Dodaj do ulubionych

Jak odejść

IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.02.04, 15:52
Przypuszczam, że powielam wątek. Jak się odchodzi? Jak się kończy związek?
Skoro wiem, że czuję się niedobrze, niedopieszczona, zaniedbana (jakie
powody - to nieistotne tutaj, ważne że wystarczające). Właściwie już
postanowiłam, spakowałam go, a zdrowy rozsądek (i ludzie dookoła)podpowiada,
że to jedyne wyjście dla mnie i dla niego, nie potrafię spokojnie
zrezygnować, choćby dla jego dobra, żeby też się otrząsnął. Wiem, że to do
niczego nie prowadzi, nie wyobrażam sobie rodziny z nim, ale półtora roku
razem sprawiły, że w jakiś sposób się uzależniłam. Mój egoizm triumfuje, ja
wiem o tym i czuję się podle. To pewnie lęk przed samotnością (przyznałam się
do tego), brak drugiego ciała w nocy.
Jestem samolubna.
Obserwuj wątek
    • Gość: AniaWarszawa Re: Jak odejść IP: *.acn.pl 06.02.04, 15:57
      Każdy jest egoistą...tylko nie każdy potrafi to przyznać.

      Skoro masz wątpliwości...wyobraź sobie sytuację odwrotną.Gdyby to on postanowił
      odejść,martwiłby się jak sobie z tym poradzisz i czy się otrząśniesz?

      Samotność samemu da się oswoić.Samotność w związku nie.
    • Gość: nebbia Re: Jak odejść IP: 217.96.7.* 06.02.04, 16:29
      skoro nie jesteś pewna, to przemyśl sprawę jeszcze raz. Nie słuchaj nikogo z
      otoczenia - koleżanki, przyjaciółki - one naprawdę nie są Tobą i nie weidzą w
      jaki sposób myślisz. "Nie szukaj osoby, z którą jesteś w stanie żyć, lecz
      takiej, bez której żyć nie możesz." Może czas "odpocząć" tylko od siebie, przez
      jakiś czas i zastanowić się, co naprawdę Was łączy?
      Przemyśl to jeszcze raz...
      • lena_magda Re: Jak odejść 09.02.04, 17:13
        "Nie szukaj osoby, z którą jesteś w stanie żyć, lecz takiej, bez której żyć
        nie możesz."


        To piekne i bardzo bardzo prawdziwe...
    • Gość: ja Re: Jak odejść IP: *.ny5030.east.verizon.net 06.02.04, 17:12
      ja mam bardzo podobny problem,
      z chloapkiem jestem z przerwami malymi 4 lata!!!! jest mi dobrze, kocham go, i
      jeszcze niedawno bylam nim niezle zauroczona. zmienilo sie po tym jak moja
      mama oficjalnie oswiadczyla, ze go nie akceptuje (z jej powodow). wyslala mnie
      do wrozki, ktora mnie przekonywala-ze nie jest dla mnie odpowiedni(tak
      wyczytala z kart- nie rozmawiala z mama na ten temat ), ze owszem kocha mnie
      itd -ale, ze jest to "chra" milosc. jak wychodzilam od wrozki-ta kazala mi
      obiecac,ze nie wyjde za niego za maz (albowiem bede bardzo nieszczesliwa)
      wiesz, czulam sie jak pobita. kocham go-a z drugiej strony slysze glos matki,
      wrozki itd i nie moge uwierzyc, w to co mi powiedzialy.
      po prawie 2 latach od tego faktu-nadal jestem z nim. ale teraz nie moge sobie
      wyobrazic malzenstwa z nim (z moich powodow). z drugiej strony tak sie do
      niego przyzwyczailam,ze nie potrafie odejsc.on mnie kocha-czuje to.nie chce go
      zranic odchodzac-a nawet gdybym chciala odejsc-to wiem ze mi nie pozwoli, ze
      bedzie walczyl -bowiem za bardzo mnie kocha. ja czuje, ze go kocham-ale z
      drugiej strony czesto wyobrazam siebie u boku kogos innego. wiem,ze jest to
      podle-ale tak wlasnie sie czuje. zaplatana. i co o tym myslisz?
      • Gość: kaja Re: Jak odejść IP: *.net 08.02.04, 20:53
        No to idż do wróżki.:)
        • aynur wrozka 09.02.04, 14:15
          Otoz to.Idz do wrozki tylko nie do tej samej.
    • Gość: anai jak odejsc? z klasa IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 09.02.04, 00:35
      pytasz jak odejsc, wiec chyba juz decyzje podjelas. gdyby zapytala "czy"
      odejsc, to bym poradzila, nie niesz nczego, czego potem nie bedziesz
      mogla odbudowac. nie rozstawaj sie ze zloscia, bo bedziesz miala wyrzuty
      sumienia, ze wykrzyczalas cos w gniewie. nie odchodz bez pozegnania,
      bo taka ucieczka jest dobra na krotka mete. ani Ty, ani on nie bedziecie
      mieli wtedy jansosci sprawy, dlaczego tak naprawde zniknelas z jego
      zycia. nie odchodz w placzu, bo bedziesz sobie wyrzucac, ze zapamieta
      Cie wlasnie taka slaba i zaplakana, co w sumie nie poprawi Ci nastroju, a
      jemu tez nie bedzie latwo Cie tak puscic w takim stanie i byc moze w
      ogole nie da Ci odejsc tego dnia/wieczoru.
      odejdz z klasa. tak, zeby sobie potem nie wypominac, ze cos poszlo nie
      tak. ale takie rozstanie jest mozliwe tylko wtedy, kiedy jestes w zasadzie
      pewna, ze to wlasnie Ty chcesz zakonczyc ten zwiazek. z Twoich
      powodow, a nie przez opinie mamy czy tez wrozki.

      pozdrawiam
      anai


      • Gość: Zocha Re: jak odejsc? z klasa IP: *.gazeta.pl 09.02.04, 00:51
        Calkowicie zgadzam sie z anai. Nie znam powodow rozpadu Twojego zwiazku, ale
        moge opowiedziec Ci o moim odejsciu...
        Po 12 latach wspolnego zycia dowiedzialam sie, ze jest w tym zwiazku ktos
        jeszcze... Rozmowy byly bezskuteczne... Po kilku miesiacach spakowalam sie i
        naszego synka i wyprowadzilismy sie... On po prostu nie wierzyl w to, ze moge
        odejsc! A teraz... codziennie odbiera dziecko ze szkoly, spedza z nim kazda
        wolna chwile, odrabia lekcje, jezdzi na narty... A ja jestem wolna! Chodze do
        kina (w koncu mam babysiter:-) Oczywiscie twierdzi, ze juz z nia nie jest...
        zaprasza na kolacje i na wspolny narciarski wyjazd... Prawi komplementy, pisze
        listy... Tego mi bylo trzeba po tym okresie upokarzan... Stalam sie naprawde
        szczesliwa kobieta. I wiecie co: Nie jest potrzebny mi facet na stale. Jesli
        chodzi o sex - to uwierzcie - naprawde nie ma z tym problemow. Nie jestem
        pieknoscia, ale na swiecie sa jeszcze wolni faceci, ktorzy nie maja nic
        przeciw "milosci" bez zobowiazan...
        Powodzenia! Zobaczysznie ma tego zlego... Jesli jestes pewna, ze powinnas to
        zrobic... Trzymam kciuki.
        Zocha
        • Gość: anai Re: jak odejsc? z klasa IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 09.02.04, 02:29
          dzieki
          bo jak pokazalam moj wpis kolezance, to mnie lekko wysmiala. no coz,
          taka kolezanka..

          a tak przy okazji, to terapia szokowa zawsze ma jakis oddzwiek, nie? jak
          sie powie facetowi: wiesz, ja nie zartuje, odchodze/ koncze/ juz nie widze
          wiekszego sensu w byciu razem*, to jakos taka ma szybkosc reakcji na
          podany komunikat, ze az zdumiewa fakt, iz predkosc niemal swiatla jest
          osiagalna. wiem nie z wlasnego doswiadczenia, ale od przyjaciolek.
          czasami trzeba cos skonczyc, aby w ogole mozna bylo isc do przodu.
          inaczej sie chyba nie da.

          * niepotrzebne skreslic
          • ewapoki Re: jak odejsc? z klasa 09.02.04, 14:39
            Wiem co czują dziewczyny, które kochają ale nie czuja się kochane.
            U mnie sytuacja jest następująca: jesteśmy ze sobą prawie 3 lata. Zostawiłam
            męża z którym byłam 8 lat właśnie dla niego, dla nas. Mąż był dobrym mężem i
            ojcem - nic mu zarzucić nie mogę. Pokochałam jednak innego i wierzyłam, że to
            właśnie to, jest moje szczęście. Kochałam do szaleństwa !!! Tak, że bardziej
            się nie da, tak że wszystko inne przestaje być istotne. Widziałam tylko
            jego !!! A On widział tylko mnie.
            Kocham go nadal, ale nie czuję się kochana. Nie wiem jak to wytłumaczyć... po
            prostu nie jestem do końca szczęśliwa ...
            Powinniśmy się rozstać, ale ja nadal go kocham, a poza tym gdyby to teraz miało
            się tak skończyć, to po co było to wszystko ? Po co były krzywda mojego exmęża,
            po co krzywda dziecka które "straciło" ojca, po co płacz mojej mamy i załamanie
            ojca ??? Po to, aby teraz powiedzeć sobie sorry to był błąd ?!?
            • Gość: anai Re: jak odejsc? z klasa IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 09.02.04, 23:53
              > Po co by3y krzywda mojego exmęża,
              >
              > po co krzywda dziecka które "straci3o" ojca, po co p3acz mojej mamy i
              za3amanie ojca ???

              jak sie rozstajesz, majac dziecko, to dlaczego pozbawiasz dziecka
              drugiego rodzica? skoro taki ok byl Twoj ex, to dlaczego odseparowalas
              swoje dziecko od niego? moze m.in. dlatego masz teraz problem? bo co
              innego odejsc od mezczyzny z klasa, a co innego zostawic go jak sie psa
              w lesie do drzewa przywiazuje, kiedy sie go wyrzuca z pamieci i w ogole
              nie chce sie nawet podjac kontaktu ze wzgledu na dziecko.


              > Po to, aby teraz powiedzeć sobie sorry to by3 b3ąd ?!?

              blad moze nie, ale jesli sama to tak widzisz, to moze jednak byl to blad.
              czasami trzeba zboczyc ze sciezki, zeby dostrzec to, co jest w zyciu wazne.
              zastanow sie czego sama chcesz dla siebie, Twojego dziecka, Twojego
              partnera. bo jak masz sie bezmyslnie miotac i ciagle sobie wypominac, ze
              cos zle zrobilas, to moze czas najwyzszy zmienic strategie. nie taktyke, bo
              taktyka jest na krotka mete pomyslana, ale wlasnie strategie.

              nie odchodzi sie od kogos palac mosty, jesli sie wie, ze i tak sie tam
              powroci.
              pozdrawiam

        • Gość: ooo tak Re: jak odejsc? z klasa IP: *.nagraj.pl 09.02.04, 14:27
          >Nie jestem
          > pieknoscia, ale na swiecie sa jeszcze wolni faceci, ktorzy nie maja nic
          > przeciw "milosci" bez zobowiazan...

          .. racja. tych po swiecie chodzi cale mnostwo.
          schody sie zaczynaja gdybys chciala ze zobowiazaniami :)
          • Gość: vesna z zaciśniętymi zębami IP: *.torun.mm.pl 09.02.04, 15:36
            skończyłam niedawno 3-letni związek z chłopakiem, który naprawdę mnie kocha.
            Zraniłam go, wiem to. Ale jeszcze bardziej zraniłabym go, zostając. Bo nie
            było nam ze sobą dobrze, mi nie było dobrze, uczucie się we mnie wypaliło.
            Odeszłam. Wszystko mnie boli w środku, bo wiem, że dla niego to szok i ból.
            Nie mogę wrócić. Zacisnąć zęby trzeba, znieczulić się. Okrutne, ale jedyne
            możliwe. Nie jestem nieczuła, chciałabym rozstać się w przyjaźni. Ale to
            trudne, bo jemu przyjaźń nie wystarcza.
            • Gość: ja Re: z zaciśniętymi zębami IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.04, 16:13
              wiem, ze musi nadal byc ci cholernie ciezko. nikt tego nie zrozumie, nikt nie
              wesprze-jedynie czas uleczy rany.
              latwo mi mowic (pisac)-ale mysle,ze czasami trzeba dla wlasnego dobra byc
              egoistka przez jakis czas. skoncentrowac sie na sobie i tym co jest dla nas w
              tym momencie istotne. on powinien to wczesniej czy pozniej zrozumiec, ze
              musialas odejsc.chyba wlasnie lepiej odejsc niz tkwic w zwiazku bez sensu. jak
              to sie mowi "poboli, poboli i przestanie". trzymam za ciebie kciuki. mysle, ze
              bedzie dobrze, musi byc:-)
              • Gość: anai Re: z zaciśniętymi zębami IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 10.02.04, 00:02
                czas leczy rany.. powiedzmy. fajnie sie mowi, ale tak nie jest. mialam
                kumpla, najlepszego pod sloncem, ale dla mnie tylko kumpla. jemu to nie
                wystarczylo. znajac moje slabe strony ranil dotkliwiej niz ktokolwiek obcy,
                jego slowa byly gorsze niz cokolwiek innego, choc oboje wiedzielismy, ze
                chce mnie tylko z premedytacja zranic, wnerwic, zebnym wreszcie
                wybuchla i tez mu wykrzyczala kilka rzeczy, chocby nawet
                niesprawiedliwych, chocby nawet niezgodnych z prawda, ale zebym
                wreszcie go zranila, zeby mial punkt zaczepu do odejscia. nie zrobilam
                tego. zacisnelam zeby i nie klocilam sie z nim. i teraz sie z nim nie pokloce
                juz nigdy w zyciu. nigdy wiecej go nie zobacze. i tylko dlatego, ze on nie
                widzial zadnego innego wyjscia, tylko odejscie z tego swiata. i mimo ze
                nie powinnam miec wyrzutow sumienia, nie mam sobie w zasadzie nic do
                zarzucenia, bo zachowalam sie fair, on wiedzial jaka jestem (znalismy sie
                prawie 18 lat), to do dzis czasami pomysle, ze moze jednak trzeba bylo raz
                a porzadnie na niego nawrzeszczec, wnerwic sie totalnie i go zranic? czy
                mialabym wtedy wyrzuty sumienia, ze sie zabil? nie wiem. ale i tak jest mi
                zle. mimo ze juz kawalek czasu minal, mimo ze niby wszystko jest ok, ja za
                nim tesknie. stracilam najlepszego kumpla i wiem, ze nie pogodze sie z
                tym nigdy. zawsze to do mnie jakos wroci. i czas nie uleczy tego. moze
                jedynie jak sweter na sloncu lekkio wyplowieje kazde wspomnienie z nim
                zwiazane, ale zapomniec sie nie da. a poki sie nie zapomni, nie mozna
                sie z tym pogodzic.
    • Gość: Lenka Re: Jak odejść IP: *.4web.pl 09.02.04, 16:38
      Myślę, że wiele z nas ma ten sam problem. To raczej myślenie, że może inni są
      tylko gorsi, że już nikt nie będzie dla nas dobry i nie zdecyduję się z nami
      być. Przecież tyle kosztuje odnalezienie kogoś i potem odnalezienie się w
      nowej relacji. Mnie też prześladuje to samo odczucie od 2-ch lat (w tym
      związku jestem już 4). Najgorsze jest to, że ten mężczyzna zawsze po tym jak
      sprawia mi przykrość, krzyczy na mnie, wykazuje zupełną ignorancję i
      niezrozumienie dla moich spraw, przeprasza, korzy się i jest cacy. Wiem
      jednak, że to jest zniewalanie, odbieranie mi samodzielności, odwagi, żeby
      powiedzieć "wypchaj się, jestem samotna w tym całym gównie, nie potrzebuję
      tego, daj mi spokój, idź!!!!!!!!!!!" Nie wiem czy kiedykolwiek starczy mi
      odwagi.
    • Gość: sofar Re: Jak odejść IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.02.04, 16:44
      nie jestes samolubna , samolubne odchodza
      ty jestes po prostu leniwa , i pelna obaw i kompleksow.
      • Gość: ja Re: Jak odejść IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.04, 17:01
        trzymam kciuki za nas wszystkie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka