Dodaj do ulubionych

flirt z młoda dziewczyna w pracy

13.11.09, 08:29
flirt ze stażystką

Historia banalna mogłoby się wydawać. Każdy banał jest jednak dla kogos
osobista porażką, tragedia ... co tu dużo mówić.

Przypadkiem w czasie rozmowy ( kłótni) o nieodebrany przez męża telefon
przeczytałam kilka sms-ów jak się okazało do dziewczyny odb. staż w pracy ...
Pomimo, że nie jestem idiotka i nie wyobrażałam sobie , że to dotyka wszystkie
kobiety oprócz mnie to przeżyłam to strasznie ... najgorsze , że moja
wyobraźnia podpowiada niewyobrażalne scenariusze :) On twierdzi, że to taka
zabawa, mały flirt, który zresztą nie powinien mieć miejsca bo to zwyczajne
spoufalanie ... Nic wg niego nie zaszło, ale co ma powiedzieć.

Nie daje sobie z tym rady i wciąż od nowa analizuje zastanawiając się
jednocześnie , co teraz dzieje się w pracy ?
Jak byście do tego podeszły ? Odpuścić czy zadręczać się nadal ?
Obserwuj wątek
    • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 08:31
      Dobrze Ci z zadręczaniem?
      • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 08:35
        Nie ale co to wg ciebie oznacza

        mam go wyrzucić rozbić rodzinę i zabrać dziecku ojca? a jeżeli to rzeczywiście
        taki sposób dowartościowania poprzez zainteresowanie młodej atrakcyjnej
        dziewczyny i niewiele więcej ?
        Z 2 strony chyba już się nie dowiem jaka jest prawda ...
        • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 08:41
          Skoro nie chcesz rozbijać rodziny itd to przestań się zadręczać. Tak
          zdecydowałaś i już. Zapomnieć się nie da i nie licz na to. Prawdy zawsze się
          można dowiedzieć. Tylko czy Ty aby na pewno chcesz ją znać?
          I po co Ci ta wiedza skoro nic z nią nie zrobisz?
          Żyj dalej złudzeniami .niby miłością ,niby udanym małżeństwem itd.
          • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 08:56
            A skąd wiesz , że to złudzenie ? Nie ma małżeństw idealnych ale nie wszystko od
            razu musi być zdradą chociaż nie wykluczam, że akurat w moim przypadku nią nie jest.
            Zastanawiam się po prostu i szukam bezstronnej opinii. Czy chcę wiedzieć ?
            myślę, że tak i nawet myślałam o rozmowie z tą dziewczyną. Tylko nie chciałabym
            zrobić z siebie idiotki wyciągając zbyt daleko idące wnioski. Czy flirt jest
            zawsze zdradę ?
            • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:05
              Ależ skąd. Flirt to teraz norma.:)
              Skoro jest idealnie bez złudzeń. Z szacunkiem,wzajemnością to po co kombinujesz?
              Po co kłótnie,szperanie po cudzym telefonie? Przyjmij co Twój mąż powiedział do
              wiadomości i koniec. No chyba,że masz zamiar zadręczyć siebie i całą rodzinę. Ja
              nie rozumiem o co Ci chodzi? Zresztą Ty sama tego nie wiesz. Może od tego
              zacznij co?
              • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:10
                ja piernicze...
                chodzi o to ze jej facet mysli o innej kobiecie, oszukuje ja,zabawia sie z tamta
                i jeszcze jej wmawia ze to nic wielkiego...ze takei czasy i tak sie ludzie bawia...
                wspolczuje ludziom, ktorzy uwazaja ze to "tylko" zabawa...

                a tu okazuje sie, ze ona robi problem..i ona rozbija rodzine..no szok

                wacikowa napisała:

                > Ależ skąd. Flirt to teraz norma.:)
                > Skoro jest idealnie bez złudzeń. Z szacunkiem,wzajemnością to po co kombinujesz
                > ?
                > Po co kłótnie,szperanie po cudzym telefonie? Przyjmij co Twój mąż powiedział do
                > wiadomości i koniec. No chyba,że masz zamiar zadręczyć siebie i całą rodzinę. J
                > a
                > nie rozumiem o co Ci chodzi? Zresztą Ty sama tego nie wiesz. Może od tego
                > zacznij co?
                • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:24
                  No co Ty? Ja myślałam ,że ona szczęśliwa z tego powodu:)))) Ze chce w imię
                  małżeństwa się zadręczyć a tu taka nowość:D
                  No no no:D
                  • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:26
                    ;P

                    wacikowa napisała:

                    > No co Ty? Ja myślałam ,że ona szczęśliwa z tego powodu:)))) Ze chce w imię
                    > małżeństwa się zadręczyć a tu taka nowość:D
                    > No no no:D
                    • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:29
                      Już myślałam,że ktoś tu "sarkazmu"nie łapie;)
                      • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:31
                        moze to ze nie spalam do 4 i dopiero sie budze mnie tlumaczy ;)
                        jakas oszolomiona zabralam sie za pisanie bo wstac mi sie nie umiechac jeszcze
                        postaram sie bardziej ;)

                        wacikowa napisała:

                        > Już myślałam,że ktoś tu "sarkazmu"nie łapie;)
                • alajna85 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:32
                  Czy flirt w pracy przebiega przez smsmy??... Zadręczać bym się nie zadręczała,
                  ale na pewno była czujna w tym temacie. Swoją drogą, od dowartościowywania wg
                  mnie jest żona/mąż.
                  • swinia_i_cham Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 15:10
                    > od dowartościowywania wg mnie jest żona/mąż.

                    ale jak ostatnią miłą rzecz mąż usłyszał od żony w zeszłej dekadzie, a ostatnia okazja, kiedy ona wyszła z jakąś szaloną łóżkową propozycją była dwie dekady temu - to sprawy wyglądają trochę inaczej...


                    poza tym - CO było w tych SMSach ??
                    • alajna85 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 18:42
                      No co racja to racja.
            • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:06
              a to ze sie z nia nie przespal cos zmienia?
              mysli o niej, podoba mu sie, poswieca jej czas i zainteresowanie.
              ja bym zwymiotowala gydby moj facet pisal takie rzeczy chocby dla zabawy do
              innej kobiety
              dla mnei to zdrada

              w zyciu bym jzu nie zaufala, teraz bedzie sie kryl po prostu lepiej
              ale sa kobiety, ktore lubia sie oszukiwac, i jeszcze mowic ze to dla dziecka...
              • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:08
                i na co liczysz?
                ze za 2 lata, 5 lat nie bedzie nadal wyrywal coraz mlodszych panienek w pracy?ze
                cie kocha tylko sie nudzil?ze to nic nie znaczy?ze nigyd jzu tego nie zrobi?
                ja bym nie liczyla
                no chyba ze ci to nie przeszkadza, ze COS GO LACZY z inna kobieta
            • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:08
              Ostrzegam przed rozmową dziewczyną, bo możesz doznać wrażeń, jakich nigdy dotąd nie miałaś.
              Tak, potwierdzam. Wyjdziesz na kompletną idiotkę.

              Weź się raczej za siebie. Zastanów się dlaczego mąż się znudził Tobą.
              Zmień coś radykalnie w sypialnie, bo to o to chodzi.


              Ach, te kobiety nigdy nie zrozumieją mężczyzn!
        • disa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 16:29
          "mam go wyrzucić rozbić rodzinę i zabrać dziecku ojca? "

          to w końcu Ty rozbijasz rodzinę i zdradzasz czy On?
          przeczytałam jeszcze raz...to ON ... zapomina, ze ma dziecko, Ciebie, obowiązki
          i przysięgę


          wywaliłabym - niech ma nauczkę(chociaż na tydzień dwa... niech wie, że nie
          jesteś frajerzyca i na głowe sobie wejść nie dasz)
        • mruff Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 16:46
          Ja jestem taką koleżanką. I moje wnioski są następujące:
          najważniejsze jest to do którego domu facet wraca, z którą kobietą
          jeździ na zakupy, z którą wspólnie utrzymuje dom, wychowuje dziecko
          i z którą najczęściej zasypia.

          Jego flirt nie wyklucza miłości do Ciebie. Faceci inaczej odbierają
          miłość.

          Nie zadręczaj się.
          • douglas.beauty Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 16.11.09, 11:47
            mruff napisała:

            > Ja jestem taką koleżanką. I moje wnioski są następujące:
            > najważniejsze jest to do którego domu facet wraca, z którą kobietą
            > jeździ na zakupy, z którą wspólnie utrzymuje dom, wychowuje
            dziecko
            > i z którą najczęściej zasypia.
            >
            > Jego flirt nie wyklucza miłości do Ciebie. Faceci inaczej
            odbierają
            > miłość.
            >
            > Nie zadręczaj się.
            >

            niestety ale jest to bzdura.
            faceci milosc odbieraja tak jak kobiety - jesli kochaja to nie
            zabawiaja sie na boku bo na to po prostu nie maja ochoty.
    • szara1982 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:12
      najlepiej znajdź sobie młodnego, dorodnego kochanka:)
    • alpepe Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:12
      ja tam bym męża postawiła do pionu, powiedziała, że już o nic nie chodzi, tylko
      o to, że w jego pracy ze mnie się naśmiewają, że nic nie wiem, a on sobie z
      jakąś młodą d. flirtuje i że sobie nie życzę być pośmiewiskiem.
      • szara1982 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:13
        myśle, ze faceta to g...obchodzi...wazne dla niego jest tylko to zebym było mu dobrze...
        • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:23
          Nie sądzę , że chodzi o sypialnię. Wbrew pozorom jakie może odnieśliście ja nie
          jestem jeszcze babcią a młodą i dosyć chyba atrakcyjną kobietą. Nasz seks nie
          przypomina scenki w typie "sztywny pal azji przy zgaszonej lampce" ...

          Nie jestem naiwna i nie zamierzam życ złudzeniami przez nastepnych parę lat.
          • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:25
            sypialnia czy nie, zdrada czy nie
            jakie to ma znaczenie?
            zdradza cie emocjonalnie, interesuje sie inna kobieta...
            skoro pisza sobie to znaczy, ze cos ich tam laczy..ze o sobie mysla...chocby
            zabawa wspolna..
            nie mailabym ochoty jesc obiadu z takim facetem

            anionaniona napisała:

            > Nie sądzę , że chodzi o sypialnię. Wbrew pozorom jakie może odnieśliście ja nie
            > jestem jeszcze babcią a młodą i dosyć chyba atrakcyjną kobietą. Nasz seks nie
            > przypomina scenki w typie "sztywny pal azji przy zgaszonej lampce" ...
            >
            > Nie jestem naiwna i nie zamierzam życ złudzeniami przez nastepnych parę lat.
          • disa tak... chodzi o jej dusze a nie dup... ;] 13.11.09, 16:31
            pomyśl Kobieto POMYŚL i nie bądz naiwna

            dla jej oczu nie ryzykuje Rodziny ;]
      • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:20
        aniona ty jestes typem, ktory chyba przeprasza ze zyje
        znajdujesz smsy z jaka gowniara i co by w nich nie bylo, to ich byc NIE POWINNO

        a ty siebie zadreczac czy to flirt "tylko" :O czy moze nieslusznie go nie
        osadzasz, pytasz ludzi jak tu go zagadac w tej sprawie..

        zamiast zrobic wielka awanture i afere
        nic dziwnego ze maz sie zabawia an boku, skoro ty obwiniasz siebie, rozmyslasz
        czy go nie urazisz, i oczywiscie chcesz rozmawiac z dziewczyna!! co jest
        szczytem upadku i samoponizenia

        typowa polska zona...dziewczyne bedzie straszyc, a dla zdradliwego meza sie
        bardziej starac..i to dla dzieci niby? rodziny?
        a maz dla rodziny zabawia sie z paneinkami w pracy.o przepraszam "tylko flirtuje
        a dzis tak sie robi.."

        wez sie za swojego meza, zacznij sie szanowac to i on moze zacznie
        ja bym mu rozwalila na lbie ten telefon a nie zastanawiala sie co znacza smsy z
        jakas panna...
        nikt mnie nigyd nie zdradzil ani nie porzucil-wiec to chyba dziala...;)
        • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:29
          Każdy jest pewny, że go nikt nie zdradził do czasu ...

          Nie jestem ani naiwna ani nie przepraszam, że żyje za to zanim kogos ocenie to
          próbuje przeanalizować cała sytuacje i wyobraź sobie , że nie szukam tu rady co
          powinnam zrobic. Jesli chciałabyś wiedzieć o szczegółach, kt. tu nie koniecznie
          chciałam poruszać to po 1 nie było żadnego ukradkowego przeszukiwania telefonu
          .Sam mi go podał bo chiałam zobaczyć czy doszedł ode mnie sms.Wtedy po wejściu w
          wiadomości przeczytałam te wysłane od niego do stażystki. Oboje jesteśmy jeszcze
          młodzi i raczej otwarci na sprawy seksu, relacji damsko-meskich, na pewno nie
          pruderyjni ...
          AWANTURA była i to od razu - wyobraź sobie potem SZCZERA rozmowa i jeszcze raz
          AWANTURA - wystarczy , czy powinnam jeszcze więcej żeby w twoich oczach być
          asertywną ?
          • wacikowa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:37
            A puścił Ci muze?
            Wybacz mi
            Nie bijcie za muzę:D
        • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:29
          emma_ja napisała:

          > ja bym mu rozwalila na lbie ten telefon a nie zastanawiala sie co znacza smsy z
          > jakas panna...
          > nikt mnie nigyd nie zdradzil ani nie porzucil-wiec to chyba dziala...;)

          ----------------------------

          A więc preferujesz rozwiązanie siłowe i trzymanie faceta krótko za mordę na
          krótkiej uwięzi, tak żeby się Ciebie bał i stał u Twojego boku ze strachu?
          Moje gratulacje, ale zastanawiam się czy ten Twój Dulski jest też tak
          szczęśliwy, jak Ty.
          • jsolt jaaaaasne krupniok 13.11.09, 09:33
            krupniok_pl napisał:

            > emma_ja napisała:
            >
            > A więc preferujesz rozwiązanie siłowe i trzymanie faceta krótko za mordę na
            krótkiej uwięzi, tak żeby się Ciebie bał i stał u Twojego boku ze strachu? Moje
            gratulacje, ale zastanawiam się czy ten Twój Dulski jest też tak szczęśliwy, jak Ty.

            najlepiej niech autorka wątku weźmie całą winę na siebie, i kredyt w providencie
            żeby sobie cycki powiększyć, licząc na to że szanowny małżonek będzie wreszcie
            zadowolony
            • emma_ja Re: jaaaaasne krupniok 13.11.09, 09:40
              o cyckach boskie:))
              zdecydowanie powinna sie bardziej starac w sypialni ;)
              i nie oceniac pochopnie ;)

              jsolt napisała:

              > krupniok_pl napisał:
              >
              > > emma_ja napisała:
              > >
              > > A więc preferujesz rozwiązanie siłowe i trzymanie faceta krótko za mordę
              > na
              > krótkiej uwięzi, tak żeby się Ciebie bał i stał u Twojego boku ze strachu? Moje
              > gratulacje, ale zastanawiam się czy ten Twój Dulski jest też tak szczęśliwy, ja
              > k Ty.
              >
              > najlepiej niech autorka wątku weźmie całą winę na siebie, i kredyt w providenci
              > e
              > żeby sobie cycki powiększyć, licząc na to że szanowny małżonek będzie wreszcie
              > zadowolony
              • wacikowa Re: jaaaaasne krupniok 13.11.09, 09:46
                Tylko chciał nie chciał krupniok ma rację.
                To poniżające uderzyć faceta. Myślisz,że co? Walniesz go telefonem czy czym tam
                masz pod ręką i po sprawie? Nie było flirtu,zdrady a skruszony,poobijany mąż to
                szczyt marzeń każdej zdradzonej?
                • emma_ja Re: jaaaaasne krupniok 13.11.09, 10:04
                  przeciez napisalam jasno, ze rzucalam w sciane tym kubkiem tak aby nie trafic ;P
                  to tylko forma ekspresji, nie kazdemu musi sie podobac, kady radzi wg siebie
                  a wg mnei lepiej to dziala niz mamrotanie pod nosem, ze nie jestem zachwycona
                  smsami od jakiejs pani, i plakanie w poduszke ;P

                  • krupniok_pl Re: jaaaaasne krupniok 13.11.09, 10:21
                    emma_ja napisała:

                    > przeciez napisalam jasno, ze rzucalam w sciane tym kubkiem tak aby nie trafic ;
                    > P
                    > to tylko forma ekspresji, nie kazdemu musi sie podobac, kady radzi wg siebie
                    > a wg mnei lepiej to dziala niz mamrotanie pod nosem, ze nie jestem zachwycona
                    > smsami od jakiejs pani, i plakanie w poduszke ;P
                    >

                    --------------------------------------

                    Tak, czy owak chodzi tu tylko o jedno: zatrzymać na siłę faceta, chłe, chłe, chłe.
                    Każda metoda dobra, jeśli zadziała.
                    Z premedytacją i wyrachowaniem precyzyjnie zaplanowany niecelny rzut kubkiem o ścianę, a potem seks, bo "jego to nawet kręci".
                    Ciekawe, jak długo.

                    Do czego potrafią posunąć się kobity, żeby nie stracić swojego jedynego. I te Matki Teresy i te wyemancypowane. Po prostu śmiech i żenada.

                    A jak już gostek nie wytrzyma i sobie odejdzie, to potem skomlą na wszystkich możliwych forach, że świat jest zły, bo nie ma już na nim frajerów.

                    Jak świat światem laskom chodziło i chodzi tylko o kasę, a facetom tylko o seks.
                    I nikt oraz nic tego nie zmieni.

                    Gdyby autorka tego wątku była bogatą z domu, facet już by spał na wycieraczce. A tak laski kombinują siłą albo dobrocią, byle nie zostać bez faceta (czyt. jego forsy) i nigdy nie mogą dojść do przyczyny jego zachowań.




                    • emma_ja Re: jaaaaasne krupniok 13.11.09, 10:39
                      ej krupniok
                      nic nei zrouzmiales

                      rzut kubkiem aby poczul dezaprobate
                      i zeby zroumiec ze zasady jakies panuja
                      a potem pisalam, ze odsunac, wywalic, zlekcewazyc a w zyciu nie prosic i nie blagac
                      bo to dziala, ludzie ( zarowno kobiety i mezczyzni) lubia sie starac, i
                      wybieraja to co przychodzi trudniej bo lepiej smakuje
                      i ja staram sie lepiej smakowac ;P

                      w zyciu nie trzymalam nikogo,przeciwnie, nikt w zyciu nie odszedl ode mnie a
                      byli nadal pisza, wiec cos ta twoje teoria kulawa;)

                      no i rownowaga musi byc, jak awantura to potem musi byc cudownie, bo samych
                      awantur nikt nie zniesie ;P



                      krupniok_pl napisał:

                      > > a wg mnei lepiej to dziala niz mamrotanie pod nosem, ze nie jestem zachwy
                      > cona
                      > > smsami od jakiejs pani, i plakanie w poduszke ;P
                      > >
                      >
                      > --------------------------------------
                      >
                      > Tak, czy owak chodzi tu tylko o jedno: zatrzymać na siłę faceta, chłe, chłe, ch
                      > łe.
                      > Każda metoda dobra, jeśli zadziała.
                      > Z premedytacją i wyrachowaniem precyzyjnie zaplanowany niecelny rzut kubkiem o
                      > ścianę, a potem seks, bo "jego to nawet kręci".
                      > Ciekawe, jak długo.
                      >
                      > Do czego potrafią posunąć się kobity, żeby nie stracić swojego jedynego. I te M
                      > atki Teresy i te wyemancypowane. Po prostu śmiech i żenada.
                      >
                      > A jak już gostek nie wytrzyma i sobie odejdzie, to potem skomlą na wszystkich m
                      > ożliwych forach, że świat jest zły, bo nie ma już na nim frajerów.
                      >
                      > Jak świat światem laskom chodziło i chodzi tylko o kasę, a facetom tylko o seks
                      > .
                      > I nikt oraz nic tego nie zmieni.
                      >
                      > Gdyby autorka tego wątku była bogatą z domu, facet już by spał na wycieraczce.
                      > A tak laski kombinują siłą albo dobrocią, byle nie zostać bez faceta (czyt. jeg
                      > o forsy) i nigdy nie mogą dojść do przyczyny jego zachowań.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
          • alpepe Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:36
            krupniok_pl, wracaj na kraj czy skąd cię tam wywalano na oślą, bo piszesz bzdury.
            • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:39
              alpepe napisała:

              > krupniok_pl, wracaj na kraj czy skąd cię tam wywalano na oślą, bo piszesz bzdur
              > y.

              ----------------------------

              Naprawdę uważasz, że rozwalenie komórki na czyjejś głowie jest bzdurą?
              • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:43
                to byla przenosnia literacka dobry czlowieku

                jak dotad rzucalam tylko kubkiem ( w sciane obok aby nie trafic) albo torebka. i
                raz ksiazka. nikt dotad nie ucierpial fizycznie.a niektorych mezczyzn to nawet
                podniecalo tudziez podnosilo moja atrakcyjnosc w ich oczach;)czego nie
                zakladalam absolutnie rzucajac tym kubkiem
                wiec nie przesadzaj -na filmach kobiety bija facetow majac bardziej blahe powody
                niz smsy ze stazystka ;P
            • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:03
              alpepe napisała:

              > krupniok_pl, wracaj na kraj czy skąd cię tam wywalano na oślą, bo piszesz bzdur
              > y.

              ---------------------------------

              Ja jestem u siebie, a Ty?

              Wracaj na swoje szkopskie witryny !
              • alpepe Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:21
                ja też jestem u siebie, jestem Polką, nie mam obcego obywatelstwa i nie
                wyjechałam z własnej inicjatywy, poza tym bywam na niemieckich forach, tylko nie
                jako alpepe.
                • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:33
                  alpepe napisała:

                  > ja też jestem u siebie, jestem Polką, nie mam obcego obywatelstwa i nie
                  > wyjechałam z własnej inicjatywy, poza tym bywam na niemieckich forach, tylko ni
                  > e
                  > jako alpepe.

                  --------------------------

                  To jak jesteś tu wyjechanym gościem to się nie wymądrzaj.

                  Ja na helmuckie witryny nie włażę.

                  No to jak? Wywieźli Cię siłą?
                  • alpepe Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:49
                    krupniok_pl napisał:

                    > jesteś tu wyjechanym gościem to się nie wymądrzaj.
                    Tu, to znaczy gdzie?
                    >
                    > Ja na helmuckie witryny nie włażę.
                    A co, nie znasz niemieckiego? Czy kompleksy?
                    >
                    > No to jak? Wywieźli Cię siłą?
                    >
                    Czasem są tylko wie możliwości: pierwsza zła i druga bardzo zła. Wybrałam pierwszą.
                    • krupniok_pl Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 12:07
                      alpepe napisała:

                      > krupniok_pl napisał:
                      >
                      > > jesteś tu wyjechanym gościem to się nie wymądrzaj.
                      > Tu, to znaczy gdzie?

                      To znaczy na polskim forum polskiej witryny polskiej gazety.


                      > > Ja na helmuckie witryny nie włażę.
                      > A co, nie znasz niemieckiego? Czy kompleksy?

                      Na tyle akurat język niemiecki znam, żeby móc się tam poruszać, ale ponieważ dobrze znam akurat angielski wolę angielskojęzyczne strony, jeśli czegoś zawodowo potrzebuję, jednak nigdy nie wpyerdalam się na obce fora, a już na pewno nie wyganiam z nich miejscowych użytkowników!
                      Kompleksów żadnych nie mam. Ty widzę masz.



                      > >
                      > > No to jak? Wywieźli Cię siłą?
                      > >
                      > Czasem są tylko wie możliwości: pierwsza zła i druga bardzo zła. Wybrałam pierw
                      > szą.
                      >
                      No to jak sama wybrałaś to jesteś typowym wyjechańcem i zachowuj się kulturalnie na gościnnych dla Ciebie polskich forach.
          • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:37
            do awanturniczego charakteru dodaje urok osobisty;P
            jak dotad kazdy sobie chwalil bardzo, wiec tak zle nie jest

            moje dosw pokazuja, ze mezczyni bardziej szanuja złe kobiety ;P \
            i takie ich bardziej pociagaja.niz te wiecznie wszystko wybaczajace, tlumaczace
            matki teresy.

            nie jestem zwolenniczka trzymania kogos na sile, nikogo nie kontroluje,ale nie
            jestem tez zwolenniczka zastanawiania sie jak zalatwic sprawe zdrady czy
            kontaktow z innymi kobietami aby on sie nie obrazil..sa granice
            i dotad mezycznom sie to podobalo
            albo mam inne zalety ktore to rekompensuja, nie wiem ;P


            krupniok_pl napisał:

            > emma_ja napisała:
            >
            > > ja bym mu rozwalila na lbie ten telefon a nie zastanawiala sie co znacza
            > smsy z
            > > jakas panna...
            > > nikt mnie nigyd nie zdradzil ani nie porzucil-wiec to chyba dziala...;)
            >
            > ----------------------------
            >
            > A więc preferujesz rozwiązanie siłowe i trzymanie faceta krótko za mordę na
            > krótkiej uwięzi, tak żeby się Ciebie bał i stał u Twojego boku ze strachu?
            > Moje gratulacje, ale zastanawiam się czy ten Twój Dulski jest też tak
            > szczęśliwy, jak Ty.
            >
            >
            >
    • cafem Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 09:29
      Pierwsze co mi sie nasuwa na mysl, to zostaw go.
      Z drugiej strony nie wiesz na pewno co sie wydarzylo, choc nawet
      flirt jest karygodny. I rozwalac malzenstwo majac juz dziecko - to
      nie jest taka prosta sprawa.

      Ja bym chyba zastosowala terapie szokowa. Osobne sypialnie, zajmij
      sie swoim zyciem, zaczniej wychodzic z kolezankami, a niech maz z
      synkiem troche posiedzi. Maz jesli zechce - niech walczy o Was.
      Jesli nie - jesli skorzysta z okazji by rzucic sie w ramiona owej
      stazystki - to koniec. Bo ten koniec i tak by wczesniej czy pozniej
      nadszedl.
    • jsolt jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 09:31
      szanowny małżonek miałby taką jazdę, przy której utopienie się w wiejskim
      wychodku mogłoby stanowić przyjemność
      • emma_ja Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 09:49
        nic nie napisalas o reakcji jego na twoja awanture
        czy on sie przejal wogole? czy utrzymuje ze to nic wielkiego?
        bo jesli tak..to tego pana nigyd bym nie byla jzu pewna kiedy wychodzi do pracy

        a kara jakas musi byc, skoro on ma sklonnosc do flirtow, juz teraz, majac ladna
        mloda zone, to musisz ostre srodki zastosowac, uswiadomic mu, ze moze zostac sam
        i zaczynac zycie od nowa

        niech ci udowodni, ze zakonczyl te znajomosc
        wspolczuje cie bo zapewne czeka cie teraz szarpanie sie, niepewnosc
        :(
        • emma_ja Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 09:57
          albo przeciwnie-pokaz mu, ze takiego meza nie potrzebujesz
          i jesli inne kobiety tak go absorbuja, skoro tak sie nudzi z toba
          to moze sobie do nich isc

          walczac o niego, rozmawiajac z dziewczyna- demoralizujesz go, bedzie sie czul
          pewniej, atrakcyjniej
          zona walczy szaleje, placze a on taki rozrywany..facet oszaleje z samouwielbienia

          pokaz mu, ze skoro jemu nie zalezy to i tobie nie
          wyjdz, wyjedz, albo ogranicz kontakty do minimum,powiedz ze myslisz nad
          rozstaniem,ze stracilas zaufanie, ze nie chcesz takiego zycia badz zimna,nie
          okazuj emocji, nie odzywaj sie do niego, to bardziej boli niz skakanie do oczu,
          ktore pokazuje jak ci zalezy.i bardziej dziala!

          zobaczy co moze stracic to moze zateskni, a jesli nie to bedziesz miala jasnosc
          absolutnie nie staraj sie w sypialni bardziej czy gdziekolwiek.bo jeszcze tym
          wzgardzi.i nauczy sie, ze dostanie nagrode za zle zachowanie. takie staranie sie
          czesto odrzuca.
          • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 10:25
            emma_ja napisała:

            > albo przeciwnie-pokaz mu, ze takiego meza nie potrzebujesz
            > i jesli inne kobiety tak go absorbuja, skoro tak sie nudzi z toba
            > to moze sobie do nich isc
            >
            > walczac o niego, rozmawiajac z dziewczyna- demoralizujesz go, bedzie sie czul
            > pewniej, atrakcyjniej
            > zona walczy szaleje, placze a on taki rozrywany..facet oszaleje z samouwielbien
            > ia
            >
            > pokaz mu, ze skoro jemu nie zalezy to i tobie nie
            > wyjdz, wyjedz, albo ogranicz kontakty do minimum,powiedz ze myslisz nad
            > rozstaniem,ze stracilas zaufanie, ze nie chcesz takiego zycia badz zimna,nie
            > okazuj emocji, nie odzywaj sie do niego, to bardziej boli niz skakanie do oczu,
            > ktore pokazuje jak ci zalezy.i bardziej dziala!
            >
            > zobaczy co moze stracic to moze zateskni, a jesli nie to bedziesz miala jasnosc
            > absolutnie nie staraj sie w sypialni bardziej czy gdziekolwiek.bo jeszcze tym
            > wzgardzi.i nauczy sie, ze dostanie nagrode za zle zachowanie. takie staranie si
            > e
            > czesto odrzuca.

            ----------------------------------

            Jezu !
            To mi przypomina fragment z podręcznika tresury psów rasy labrador!
            • emma_ja Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 10:42
              wiesz co
              masz chorobe dwubiegunowa ;)

              jak pisza, ze ma byc dobra- to zle bo nie ma ambicji i trzyma go dla kasy
              jak pisza, ze trzeba ostro- to znow tresura

              musisz sie zdecydowac w koncu jakiej orientacji jestes :P

              swoja droga pokazanie komus, ze masz w nosie zdrajce, i unikanie z nim
              serdecznych kontaktow to tresura? aleś wrazliwy
              • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 10:55
                emma_ja napisała:

                > wiesz co
                > masz chorobe dwubiegunowa ;)
                >
                > jak pisza, ze ma byc dobra- to zle bo nie ma ambicji i trzyma go dla kasy
                > jak pisza, ze trzeba ostro- to znow tresura
                >
                > musisz sie zdecydowac w koncu jakiej orientacji jestes :P
                >
                > swoja droga pokazanie komus, ze masz w nosie zdrajce, i unikanie z nim
                > serdecznych kontaktow to tresura? aleś wrazliwy

                ---------------------------------------------

                Ośmielam się twierdzić, że to jednak Ty niczego nie zrozumiałaś z moich
                wypowiedzi, a starałem wyrażać się jasno.

                Przecież wszystkie Twoje i i innych rady sprowadzają się do jednego: zatrzymać
                faceta. Siłą, czy błaganiem to już kwestia wyboru rozdziału z podręcznika
                tresury psów.

                Skup się teraz, bo będzie trudne.
                Gdybym to ja znalazł podobne SMS-y w komórce mojej partnerki wyrzuciłbym ją na
                zbity pysk jeszcze tego samego dnia.
                Bez zbędnych dyskusji, próśb, tresury, czy rzutów kubkiem o ścianę.
                Przecież kubka żal.
                • emma_ja Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:12
                  pisalam, ze nalezy wyrazic swoja dezaprobate, np urzadzajac wielka awanture, nie
                  pozwalac sobie na zdrady, oszustwa
                  nie pisalam, ze nalezy uwiesic sie komus an nodze, blagac aby zostal, tudziez
                  kupic lepsza bielizne

                  a kobiete na ulice wywalic- dzentelmen z ciebie
                  dorosli ludzie inaczej zalatwiaja takie sprawy ;P




                  > Przecież wszystkie Twoje i i innych rady sprowadzają się do jednego: zatrzymać
                  > faceta. Siłą, czy błaganiem to już kwestia wyboru rozdziału z podręcznika
                  > tresury psów.
                  >
                  > Skup się teraz, bo będzie trudne.
                  > Gdybym to ja znalazł podobne SMS-y w komórce mojej partnerki wyrzuciłbym ją na
                  > zbity pysk jeszcze tego samego dnia.
                  > Bez zbędnych dyskusji, próśb, tresury, czy rzutów kubkiem o ścianę.
                  > Przecież kubka żal.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:23
                    emma_ja napisała:

                    > pisalam, ze nalezy wyrazic swoja dezaprobate, np urzadzajac wielka awanture, ni
                    > e
                    > pozwalac sobie na zdrady, oszustwa
                    > nie pisalam, ze nalezy uwiesic sie komus an nodze, blagac aby zostal, tudziez
                    > kupic lepsza bielizne
                    >
                    > a kobiete na ulice wywalic- dzentelmen z ciebie
                    > dorosli ludzie inaczej zalatwiaja takie sprawy ;P
                    >
                    --------------------------------

                    Eeee tam zaraz na ulecę.
                    Do mamusi pojedzie i tyla. No, dałbym nawet na bilet.

                    Dezaprobata, wielka awantura, uwieszanie się na nodze, błaganie, lepsza bielizna
                    - przecież to wszystko zmierza do tego samego celu: zatrzymać faceta jak tylko
                    się da.

                    Ty preferujesz okazanie swojej dezaprobaty, kurację szokową, żeby na przyszłość
                    zapamiętał - to tylko odpowiedzi rozdział z Twojego podręcznika tresury.

                    Dlaczego nie chcesz się przyznać, ze walczyłabyś ko końca wszelkimi metodami,
                    starając się tylko zachować przy tym swoją godność, jak tylko się da.
                    Dlaczego kobieta nie wywali faceta na zbity pysk, choćby i na ulicę?
                    Bo chodzi o jego KASĘ !!!!! Ot co.
                    • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:35
                      PRZEPRASZAM ale czy nadal rozmawiamy o mnie ?

                      Mam takie wrażenie , ze odbiegliśmy nieco od tematu bo pomimo wszystko ja nie
                      próbuje nikogo zatrzymać za wszelka cenę, nie mówiłam nic o naszej sytuacji
                      finansowej i upodlaniu się w imie wiecznego zwisania na nodze ukochanego.
                      • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:41
                        anionaniona napisała:

                        > PRZEPRASZAM ale czy nadal rozmawiamy o mnie ?
                        >
                        > Mam takie wrażenie , ze odbiegliśmy nieco od tematu bo pomimo wszystko ja nie
                        > próbuje nikogo zatrzymać za wszelka cenę, nie mówiłam nic o naszej sytuacji
                        > finansowej i upodlaniu się w imie wiecznego zwisania na nodze ukochanego.

                        ----------------------------

                        Nie, Broń Boże. Nie piszemy tu o Tobie.
                        Po prostu wątek się rozwinął i piszemy ogólnie o zachowaniach kobiet po zdradzie
                        partnera i o metodach ich walki w celu utrzymania związku.
                        • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:49
                          Może tak jest, może wiele kobiet "ztłamszonych" domem , dziećmi i obowiązkami,
                          kobiet od lat w jakiś sposób uzależnionych od męża/ partnera nie potrafi w ciągu
                          chwili oddzielić to co było od tego co bedzie gruba kreska i odciąć mężowską
                          pępowinę w imię wolności i feministycznych poglądów.
        • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 10:05
          Przejął się i to bardzo i 2 noc z rzędu "rozkładaliśmy" na czynniki pierwsze co
          zaszło i dlaczego. Ma świadomość , że posunął się za daleko i zbyt spoufalił z
          tą dziewczyną .Nie tłumacze go absolutnie ale wiem , że gronie jego znajomych 9
          większa część płci męskiej) często "zabawiaja" sie różnego typu komentarzami,
          uwagami, filmikami ... niektórzy na pewno nie tylko tym ale czy każdy facet
          ogladajacy porno jest erotomanem. Ja tez lubie filmy erotyczne ale o czym to
          świadczy ?

          Nie umniejszam tego co zrobioł , zastanawiam sie czy przyjąc jego wyjasnienia,
          czy jest szczery.

          Takie sprawia wrażenie ale może dlatego , że mu na nas zalezy i nie chce nas
          zniszczyć.

          Ta rozmowa sms-owa zaczęła sie od innego tematu. To nie był taki typpowy sms-
          ktesknie, kocham, do jutra. On o cos ja zapytał a dziewczyna odpowiedziała
          kokieteryjnie i on podjął temat. mół tego nie kontynuowac ale zrobił to odp. w
          tym samym tonie. Może byłoby to niewinne ale z dobra kumpelą, znajoma , nie
          jednak z młoda dziewczyna. On wię , że przegiął i przekroczył pewna granice i
          jest mu z tym źle. Próbuje to naprawic ale ja nie jestem przekonana czy powinnam
          zakopac topór wojenny
      • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 09:56
        Miał jazdę o ile tak to można nazwać i nawet bez trzymanki. Pod wpływem stresu
        doszło tez do rękoczyny i to nie z jego strony ... Nie jestem matka Teresą w
        fartuszku czekająca z obiadkiem na Pana męża. Pracujemy oboje, prowadzimy
        aktywne życie. Nie tłumacze go ani siebie. Jestem nie mniej niż większość z was
        oburzona tym faktem ale pierwsza złość mi minęła i zastanawiam się co dalej ...
        On wie , ze naraził mnie na upokorzenie i wiele przekreślił i że dla mnie
        coś się skończyła a na pewno moje zaufanie do niego choć byc może to tylko sms-y.

        Nie udaje , że jest OK i na pewno moje zachowanie w stosunku do niego daje mu to
        odczuć w sposób jednoznaczny po prostu czy wszystko przekreślać ?

        Zainteresowanie innym człowiekiem kobieta po kilku latach związku jest niestety
        częste tylko to od człowieka zależy co z tym zrobi. Mój mąż uznał , że to
        wzmocni jego ego, poczucie wartości jako super maczo, czy chciał/zrobił z tym
        coś więcej ? czy mu to wystarczyło czy nie ? czy może tylko na razie ???
        • emma_ja Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 10:12
          ale ja nie napisalam, ze masz skladac pozew o rozwod
          a wspolczuje ci tak czy inaczej, bo teraz to ty bedziesz sie borykala z niepewnoscia

          a powaznie co mozna zrobic? rozmawiac z mezem jak mina emocje, dowiedziec sie
          dlaczego, zapytac go czy chce rozstania i czekac...
          a noz on zrozumie ze tak robic nie warto i nie chce?
          na rozstanie zawsze jest czas, wiec moze warto dac ostatnia szanse?w sumie nie
          masz nic do stracenia.a zycie zacyznac od nowa jest trudno.
          byle on nie myslal, ze bedzie tak zawsze, ze beda kolejne kolezanki
          czego wam zycze

          a wogole to chyba ludziom nie jest zbyt dobrze ze soba skoro szukaja czego innego?
          • krupniok_pl BINGO ! 13.11.09, 10:27
            emma_ja napisała:


            > a wogole to chyba ludziom nie jest zbyt dobrze ze soba skoro szukaja czego inne
            > go?

            ----------------------------------

            Ciepło, ciepło, gorąco !
            Jesteś bardzo blisko! Kombinuj dalej!
            • emma_ja Re: BINGO ! 13.11.09, 10:45
              toz ja od poczatku pisze ,ze nie widze zbytnio sensu byc z kims komu ze mna zle

              i co by nie ustalic to jemu sie inne podobaja z jakiegos powodu a nie zona, i
              zadna awantura ani stanie an glowie w sypialni tego nie zmieni

              ja bym sie czula ponizona i odeszla, nie zapomnialabym, ze mojemu mezycznie
              jakas inna sie podoba


              krupniok_pl napisał:

              > emma_ja napisała:
              >
              >
              > > a wogole to chyba ludziom nie jest zbyt dobrze ze soba skoro szukaja czeg
              > o inne
              > > go?
              >
              > ----------------------------------
              >
              > Ciepło, ciepło, gorąco !
              > Jesteś bardzo blisko! Kombinuj dalej!
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              • krupniok_pl Re: BINGO ! 13.11.09, 10:57
                emma_ja napisała:

                > toz ja od poczatku pisze ,ze nie widze zbytnio sensu byc z kims komu ze mna zle
                >
                > i co by nie ustalic to jemu sie inne podobaja z jakiegos powodu a nie zona, i
                > zadna awantura ani stanie an glowie w sypialni tego nie zmieni
                >
                > ja bym sie czula ponizona i odeszla, nie zapomnialabym, ze mojemu mezycznie
                > jakas inna sie podoba
                >
                --------------------------------

                To po co kubki niszczysz ?

                Jesteś jedna niekonsekwentna.
                • emma_ja Re: BINGO ! 13.11.09, 11:09
                  1. bo mam taki temperament
                  2. zeby sie nie zastanawial do konca zycia dlaczego odeszlam , ma prawo wiedziec

                  poza tym ja nie pisalam, ze rzucalam kubkiem za kobiete jakas
                  ;P


                  krupniok_pl napisał:

                  > emma_ja napisała:
                  >
                  > > toz ja od poczatku pisze ,ze nie widze zbytnio sensu byc z kims komu ze m
                  > na zle
                  > >
                  > > i co by nie ustalic to jemu sie inne podobaja z jakiegos powodu a nie zon
                  > a, i
                  > > zadna awantura ani stanie an glowie w sypialni tego nie zmieni
                  > >
                  > > ja bym sie czula ponizona i odeszla, nie zapomnialabym, ze mojemu mezyczn
                  > ie
                  > > jakas inna sie podoba
                  > >
                  > --------------------------------
                  >
                  > To po co kubki niszczysz ?
                  >
                  > Jesteś jedna niekonsekwentna.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • krupniok_pl Re: BINGO ! 13.11.09, 11:14
                    emma_ja napisała:

                    > 1. bo mam taki temperament
                    > 2. zeby sie nie zastanawial do konca zycia dlaczego odeszlam , ma prawo wiedzie
                    > c
                    >
                    > poza tym ja nie pisalam, ze rzucalam kubkiem za kobiete jakas
                    > ;P
                    >
                    >
                    -----------------------------

                    Ooo... to kosztowna z Ciebie partnerka, jeśli zbijasz kubki z błahego powodu. Bo każdy powód do kłótni oprócz zdrady jest błahy.

                    A kubki wcale takie tanie nie są.
                    Nawet te z Ajki.
                    • emma_ja Re: BINGO ! 13.11.09, 11:21
                      bez przesady, az tak narwana nie jestem-zeby rzucac porcelana chinska
                      :P

                      poza tym wrazenia, emocje, higiena psychiczna-bezcenne

                      co ty tak narzekasz? ci w ktorych rzucalam wspominaja z rozzrewnieniem ;)

                      krupniok_pl napisał:

                      > emma_ja napisała:
                      >
                      > > 1. bo mam taki temperament
                      > > 2. zeby sie nie zastanawial do konca zycia dlaczego odeszlam , ma prawo w
                      > iedzie
                      > > c
                      > >
                      > > poza tym ja nie pisalam, ze rzucalam kubkiem za kobiete jakas
                      > > ;P
                      > >
                      > >
                      > -----------------------------
                      >
                      > Ooo... to kosztowna z Ciebie partnerka, jeśli zbijasz kubki z błahego powodu. B
                      > o każdy powód do kłótni oprócz zdrady jest błahy.
                      >
                      > A kubki wcale takie tanie nie są.
                      > Nawet te z Ajki.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                    • anionaniona Re: BINGO ! 13.11.09, 11:22





                      krupniok_pl napisał:

                      > emma_ja napisała:
                      >
                      > > 1. bo mam taki temperament
                      > > 2. zeby sie nie zastanawial do konca zycia dlaczego odeszlam , ma prawo w
                      > iedzie
                      > > c
                      > >
                      > > poza tym ja nie pisalam, ze rzucalam kubkiem za kobiete jakas
                      > > ;P
                      > >
                      > >
                      > -----------------------------
                      >
                      > Ooo... to kosztowna z Ciebie partnerka, jeśli zbijasz kubki z błahego powodu. B
                      > o każdy powód do kłótni oprócz zdrady jest błahy.
                      >
                      > A kubki wcale takie tanie nie są.
                      > Nawet te z Ajki.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      A mi wydaje się , że żadna z nas nie jest do końca szczera sama ze sobą i puste
                      pisanie , że czyjś związek nie był udany skporo szukał czegoś poza nim jest
                      oszukiwaniem samej siebie.
                      Czy są związki idealne. Czy naprawde wierzycie czy pozostajecie w błogiej
                      nieswiadomości , ze zyjecie w oazie miłości i namiętności a wasz mąz mysli o was
                      od optwarcia oczu rano po ich zamknięcie po codziennym namiętnym i romanatycznym
                      wieczornym/nocnym seksie ?
                      Myslicie , że facecie nawet najporządniejsii i najbardziej praworządni z
                      zasadami nie oglądaja sie za innymi kobietami? nie flirtują ( nie mówie o
                      telefonach czy sms, e-mailach) ale o realu ?
                      Czy jeżeli facet mówi mi ze w moich oczach można sie utopic a potem jedzie po
                      dziecko i żonę i spędzają razem udany rodzinny kolejny dzien to on zdradza żone
                      ? rozbija rodzine ?
          • kobieta_na_pasach Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:25
            > a wogole to chyba ludziom nie jest zbyt dobrze ze soba skoro szukaja czego
            inne> go?


            to nie ludzie szukaja czego innego tylko faceci i to zdecydowana wiekszosc, bo
            taka maja nature.
            • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:37
              I coś w tym jednak chyba jest. Męska natura ( i tu nie chodzi o zasady czy ich
              brak) w zdecydowanej większości przypadków ma przeważający głos i to nawet u
              tych najporządniejszych mężusiów co nie znaczy, ze od razu zdradzaja żony!
            • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:42
              kobieta_na_pasach napisała:


              > to nie ludzie szukaja czego innego tylko faceci i to zdecydowana wiekszosc, bo
              > taka maja nature.

              ------------------------------------

              Ciekawe kogo ci faceci znajdują. Innych facetów?
              • anionaniona Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:50
                żeby ktoś nas znalazł my nie musimy nikogo szukać ...
                • krupniok_pl Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 11:56
                  anionaniona napisała:

                  > żeby ktoś nas znalazł my nie musimy nikogo szukać ...

                  -----------------

                  Hm. To ciekawe. Bo są całe tabuny lasek, których nikt nie znajduje.
                  I to bez znaczenia czy szukają, czy nie.
                  Czym to wytłumaczyć?
                  • kobieta_na_pasach Re: jak byśmy do tego podeszły? hmmmm 13.11.09, 18:25
                    krupniok_pl napisał:

                    > anionaniona napisała:
                    >
                    > > żeby ktoś nas znalazł my nie musimy nikogo szukać ...
                    >
                    > -----------------
                    >
                    > Hm. To ciekawe. Bo są całe tabuny lasek, których nikt nie znajduje.
                    > I to bez znaczenia czy szukają, czy nie.
                    > Czym to wytłumaczyć?
                    >
                    >
                    brakiem wabika. faceci tylko lecana te,ktore maja w sobie wabik, niekoniecznie
                    musza byc ladne.a niektorym wystarczy tylko, zesainne niz ich wybranka.ale dosc
                    szybko przekonuja sie ,ze wpadli z deszczu pod rynne i ostatecznie zostaja przy
                    tej pierwszej.
    • donyaa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:08
      > wyobraźnia podpowiada niewyobrażalne scenariusze :) On twierdzi,
      że to taka
      > zabawa, mały flirt, który zresztą nie powinien mieć miejsca bo to
      zwyczajne
      > spoufalanie ... Nic wg niego nie zaszło, ale co ma powiedzieć.
      Dokładnie, co ma zrobić? Opowiedzieć Ci wszystko ze szczegółami? Dla
      facetów to zawsze 'nic takiego! po co robisz z tego taką aferę'.
      Niektórzy z takich palantów mają szczęście że ich żony/partnerki
      może nie tyle co wiele wybaczą, co wiele przemilczą i pójdą dalej
      (bo po co rozpieprzać PRAWIE udany związek). Żal jedynie kobiet...
    • oposka Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:13
      wiesz szczerze współczuję tej wiedzy gdzyz ja za diabła bym
      raczej nie chciała wiedzieć no ! tacy sa faceci nudzi im się i
      tyle niestety no , ale pocieszające jest choc to ,ze nie jest np
      15 lat starsza od Ciebie bo wówczas byłaby to załamta totalna a
      tak mozesz powiedzieć ,ze ma gust :D

      bez urazy
      • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:22
        na pewno niepokojace jest to, ze twoj maz to nie jest mezczyzna z zasadami
        uwierz mi, ze nie kazdy ulega zarcikom stazystki, nie kazdy wymienia sie nr
        telefonu ze stazystka
        tylko tacy ktorzy to lubia..

        przestraszyl sie wiec przeprasza, pewnie nawet szczerze, tylko na ile mu zapalu
        wystarczy?
        i tu bym miala problem- zaufac ponownie takiemu facetowi

        bo te jego ciagotki do flirtow, wyglupow od ktorych sie zaczyna nie sadze zeby
        zniknely
        takim sie jest albo nie
      • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:25
        Ja to nazwałam flirtem bo takie mam , może subiektywne odczucie.
        On twierdzi, że oni w pracy tzn. jego współpracownicy nie są z tymi dziewczynami
        na stopie PAN PANI . To są w większości dość młodzi ludzie i on uważa , że
        gdybym pracował z nimi i znała ich wzajemne relacje to nie odebrałabym tego tak
        jednoznacznie. Twierdzi , ze oboje nie traktowali tego poważnie , w kategorii
        flirtu tym bardziej dla mnie jednak pomimo wszystko pozostaje takie zabarwienie
        wg mnie
        • szara1982 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:30
          myśle, że z takich relacji moze narodzic sie romans...to zależy czy facet ma zasady....ale facet z zasadami nie wymieniałby smsów z młodą dzieczyną ze swojej pracy...

          anionaniona napisała:

          > Ja to nazwałam flirtem bo takie mam , może subiektywne odczucie.
          > On twierdzi, że oni w pracy tzn. jego współpracownicy nie są z tymi dziewczynam
          > i
          > na stopie PAN PANI . To są w większości dość młodzi ludzie i on uważa , że
          > gdybym pracował z nimi i znała ich wzajemne relacje to nie odebrałabym tego tak
          > jednoznacznie. Twierdzi , ze oboje nie traktowali tego poważnie , w kategorii
          > flirtu tym bardziej dla mnie jednak pomimo wszystko pozostaje takie zabarwienie
          > wg mnie
        • donyaa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:31
          A co ma Ci powiedzieć? Że to był z jego strony poważny flirt? No daj
          spokój. Ja bym nie dawała obcemu chłopu numeru żeby sobie na żarty
          poflirtować ;/
        • emma_ja Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:17
          dlatego wlasnie ludzie powinni zrouzmiec, ze takie zabawy w pracy, taka luzna
          atmosfera, czesto koncza sie zle dla zwiazkow...
          i trzeba sobie jednak granice postawic jakies

          pracowalam w duzej firmie, atmosfera b luzna
          jedni ulegali...inni nie..
          ale byli tacy, ktorzy potrafili nie wymienic telefonu z kolezanka zeby i po
          pracy kontynuowac, nie bez zalu moze bo reszta swietnie sie bawila, ale oni maja
          zony do dzis...
          a reszta? uklada sobie zycie od nowa.i jakos superszczesliwi nie sa.

          ludzie nie znaja granic.a czesta wspolna zabawa szybko przeradza sie w cos wiecej.


          anionaniona napisała:

          > Ja to nazwałam flirtem bo takie mam , może subiektywne odczucie.
          > On twierdzi, że oni w pracy tzn. jego współpracownicy nie są z tymi dziewczynam
          > i
          > na stopie PAN PANI . To są w większości dość młodzi ludzie i on uważa , że
          > gdybym pracował z nimi i znała ich wzajemne relacje to nie odebrałabym tego tak
          > jednoznacznie. Twierdzi , ze oboje nie traktowali tego poważnie , w kategorii
          > flirtu tym bardziej dla mnie jednak pomimo wszystko pozostaje takie zabarwienie
          > wg mnie
      • szara1982 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 10:27
        oposka napisała:
        taaaa.....
        starsze kobiety mogą być bardziej interesujące i atrakcyjne niż młodsze...


        > wiesz szczerze współczuję tej wiedzy gdzyz ja za diabła bym
        > raczej nie chciała wiedzieć no ! tacy sa faceci nudzi im się i
        > tyle niestety no , ale pocieszające jest choc to ,ze nie jest np
        > 15 lat starsza od Ciebie bo wówczas byłaby to załamta totalna a
        > tak mozesz powiedzieć ,ze ma gust :D
        >
        > bez urazy
        • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:16
          A co wg was oznacza normalny?normalna człowiek ? Człowiek z zasadami ?

          Czy jeżeli ja jadę z kolegą z biura w sprawach firmowych do miasta a koleżanka
          ze śmiechem krzyczy zapisuje datę , sprawdzimy za parę m-cy ... to co ? -
          abstrahując do mojego męża i jego "koleżanki"
    • kobieta_na_pasach Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 11:18
      ja odpuscilam i przywyklam. przeciez dlatego sie w nim zakochalam kiedys! a
      pamietam dobrze,jak adorowal mnie na prywatce,ba, tanczyl ze mna przytulony, a
      na to wszystko patrzyla jego owczesna wieloletnia narzeczona.a ja na to
      pozwolilam, bo juz wtedy bylam w nom zakochana, ale wiedzialam,ze od niej nie
      odejdzie. i tak sie stalo po kilku latach , z ta roznica,ze ona zostawila jego.
      • kobieta_na_pasach smieszne jestescie 13.11.09, 11:21
        wszystkie . strasznie sie oburzacie, radzicie byc stanowcze, ale uwierzcie mi,ze
        kiedy naprawde bedziecie kochac i cos takiego was spotka to odpuscicie\:)
        • anionaniona Re: smieszne jestescie 13.11.09, 11:45
          Rady radami a życie życiem i dokładnie zgadzam się z tobą , że takie decyzje są
          łatwe tylko pod wpływem emocji. Kiedy wszystko na chłodno przekalkulujemy to
          jest znacznie trudniej. Nie oznacza to jednak , ze na siłę kogoś zatrzymujemy,
          ze płaszczymy się w imię wyimaginowanej miłości ...

          Ja nie wiem czy coś zaszło, wiem , że wysłał sms-a do młodej kobiety i że jego
          odpowiedz była jak dla mnie lekko dwuznaczna- podkreślam dla mnie a ja być może
          nie jestem taka wyzwolona jak małolaty po liceum i być może zbyt poważnie biorę
          do siebie takie niewiele znaczące teksty.
          • kobieta_na_pasach Re: smieszne jestescie 13.11.09, 18:29
            moj maz 8 lat zatrudnil sie w nowej firmie i przypadkowo zobaczylam jego smsa do
            kolezanki z pracy.tresc dotyczyla ewidentnie pracy,ale konczyla sie: "caluje
            cie".awantura byla, bo sie nalezalo, ale sie z nim nie rozwiodlam. ale byl pod
            lupa wiele lat,teraz juz mi przeszlo, bo i uczucie juz nie to samo. faceci
            sieoburzaja ,ze jestesmy o nich zazdrosne , a sami prowokuja nas.
        • emma_ja Re: smieszne jestescie 13.11.09, 11:47
          aha stanelo an tym, ze to normlane po pracy smsowa z malolatami, wiec skoro to
          nic wielkiego to po co ten raban?

          typowe bym powiedziala

          kobieta w nerwach placze, zali sie, tragizuje- bo oszukuje, bo inna
          ludzie sie rzucaja do pomocy, pisza jaki to cham z niego

          a na koniec ona sama go broni jak lwica

          stara zasada- nie wtracac sie...bo czlowiek wychodzi na idiote, ktory nie wie
          "jak to naprawde bylo";)
          • anionaniona Re: smieszne jestescie 13.11.09, 11:55
            Próbuje zrozumieć , uwierz , że nie bronie bo dla mnie ( nie mi sądzic jak dla
            kogoś innego) jednak przekroczył wyznawane przez mnie /nas zasady.
            • emma_ja Re: smieszne jestescie 13.11.09, 12:05
              powaznie mowiac

              mozesz miec racje- rozmowy w biurze, zarty bywaja dwuznaczne, zaczepne- i nie
              musza nic znaczyc,zwykle nic nie znacza, wychodzac zapomina sie po prostu, choc
              wiem ze gdyby mezowie zony uslyszeli zachwyceni by nie byli.to powszechne wiec
              moze i nawet normalne.

              i jak zartujesz tak w grupie bo taka jest atmosfera,styl- to ok.
              ale smsy po godzinach pracy juz by mi nie podobaly sie bardzo
              to juz przekrocznie granicy dla mnie. znaczy, ze tak sie podobalo, ze zostaje w
              glowie.ze masz ochote na wiecej.na kontakt.a wiec jest jakas nić...no i czyt
              jest potrzeba wymieniac sie prywatnym telefonem ze stazystka?pracuja nad
              wspolnym projektem?musza miec kontakt?
              problem w tym, ze one te relacje przenosi..przezywa i poglebia w ten sposob.
              • emma_ja Re: smieszne jestescie 13.11.09, 12:11
                w biurze zartowalismy wszysyc tak samo
                ale tylko jeden zaintersowany mna pan wzial nr telefonu, pisal po pracy,szukal
                okazji do kontaktu

                z reszta bawilismy sie swietnie.do momentu wyjscia z pracy.

                i jeszcze jedno- w zyciu nie smialabym wysylac do mezczyzny takich smsow na pryw
                nr wiedzac, ze ma zone.
                mezczyzni, ktorzy nie szukaja romansow, szanuja swoje zony i stwarzaja taki
                dystans, ze kobieta nie bedzie miala odwagi. a twoj maz najwyraznie jej nie
                zniecheca..i to jzu by mnei b wkurzylo.

                wiem bo mam kumpli- i wiem ktory szanuje swoja kobiete a ktory nie-ten pierwszy
                szanuje swoj prywatny czas.spedza go z rodzina. a nie pisze smski do mnie. i ja
                to szanuje.mnie sie to podoba. i tego nie naruszam.
              • anionaniona Re: smieszne jestescie 13.11.09, 12:17
                Precyzując całą sytuacje to mój mąż był ( pracuje w różnych godzinach)w tym
                momencie w pracy. Ona nie bo stażyści pracują do południa.
                Nie chcę pisać czym się zajmują w firmie ale większość z nich ma siebie w
                kontaktach. Mąż ma w adresach także inne/innych . To jest specyficzne praca i
                zdarza się że dzwonią między sobą prywatna linia albo żeby kogoś nie szukać w
                pokoju kontaktują się komórką dla wygody ( o co chodzi czy ktoś z nas potrafi
                jeszcze wyjść z domu bez komórki?)
                - tak to wygląda ...
                • grassant Re: smieszne jestescie 13.11.09, 12:36
                  czy ktoś z nas potrafi
                  jeszcze wyjść z domu bez komórki?)

                  JA. chyba nie jestem normalny?
                  • anionaniona Re: smieszne jestescie 13.11.09, 12:43
                    zdecydowanie nie jestes ...)


                    A skoro nie jesteś to może ty mnie oświecisz jako facet co właąciwie zaszło
                  • kag73 Re: smieszne jestescie 13.11.09, 16:05
                    Ja tez. Nawet nie mam komorki, chyba nie z tego swiata.
            • jsolt oczywiście, że go bronisz 13.11.09, 12:14
              Przeczytałam wszystkie twoje wypowiedzi, i masz idealne skłonności do bycia taką
              kobietą, po której można jeździć jak po łysej kobyle i wmówić wszystko, nie
              obrażaj się przypadkiem, ale pytasz o zdanie to masz.
              Oczywiście zaczęłaś już myśleć na zasadzie - może jestem przewrażliwiona, może
              nic takiego się nie stało, spróbuję to zrozumieć, może on chce się
              dowartościować itp. itd. Bzdury.
              Opcje są w zasadzie takie - albo on ma skłonności do flirtowania z panienkami,
              co w zasadzie odrzucamy bo nic nie pisałaś o podobnych sytuacjach w przyszłości
              [w takim przypadku ja bym go w domu pięciu minut nie trzymała] - a jeżeli nie,
              to sytuacja wcale nie jest taka niewinna. Zakładając, że np. jesteś lojalną
              mężatką, nie flirtujesz z facetami w pracy itp. itd. bo takie masz zasady, to
              zastanów się co by musiało dziać się między Tobą a pewnym mężczyzną, żebyś
              zaczęła z nim sms-ować z podtekstami, ryzykując że mąż cię złapie? Przecież to
              się nie wzięło z niczego. Coś w tej pracy musiało się dziać.
              Po co z nim siedzisz do drugiej w nocy, rozkminiając temat? co tu rozkminiać?
              sama się prosisz o głupie wybielające tłumaczenia, a resztę sobie dopowiadasz,
              żeby uzyskać zadowalający cię obraz sprawy.
              Facet jest nie w porządku, tobie ma prawo to się nie podobać. Ale to nie jest
              miejsce i czas na wysłuchiwanie głupkowatych tłumaczeń. Fakt, może nic
              strasznego się nie stało, ale trzeba z tym skończyć i wyjaśnić panu, że zrobił
              źle, jednocześnie nie robiąc z siebie ofiary.
              Po prostu mu powiedz, że jeszcze raz poczujesz cień ułamka jakiejś innej laski i
              będzie miał rzeczy w walizkach. A potem go olej na chwilę, i daj się
              poprzepraszać tak z tydzień:-)
              • anionaniona Re: oczywiście, że go bronisz 13.11.09, 12:28
                Nie jestem ofiarą i jej z siebie absolutnie nie robię - chyba , ze podświadomie.

                Nie rozmawiamy tu o sms-owaniu tylko o jednorazowym fakcie ( o innych nie wiem
                lub nie maiły wcale miejsca)

                To , ze z wami rozmawiam i wyrażam sowje wątpliwości nie oznacza , że odkryłam
                wszystkie karty przed nim i oczywistym jest , ze ta rozmowa jest z goła odmienna
                od tej która była miedzy mna a mężem ...

                Czy to takie dziwne.

                On ma pełna świadomość , że nawet jeżeli do niczego nie doszło jak mówi i to
                była tylko jednorazowa niewinna gra słowna to było to pierwszy raz i o ten jeden
                raz za dużo i jeżeli on tego potrzebuje/chce czy kiedykolwiek powtórzy to
                pojedzie tym pociągiem beze mnie.

                Przepraszać już się dałam, co nadal trwa i w swej z przykrością muszę przyznać
                jednak próżności nie mogę powiedzieć , że mi się nie podoba.


                Czy po mnie można jeździć ? Hmmmmmmmm na pewno nie jak po łysej ale po młodej
                klaczce :) I nawet to lubię - Tak oczywiście odbiegając od głównej myśli ...)
              • krupniok_pl Re: oczywiście, że go bronisz 13.11.09, 12:31
                jsolt napisała:

                A potem go olej na chwilę, i daj się poprzepraszać tak z tydzień:-)


                ------------------------------

                "tak z tydzień" - niczym "tak szczypta soli do smaku".

                Fascynujące są te fragmenty z podręcznika tresury labradora.

                Bezpieczniej będzie 4 dni, bo już niejedna po całym tygodniu się zdziwiła.
              • kobieta_na_pasach Re: oczywiście, że go bronisz 13.11.09, 18:35
                widocznie go naprawde kocha. a ty pewnie nigdy nie kochalas naprawde, albo
                strasznie wysoko sie cenisz,dlatego nie potrafisz zrozumiec jej postawy.
                • emma_ja Re: oczywiście, że go bronisz 15.11.09, 14:06
                  a mnie brzydza kobiety, ktore sie tak ponizaja w imie.."milosci"
                  tlumacza sobie, ze chlop to chlop, ze tamta winna, ze w koncu wrocil wiec chwala
                  mu...
                  i tlumacza , tlumacza sobie i jego..byle z kims byc..
                  szkoda ze oni was tak nie kochaja,jak wy ich.. ze nie wahaja sie wybrac inna,
                  sypiac z nia, myslec o niej.


                  nie wiem kim sie bardziej brzydzic, kochanka?tym facetem?
                  czy jednak ta zalosna zona...

                  wg mnie chodzi o to zeby chlopa miec, niewazne ze zdrajce.ale chlopa.ktos was
                  skrzywdzil takim wychowaniem.bez godnosci.bez honoru.
                  bardziej mnei to odrzuca niz kochanki i ich kochankowie zonaci

                  takim kobietom pluc w twarza one ze deszcz pada
                  ze dziecko, ze milosc( jaka milosc? bo przeciez nie jego do ciebie...) ze
                  rodzina i ze wroci...i ze tamta winna bo miala cos a chlop przeciez tak
                  zbudowany ze musial jej ulec...litosci...

                  wiec maja na co zasluzyly moim zdaniem takie zony bez ambicji
          • kobieta_na_pasach Re: smieszne jestescie 13.11.09, 18:33
            kobieta chciala porady i ja dostala, jak to bywana tym forum:"rzuc go", "daj mu
            ultimatum" itp. takie rady wsadzcie sobie w d.....e.
    • anionaniona CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:07
      tak jak w tytule - czuje się jak zbity pies i pomimo wszystko, pomimo tego co
      naprawdę zaszło jest mi źle.
      Widzę i czuję , że jest mu przykro ale to nie zmienia faktu, że jednak miał
      potrzebę napisania tych sms-ów i to bez znaczenia co było powodem pierwszego.
      Wiem , że atrakcyjna kobieta i zainteresowanie w jej oczach to jak afrodyzjak
      dla faceta i wielu z naszych partnerów czy tego chcemy czy nie z tego
      "zakazanego owocu" korzysta ... Czy jest to naganne ? Z mojego punktu widzenia
      zależnie od sytuacji i jeżeli jeszcze w przypadku rozmowy może podeszłabym do
      tego inaczej to jednak tutaj było już jakieś świadome, celowe i ukierunkowane na
      coś działanie a nie impuls pod wpływem krótkiej spódniczki podsycony męską
      wyobraźnią.

      Nie zmienia to faktu , że jest mi z tym źle.Zostałam upokorzona przez bliskiego
      faceta i przeczytałam to leżąc do niego przytulona w łózku w którym miliony
      razy zapewniał mnie o .... no właśnie o czym
      • krupniok_pl Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:23
        Ja tu po prostu widzę, że Twój chłop chodzi po cienkiej linie i za chwilę straci równowagę.
        Teraz jest kwestią tylko, na którą stronę spadnie.

        Jest w amoku, bo faceci tak mają, że jak jedna tu napisała: "wali im czasem na dekiel".
        Teraz wszystko zależy nie tylko od Ciebie, ale też i od niej.
        Jeśli ona się nim tylko bawi, to w końcu go walnie.
        Ale być może zastawiła na gościa sidła i ani Ty ani on o tym nie wiecie.

        Jak Ci na nim zależy to walcz zdecydowanie.
        Może kuracja szokowa będzie potrzebna i trzeba będzie poświęcić kubek. W każdym razie cel uświęca środki.
        Musisz koniecznie dużo z nim na ten tema rozmawiać i go wystraszyć.

        Pamiętaj jednak, że ta druga będzie o tym wszystkim od niego wiedzieć i też będzie działać. Kwestia jakie ona ma plany.
        Jeśli poważne to kiepsko to widzę. Jeśli to tylko z jej strony zabawa to się wystraszy i odpuści, choć poczuje satysfakcję, że gdyby tylko chciała...
        • jsolt w sumie racja 13.11.09, 12:28
          krupniok_pl napisał:

          > Ja tu po prostu widzę, że Twój chłop chodzi po cienkiej linie i za chwilę
          straci równowagę.
          > Teraz jest kwestią tylko, na którą stronę spadnie.
          >
          > Jest w amoku, bo faceci tak mają, że jak jedna tu napisała: "wali im czasem na
          dekiel".
          > Teraz wszystko zależy nie tylko od Ciebie, ale też i od niej.
          > Jeśli ona się nim tylko bawi, to w końcu go walnie.
          > Ale być może zastawiła na gościa sidła i ani Ty ani on o tym nie wiecie.
          >
          > Jak Ci na nim zależy to walcz zdecydowanie.
          > Może kuracja szokowa będzie potrzebna i trzeba będzie poświęcić kubek. W
          każdym razie cel uświęca środki.
          > Musisz koniecznie dużo z nim na ten tema rozmawiać i go wystraszyć.
          >
          > Pamiętaj jednak, że ta druga będzie o tym wszystkim od niego wiedzieć i też
          będzie działać. Kwestia jakie ona ma plany.
          > Jeśli poważne to kiepsko to widzę. Jeśli to tylko z jej strony zabawa to się
          wystraszy i odpuści, choć poczuje satysfakcję, że gdyby tylko chciała...

          Tyle, że ja bym wcale nie prowadziła już rozmów na ten temat.
          Spróbowałabym zaangażować go w zainteresowanie moją osobą, zamiast tamtą,
          poprzez całkowite olanie tego pana. Niech on się teraz pozastanawia co ja robię
          w pracy i z kim jestem na popołudniowej kawie.
          • krupniok_pl Re: w sumie racja 13.11.09, 12:36
            jsolt napisała:

            > Tyle, że ja bym wcale nie prowadziła już rozmów na ten temat.
            > Spróbowałabym zaangażować go w zainteresowanie moją osobą, zamiast tamtą,
            > poprzez całkowite olanie tego pana. Niech on się teraz pozastanawia co ja robię
            > w pracy i z kim jestem na popołudniowej kawie.

            -----------------------------

            No, trochę ryzykowne. Zależy jak to się temu panu rozwinie.
            Może to łatwo wykorzystać, poczuć się usprawiedliwionym i uspokojonym, że Ty
            dasz sobie łatwo radę bez niego.
            Bo jedynym zmartwieniem kochającego dotąd męża jest czy ona da sobie sama z
            dzieckiem radę. Facet to świnia, ale nie aż taka, żeby po latach o tym przez
            moment nie pomyśleć.
            • jsolt Re: w sumie racja 13.11.09, 12:47
              krupniok_pl napisał:

              > -----------------------------
              >
              > No, trochę ryzykowne. Zależy jak to się temu panu rozwinie.
              > Może to łatwo wykorzystać, poczuć się usprawiedliwionym i uspokojonym, że Ty
              dasz sobie łatwo radę bez niego.
              > Bo jedynym zmartwieniem kochającego dotąd męża jest czy ona da sobie sama z
              dzieckiem radę. Facet to świnia, ale nie aż taka, żeby po latach o tym przez
              moment nie pomyśleć.


              niby tak, ale co nie jest ryzykowne w takiej sytuacji?
              może to byłby najprostszy sposób aby sprawdzić, czy pan wyraża w ogóle poważna
              ochotę na powrót do ogniska domowego, i sprawdzić czy rzeczywiście tutaj działa
              zasada, że to co bardziej niedostępne jest faktycznie bardziej atrakcyjne?
              stażystka jak już wiemy aż taka niedostępna nie jest; może gdy okaże się, że
              żona też nie do końca na amen zaklepana, i trzeba trochę się napracować, to pan
              zacznie się zastanawiać?
          • kobieta_na_pasach Re: w sumie racja 13.11.09, 18:38
            kobieta musi sie zmieniac w zwiazku, to facetow najbardziej rajcuje.bylas za
            dobra, latalas zanim, dawalasmu do zrozumienia, jak bardzo ci na nim
            zalezytoczas to zmienic.
        • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:35
          no nie....

          to teraz nie ma go na zbity pysk wywalic? jak ty bys wywalil niewierna?

          schizofrenia
          a moze ty blizniak jakis jestes ;))
          a moze ....dojrzewasz tu na forum?w trybie przyspieszonym ;P

          nic juz nie rouzmiem
          toz to szczyt braku ambicji walczyc o chlopa
          pogubilam sie
          bardziej jestes zmienny niz kobieta ;)


          krupniok_pl napisał:

          > Ja tu po prostu widzę, że Twój chłop chodzi po cienkiej linie i za chwilę strac
          > i równowagę.
          > Teraz jest kwestią tylko, na którą stronę spadnie.
          >
          > Jest w amoku, bo faceci tak mają, że jak jedna tu napisała: "wali im czasem na
          > dekiel".
          > Teraz wszystko zależy nie tylko od Ciebie, ale też i od niej.
          > Jeśli ona się nim tylko bawi, to w końcu go walnie.
          > Ale być może zastawiła na gościa sidła i ani Ty ani on o tym nie wiecie.
          >
          > Jak Ci na nim zależy to walcz zdecydowanie.
          > Może kuracja szokowa będzie potrzebna i trzeba będzie poświęcić kubek. W każdym
          > razie cel uświęca środki.
          > Musisz koniecznie dużo z nim na ten tema rozmawiać i go wystraszyć.
          >
          > Pamiętaj jednak, że ta druga będzie o tym wszystkim od niego wiedzieć i też będ
          > zie działać. Kwestia jakie ona ma plany.
          > Jeśli poważne to kiepsko to widzę. Jeśli to tylko z jej strony zabawa to się wy
          > straszy i odpuści, choć poczuje satysfakcję, że gdyby tylko chciała...
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          • krupniok_pl Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:31
            emma_ja napisała:

            > no nie....
            >
            > to teraz nie ma go na zbity pysk wywalic? jak ty bys wywalil niewierna?
            >
            > schizofrenia
            > a moze ty blizniak jakis jestes ;))
            > a moze ....dojrzewasz tu na forum?w trybie przyspieszonym ;P
            >
            > nic juz nie rouzmiem
            > toz to szczyt braku ambicji walczyc o chlopa
            > pogubilam sie
            > bardziej jestes zmienny niz kobieta ;)
            >
            --------------------------

            Mam umysł elastyczny i staram się wyciągać wnioski stosownie do sytuacji.

            Ja bym wywalił i to razem z kubkiem. I nadal uważam, że walka o faceta to
            poniżenie i kompletny brak ambicji kobiety.
            Ale widać, że kobieta jest jednak gotowa zrozumieć i wybaczyć, a przede
            wszystkim chce ratować związek. I tak więc na moje wychodzi - każda tak działa.

            No więc dlaczego nie miałbym kobiecie dobrze poradzić i życzyć.

            Faceta mi szczerze żal, bo żona zabije w nim rodzące się nowe, wspaniałe uczucie.
            • poker09 Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:52
              > Faceta mi szczerze żal, bo żona zabije w nim rodzące się nowe,
              wspaniałe uczuci
              > e.

              To mnie szczerze rozbawiło;)
              Biedny mężuś, chciał na dwa fronty działać, a tu mu żona z jakąś
              wiernością wyskakuje. Wredna jędza powinna swój kubeczek zabrać,
              spakować walizki i jeszcze pościel po sobie zmienić na przyjęcie
              'nowego wspaniałego uczucia'.

              Ja bym takiego na zbity pysk wywaliła. I nie żałowała dupka, który w
              tak jawny sposób okazuje brak szacunku do mnie i wyrzuca na śmietnik
              budowany latami związek.
        • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:38
          Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i wybacz ale chyba mnie jednak nie
          doceniasz. Jeżeli uznałabym ją za rywalkę ( co jednak jest zbyt daleko
          posuniętym wnioskiem) to nie bądź pewny kto rozdawałby karty w tej grze i kto
          kim bawił.

          Nie tylko my jesteśmy małżeństwem .Ona również jest na poważnie z kimś związana.

          Błędnie odbierasz charakter ich znajomości.Ja nie twierdze , że coś ich łączy.
          Nie przyjaźnią się, nie spędzają razem czasu wolnego.

          Ona i jej plany nic dla mnie nie znaczą .

          Być może mój mąż zafascynował sie nia i pochlebia mu fakt , ze dziewczyna zwraca
          na niego uwage ale równie mocno a nawet bardziej ja mogę tez taki efekt u niego
          wywołać. Wiem że nie jestem mu obojętna i zrobiłby dla mnie wiele. W każdym
          związku są chwile mniej idealne, zmęczenie , brak chęci wysłuchania i zbyt ostre
          słowa ale czy to zaraz musi oznacząć że wskoczy do łózka jak tylko jakaś kiwnie
          na niego palcem ?
        • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:41
          Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i wybacz ale chyba mnie jednak nie
          doceniasz. Jeżeli uznałabym ją za rywalkę ( co jednak jest zbyt daleko
          posuniętym wnioskiem) to nie bądź pewny kto rozdawałby karty w tej grze i kto
          kim bawił.

          Nie tylko my jesteśmy małżeństwem .Ona również jest na poważnie z kimś związana.

          Błędnie odbierasz charakter ich znajomości.Ja nie twierdze , że coś ich łączy.
          Nie przyjaźnią się, nie spędzają razem czasu wolnego.

          Ona i jej plany nic dla mnie nie znaczą .

          Być może mój mąż zafascynował sie nia i pochlebia mu fakt , ze dziewczyna zwraca
          na niego uwage ale równie mocno a nawet bardziej ja mogę tez taki efekt u niego
          wywołać. Wiem że nie jestem mu obojętna i zrobiłby dla mnie wiele. W każdym
          związku są chwile mniej idealne, zmęczenie , brak chęci wysłuchania i zbyt ostre
          słowa ale czy to zaraz musi oznacząć że wskoczy do łózka jak tylko jakaś kiwnie
          na niego palcem ?
          • jsolt sorry ania ale 13.11.09, 12:53
            ja nie wiem o co ci chodzi.
            skoro wszystko już wiesz, to po co wątek na forum??

            anionaniona napisała:

            > Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i wybacz ale chyba mnie jednak nie
            doceniasz. Jeżeli uznałabym ją za rywalkę ( co jednak jest zbyt daleko
            posuniętym wnioskiem)

            taaaa???? żebyś się nie zdziwiła

            > to nie bądź pewny kto rozdawałby karty w tej grze i kto kim bawił.

            to może zacznij tasować

            > Nie tylko my jesteśmy małżeństwem .Ona również jest na poważnie z kimś związana.
            Błędnie odbierasz charakter ich znajomości.Ja nie twierdze , że coś ich łączy.
            Nie przyjaźnią się, nie spędzają razem czasu wolnego.

            ale mogliby? mogli


            > Ona i jej plany nic dla mnie nie znaczą .
            > Być może mój mąż zafascynował sie nia i pochlebia mu fakt , ze dziewczyna
            zwraca na niego uwage ale równie mocno a nawet bardziej ja mogę tez taki efekt u
            niego wywołać. Wiem że nie jestem mu obojętna i zrobiłby dla mnie wiele. W
            każdym związku są chwile mniej idealne, zmęczenie , brak chęci wysłuchania i
            zbyt ostre słowa ale czy to zaraz musi oznacząć że wskoczy do łózka jak tylko
            jakaś kiwnie
            > na niego palcem ?

            ona nie kiwa, ona do niego pisze dwuznaczne smsy, a on z chęcią odpisuje. Gdybym
            zagięła parol na jakiegoś w robocie, taka sytuacja wyglądałaby dla mnie
            zachęcająco.

            no ale ty wiesz lepiej - ludzie ci jedno piszą, a ty non stop drugie. Ok.


        • wacikowa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:22
          A ja zwyczajnie z uśmiechem na twarzy bym odeszła:) Bez krzyków,walki i użalania
          się.
          I tłumaczenie facetów-że wali im w dekiel jest zwyczajnie śmieszne:)
          Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia w tym związku to po co Ci taki dupek? A
          jeśli masz to zasłużyłaś na takiego. Koniec i kropka.
          Taka suczyna jestem. I nie łudź się ,że zapomnisz o tym:) Wybaczyć wybaczysz.
          Ale nigdy mu tego nie zapomnisz. Zobacz na te tu piszące zdradzone -wybaczone.
          Kurczowo trzymają się faceta. Bo wielkie
          big-love,bo dzieci,bo rodzina. Takie zwykłe obdarte z szacunku.Dźwigają ten swój
          tobołek i jeszcze są z siebie dumne. Bo przecież faceci tak mają:) Zwyczajnie
          idź sobie ich drogą i już się nad sobą nie użalaj. Cierp w imię
          miłości,przysięgi,dzieci i czego tam jeszcze chcesz. Tylko pamiętaj,że miłość to
          wzajemność,szacunek. Takie lustro które odbija wszystko co dajesz z siebie
          najlepszego. To powinno wracać. I tylko nie wyjeżdżaj mi tu z tekstem,że nigdy
          nie kochałam albo nie byłam zdradzona. Byłam i uwierz żaden facet nie jest wart
          moich łez i zadręczania się. No chyba,ze to łzy ze szczęścia i orgazmu:))
          • krupniok_pl To jest ambitna kobieta, 13.11.09, 14:39
            która się szanuje i sama zasługuje na szacun.

            Masz u mnie punkt, wacikowa !
            • anionaniona Re: To jest ambitna kobieta, 13.11.09, 14:55
              Chyba myślisz ambicję z czymś zgoła odmiennym.

              Żeby podejmować życiowe decyzje wypadałoby mieć pewność że rzeczywiście zaszło
              coś co warte jest stawiania życia swojego i małego dziecka do góry nogami.
              Myślę, że ambicja to takie kierowanie swoim życiem i takie podejmowanie decyzji
              aby nie krzywdzić najważniejszej w świecie istoty impulsywnymi reakcjami
              mamuśki - małej księżniczki.


              Nie jestem męczennicą. Nie umartwiam się. To co zaszło zdarzyło się wczoraj a
              właściwie przedwczoraj.
              • wacikowa Re: To jest ambitna kobieta, 13.11.09, 19:11
                No tak, lepiej żyć złudzeniami:) Żyj ale nie narzekaj na chłopa. Zrobił co
                zrobił albo nie zrobił o co go podejrzewasz i awanturę zrobiłaś. Nic się nie
                stało. Normalka. Zresztą już wyżej napisałam wszystko. Ja nie bronię facetów ja
                wiem ,że są faceci którzy dostając szacunek i wszystko co najlepsze
                odwzajemniają to. Tak samo jest z kobietami.
                • kag73 Re: To jest ambitna kobieta, 13.11.09, 19:13
                  Swiete slowa, wacikowa, swiete slowa.
      • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:26
        facet flirtujacy i do tego ze stazystka-to upokorzenie i banał
        ech te stazystki.co ten bill clinton i twoj maz w nich widza ;)

        nie tlumacz go, ze czlowiek taka ma nature
        bo za chwile on sie przespi z inna a ty bedziesz analizowala jego pscyhike i
        powody...

        prawdziwy mezczyna dowartosciowuje sie dobrze pracujac, dbajac o rodzine,
        uszczesliwiajac zone i bedac ojcem...a nie śląc smsy do gowniary jakiejs..

        owszem on czlowiek, i slaby-ma prawo, nikt go wieszac nie kaze
        ale ty masz prawo nie chciec tak sie czuc, badz dla siebie wazniejsza
        • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:31
          kurcze emma... gdybyś była facetem...:D
          • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:37
            ja tylko innych tak pouczac umiem ;))

            donyaa napisała:

            > kurcze emma... gdybyś była facetem...:D
        • krupniok_pl Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:39
          emma_ja napisała:

          > ech te stazystki.co ten bill clinton i twoj maz w nich widza ;)

          ------------------------------

          No właśnie co?
          Stażystki dają to, czego Hilary nie dała Bob'owi.
          • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:46

            i to wlasnie pisalam-pokazac mezowi ze jak mu zle,ze jak sie nie podoba, nudzi-
            to niech idzie
            widzialam jednak wielu, ktorzy chcieli wracac szybko
            wiec?glupota?niedojrzalosc?

            krupniok_pl napisał:

            > emma_ja napisała:
            >
            > > ech te stazystki.co ten bill clinton i twoj maz w nich widza ;)
            >
            > ------------------------------
            >
            > No właśnie co?
            > Stażystki dają to, czego Hilary nie dała Bob'owi.
            >
            >
            >
          • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:51
            Młode , naiwne i szeroko otwarte upsss chciałam rozwarte napisać
      • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:29
        Faceci w większości to idioci nie doceniający tego, co mają. A
        posiadają warte docenienia kobiety, które tylko dzięki swojej
        dobroci i naiwności zapominają(bądź tylko przemilczają sprawe) o
        chamstwach przez nich wyrządzonych. Miałam zdarzenie podobne, może
        nieco lżejszej wagi ale moje zaufanie zostało nadszarpnięte.
        Zaufanie odbudować jest ciężko i ciężko się żyje z myślą że się nie
        ufa partnerowi tak jak kiedyś. Ale ja mam na to sposób- kochać
        trochę mniej...
        • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 12:56
          toda marchewki i kijka ?

          Dla mojego faceta obojętność jest gorsza niż cokolwiek po prostu się od niej
          kurczy i usycha ... ale czy o to chodzi ja chciałabym ... no właśnie. Chciałabym
          czego dostać nie mogę.
          • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:05
            tylko ze sa rozne wersje zdarzen:

            1.on zlekcewazony zblizy sie do tamtej jeszcze bardziej, bo ona sie nim interesuje

            2.on zacznie walczyc o ciebie

            ja bym nie chciala faceta na tkorego trzeba sposobow, gierek, walki..szkoda by
            mi bylo zycia..i ten ciagly stres i niepewnosc.

            na pewno musisz sprawe postawic jasno.zanim bedzie za pozno. zazadac
            wyjasnien.okreslenia sie przez niego. a moze nawet zakonczenia tamtej
            znajomosci.albo wyjasnienia tamtej pani, ze dluzej flirtow nie bedzie.ale zaloze
            sie ze by odmowil...

            zazadaj jak zony w usa przeprosin w gazecie;)) albo chociaz wyslanie do niej
            smsa ze tak dluzej zartowac z nia nie moze...i niech ci madrala tego smsa pokaze.

            an
            ionaniona napisała:

            > toda marchewki i kijka ?
            >
            > Dla mojego faceta obojętność jest gorsza niż cokolwiek po prostu się od niej
            > kurczy i usycha ... ale czy o to chodzi ja chciałabym ... no właśnie. Chciałaby
            > m
            > czego dostać nie mogę.
            • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:13
              Zażądałam i podał mi telefon tylko prosił żebym nie dzwoniła w nocy tylko rano.
              Stwierdził, że za bardzo się tym przejęłam bo oni tego nie traktowali w tych
              kategoriach.

              Nie zadzwoniłam, ale mam numer i wiem o kt. kończy pracę... nie wiem tylko czy
              chcę z nią o czymkolwiek rozmawiać.

              A co jeżeli sobie pożartowali a ja to teraz rozstrząsam jak stara dewotka i
              zrobię z siebie przed nią idiotkę ?
              To chyba dotyczy jednak mnie i mojego męża .Co miałabym jej powiedzieć skoro
              właściwie nie mam zadnych dowodów na ich bliższa znajomość
              • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:22
                absolutnie bym sie nie znizala...
                albo cie osmieszy i sie wyprze
                albo powie ci cos b przykrego

                po co masz sie narazac na cos takiego?poza tym pokazesz brak klasy.

                z mezem musisz to zalatwic. ona nie ma nic do rzeczy.moze macie jakichc
                znajomych, z ktorymi moglabys porozmawiac?ludzie czesto wiedza wiecej.

                dobrze bylby znac prawde..tylko jak ja poznac..
                zwykle niestety widzialam, ze kobiety ostatecznie zmuszone byly
                tropic,sprawdzac,pytac ludzi, grzebac w tel i skrzynce by poznac
                prawde..beznadziejna syt.


                anionaniona napisała:

                > Zażądałam i podał mi telefon tylko prosił żebym nie dzwoniła w nocy tylko rano.
                > Stwierdził, że za bardzo się tym przejęłam bo oni tego nie traktowali w tych
                > kategoriach.
                >
                > Nie zadzwoniłam, ale mam numer i wiem o kt. kończy pracę... nie wiem tylko czy
                > chcę z nią o czymkolwiek rozmawiać.
                >
                > A co jeżeli sobie pożartowali a ja to teraz rozstrząsam jak stara dewotka i
                > zrobię z siebie przed nią idiotkę ?
                > To chyba dotyczy jednak mnie i mojego męża .Co miałabym jej powiedzieć skoro
                > właściwie nie mam zadnych dowodów na ich bliższa znajomość
                • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:29
                  Ja tez raczej się nie zniżę chyba że sytuacja mnie zmusi a 1 sms okae się
                  zupełnie czym innym czego jednak nam nie życzę bo to oznaczałoby dla naszej
                  rodziny tylko 1.
              • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:44
                Błagam Cie! Czemu to ty masz kończyć to co zaczął Twój pożal się
                Boże mąż :( Niech on załatwi sprawę po męsku, niech on napisze tej
                dziewczynie a nie jeszcze Tobie karze się poniżać.
                • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:54
                  Nic mi nie karze. Ja zażądałam nr bo nie wiedziałam jeszcze co zrobię i chciałam
                  sprawdzić czy będzie się opierał.

                  Nie kazał mi też nic kończyć ( i zaznaczam , że "nie wiem" czy jest co) .
                  Dziewczynie nie napisze bo jeżeli juz to tyle , ze być może za daleko się trochę
                  posunął w tym sms-e.

                  I piszę to relacjonując naszą rozmowę a nie oceniając to z mojego punktu.
                  • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:04
                    Dobrze by było, gdyby napisał a Ty byś mogła zobaczyć reakcje
                    (odpowiedź) dziewuchy na jego smsa.
                    • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:26
                      przyznam , że też o tym myślałm i nawet chciałam go poprosić żeby w paru
                      słowach napisał , ze przeprasza za ton i domniemany sens tego sms-a i na
                      przyszłośc chciałby uniknąć jakiś niedomówień wzajemnych ?
                      • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:53
                        No i niech tak zrobi- powiedz mu, że ma napisać właśnie te pare
                        słów. I oznajm mu to, a nie proś o to. Jeżeli nie bedzie chciał tego
                        zrobić i zacznie się tłumaczyć 'że to tak głupio będzie wyglądało'
                        to olej dupka- najwidoczniej przejmuje się bardziej tym co sądzi
                        tamta dziewucha niż przejmuje się Tobą.
          • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:46
            A guzik ,nie chodzi o żadną metode kija i marchewki. Facet już ma u
            Ciebie dużego minusa, spieprzył zaufanie, które ciężko się
            odbudowuje.
            A czego Ty byś właściwie chciała? Bo może właśnie od tego trzeba
            zacząć ;)
            • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:57
              Czego ?

              Chciałabym mu ufać i móc wierzyć w przyszłości w niego.
              • donyaa Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:07
                Nie wiem jak będzie to wyglądało u Ciebie, ale u mnie zaufanie
                zostało nadszarpnięte w takim stopniu, że to tylko ja odczuwam jego
                skutki- jest mi czasem źle i mimo że mówie "ufam Ci" to myślę "do
                pewnego stopnia". Zazwyczaj to niestety tylko my kobiety cierpimy
                przez błędy facetów i nasza miłość już nie jest taka sama. Ale gdyby
                oni to wiedzieli... ;)
                • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 14:23
                  Nie ma mowy żebym mu zaufała do końca. Nawet jeśli zapomnę to nie wybaczę .
                  Zawsze jednak gdzieś tam będzie sie tliła nutka niepewności i podejżliwości :(
                  • emily12 Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 16:52
                    Chociaż raczej nie piszę nic na forum, tym razem muszę odpowiedzieć.
                    Anionaniona, przeżyłam dokładnie to samo, ja przeczytałam 2 smsy
                    od "niej", w podobnym tonie. Usłyszałam podobne tłumaczenia- nic
                    nieznacząca, niewinna rozrywka, tylko smsy, oczywiście kocha tylko
                    mnie i dziecko, itp. Mimo, że czułam się potwornie zraniona,
                    oszukana i rozczarowana nie miałam podstaw żeby nie wierzyć. Nasze
                    małżeństwo było udane,partnerskie, sex rewelacyjny, czas wolny
                    spędzany wspólnie, żadnych podejrzanych wyjść czy delegacji. Mamy za
                    sobą pół roku awantur, wyrzucania go z domu , rozmów i godzenia się,
                    ale powoli daję za wygraną bo kocham i myślę,że nie warto niszczyć
                    naszego małżeństwa.
                    Nie słuchaj podpowiedzi tych wszystkich sfustrowanych
                    pseudopsycholożek, tylko zrób to co sama uważasz za stosowne. Myślę,
                    że każdy z nas lubi czasem w pracy poflirtować, a jeżeli mąż Was
                    kocha, dba o Was, jest dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym
                    kochankiem:) to chyba zasługuje na wybaczenie słabości.
                    Ja sama tak sobie to tłumaczę, jest coraz lepiej-tzn coraz mniej o
                    tym pamiętam.
                    Powodzenia!
        • emma_ja Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 13.11.09, 13:00
          ja bym tak nie pocieszala sie
          ze wiele znacze, ze tamta nic, ze krotko sie znaja, ze ja go znam lepiej-tak
          naprawde NIC nie wiesz
          przeciez on sie nie przyzna

          roznie bywa, sama widzialam
          i tez pan mowil, ze nic ze kolezanka z pracy,ze to nikt, ze jeden sms
          a zona? ze ma przewage, dziecko, przeszlosc, ze mu minie bo sie nudzil...

          i przegrala.ku swojemu zdziwieniu.

          nie wiesz jak jest naprawde.a twoja pozycja jest niestety nie jest silna u niego
          u niego -skoro wogole doszlo do tego.
      • anionaniona Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 16.11.09, 14:51
        Zastanawia mnie jeszcze 1 fakt. Dlaczego on powiedział:"...dobrze się stało , ze
        przeczytałaś tego sms-a, bo to uświadomiło mi , że robię coś nie właściwego..."

        Wg niego smsując nie miał wrażenia, że mogłoby to mnie urazić czy wzbudzić w
        tamtej jakiekolwiek niestosowne skojarzenia.

        Tyle :( Ja wiem , że kobiety są z marsa a mężczyźni z wenus ale cóż z tego.
        Cokolwiek powiem to będzie źle .Uwierzę naiwna , będę miała wątpliwości -
        przewrażliwiona. Nie ma najlepszych rozwiązań są tylko złe i gorsze :(
        • kag73 Re: CZUJĘ SIĘ jak zbity pies - pomimo wszystko 16.11.09, 16:05
          anionaniona napisała:

          > Zastanawia mnie jeszcze 1 fakt. Dlaczego on powiedział:"...dobrze się
          stało , z
          > e
          > przeczytałaś tego sms-a, bo to uświadomiło mi , że robię coś nie
          właściwego..."
          >
          > Wg niego smsując nie miał wrażenia, że mogłoby to mnie urazić czy
          wzbudzić w
          > tamtej jakiekolwiek niestosowne skojarzenia.
          >
          > Tyle :( Ja wiem , że kobiety są z marsa a mężczyźni z wenus ale cóż z
          tego.
          > Cokolwiek powiem to będzie źle .Uwierzę naiwna , będę miała
          wątpliwości -
          > przewrażliwiona. Nie ma najlepszych rozwiązań są tylko złe i gorsze :(

          "Dobrze sie stalo...", bo poszedl po rozum do glowy, przypomnialas mu,
          ze ma zone. Nie zdawal sobie sprawy, ze robi cos niewlasciwego a
          zabraklo mu empatii i fantazji, zeby wyobrazic sobie jak czulby sie sam
          kiedy jego zona wymienialaby "serdecznosi" tego typu z mlodym kolega z
          pracy. Sam fakt, ze ktos ma potrzebe takich poufalosci z inna kobieta
          niz wlasna zona jest smutny i daje do myslenia. To najlepsza droga do
          romansu, dlatego moze dobrze sie stalo, bo inaczej moze by sie
          zapomnial.
          Tak trudno czsem wpasc na rzeczy bardzo oczywiste.
    • grassant Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 14:27
      a od czego są młode dziewczyny w pracy? Niech się uczą i nabierają
      doświadczeń
      • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 14:32
        akurat jeśli chodzi o tego typu doświadczenia to praca raczej nie jest
        najlepszym miejscem...... chociaż zależy jeszcze jaka praca - na pewno nie w
        firmie o kt. mówimy ( raczej odwrotnie)
    • swinia_i_cham jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 15:08
      ... to ni cholery nie wiadomo o co chodzi...

      Dlaczego tak ciężko wam opisać KLUCZOWY dla oceny sytuacji element, czyli TREŚC tych SMSów? Albo jakiś fragment? Albo cytat z pamięci jakiegoś z tych gorszych, aby dać nam SZANSĘ ocenić, czy masz powód do przejmowania się, czy zwykłą paranoję...
      • emma_ja Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 15:22
        no wlasnie..
        bo im dluzej to trwa tym mniej wiadomo
        a lawa przysieglych sie podzielila

        ja tez juz nie wiem czy on tylko brzydko zartowal z kolezanka, jak to w pracy
        czy to cos powaznego
        • emma_ja Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 15:24
          ale swinia jest i niegodny zaufania, skoro pisze jakies zberezne smsy z inna,
          bez dwoch zdan
          ja bym takiego nie chciala
          • anionaniona Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 15:51
            Może nie zaraz zbereźne .Pisałam już wielokrotnie co w nich było.
            Były to 3 sms-y.
            1) jego odp. a chociażby po to żeby usłyszeć twój głos
            2)bla,bla,bla do jutra ( emoniek przytulam) i (emonitek serduszko)
            3 nie pamiętam ale mnie zdenerwował kiedy go przeczytałm.

            Tych od niej nie było
            • donyaa Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 16:09
              mnie już ten pierwszy wkurw*ł
              • kag73 Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 16:24
                Mnie tez. Moze to byl niby pierwszy taki sms, chociaz w to nie
                wierze a nawet jezeli tak bylo, musza byc dosc spoufaleni, jezeli
                pisza do siebie tego typu smsy, na serio.
                Pewnie milo im sie razem pracuje i takie teksty sa na porzadku
                dziennym.
                Mnie byloby przykro, mialabym wrazenie, ze ona zajela/powoli zajmuje
                moje miejsce. Uwazam, ze to idzie to troche za daleko.
                Chyba wybralabym metode "Sprawiles mi ogromna przykrosc,czuje sie
                upokorzona, jezeli Ci sie nudzi, ja nie wystarczam, czegos Ci
                brakuje, prosze pakuj walizeczki i znikaj z mojego zycia."
                Jezeli zacznie przepraszac i zalowac, mozna dac szanse, ale to ON
                musi sie starac. Musi poczuc co ma do stracenia.
                Z drugiej strony, nie mozemy kogos zmusic, zeby byl zachwycony nami
                i do nas kierowal czule sluwka. To przywilej. Zmusic kogos nie mozna.
                • donyaa Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 16:31
                  No pewnie że nie da się nikogo zmusić. Ale można znaleźć innego,
                  który nas doceni a nie czekac na łaske wstrętnego gada.
                  • emma_ja Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 16:49
                    nie zaliczylabym tych smsow do nic nie znaczacych zartow

                    nie uwierzylabym, ze nic ich nie laczy,ze to pracowe zarty tylko
                    ze on o niej nie mysli i ona mu sie nie podoba, i pokazuja takze ze on
                    prawdop.szuka z nia kontaktu, i to kiedy jej nie ma w pracy...

                    tylko jak z zyc z takim facetem?ja bym nie wiedziala jak
                    i ci nie zazdroszcze
                    • emily12 Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 16:55
                      Anionaniona

                      Chociaż raczej nie piszę nic na forum, tym razem muszę odpowiedzieć.
                      Anionaniona, przeżyłam dokładnie to samo, ja przeczytałam 2 smsy
                      od "niej", w podobnym tonie. Usłyszałam podobne tłumaczenia- nic
                      nieznacząca, niewinna rozrywka, tylko smsy, oczywiście kocha tylko
                      mnie i dziecko, itp. Mimo, że czułam się potwornie zraniona,
                      oszukana i rozczarowana nie miałam podstaw żeby nie wierzyć. Nasze
                      małżeństwo było udane,partnerskie, sex rewelacyjny, czas wolny
                      spędzany wspólnie, żadnych podejrzanych wyjść czy delegacji. Mamy za
                      sobą pół roku awantur, wyrzucania go z domu , rozmów i godzenia się,
                      ale powoli daję za wygraną bo kocham i myślę,że nie warto niszczyć
                      naszego małżeństwa.
                      Nie słuchaj podpowiedzi tych wszystkich sfustrowanych
                      pseudopsycholożek, tylko zrób to co sama uważasz za stosowne. Myślę,
                      że każdy z nas lubi czasem w pracy poflirtować, a jeżeli mąż Was
                      kocha, dba o Was, jest dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym
                      kochankiem:) to chyba zasługuje na wybaczenie słabości.
                      Ja sama tak sobie to tłumaczę, jest coraz lepiej-tzn coraz mniej o
                      tym pamiętam.
                      Powodzenia!
                      • donyaa Re: jak baba wątek napisze..... 13.11.09, 17:04
                        Nie zauważyłam, żeby którakolwiek z forumowiczek odpowiadających w
                        tym temacie była sfrustrowana. Może frustracja jest właśnie Twoim
                        problemem, nie pomyślałaś o tym?
                      • jsolt krótko mówiąc 13.11.09, 19:50
                        zdaniem emily, najlepsze podejście to takie, że gdy plują ci w twarz to mów że
                        deszcz pada
                        zajebiste
                        słodkiego miłego życia życzę osobom podążającym tym tokiem

                        > Nie słuchaj podpowiedzi tych wszystkich sfustrowanych
                        > pseudopsycholożek, tylko zrób to co sama uważasz za stosowne. Myślę, że każdy
                        z nas lubi czasem w pracy poflirtować, a jeżeli mąż Was kocha, dba o Was, jest
                        dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym kochankiem:) to chyba zasługuje na
                        wybaczenie słabości.
                        > Ja sama tak sobie to tłumaczę, jest coraz lepiej-tzn coraz mniej o
                        > tym pamiętam. Powodzenia!

                        ty chyba nie tą częścią ciała myślisz co potrzeba
                        • emma_ja Re: krótko mówiąc 13.11.09, 20:02
                          ja jestem pewna, ze ona teraz nauczyla sie udawac, ze nic nie widzi
                          ,a ludziom ktorzy jej smia cos takiego zasugerowac-napluje w twarz
                          w koncu zazdroszcza jej szczescia...rodzina najwazniejsza,a on jest wspanialy
                          wiec po co komplikowac sobie zycie, lepiej poudawac ze sie nic nie widzi...
                          niektorzy tak lubia...
                          • lonely.stoner Re: krótko mówiąc 13.11.09, 22:13
                            o rany, i ja mam schiza ze mnie spotkac moze cos takiego- ze mam faceta, mowi ze
                            mnie kocha, wspanialy seks, dziecko, dom...i bach - znajduje smsy do jakiejs
                            pindy a ukochany mi lze jak pies ze to tylko zabawa i taki flirt niewinny...to
                            jest koszmar ktorego najbardziej sie boje!!!
                            moglo sie nic nie wydarzyc - nie calowali sie, nie mieli skesu, ale ja sobie
                            jednak nie wyobrazam tak mojego zwiazku zycia ze moj facet pisze smsy albo mysli
                            o jakiejs kobiecie w TAKI sposob. Po prostu nie i juz.
    • magixblue Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 23:09
      Sluchajcie, nie robcie paniki! Przecież flirt to nic złego!Zadnemu z was sie nie
      zdarzylo nigdy flirtowac? Flirt nie oznacza, ze obsesyjnie sie o kimś mysli lub
      chce zakończyc obecny związek. To tylko gra słów i zabawa i tak należy traktować
      te smsy. (swoją drogą dziwne ze nie flirtują w pracy tylko). Jestem pewna ze
      wiekszosc ludzi w pracy flirtuje.
      • lonely.stoner Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 23:19
        ja nie. Flirt to flirt, i do tego jeszcze smsowy?? shit.ja jak nie mialam faceta
        to mialam flirt emailowy w pracy, i to nie byly wcale 'zarty' ani niewinna
        zabawa...flirt to flirt.
      • kag73 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 13.11.09, 23:27
        To chyba roznica czy se ktos w biurze powie cos milego, czy sie
        jeszcze prywatnie pisze dosc dwuznaczne smsy.
        Zreszta nie wiem czy wszyscy fliruja, nie uwazam, ze tak jest, moze
        raczej zartuja ale sa pewne granice.
    • krupniok_pl Mam pytanie do Pań... 14.11.09, 10:21
      czy pomyślałyście kiedyś, jak bardzo cierpi też ta druga?
      Naprawdę nie jest Wam jej żal?
      Nie macie chociaż krzty ludzkiego, zwykłego współczucia dla niej?
      • poker09 Re: Mam pytanie do Pań... 14.11.09, 10:41
        krupniok_pl napisał:

        >
        czy pomyślałyście kiedyś, jak
        bardzo cierp
        > i też ta druga?
        > Naprawdę nie jest Wam jej żal?
        > Nie macie chociaż krzty ludzkiego, zwykłego współczucia dla niej?

        >

        Ja współczucia nie mam. Ta druga ma wybór i sama się pakuje w taki
        układ. Na własne życzenie cierpi. Żona takiego wyboru nie ma i staje
        przed faktem zdrady.

        Sama byłam tą drugą (co prawda nie było małżeństwa i dziecka) i
        żałuję, że mnie ktoś wtedy w tyłek nie kopnął i za włosy nie
        wytarmosił. Może szybciej bym zmądrzała.
        • mruff Re: Mam pytanie do Pań... 14.11.09, 11:11
          poker09 napisała:

          > Ja współczucia nie mam. Ta druga ma wybór i sama się pakuje w taki
          > układ. Na własne życzenie cierpi. Żona takiego wyboru nie ma i >
          staje przed faktem zdrady.

          Dlaczego zaraz cierpi?
          Wolę układ w którym:
          -mam towarzystwo faceta który jest bardzo atrakcyjny, inteligentny,
          szarmancki, troszczy się o mnie (np. teraz zadzwonił spytać jak
          czuję się i żebym w pewne miejsce nie tłukła się autobusem tylko
          zabrała z naszym kolegą)
          -czuję się naprawdę atrakcyjną i seksy babką,
          - odwozi mnie po pracy,
          -odwiedza w domu,
          -rozmawiamy,
          -zabiera na wieczorny spacer,
          -załatwia części do auta,
          -adoruje,
          - i wczoraj prosi mnie bym chociaż tego 1 wieczoru nie myślała co
          będzie jutro...i całuje mnie po szyi, w usta, wracamy szczęśliwi,
          zapominamy o całym świecie, całujemy się na każdej ławce w praku o 2
          w nocy.

          Stanowczo wolę taką relację niż NIC.

          Tak to wygląda z drugiej strony. A piszę to po to by pokazać,że nie
          zawsze chodzi tylko o seks/szybki numerek/itp.
          • poker09 Re: Mam pytanie do Pań... 14.11.09, 11:36
            Odniosłam się jedynie do postu przedmówcy, który zakłada, że te
            wredne żony zaprzepaszczają 'nowe wspaniałe uczucie' męża i powodują,
            że ta druga cierpi.
            Ta druga nie musi cierpieć (w cierpienie młodej stażystki też
            wątpię), ale jeśli już, to na własne życzenie.

            > Stanowczo wolę taką relację niż NIC.

            Widzisz, ja z kolei wolę NIC niż relacje z żonatym. Wiem, że wyrzuty
            sumienia by mi nie pozwoliły. Wiem, bo takich słodkich chwil też
            doświadczyłam i męczy mnie kac do dziś.
            • mruff Poker 14.11.09, 16:01
              Mogłabyś bardziej podzielić się swoim doświadczeniem w tej kwesti ?
              • poker09 Re: Poker 14.11.09, 17:20
                Mruff, jeśli chcesz poczytać banalną opowiastkę o młodej, głupiej i
                naiwnej, napisz na priv.
                Na forum nie będę się chwalić, bo nie ma czym.
    • mruff Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 14.11.09, 10:40
      Obawiam się,że machina ruszyła i ciężko będzie ją zatrzymać.

      Chyba jedyne co można zrobić to przeczekać tę fascynację koleżanką z
      pracy.
      • lonely.stoner Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 14.11.09, 16:14
        hej, ja sobie nnie wyobrazam pakowac sie w zwiazek, ale mowie w ZWIAZEK z
        znonatym/zajetym facetem i oczekiwac cos wiecej niz spedzenie wolnego czasu!! i
        to nie zawsze, bo zona bedzie i tak nr 1. Ja swego czasu, juz o tym pisalam
        wczesniej, mialam taki romans z moim bylym facetem, ktory juz wtedy ze swoja
        dziewczyna mieszkal. ALe nigdy ale to nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby
        oczekiwac czegos wiecej i zeby sobie myslec ze kiedykowliek bede na pierwszym
        miejscu. Gdybym wtedy miala taka potrzebe zeby mnie ktos kochal, troszczyl sie o
        mnie itp duperele to na bank nigdy bym sie nie wpakowala w taki uklad. To jest
        zawsze TYLKO dla przyjemnosci!!! Kobiety ktore pakuja sie w relacje z zajetym
        facetem i sobie roja bog wie co to jakies desperatki.
    • alinamariawezou Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 14.11.09, 21:09
      cześć anionaniona tak czytam te wszystkie komentarze i chyba przyda się tu małe
      podsumowanie i zebranie myśli. Rozumiem Cię doskonale, że próbujesz
      usprawiedliwić męża to naturalna reakcja człowieka kochającego i człowieka
      wogóle. Wydaje mi się, że najważniejsze są jednak intencje, przemyślenia
      własnych czynów. Założyłam taki wątek tu o moim mężu i jak źle się ostatnio
      dzieje między nami i miałam taką myśl przez chwilę "mam takiego fajnego kolegę a
      co tam należy mi się coś od życia" ale to była tylko myśl w akcie desperacji.
      Każdemu się coś takiego zdarza nawet bez wielkich problemów. Ale jak przyszło co
      do czego to wycofałam się nie umiałam zdradzić wolałam albo starać się o
      małżeństwo albo zacząć od nowa. I ten moment jest ważny świadomie wybieram
      partnera mimo chęci, myśli, zachcianek. Jeśli się dowiesz, że mąż w odpowiedniej
      chwili dał sobie spokój, to wg mnie można myśleć o przyszłości. Jeśli jednak
      tylko twoja wiedza i awantura przerwała to co się działo a nie jego "ocknięcie
      się" to jest moim zdaniem problem. Najgorzej chyba boli długotrwałe z
      premedytacją zwodzenie partnera prawda?
      • mruff Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 08:52
        Moja kumpela poznała faceta na wakacjach, przezyli wakacyjną miłość.
        Potem przyznał się,że żyje z jakąś kobietą z którą ma dziecko.
        Tamta kobieta dowiedziała się o mojej koleżance. I postawiła mu
        warunki na których może być nadal z rodziną: koniec z jego pasją
        (przez tę pasję poznał moją kumpelę) i koniec z tą "drugą" (nigdy
        nie wiadomo która jest na danym miejscu ). Efekt jest taki, że ten
        facet nie może widywać się z moją kumpelą gdyż mieszkają w miastach
        odległych o 300 km ale on WCIĄŻ dzwoni do mojej kumpeli-interesuje
        się jej życiem, problemami no i zwyczajnie potrzebuje kontaktu. To
        jest chyba gorsze od spotykania się dla seksu, prawda?
        Wtedy można usprawiedliwiać na swoją korzyść wybryki faceta, że to
        tylko seks. No ale to nie jest seks.

        Reasumując-to są naprawdę ciężkie układy gdy facet oprócz fascynacji
        seksualnej potrzebuje kontaktu/towarzystwa tej "drugiej" i nie są do
        ucięcia jednym ruchem nożyczek.

        No i po cholerę narzucono nam monogamię i 1 miłość do końca życia
        jako jedyne i prawdziwe szczęście.

        Nie rozumiem dlaczego np. 10 lat życia z facetem/mężem a potem
        rozejście to wielka porażka? Przecież to mogło być 10 dobrych lat za
        które należy być wdzięcznym a nie patrzec z goryczą i żałowac ich.
        Niektórzy nie mieli 2 dobrych roków...Przecież wszystko przemija-
        nawet uczucia i często jest to silniejsze od nas a nie celowe
        bawienie się uczuciami innych.

        Myślę,że ludzie sa zbyt chciwi. Było 10 dobrych lat to należy się
        kolejne 10 lat. A guzik prawda.
        • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 11:43
          A widziałaś oczy dziecka , które mimo wieku czuje w powietrzu "ciężką" atmosferę
          i bije się z myślami w małej główce , co teraz będzie z nim i jego życiem ?

          Nie życzę ci nigdy takiego doświadczenia ale gdybyś zobaczyła to może
          przestałabyś zadawać sobie pytanie po cholerę narzucono nam monogamię i 1 miłość
          do końca życia jako jedyne i prawdziwe szczęście.

          Może nie do końca ale jeśli dajesz życie komuś to na pewno na jakiś
          czasssssssssss ...
          • donyaa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 13:09
            Pogodzone i wyjaśnione już z mężem?
            • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 17:25
              Sama nie wiem.

              Po ostatniej rozmowie stwierdziłam, że zamykam ten temat i bez względu na to ,
              co ostatecznie postanowię nie będę się zadręczać bez końca i wałkować tego tematu.

              Przemyślałam sobie to wszystko na chłodno ( o ile to wogóle
              możliwe).Rozmawialiśmy naprawdę szczerze i mąż powiedział 1 zdanie , które dało
              mi jakąś tam nadzieję, że jednak nie zaszło to za daleko i że to nie była żadna
              "mała wielka miłość".

              Wybrał nas choć twierdzi, że o żadnym wyborze nie mogło być mowy bo ja to
              wyolbrzymiłam. Zawsze był otwarty wobec kobiet ale nigdy dotąd nie przekraczał
              pewnej granicy i nie miałam mu co zarzucić.

              Stwierdził, że jeżeli chcę to może wysłać lub zadzwonić do niej przy mnie i
              powiedzieć , że zbyt się spoufalił i tego typu rozmowy nie będą mieć więcej
              miejsca.

              Nie mam wrażenia , że przejął się tym , iż może to zepsuć relacje m-dzy nimi a z
              tego , co się dowiedziałam to on nie jest odosobniony tzn. to nie jest tak, że
              tylko m-dzy nim a nią toczy się jakaś gra. Na tej stopie jest również z innymi
              facetami, co nie powiem że nie wzbudziło niepokoju innych żon/dziewczyn/kobiet.

              Czy mu wierzę ? ... nie wiem . Nie mam na pewno wrażenia , że zatrzymuję go na
              siłę czy swoja zaborczości pozbawiam pięknego uczucia.
              • malopolll Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 18:06
                Przeczytałem wszystkie posty w tym wątku i widzę męczennicę, która
                usprawiedliwia męża w imię czegoś. Gdyby mi moja żona, którą bardzo
                kocham wywinęła taki numer zobaczyłaby mnie dopiero na sprawie
                rozwodowej. Potwierdza się teza, że niektóre kobiety są w stanie znieść
                wszystko aby facet nie odszedł.
                • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 18:29
                  Przepraszam bardzo ale do jasnej cholery nie róbmy już z siebie zdewociałych,
                  pruderyjnych niewolników !

                  A to twoje "znieść wszystko aby facet nie odszedł " ? co to jest to twoje wielki
                  "WSZYSTKO" ?

                  I kto tu powiedział, że ktokolwiek o kogos walczy i , że ktokolwiek od kogoś
                  chce odejść ?

                  Ja nie jestem na litość Boska żadna męczennicą. Nie siedzę zapłakana w domu i
                  nie smarkam w husteczkę. Napisałam tu bo chciałam poznać opinie innych na temat
                  tego zdarzenia i to wszystko. To i tak ja zdecyduję co chcę z tym zrobić więc
                  nie wygłaszaj mi tu tekstów o męczeństwie skoro mnie nie znasz i nie wiesz jakim
                  jestem człowiekiem. Skoro tak wygląda męczeństwo to pewnie nie jeden z takich
                  jak ty chciałby spędzić ze swoją żoną taki dzień jak ja dzisiaj i zapewniam cie
                  , że tak by ci się spodobało, że nie miał byś czasu na forum ...
                  • malopolll Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 19:30
                    Facet Cię zdradził emocjonalnie, a Ty zamiast pogonić go ze swojego
                    życia jeszcze go usprawiedliwiasz i tłumaczysz, jaki to wspaniały dzień
                    dziś z nim spędziłaś. Miłego życia z niewiernym facetem:) Zasługujecie
                    na siebie:)
                    • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 21:07
                      Usprawiedliwiam i tłumaczę ? A może najzwyczajniej w swiecie jestem egoistka i
                      myślę o swoich potrzebach i pragnieniach ? Może problemów nie trzeba zabierać do
                      łózka ? Jeżeli miałam ochotę na seks ( nawet z własnym mężem i nawet jeżeli
                      powtarzam jeżeli mnie zdradził i o ile to co zrobił uznam za zdradę ) to w imię
                      czego miałabym go sobie odmówić ?

                      Jakim prawem mnie oceniasz ? Nawet jeżeli to moja decyzja ? Piszesz , że
                      jesteśmy siebie warci ? tzn. , że co ??? "Karzesz" mnie za rzekomą zdradę męża i
                      to , że nie wywaliłam go na zbity pysk albo sama nie odeszłam BRAWO

                      Zakładam , że w sytuacji, w której kumpel opowiadał by ci dokładnie taka samą
                      sytuację to powiedziałbyś stary ale te baby sa przewrażliwione, z igły widły
                      robia i dopatruja sie dziury w całym. Czy te kobiety zawsze musza uruchamiać
                      swoją wyobraźnię i dopatrywać sie czegoś w niczym ?

                      Kiedy napisałam to ja, kiedy napisała to kobieta pod wpływem emocji, opisująca
                      całe zdarzenie ze swojego punktu widzenia to robisz z niej męczennicę pozbawioną
                      szacunku do samej siebie szmatę, która nie ma na tyle godności i szacunku do
                      samej siebie żeby rozwiązac problem za swojego męża kt. de fakto nic nie chce
                      rozwiązywać.

                      Również wszystkiego najlepszego, w życiu piękne są tylko chwile ...
              • donyaa Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 19:21
                No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci, żeby to co
                powiedział Twój facet (czyt. o tym że wyolbrzymiłaś sprawę) było
                prawdą ;)
        • kag73 Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 18:09
          Mruff, o to powinnas zapytac tego faceta. Dlaczego nie zdecydowal sie
          na porzucenie rodziny i zwiazanie sie z Twoja kolezanka. To moglo byc
          takie proste, Czy sadzisz, ze zona przywiazala go do kaloryfera i nie
          mogl inaczej?
          • anionaniona Re: flirt z młoda dziewczyna w pracy 15.11.09, 18:35
            Właśnie dlaczego to zawsze zonę obwinia sie i zakłada z góry , że zatrzymuje
            faceta na siłę, że broni mu wielkiej przygody zycia, wielkiej miłości, o której
            pisał któryś przedstawiciel meskiego grona.

            Skora to takie ważne dla faceta, skoro to takie wielkie uczucie , fascynacja i
            nikt w dodatku na nim nie wymusza trudnych wyborów, nie szantazuje dzieckiem ,
            nie robi z siebie cierpietnicy i niec nie stoi na przeszkodzie to dlaczego w
            przeważającej mierze jednak rodzina "wygrywa" ?

            Nas nie ogranicza ani sytuacja finansowa, ani protesty z mojej strony czy
            emocjonalne szantaże a jednak to nie ja teraz skaczę na wysokości sufitu i nie
            ja cierpię ,że coś mnie ominie i coś stracę. Nie widzę szczęścia i
            wszechogarniającej radości na twarzy mojego faceta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka