hej dziewczyny

08.09.09, 19:17
nigdy bym nie przypuszczał, że znajdę się na takim forum, no ale do
rzeczy..
Mam 27 lat, ona 26. Jestem z dziewczyną 6 lat, ostatnio bardzo się
nie układało między nami. Ciągłe sprzeczki, fochy obustronne i
ogólnie beznadzieja. Mieszkamy jeszcze u rodziców. Ostatnio doszło do
tego, że się rozstaliśmy. Wyszło to z jej inicjatywy, mówiła, że jest
zmęczona tym wszystkim. Ja też byłem zmęczony, a po całej rozmowie
wściekły, czułem ogromny żal, ale powiedziałem sobie, że tak być nie
może. Chciałem odetchnąć, poznać kogoś z kim nie musiałbym się dzień
w dzień użerać. Ale bardzo szybko naszły mnie przemyślenia, po
których stwierdziłem, że będę idiotą, jeśli nie będę próbował
uratować 6 letniego związku. Tym bardziej, że wiem, że ją kocham.

Umówiliśmy się, porozmawialiśmy i z mojej inicjatywy wyszło to, żeby
jeszcze raz spróbować. Zgodziła się. Powiedziała też, że mnie kocha,
ale nie wierzy, że się to zmieni wszystko. Pytałem też czy ma kogoś
innego, powiedziała, że nie. I tak od kilku dni staram się kroczek po
kroczku naprawić nasz związek, ale gdy widzę jej podejście do tematu
to mi się odechciewa.... wygląda to tak, jakby było jej obojętne,
zachowuje się jakby była niewiadomo kim. Ogólnie zima w związku....

Zastanawiam się na ile mi starczy sił i cierpliwości do tego
wszystkiego. Żeby nie było, że jestem idealny to powiem, że przez te
6 lat nie byłem aniołkiem, jestem typem faceta niepokornego, o
twardym charakterze, trudno mnie przekonać do czegoś itp. Zdarzało
się często, że znikałem z kolegami i wyjeżdzałem na jakieś wypady,
przyzwyczaiłem się, że ona jest przy mnie, przestałem o nią zabiegać.
Ale z drugiej strony zastanawiam się dlaczego tak się stało i na
pewno wpływ na to miało jej podejście do seksu. Zawsze to ja musiałem
inicjować, ona nigdy nie potrafiła mnie zaskoczyć, musiałem się
dostosowywać do jej humorów w tym względzie. Ogólnie ta sfera w
związku pozostawia wiele do życzenia....

Żeby jednak nie było, że jestem potworem to powiem, że zawsze mogła
na mnie liczyć, pomagałem jak mogłem, gdy coś się działo, zawsze na
uroczystości starałem się wymyślać oryginalne i jedyne w swoim
rodzaju prezenty tak, żeby sprawić jej radość. Poza tym jeszcze raz
podkreślam, że ją kocham.

Wiem, że popełniłem wiele błędów i chciałbym je naprawić, ale nie
będę z siebie robił idioty i ciągle nad nią nadskakiwał. Gdy mówię o
tym co mnie boli w jej zachowaniu ona twierdzi, że nie będzie się
zmieniać i udawać, bo związek nie jest od tego, żeby się do czegoś
zmuszać. Jednym słowem z jej wypowiedzi wynika to, że nie chce iść na
jakiekolwiek ustępstwa. Nie lubię też jak krytykuje moich znajomych,
jak idziemy do nich na imprezę to zachowuje się jakby tam była za
karę, ja nie robię takich cyrków jak idziemy do jej znajomych.

Serio dziewczyny zależy mi na niej, ale nie wiem co robić. Wydaje mi
się, że jestem spoko gościu, do tańca i do różańca nieskromnie
mówiąc. Staram się też dbać o wygląd, uprawiam sporty walki,
siłownia. Nie myślcie, że jestem narcyzem, po prostu nie wiem co
robić i już szukam różnych przyczyn tego co się dzieje.

Postanowiłem, że zamieszkamy razem, mimo, że będzie bardzo ciężko, bo
otwieram swoją firmę i w zasadzie nie stać mnie na to, ale ona nie
potrafi zrozumieć, że załatwianie pewnych spraw trwa. Wtedy przekonam
się czy to ma sens. I żeby nie było, ona też nie jest potworkiem,
jest fajną dziewczyną, ale trochę zbyt pewną siebie, raczej na pewno
wydaje mi się, że mnie kocha, myślę, że też mogłem na nią liczyć.
Niestety bywa mało domyślna w pewnych sprawach, czy nie pomóc czasem
w czymś, no i ta sfera łózkowa....ale myślę, że po wyprowadzka
odpowie nam na pytanie co dalej.

Sorry za chaos, proszę Was dziewczyny o radę, bo już powoli tracę
siły. pozdrawiam
    • ananananan Re: hej dziewczyny 08.09.09, 19:43
      powiem tak na sex moze bardzo wplywac to ze mieszkacie z rodzicami / co jak dla
      mnie jest istna tragdeia bo ZAWSZE cos sie psuje i po czesci winni sa tesciowie
      nawet jesli jest to nieoficjalnie /
      Bo np Ty piszesz z e Twoja dziewczyna jest niedomyslna a jak dla mnie to Ty dla
      niej tez bo sadze ze wolala by zebys wziol rzeczy w swoje rece i zaczol
      organizowac swoje gniadko tymczasem Ty organizujesz firme / co jest wazne ja nie
      przecze/ i cala swoja energie wkladasz w realizacje marzen w ten sposob WASZE
      marzenia w jakis sposob odkladane sa nabok
      kobieta zmeczona jest wiecznym przymykaniem oka na to ze zyje w cudzym domu i
      nie moze ostatecznie decydowac o tym o czym zechce i przestaje reagowac na
      wszytko na lepszy sex na Twoje starania ...
      ona teraz zachowuje sie w sposob ktory nie wykazuje na zadne checi bo wie ze to
      nie zmieni sie z minuty na minute i przytlacza ja mysl ze ile by nie tupala
      nogami do nadal jest skazana na czekanie
      Mysle ze ona ma ochote sie poddac bo przytlacza ja codziennosc
      mysle ze potrzeba Wam jakiegos drobnego szalenstwa wyjazdu
      i rozmowy
      szkoda przekreslac tak dlugo zwiazek dlatego wspaniale ze masz checi sie starac
      ale przede wszytkim BADZ WYTRWALY
      pomyslec nalezy tez o usamodzielnieniu sie choc wynajac mieszkanie bo to jest na
      dluzsza mete niezdrowe a moze wlasnie wyprowadzenie sie bylo by zmiana ktora
      poprawi Wasze relacje

      Chciala bym zadac pytanie Twoja dziewczyna jest dzieczyna zona ?
      • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 19:57
        ja zrozumialam,ze oni mieszkaja osobno, tzn.kazde ze swoimi rodzicami.
    • jan_hus_na_stosie Re: hej dziewczyny 08.09.09, 19:45
      stahlman100 napisał:

      > Żeby jednak nie było, że jestem potworem to powiem, że zawsze mogła
      > na mnie liczyć, pomagałem jak mogłem, gdy coś się działo, zawsze na
      > uroczystości starałem się wymyślać oryginalne i jedyne w swoim
      > rodzaju prezenty tak, żeby sprawić jej radość. Poza tym jeszcze raz
      > podkreślam, że ją kocham.

      uwielbiam takie teksty :)

      Rzuć ją, skup się na firmie a z czasem jakaś fajna kobieta sama się napatoczy,
      np. wynajmie biuro obok Ciebie ;)

      Skoro ona nie ma jaj aby zakończyć ten związek to chociaż Ty je miej.
      • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:00

        > Skoro ona nie ma jaj aby zakończyć ten związek to chociaż Ty je miej.
        >
        po pierwsze - kobieta nie musi miec jaj, natomiast musi miec jajniki (a
        przynajmniej jest to bardzo wskazane)
        po drugie - a ty sam masz jaja? moze i tak tylko zamienily sie miejscami z
        mozgiem. dlaczego kazesz mu zakonczyc zwiazek ,kiedy jest deklaracja obojga o
        kochaniu?
        • jan_hus_na_stosie Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:06
          kobieta_na_pasach napisała:

          > a ty sam masz jaja? moze i tak tylko zamienily sie miejscami z
          > mozgiem

          piszesz z własnego przykładu? :D


          > dlaczego kazesz mu zakonczyc zwiazek ,kiedy jest deklaracja obojga o
          > kochaniu?

          liczą się czyny a nie jakieś głupie deklaracje. Jeśli ktoś mówi, że kocha a nie
          okazuje tego to może sobie tą miłość wsadzić w d...
          • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:14
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > kobieta_na_pasach napisała:
            >
            > > a ty sam masz jaja? moze i tak tylko zamienily sie miejscami z
            > > mozgiem
            >
            > piszesz z własnego przykładu? :D

            przeciez jestem kobieta
            >
            > > dlaczego kazesz mu zakonczyc zwiazek ,kiedy jest deklaracja obojga o
            > > kochaniu?
            >
            > liczą się czyny a nie jakieś głupie deklaracje. Jeśli ktoś mówi, że kocha a nie
            > okazuje tego to może sobie tą miłość wsadzić w d...
            >
            okazuje, tylko inaczej
            • jan_hus_na_stosie Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:16
              kobieta_na_pasach napisała:

              > okazuje, tylko inaczej

              to się nazywa relatywizacja rzeczywistości :)
        • wacikowa Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:09
          Zdecydowanie kobita powinna mieć jaja! I w życiu nie przypuszczałam ,że dojdzie
          do tego ale zgadzam się z janem.hu.
          Oboje zadeklarowali chęć powrotu ale tylko on się z tego wywiązuje. Mówić o
          kochaniu to jeszcze nie recepta na udany związek.
          • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:16
            wacikowa napisała:

            > Zdecydowanie kobita powinna mieć jaja! I w życiu nie przypuszczałam ,że dojdzie
            > do tego ale zgadzam się z janem.hu.
            > Oboje zadeklarowali chęć powrotu ale tylko on się z tego wywiązuje. Mówić o
            > kochaniu to jeszcze nie recepta na udany związek.

            ja tam jestem wychowana po staremu. to mezczyzna sie stara o kobiete, a kobieta
            dba o reszte.ale jak nie ma zwiazku to o co ma dbac?
            • jan_hus_na_stosie Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:18
              kobieta_na_pasach napisała:

              > to mezczyzna sie stara o kobiete, a kobieta
              > dba o reszte

              Oboje powinni się strać i oboje powinni dbać o całą resztę.
              • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:27
                a jan_hus_na_stosie napisał:

                > kobieta_na_pasach napisała:
                >
                > > to mezczyzna sie stara o kobiete, a kobieta
                > > dba o reszte
                >
                > Oboje powinni się strać i oboje powinni dbać o całą resztę.

                tak,ale jak sie nie da na facecie tego wymusic to dobre i to. jestesmy z mezem z
                innego pokolenia i tego nie zmienie,choc ciagle walcze.
            • wacikowa Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:25
              Nie wiem czy zauważyłaś ale to nie są już dzieciaki. A tekst typu że to facet
              się stara jest śmieszny.Powinnam współczuć Twojemu facetowi,że potrafisz tylko
              brać. Jeśli kiedyś któraś kobieta pokaże mu,że można w związku wzajemnie się
              starać i dawać to przejrzy na oczy i zostawi Cię. No ale cóż,przecież Ty starsza
              i mądrzejsza nie?:)
              • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:35
                wacikowa napisała:

                > Nie wiem czy zauważyłaś ale to nie są już dzieciaki. A tekst typu że to facet
                > się stara jest śmieszny.Powinnam współczuć Twojemu facetowi,że potrafisz tylko
                > brać. Jeśli kiedyś któraś kobieta pokaże mu,że można w związku wzajemnie się
                > starać i dawać to przejrzy na oczy i zostawi Cię. No ale cóż,przecież Ty starsz
                > i mądrzejsza nie?:)

                masz chorobe wscieklych krow czy co? skad wiesz, jak naprawde wyglada moj
                zwiazek? a moze bylo tak,ze to ja za duzo kiedys dawalam? zreszta, nie twoja
                sprawa. mysle,ze przemawia przez ciebie zazdrosc,ze sa takie kobiety jak ja,
                ktore moga przezyc w zwiazku 20 lat i byc ciagle kochane i pozadane. moj maz
                jest szczesliwy,gdyby nie byl mial mnostwo okazji by odejsc. zreszta, ja go nie
                trzymam na sile, i on dobrze o tym wie.
                • wacikowa Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:43
                  Więc po co to pieprzenie o tym,że jesteś starej daty? Starej daty jesteś a teraz
                  piszesz,że kiedyś to Ty się starałaś. Więc albo jesteś starej daty i trzymasz
                  się tego konsekwentnie albo daruj sobie te teksty. A o Twoim związku Ty zaczęłaś
                  nie ja:) Ja wnoszę tylko po tym co napisałaś nie wymagaj ode mnie jasnowidztwa
                  to nie będziesz musiała się wysilać z obrażaniem mnie:)
                  Co do CWK to okres mi się skończył więc rozczaruję Cię ale jestem już po tej
                  "chorobie":)
            • kitek_maly Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:36

              > ja tam jestem wychowana po staremu. to mezczyzna sie stara o kobiete,

              Ale przecież oni nie są na etapie zalotów...
              • jan_hus_na_stosie Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:38
                Starać się trzeba cały czas a nie tylko przy zalotach, czyż nie kitek? :)
                • kitek_maly Re: hej dziewczyny 08.09.09, 23:06

                  Tak jest. I to obustronnie. :)
              • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:47
                kitek_maly napisała:

                >
                > > ja tam jestem wychowana po staremu. to mezczyzna sie stara o kobiete,
                >
                > Ale przecież oni nie są na etapie zalotów...
                >
                o kobiete trzeba sie starac caly czas. jesli tego facet nie robi to znaczy,ze
                cos jest nie tak z kobieta:)
    • kobieta_na_pasach rada od starej dziewczyny 08.09.09, 19:55
      bo mam juz swoje lata. w zwiazku przezylam 20 lat i...jak to czytam to sie
      usmiecham, wpisz-wymaluj moje zycie z mezem. maz troche jest inny niz ty,ale
      twoja dziewczyna przypomina mnie:) z mala roznica, chyba lepiej rozumiem, o co
      chodzi w lozku.ale, od czego jestes ty? mysle,ze czeka was ciekawe zycie, na
      pewno nie nudne. a ze musisz o nia zabiegac? to fajnie, bo teraz to kobiety
      coraz czesciej zabiegaja o facetow. co to znaczy,jest zbyt pewna siebie?
      wolalbys nieporadna mysze?ztaka kobieta latwiej ci bedzie isc przez zycie.
      mysl,ze kiedy zamieszkacie razem, a juz na pewno, gdy sie pobierzecie role sie
      odwroca. to ona bedzie o ciebie zabiegala:)musicie tylko na cos sie wreszcie
      zdecydowac.albo slub albo rozstanie. przeszliscie juz etap fascynacji i czas na
      zbudowanie czegos nowego. ja tez co jakis czas krzycze ,ze jestem juz tym
      wszystkim zmeczona,ale kiedy go nie ma, tak jak teraz przez trzy dni to.... czy
      czujesz to samo, gdy nie widzisz swojej dziewczyny? jesli tak, to nie ma sie nad
      czym zastanawiac.
      • jan_hus_na_stosie Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:03
        kobieta_na_pasach napisała:

        > bo mam juz swoje lata. w zwiazku przezylam 20 lat i..

        jak widać nawet po tylu latach niczego się nie nauczyłaś :D

        > albo slub albo rozstanie

        tylko kobieta jest w stanie wymyślić tak głupi tekst :D
        • kag73 Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:03
          Kobieta jestem, ale tez nie wierze, zeby slub byl recepta na
          naprawde zwiazku.
          • kobieta_na_pasach Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:08
            kag73 napisała:

            > Kobieta jestem, ale tez nie wierze, zeby slub byl recepta na
            > naprawde zwiazku.

            nie chodzi o naprawe tylko nadanie sensu temu zwiazkowi.
        • kobieta_na_pasach Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:07
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > kobieta_na_pasach napisała:
          >
          > > bo mam juz swoje lata. w zwiazku przezylam 20 lat i..
          >
          > jak widać nawet po tylu latach niczego się nie nauczyłaś :D
          >
          > > albo slub albo rozstanie
          >
          > tylko kobieta jest w stanie wymyślić tak głupi tekst :D
          >
          czlowiek uczy sie cale zycie, chyba ze jest sie mezczyzna..

          • jan_hus_na_stosie Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:09
            kobieta_na_pasach napisała:

            > czlowiek uczy sie cale zycie, chyba ze jest sie mezczyzna..

            po prosu w pewnym momencie dajemy wam fory abyście miały szanse nas dogonić :D
            • kobieta_na_pasach Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:12
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > kobieta_na_pasach napisała:
              >
              > > czlowiek uczy sie cale zycie, chyba ze jest sie mezczyzna..
              >
              > po prosu w pewnym momencie dajemy wam fory abyście miały szanse nas dogonić :D

              duzo masz takich zlotych mysli? mysle,ze jestes z teorii zycia lepszy niz w
              praktyce.
              >
      • wanilinowa Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:13
        kobieta_na_pasach napisała:

        > bo mam juz swoje lata. w zwiazku przezylam 20 lat i...jak to czytam to sie
        > usmiecham, wpisz-wymaluj moje zycie z mezem. maz troche jest inny niz ty,ale
        > twoja dziewczyna przypomina mnie:) z mala roznica, chyba lepiej rozumiem, o co
        > chodzi w lozku.ale, od czego jestes ty? mysle,ze czeka was ciekawe zycie, na
        > pewno nie nudne. a ze musisz o nia zabiegac? to fajnie, bo teraz to kobiety
        > coraz czesciej zabiegaja o facetow. co to znaczy,jest zbyt pewna siebie?
        > wolalbys nieporadna mysze?ztaka kobieta latwiej ci bedzie isc przez zycie.
        > mysl,ze kiedy zamieszkacie razem, a juz na pewno, gdy sie pobierzecie role sie
        > odwroca. to ona bedzie o ciebie zabiegala:)musicie tylko na cos sie wreszcie
        > zdecydowac.albo slub albo rozstanie.

        czymże byłby ślub bez tej nadziei, że "on/ona na pewno się zmieni o 180 stopni"
        • kobieta_na_pasach Re: rada od starej dziewczyny 08.09.09, 20:20
          >
          > czymże byłby ślub bez tej nadziei, że "on/ona na pewno się zmieni o 180 stopni"
          >
          >
          aluzje zrozumialam.niestety, rozczaruje cie, wyszlam za maz z wielkiej milosci.a
          ze sie role odwracaja to mozna zauwazyc w prawie kazdym zwiazku. zreszta w
          dlugoletnim zwiazku ma to czesto miejsce. raz jedno jest na gorze, raz drugie,
          jak na hustawce. nawet mam w domu taki symbol naszego zwiazku - malenka hustawke
          z dwojgiem ludzikow.
    • hermina25 Re: hej dziewczyny 08.09.09, 19:59
      Wina leży po obu stronach...ona pamięta dawne animozje i nie umie
      zapomnieć...Oczekuje od Ciebie całkowitego poddania się jej woli,ciągłej
      adoracji i udowodnienia ,że Ci na niej zależy.Widocznie dziewczę wychodzi z
      założenia,że wszystko co złe w Waszym związku było z Twojej winy,nie widzi
      własnych błędów.Teraz pytanie jak bardzo Ci zależy i jak długo będziesz w stanie
      to znieść,osobiście nie wróżę przyszłości dla tego związki,gdzieś się obydwoje
      pogubiliście,a sądzę,że obydwoje jesteście uparci i apodyktyczni,z autopsji
      wiem,że takie związki zwykle kończą się fiaskiem...
    • klara005 Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:05
      mam dla Ciebie taka propozycje: olej ja. Nie oznacza to oczywiscie
      abys zapomnial o niej i juz nigdy nie mial z nia kontkatu skoro
      bedziecie mieskac razem, ale gdy ona nie bedzie Ci pomagac ratowac
      zwiazku daj jej do zrozumienia co moze stracic przez to, gdy Cie
      opusci.

      ---
      zostan bogiem seksu www.oswieconykochanek.pl
      • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 20:10
        klara005 napisała:

        > mam dla Ciebie taka propozycje: olej ja. Nie oznacza to oczywiscie
        > abys zapomnial o niej i juz nigdy nie mial z nia kontkatu skoro
        > bedziecie mieskac razem, ale gdy ona nie bedzie Ci pomagac ratowac
        > zwiazku daj jej do zrozumienia co moze stracic przez to, gdy Cie
        > opusci.

        to wlasnie mialam na mysli, piszac o tym, co czuje, kiedy maz wyjezdza.i vice
        versa, aczkolwiek ja jestem na miejscu. niech teraz ona zrobi pierwszy krok,
        jesli sie nie odezwie to bedzie zbanczylo,ze nie sa dla siebie
        > ---
        > zostan bogiem seksu www.oswieconykochanek.pl
    • alpepe szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:18
      załapałeś się na radę od wszechwiedzącej alpepe.
      Nie ratuj tego związku.
      Jesteś gó...arzem, który musi się jeszcze w życiu nacierpieć, by zmądrzeć, to
      znikanie z kolegami dam tu za przykład.
      Seksu laski już nie nauczysz, dmuchane lale i prostytuty wychodzą summa summarum
      taniej, a zawsze zrobią to, co byś chciał, na dziewczynę, która w 100% będzie
      odpowiadała ci w sprawie seksu raczej nie trafisz, rynek jest, jaki jest, ale to
      nie znaczy, że masz się trzymać tej, co ci już teraz nie dogadza. Kiedyś
      pobierzecie się i tak samo, jak teraz usprawiedliwiasz się z bycia dupkiem przed
      obcymi ludźmi na forum, tak kiedyś będziesz usprawiedliwiał się, że zdradziłeś.
      Nie czaruj, że nagle za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pogodzisz się z
      takim sobie seksem, wszak przybędzie wam prawdziwych problemów, może będą
      dzieci, twoja laska nie zmieni się w demona seksu, podejrzewam, że jej nie
      dogadzasz, tak między nami.
      Co do reszty problemów, to to bzdury, bo ty potrzebujesz jakiejś zakompleksionej
      laski bitej w dzieciństwie, taka będzie się z tobą zgadzać, będzie wyrozumiała i
      spełni wszystkie twoje najskrytsze seksualne pragnienia, nieważne, że z poczucia
      obowiązku, ty się o tym nie dowiesz.
      :P


      Do moich fanów: kocham Was, wiem, Wy mnie też :)
      • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:24
        ty tak Alpepe na serio czy na zarty? w sumie, mozna i tak, kubel zimnej wody na
        leb kolesia he he. tak czy siak, kazdykot zdycha , kiedy zbyt dlugo lezy przy
        jendej dziurze. moze faktycznie chlopak powinien sie przed lubem wyszumiec
        (czego np, nie zrobil moj maz wczesniej, tez byl z panna 7 lat i sie rozstali
        potem poznal mnie)
        • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:29
          na serio oczywiście. Nie rozumiem jednego, po co koleś mydli oczy jakimś
          nieznanym ludziom z forum.
          • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:34
            Pewnie z takiego samego powodu z jakiego Ty się popisujesz i szukasz poklasku na
            forum:)Przerósł Cię wątek bo nie jest o nieplanowanej ciąży i teście?:)
            • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:39
              A cześć wacikowa, to do Ciebie był ostatni akapit.
              • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:47
                Trafiłam!:) Dobra jestem w tym:]
                • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:50
                  wacikowa napisała:

                  > Trafiłam!:) Dobra jestem w tym:]

                  jestes w ogole swietna we wszystkim he he
                  • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:53
                    jak my wszystkie, pasiasta, jak my wszystkie, wiesz, że brakowało mi Cię.
                    • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:56
                      alpepe napisała:

                      > jak my wszystkie, pasiasta, jak my wszystkie, wiesz, że brakowało mi Cię.
                      dzieki.
                      ja tu jestem, tylko juz nie tak czesto. starych znajomych, jacy by nie byli,
                      bede zawsze bronila:)
                      • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:58
                        ja też :-), starzy wrogowie są prawie przyjaciółmi :-)
                        • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:01
                          alpepe napisała:

                          > ja też :-), starzy wrogowie są prawie przyjaciółmi :-)

                          lepszy stary znany wrog niz nowy nieznany przyjaciel:)
                  • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:53
                    Ty to alpepe?:] Czy może to jakaś inna odmiana choroby?:)
                    • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:55
                      nie, pasiasta to legenda FK, byłaś w kołysce, jak on tu robiła pogromy.
                      • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:59
                        alpepe napisała:

                        > nie, pasiasta to legenda FK, byłaś w kołysce, jak on tu robiła pogromy.

                        ho ho! zaraz pogromy, probowalam , bez skutku,zwalczac glupote.
                        jak pomysle, to chyba ponad dziesiec lat na FK jestem? ale nie mam juz sil do
                        taki wacikowych,wiec olewam.
                        • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:00
                          oj, głupota jest wieczna jak trawa, że zacytuję klasyka.
                          • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:06
                            Z własnego doświadczenie wnosisz?:) Może tak coś od siebie a nie podkradać myśli
                            klasykom?:) No dobra wiem ,wiem-cudów wymagam:]
                            • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:08
                              no dobra, moje słowa, trawestacja Desideraty, większość by rozpoznała :P
                              • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:15
                                Cud:)) Myślisz,że czytają Cię uważnie?:)
                                Muszę się poprawić bo nie pamiętam:)
                                • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:19
                                  sądzę, że moi fani robią wydruki wątków i kują na pamięć moje teksty, by w
                                  stosownej chwili mnie zagiąć, co to byłam raczyła kiedyś tam napisać.
                                  • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:22
                                    Oby robili to z miłości:) Ja niestety wierna jestem janowi,hu:))
                                    Chociaż dziś mnie zaskoczył.
                            • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:13
                              wacikowa napisała:

                              > Z własnego doświadczenie wnosisz?:) Może tak coś od siebie a nie podkradać myśl
                              > i
                              > klasykom?:) No dobra wiem ,wiem-cudów wymagam:]

                              ha ha! nie daj Boze zeby sypala takimi madrosciami jak ty. czy nie lepiej
                              wzorowac sie na madrzejszych od siebie?no,chyba ze sie sama uwazasz za
                              najmadrzejsza na swiecie.
                              • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:18
                                Nie wątp kobieto nigdy w ludzi jak widzisz dała radę:)
                                Co do mądrzejszej i najmądrzejszej to nie śmiałabym Ci zabierać takich
                                przywilejów w końcu kobieta starej daty jesteś,chciał nie chciał masz
                                pierwszeństwo:]
                      • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:04
                        Tak to właśnie jest z legendami,ze nikt ich nie bierze na poważnie:)
                        Musiała strasznie błyszczeć skoro tak szybko zgasła:) Co próbujesz jej dorównać
                        w legendzie?:) Nie lepiej być sobą?:)
                        • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:07
                          czemu miałabym nie być sobą? Czasem jestem wszak miła i grzeczna, choć coraz
                          rzadziej, bo mdli mnie zwykłe nieuctwo i małość moralna.
                          • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:10
                            alpepe napisała:

                            > czemu miałabym nie być sobą? Czasem jestem wszak miła i grzeczna, choć coraz
                            > rzadziej, bo mdli mnie zwykłe nieuctwo i małość moralna.

                            a mnie najbardziej mierzi niczym nie uzasadniona nienawisc do innego forumowicza.
                          • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:11
                            Jeśli chcesz to zmienić to zacznij od siebie. Jeśli nie to nie przeżywaj tak
                            wszystkiego i będzie Ci lżej na sercu :)
                            • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:14
                              o nieuctwo ani małość moralną raczej mnie nikt nie posądzał, więc kompletnie nie
                              rozumiem, o czym piszesz.
                            • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:14
                              wacikowa napisała:

                              > Jeśli chcesz to zmienić to zacznij od siebie. Jeśli nie to nie przeżywaj tak
                              > wszystkiego i będzie Ci lżej na sercu :)

                              traca mi to klasykami
                              • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:25
                                Aż tak awansowałam?:) No no no:) Z ust starej wyjadaczki (prawie 10 lat) to
                                komplement:))
                        • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:09
                          wacikowa napisała:

                          > Tak to właśnie jest z legendami,ze nikt ich nie bierze na poważnie:)
                          > Musiała strasznie błyszczeć skoro tak szybko zgasła:) Co próbujesz jej dorównać
                          > w legendzie?:) Nie lepiej być sobą?:)

                          radze ci najpierw pisac na brudno, to co chcesz potem puscic w eter, bo
                          osmieszasz sie. kto jak kto,ale alpepe zawsze byla soba.natomiast tobie
                          radzilabym jednak moze chociaz udawac kogos innego?
                          • wacikowa Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:28
                            A jeśli nie to co?:) Dostanę po łapach proseee pani?:)
                            Wyluzuj kobieto! Za długo na forum czy(cyt.klasyka) CWK?:)
            • kobieta_na_pasach wacikowa-lecz sie nt 08.09.09, 20:39
              wacikowa napisała:

              > Pewnie z takiego samego powodu z jakiego Ty się popisujesz i szukasz poklasku n
              > a
              > forum:)Przerósł Cię wątek bo nie jest o nieplanowanej ciąży i teście?:)
              • wacikowa A na co tym razem kobieto starej daty?:) 08.09.09, 20:46
                Też na chorobę wściekłych krów?:) Może coś bardziej oryginalnego?:)
                • kobieta_na_pasach caly czas na to samo:) nt 08.09.09, 20:49
                  wacikowa napisała:

                  > Też na chorobę wściekłych krów?:) Może coś bardziej oryginalnego?:)
                  • wacikowa Nuuuudyyy:) 08.09.09, 20:50
                    To za miesiąc dopiero:] Wytrzymasz?:)
          • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:38
            alpepe napisała:

            > na serio oczywiście. Nie rozumiem jednego, po co koleś mydli oczy jakimś
            > nieznanym ludziom z forum.

            ja nie odebralam tego, jako mydlenie, raczej szuka obiektywizmu. ja tez nieraz
            tak robilam.bliscy beda inaczej oceniac, a on widac,ze chce tego zwiazku.
            • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:49
              On chce związku, ale jak ma się ten związek niby utrzymać?
              Jesteś w związku i nagle twój mąż wyjeżdża nie wiadomo z kim ani dokąd na parę
              dni, bo jest niepokorny, ma swoje pasje i coś tam coś tam.
              Twój mąż przyzwyczaił się, że jesteś, więc przecież nie znikniesz, prawda?Poza
              tym twój mąż jest wysportowany, dba o siebie i jest chłopakiem do tańca i do
              różańca.
              Być może przyłapałaś go na kłamstewku, może i jakaś zazdrosna i zawistna
              koleżanka podszepnęła ci, że twój mąż może różne rzeczy robić na wyjazdach, a to
              przecież atrakcyjny mężczyzna.Jak sobie dodasz do tego jego wyrzutu, że nie
              bardzo się starasz w łóżku, masz dwa plus dwa.

              I nagle twój mąż mówi: spróbujmy wszystko naprawić. Kochałaś go przez tyle lat,
              ale już nie masz zwyczajnie ochoty.

              A tu jeszcze ten chłopak nie jest mężem, jest ledwie chłopakiem. Miałaś rację
              pasiasta z tym ślubem, potrzebny jest przełom, ale według mnie, to nic nie da.
              Rozejdą się po dwóch latach maks.
              • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:54
                no tak, ty starasz sie wejsc w jej skore, ja staram sie zrozumiec jego i ja.
                moze on ja bardziej kocha,alenie chce, aby ona go zdominowala? tak przynajmniej
                to wygladalo kiedys u mnie.(nie chce pisac o szczegolach). generalnie mezczyzni
                sa dlugo niedojrzali. czesto dojrzewaja dopiero przy kobiecie.dlatego doradzalam
                slub.
                • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:57
                  nie, ja jestem jak instytucja Świętej Inkwizycji, czyli adwokat diabła, zwykle
                  bronię najsłabszych i nieobecnych. Facet faktycznie nie dojrzał, i moim zdaniem
                  nie dojrzał, bo był w związku. Niektórym związek wychodzi na dobre, inny powinni
                  mieć parę testowych za sobą, zanim się wezmą za długotrwałe relacje.
                  • jan_hus_na_stosie Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:00
                    alpepe napisała:

                    > zwykle
                    > bronię najsłabszych i nieobecnych

                    prawie jak Janosik, ale pewnie wiesz jak on skończył ;)
                    • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:03
                      oj, ten nowy Janosik to apetyczny jest, trochę podobny do mojego męża, jak był
                      młody i piękny :-).
                    • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:03
                      jan_hus_na_stosie napisał:

                      > alpepe napisała:
                      >
                      > > zwykle
                      > > bronię najsłabszych i nieobecnych
                      >
                      > prawie jak Janosik, ale pewnie wiesz jak on skończył ;)

                      nie wie,ale sie dowie, bo wlasnie wchodzi na ekrany film o Janosiku A.Holland.
                      >
                      • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:05
                        pasiasta, ja już od ponad roku w Berlinie i nie zanosi się na powrót. Nie
                        obejrzę raczej w polskim kinie, chlip, chlip.
                        • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:18
                          alpepe napisała:

                          > pasiasta, ja już od ponad roku w Berlinie i nie zanosi się na powrót. Nie
                          > obejrzę raczej w polskim kinie, chlip, chlip.

                          to se sciagnij z neta he he i nie rycz
                          • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:20
                            ciekawe, kiedy nas podkablują i wytną :-) za pogaduszki off topic.
                            • kobieta_na_pasach Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:29
                              alpepe napisała:

                              > ciekawe, kiedy nas podkablują i wytną :-) za pogaduszki off topic.

                              nie rozumiem, przeciez caly czas rozmawiamy na temat!
                              • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 21:33
                                oj, papryczka tam się nie smoli, tylko tnie, dawne moderatorki to czasem
                                pogadały z człowiekiem w wątku, a ta nic.
      • jan_hus_na_stosie Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:27
        chyba wyciągasz zbyt daleko idące wnioski na podstawie zbyt małej ilości
        informacji to raz :)

        a dwa, Twoje posty zaczyna przytłaczać narcyzm
        • alpepe Re: szczęściarz z ciebie 08.09.09, 20:30
          to o fanach nie było do ciebie :-), poza tym urokiem forum jest to, że każdy
          wyciąga wnioski, jakie chce :-)
    • kobieta_na_pasach gosciu wysmazyl dlugi watek 08.09.09, 20:44
      i se poszedl. moze ma gdzies nasze porady a my zaczynamy sobie podgryzac gardla?
      • jan_hus_na_stosie Re: gosciu wysmazyl dlugi watek 08.09.09, 20:49
        delikatne podgryzanie, niekoniecznie gardła może być całkiem przyjemne ;)
        • alpepe Re: gosciu wysmazyl dlugi watek 08.09.09, 20:59
          husie, ty zboczku, normalnie aże się podnieciłam, nie puszczaj takich tekstów
          przed 22 :-)
        • kobieta_na_pasach Re: gosciu wysmazyl dlugi watek 08.09.09, 21:05
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > delikatne podgryzanie, niekoniecznie gardła może być całkiem przyjemne ;)
          >
          ja nie narzekam, lubie perwersje, ale wkurza mnie,ze facet przedstawia sie jako
          cierpietnik, a potem sie nie odzywa.
          • alpepe Re: gosciu wysmazyl dlugi watek 08.09.09, 21:11
            odpoczywa, pisał pewnie z godzinę.
    • basiulka999 Re: hej dziewczyny 08.09.09, 21:19
      kompromisy. bez tego ani rusz, ale każdy kij ma dwa końce.
      rozmawiajcie- spokojnie, z tym mieszkaniem wspólnie to nie wiem czy
      to jest dobry pomysł. jak się kochacie to z czasem sie ułoży. dajcie
      sobie czas. a ty też za mocno nie nadskakuj, z umiarem, niech sie
      też stara. na pewno bedzie dobrze. mysmy z mezem spotykali się 8 lat
      przed slubem, teraz jestesmy 6 lat po. i co- trzeba czasami odpuscić
      zeby nie spłonąć
      • kag73 Re: hej dziewczyny 08.09.09, 21:59
        Uwazam, ze juz najwyzszy czas, zeby zamieszkali razem. W ten sposob
        mozna najlepiej sprawdzic czy ludzie do siebie pasuja czy nie.
    • mahadeva Re: hej dziewczyny 08.09.09, 21:25
      ja bedac w Waszym wieku, moze troche mlodsza, skonczylam kilku letni zwiazek,
      wielka milosc, bo tez byly pewne rzeczy, ktore mi nie pasowaly, myslalam, ze z
      innym bedzie lepiej, ale niestety katastrofa - kilka lat bylam sama, teraz
      jestem z kims, ale jest mega ciezko, zaluje, ze sie rozstalam z bylym
      Was tez moze przerastaja problemy, ale warto sie starac, jesli cos do siebie
      czujecie
      dziwie sie troche, ze ona nie szaleje za seksem z Toba, gdy ja juz z kims
      jestem, to chetnie zamietolilabym go na smierc...
      • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 21:32
        mahadeva napisała:

        > dziwie sie troche, ze ona nie szaleje za seksem z Toba, gdy ja juz z kims
        > jestem, to chetnie zamietolilabym go na smierc...

        moze ma mniejszy poped od twojego? co w tym dziwnego.
        • emma_ja Re: hej dziewczyny 08.09.09, 22:18
          moze podarowac sobie staranie?
          skoro druga strona nie docenia wogole, nie wykazuje checi poprawy, naprawy
          i temat lekcewazy

          moze warto zmienic metody skoro aktualnie stosowane nie odnosza skutku- powiedz,
          ze zgadzasz sie na rozstanie, moze jak ksiezniczka zostanie sama to zrozumie
          cos, moze sie otrzasnie

          poki co to chyba zyje jak rozpieszczana, rozpuszczona ksiezniczka, ona tez
          powinna chciec sie starac o zwiazek\\\

          zalecam tupniecie noga, czasem dziala ;)

          • kobieta_na_pasach Re: hej dziewczyny 08.09.09, 22:24
            > zalecam tupniecie noga, czasem dziala ;)
            >
            tupac to se moze wlasnie ksiezniczka.facet wali piescia.w stol oczywiscie
            • stahlman100 Re: hej dziewczyny 08.09.09, 23:01
              Dzięki za odpowiedzi :)

              Mieszkamy osobno z rodzicami. Tak jak pisałem wcześniej myślę, że
              popełniłem sporo błędów, w pewnym momencie przestałem o nią zabiegać.
              Koledzy, treningi, zawody, turnieje, imprezy. Ale chcę to zmienić
              dlatego rozglądam się za mieszkaniem, bo wiem, że jej zależy. Mnie
              też, ale uważam, że jeszcze nas na to nie stać. Trzeba będzie
              pobidować jakiś czas.

              Jeśli chodzi o staranie w związku już wspomniałem, ona twierdzi, że
              związek jest nie po to, żeby się starać, iść na kompromisy itp. W
              związku masz się czuć dobrze i już. Takie podejście mnie po prostu
              rozwala. Parę dni temu, kiedy jej powiedziałem że to jakaś bzdura wg
              mnie i zapytałem czy w ogóle wierzy w to, że się uda, powiedziała
              łaskawie: no przecież dałam Ci drugą szansę... ale patrząc na jej
              zachowanie to wygląda jakby jej średnio na tym zależało..

              Co do pewności siebie, jasne, że nie chciałbym głupiej dziewczyny.
              Szczerze mówiąc to przyznam, że ona jest mądrzejsza ode mnie :)
              oczytana, ma wiedzę o takich rzeczach, o których ja nawet nieraz nie
              słyszałem. Skończone dwa fakultety na uniwerku, ja tylko jeden i to
              zaocznie. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest to nawet fajne i
              mi imponuje, bo przy okazji jakichś wycieczek mam przewodnika pod
              ręką :) a tak na serio pewność siebie w złym tego słowa znaczeniu
              polega na tym, że krytykuje moich znajomych, nieraz rodziców. Nieraz
              jest tak nastawiona anty do kogoś, że nie da się iść na wspólną
              imprezę czy spotkanie. A ci ludzie jej nic nie zrobili, po prostu nie
              odpowiada jej ich sposób bycia.

              Jesteśmy zupełnie inni, ale wiem, że się kochaliśmy przez te 6 lat.
              Inne zainteresowania, inne formy spędzania wolnego czasu itp itd. Z
              drugiej strony wszyscy bliscy zawsze mówili nam, że te przeciwieństwa
              nas do siebie przyciągnęły.

              Jeśli nic się nie zmieni po zamieszkaniu razem (jeśli do niego
              dojdzie) to zakończę ten związek - tym razem ja, bo tamto rozstanie
              było z jej inicjatywy. Mimo, że ją kocham. Ogólnie bardzo mnie to
              zabolało, że chciała się rozstać. Myślę, że trudno mi będzie o tym
              zapomnieć.

              Napisałem tu dlatego, że mam nadzieję, że pomożecie mi jakoś
              zrozumieć, co ona może sobie myśleć i czy wg Was jeszcze jej zależy,
              ale tak na serio...

              Jest jeszcze jedna rzecz. Ona ma przyjaciółkę, która również bardzo
              niedawno przerwała związek jeszcze dłuższy od naszego. Widzę, że po
              spotkaniach z nią moja dziewczyna jest jakaś taka wielce niezależna i
              zachowuje się jak wielka dama. Strasznie mnie to wk.... i już nieraz
              była o tym gadka. Zresztą a propo one też sobie jeżdzą na jakieś
              koncerty, które odbywają się nieraz w drugim końcu Polski. Puszczam
              ją, bo co mam zrobić. Więc to nie jest tak, że ja sobie tylko
              wyjeżdżałem a ona biedna siedziała w domu.

              Ogólnie długo by pisać o tym wszystkim, mógłbym tu jeszcze na parę
              stron popisać, ale pewnie by Wam się nie chciało tego czytać.


              A Ty Alpepe zły dzionek miałaś w pracy? Jak tak to idź sobie pobiegaj
              albo drina strzel a nie wyżywasz się, bo nic Ci dziewczyno nie
              zrobiłem. Ciao

              • stinefraexeter Re: hej dziewczyny 09.09.09, 09:39
                A tak szczerze, z ręką na sercu, warto to ciągnąć? Czy to na pewno miłość, a nie
                "tylko" przyzwyczajenie, przyjaźń, żal tych, jakby nie było, sześciu lat?

                Byliście ze sobą bardzo długo, nie ma wątpliwości. Pewnie przechodziliście razem
                całe studia. Duzo was łączy, ale czy łączy was to co najważniejsze?

                Najważniejsza sprawa: po sześciu latach wciąż nie mieszkacie razem. Sześć lat
                nieco dziecinnego życia. Zdecydowanie za długo.Niektórzy nazywają to związkiem
                przechodzonym. Dokąd to prowadzi? Jak długo jeszcze będziecie na noc wracać do
                własnych rodziców? Związek powinien ewoluować. Wasz stoi w miejscu i sam nawet
                przyznajesz, że na wspólne zamieszkanie szans na razie nie ma. Ile można bawić
                się w randki?

                Druga sprawa, twoja dziewczyna nie jest najszczęśliwsza w tym związku. Nie
                zależy jej. Czemu - nie wiemy. Może się znudziła, może nie widzi sensu, może
                czuje, że czegoś jej brakuje i ty nie możesz tego dać? Przekonasz ją jedynie
                wynajmując razem z nią wspólne gniazdko.
                Ponieważ na to nie ma szans, odpuść sobie. Rozstańcie się w przyjaźni,
                podziękujcie sobie za cudowne chwile i rozpocznijcie osobno wiek dorosły.
                Nie widzę dla was przyszłości, przykro mi.
    • butterflymk odpuśc sobie i jej... nie zmienicie sie ... n/t 09.09.09, 09:51

    • twojabogini Re: hej dziewczyny 09.09.09, 10:42
      Jeśli ją kochasz i chcesz z nią spędzić życie - ożeń się z nią. To
      nie rozwiąże wszystkich problemów w związku, a nawet przysporzy
      nowych - ale z drugiej strony da silny fundament pod ich
      rozwiązanie. Jeśli nie chcesz brać na siebie odpowiedzialności za
      założenie rodziny, albo "nie czujesz się jeszcze gotowy" - przestań
      jej zawracać głowę.

      > Zdarzało się często, że znikałem z kolegami i wyjeżdzałem na
      >jakieś wypady,

      Jeśli uprzedzałeś ją o tym wcześniej i nie zostawiałeś jej w
      sytuacji, gdy potrzebowała twojej pomocy - to nic złego. No i o ile
      nie sugerowałeś jej przed wyjazdem lub po przyjeździe jakiś
      napalonych lasek, dwuznacznych sytuacji, które miały cię spotkac
      itp. Cała masa palantów tak rani swoje kobiety.

      >Zawsze to ja musiałem inicjować, ona nigdy nie potrafiła mnie
      >zaskoczyć,

      Zaskoczyć? Jeśli chcesz, aby kobieta zainicjowała seks - szczerze i
      z rzeczywistygo pragnienia, to najpierw musisz ją zauważyć, docenić,
      sprawić żeby poczuła się atrakcyjna, wybrana, jedyna. Kobieca
      seksualność rodzi się wraz z pewnością siebie.

      >Ogólnie ta sfera w związku pozostawia wiele do życzenia....

      Żalenie się na forum wiele nie zmieni. Czas porzucić filmy
      pornograficzne jako wzór seksualności - nie tędy droga.

      > ona twierdzi, że nie będzie się
      > zmieniać i udawać, bo związek nie jest od tego, żeby się do czegoś
      > zmuszać.

      No i ma rację.

      > Postanowiłem, że zamieszkamy razem, mimo, że będzie bardzo ciężko,
      bo otwieram swoją firmę i w zasadzie nie stać mnie na to, ale ona
      nie potrafi zrozumieć, że załatwianie pewnych spraw trwa. Wtedy
      przekonam się czy to ma sens.

      To zebyś nie marnował czasu napisze ci od razu - przy takim
      podejściu - nie ma. Mieszkanie ze sobą "na próbę" prowadzi tylko do
      zranień.
    • princess_yoyo Re: hej dziewczyny 09.09.09, 13:21
      dziewczyna zrobila wam obojgu przysluge i zerwala a ty to wszystko
      zepsules! wymialczales zeby do ciebie wrocila wiec wrocila ale mimo
      ze wyglada na to ze nie bardzo chciala i teraz sie meczycie we
      dwoje - nie ma to jak sobie samemu utrudniac zycie. ale zawsze
      mozesz miec nadzieje ze laska ma wiecej rozumu od ciebie (co juz raz
      udowodnila) i znowu cie zostawi, moze tym razem znajdzie sobie
      innego chlopa zebys po raz kolejny nie plakal zeby sprobowac jeszcze
      raz. w sumie to by bylo najlepsze rozwiazanie :)

      6 lat zwiazku i mieszkanie z rodzicami to jakis absurd, w seksie wam
      nie wychodzi i w ogole jest do duupy - a ty sie pytasz co z tym
      zrobic? daj jej i sobie spokoj!
      • stahlman100 Re: hej dziewczyny 09.09.09, 17:14
        [b]stinefraexeter - nie napisałem, że nie ma szans na wspólne
        zamieszkanie. Chcę to zrobić jak najszybciej.

        twojabogini - dzięki za odpowiedź, daje do myślenia. Ale nie zgodzę
        się z tym, że w związku należy nad nim jednak trochę pracować.
        Kompromisy...

        princess_yoyo - to, że nie mieszkamy to nie jest żaden absurd. To są
        polskie realia. Ja pracuję już parę lat, zmieniałem branże szukając
        czegoś co da mi w miarę godne pieniądze i perspektywy, ale szału nie
        było. Poza tym trzeba było opłacić szkołę, auto, kupić coś do domu i
        wypłata się kończyła.. natomiast moja M. ja już pisałem wcześniej
        studiowała 2 kierunki i naukę skończyła pół roku temu a pracuje tak
        na dobre około 3 miesięcy. Więc pytam za co mieliśmy wynająć to
        mieszkanie????? To nie jest takie wszystko proste. Niektóre z Was
        udzielają bardzo radykalnych rad w formie, która wydaje się być
        kpiąca. Ciekawe czy jakby sprawa dotyczyła Waszego związku również
        byłybyście takie pewne siebie, chłodne i brały pod uwagę czystą
        kalkulację. To nie jest zamiana starego telewizora na nowy tylko
        kwestia miłości (albo jej braku) pomiędzy dwoma osobami, które
        spędziły ze sobą kawał czasu. Naprawdę nie wierzysz w to, że facet
        może się zmienić??
        • princess_yoyo Re: hej dziewczyny 09.09.09, 17:33
          nie mialo byc kpiaco ale skutecznie, nie zawsze sie udaje:)

          rozumiem ze jest ci przykro i trudno jest sie pogodzic ze 'strata' 6
          lat bo tak to sie zazwyczaj traktuje na poczatku. z twojego
          pierwszego posta wynikalo ze tak na prawde poza 6 latami zwiazku
          ktory utknal na etapie 'chodzenia' i calej gamy problemow w tym
          zwiazanych i deklaracji nie pokrywajacych sie z rzeczywistoscia nie
          ma podstawy zeby startowac od nowa.

          zycze wam jak najlepiej ale podejrzewam ze kurczowe trzymanie sie
          przeszlosci jest nie najlepszym wyjsciem z sytuacji - owszem mowie z
          wlasnego doswiadczenia i owszem jest mi duzo latwiej niz gdybym byla
          w twojej sytuacji bo moge spojrzec na sytuacje z boku.

          polskie realia nie sa mi az tak obce, wiec pare takich par jak wasza
          tez widzialam (chociaz juz dawno) i nie pamietam szczesliwych
          zakonczen niestety. nie wiem co prawda jak to jest z godnymi
          pieniedzmi ale podejrzewam ze w wiekszosci przypadkow jest to po
          prostu wygodnictwo.
          • stinefraexeter Re: hej dziewczyny 09.09.09, 21:31
            princess_yoyo napisała:

            > nie mialo byc kpiaco ale skutecznie, nie zawsze sie udaje:)
            >
            > rozumiem ze jest ci przykro i trudno jest sie pogodzic ze 'strata' 6
            > lat bo tak to sie zazwyczaj traktuje na poczatku. z twojego
            > pierwszego posta wynikalo ze tak na prawde poza 6 latami zwiazku
            > ktory utknal na etapie 'chodzenia' i calej gamy problemow w tym
            > zwiazanych i deklaracji nie pokrywajacych sie z rzeczywistoscia nie
            > ma podstawy zeby startowac od nowa.
            >

            Mam podobne odczucia.
    • gobi05 Re: hej dziewczyny 09.09.09, 18:17
      > Mam 27 lat, ona 26. Jestem z dziewczyną 6 lat, ostatnio bardzo się
      > nie układało między nami.

      Nieprawda, że ostatnio - NIGDY się wam dobrze
      nie układało. Przez sześć lat nie zdobyłeś się
      by ją docenić, więc zwróć jej wreszcie wolność.

      Chcesz rozkręcić firmę - OK, nie masz czasu
      i pieniędzy na związek z kobietą - OK,
      nie pasuje ci jej podejście do seksu - OK.
      Znajdziesz inną, a jej daj wreszcie spokój.
      To i tak o pięć lat za długo trwało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja