Dodaj do ulubionych

Beznadziejnie zakochana

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 21:50
jestem naprawdę beznadziejnie zakochana...POznałam Go w grudniu i ...totalny
szok!!!Ziemia mi się pod nogami zatrzęsła...poprostu oszalałam....Stałam się
kobietą czynu.Zakończyłam 4-letni związek,i zaczęłam się angażować z facetem
który nie był wolny(dziewczyna za granicą na stypendium).Widziałam że on też
chce,trwało to wszystko jeden szalony miesiąc...widziałam jak bił się
zmyślami...ale ....spotykał się ze mną.Twierdzi że znalazł we mnie wszystkie
cechy których zawsze szukał w kobietach...dogadujemy się w każdym
temacie,mamy wspólne zainteresowania, poczucie humoru,jeśli chodzi o
fizyczność to poprostu totalny obłęd!!!Nigdy z nikim mi nie było tak dobrze!
A teraz gdy wróciła Ona, doszedł do wniosku że jednak mu na niej zależy i
pomimo że nie załuje tego miesiąca to jednak spróbuje się z nią dograć
(podobno ona ma się teraz starać zaspokajać jego potrzeby)a on będzie
odbudowywał jej zaufanie.Ale przecież ja widzę że on coś do mnie czuje!Wiem
że to jego pierwszy długi związek, wiem że powinnam uszanować jego decyzję
ale nie mogę!!!Widzę że bylibyśmy naprawdę dobrą parą a poza tym jestem w
nim totalnie zakochana!!!PIerwszy raz w życiu walczyłam o mężczyznę, i
niewyobrażam sobie żebym teraz miała o nim zapomnieć!!!Co ja właściwie
powinnam zrobić?
Obserwuj wątek
    • Gość: Facet Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 06.02.04, 22:43
      Pewnie wiele tutaj Kobiet poradzi, byś zapomniała o takim układzie.

      Ja jednak, w swej męskiej próżności tak Ci podpowiem. Pokaż mu, jak Ci na nim
      zależy. To strasznie połechce jego męską dumę, a przy tym, jeśli Twoje cechy
      okażą się naprawdę bardziej intrygujące, od tych, jakie ma jego obecna kobieta,
      gotów on wybrać Ciebie.

      Faceci nie lubią stąpać po niepewnym gruncie. Ona wróciła, "moszczą sobie
      gniazdko", on pewnie nie wie, co z Tobą mógłby zbudować. Nie czekaj, daj mu
      sygnały i zachęć go!

      Powodzenia!
      • Gość: emi Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 10:35
        Hmmm...no tak...tylko jak ja teraz mam mu uzmysłowić że ze mną może mu być
        naprawdę dobrze gdy on postanowił ograniczyć liczbę kontaktów(stwierdził że
        dla mojego i jego dobra, bo ciągle jeszcze coś się w nim tli).MOże powinnam mu
        dać czas by pobył teraz z nią i porównał co jest lepsze?Ale z drugiej strony
        faceci chyba nie mają zbyt dobrej pamięci i On może poprostu o mnie
        zapomnieć....
        • Gość: Puma Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.zywiec.plusnet.pl 07.02.04, 10:59
          Moim zdaniem walka nigdy nie idzie na marne. Skoro wzbudził w Tobie aż takie
          emocje, skoro poświęciłaś dla niego czteroletni związek... Nie daj się.

          Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż, że nie zrobiło się kompletnie nic.

        • Gość: Facet Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 07.02.04, 11:33

          > [...]
          > MOże powinnam mu dać czas by pobył teraz z nią i porównał
          > co jest lepsze?Ale z drugiej strony
          > faceci chyba nie mają zbyt dobrej pamięci [...]

          To na pewno nie jest rozwiązanie, mimo iż nie wynika wcale z "braku pamięci".
          Jeśli o czymś nie mówimy, nie wspominamy jawnie, to nie znaczy, że tego
          immanentnie nie przeżywamy! Już taka nasza natura, ubolewam nad tym.

          Wiesz, nie powinnaś wierzyć we wszystko, co mówi ["postanowił ograniczyć liczbę
          kontaktów (stwierdził że dla mojego i jego dobra [...])"]. Może być to
          zwykłe... droczenie się, przekomarzanie. Może i dziecinne, ale...
          takie "męskie" przecież.

          Powalcz! Nie musisz się "mocno" narzucać. Jeśli macie wspólnych znajomych,
          powysyłaj "pocztą pantoflową" sygnały, jak Ci na nim zależy. "Poatakuj" może
          SMSami, sporadycznymi telefonami (bez narzucania się, ale i bez emocji rodem z
          Królowej Śniegu)...

          ...
          • Gość: Facet Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 07.02.04, 11:43
            > MOże powinnam mu dać czas by pobył teraz z nią i porównał
            > co jest lepsze?

            Bo... wiesz, co? Niektórzy faceci (proszę tak nie patrzeć na mnie ;-), to
            takie "bestie", którym naprawdę niewiele trzeba. Jego wybór w ogóle nie musi
            być na zasadzie ważenia obopólnych cech potencjalnych partnerek. Mówiąc
            brutalnie i brzydko, on może być w związku z "gorszą" (mniejsze porozumienie,
            mniej wspólnych zainteresowań, brak takiego "błysku", jak z Tobą...) tylko
            dlatego, że... po prostu z nią jest (a ona przy nim), gdyż łączy ich...
            przyzwyczajenie, wspólnie ułożony "komfort" (to "moszczenie gniazdka"), wspólni
            znajomi, podobne układy. Ot, piep...y pragmatyzm. Odrzucił iluzję, wzniosłe
            uniesienia i romantyzm, jaki mógł mieć z Tobą, na rzecz "zupek, firanek i
            podobnych dupereli".

            Pokaż mu, że nie tylko możesz być zauroczeniem...
            • Gość: Facet Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 07.02.04, 11:56
              O.K., i ostatnie słówko, bo zacząłem ekshibicjonistyczny monolog prowadzić...

              Wiesz, podszedłem do tego dość emocjonalnie, bo czas jakiś temu byłem na
              miejscu takiego mężczyzny.

              Brutalne, zostałem z Kobietą, która była po prostu przy mnie, a Ta, dla której
              oszalałem, momantalnie "znikła, jak kamień w wodzie". Myślałem, że już Jej nie
              zależy i nie walczyłem (okropne prawda, ale... myślałem, że nie mam po co
              wracać do "Królowej Śniegu", podczas gdy na miejscu jestem z kimś "pewnym").

              ... Dopiero po pięciu latach dowiedziałem się, że owa "Królowa Śniegu", tak
              naprawdę przeżywała swe emocje, namiętność (zapewne podobne do Twoich) w
              całkowitej samotności i odosobnieniu. Nie mogłem się o Jej "szaleństwie" nijak
              dowiedzieć, stąd myślałem, że nie zależy Jej. Dowiedziałem się, ale było już za
              późno.

              A dzisiaj jestem sam.

              Nie powtórz historii, naśladując postać z baśni Andersena, nie bądź Królową
              Śniegu...
              • Gość: emi Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 13:22
                Bardzo bym chciała postąpić mądrze i właściwie co nie będzie takie proste..ale
                spróbuję.Problem w tym że jestem chyba bardzo niecierpliwa....ale dziękuję
                bardzo za wszystkie odpowiedzi-mam nadzieję że zdobędę się nato by nie
                być "Królową Śniegu" a on zrozumie że mogę dać mu nie tylko zauroczenie...
                Dziękuję Ci "Facet"...mam nadzieję że jeszcze znajdziesz tą właściwą...
              • Gość: Henrietta Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 20:54
                Facet dziękuję Ci za to co napisałeś, za przedstawienie sytuacji z punktu
                widzenia faceta, podniosłeś mnie na duchu bo niestety jetem w podobnej sytuacji
                jak Emi.
                Emi trzymam za Ciebie kciuki. Walcz nie tylko dla siebie ale i dla dobra
                Twojego ukochanego.
      • Gość: nebbia Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.net / 81.219.64.* 07.02.04, 12:16
        Hmmm, ja napiszę coś z drugiej strony. Bo byłam w takiej sytuacji jak jego
        dziewczyna. Tylko niestety mój eks chłopak wybrał odwrotnie. Dla miesięcznej
        znajomości rozwalił 6 leni związek. Więc niestety życzę mu z całego serca,
        żeby mu się udało odbudowac związek. (chodzi mi o przykąłd, że zdarza sie, że
        faceci tak robią) Nie znaczy to jednak, że nie życzę szczęścia i Tobie, bardzo
        prawdopodobne, że jednak zrozumie, że było mu lepiej z Tobą.
        Uszanuj jego decyzję. Bo to jest jego decyzja, z kim chce być. Spokojnie
        poczekaj, oczywiście przypominając się od czasu do czasu - może jakiś
        sms, "przypadkowe" spotkanie. Teraz nie możesz już zrobic nic - musisz poczekać
        na jego krok.
        Odchodząc trochę od tematu, uważam że to okropne, że panowie tak postępują.
        zdrady, fascynajce, powroty. Sieją zamieszanie
    • Gość: kretka Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 12:26
      Witaj! Cóż mam Ci powiedzieć? Poza tym, że jestem w podobnej sytuacji jak Ty,
      to... nie wiem, bo sama nie wiem, co robić. Zobaczyłam Go na ulicy rok temu, w
      lipcu, gdy przez pomyłkę emalia do Niego adresowana trafiła do mojej firmy (w
      konkurencji pracujemy :), napisałam... I się zaczęło. Listów wymieniliśmy ponad
      40, spotkań było kilka - co prawda w gronie szerszym, a nie sam na sam, ale
      może to i lepiej, bo po pierwszym przywitanku w cztery oczy pomyślałam, że...
      chciałabym się budzić rano i... widzieć Jego twarz na dzień dobry. Nie
      mówiliśmy nigdy, czy któreś z nas kogoś ma, samo wyszło, że ja jestem po
      burzliwym rozstaniu z pewnym panem, a On... pod koniec listopada napisał mi, że
      parę razy Mu nie wypaliło w związkach z paniami (uderzył się w piersi, że z
      Jego winy), zatem ma teraz bardzo duże opory, by choćby wyobrazić sobie wspólne
      z kimś pomieszkiwanie. Kilka dni temu dostałam 10 kB emalię, którą wydziergał,
      leżakując na chorobowym. Okazało się, że w Polsce jest pewna duszyczka, którą
      uwielbia i z którą, z powodu odległości, rzadko może się spotykać, zatem
      zamierza coś z tym zrobić... A co ja mam zrobić w tej sytuacji? Nigdy nie
      walczyłam o faceta. Uważałam zawsze, że jeśli jesteśmy dla siebie, to żadne
      walki nie będą potrzebne. Tym razem chcę zawalczyć. Jak nigdy w życiu. Tylko,
      czy mam do tego prawo, skoro jest Ona. I, jako osoba nigdy niewalcząca, nie
      wiem, jak tę walkę rozegrać...
    • Gość: kretka Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 12:26
      Witaj! Cóż mam Ci powiedzieć? Poza tym, że jestem w podobnej sytuacji jak Ty,
      to... nie wiem, bo sama nie wiem, co robić. Zobaczyłam Go na ulicy rok temu, w
      lipcu, gdy przez pomyłkę emalia do Niego adresowana trafiła do mojej firmy (w
      konkurencji pracujemy :), napisałam... I się zaczęło. Listów wymieniliśmy ponad
      40, spotkań było kilka - co prawda w gronie szerszym, a nie sam na sam, ale
      może to i lepiej, bo po pierwszym przywitanku w cztery oczy pomyślałam, że...
      chciałabym się budzić rano i... widzieć Jego twarz na dzień dobry. Nie
      mówiliśmy nigdy, czy któreś z nas kogoś ma, samo wyszło, że ja jestem po
      burzliwym rozstaniu z pewnym panem, a On... pod koniec listopada napisał mi, że
      parę razy Mu nie wypaliło w związkach z paniami (uderzył się w piersi, że z
      Jego winy), zatem ma teraz bardzo duże opory, by choćby wyobrazić sobie wspólne
      z kimś pomieszkiwanie. Kilka dni temu dostałam 10 kB emalię, którą wydziergał,
      leżakując na chorobowym. Okazało się, że w Polsce jest pewna duszyczka, którą
      uwielbia i z którą, z powodu odległości, rzadko może się spotykać, zatem
      zamierza coś z tym zrobić... A co ja mam zrobić w tej sytuacji? Nigdy nie
      walczyłam o faceta. Uważałam zawsze, że jeśli jesteśmy dla siebie, to żadne
      walki nie będą potrzebne. Tym razem chcę zawalczyć. Jak nigdy w życiu. Tylko,
      czy mam do tego prawo, skoro jest Ona. I, jako osoba nigdy nie walcząca, nie
      wiem, jak tę walkę rozegrać...
      • true_oveja kretka - czegos nie rozumiem 09.02.04, 13:36
        a czy ty jestes pewna ze jest jakas inna kobieta? czy on ci w tym mailu nie
        pisal o tobie tylko nie wprost? ja nie wiem moze cos zle zrozumialam, ale
        jakos tak mi przyszlo do glowy...
        pozdrawiam
        • Gość: kretka Re: kretka - czegos nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:30
          Witaj true_oveja!
          Jestem pewna, bo mieszkam w innym mieście niż to, w którym mieszka
          owa "duszyczka"... Ale dzięki za odzew. Również pozdrawiam
          • true_oveja Re: kretka - czegos nie rozumiem 09.02.04, 14:36
            acha, no to szkoda... zycze powodzenia.
    • true_oveja emi - ja mysle tak 09.02.04, 13:39
      znaj proporcjum mocium panie ze tak zacytuje klasyka polskiej komedi
      romantycznej.
      nie mozesz popadac w obsesje ani udawac ze ci nie zalezy - walka to moze nie
      jest najlepsze okreslenie, bo on i tak musi sam wybrac, ale dyskretne i
      wywazone rzucanie sie w oczy jak najbardziej.
      powodzenia zycze i rychlego rozwiazania - ja tam nie znosze niepwenosci.
      pozdrawiam
      • Gość: emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 18:46
        hmm...ja nie żałuję niczego co zrobiłam...poprostu chyba na początku nie
        zastanawiałam się nad tym tylko działałam.Teraz minął tydzień od kiedy
        powiedział że wybrał ją...a ja czuję się jakby to było wieki temu...niby
        mieliśmy ograniczyć kontakty ale dla mnie to poprostu niemożliwe...ciągle
        czuję że jeszcze wiele może się wydarzyć i mam świadomość że muszę mu o sobie
        przypominać.Dzisiaj o trzeciej w nocy dostałam od niego sms'a...poprostu
        napisał że skądś tam wraca...poprostu...a dla mnie to znak że nie wszystko
        jest jeszcze rozstrzygnięte.Za radą "Faceta" napisałam mu ostatnio że mogę być
        nie tylko zauroczeniem...sądze że myśli o tym.
        Jeśli tak czujesz - to działaj...
        Lepsza chyba jest świadomość że zrobiło się wszystko co można było niż
        świadomość że nie zrobiło się dla swojej sprawy nic....
        Trzymam za Ciebie.... mężczyźni to niezła szkoła cierpliwości-pozdrawiam!
        • Gość: kretka Re: emi - ja mysle tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 19:56
          Dzięki bardzo! Ja również trzymam za Ciebie (za Was) kciuki, bo... po gdybym
          dostała sms-a o 3 rano, też bym go odebrała jako znak, że: myśli o Tobie, że
          brakuje Mu Ciebie i że jeszcze nie wszystko rozstrzygnięte. Toż facet, gdyby
          był szczęśliwy, leciałby na skrzydłach do tej swojej ukochanej, a nie stukał do
          innej... Idąc tym samym tropem, rozumuję, że skoro chory facet dzierga mi
          emalię na 10 kB, to: chce, bym wiedziała, że jest chory, chciało Mu się chcieć
          napisać do mnie, a nie do Niej (może i do Niej napisał, ale gdyby napisał TYLKO
          do Niej, to mógłby napisać jeszcze dłuższą emalię) i... może chciał sprawdzić,
          jak zareaguję na te "newsy". Co prawda nie odpisał jeszcze na moje odpowiedzi
          sztuk dwie (łącznie 10,4 kB :), ale... i tak dziś, tuż przed zaśnięciem, wyślę
          Mu info z zapytaniem, jak się czuje...
          • Gość: emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 00:29
            Kretka!Musiałam odpowiedzieć! Zakochane kobiety to jednak mają dar
            interpretacji:) i tego się trzymajmy!POzdrawiam i wierzę że interpretacja
            męskiego działania lub niedziałania zawsze będzie doprowadzała do wniosków
            pozytywnych dla nas;)
            • Gość: kretka Re: emi - ja mysle tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 01:08
              Emi!
              A co Ty nie śpisz po nocach?! Ja to co innego :) - w pracy jeszcze jestem - od
              8 rano :))) Dobrze, że odpowiedziałaś! Wierzę, że otrzymasz odpowiedź! :) Ja
              nie wystukałam do Niego jeszcze tego zapytania o zdrowie...
              Śpij dobrze!
              • Gość: emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 10:39
                Kobiety!!!To chyba naprawdę działa!!
                Więc jestem cały czas obok...przypominam o swojej osobie i ... teraz to on
                szuka kontaktu ze mną:)Nie wiem czy ostatecznie coś z tego wyjdzie(no mam tylko
                przeczucia) ale naprawdę warto jest działać!!!Więc działajcie!!!
                Pozdrawiam i powodzenia!!!
                • nonloso Re: emi - ja mysle tak 12.02.04, 13:09
                  ja też się zakochałam beznadziejnie. facet jest hmm... totalnym gburem! Nikt go
                  ni lubi, z nikim nie rozmawia. A mi się podoba. I jak tu takiego zdobyć??
                  • Gość: Emmett Brown Re: emi - ja mysle tak IP: 195.245.217.* 12.02.04, 18:24
                    Gbur, czy ofiara losu ("nikt go nie lubi, z nikim nie rozmawia" - objawy
                    skrajnego nieprzystosowania społecznego)?
                    Jeśli to pierwsze, to nic Ci nie mogę poradzić, jeśli to drugie, to spróbuj się
                    z nim najpierw zaprzyjaźnić... Dać mu do zrozumienia, że go lubisz, ze
                    wszystkimi konsekwencjami. U osób przyzwyczajonych do tego, że wszyscy naokoło
                    mają ich w dupie, coś takiego może zdziałać wiele. Skorupa się połamie i
                    będziesz miała drogę wolną.
                    • noelka28 emi 13.02.04, 11:39
                      emi, ja tez jestem w podobnej sytuacji, tylko ze to ON był tu przez chwilę, po
                      pierwszysm spotkaniu przyznał się że tam, skąd przjechał jest ktoś, próbowałam
                      unikac kontaku, ale się nie dało, przyciągał jak magnez, teraz ON wyjechał a ja
                      tęsknię i wiem że to beznadziejna sprawa bo ON może tu już nigdy nie wrócić, a
                      jednak odzywa się...ja tez wczoraj dostałam od Niego 6 smsów,pisze maile, to
                      znaczy że myśli, pamięta, no cóż co komu przeznaczone...ogladałyście "The
                      Sliding Doors" z Gwyneth Paltrow?
                    • nonloso Re: emi - ja mysle tak 14.02.04, 10:51
                      dzięki za radę, powoli, powolutku może się uda. facet przejechał się na
                      poprzedniej dziewczynie, bardzo go zraniła. Myślę, że on potrzebuje czasu. ale
                      wierzę, że wszystko się uda i będzie dobrze. pozdrawiam
                • Gość: Facet Re: emi - ja mysle tak IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 13.02.04, 16:08

                  > Kobiety!!!To chyba naprawdę działa!!
                  > Więc jestem cały czas obok...przypominam o swojej osobie i ... teraz to on
                  > szuka kontaktu ze mną:)Nie wiem czy ostatecznie coś z tego wyjdzie(no mam
                  > tylko przeczucia) ale naprawdę warto jest działać!!!Więc działajcie!!!
                  > Pozdrawiam i powodzenia!!!

                  Witam znów! Działa, działa... Nawet, jeśli czasem wygląda to inaczej. Cóż,
                  jakże pozory często mylą, a niezrozumienie bywa kluczem do rozmijania się i
                  błądzeń.

                  Ach, o ileż świat byłby prostszy, gdybyśmy wzajemnie umieli odczytywać swe
                  relacje damsko-męskie. Niestety najczęściej bywa tylko tak, że "ja myślałam, że
                  on myślał, że ja myślałam..."

                  Powodzenia w odgadywaniu... intencji tego "drugiego pierwiastka"! :-)
                  • Gość: emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 20:58
                    No i jak w kalejdoskopie... chyba się przestraszył ostatnich swoich posunięć i
                    teraz milczy jak zaklety:( Strasznie ciężko jest być cierpliwą...i jakby na
                    złość wszędzie te serduszka i inne badziewia związane z Walentykami...
                    No nic... taki już los kobiet:czekać i czekać...ale nie tracę ciągle
                    nadzieii... wierzę że teraz "pozory mylą" i że mimo wszystko on ciągle myśli.
                    Trzymajcie się kobiety i ćwiczcie w cierpliwości (niczym Ci średniowieczni
                    słupnicy)
                    Pozdrawiam:)
                    • Gość: Emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 14:20
                      aaaaa.....i jeszcze pytanie...kiedy zachowanie kobiety robi się żałosne? chodzi
                      mi o to że mężczyzna podejmuje decyzje a kobieta mimo wszystko obstaje przy
                      swoim- niezrażona działa.Czy to w ogóle mozna umieścić w kategori "żałosne"?
                      A .. no i kiedy należy dac sobie spokój i odpuścić? Sama nie wiem... no bo
                      skoro czuję że powinnam działać to działam, ale chorym jest też angażowanie się
                      nieustanne podczas gdy druga strona(co prawda niezdecydowana) ciągle
                      jest "nieosiągalna"... No no...
                      • Gość: XS Re: emi - ja mysle tak IP: *.zrew.com.pl 16.02.04, 09:55
                        Droga emi,
                        nie chcę być wstrętną jedzą,
                        czytałam historie Twego postu od poczatku- i niestety od początku uważałam rady
                        typu walcz, dzwoń, pisz- niestety za złe..
                        ale w końcu każdy bedzie robił to co chce..
                        cóż mysle, że Twój facet dobrze wiedział co robi,związek z Toba potraktował
                        pewnie jako krótką przygodę ,seks gdy mu go brakowało,
                        a teraz ma tę swoją ukochaną dziewczynę i tyle...(tylko czy on ją naprawdę
                        kocha?)
                        Tak to widzę- przecież on wiedział, że Tobie na nim zalezy, że chcesz z nim byc-
                        i wtedy powiedział, że wraca do swojej dziewczyny....
                        Nie chcę Ci radzić- powiem co ja zrobiłabym na Twoim miejscu- dałabym sobie
                        spokój i zapomniała..
                        zwłaszcza, że nie waerto walczyć o takiego faceta- tak uważam
                        pozdrawiam
                        ps. aha oczywiście wiem, ze zapomnieć jest bardzo cięzko i boli- wiem to
                        dobrze.....a jednak jest to możliwe, powodzenia:)
                        • Gość: emi Re: emi - ja mysle tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:03
                          no tak... troszkę czasu minęło... przestałąm walczyć po tym jak napisał do mnie
                          że musi zerwać nasze kontakty dla swojego i mojego dobra... jest ciężko.XS -
                          chyba niestety miała rację ...chociaż....dzisiaj z nim rozmawiałam, na
                          takiej "kumplowskiej" stopie... to cholernie boli ale mam nadzieję że kiedyś
                          minie. A taką malutką nadzieje i tak mam, chociaż wiem że nie powinnam.
                          No i z drugiej strony przeświadczenie że w sumie to zachował się jak gnojek....
                          Czy skoro potrafię o nim tak pisać to już ze mną lepiej?
                          Oby...
    • Gość: AS Re: Beznadziejnie zakochana IP: 80.51.253.* 05.03.04, 20:09
      Nigdy nie rozbijaj związków bo swojego szczęście nie zbudujesz na cudzym
      nieszczęsciu. Oddaj faceta, którego ukradłas tej której on był. Zrozumniano !!
      • Gość: emi Re: Beznadziejnie zakochana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:20
        ojejej...nikogo nie ukradłam...sam przyszedł... nawet z początku ściemniał że
        nie ma dziewczyny...to on z premedytacją mnie w sobie rozkochał.
        Wiem że nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu...nie chcę tego...
        tylko czy on rzeczywiście jest szczęśliwy? Czy może raczej był?
        Chyba nie do końca.... ale ja już nic nie zrobię więcej....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka