monikaitomek1
21.09.06, 15:36
Powiem krótko, żenada...
Wczoraj mój mąż musiał przez pół godziny krążyć dookoła Cataliny czekając aż
drzwi sezamu zostana otwarte. Świstek z zawiadomieniem o wymianie pojawił się
tego samego dnia, kiedy większość ludzi była już w pracy więc po powrocie
czekała nas "miła" niespodzianka.
Dziś 6.30, krązę z psami w okilicach sklepiku i czekam na mojego męża, ktory
poszedł po samochód. Czekam bardzo długo, w końcu kieruję się w stronę garażu
i widzę, że drzwi podnoszą się o jakieś 0,5m i natychmiast opuszczają, z
drugiej strony jest mój bezradny mąż. Pan ochroniarz niewzruszony siedzi w
budce. Niechętnie wstaje i wyskakuje z gębą na mojego męża, który rzekomo coś
popsuł. Mili Państwo, to jest niedopuszczalne, zostać opier***** przez kogoś,
kto w gruncie rzeczy jest naszym pracownikiem. Widzę, że w Catalinie Bogiem
chce być administrator, a jego cherubami panowie z ochrony. Przykre to bardzo
i chore...