nocnepisanie
08.02.04, 00:36
Ile z Was ociagało się z wizytą do tego lekarza? Kiedy Wam przeszła awersja,
jesli w ogóle była? Jak się przełamać? U lekarza ginekologa byłam dwa razy w
życiu i to dopiero wtedy jak mnie już "ścisnęło" i było bardzo źle. Nie mogę
się przemóc, by tam iść tak po prostu na kontrolę raz w roku, czy po
antykoncepcję. Kiedyś mój mężczyzna zaprowadziła mnie do lekarki dosłownie
za rączkę. Czekałam w poczekalni, on zszedł na dół zaparkować samochód, a ja
skorzystałam z okazji i uciekłam.
Przy pierwszych dwóch wizytach lekarka była bardzo miła, widziała moje
zestresowanie, starała się być jak najbardziej delikatna, nie mogę nic na
nią powiedzieć. Od kilku miesięcy wybieram się do niej znowu jak sójka za
morze, każdy pretekst jest dobry, byleby nie iść.
Czy ja jestem jakąś histeryczką, może jest ktoś, kto też ma uczulenie na
lekarzy o tej specjalności?