-esy (czy jak to się zwie) i nie dałabym za te
jej perfumy, o których we Francji nikt nie słyszał, 10 zł to się wzięła i
obraziła... Dodałam jeszcze, że w perfumerii, to one nigdy się nie znajdą i
niech zapamięta moje słowa.
Spotkaliście się z tym koszmarem? Rękę wymyłam metalowym mydłem do usuwania
przykrych zapachów. Trauma normalnie!
Już wiem, czym pachnie większość kobiet w tramwaju.