straw-berry
29.11.09, 16:29
Mój mąż jest właścicielem firmy, w której zatrudnia mnie na umowę o
pracę. Mamy rozdzielność majątkową.
Mąż zarabia kilkakrotnie więcej, jednak na wszystko składamy się po
równo i ja muszę się nieźle nagimnastykować żeby nadążyć za jego
poziomem życia; mąż decyduje że na kolację będą np. homary i ja muszę
się do tego dokładać w połowie, jeśli nie stać mnie na wakacje w
wybranym przez niego miejscu wtedy on jedzie sam. Moje zdanie bierze
pod uwagę o tyle, o ile zaproponuję coś na odpowiednim poziomie, np.
Hawaje, zamiast Tahiti, ale nie Bieszczady. Argumenty o braku
pieniędzy zbywa żartem, albo mówi że mam przekonać bank do większego
limitu na karcie kredytowej. On dobrze wie ile mi płaci, jest to
więcej niż średnia krajowa ale stanowczo zbyt mało żeby było mnie
stać na luksusy, czego małżonek nie rozumie. Na moje prośby o
podwyżkę obraża się, mówią że chcę wykorzystać sytuację osobistą aby
wywrzeć na niego presję. A on nie będzie traktował mnie inaczej niż
pozostałych pracowników. Jestem tym bardziej rozżalona, gdyż dzięki
produktowi który sama stworzyłam i wypromowałam firma (czyli mój mąż)
zarabia duże pieniądze, a ja otrzymuję z tego tylko ohłapy. Wg niego
powinnam być zadowolona, że w ogóle zostałam Product Managerem i
bardziej się starać.
Początkowo myślałam, że wszystko o.k. bo przecież nie powinniśmy
mieszać życia prywatnego z pracą, ale teraz sama już nie wiem i czuje
się podwójnie robiona w konia. Najgorsze jest to, że w moim przypadku
odejście z pracy=>rozwód a rozwód=>wypowiedzenie. To wszystko jest
tym trudniejsze, że nie mam na karku spory kredyt konsumpcyjny i
żadnych oszczędności :(