Dodaj do ulubionych

Prawdziwy problem pomóżcie

26.01.10, 14:21

Mam prawdziwy problem i chciałabym się poradzić. Jakiś czas temu
poznałam cudwnego człowieka, nasza znajomość dość szybko stała się
czymś więcej niż zwykłą znajomością, staliśmy się sobie bardzo
bliscy, wspólne zainteresowania, wspólne poglądy, cudowne spacery,
niekończące się dyskusje. On był w separacji ze swoją partnerką (nie
żoną) , choć dla dobra dzieci nadal mieszkali razem. Nasz związek to
nie był zwyky skok w bok, zdrada. Tamtej kobiecie zresztą zupełnie
na nim nie zależało, miała swoje życie, swoją pracę, jest zresztą
sporo starsza od mojego (właśnie nie wiem jak mam go nazwać)
chłopaka. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie, szukaliśmy lokum,
mieliśmy plany na przyszłość. Poznałam nawet jego dziecko, jego
siostrę, wiem że jego rodzice też dowiedzieli się od niego, że mnie
poznał i ze mną widzi przyszłość.
Gdy jego partnerka się o mnie dowiedziała, powiedział jej, dostała
histerii, zacz ęla go szantażować, wymuszać pozostanie. Zaczeli
znowu uprawiać seks. Zaczęła być chora wtedy gdy on miał wychodzić
się ze mną spotkać. Po prostu zagrania poniżej pasa. Za każdym razem
pytał mnie czy może zostać, że decyzja należy do mnie, a ja głupia
się zgadzałam. W końcu, ona kategorycznie postawiła sprawę, dostała
smsa kończącego naszą miłość, w którym on napisał, że jestem
najpiękniejszym darem od losu, ale ma obowiązki z których chce się
wywiązać. Dla mnie, ostatnie tygodnie były straszne, nie spałam,
płąkała, ręce mi się trzęsły. Starszne. Spotkaliśmy się jeszcze raz
na moją prośbę, chciałam aby powiedział mi w twarz, ze mnie nie
kocha. Nie powiedział, ale potwierdził swoją decyzje.

Jest strasznie, tym bardziej, że chyba jestem w ciaży. Co teraz????
Obserwuj wątek
    • nglka Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:33
      marysia.22 napisała:

      > Tamtej kobiecie zresztą zupełnie
      > na nim nie zależało, miała swoje życie, swoją pracę,

      Tylko Ty tak myślisz. Wersja jednostronna nigdy nie będzie obiektywna w pełni.


      > Gdy jego partnerka się o mnie dowiedziała, powiedział jej, dostała
      > histerii, zacz ęla go szantażować, wymuszać pozostanie. Zaczeli
      > znowu uprawiać seks.

      No cóż, nie jesteś taka głupia i nie wierzysz chyba, że seks też wymusiła? Gdyby facetowi na Tobie zależało i gdyby sprawa tak wyglądała, jak ją przedstawiał (że Jej na nim nie zależało) to nie byłoby żadnej histerii ani TYM BARDZIEJ żadnego z nią seksu.

      > Po prostu zagrania poniżej pasa.

      A mnie się wydaje, że jesteś egocentryczną młódką, ktra nie widzi nic poza horyzont namalowany przez jakiegoś_tam kolesia. I da sobie wmówić wszystko. nie masz moralnego prawa mwić w ten sposób o kobiecie, matce Jego dzieci - którą z Tobą po prostu zdradzał. Bo to była zdrada. A Ty jesteś zwykłą kochanką.
      Nie, żebym miała cokolwiek do kochanek samych w sobie ale poniżej pasa to zachowaliście się Wy oboje, Ty i ten facet - baraszkując sobie za plecami niczego nie świadomej kobiety.

      > W końcu, ona kategorycznie postawiła sprawę, dostała
      > smsa kończącego naszą miłość, w którym on napisał, że jestem
      > najpiękniejszym darem od losu, ale ma obowiązki z których chce się
      > wywiązać.

      Jasne, w końcu wilk syty i owca cała, furtka otwarta to fajne coś ;)


      > Jest strasznie, tym bardziej, że chyba jestem w ciaży. Co teraz????

      Teraz rozpatrz, czy jesteś - czy chyba.
      • marysia.22 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:47
        Widziałam smsy i słysząłam ich rozmowy. Na pewno nie była nim w tym
        momencie zainteresowana, suche rozmowy i tyle. Wiem, że zniemiła
        zdanie, gdy zobaczyła, że mój może od niej naprawdę odejsć.
        • nglka Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:01
          marysia.22 napisała:

          > Widziałam smsy i słysząłam ich rozmowy. Na pewno nie była nim w tym
          > momencie zainteresowana, suche rozmowy i tyle. Wiem, że zniemiła
          > zdanie, gdy zobaczyła, że mój może od niej naprawdę odejsć.

          Sprawy nie zawsze wyglądają tak, jak strzępki układanki. Gdyby wyrwać z kontekstu kilka moich zdań (z kontekstu sytuacji, której możesz nie znać) to osoba postronna mogłaby wywnioskować, że mam ochotę wywalić swojego męża za drzwi bez możliwości powrotu. To tylko przykład.
          Oceniając w ten sposób na prawdę wychodzisz na osobę, która niekoniecznie patrzy obiektywnie. być może między nimi się nie układało, człowiek w złości wiele mówi, niekoniecznie myśląc o tym tak, jak przypadkowy odbiorca.
    • not.logged Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:34
      Faktycznie "cudowny" człowiek, bez dwóch zdań.

      Będziesz panną z dzieckiem, nic nadzwyczajnego. Głowa do góry.
      • marysia.22 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:42
        not.logged napisał:

        > Faktycznie "cudowny" człowiek, bez dwóch zdań.
        >
        > Będziesz panną z dzieckiem, nic nadzwyczajnego. Głowa do góry


        Wybacz, ale dla mnie to coś nadzwyczajnego. Moje dziecko, ma takie
        samo prawo do ojca jak tamte dzieci. O ile jestem w ciaży, to na
        pewno bedę o niego walczyć. dla dobra właśnie mojego dziecka.
        • a1ma Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:49
          No nie do końca takie samo prawo. Ojciec się nie rozdwoi. Chyba że chcesz
          mieszkać w komunie, z tamtą panią i ich dziećmi?
          • marysia.22 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:56
            Ale dlaczego ma nie mieszkać z nami?
            • mel.la Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:02
              Ale dlaczego ma nie mieszkać z nami?

              Bo juz ma rodzine.
            • a1ma Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:02
              Bo mieszka z nimi.
              Dlaczego miałby się wyprowadzić?
        • not.logged Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:57
          Oj, Marysia, Marysia..

          "będę walczyć" - jak? SMSami, czy zużyciem broni palnej? Skoro on
          Cię nie chce, to po batalii zakończonej odbiciem "więźnia" powinnaś
          go przykuć kajdankami do kaloryfera chyba.

          Naprawdę Ci życzę, żeby się okazało, że nie jesteś w ciąży.
          Zapomnij o tym głąbie, jesteś młoda, poznasz jeszcze wielu facetów,
          wśród których znajdzie się jakiś przyzwoity.

        • deodyma Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:14
          a chcialabys znalezc sie na miejscu tamtej kobiety?
          chcialabys, zeby kochanka walczyla z Toba o Twojego meza???
          kobiety to egoistki.
          moze zajrzyj na forum kochanki?
          podaje linka.
          forum.gazeta.pl/forum/f,16,Kobieta.html
        • ranita_08 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:28
          Przecież sama ryzykowałaś?
        • alessia27 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 18:21
          marysia.22 napisała:


          > Wybacz, ale dla mnie to coś nadzwyczajnego. Moje dziecko, ma takie
          > samo prawo do ojca jak tamte dzieci. O ile jestem w ciaży, to na
          > pewno bedę o niego walczyć. dla dobra właśnie mojego dziecka.

          Zamieszkajcie wszyscy razem.Twoje dzieko jak i Jej dziecko ma prawo do
          ojca.Dlaczego niby tylko twoje ?
    • horpyna4 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:36

      Teraz alimenty na dziecko. I tyle.

      • wacikowa Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 18:33
        > Teraz alimenty na dziecko. I tyle.
        >
        Na chyba dziecko:)
    • poecia1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:45
      Niestety sprawa wygląda tak, że on ją z Tobą zdradzał. I ile byś nie
      zaprzeczała, że było inaczej to prawdy nie zmienisz. Facet karmił
      Cię głodnymi kawałkami, a jak przestraszył się realnych konsekwencji
      to wrócił z podkulonym ogonem do żony.

      Poza tym chyba wiedziałaś, że jest zajęty i skoro sama się w to
      nadal pchałaś, to gdzie chcesz szukać winy? W kobiecie której
      chciałaś zabrać faceta i zarazem ojca jej dzieci?

      Jedyne co możesz teraz zrobić to potwierdzić, albo wykluczyć ciąże i
      to u lekarza.
      • marysia.22 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:50
        Nie uważam, ze była to zdrada. Nie zdradza się kogoś kto nie jest
        żoną i kto nie chce wziaść ślubu. Poza tym, skoro nam było dobrze a
        jej nie zależało, to dlaczego nagle zmieniła zdanie. Zresztą jeśli
        faktycznie jestem w ciaży wydaje mi się, że mną powinien się
        zaopiekować. Chciałabym walczyc o naszą miłość, ale nie wiem jak.
        Naprawdę jestem załamana.....
        • varia1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:56
          to była zdrada
          nawet jesli nie byli małzeństwem
          znasz relację jednej strony, pamiętaj o tym

          poza tym, nawet jak coś wywalczysz, to uważaj bo na czyimś nieszcześciu nie da się budowac niczego
        • kaguya1982 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:01
          Rany boskie - dziewczyno ile ty masz lat!?

          To była zdrada - byli w związku (nawet jeżeli nieformalnym), mieli dzieci i
          wspólny dom.

          Nikt nie powienen się tobą opiekować - tylko ty sama.
          Jeżeli jesteś w ciąży (i urodzisz) to będzie się musiał jakoś zająć dzieckiem.
          Ale nie Tobą!

          Jaką miłość?! Facet cię zostawił - nie dlatego ze wredna stara dzieciata baba go
          podstepnie zwabiła - ale dlatego że zdecydował że ciebie sobie odpuści.

          Boli cię teraz - wiem co czujesz - ale musisz przeczekać zły okres - potem
          bedzie lepiej.
          I uwierz mi - im dalej od faceta, który zdradza matkę swoich dzieci - tym lepiej
          dla ciebie
        • twojabogini Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:05
          "Wydaje mi się"...to słowo klucz do twojej wypowiedzi i w tym
          kontekscie sobie ja przeczytaj. Potem zejdź na ziemię.

          Droga Marysiu, związałaś się z palantem. Nie wnikam, czy jesteś tak
          głupia, aby kupować głodne kawałki o żonie-niezonie, matce-niematce
          itp. czy też stało się tak z innych przyczyn. Tak czy siak - za
          kobietami z dziecmi "twój" nie przepada, zatem nawet jesli go
          wywalczysz - za jakiś i czas pan zniknie z jakąś bezdzietna, której
          opowie, ze cię już nie kocha.
          Ekonomicznie nie masz szans - wygodniej płacić alimenty na jedno
          dziecko, niż na dwoje.
        • poecia1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 18:14
          > Nie uważam, ze była to zdrada.

          Możesz zaprzeczać i wmawiać sobie co tylko chcesz. Prawdy nie
          zmienisz. Mieszkali razem, mieli dzieci i pewnie wspólnie
          utrzymywali dom, uprawiali sekse. Czego jeszcze nie wiesz?
    • varia1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:49
      ale co jest problemem, że facet zakończył relację i wrócił do swojej rodziny, czy to że CHYBA jesteś w ciąży?

      "dla dobra dzieci mieszkali razem" - to taka sama bzdura jak "kochanie to nie jest tak jak myślisz" :D ale dzięki za poprawienie mi nastroju
      • marysia.22 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 14:54
        Problemem jest to, że mnie zostawił. jest mi straszłiwie źle. czuje
        się okropnie. mam dość.

        Ciąża to osobny problem.
        • varia1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:00
          no ale w zasadzie spodziewałaś się ze zostawi dla ciebie swoje dzieci? obiecał ci to i nie dotrzymał?
    • twojabogini odp 26.01.10, 14:59
      Ciążą może być urojona - to częsta reakcja emocjonalna kobiet, które
      chca zatrzymać przy sobie mężczyznę, który odchodzi/wraca do innej.
      Dlatego zanim poinformujesz partnera - najpierw się upewnij.

      Po pierwsze wykonaj badania - test ciążowy - z krwi, bo pewniejszy i
      wcześniej wykrywa ciążę. Jest tez na nim twoje nazwisko i data - co
      stanowi dowód w sądzie, w przeciwieństwie do testu domowego. Przy
      okazji zrób badania na HIV i WR. Mężczyzna z którym spałaś bez
      zabezpieczenie nie jest jakimś przykładem wierności, a
      zabezpieczenia w postaci prezerwatyw jak rozumiem nie zawsze
      używaliście.
      Jeśli istnieje możliwość nie donoszenia ciąży wykonaj badanie na
      grupę krwi (jeśli nie masz dotąd oznaczonej minimum dwa razy) i na
      krzepliwość krwi. Wszystkie te badania wykonasz prywatnie. Łączny
      koszt nie powinien przekroczyć 200 zł.
      Kobieta która spędza płód w Polsce nie podlega karze, jedynie osoby
      udzielające pomocy lub nakłaniające do aborcji.
      Jeśli nie chcesz dziecka rozważ mozliwość oddania go do adpocji.
      ładny film o tym to Juno, z tym, ze opowiada o dziewczynie w innym
      systemie prawnym, no i do tego takiej, która miała wsparcie w
      otoczeniu.
      Jesli zdecydujesz się na samotne macierzyństwo - załóż sprawę o
      alimenty. Masz też prawo do zwrotu połowy kosztów związanych z ciążą.
      • skarpetka_szara Re: odp 26.01.10, 19:44
        Swietnie Bogini, niech autorka bierze pszyklad i sie inspiruje
        filmem Juno! lol Chociaz ten film jest inspirowany faktami to
        jednak film jest tylko filmem, a realia sa inne.
        • alessia27 Re: odp 26.01.10, 21:52
          skarpetka_szara napisała:

          > Swietnie Bogini, niech autorka bierze pszyklad i sie inspiruje
          > filmem Juno! lol Chociaz ten film jest inspirowany faktami to
          > jednak film jest tylko filmem, a realia sa inne.

          Czy pszyklad ni posze sie przesz RZ ???Przez SZ jakos w oczy kole !
          Ale to tylko tak na marginesie bo mi w oko wpadlo.
          • skarpetka_szara Re: odp 26.01.10, 23:29
            wiem jak sie pisze przyklad. za szybko pisalam i sie tak jakos
            zrobilo.
    • kadfael Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:03
      No cóz facet Cię wziąl na lep chwytu starego jak świat - moja żona
      mnie nie rozumie, a ty to łyknęłas. Trudno. Stało się i nie
      odstanie. Jak widać jemu zależało tylko na skoku w bok a nie
      rozstaniu się z partnerką. Gościu nie jest cudowny tylko palant.
      A teraz ty zamiast pisać, że jesteś "chyba" w ciąży zrób test. Jeśli
      jesteś w ciązy musisz zrobić wszystko, by facet płacił alimenty.
    • berta-live Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:07
      Ona już wie, już zna tę historię,
      że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
      ona na pamięć to umie.


      Nie Ty pierwsza, nie ostatnia.
    • deczko Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:08
      Dlaczego to ta kobieta jest zla, a nie Twoj misio? Przeciez, to nie jej wina,
      ze zwiazalas sie z przydupasem, ktory zdradza swoja partnerke, a takim naiwnym
      wciska, taki, a nie inny kit??

      Mysle, ze po Tobie przyjda kolejne zaplakane, rozczarowane, pomstujaca na te
      bidne kobiete Marysie... Pewnie nie bylas pierwsza, stad takie, a nie inne
      zachowanie przed i po.
    • deodyma Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:12

      On był w separacji ze swoją partnerką (nie
      > żoną) , choć dla dobra dzieci nadal mieszkali razem. Nasz związek
      to
      > nie był zwyky skok w bok, zdrada. Tamtej kobiecie zresztą zupełnie
      > na nim nie zależało, miała swoje życie, swoją pracę, jest zresztą
      > sporo starsza od mojego (właśnie nie wiem jak mam go nazwać)
      > chłopaka. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie, szukaliśmy lokum,
      > mieliśmy plany na przyszłość. Poznałam nawet jego dziecko, jego
      > siostrę, wiem że jego rodzice też dowiedzieli się od niego, że
      mnie
      > poznał i ze mną widzi przyszłość.






      wciskal Ci kit i tyle.
      nie jestes pierwsza ani ostatnia, ktora w cos takiego uwierzyla.
      chociaz tak moe Cie pocieszyc.
      chlopu zachcialo poromansowac sie na boku i gdyby Ci powoiedzial, ze
      jest inaczej, poszlabyc na to?
      wiec sklamal.
      • la-bast Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:20
        dziecinna i naiwna
        jestes zwykla kochanica czy ci sie to podoba czy nie
        i tak jak juz napisano powyzej nie ty pierwsza i ne ty ostatnia.
        Lepiej dla ciebie bys nie byla w ciazy, a na przyszlosc nie bierz
        sie za facetow bedacych w zwiazku.
    • izabellaz1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:19
      marysia.22 napisała:

      > Tamtej kobiecie zresztą zupełnie
      > na nim nie zależało, miała swoje życie, swoją pracę,

      Taaaaa, stara śpiewka. Każda z Was tak pisze.

      > Jest strasznie, tym bardziej, że chyba jestem w ciaży. Co teraz????

      Mamy XXI wiek. Skuteczna antykoncepcja jest znana już od dłuższego czasu.
      • la-bast Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:23
        taa skuteczna antykoncepcja, antykoncepcja moze zawiesc, ale w tym
        przypadku zawiodl instynkt samozachowawczy
        • izabellaz1 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:32
          la-bast napisała:

          > taa skuteczna antykoncepcja, antykoncepcja moze zawiesc

          A zapytaj się autorki wątku czy jakąś stosowała, czy z "wielkiej miłości"
          bzyknęła się nawet bez gumki...
    • megi1973 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:22
      ciąża w XXI wieku to nic innego jak łapanie chłopa na siłę:(
      naprawdę nie rozumiem głupiutkich dziewczyn które uprawiją seks bez
      zabezpieczenia!!!
    • ranita_08 Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:25
      O swoje walczy się pazurami- tak jak ona. Zgadzałaś się na wszystko
      czego ONA chciała to teraz masz.

      Jeśli jesteś w ciąży to go o tym poinformują i powiedz że tu też ma
      obowiązki.
    • alpepe Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:26
      Marysiu, ja się z Marysią ożenię, ja będę dobry dla Marysi.

      A tak w ogóle, to jesteś trollem, widać.
    • anianiedowiarek Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 15:28
      Napiszę Ci tak od drugiej strony, od strony zdradzonej żony,
      partnerki. Podobnie jak w twojej sytuacji, nie mamy ślubu. Mamy
      dwoje dzieci. Po ciązy z drugim dzieckiem związek nam się rozpadał.
      W moim przypadku można powiedzieć, że naprawdę nie widziałam
      przyszłości przed naszym zwiazkiem. Mój partner też mnie zdradził. I
      wiesz co jakos nie umiem współczuć kobiecie która z całą
      świadomością i premedytacją wchodzi w związek z kimś kto nie
      zakończył innej miłosne historii, z kimś kto ma zobowiazania wobec
      dzieci, z kimś kto chce budować swoje szczęście na tym, że komuś
      rozwali zwiazek. Nawet jeśli ten inny związek sie rozpada.

      I jeszcze jedno. Wbrew pozorom czasami zdrada z inną obcą kobietą
      daje mozliwość docenienia tego co się ma w domu.
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 17:30
        Czyli moje nieudane próby były spowodowane że przedstawiałem się jako kawaler?
        Całe lato próby namówienia na choćby randke i nic.

        Teraz będę opowiadał że moja żona mnie nie rozumie i nie daje !!!
    • skarpetka_szara Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 19:41
      Nie sypiaj z zajetymi facetami a nie bedziesz miala takich
      dramatow.

      Po co sie pchalas w to g...no? Poszukaj sobie facetow wolnych.
      Dobrze na tym wyjdziesz.

      Wedlug mnie - sama jestes sobie winna. Glupich nie sieja. Nie
      czytasz tego forum?
    • posh_emka Fajnie cię wyhoojał.... 26.01.10, 19:49
      Dziewczyno ty przejrzyj na oczy i nazwij sprawę po imieniu, a nie rozpatruj tego
      w ramach tragicznej miłości...
      Facet ci makaronu na uszy ponawijał, słodkich słówek naopowiadał i tyle.
      Sory ale jak się od kogoś odchodzi to się odchodzi, a nie spotyka się z jedną,
      sypia z drugą.
      Jakby kobicie na prawdę na nim nie zależało to by go dawno z domu wykopała i
      koniec historii- coś mi się wydaje,że ta ich "separacja" to jego pomysł był- ot
      taka sobie odskocznia- a nuż się babka nie dowie,że sypia z kimś innym na boku.
      Olej go z góry i znajdź kogoś normalnego.
    • pencerfum Taaa 26.01.10, 21:26
      Gdybyś Marysiu poszperała nawet na tym forum, zauważyłabyś, ze kobiety porzucone
      przez sowich żonatych kochanków piszą o nich tak jak Ty. On był wspaniały
      cudowny, ona dla niego też. Z żoną był separacji/żona go nie rozumie/ma swoje
      sprawy etc. Nie widzisz braku logiki w tym, ze go (według niego odpuściła) a
      potem nagle go chce? Zmusza do seksu (zaiste biedne chłopisko)i w ogóle świruje.
      Sorry, ale dopóki facet nie jest po rozwodzie to zadawałaś się z żonatym z
      pełnym tego ryzykiem. Nie wspomnę o tym jakiego sortu to facet.
      Jesteś chyba w ciąży? Czy szukasz mocnych argumentów, żeby go na siłę utrzymać
      zamiast kopnąć w cztery litery? Bo nie jest ani najcudowniejszy i w ogóle-jest
      tylko zwykłym kombinatorem.

      marysia.22 napisała:

      >
      > Mam prawdziwy problem i chciałabym się poradzić. Jakiś czas temu
      > poznałam cudwnego człowieka, nasza znajomość dość szybko stała się
      > czymś więcej niż zwykłą znajomością, staliśmy się sobie bardzo
      > bliscy, wspólne zainteresowania, wspólne poglądy, cudowne spacery,
      > niekończące się dyskusje. On był w separacji ze swoją partnerką (nie
      > żoną) , choć dla dobra dzieci nadal mieszkali razem. Nasz związek to
      > nie był zwyky skok w bok, zdrada. Tamtej kobiecie zresztą zupełnie
      > na nim nie zależało, miała swoje życie, swoją pracę, jest zresztą
      > sporo starsza od mojego (właśnie nie wiem jak mam go nazwać)
      > chłopaka. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie, szukaliśmy lokum,
      > mieliśmy plany na przyszłość. Poznałam nawet jego dziecko, jego
      > siostrę, wiem że jego rodzice też dowiedzieli się od niego, że mnie
      > poznał i ze mną widzi przyszłość.
      > Gdy jego partnerka się o mnie dowiedziała, powiedział jej, dostała
      > histerii, zacz ęla go szantażować, wymuszać pozostanie. Zaczeli
      > znowu uprawiać seks. Zaczęła być chora wtedy gdy on miał wychodzić
      > się ze mną spotkać. Po prostu zagrania poniżej pasa. Za każdym razem
      > pytał mnie czy może zostać, że decyzja należy do mnie, a ja głupia
      > się zgadzałam. W końcu, ona kategorycznie postawiła sprawę, dostała
      > smsa kończącego naszą miłość, w którym on napisał, że jestem
      > najpiękniejszym darem od losu, ale ma obowiązki z których chce się
      > wywiązać. Dla mnie, ostatnie tygodnie były straszne, nie spałam,
      > płąkała, ręce mi się trzęsły. Starszne. Spotkaliśmy się jeszcze raz
      > na moją prośbę, chciałam aby powiedział mi w twarz, ze mnie nie
      > kocha. Nie powiedział, ale potwierdził swoją decyzje.
      >
      > Jest strasznie, tym bardziej, że chyba jestem w ciaży. Co teraz????
    • wicehrabia.julian Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 21:29
      marysia.22 napisała:

      >
      > Mam prawdziwy problem

      marysiu jesteś kolejną kobietą, która nabrała się na bajer żonatego o tym, że
      odejdzie od żony

      nawet nie wiesz jak łatwo was omamić w celu wiadomym

      każdy ma prawo do głupoty, o to jednak, że zaszłaś z nim w ciążę możesz winić
      jedynie siebie
      • niebieski_lisek Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 21:58
        > każdy ma prawo do głupoty, o to jednak, że zaszłaś z nim w ciążę
        > możesz winić jedynie siebie

        Myślisz że marysia nabrała umiejętności pączkowania czy jak? Miejmy nadzieję, że
        nie jest jednak w ciąży.
        • wicehrabia.julian Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 22:23
          niebieski_lisek napisała:

          > Myślisz że marysia nabrała umiejętności pączkowania czy jak?

          z postu marysi wynika że została puknięta przez żonkosia
    • lacido Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 22:01
      marysia.22 napisała:

      > Gdy jego partnerka się o mnie dowiedziała, powiedział jej, dostała
      > histerii, zacz ęla go szantażować, wymuszać pozostanie. Zaczeli
      > znowu uprawiać seks.


      trudno uwierzyć że seks był wymuszony ;/
    • kora3 Jesteś naiwna i tyle 26.01.10, 22:04
      cóż tu wiecej powiedzieć.
      • pocztarenata Re: Jesteś naiwna i tyle 26.01.10, 22:28
        A jak można być w separacji z partnerką-nie żoną???? Żeby chociaż w tym czasie
        nie mieszkali razem.

        Jak na trolla słabo...
    • laurelle Re: Prawdziwy problem pomóżcie 26.01.10, 22:59
      Ta historia jest tak łzawa i żenująca, że aż smutna. Dziewczynko, nabrałaś się na najstarszy sposób świata na zaciągnięcie młódki do łóżka (jaki jestem biedny, ona (żona/partnerka/whatever) mnie nie rozumie, nic nas nie łączy, ew. mieszkamy ze sobą tylko ze względu na dzieci) - taka jest bez wątpienia prawda. Przyjmij to do wiadomości; im szybciej, tym lepiej.

      A teraz wytrzyj nos i ogarnij się, bo nie jesteś pierwszą, która ten kit łyknęła. Weź się w garść i idź do apteki po test, a najlepiej od razu do lekarza. W międzyczasie zahacz o kościół i błagaj na kolanach, żebyś w tej ciąży jednak nie była.

      O szanownym panu lepiej zapomnij, bo jesteś na straconej pozycji. Zapamiętaj jedynie wszystkie bzdury, którymi Cię mamił - gdy usłyszysz je kiedyś ponownie, będziesz wiedziała, co masz zrobić.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka