natalii24
13.01.10, 08:55
Jestem w takim nastroju, że chyba musze sie wygadać. Jesteśmy ze sobą od ponad
dwóch lat. Wszystko było ok, pół roku temu chciał żebyśmy sie zaręczyli,
stwierdziłam jednak, że powinniśmy jeszcze trochę poczekać. Otstanio coś się
zaczęło psuć (zaczęło się od jego depresji, którą nota bene zawsze w zimie
przechodzi).Wczoraj jednak dowiedziałam się m. in., że on czuje się
ograniczony, musi w końcu obronic doktorat, przygotować się do egzaminów
aplikacyjnych (jest na dwóch aplikacjach) i ma sporo na głowie ( 2 prace), a
przez to, że bił się z myślami na temat naszego związku nie byl w stanie przez
ostatni czas przygotować sie do obrony. Szczerze mówiąc jestem trochę
zdziwiona, bo cały czas go dopingowałam, fakt, że czasami mówiłam, żeby trochę
zwolnił, bo to źle sie skończy chociażby dla niego. Nie można w końcu miec
ciągle tylko jednego -dwóch dni wolnych w miesiącu, bo to nienormalne. On
teraz podobno czuje się przytłoczony, ale doszedł do wniosku, że na chwilę
obecną nie widzi szans dla tego związku. Nie jestem osobą nachalną, ani
małolatą (mam więcej niż 25 lat), prawie w ogóle sie nie kłóciliśmy, mamy
podobne zainteresowania, ale tak sie zastanawiam, czy problem nie lezy zcasami
po jego stronie i czy on być może nie próbuje mnie obwiniac o swoje
niepowodzenia typu odkladaną ciągle obronę)? W każdym bądź razie na razie mamy
dać sobie spokój z pogłębianiem związku i zobaczyc co dalej wyniknie.