samentu
29.10.09, 20:03
jest tak,
od czasu do czasu spacerując z psem spotykam tą samą dziewczynę na drodze -
niby nic wielkiego ale, pora i miejsce tych spacerów zawsze ekstremalnie dziwne
1. grudniowe późne popołudnie, zmierzch tuż, ostra zadymka poganiam psa bo do
najbliższych zabudowań jakis kilometr, a za chwilę ciemno a ja po ciemku nic
nie widzę (wada wzroku) dookoła szczere pola i żadnej zywej duszy
no i ona, sama, idzie - tylko w kierunku dokładnie przeciwnym
w noc, w pustkę, w zadymkę...
2. inna sytuacja, po północy styczniowa noc - 20 na dworze
ja się pytam czy to jest pora na samotne spacery ?
ja z psem muszę, ale ona?
dodam że dziewczyna między 25 - 35, może i nie olśniewająca piękność, ale
zdecydowanie nie brzydka
dość ekscentrycznie ubrana, ale też bez przesady
mimo że mijamy się prawie codziennie nie usłyszałem od niej ani słowa
dla mnie zupełna zagadka
jakieś pomysły na jej rozwiązanie?