Dodaj do ulubionych

czy mogę jej zaufać?

05.01.10, 18:26
Ponieważ sam już nie wiem co mam myśleć proszę o pomoc, Wasze
opinie.Proszę o rzeczowe podejscie do sprawy i szczerość.

Po roku celibatu (z mala przygoda w srodku) postanowilem poszukac
szczescia na portalu randkowym.
Wczesniej 2 lata bylem w zwiazku, ale oboje zdecydowalismy o
rozstaniu.

W ciagu kilku dni spotkalem mila i jak mi sie zdawalo fajna kobiete.
Predko poznalismy sie przy kawie. Przypadlismy sobie do gustu.
Po tygodniu byliśmy już parą i nastąpiła miła konsumpcja ;) mila dla
obu stron.

Nie pytałem jej o przeszlosc, ona była i jest zamknieta na wiele
tematow w tym ten.
Jednak sama zaczela opowiadac ze miala przyjaciela (zonatego) z
ktora nie laczylo jej nic poza platoniczna miloscia
(sic!).Powiedziala ze ta relacja zakonczyla sie rok temu.

Nie pytalem nie drazylem tematu.
Ja powiedzialem jej o sobie i ostatnim czasie mego zycia.
Powiedzialem ze mialem w zyciu wiele (ok. 50) kobiet i byl czas gdy
bylem kobieciarzem,
seryjnym monogamistą :). Zapytala ile mialem kobiet - powiedzialem
prawde (mniej wiecej bo ciezko policzyc).
Powiedzialem ze jestem gotowy na zwiazek, oddanie, bliskosc,
intymnosc.....Zakochalem sie w niej.
Ona chyba we mnie tez.

Opowiedziala tez historie ze zaprosil ja do siebie sasiad - wpadla
na drinka :) i ze nagle urwal jej sie film i on chcial ja zgwalcic.

hmmmmm

Nie pytalem nie drążyłem tematów przeszłości.
Jako że kontrola jest najwyższą forma zaufania zerknalem w jej
komputer.

Oto co znalazlem.

Rzekomy zonaty przyjaciel okazal sie kochankiem z ktorym jezdzila m.
in. do lasu na bzykanko.
Sama prosila go o kontakty. Domagala sie zainteresowania ale i
seksu. Godzila sie na swa role i tkwila w niej 2 lata.
Rozstala sie z nim (przynajmniej tak wyszperalem) 3 dni pzred
poznaniem mnie. Tydzien pzrzed poznaniem mnie bzykala sie jeszcze z
nim w lesie i wzdychala do niego.

Rzekomy sasiad gwalciciel okazal sie gosciem do ktorego poszla bo
miala ochote na seks, on ja bzyknal i z jakiegos powodu odtracil i
nie chcial jej znac.

Wiem, wiem jestem swinią ze czytam nieswoja korespondencje.
Zrozumcie jednak ze nie chodzi mi o ocenianie jej w sensie moralnym.
Chodzilo mi o poznanie jej i upewnienie ze moge jej ufac, jako ze
myslimy wspolnym zyciu.

Pikanterii dodaje fakt ze jej byly kochanek zonaty mieszka w bloku
obok i jego okna wychodza na okna jej mieszkania. Dzieli ich
odleglosc 30 m ;)


Czuje sie delikatnie mowiac niefajnie idac do jej 2 blokowego
malutkiego zamknietego osiedla - jakos mi nieswojo gdy mysle ze ona
sie tak jako to powiedziec, troche puscila.

Gdy to "odkrylem" posadzilem ja i zapytalem czy to faktycznie byla
znajomosc platoniczna i nie bylo seksu. Nie wiedziala ze wlamalem
sie do jej komputera.
Zapierala sie caly czas. Tworzyla historie, klamala. Dopiero gdy
powiedzialem ze czytalem jej korespondencje odpuscila....


Nie oceniajcie mnie zle. Kocham ja i bardzo mnie to niepokoi. Na
poczatku znajomosci wylaczala telefon.

Nie wiem co mam myslec. Bardzo mi zle. Wiem ze i ja nie bylem
swiety, ale czemu ktos mnie nawet niepytany oklamal, po co?
Pewnie czula iz gdybym to wiedzial nie wszedl z nia w glebsza
relacje.....

Jestesmy oboje po 30stce, ona ma dziecko z dawnego malzenstwa.

Prosze i facetow i kobiety o opinie.
Bardzo dziekuje i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:30
      benitomario napisał:

      > Prosze i facetow i kobiety o opinie.

      stąpasz po cienkim lodzie, ja bym odpuścił, bo czymże jest związek bez zaufania?
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:41
        no tak, masz rację - jednak zastanawiam się czy to nie moja paranoja

        moze rozdmuchuję nieistniejacy problem

        majac jednak spore doswiadczenie z kobietami, wiem ze to zle wrozy
        • wicehrabia.julian Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 19:26
          benitomario napisał:

          > majac jednak spore doswiadczenie z kobietami, wiem ze to zle wrozy

          pożyjesz zobaczysz, ale bądź czujny jak pies podwójny - kłamie, a to w mojej
          opinii ją dyskwalifikuje, bo przecież kłamać nie musiała - po co opowiadać takie
          historie
    • pretensjaa Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:32
      on ja bzyknal i z jakiegos powodu odtracil i nie chcial jej znac.


      Z jakiegoś powodu... ? Hie, hie. Wcale mu się nie dziwię.
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:35
        pretensjaa napisała:


        > Z jakiegoś powodu... ? Hie, hie. Wcale mu się nie dziwię.

        mozesz nieco jasniej? ;) dzieki
        • barbaraanna3 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:41
          Stary, sam zaliczałeś panienki na prawo i lewo - no sorry, ale podchodzisz pod
          męską wersję "puszczalskiej", w dodatku grzebiesz w czyjejś korespondencji i
          jeszcze masz takie dylematy?
          Może trochę przeholowała, może wstydziła się poprzednich związków, może dopiero
          teraz wchodzi w tryb stałych związków, może cokolwiek...
          Nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.
          • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:43
            barbaraanna3 napisała:

            > Stary, sam zaliczałeś panienki na prawo i lewo - no sorry, ale
            podchodzisz pod
            > męską wersję "puszczalskiej", w dodatku grzebiesz w czyjejś
            korespondencji i
            > jeszcze masz takie dylematy?
            > Może trochę przeholowała, może wstydziła się poprzednich związków,
            może dopiero
            > teraz wchodzi w tryb stałych związków, może cokolwiek...
            > Nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.


            owszem, masz dużo racji....
            jednak ja nikogo nie okłamywałem, nie zakłamywałem rzeczywistości....
            wolalbym zeby albo nic nie mowila albo powiedziala jak było

            obawiam sie ludzi ktorzy konfabuluja zwlaszcza w dziedzinie zwiazków
            miedzyludzkich
            • nglka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:48
              benitomario napisał:


              > owszem, masz dużo racji....
              > jednak ja nikogo nie okłamywałem, nie zakłamywałem rzeczywistości....
              > wolalbym zeby albo nic nie mowila albo powiedziala jak było

              I widać dobrze zrobiła, skoro nawet po grzebaniu w jej korespondencji uważasz ją za zwykłą dziwkę.
              Żal.
              Odpuśc ją sobie i tym samym zrób miejsce lepszemu.
              • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:52
                nie oceniam jej
                nie wiem czemu uzywasz takich slow

                po prostu mysle o przyszlosci z nią a majac za sobą malzenstwo
                (bylem baaardzo mlody) i puszczalska zone mam swoje racje

                dodatkowo moje doswiadczenie mowi mi ze kobiety potrafia b. dobrze
                klamac...

                • nglka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 19:06
                  No jak jej nie oceniasz? Stwierdziłeś, że się puściła.
            • policjawkrainieczarow Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 20:32
              > wolalbym zeby albo nic nie mowila albo powiedziala jak było


              doswiadczenie ludzkości uczy, ze gó... prawda.
              Wielu ludzi ma w swoich zyciorysach tego typu epizody (rowneiz jakeis seksualne,
              o ktorych chcieliby sami zapomniec) i nie znam nikogo, kot by sie pucowal z
              przechwalaniem w temacie, zwlaszcza w sytuacji, w ktorej nastapily one przed
              poznaniem potencjalnego partnera.
            • anais_66 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 23:42
              benitomario napisał:

              > jednak ja nikogo nie okłamywałem, nie zakłamywałem
              rzeczywistości.... wolalbym zeby albo nic nie mowila albo
              powiedziala jak było

              Nie oceniam, nie znam Was i nie jestem wróżką jakich tu wiele...
              Ale pamiętaj, że facetowi "wypada" bzykać na lewo i prawo, kobiecie
              nie... Wciąż obowiązują takie stereotypy. On macho, ona dziwka.
              Zgadzam się jednak, że mogła w ogóle nie wspominać o poprzednich
              znajomościach.
              • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 00:12
                zgadzam sie z Toba ze pewnie troche hołduje tym stereotypom

                mam jednak prawo znac moja kobiete i np nie chciec takiej ktora
                krecila z zonatym

                mam stanowczo prawo nie chciec takiej kobiety

                tak jak ona ma prawo nie chciec faceta z duzym przebiegiem jakim
                jestem

                czy wolalybyscie bzykacza ktory zdradzal kobiety czy kogos
                porzadnego i poukladanego?

                zaklamaniem jest potepianie mnie, kazdy szuka bezpieczenstwa i
                oparcia w drugim czlowieku
                • qw994 Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 06:32
                  Nie rozumiem, to jakaś licytacja, kto jest bardziej porządny?
                  • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 11:43
                    jesli nei rozumiesz, oznacza to iz pytanie nie jest skierowane do
                    Ciebie :)
    • poecia1 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:45
      I Tobie i jej zwyczajnie nie można ufać. A Ty nie ufałeś jej od
      początku skoro przeczytałeś jej korenpondencję. Nie wiem co gorsze
      jej troche infantylne kłamstwa czy Twoje wścibstwo.
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:48
        mi mozna zaufać
        mimo ze jestem przystojnym zadbanym facetem i mam powodzenie jestem
        wierny i chce być wierny

        chce miec zone, kochac ja i dbać o nią...

        nie rozumiem dlaczego ludzie kłamią...
        • nglka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:51
          benitomario napisał:

          > mi mozna zaufać
          > mimo ze jestem przystojnym zadbanym facetem i mam powodzenie jestem
          > wierny i chce być wierny

          Masz skrzywione pojęcie zaufania. Gdyby można było Ci zaufać nie grzebałbyś w nie swoim sprzęcie. w zasadzie niczym nie różnisz się od kolesia, ktry grzebie komuś po szufladach.
        • poecia1 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:52
          A ja nie rozumiem dlaczego grzebią innym w poczcie. Poza tym z tego
          co napisałeś wcale nie wynika, że dziewczyna może być niewierna
          tylko, że chciała się głupio przyznaję "wybielić" przed Tobą. Może
          jej zależy.
        • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 11:05
          Narcyz?
          • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 11:33
            facet ktory o siebie dba i uprawia sport

            lepiej byloby gdybym byl zapszczonym brzuchaczem
            • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 19:54
              Nie , ale czasem lepiej nie uprawiac takiej autoprezentacji.
    • nglka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:47
      benitomario napisał:


      > Powiedzialem ze mialem w zyciu wiele (ok. 50) kobiet i byl czas gdy
      > bylem kobieciarzem,


      > Czuje sie delikatnie mowiac niefajnie idac do jej 2 blokowego
      > malutkiego zamknietego osiedla - jakos mi nieswojo gdy mysle ze ona
      > sie tak jako to powiedziec, troche puscila.

      He he he hehe
      Haha ha
      Buahaha :-)
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:50
        nie wiem co Ci napisac
        pewnie masz sporo racji

        dziekuje za szczerosc!
    • figgin1 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:47
      Głupia baba. Zadaje się z gościem, który jest złodziejem i hipokrytą. Powinna
      kopnąć cię w dupę.
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:49
        nie jestem zlodziejem, czy hipokrytą to nie wiem ;)

        z pewnoscia nie kłamię
        • nglka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:53
          benitomario napisał:

          > z pewnoscia nie kłamię

          czyli jak rozumiem przyznałeś jej się od razu do tego co zrobiłeś? tylko nie pisz, że ukrywanie prawdy to nie kłamstwo bo dokadnie właśnie jest nim...
          • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:54
            tak, tego samego dnia z nia rozmawialem
        • figgin1 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 20:14
          benitomario napisał:

          > nie jestem zlodziejem, czy hipokrytą to nie wiem ;)

          Oczywiście, że jesteś złodziejem, kradzież korespondencji to też kradzież. A co
          do hipokryzji to sam sobie odpowiedz.
    • mrs.solis Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:52
      Mysle,ze nie ma lepszego polaczenia niz erotoman z nimfomanka.
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 18:53
        ha - doskonaly wniosek

        problem polega na tym ze erotomanem bylem
        zastanawiam sie czy ona tez zakonczy bzykanie sie w lesie czy nie :)
        hehe
    • devilyn Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 19:03

      "Jako że kontrola jest najwyższą forma zaufania zerknalem w jej
      komputer."

      Po 1: Za coś takiego to wyleciałbyś razem z drzwiami ...

      Po 2: Po drugie szczera rozmowa może Wam wiele wyjaśnić.

      Po 3: 1 i 2 w zupełności wystarczy.
    • tarantinka Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 19:03
      przecież ta kobieta chciała kogoś poznać żeby się uwolnić od tego
      kochanka - padło na ciebie i tyle. Zadnej miłości tu nie ma. Nie
      zakochuj się po tygodniu znajomości, lepiej zwolnić tempo - wtedy
      grzebanie po kompach jest niepotrzebne. Oboje jesteście okropni,
      normalnie nie dobrze mi jak to czytam, - Ty szedłeś do łózka z kim
      popadnie, ona zna facetów więc wie czego mówić nie można, ty
      gzebiesz w kompie, prawda wychodzi na jaw, ona kłamie - no po prostu
      jest to tak żałosne że po co to ciągnąć ???. Normalnie jakość tego
      potencjalnego związku jest - słów mi brakuje, nie chcę się jakoś po
      chamsku wyrażać. Jedno jest pewne dziewczyna jest ładna bo ja
      sąsiadzie podrywają a ty jesteś ślepy, że nie widzisz jak manipuluje.
    • puma_z_gminy_biala Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 19:17
      Nieźle sobie poczynała. Ty też. Ani ty nie masz powodu żeby jej
      ufać, ani ona tobie. Jesteście siebie warci. Może ona więcej niż ty -
      zależy ilu miała tych facetów. I nie grzebała w twojej
      korespondencji. Ale z takim przebiegiem jak twój nie masz prawa
      oczekiwać że w nagrode dostanie ci sie wcielenie cnoty. Najlepiej
      zostań już sam :)
      • devilyn I kup sobie kota! Nt. 05.01.10, 19:29

    • 1rape1 50kobiet :) Powinienes sie leczyc 05.01.10, 19:20
      i to nie na głowę.
      • sarawi Powinienes sie leczyc 05.01.10, 20:06
        Co za idiotyczne pytanie - jak mam jej zaufac? ... A JAK ONA MA
        TOBIE ZAUFAC ??? Takie straszne biedactwo z Ciebie ... Jakbym
        uslyszala, ze koles przelecial kilkadziesiat kobiet, to bym sie go
        wystraszyla i na dzien dobry nie miala do niego zaufania, bo
        jasssne, i nagle poznal MNIE i sie zmienil ... hahaha ... A to co
        zrobiles, bylo zalosne.
        • kirkunia Re: Powinienes sie leczyc 05.01.10, 20:38
          Eee tam... nie róbcie z chłopaka jakiewgoś erotomana. 50 kobiet to
          nawet nie jest 1 na tydzień prze 1 rok...
          • maitresse.d.un.francais Re: Powinienes sie leczyc 05.01.10, 20:50
            50 kobiet to
            > nawet nie jest 1 na tydzień prze 1 rok...

            Facet, który ma 50 kobiet w ciągu roku, jest u mnie skreślony.
            • 1rape1 zdajecie sobie 06.01.10, 10:50
              Zdajecie sobie sprawę ile on musiałby pieniędzy na nie wydać :)
              A z pracy w markecie sporych pieniędzy nie ma,no może trochę czasu po robocie
              ma.
    • maitresse.d.un.francais "Tydzień przed poznaniem ciebie bzykała się" 05.01.10, 20:47
      A jak długi powinien być okres celibatu PRZED POZNANIEM CIEBIE, żebyś raczył się
      nie czepiać?

      A gdyby ci wprost powiedziała, że miała 50 kochanków, to co? Seksualność kobieca
      jest w naszej kulturze inaczej oceniana niż męska. Nie zauważyłeś do tej pory?

      • alpepe Re: "Tydzień przed poznaniem ciebie bzykała się" 05.01.10, 20:52
        ciekawie piszesz, bo jak ja to czytałam, to miałam wrażenie, że watkodawcy
        najbardziej przeszkadza to, że ta Pani jest jak radio Erewań.
        • maitresse.d.un.francais Re: "Tydzień przed poznaniem ciebie bzykała się" 05.01.10, 20:57
          że ta Pani jest jak radio Erewań.

          To zostało mu wytłumaczone w drugim zdaniu mojego postu.

          A uwaga o bzykaniu tydzień przed poznaniem naszego wspaniałego autora rzuciła mi
          się w oko.
          • benitomario Re: "Tydzień przed poznaniem ciebie bzykała się" 06.01.10, 08:36
            nie wiem, po prostu uwazam ze to objaw pewnego pogubienia
            emocjonalnego i jakiejs rozpaczy, nie mowie ze to kure...stwo

            chcialbym byc z kims kto jest w miare poukladany, mowi robi i mysli
            to samo, bo ja tak mam
        • benitomario Re: "Tydzień przed poznaniem ciebie bzykała się" 06.01.10, 08:34
          tak, przeszkadza mi klamstwo i manipulacja

          nie jej kochanek jeden czy drugi
          klamstwa zawsze zle wroza, prawda dobrze...
    • kozica111 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 20:56
      Gdyby nie powiedziała jakie miała przygody- wygląda na to ze rozpaczliwie
      poszukiwała miłości, to byś uznał że coś ukrywa...zmieniła trochę wersje by się
      wybielić ale posrednio poinformowała o związkach.Ty oceniasz innych po sobie
      wiec grzebiesz, szperasz, masz traumę po żonie i zaniżoną samoocenę wiec
      węszysz....Ty nikomu nie możesz i nie zaufasz ale to twój problem a nie jej...
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 08:37
        to jedna z mozliwosci w jej przypadku - tak mysle
        jesli chodzi o mnie to niestety masz duzo racji
    • sar36 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 20:59
      Nie wiem, czy to nie wymyślona historia, ale zakładając, że nie, to ja akurat
      oceniam Cię źle.

      Qrva, żeby ryć komuś w kompie??? I po ch... Ci ta wiedza? Lepiej Ci teraz z nią?

      Ją - żeby było w miarę symetrycznie - też oceniam źle (kłamstwo). Ale o ile ją
      mogą trochę zrozumieć (stereotypy, obawa przed oceną), to Ciebie - nie za
      bardzo. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

      No nie wiem - może się dogadacie i się poukłada, czego Wam życzę.
    • evitka32 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 21:23
      Nie wierze ze macie po 30 lat -dziecinada na 4 fajerki:)))

      Szkoda gadac...jedno nie lepsze od drugiego mysle ze razem wam
      dobrze bedzie:))))

      A teraz na powaznie:
      DOJRZALOSC nie zajmuje sie przeszloscia
    • qw994 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 21:36
      Fatalnie o niej świadczy, że kłamała, zamiast po prostu milczeć. Ale ty...
      Jesteś paskudny. Po prostu paskudny.
      • bugmenot2008_2 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 22:27
        To co można powiedzieć o tych wszystkich osobach w związkach
        sprawdzających telefony swoich partnerów?
    • hermina26 Re: czy mogę jej zaufać? 05.01.10, 22:14
      Hmmm

      No trudna sprawa!


      Nawet nie wiem jak się do tego odnieść, bo oboje jesteście zepsuci
      moralnie!

      Ona kłamie, puszcza się z kim popadnie, jest desperatką, erotomanką,
      wymyśla bzdurne historyjki, kombinuje!

      Ty kłamiesz, puszczasz się z kim popadnie, jesteś desperatą,
      erotomanem, kombinujesz! Nie wiem tylko czy wymyślasz bzdurne
      historyjki!

      Generalnie to oboje macie problem ze stworzeniem związku - bo
      związek opiera się na sympati, przyjaźni, zaufaniu, szacunku i
      miłości! To są raczej uczucia "wyższe" i wydaje mi się, ze Wy ich na
      ten czas i na ten związek nie jesteście w stanie wykrzesać!
    • anus-hka Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 08:49
      No cóż szczerze mówiąc jesteście siebie warci i bardzo do siebie
      podobni : powinno sie Wam udać....
      • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 08:57
        anus-hka napisała:

        > No cóż szczerze mówiąc jesteście siebie warci i bardzo do siebie
        > podobni : powinno sie Wam udać....


        wyczuwam nutkę sarkazmu
        nie wiem czy jestesmy podobni

        nigdy nie zdradzalem kobiety, nie kłamałem również
        zawsze byłem i jestem szczery
        jestem naiwny w sensie ze zawsze mi sie wydaje ze inni tez tak mają
        niestety tak nie mają
        realizuja swoje strategie i plany....

        moje bujne zycie zakonczylem 4 lata temu, ani za tym nie tesknie ani
        nie jestem z tego dumny
        • wacikowa Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:05
          Rzuć kobietę niech się bzyka na zdrowie bo przy Tobie uschnie.
          A Ty wstąp w szeregi PiSu tam docenią Twoje wsadzanie nosa w cudze sprawy a może
          nawet zostaniesz agentem Tomaszem:)
          • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:07
            :)
            nie lubie PIS
        • anus-hka Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:24
          Zaletą jest szczerość - może powymagajcie jej od siebie jak to
          wytrzymacie to może wtedy....jest przcież jeszcze Twoja miłość do
          niej....a ona co Ci daje w zamian???
    • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:03
      moge teraz powiedziec jedno - oddalbym 1000 kobiet za jedna ktora
      mnie szczerze pokocha...

      1000 wagin za jedno gorące serce

      mialaby mnie na wylacznosc, kiedy chce i jak chce, moglaby mnie
      sprawdzac szperac i kontrolować, gdyz bylaby to slodka cena za jej
      zaangazowanie

      moze w drodze zycia spotkalem taką lub takie i ich nie zauwazylem?
      nie wiem, moze zlamalem jej serce i nawet o tym nie wiem?

      moze po prostu skupiam sie na tych, ktore krecily oszukiwaly i
      kombinowaly




      nazywajcie mnie jak chcecie, oceniajcie

      wiem jedno - spotkanie kogos takiego to prawie niemozliwa sprawa

      wiem wiem - o facetach pewnie mozna tak samo powiedziec, ze prawie
      niemozliwe jest spotkac kogos fajnego

      tak czy inaczej dzieki za te wszystkie Wasze opinie, za to ze
      poswieciliscie mi chwilę


      ja postanowilem powsciagnac swoje emocje i zaangazowanie i
      przygladac sie jej
      intuicyjnie jednak wiem ze powoli wycofam sie z tej znajomosci
      bez dramatow i scen...

      czas pokaze co będzie

      milego dnia

      benitomario
      • kasiazda1977 jedno mnie dziwi 06.01.10, 09:09
        jak to jest benito, ze ty po tylu kobietach, dzikim seksie,
        przygodach i innych tam zawirowaniach, NAGLE stales sie taki
        swietoszkowaty ulozony grzeczny i stabilny jakby nigdy nic. Zadziwia
        mnie to bo nie wierze osobiscie w NAGLE przemiany tgeo typu. Stalo
        sie cos w przeszlosci ze sie tak nagle obudziles? CZy byles juz taki
        zawsze tylko miales ODLOTY i sobie odbijales? Cos nie chce mi sie
        wierzyc ze ty taki FAJNY CHLOP jestes.....
        • benitomario Re: jedno mnie dziwi 06.01.10, 09:13
          zmeczylo mnie to, zrozumialem ze szukam milosci i bezpieczenstwa
          przemierzajac swiat

          nie demonizujmy - 50 kobiet w 10 lat to 5 rocznie
          czy to brzmi strasznie?

          przemiana jest mozliwa, nie tylko ja jestem jej przykladem
          jest wiele osob ktory duuuuzo bardziej dziko zyly niz ja i sa
          szczesliwymy pantoflarzami
          • moniskap Re: jedno mnie dziwi 06.01.10, 11:36
            ta kobieta raczej ,,nieudomowi,, Cię
      • wacikowa Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:10
        No widzisz sam sobie odpowiedziałeś:)
        Jeśli już masz takie dziecinne pytania odnośnie kobiety tzn,że nic z tego nie
        będzie.
      • qw994 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:16
        To smutne, że "zaufanie" w związku jest dla ciebie jednoznaczne z prawem do
        kontrolowania i szperania w nie swoich rzeczach. Jeśli masz takie podejście, to
        czarno widzę twoją przyszłość, jeśli chodzi o znalezienie ukochanej kobiety. Bo
        ja, gdybym się dowiedziała, że mój nowy chłopak włamał się do mojej skrzynki
        e-mailowej, to nie chciałabym go znać.


        > intuicyjnie jednak wiem ze powoli wycofam sie z tej znajomosci
        > bez dramatow i scen...

        Ach, to chodzi o to, żeby sobie jeszcze pobzykać niczego nieświadomą dziewczynę?
        Skoro jesteś taki prawdomówny, to dlaczego nie przyznasz się do włamania do maila?
        • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:18
          nie czytasz dokladnie
          powiedzialem jej ze to zrobilem :)
      • hermina26 Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 09:50
        benitomario napisał:

        > moge teraz powiedziec jedno - oddalbym 1000 kobiet za jedna ktora
        > mnie szczerze pokocha...
        >
        > 1000 wagin za jedno gorące serce
        >

        To jeszcze chłopie musisz sobie trocher pobzykać, bo na razie masz
        na stanie tylko 50 wagin, więc deklaracja o oddawaniu tysiąca jest
        chyba przedwczesna:)
        • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 11:45
          coż można rzec na to co napisalas, okresla to sposob Twojego
          myslenia i tyle, jest mi on stanowczo obcy
    • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:10
      hehe
      wiekszosc kobiet potępia moje szperanie (zrobilem to raz)

      kazda kobieta z ktora zylem w zwiazku trzepala moj telefon, komputer
      oraz kieszenie
      regularnie gdy nie widzialem, one nawet nei wiedzialy ze wiem ;)

      pozwalalem im na to, skoro bylo to im potrzebne

      ciekawe ze wszystkie tutaj sie tym brzydzicie...


      gdy rozmawiam z kolegami to 80 proc ich kobiet/zon ich sprawdza na
      rozne sposoby

      coz, byc moze jestem zaklamany nieco, ale czy tylko ja?
      • haalszka Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 10:00
        a mnie zastanawia jedna sprawa... po ciula opowiadacie o swoim bylym zyciu?
        Mnie jestli ktos pyta mowie tylko stan faktyczny. tak bylam z tym i tym i tym
        wtedy i wtedy. Koniec kropka. Po co grzebac w przeszlosci? co ciebie obchodzi
        czy spala z sasiadem czy bratem czy zonatym czy gejem?
        Matko i ty mowisz ze masz 30 lat? Zachowujecie sie oboje jak nastolatki.... Ja w
        zyciu bym nie zapytala faceta o byla o to ile mial kobiet itd. To przeszlosc,
        dzis jestem ja i on.

        A czemu mam taka postawe? bo ludzie sie zmieniaja na kazdym etapie zycia, sa
        sprawy z przeszlosci ktore teraz wydaja sie bledem i pracujemy nad nimi, sa
        sprawy ktorych sie wstydzimy dzis z perspektywy czasu i wolimy o nich nie mowic,
        zostawiamy dla siebie.
        A ty pedzony swoja skrajna ciekawoscia sam zagoniles sie w kozi rog i bardzo ci
        tak dobrze. Teraz musisz siedziec i analizowac czy zonaty juz odstawiony czy
        nie. Troche dojrzalosci i pozwolmy innym miec przeszlosc, moze to tylko dla nas
        procentowac.
        Powodzenia!
        • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 10:04
          masz rację, wiem
          chodzi o to ze nie kazdy sie uczy, nie kazdy chce sie zmieniac

          ja sie zmienilem i zmieniam...
          tylko nie wiem czy ona umie, chce i czy moze

          niestety rozni nas wiele, w tym powiedzmy delikatnie poziom
          intelektualny, swiadomosci, wiedzy i ciekawosci swiata, otwartosci

          jestesmy tu troche na przeciwstawnych biegunach, ot i zagwostka ;)
          • haalszka Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 06:24
            nareszcie mowisz jak czlowiek..
            widzisz masz odpowiedz zbt duza roznica intelektualna.

            A mowia ze kobietom jest trudniej odejsc i sa bardziej toksyczne z checia
            zmianiania partenra pod swoje wyobrazenia..

            Zasatanow sie, bo jesli ktos nie uczy sie na swoich bledach moze nigdy nie
            bedzie chcial tego robic.
            Powodzenia
      • devilyn Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 20:11
        80% to nie wszystkie.
    • lolcia-olcia Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:11
      Nie wierz nigdy kobiecie!!!

      > Wiem, wiem jestem swinią ze czytam nieswoja korespondencje.
      Tak jesteś świnią
    • cioccolato_bianco Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 09:46
      ani Ty jej, ani ona Tobie.
      ona kłamie, a Ty szpiegujesz.
    • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 10:36
      Rozuimiem ze to pytanie retoryczne?
      Ktos kto kocha , nie klamie!
    • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 10:41
      dodam tylko ze jestem majetnym czlowiekiem
      niestety nie krylem sie z tym....

      to tez moze grac role i "indukowac" jej uczucia hehe
      sa kobiety ktore maja mokro na mysl o bogatym facecie

      ot zycie w swej najprostszej i trudnej zarazem formie :)

      teraz czekam na kolejny kubel pomyj na moja naladowana stereotypami
      glowe

      • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 10:58
        Mokro na mysl o bogatym facecie? Prowokujesz to i masz jak masz.
        Skoro sie nie kryjesz ze swoim bogactwem , nie licz na to , ze ona
        poleciala na ciebie jako ciebie. Poza tym tyle kobiet w twoim zyciu
        swiadczy o tym , ze swiadomie wykorzystywales swoj status
        i 'zaliczales' jak leci. Kiepsko to wyglada.
        Myslisz , ze kasa jest najwazniejsza? Jesli tak , to tu dostrzegam
        stereotyp. Smutny.
        • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 11:03
          obnoszenie sie z pieniedzmi to nie jest to co robie
          zyje normalnie jak dla mnie, korzystam z tego na co ciezko
          pracowalem latami

          pieniadze nie byly i nie sa dla mnie najwazniejsze
          mam je bo lubie to co robie i przynosi mi profity

          co do stereotypow to niestety wiele kobiet mysli w ten sposob - rany
          czy tak ciezko ot pzryznac?

          mam kolegow, sam takie kobiety widzialem i spotykalem

          oczywiscie nie wszystkie, wiem to....

          czekam na kolejne zj...bki :)
          • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 11:11
            Dziwne. Znam bogatycgh mezczyzn , a jakos mokro nie mialam. Wyobraz
            sobie , ze musi byc cos szczegolnego w mezczyznie. Kasa tym nie
            jest , pewnie dlatego , ze dla mnie kasa nie jest wazna. Moge byc
            biedna jak mysz koscielna i nie mam parcia na kesz.
            Korzystanie z tego na co pracowales , a wykorzystywanie tego w celu
            zaciagniecia do lozka to dwa rozne podejscie do kobiet.
            > czekam na kolejne zj...bki :)
            To nie czekaj na to ode mnie.
            • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 11:58
              to ze jestes inna nie implikuje ze tak fajne nastawienie maja
              wsyzstkie kobiety
              kobiety sa rozne...
              • kitty_cat123 Re: czy mogę jej zaufać? 07.01.10, 14:56
                Faktycznie! Zapomnialam ze kazda kobieta jest inna i jedyna w swoim
                rodzaju;)
      • devilyn Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 20:13
        Nie oceniaj innych swoją miarą, może Tobie się robi mokro bo myślisz
        o swojej kasie i na łeb Ci padło całkowice...
        • benitomario Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 23:20

          nie, lubie wygodnie zyc i doceniam siebie i swoja duza prace ktora
          wlozylem aby miec finansowy spokoj

          nie musisz sie czuc urazona bo skoro ty jestes inna to nie o Tobie
          pisalem

          nie wszystko trzeba zaraz brac do siebie :)
    • ramka2 Re: czy mogę jej zaufać? 06.01.10, 11:14
      Jesli to prawda co o niej odkryłes w komputrze to oboje jesteście
      żałośni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka