Dodaj do ulubionych

Lutens - parę pytań

28.08.09, 23:01
Wąchałem dziś Cedre i nie wyczuwam w nim ani grama cedru. Za to walnęła mnie w nos egzaltowana pani z pudelkiem. Cedre pachnie jaśminem i tuberozą, pachnie kwiatobombą a la 80s. Pachnie jak... Boucheron pour femme.
Pomyliłem butelki w perfumerii, czy też w cedrze nie ma cedru?

Poza tym jeszcze testowałem Gris Clair i Serge Noire. W żadnym nie mogę wyczuć żadnej naturalnej nuty, za to na skórze mam rozlany cały kanister lizolu podsypany naftalinowymi tabletkami na mole.

Czy wszystkie lutensy o tych wykręconych, niesugerujących składnika nazwach (Vetiver Oriental, Encens et lavande, Sa majeste Rose) są takie "nieperfumiarskie", apteczne i trudne w strawieniu?
Obserwuj wątek
    • dixi Re: Lutens - parę pytań 28.08.09, 23:24
      o, dzięki za poruszenie problemu :)
      dokładnie to samo nurtuje mnie od dawna, ale pytanie jest z gatunku "nie wiem a
      boję się zapytać" :)) ludzie się zachwycają, popełniają wspaniałe, poetyckie
      wręcz recenzje, a dla mnie wszystkie lutensy pachną podobnie - zapach naftaliny
      i wnętrza starej szafy to też moje skojarzenie; nazwy sugerujące zapachy natury
      pozostają tylko nazwami, a ja po bliszym kontakcie z zapachami mistrza pozostaję
      z bólem głowy...
      • michau2312 Re: Lutens - parę pytań 28.08.09, 23:54
        Witaj bratnia duszo :) Czytam recenzje lutensów na blogach i forach i nie mogę dojść o co w tym uwielbieniu do Pałacu Shiseido chodzi...
        Nie wąchałem dużo ich kompozycji, chyba najbardziej zapadł mi w pamięć cynamonowy Rousse (co ma Rosjanin wspólnego z cynamonem?!), ale żaden nie wywołał olfaktorycznego objawienia, jak np. Shalimar.
        • elve Re: Lutens - parę pytań 29.08.09, 01:08
          Rousse to rudy, a nie Rosjanin. Cynamon jest rudy.
          Imo w Cedre rzeczywiście nie ma cedru, czuję tam głównie tuberozę.
          Naftaliny w Lutensach nie wyniuchałam, natomiast prawdą jest, że po
          zaznajomieniu się z większa ilością kompozycji i wyrobieniu się nosa, spora
          część Lutensów zaczyna pachnieć podobnie do siebie. W moim przypadku
          unimorfizuje je baza, którą nazwałam pieszczotliwie Tabazą, z uwagi na jej
          wysoką nachalność i nudziarstwo.
          • michau2312 Re: Lutens - parę pytań 29.08.09, 01:21
            Merci. Francuskiego uczę się od niedawna.
            Rzuciłem okiem na fragrantica i owszem, w Cedre jest (pudelkowa) tuberoza a w Gris Clair lawenda, która mi się z naftaliną skojarzyła.

            Elve, jako nowicjusz na forum i w internetowej diasporze perfumoholików, pieję z zachwytu na literackością twojego bloga i per-fumum.net. Ave!

            Offtopic: wąchałem też dziś L de Lempicka i próbuję zrozumieć, czemu je lubisz. Dla mnie to ulizany Angel pozbawiony klingi gniewu.
            • aistionnelle Re: Lutens - parę pytań 29.08.09, 19:26
              Hmmm... Lutensy są tematem niełatwym .Sama dopiero powoli się ich
              uczę i napotkałam zarówno zapachy, które mnie odrzuciły jak i te,
              które wywołały zainteresowanie.Do tych pierwszych zaliczyłabym bez
              wahania Douce Amere oraz Santal Blanc.Ciekawe i na pewno
              niesyntetyczne w moim przekonaniu są Feminite Du Bois,Fleurs du
              Citronnier, Louve,Un Bois de Vanille, Rahat, Chergui, tyle że nie
              bardzo wyobrażam sobie w nich faceta, w istocie rzeczy;-)
              Co ciekawe, uwielbiam Gris Clair -dla mnie podobnie jak w recenzjach
              raczej zapach rozgrzanego kamienia, popiół z palonego drewna niż
              naftalina;-)Podzielam spostrzeżenie o zabójczej dawce jaśminu i
              tuberozy w wielu kreacjach tej marki.Pozdrawiam. A
              • michau2312 Re: Lutens - parę pytań 29.08.09, 20:10
                Un Bois Vanille brzmi bardzo zachęcająco, chociaż po wczorajszych doświadczeniach z Lutensami podchodzę do nich wręcz jak do rozsierdzionego rosomaka. Tyle innych zapachów czeka na przetestowanie a czas, nos i skóra na przedramieniu nie są z gumy, więc pana Sheldrake'a sobie na jakiś czas odpuszczam na rzecz dorodnych Florisów półkę niżej w Douglasie :)
                • lune bez przesady ;) 04.09.09, 17:11
                  nie twierdze ze nalezy 'na kleczkach' przed Lutensem (zreszta przed zadnym
                  zapachem chyba nie ;)) ale cenie go za kilka kompozycji ; kipiacy bogactwem
                  Santal de Mysore, tajemniczy Chene, bezpretensjonalny Santal Blanc, powsciagliwy
                  Daim Blond ... natomiast wiekszosc jego kompozycji jest dla mojego nosa ... hmm
                  - jaka ? moze zbyt trudna ?

                  Guerlinada o ktorej piszesz z zachwytem - niestety jest dla mojego nosa
                  'zamknieta na klodke' :) albo z powodu wanilii albo specyficznego szyprowego
                  'ukladu' albo brzoskwini (nie daj panieboze), tuberozy, jasminu - i sama nie
                  wiem czego ... no ale NIE MOGE :( nie moge sie pozachwycac ...

                  Z L'Artisanem - mam podobnie jak z Lutensem (cos lubie a czegos nie)

                  Reasumujac : nie ma sie co nadymac czy wydymac na NAZWISKA, wyzsze polki itd. ;)
                  sa zapachy ktore na nas rozkwitaja, inne gasna - i (jesli jestesmy szczerze
                  szczerzy ;)) nie ma to zwiazku z kreatorem czy firma ...

                  To oczywiste ze jesli pokochamy jakis zapach Lutensa - chcemy poznac i inne jego
                  kreacje - bywa ze jestesmy oczarowani, bywa ze rozczarowani... normalne :) nie
                  zdarzylo mi sie zeby WSZYSTKIE zapachy jakiegos 'nazwiska' podobaly mi sie tak
                  samo ... juz juz myslalam ze tak jest z Durbano ale ... powachalam Jade - i wiem
                  ze choc to interesujace dziwadlo - nie moj klimat jednak :)

                  lune

                  • michau2312 Re: bez przesady ;) 07.09.09, 17:38
                    Jasne, nie należy się nadymać i oddawać religijną cześć marce/nazwisku, ale nie ukrywam, że klasyczne Guerlainy dają mi bardzo dużo przyjemności oraz dobrze na mnie leżą.
                    Jeżeli piszesz o brzoskwini, domyślam się, że myślisz o Mitsouko - wąchałem ja pobieżnie z powodu awersji do owocowych zapachów.
                    Guerlinade to nie jaśmin i szypr. Guerlinade pachnie irysem, fasolą tonka/i lub wanilią i skórą. Dobrze ją czuć w Shalimar EDP i Habit Rouge.
    • ele_gancki Re: Lutens - parę pytań 30.08.09, 11:37
      W moim grajdołki nie uświadczy się Lutensów, więc nigdy nie miałem
      okazji poznać. I szczerze powiem nigdy mnie nie interesowały,
      odrzucały zbyt wyniosłą nazwą "Serge Lutens" i bardzo zachowawczymi
      butelkami. Lutensy kojarzą mi się z zapachami bardzo konserwatywnymi
      i dawnymi. Wyobrażam sobie, że pachną jak futro starszej damy w
      szafie spryskane perfumami by nie kusiło moli... :-)
    • michau2312 c.d. 04.09.09, 14:34
      Zapoznawania się z L. c.d.

      Ambre Sultan - ambra jaka jest, każdy widzi. Ta romansuje z tuberozą.
      Gris Clair na mojej skórze pachnie przypalonym na patelni irysem.
      Chergui - w obłąkańczym zwidzie myśli że jest Guerlinade, w drodze do sedesu puszcza

      żywiczno-kadzidlane wiatry. Da się lubić.

      Mimo, że oznaczane jako uni, zakładam że produkcje duetu Sheldrake-Lutens adresowane są do

      dam. Lutenbaza to pisklę nieopierzone przy ultrazmysłowej, obezwładniającej, hedonistycznej,

      powąchaj-mnie-jeszcze-raz Guerlinade. Niedościgłej.

      Jak trafi się okazja, przypomnę sobie Borneo i Rousse, z przyjemnością poznam Vetiver

      Oriental, jednak Lutensa sobie odpuszczam. Bardzo zachęcony Dzongkhą, przymierzam się do

      L'Artisanów.


      Dior Dune PH, Armani Eau PH, Dior Higher Energy - żywotność na skórze 15 minut, nie warto

      zawracać sobie głowy. Być może psiknęte na ubranie pokażą coś więcej.
      Dior Higher - szabada szabada mydełko Fa-aaa. Trzyma się dłużej, nadal szkoda czasu.

      Declaration Essence - single-note, omdlewający cedr, oryginalna Declaration minus róża,

      brzoza i wetywer.

      Givenchy Gentleman - fajna, eleganca, popielata i lekko mydlana paczula posypana gorzkimi

      ziołami. Podobne, cieplejsze i bez ziół: Fresh Index Patchouli Pure, różnież: ocieplony,

      nieziemisty klasyczny Polo. Podoba się.
      • benita5 Re: c.d. 04.09.09, 16:46
        ....
        Jaki jest zwiazek Lutensow z Declaration, Higher...?
        • michau2312 Re: c.d. 04.09.09, 20:44
          W pośpiechu przekleiłem notatki dot. 2 osobnych tematów.
          • benita5 Re: c.d. 07.09.09, 13:10
            aha:) Zastanowilo mnie, bowiem do Declaration i jego wariacji mam duzy sentyment.

            O perfumach
            • michau2312 Re: c.d. 07.09.09, 16:32
              fajnie.
              mnie niestety cedr spod mieszadełka pana Ellena (Declaration i Terre d'Hermes) bardzo męczy.
              możesz coś powiedzieć o Declaration Bois Bleu?
    • michau2312 Chene 11.09.09, 12:49
      Wreszcie coś strawnego!!
      Otwiera się bardzo aptecznie (oczywiście), potem majaczą jakieś śliwki i nieidentyfikowalne kwiaty. Paruje w stronę w suchego podszytego rozmarynem drewna. Nie jest to beczka leciwego armagnac, raczej dębowe ścinki używane do uszlachetniania niedrogich australijskich chardonnay.
      Tylko po gdzyba płacić dziką cenę, skoro można mieć rozmarynowy YSL Jazz albo Tsara?
    • piratessa2 Re: Lutens - parę pytań 12.09.09, 00:03
      Fleurs de Citronnier to jeden z moich ulubionych Lutensów. I chyba najbardziej
      zbliżony do swojej inspiracji. Jakiś czas temu zakwitła mi cytryna w doniczce i
      pachniała właśnie Fleurs de Citronnier ;) ( a przynajmniej jak otwarcie perfum)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka