Gość: M.
IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl
24.01.04, 11:30
Umieściłem ten post na forum Mężczyzna, ale chciałbym poznać też opinie
kobiet. Będzie długo, bo muszę się komuś wygadać.
Historia banalna: jestem w związku od 4 lat i nagle pojawiła się inna... "Tę
drugą" poznałem zupełnym przypadkiem, w osiedlowym sklepie. Chemia od
pierwszego wejrzenia (a nigdy nie wierzyłem w takie rzeczy). Wszystko mnie w
niej pociągało - ruchy, głos, wkładanie zakupów do koszyka;)... Sam zacząłem
rozmowę - okazało się, że jesteśmy sąsiadami. Oblałem to zimną wodą, bo w
końcu jestem w związku i zakładałem, że ona też i jest po prostu miła. Ale po
2 miesiącach spotkałem ją na przystanku - od tego czasu zaczęliśmy coraz
częściej ze sobą się kontaktować (na stopie koleżeńskiej). Chyba się
zakochałem. Nie potrafię nawet opisać tego, co dzieje sie ze mną w jej
obecności. Pogubiłem się maksymalnie, zachowuję się jak idiota i jakiś młody
Werter. Moja dziewczyna nic o niej nie wie, paradoksalnie, staram się jej
jakby wynagrodzić to, że myślę cały czas o innej i jestem "cudownym
chłopakiem" (BTW:planowaliśmy, czy raczej planujemy wspólną przyszłość...).
Co ja robię??? Może to jakieś idiotyczne zauroczenie, a ja oszukuję kogoś mi
oddanego? Czy zdarzyło się wam coś podobnego? Jak się skończyło? Kurde, piszę
jak jakaś pensjonarka, ale sam nie wiem, co robić...
P.S. Mam 30 lat:))))