Dodaj do ulubionych

Rozwod planowany na za 10 lat

28.01.10, 16:06
Jestem mezatka od kilkunastu lat. Klapki zoczu spadly mi kilka lat
temu, ale nie moglam sie rozwiesc. Dziecko przywiazane do meza
bardzo plakalo. Nie kocham i nie uprawiam seksu od kilku lat.
Szczerze powiedzialam mezowi. CHyba nie wierzy, stara sie byc
lepszy. Tak mam, ze jak kocham to bezgranicznie, a jak mnie zrani
to juz nic, koniec. Nie tylko, ze brak uczucia. Pasowac do siebie
tez nie pasujemy, inne hobby, inny sposob widzenia swiata. To ja
sie zmienilam. Planuje rozwiesz sie za dziesiec lat jak juz dziecko
pojdzie na studia. Mysle, ze maz tez mnie nie kocha, chce sie tylko
bzykac. Chce zaczac zyc od nowa. Poradzcie!
Obserwuj wątek
    • twojabogini Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:11
      Co poradzić? Plan juz masz. W międzyczasie mozesz podjąć próbę
      terapi małżeńskiej - czasem daje efekty albo przejśc się do
      seksuologa - bo zdaje się że problem ma podłoze na tle seksualnym.
      Dobrze, ze nie chcesz się rozwodzić od razu - decyzje pod wpływem
      emocji nie są wclae dobre, a po rozwodzie zycie wcale nie jest
      różowe, zwłaszcza jesli są dzieci do odchowania - niezaleznie z
      którym z rodziców zamieszkają.
      Kryzysy da się przełamac, a zdaje się że ty znasz przyczynę tego,
      który nastąpił - czym cię ten mąż zranił?
      O ile tych 10 lat nie zamienisz w piekło to taki związek moze
      funkcjonowac dobrze. Tylko jesli zaprzestaniesz zycia seksualnego
      musisz liczyć sie z tym, ze mąż w końcu kogoś znajdzie i wtedy
      rozwód może nastąić szybciej niz planujesz.
      Moze jednak terapia.
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:25
        Dziekuje. Otoz czekam z niecierpliwoscia az sobie kogos znajdzie i
        pojdzie. Nawet go prosilam, zeby sobie poszedl bo z mojej strony
        juz nic. Nic z tego. Wie, ze takiej jak ja nie znajdzie:((( On tez
        kocha dziecko.
        Kryzys jest permanentny. Nie moge napisac jak mnie zranil. Wstydze
        sie, zem taka glupia (wlasciwie nie glupia tylko kocham dziecko),
        przez gardlo, a raczej klawiature mi nie przejdzie, sorry.
        Martwie sie, ze dla takiego 20-letniego dziecka rozwod moze byc
        takim samym, jak dla malego dziecka szokiem, ktory unieszczesliwi
        je na cale zycie. Bylabym wdzieczna gdyby wypowiedzialy sie osoby ,
        ktorych rodzice sie rozwiedli, lub znajacy takie sytuacje. Jak
        dzieci, takze dorosle to przezywaja.
        Czuje sie jak pogzebana za zycia. Pocieszcie!
        • kkk Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:31
          nawet nie wiesz ile ludzi tak zyje
          I uchodza za normalne małżeństwa :D
          Licz się z tym, ż ejak sie rozwiedziesz bedziesz naprawde sama (dziecko do nie
          partner do zycia), stracisz status mężatki, bedziesz 'gorsza' w oczach ludzi,
          równiez rodziny (rozwódka-czyli cos z toba nie tak) a faceci wcale nie beda sie
          rwali drzwiami i oknami (masz dziecko i bagaz doswiadczen), mozesz liczyc na
          seks bez zobowiązań.
          tyle
          Pisze to bez złośliwości :) chce cie przestrzec, że lepiej ratować stare niz
          szukac nowego. Ten 1szy wariant jest naprawde łatwiejszy!!
          powodzenia
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:56
            Jestes facetem i mnie straszysz? Czy Moherowa Babcia?
            Nawet moja moherowa mama, codziennie kosciol, pielgrzymki i te
            sprawy, zrozumiala, dala mi rozgrzeszenie: " rozwiedz sie jak
            chcesz", wczesniej jak jej pochlipalam w sluchawke to uslyszalam:
            co ludzie powiedza, albo raczej Pan Jezus...
            Akurat zawsze kiedy przejmowalam sie co ludzie powiedza, zle na tym
            wychodzilam. Mam w gdzies opinie ludzi, nawet to moje obecne
            malzenstwo (jedynie na papierze, zednych koscielnych szopek czy
            wesel). I wiesz ja sie czuje GORSZA, dlatego ze zyje w takim
            szambie, i wiem, ze bede czuc sie LEPSZA jak sie uwolnie.
            Nieskromna bede, ale facetow zawsze mialam jak mrowkow, zarobic tez
            potrafie. Kolejne malzenstwo niespecjanie mnie interesuje. Chce
            znowu zaczac zyc, tylko mnie to meczy, jak dziecko to przezyje.
            • jack20 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 17:05
              .. facetow zawsze mialam jak mrowkow..
              tzn twoj maz to wyjatkowy frajer, jesli po odstawieniu go od
              bzykania na kilka lat jeszcze z toba chce w malzenstwie zyc,... a
              moze jestescie sobie tyle samo warci?
              co ty z tym 20 letnim bachorem wyjezdzasz i o jego traumie?
              masochistka?
              rozwod dla dziecka jak rak kazdy przypadek inny a lekarstwa nie ma
            • heniahenkowska Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 11:44
              Za 10 lat juz nie bedziesz miala facetow jak mrowkow ;)
              A poza tym jednego nie rozumiem:po co zadajesz takie pytania na tym
              forum skoro, gdy ktos Ci udzielil rzeczowej rady, dowalasz mu ze
              moherowy beret i dalej swoje? Skoro masz plan i jak widze zadne
              argumenty do Ciebie nie docieraja,a wrecz nazywasz je argumentami
              moherowcow,to wyjezdzaj z tego forum i trzymaj sie tego swojego
              10letniego planu.
              A dziecko...dla dziecka zawsze rozwod rodzicow bedzie szokiem i
              zawsze poniesie tego konsekwencje psychologiczne. I tyle.
              A jesli Twoj maz nie jest sadysta/psychopata/etc. a czujeszz nim
              problem to znaczy ze zawsze z kazdym predzej czy pozniej poczujesz
              problem. Jesli nie potrafisz zycnormalnym zyciem, nie tym ktore jest
              w zachlysnieciu sie miloscia,euforia poczatkow zwiazku to zawsze juz
              tak bedzie. Blad popelnic moze kazdy i to nie jest powod do rozwodu.
              Inna sprawa, jesli w malzenstwie jest totalny syf (maz/zona
              psychopata/tka,etc.) NIgdy nie bedziesz szczesliwa cos tak mi sie
              zdaje.
              • jacek226315 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 15:41
                trzymanie malzenstwa dla dobra dziecka,to najglupsza rzecz jaka
                moze byc.Moja zona pochodzi z takiego malzenstwa,kiedy tylko
                wzielismy slub wyprowadzila sie z domu do mnie i nie widziala swych
                rodzicow od tamtej pory,a bylo to juz ponad 15lat.Jej siostra
                wyprowadzila sie na swoje i nie widziala ich od 10lat.Moglyby Ci
                opowiadziec jakie pieklo zgotowali ich rodzice,jakie zafajtana
                mlodosc mialy.Rodzice sie nie rozwiedli twierdzac"no bo dzieci",a
                dziec nie chca znac ani matki ani ojca
              • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:26
                10 lat temu tez mnie tak matka straszyla i co? Dalej sie
                przyklejaja. Nie, ze ja taka cudna. Po prostu wiem co i jak.
                • 1rape1 Popie...na ,za rok możesz juz umrzeć 29.01.10, 22:59
                  A dziecko ma ciebie w dupie,tak jak wszystkie dzieci,no moze synowie mają jakieś
                  uczucia.
                  Bo córeczki to pomiatają,zwłaszcza matką jak ostatnią szmatą.
                  • e.i.t.h.e.l Re: Popie...na ,za rok możesz juz umrzeć 30.01.10, 00:07
                    To jakieś osobiste doświadczenia? Skąd masz takie informacje?
                    • 1rape1 Re: Popie...na ,za rok możesz juz umrzeć 30.01.10, 00:11
                      e.i.t.h.e.l napisała:

                      > To jakieś osobiste doświadczenia? Skąd masz takie informacje?

                      Z praktyki,ludzie umierają,nie żyją wiecznie.
                      A głupia laska myśli,ze jeżeli farbuje włosy to jest wieczna.
                      • e.i.t.h.e.l Re: Popie...na ,za rok możesz juz umrzeć 30.01.10, 01:00
                        Chodziło mi o to skąd wiesz, że wszystkie dzieci mają w dupie rodziców i córki pomiatają matkami jak szmatami?
                • wkkr Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 11:09
                  kaiteki napisała:

                  > 10 lat temu tez mnie tak matka straszyla i co? Dalej sie
                  > przyklejaja. Nie, ze ja taka cudna. Po prostu wiem co i jak.
                  =====================
                  A to chyba o takich jak ty mówi sie że mają "ku...ki charakter".
                  • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 16:01
                    Nie "...charakter", tylko cialo, natura szcodra byla,
                    Biedny(-a)wystraszony(-a) golabku.
            • racetam lepiej teraz. 29.01.10, 12:45
              z punktu widzenia dziecka lepiej teraz, bo jest szansa że wyniesie coś
              wartościowego z domu jeśli któreś z rodziców sobie na nowo ułoży życie.

              A tak, jak się wychowa w domu bez miłości, czułości, troski i wzajemnego
              szacunku będzie życiowym kadłubkiem którego trudno będzie zrozumieć partnerowi
              czy partnerce. I dużo czasu spędzi na terapii odkrywając co jest z nim/nią nie tak
              • racetam Re: lepiej teraz. 29.01.10, 12:48
                bo rozumiem że teraz ma 10lat, a 20 to bedzie miało za 10??
                • zenia78 Re: lepiej teraz. 29.01.10, 17:56
                  Piszesz,ze zyjesz w szambie...i niby w tym szambie tak dobrze Twojemu dziecku???

                  Dziecko woli miec szczesliwych rodzicow nawet osobno niz nieszczesliwych razem.

                  Nie wiem na co czekasz???Ze Ci dzieciak pozniej podziekuje,zes se zycie dla
                  niego spaprala...A co bedzie jak powie"i po co Ty sie matka meczylas???".

                  Twoje zycie Twoje decyzje...nie zaslaniaj sie dzieckiem.
              • nisia4_kr Re: lepiej teraz. 29.01.10, 22:34
                zgadzam sie, jestem jednym z takich dzieci. Z komunikacji z ludzmi nauczylam sie
                tylko jak sie klocic i przezywac ciche dni... Marzylam, by rodzice sie
                rozwiedli!! Co to znaczy bliskosc i zaufanie ucze sie juz bliska 30tki... nikomu
                nie zycze.
            • grassant Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:10
              Chce znowu zaczac zyc, tylko mnie to meczy, jak dziecko to przezyje

              spytaj go. a moze wcale z Tobą nie chciałoby pozostać?

              Dziwne co najmniej takie "niezdecydowanie". Masz gdzie iść mieszkać??
              • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:35
                Mam gdzie isc mieszkac.
                • grassant Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 22:44
                  kaiteki napisała:

                  > Mam gdzie isc mieszkac.

                  wiec idź, zacznij żyć po swojemu i umożliw to jemu. Nie zasłaniaj
                  dzieckiem swoją bierność.
            • alfalfa Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 15:10
              > Jestes facetem i mnie straszysz? Czy Moherowa Babcia?

              hehe, dobre - Ciebie pocieszać? Zabawne..

              > Nawet moja moherowa mama, codziennie kosciol, pielgrzymki i te
              > sprawy, zrozumiala, dala mi rozgrzeszenie: " rozwiedz sie jak
              > chcesz", wczesniej jak jej pochlipalam w sluchawke to uslyszalam:
              > co ludzie powiedza, albo raczej Pan Jezus...

              No popatrz NAWET matka zrozumiała, no, no...

              Ja chyba też zrozumiałem, ale facetowi się nadal dziwię.
              A.
          • twojabogini Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 09:51
            kkk napisała:

            > Licz się z tym, ż ejak sie rozwiedziesz bedziesz naprawde sama
            (dziecko do nie partner do zycia),

            Bzdura bzdurę goni. Sa jeszcze więzi spoleczne, rodzina przyjaciele.

            >stracisz status mężatki, bedziesz 'gorsza' w oczach ludzi,
            > równiez rodziny (rozwódka-czyli cos z toba nie tak)

            Wielu ludzi myśli stereotypowo i faktycznie z taką postawą parę razy
            się zetknęłam. Na plus - od razu wiedziałam co dana osoba sobą
            reprezentuje - szkoda czasu na idiotów i kretynki.

            >a faceci wcale nie beda sie rwali drzwiami i oknami (masz dziecko i
            >bagaz doswiadczen),

            Kolejna bzdura. Jako samotna rozwódka z dzieckiem nie narzekałam ani
            na brak mężczyzn - ani tych od romansów, ani tych od związków, ani
            tych co chcieli się żenić. MOja uroda odbiega bardzo od
            współczesnych standartów, więć to nie jest kwestia bycia laską. Nie
            zawsze tez miałam wystrzalowe ciuchy - więc to tez nie
            kwestia "odstawiania" się. Spotkałam na swojej drodze wielu czułych
            i dobrych mężczyzn.

            >mozesz liczyc na seks bez zobowiązań.

            Seks bez zobowiązań to mozna mieć z prostytutką. Rozwódki z dziećmi
            pod ta kategorię w większości nie podpadają.

            > Pisze to bez złośliwości :) chce cie przestrzec, że lepiej ratować
            stare niz szukac nowego. Ten 1szy wariant jest naprawde łatwiejszy!!

            całe lata tak babom radzili - bije, pije, jestes nieszczęsliwa, ale
            siedź na dupie, bo bez chłopa będziesz nikim.
            • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:18
              Jestes prawdziwa boginia. Dziekuje bardzo:))))
          • czwarty.wymiar Co za bzdury! 29.01.10, 09:54
            kkk napisała:
            [...] Licz się z tym, ż ejak sie rozwiedziesz bedziesz naprawde sama (dziecko do nie partner do zycia), stracisz status mężatki, bedziesz 'gorsza' w oczach ludzi, równiez rodziny (rozwódka-czyli cos z toba nie tak) [...]"

            Co za bzdury! Takie postrzeganie z punktu wszystkich rozwiedzionych jest możliwe tylko przez jakichś nawiedzonych, a ich opiniami nie warto się przejmować.
            • kaiteki Re: Co za bzdury! 29.01.10, 16:20
              Czwarty wymiar,
              Tobie tez dziekuje:)))
              • dioskorides czyli dziękujesz tym 29.01.10, 17:45
                Co klepia cię po głowce i przytakują, a jak ktoś mysli inaczej to wiadro pomyj
                żenada. załozyłaś post tylko po to żeby się utwierdzić w czymś co i tak zrobisz.
                A rozwodzenie się za 10 lat bo dziecko to najgłupsza rzecz jka możesz zrobić dla
                dziecka właśnie.
                • kaiteki Re: czyli dziękujesz tym 29.01.10, 18:09
                  Rozpoczelam dyskusje, by zapytac dorosle dzieci rozwodnikow, jak to
                  odbieraly, dlatego denerwuja mnie wartosciowanie mojej decyzji. Ty
                  bardziej, ze nie moge wiele napisac a wiem, ze jakbym opisala meza,
                  to by sie jescze wieksze larum podnioslo: jak ja zacofana, co ja
                  jeszcze z nim robie itd.
                  Chcialbym tez porozmawiac na temat czy swiadome poswiecenie
                  mlodosci dla dobra dziecka, to na prawde takie straszny krok. Chyba
                  dizeci rozwodnikow najlepij wiedza, dlatego do nich sie zwracam o
                  opis ich doswiadczen i opinie.
                  Przepraszam, jesli jasno nie wyrazam swoich intencji.
                  • dioskorides Re: czyli dziękujesz tym 29.01.10, 18:18

                    No to jako dorosłe dziecko rozwodników, mówię ci że wcale nie będzie dla dziecka
                    lepsze jak będziecie przez 10 lat w tym tkwili. Dziecko doskonale rozumie i
                    widzi czy w domu panuje atmosfera przyjazna i czy rodzice się kochają czy nie.
                    Dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje.
                    Moi rodzice rozeszli się jak miałem 9 lat. Moja mama po jakimś czasie poznała
                    nowego faceta z którym jest już dłużej niż była z moim ojcem bo już ponad 20 i
                    to on mój ojczym był dla mnie tatą i facetem w domu. Najważniejsze to
                    wytłumaczyć dziecku co się stało z rodzicami i pójść swoją drogą. Będzie to
                    lepsze dla dziecka niż dorastanie w domu gdzie wieczne jazdy, awantury i chore
                    klimaty, bo tylko będzie Ci się wydawało że dziecko nie widzi.
                  • hxo Re: czyli dziękujesz tym 29.01.10, 19:05
                    Moi rodzice się rozeszli jak miałem jakieś 25 lat, rodzeństwo też było dorosłe.
                    Nie wiem, czy byli ze sobą tak długo ze względu na dzieci, ale na pewno rozeszli
                    się co najmniej kilkanaście lat za późno. Z dzieciństwa pamiętam wieczne
                    awantury, non stop napiętą atmosferę, brak jakichkolwiek ludzkich relacji między
                    nimi. Teraz bardzo współczuję im bo małżeństwo zakończyło się, kiedy byli w
                    takim wieku, że praktycznie nie maja szans na stworzenie nowych związków. Tak że
                    moim zdaniem bierz nogi za pas póki możesz, a dziecko Ci w przyszłości
                    podziękuje. Lepiej żeby miało dwoje osobnych rodziców w miarę zadowolonych z
                    siebie niż matkę cierpiętnicę i wzorzec chorych relacji małżeńskich na co dzień.
                  • kuku85 Re: czyli dziękujesz tym 30.01.10, 02:00
                    No to masz dorosłe dziecko rozwodników...
                    Moi rodzice rozstali się, kiedy miałam 21 lat. Nie wiem, czy to gorsze, czy
                    lepsze niż kiedy ma się lat 11. Być może da się to jakoś bardziej
                    racjonalizować, ale za to przeraźliwie świadomym przyczyn. Poza tym ma się
                    poczucie, że całe dotychczasowe życie było w jakims sensie oszustwem.
                    Podsumowując - tak czy owak jest strasznie. A najgorszy ze wszystkiego był
                    ostatni rok ich małżeństwa, czyli czekanie na katastrofę. Im szybciej jest po,
                    tym szybciej można zacząć dochodzić do siebie, więc bardzo Cię proszę, odpuść
                    swojemu dziecku 10 lat czekania na katastrofę.
          • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:40
            o kkk-ja uwazam,ze zwiazek z mezczyzna to strata czasu i nerwow,czesto
            zdrowia.....kobiety,ktore plodza dzieci dla utrzymania siebie traktuje jak
            prostytutki gorsze niz te z domow publicznych...i plota cos o jakich
            rozwodach....kasa bedzie,a one juz moga korzystac z zycia....

            a prawda to jest taka,ze tu chodzi o sex (w czym nic zlego nie ma),a zazwyczaj
            tym glupim lusiom chodzi zwyczajnie o alimenty pod pretekstem wydania na swiat
            dziecka.I tym sposobem zgotuje piekielko wielu osobom....podatnikom tez.

            • twojabogini Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:53
              iamhier napisała:

              >a zazwyczaj
              > tym glupim lusiom chodzi zwyczajnie o alimenty pod pretekstem
              >wydania na swiat dziecka.I tym sposobem zgotuje piekielko wielu
              >osobom....podatnikom tez.

              Proponuję przestać pieprzyć bzdury - zapoznać się ze statystyką -
              ile wynoszą przeciętne alimenty w Polsce i jak to się ma
              proporcjonalnie do realnych kosztów utrzymania dziecka.Polska to nie
              Holywood.
              Proponuję tez sprawdzić jaki jest procent ściągalnosci alimentów od
              dłuzników alimentacyjnych (co jest obowiązkiem państwa - obywatele
              nie maja prawa stosować środków przymusu).
              Co do rzekomego piekła podatników - kwota wydawana na zaliczki
              alimentacyjne jest znikoma przy kosztach jakie corocznie wydawane są
              z budźetu (czyli kasy podatników) na alkoholików czy na przyklad
              osoby które same na siebie ściagnęły kłopoty zdrowotne - prowadząc
              np. po pijaku, czy chlejąc własnie do potęgi - wiesz ile kosztuje
              przeszczep wątroby?
              Zaliczki alimentacyjne są zaś wyplacane bo ojcowie nie łoża na
              dzieci - więc kto tu obciążą kieszeń podatników? Pomijam, ze
              zaliczkę otrzymuje tylko niewielka ilośc kobiet - są bardzo
              rygorystyczne przepisy, niektóre z nich naruszające konstytucję.


              • plisowanka Co do alimentów i samotnych matek... 30.01.10, 17:48
                Twojabogini, przecież większość samotnych matek nie pracuje albo pracuje od czasu do czasu na pół etatu. To znaczy, że jakoś jest w stanie z pieniędzy podatników wyżywić i dziecko i siebie, skoro żyje. Do alimentów z funduszu alimentacyjnego dołóż jeszcze zasiłki rodzinne, dodatki dla samotnych matek, okazjonalną pomoc finsnwową z MOPS-u na odzież i podobne cele, darmowe obiadki dla dzieci w szkole, książki, do tego mieszkanie socjalne od gminy (bo przecież matkom z dziećmi są one w pierwszej kolejności przyznawane) itd.

                Wychodzi na to, że można traktować dziecko jako sposób na zdobycie dochodów od państwa, skoro nie jest się w stanie samemu zarobić. A bezrobotnej kobiecie bezdzietnej nie przysługuje nic.
        • czarne_wino Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:05
          kaiteki napisała:

          > Dziekuje. Otoz czekam z niecierpliwoscia az sobie kogos znajdzie i
          > pojdzie. Nawet go prosilam, zeby sobie poszedl bo z mojej strony
          > juz nic. Nic z tego. Wie, ze takiej jak ja nie znajdzie:((( On tez
          > kocha dziecko.

          jestes pewna? hmmm, to dobrze,ze znasz swoja wartosc, ale
          sory,naprawde jest duzo fajnych kobiet,ktore tylko czekaja na
          twojego meza. moze wiecej pokory?
          >
          • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:39
            do czarne wino i tej pokory-nic ując ,nic dodać!
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:24
            Ha, ha, odstapie Ci go. Chcesz? Wiesz nawet jest przystojny, ladnie
            go ubralam, nauczylam co to dbanie o siebie. Tylko pamietac o moich
            urodzinach nie moge go nauczyc ale to naprawde najmniejsza jego
            wada.
        • czarne_wino Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:09
          kaiteki napisała:

          > Martwie sie, ze dla takiego 20-letniego dziecka rozwod moze byc
          > takim samym, jak dla malego dziecka szokiem, ktory unieszczesliwi
          > je na cale zycie.

          ma 20 letniego syna. to bedzie jeszcze wiekszy szok. gdybym
          wiedziaal, ze tak sie stanie, to rozwiodlabym sie 10 lat temu.
          wlasnie przerwal studia na Iwszym roku i nigdzie nie pracuje.to jest
          jego reakcja na to,jak zyjemy z mezem.
          • wolna_wola rozwód a dziecko 29.01.10, 11:52
            Dla dobra dziecka można mu założyć książeczkę oszczędnościową, żeby je uposażyć na przyszłość, codziennie czytać i nauczyć, jak dbać o zęby.

            Dziecko ma też z definicji mamą i tatę, chyba, że mu odumrą.

            A serio: trwanie w beznadziejnym małżeństwie jest niekoniecznie lepszym rozwiązaniem. Ludzie na ogół nie są ani robotami, którzy potrafiliby we wspólnym domu koncentrować się wyłącznie na funkcjach rodzicielskich, ani wystarczająco dobrymi aktorami, żeby móc perfekcyjnie udawać miłość i harmonię, nie przekazując złych emocji dziecku.

            Jeśli Ty i mąż kochacie je, to i po rozstaniu w tym nic się nie zmieni, a za to Wy będziecie mieć szansę zrobić coś z waszymi oddzielnymi już życiami. Istnieją różne modele sprawowania pieczy nad dzieckiem, choćby opieka naprzemienna (tydzień u jednego, tydzień u drugiego).

            Piszę z doświadczenia - nie mamy, ale córki rozwiedzionych rodziców.
            Mam 30 lat, doskonałe stosunki z obojgiem rodziców (oni ze sobą mają nadal fatalne, w 20 lat po rozwodzie!!!).

            Nie było mi łatwo bezpośrednio po ich rozstaniu, ale z perspektywy widzę, że gorzej było, gdy tkwili w małżeństwie.

            Życzę ci podjęcia najlepszej decyzji, jaka by nie była, ale podjęcia jej.

            Pzdr.
            • kaiteki Re: rozwód a dziecko 29.01.10, 16:30
              Wolna-wolo,
              Bardzo dziekuje Ci za odpowiedz. Bede myslala o tym co napisalas,
              choc mija sytuacja jest o niebo bardziej skomplikowana, nie moge
              napisac jak.
        • tk_s Teraz krzywdzisz dziecko 29.01.10, 10:20
          Miałem taką sytuację w rodzinie. W mojej opinii zwlekanie z rozwodem jest bez
          sensu, dziecko wychowywane w rodzinie bez miłości będzie miało jeszcze większe
          problemy emocjonalne. Pomijam fakt, że Tobie będzie coraz ciężej i mężowi także.
          --------------------------------------------------------
          Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter)
          --------------------------------------------------------
        • wredny_widelec Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 12:29
          "Martwie sie, ze dla takiego 20-letniego dziecka rozwod moze byc
          takim samym, jak dla malego dziecka szokiem, ktory unieszczesliwi
          je na cale zycie."

          Nie opowiadaj takich rzeczy. 20-letnia osoba to już nie dziecko, tylko dorosły
          człowiek, który doskonale rozumie, że jego rodzice nie są parą aniołów, tylko
          zwykłymi ludźmi, którzy czasem nie potrafią się ze sobą dogadać i mogą się
          rozejść tam samo jak wszyscy.
          Moi rodzice rozstali się, gdy zaczynałam studia, a powinni byli to zrobić
          znacznie wcześniej, ale zostali razem, jak to się mówi, dla dobra dzieci. Cóż,
          specyficzne było to dobro. Nasze życie rodzinne przypominało spacer przez pole
          minowe - ciągłe spięcia, sprzeczki, przytłaczająca cisza, rodzice warczący na
          siebie albo nie odzywający się do siebie całymi dniami (oczywiście, przed dalszą
          rodziną i znajomymi obowiązkowo musieliśmy udawać szczęśliwą rodzinę). Mama z
          początku próbowała namówić ojca na jakieś sesje terapeutyczne, ale on się nie
          zgadzał. I nie łudź się, że dziecko nie dostrzeże, że miedzy Tobą a Twoim mężem
          jest coś nie tak. Ja w dzieciństwie doskonale widziałam, że między rodzicami źle
          się układa i wydawało mi się wtedy, że to moja wina - że powinnam się lepiej
          zachowywać, lepiej uczyć i więcej pomagać w domu, a wtedy wszystko się poprawi.
          Pamiętam, że w dniu, w którym mama wyprowadziła się od ojca, poczułam taką ulgę,
          jakiej nie czułam jeszcze nigdy, jakby nagle skończył się jakiś koszmar senny.
          • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:14
            do wredny widelec-a nalezałoby wprowadzic porzadek i powiedziec wprost,ze
            niektorym kobietom zalezy na znalezieniu jak najlepszego partnera na ojca,a
            reszta chce sie wyrwac z domu i płodzi bachy albo z pierwszym lepszym,albo
            bo.....wszystkie kolezanki juz maja.....albo dobrze wie,ze ze swoja uroda i
            statusem lepszego sobie nie znajdzie.....

            I jaeszcze na dodatek kazdy ma w tym polepszeniu statusu jej nie przeszkadzac...

            ja nigdy nie ukrywalam,ze nawet gdybym byla druga onaziska biedny facet nie moze
            nawet o mnie myslec.....
            wiec gdzie ci mezczyzni??
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:32
            Dziekuje.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:34
            Wredny widelcu, dziekuje.
        • fo.xy Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:06
          nie jestem specjalistka, ale wydaje mi sie, ze w przypadku dziecka nie chodzi o
          to, ze rodzice sie rozwodza, tylko w jaki sposob to robia.
          Mysle, ze jesli dorosli ludzie rozstaja sie za obopolna zgoda, to jest to
          kwestia wytlumaczenia dziecku, ze rodzice beda teraz spedzac czas oddzielnie i
          beda dwa domy. Poza tym, dziecko musi czuc, ze jest kochane (tak samo przez
          oboje rodzicow) - nic z rzeczy, typu mamusia kocha cie bardziej, albo odwortnie :/

          Trauma dla dziecka, jest to, kiedy widzi (podslucha) klotnie rodzicow - wtedy
          obwinia siebie i mysli, ze to wszystko przez nie.

          Zastanow sie, czy chcesz czekac z zalozonymi rekami kolejne 10 lat. Poza tym
          kiedy dziecko dorosnie, to dlaczego ma byc to dla niego mniejszy szok? Ja bym
          raczej byla tym bardziej zdziwiona "nagla" reakcja matki - co takiego nagle sie
          wydarzylo, skoro tyle lat bylo pozornie dobrze?

          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:44
            Jestem w stanie rozwiesc sie kulturanie. Wyobrazam sobie, ze dobrze
            o sobie po rozwodzie mowimy, czasem sie spotykamy a dziecko nas
            obserwujei uczy sie zdrowych relacji. Niestety na zdrowy rozsadek
            meza nie moge liczyc.
        • wiloughby Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:04
          moi rodzice rozwiedli się, gdy miałem z 9-10 lat. było to traumatyczne o tyle,
          że od rozwodu (który miał miejsce ponad 15 lat temu), gardzą sobą i nie
          utrzymują relacji. sam rozwód był ciosem, ale większym ciosem była ta wzajemna
          pogarda m-dzy nimi. dla odmiany moja ciotka rozwiodła się ze swoim mężem i
          nastąpiło nowe otwarcie. dopiero po tym akcie zaczęli się wzajemnie lubić,
          spędzają razem nie tylko święta, ale też zapraszają się na kolacje na wzajem i
          spędzają sporo czasu wspólnie z dziećmi.

          jeśli masz pewność, że będziecie potrafić być kochającymi rodzicami dla dziecka,
          to rozwiedź się teraz.

          kaiteki napisała:

          > Dziekuje. Otoz czekam z niecierpliwoscia az sobie kogos znajdzie i
          > pojdzie. Nawet go prosilam, zeby sobie poszedl bo z mojej strony
          > juz nic. Nic z tego. Wie, ze takiej jak ja nie znajdzie:((( On tez
          > kocha dziecko.
          > Kryzys jest permanentny. Nie moge napisac jak mnie zranil. Wstydze
          > sie, zem taka glupia (wlasciwie nie glupia tylko kocham dziecko),
          > przez gardlo, a raczej klawiature mi nie przejdzie, sorry.
          > Martwie sie, ze dla takiego 20-letniego dziecka rozwod moze byc
          > takim samym, jak dla malego dziecka szokiem, ktory unieszczesliwi
          > je na cale zycie. Bylabym wdzieczna gdyby wypowiedzialy sie osoby ,
          > ktorych rodzice sie rozwiedli, lub znajacy takie sytuacje. Jak
          > dzieci, takze dorosle to przezywaja.
          > Czuje sie jak pogzebana za zycia. Pocieszcie!
        • dno_oceanu Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:11
          nie zwlekaj -dziecko zrozumie a bedzie nieszczesliwe jesli rodzicie nie sa
          szczesliwi. mialam taka sama sytuacje w domu i sama namawialam mame zeby odeszla
          wiec uwazam ze dzieci nie sa ofiarami rozwodow tylko nieszczesliwych rodzicow
          ktorzy nie radzac sobie obarczaja dziecko swoim smutkiem i nieporadnoscia. skoro
          oboje chcecie sie dzieckiem zajmowac to bedziecie tez bedac w oddzielnych
          zwiazkach - szkoda zycia - obudzisz sie kiedys myslac ze 10 lat to mialo byc tak
          planowo a wyszlo tak duzo z Twojej mlodosci. sprobuj inaczej ulozyc sobie zycie.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:34
            Zrobilabym tak jak radzisz, gdyby maz nadawal sie do "aksamitnego
            rozwodu". Niestety on mnie troche chyba szantarzuje: mowi do
            dziecka np: "mama szuka nowego tate". Chyba daje znac, ze to tylko
            poczatek tego, co potrafi w razie mojej stanowczosci. Ja nie chce,
            zeby dziecko takie swinstwa sluchalo. Poczekam, az wyjdzie z domu,
            albo wyksztalci umiejetnosc analitycznego myslenia, samo wydedukuje
            kto jest kto. Na razie taki maly chlopiec bezgranicznie kocha nas
            obu, nic nie rozumie. Wiem, ze sie poswiecam dla dziecka i
            nowoczesna ideologia dla kobiet na to nie pozwala. Ale czy ja mam
            jakas inna milosc, oprocz tego dziecka? Komu mam sie poswiecic?
            Dziecku zafungowac piekielko i jakas depresje na przyszlosc, a sama
            zaczac sie realizowac z nowa miloscia zycia? Zreszta nie wierze, ze
            znajde kogos. Owinac sobie wokol palca potrafie i za 10 lat tez
            beda potrafila, tylko watpie czy istnieja tacy, ktorych warto
            owijac, a jesli istnieja to czy rozpoznam? Moje doswiadczenie
            pokazuje, ze nie umiem plew od zieren rozrozniac.
            • aaanim Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 13:00
              zrozum kobieto, ze nie robisz tego dla dziecka, tylko dla siebie. Nie ma nic
              gorszego, niż po latach domowej męczarni usłyszeć od matki "robiłam to dla
              Ciebie" i tego Ci syn nigdy nie wybaczy. Do końca życia będzie czuł, że ciąży na
              nim odpowiedzialność za wasze nieudane życie i nie będzie Ci za to wdzięczny.
              pisane z autopsji
              pozdrawiam i życzę podjęcia mądrej decyzji
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:39
            A mi dziecko nie pozwala sie rozwiesc. Tlumacze mu, ze czassami tak
            bywa, ze duzo takich rodzin, ze bedzie mogl sie widywac z tata
            kiedy tylko zechce. A maly na to: "Trzeba miec nadzieje" Zupelnie
            jakby Radia Maryja sluchal. Mieszkamy nie w Polsce, nigdy o te
            rozglosni nie slyszal:)
        • barbakuda Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 00:15
          Dziwny list, chyba kobieto nie wiesz co piszesz. Zresztą z Twego listu aż kapie
          zło z Ciebie, wręcz ziejesz jadem. Zawsze wydawało mi się, że człowiek m.in po
          to został sklasyfikowany w Homo sapiens i ponoć posiada uczuciowość wyższą - by
          pewne rzeczy mógł rozwiązywać na drodze rozmowy, wzajemnych ustępstw, etc. Nie
          wiem - może mąż zabił Ci kogoś z rodziców?!, może skatował "aż do krwi"?, że nie
          stać Ciebie na normalność i podjęcie próby pojednania i wybaczenia. Rozwód jest
          dla mnie czymś ostatecznym; kiedy przy okazaniu dobrej woli przez obydwie strony
          (moje uproszczenie)- nie można dojść do normalnego porozumienia i
          funkcjonowania. A na obydwojgu rodzicach spoczywa obowiązek nauczenia dziecka
          miłości, szacunku, właściwych zachowań i wielu, wielu innych rzeczy.
      • anaisanais96 dlaczego chcesz tak skrzywdzic męża? 29.01.10, 12:47
        Jeśli go nie kochasz to po co chcesz z nim być ? tylko po to by dziecko nie
        płakało. no, proszę cię! daj szansę wam obojgu byście mogli ułożyć sobie na nowo
        życie. Teraz gdy jesteście jeszcze młodzi na pewno pójdzie wam to lepiej niż za
        10 lat.
        • kaiteki Re: dlaczego chcesz tak skrzywdzic męża? 29.01.10, 16:41
          Problem w tym, ze maz twierdzi, ze mnie kocha. Tak bardzo, ze
          jakbym sobie poszla, to woli mnie zabic butelka! Tak powiedzial.
          Czy zdecyduje sie na rozwod teraz czy za 10 lat, bedzie to
          najprawdopodobniej ucieczka pod jego nieobecnosc. Bedzie mnie
          musial reprezentowac adwokat. To nie jest partner do dyskusji,
          niestety. Przed slubem byl bardzo na poziomie, imponowal
          opanowaniem:(((
    • alpepe Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:11
      Otóż bardzo łatwo jest zainstalować polską klawiaturę. Wystarczy płyta
      instalacyjna i opcja dodaj języki. Można to też zrobić bez płyty instalacyjnej,
      o ile klawiatury zostały zainstalowane domyślnie. W każdym razie wystarczy
      wyszujać w pomocy, jak to zrobić.
      Co do postu, to niestety, marna podpucha.
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:15
        Dziekuje, ale co to jest plyta instalacyjnam jak to wyglada i jak
        sie nazywa po angielsku? Zapytam w sklepie.
        • alpepe Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:19
          to płyta służąca do instalacji systemu operacyjnego, np. windowsa.
          Poza tym nie musisz o nic pytać, spróbuj przez bodajże F1 poszukać dodawanie
          języków.
          A poza tym, to nie sądziłam, że dziś aż tak nudzisz się w pracy.
        • gobi05 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:23
          Raczej nie potrzebujesz płyty instalacyjnej.
          Najpierw spróbuj skorzystać z instrukcji:
          office.microsoft.com/pl-pl/word/HP030845671045.aspx
          • mimbla.londyn Gobi / off top 06.02.10, 04:58
            Dzieki za instrukcje i linka - i ja przy okazji skorzystam :)
    • jack20 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:56
      sp.. zycie facetowi i tyle. nalezysz do tego typu zimnokalkulujacych
      i bezwzglednych bab typu modliszek.
      twoj zaharowany facet jeszcze prawdopodobnie nie pokapowal twojej
      perfidi...ale kiedys pokapuje
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 16:59
        To ja jestem zapracowana i splacam jego dlugi. On juz 10
        lat "szuka" pracy inwestujac i tracac. Co radzisz?
        • jack20 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 17:09
          jesli tak jest jak piszesz to radze jak najszybciej opuscic meza i
          zaczac zycie od nowa, czasu nie odwrocisz. zero szans na
          poruzumienie przy twoim charakterze.
          i napewno decyzja za kilka lat nie bedzie latwiejasza ...ale ty
          bedziesz kilka lat starsza a problem nie zniknie tylko bedzie
          bardziej bolal.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 17:49
            Ale teraz moje dziecko jest za male i kocha ojca. Nie rozumie, co
            to pieniadze i ze tata nie ma do nich glowy. Przeciez nie bede
            uswiadamiac dziecka, ze kochany tatus to ...Niech wierzy, ze tata
            to superman. Dlatego rozwiode sie, jak dziecko mi na to pozwoli,
            tak jak Ty przed chwila zrozumiales i pozwoliles, jak moja mama.
            Jestem z tych co na serio zycie i zwiazki traktuja. Zawsze mezowi
            powtarzalam, ze najwazniejsza dla mnie rodzina, ze to podstawa, ze
            zyje sie znosi trudy dla niej. Utwierdzilam go tylko w przekonaniu,
            ze zniose wszystko. Ale przegial wszelkie mozliwe paly. Pieniadze
            to nie jedyny problem. Nawet troche sie "ustatkowal" pod tym
            wzgledem ostatnio. Mam jednak ogromny zal do zycia, ze tak mnie
            pokaralo:(((
            Co rozumiesz przez "z twoim charakterem"? Moj maz czesto wyjezdza z
            takim tekstem. Uwazam sie za solidna, uczciwa, pracowita. Chwala
            mnie w pracy, w rodzinie...Niepalca, niepijaca, wyksztalcona,
            wysportowana. Do tanca i do rozanca. Ambitna. Moze to wady?
            • puszka_pandory1 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 19:23
              Jesli chcesz wiecej obiektywnych opinii zamiast wylewania wiadra
              pomyj, przybliz nam bardziej osobe swojego meza. Bo w tej chwili
              wiekszosc osob skupia sie na zaplanowanym przez ciebie rozwodzie i
              skrzywdzeniu w zwiazku z tym dziecka oraz meza, zupelnie ignorujac
              fakt, ze prawdopodobnie masz ku temu mocne powody.
              Rozumiem, ze kierujac sie uczuciami dziecka chcesz odwlec rozstanie
              z mezem, ale moim zdaniem robisz zle. Dziecko szybko zacznie lapac,
              ze miedzy rodzicami jest cos nie tak, bo sztuczna uprzejmosc lub
              brak bliskosci latwo mozna wyczuc. Poza tym jestes pewna, ze dasz
              rade wytrzymac 10 lat przy boku mezczyzny, ktory z wielu powodow
              przestal byc dla ciebie interesujacy? A co bedzie, jesli to on
              odejdzie pierwszy, np. za piec lat, bo spotka kobiete, ktora okaze
              mu wiecej zainteresowania i wpusci go do swojego lozka? Myslisz, ze
              bedzie czekal, az dziecko pojdzie na studia, zeby go nie ranic? Nie
              wydaje mi sie. Jego mlodosc tez kiedys minie, a z wiekiem szanse na
              ulozenie sobie zycia z kims nowym maleja i on dobrze zdaje sobie z
              tego sprawe. Mysle, ze jest z toba, bo wciaz ma nadzieje, ze miedzy
              wami sie poprawi. Dlatego jesli jestes pewna, ze nie chcesz
              popracowac nad swoim zwiazkiem, jesli jestes pewna, ze odejdziesz
              predzej czy pozniej, zrob to teraz. W przeciwnym razie bedziesz sie
              meczyc 10 lat, dziecko pojdzie na studia, a ty zostaniesz sama z
              przeswiadczeniem, ze zmarnowalas sobie zycie.
              • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 19:49
                Dziekuje za odpowiedz Puszko Pandory,
                Dodajac szczegoly o mezu, wyleje na niego pomyje tylko, bede
                musiala uzyc brzydkich slow by go zacytowac.
                Nie radze sie Was czy mam odejsc czy nie, bo to juz zdecydowane,
                nie potrzebuje sadu w tej kwestii. To przemyslana decyzja.
                Interesuje mnie zdanie innych na temat, jak dziecko zareaguje w
                przyszlosci i jak odbiera nasz sytuacje rodzinna teraz.
                Piszesz, ze dziecko wyczuwa brak uczuc miedzy rodzicami. Alez nasze
                dziecko tego nie wyczuwa, tylko wie, bo my o tym rozmawiamy. Nie po
                nocach i nie po kryjomu. Chcialam sie rozwiesc - musialm to jakos
                dziecku powiedziec. Maly wpadl w histerie, potem jak doszedl do
                siebie powiedzial mi, ze "trzeba miec nadzieje". Zrezygnowalam.
                Nie boje sie samotnosci, ludzkich jezykow itp. Teraz wlasnie jestem
                samotna, mam tylko komputerowe fora do dzielenia sie myslami. Jak
                sie rozwiode to chociaz szanse na poznanie kogos bede miala.
                • czarne_wino Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:18
                  kaiteki napisała:

                  Jak > sie rozwiode to chociaz szanse na poznanie kogos bede miala.

                  i tu sie z Toba zgodze i pochwale. tak powinna zachowac sie porzadna
                  osoba.nie sztuka znalezc sobie kogos i odejsc,wczessniej wykanczajac
                  partnera. ale jak juz wczesniej pisalam,jesli jestes zdecydowana to
                  zrob to teraz.
                  • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:01
                    "jesli jestes zdecydowana to
                    zrob to teraz."
                    Czarne wino, nawet nie wiesz ja tego pragne. On bedzie walczyl jak
                    lew by nic nie zmieniac. Juz sama nie wiem czy mu namnie zalezy czy
                    na dziecku. Zero szans na kulturalne rozstanie. Wiem, ze dzieci
                    pewnie stresuje w takich sytuacjach nie sam fakt rozwodu, a
                    atmosfera wokol niego. A na dobra atmosfere, mimo checi, nie mam
                    szans. Rozmawialam z mezam, rozne argumenty podawalam: "nie mamy
                    wspolnych znajomych", "wspolnych zaintresowan", "Znajdziesz sobie
                    pania, ktora lubi taka telewizje jak ty", "ja jestem zbyt wymagajac
                    i zolzowata, poszukaj sobie kobiecej kobiety","to naukowo
                    udowodnione, ze dlugi zwiazek jest nienaturalny i praktycznie
                    niemozliwy"itp. No z kazdej strony probowalam. Przewracal tylko
                    oczami jakby mu nagle krawat powiedzial, ze zmienia wlasciciela:(((
                    Zwariowalam, podobno. Dlatego czekam, az maly wyjedzie na studia,
                    pozna swoja milosc, nie bedzie muusial w tym uczestniczyc.
                • puszka_pandory1 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:28
                  Nie kwestionuje slusznosci Twojej decyzji, skoro ja przemyslalas, to
                  na pewno jest sluszna. Nie napisalam tez nic o tym, czy robisz zle,
                  czy dobrze rozstajac sie z mezem, nie mnie to oceniac. Uwazam tylko,
                  ze jesli decyzja ta nie ma szans na to, by ulec zmianie, a Ty jestes
                  pewna, ze nie chcesz popracowac nad swoim malzenstwem, to rozstan
                  sie z mezem teraz, a nie za 10 lat. Dzieki temu, jak sama napisalas,
                  masz szanse na ulozenie sobie zycia z kims innym; za 10 lat te
                  szanse moga byc mniejsze.
                  Nie wiem, ile lat ma Twoj synek, ale oceniam, ze okolo 8. W tym
                  wieku rozstanie rodzicow to dla dzieci koniec swiata, dlatego
                  reakcja chlopca nie mogla byc inna. Skoro jednak dziecko jest
                  wtajemniczone w wasze problemy, to moze jednak warto przeprowadzic z
                  nim kilka rozmow na temat tego, ze czasem mamusia i tatus maja
                  problemy z porozumieniem i bedzie lepiej, jesli zamieszkaja osobno?
                  Oczywiscie to nie znaczy, ze tata nie bedzie uczestniczyl w zyciu
                  dziecka...Sprobuj jakos inaczej przedstawic synkowi swoje plany,
                  delikatnie, sluchajac, co ma do powiedzenia...Moze dobry psycholog
                  moglby Ci w tym pomoc?
                  Zdecydowanie nie meczylabym sie 10 lat z kims tylko dlatego, ze mam
                  z nim dziecko. Ojciec moze aktywnie uczestniczyc w jego zyciu nawet
                  pomimo tego, ze z nim nie mieszka.
                  • paw3lm Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:13
                    puszka_pandory1 napisała:

                    >Ojciec moze aktywnie uczestniczyc w jego zyciu nawet
                    > pomimo tego, ze z nim nie mieszka.

                    Przepraszam, bo czegoś nie rozumiem. Czemu zabraniasz ojcu mieszkać z dzieckiem
                    skoro to matka chce odejść? Ojciec kocha dziecko i nie powinno się go
                    odseparowywać od niego. Nie widzę powodu dlaczego dziecko miało by zostać z
                    matką a nie z ojcem, skoro to matka chce odejść.
                    • sapalka1 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:03
                      A może powody, dla których autorka wątku chce się rozstać z mężem, nie pozwalają
                      na to by dziecko bezpiecznie pozostało z ojcem? MOże ojciec jest nałogowym
                      hazardzistą, który wyszedłby na chwilę a wrócił spłukany nad ranem po nocy w
                      kasynie - sa takie przypadki i pozostawienie z takim panem dziecka nie jest dla
                      tego dziecka bezpieczne. MOże pan jest uzalezniony itd.
                      • zegrz Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 15:09
                        A może powody, dla których autorka wątku chce się rozstać z mężem, nie pozwalają
                        na to by dziecko bezpiecznie pozostało z matką? Może matka jest nałogową
                        hazardzistką, która wyszłaby na chwilę a wróciła spłukana nad ranem po nocy w
                        kasynie - są takie przypadki i pozostawienie z taką panią dziecka nie jest dla
                        tego dziecka bezpieczne. Może pani jest uzależniona itd.
                        Może nie chce rozwodu bo boi się co mogłoby się stać z dzieckiem gdyby ojca nie
                        było? A jednocześnie wie że sąd przyznałby prawa do opieki nad dzieckiem ojcu?
                        Łatwo pisać, gdy tak naprawdę to nic nie jest wiadome (a przynajmniej pewne)
                        • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:03
                          w tym przypadku matka dysponuje dowaodami rzeczowymi i swiadkami,
                          ktore sad szybko przekonalyby, ze to tata nie nadaje sie do roli.
                          Pozdrawiam cierpko
                      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:59
                        Sapalko, gratuluje spostrzegawczosci, jest tak jak mowisz. A
                        dziecko kocha ojca takiego jakim jest! Tata jest jak Bog. maly
                        slyszy "dyskusje" na temat pieniedzy, zna ich wartosc, umie liczyc
                        ale chyba wymazuje te informacje ze swiadomosci.
                    • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 16:50
                      Przepraszam,
                      Nigdy nie odejde od swojego dziecka. Odejde od meza, to duza
                      roznica. czekam, ze on to zrobi ale sam powiedzial, ze on to nigdy.
                  • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:20
                    Puszko Pandory,
                    Dziekuje Ci serdecznie za tak cieply sposob prowadzenia rozmowy:)W
                    zyciu tak jednak jest, ze inaczej ludzie(albo nick'i )wygladaja a
                    inaczej w sercu maja:)) Slowem nie pasuje ta Twoja Pandora do
                    Twojej zyczliwosci:)
                    Maz chyba boi sie rozwodu. Boi sie byc sam. Nie tylko emocjonalnie
                    takze ekonomicznie. Pewnie rozwod teraz bylby najkorzystniejszy dla
                    niego. Nauczylby sie ogladac kazdy banknocik przed wydaniem. Za 10
                    lat nie wiem, czy sobie poradzi. Moze zdaze go nauczyc. Wszystkiego
                    musze go uczyc, choc jest duzo starszy ode mnie. To tez
                    dyskwalifikuje go jako mezczyzne. Musze go uczyc, ze mniej wazne
                    co z nami, wazne jak dziecko wszystko widzi. Skoro go ten swiat
                    powolalismy, to mamy obowiazek wychowac go, uczynic go szczesliwym.
                    Dlatego choc mam do meza tyle pretensji, na sile szukam jego
                    dobrych stron, mowiac o ojcu do dziecka. Moj maz nie czuje takich
                    klimatow, odarty z samczej dumy, porzucony, slepnie na nieszczescie
                    dziecka. Wolalby malemu pikielko w domu zrobic, niz rozwiesc sie.
                    Dlatego teraz nie moge. Bylaby szarpanina o kase, o dom i o
                    dziecko. Tego synkowi nie moge zafundowac.
                • bura-tino Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 11:50
                  Życzę ci jak najlepiej, ale weź pod uwagę, że często kobiety
                  tzw. "wolne" mają mniejsze powodzenie niż mężatki. Po prostu wielu
                  facetów nie chce się wiązać, a mężatka nie będzie zaraz naciskała,
                  żeby się żenił. Możesz trafiać głównie na takich. To tak ku
                  przestrodze do przemyślenia, nie żeby ci dokopywać.
                  • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:19
                    do bura tino-nie,po prostu nie maja zadnych wymagan,a i dyskrecje gwarantuja.....

                    no co tu duzo kryc.....dla kazdego faceta zużyty towar jest gorszy niż ten
                    świezy......heheheh....

                    czy kazda wolna chce slubu? cha cha cha..
                    mit wymyslany przez mężatki co chca sobie podupczyc na boku (bo w domy żarcie
                    maja,zazwyczaj lepsze niz sobie same zarobia).
                    Baba jest inaczej skonstruowana niz facet.....
                    niech siedzi ze swoim mezem czego szczescia szuka w swiecie.....
                    chytrosc nie zawsze musi poplacac.....
                  • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:22
                    Dzeiki buta-no,
                    Cenna uwaga;) Kupie sobie ladny pierscionek bez oczka i bede
                    opowiadac, ze "zmykam szybko, bo maz czeka". Wtedu bedzie "trafiony
                    zatopiony"? A myslalam, ze juz znam wszystkie sztuczki:))
            • jack20 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 19:24
              ..Co rozumiesz przez "z twoim charakterem"?.."
              jesli ktos cie skrzywdzi nie zapomnisz tego a jesli przebaczysz to
              nie naprawde. to tylko myslalem.
              uwazam to za bardzo pozytywna, choc bardzo trudna ceche charakteru
              dla siebie samego.
            • bijatyka Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:01
              Chwala
              > mnie w pracy, w rodzinie...Niepalca, niepijaca, wyksztalcona,
              > wysportowana. Do tanca i do rozanca. Ambitna.

              O kurde................
              • alfalfa Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 15:17
                bijatyka napisała:

                > Chwala
                > > mnie w pracy, w rodzinie...Niepalca, niepijaca, wyksztalcona,
                > > wysportowana. Do tanca i do rozanca. Ambitna.
                >
                > O kurde................

                Dokładnie.
                ;)
                A.
            • wiolkamialafajnybiust Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:11
              kaiteki napisała:

              > Chwala
              > mnie w pracy, w rodzinie...niepijaca,

              Nie ma czym się chwalić. To znaczy, ze donosisz.
              • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:24
                Ha, ha, ha! Dobre!
            • ja0911 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:09
              Takie pierdu pierdu osoby nie potrafiącej poradzić sobie z sytuację a może
              współuzależnionej . Niby nie rozwodzisz się ze względu na dziecko a czy wiesz co
              ono czuje żyjąc w zimnej atmosferze. Dzieci świetnie wyczuwają atmosferę
              pomiędzy rodzicami. Robisz z siebie ofiarę. Za 10 lat dzieciak może tego nie
              docenić. Mojego kumpla rodzice też myśleli tak jak ty. Teraz ma on do nich duże
              pretensję a do Matki taki żal, że przestał ją kochać.
              • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:26
                Nie wie czy przeczytales dokladnie. Juz dwa razy pisalam, ze to
                dziecko nie pozwala mi sie rozwiesc. kaze mi "miec nadzieje".
                • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 21:40
                  Co to właściwie znaczy, że dziecko nie pozwala? Gdyby dziecko powiedziało "Nie pozwalam Ci chodzić do pracy, mam nadzieję, że Święty Mikołaj będzie nam przynosił jedzonko i przeżyjemy", to też byś posłuchała?
            • titta Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 13:07
              > Co rozumiesz przez "z twoim charakterem"? Moj maz czesto wyjezdza
              z
              > takim tekstem. Uwazam sie za solidna, uczciwa, pracowita. Chwala
              > mnie w pracy, w rodzinie...Niepalca, niepijaca, wyksztalcona,
              > wysportowana. Do tanca i do rozanca. Ambitna. Moze to wady?

              Nie, ale egoizm jest wada. Rozumiem, ze facet nie spelnil twoich
              oczekiwan co do zapewnienia poziomu zycia? i innych ambicji? A moze
              on wlasnie jest "dobrym tata" i moze zapewnic dziecku, tego co ty
              nie jestes, czyli zrozumienia?
            • zegrz Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 15:00
              Rozumiem że masz pewność, że dziecko będzie chciało zostać z Tobą?
              Bo zaczynam mieć wrażenie, że boisz się tego rozwodu podejrzewając, że dziecko
              może chcieć zostać przy ojcu.
          • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:42
            jack20-dlaczego zbyt mlodzi mezczyzni plodza dzieci?
            przeciez utrzymanie takiego zwiazku jest NIEREALNE!!

            30-35 LETNI facet prowadzi za soba przedszkole....
        • titta Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 13:04
          >To ja jestem zapracowana i splacam jego dlugi.

          Rozdzielnosc majatkowa i niech splaca sam.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:34
            No pewnie, niech splaca sam z dochodow wlasnej firmy, w ktorej ja
            jestem zatrudniona jako naczelny wol roboczy: 12 godzin na dobe,
            powroty do domu o 9-tej, 10-tej. maz wita brudnymi garkami I "czemu
            ty juz sie ze mna nie chcesz kochac?"
            Jakbym byla mezczyzna byloby mi zwyczajnie wstyd. Ale niektorzy nie
            potrafia sie powstrzymac od wykorzystywania, jesli zauwaza taka
            mozliwosc.
            • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 21:42
              A niektórzy najwidoczniej nie potrafią przestać być wykorzystywani, jeśli już zauważą, że są.
      • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:35
        dojack20-zgadzam sie...ale on nie musi byc dluzny,wystarczy splodzic dziecko
        innej....
    • czarne_wino chyba zle forum wybralas 28.01.10, 20:01
      fachowe porady dostaniesz tu:
      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
    • super_nocny_kulfon Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:05
      Mysle, ze maz tez mnie nie kocha, chce sie tylko
      > bzykac. Chce zaczac zyc od nowa. Poradzcie!

      Sex bez zobowiazan i wiesz ze sie chorobska nie na bawisz !
      Lazic nie trzeba nigdzie daleko macie sie zawsze pod reka.
    • qw994 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:13
      Ja bym 10 lat nie chciała zmarnować. A tym bardziej zmarnować dziecku.
    • adela38 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 20:24
      Co za bzdury...dziecko to taki sam czlowiek jak ty i twoj maz i kupa innych
      wokolo.Roznica to doswiadczenie zyciowe.Dorosli maja ich duzo wiecej.To nad czym
      powinnas sie zastanowic to to jakiego rodzaju doswiadczenia ty (wy?) oferujesz
      owemu dziecku.Jakiego modelu rodziny jego uczysz. Jak ojciec jest w porzadku to
      tak samo w porzadku moze byc ojcem nie mieszkajac z toba. Mozecie wspolnie i
      zgodnie wychowywac dziecko nie zyjac razem.Sam rozwod jako taki nie szkodzi
      dziecku ani je nie krzywdzi. Krzywdza wzajemne konflikty i zlosc rodzicow.
      • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:34
        DO ADELA 38-to po co te baby bachory płodzą w bezprzyszłościowych zwiazkach??
        Dlaczego mezczyzni dopiero po jednym doswiadczeniu madrzeja i zazwyczah maja
        lepsza kobiete??

        brak edukacji seksualnej?
        • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:42
          Mamy srodki zapobiegajace niechcianym ciazaom, ale nie ma srodkow
          zapobiegajacych instynktowi macierzynskiemu. Facet nie ma na czole
          napisane, ze jest, lub bedzie wkrotce "do bani".
          Gdybym kilkanascie lat temu miala tyle wiedzy, swiadomosci i
          pewnosci siebie, raczej za maz bym nie wyszla. Jest tyle innych
          rzeczy do robienia w zyciu...
          • rach.ell Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 11:24
            kaiteki napisała:

            > Mamy srodki zapobiegajace niechcianym ciazaom, ale nie ma srodkow
            > zapobiegajacych instynktowi macierzynskiemu. Facet nie ma na czole
            > napisane, ze jest, lub bedzie wkrotce "do bani".
            > Gdybym kilkanascie lat temu miala tyle wiedzy, swiadomosci i
            > pewnosci siebie, raczej za maz bym nie wyszla. Jest tyle innych
            > rzeczy do robienia w zyciu...
            ale jeszcze ci tej wiedzy, swiadomosci i pewnosci siebie nie
            wystarcza zeby sie rozwiezc... macierzynstwo nie uniemozliwia
            robienia wiekszosci tych 'innych rzeczy'. w wieku 3 (ewentualnie6)
            lat dzieci ida do szkoly a ty masz swoje zycie. wiele kobiet ma
            nawet problem z nadmiarem wolnego czasu.
            • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 16:08
              Ja mam problem z brakiem czasu, duzo pracuje, mam mnostwo
              zainteresowan, 24-terogodzinna doba to dla mnie za malo. 100lat
              zycia tez. Zamierzam zyc dluzej. Moglabys rozwinac ten watek o moim
              braku swiadomosci itp. Chetnie poslucham z czego to wnoszisz. Na
              prawde. Ciekawi mnie charakterystyka mojej osoby, szczegolnie od
              ludzi nieznanych, bo szczera.
    • czarne_wino wyksztalcona 28.01.10, 20:27
      zwrot "na za 10 lat" jest zwrotem niegramatycznym.
      • kaiteki Re: wyksztalcona 30.01.10, 08:30
        Wiem, a co to ma do rzeczy?
    • sweet_pink Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 22:03
      Autorko, spróbuj porozmawiać o swoich problemach z psychologiem od
      problemów rodzinnych i przemyśleć swoje kroki. Chcesz skazać swoje
      dziecko na to, że jeśli życie go nie pokopie tak, że trafi na terapię
      u psychologa, to nigdy nie będzie umiało stworzyć zdrowego
      szczęśliwego związku. Uważam, że to cena bardzo wysoka za to by tobie
      nie pękało serce jak ono płacze i byście oboje z mężem mogli gnuśnieć
      bez wysiłku w tym pseudo związku (bo mądre rozstanie z zadbaniem o
      psyche dziecka jak widać jest pond wasze siły). Przykro mi, ale moim
      zdaniem nie umiesz tak prawdziwie pomyśleć o swoim dziecku...myślisz
      o sobie, a ono to tylko tani wymówka by nie podejmować ciężkiej pracy
      jaką jest ułożenie sobie życia. Jakoś to będzie?
      Idź na terapię, bądź mądra i odważna, żyj a nie wegetuj.
      • kkk Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 22:16
        pożyjesz, zobaczysz, zycze ci szczescia
        Liczyc na faceta mozesz ale racze nie na zaangazowanie a na seks, spotkania itd.
        masz dziecko, faceci na to patrzą
        • puszka_pandory1 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 23:14
          Nie tylko kobiety maja dzieci...Moj tata wyznal kiedys szczerze, ze
          kiedy rozstal sie ze swoja byla partnerka, z ktora ma syna, celowo
          rozgladal sie za kobieta z dzieckiem, bo uwazal, ze tylko taka
          bedzie w stanie zaakceptowac jego sytuacje i to, ze ma juz wobec
          jednego dziecka zobowiazania.
          Do autorki watku: sweet pink slusznie moim zdaniem prawi. Gdzies
          wyczytalam tez poglad, ze nieszczesliwa i smutna mama to takiez
          dziecko.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 17:50
            Nie jestem nieszczesliwa. Tylko maz mi sie nie udal. A tego zmienie
            za 10 lat. Zyc bede ze 100 lat. Co mi tam 10 zaszkodzi poczekac?
            Mam dziecko jakich malo, dowcipne, zdolne, wesole, szefa czlowieka
            od ktorego duzo sie ucze. Mnostwo zainteresowan, 24-ero godzinna
            doba, to za malo na szystko co chce zrobic. A syn taki sam radosny,
            optymista, gory rekami by przenosil. Problem ma dziecko z nami
            cymbalami rodzicami. Inni maja choroby albo biede. Staram sie
            cieszyc tym co mam, jak widze swiat wokol to wiem, ze nie idealne
            moje zycie al coz tu od zyca wymagac, skoro mezczyzn nadajacych sie
            na partnerow jest nieproporcjonalnie malow stosunku do podobnych
            kobiet. To liczby, udowodnione naukowo. Ktos musal miec pecha.
            Padlo takze na mnie, moze dla rownowagi, zebym za dobrze nie miala?
            Rozumiala cierpienia innych?
            • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 21:45
              To nie to, że mąż Ci się nie udał, tylko małżeństwo. i nie jest to kwestia pechu, trafienia, tylko podejmowanych przez Ciebie wyborów. Przecież to Ty rządzisz swoim życiem, wybór zawsze należy do Ciebie.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 04:49
            Pocieszylas mnie cytujac swojego ojca:)
            Mamnadzieje, ze znalazl partnerke i jest szczesliwy:)
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 18:44
        Serdecznie dziekuje sweet-pink.
        Troche mnie kopnelas, przyznam.
        Mam isc sama, z dzieckiem, czy z nim?
    • vandikia Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 23:16
      krzywdzisz dziecko i fundujesz mu traumę może na całe życie
      myślisz, że ono głupie, bo małe i nie kuma OCB w domu?

      kilka lat bez seksu? podziwiam.
      • anmei1 Troche;-) nie na temat 28.01.10, 23:18
        Kaiteki, masz bardzo milutkiego nicka;-)
        • kaiteki Re: Troche;-) nie na temat 29.01.10, 18:46
          Ty rowniez;)
      • vandikia Re: Rozwod planowany na za 10 lat 28.01.10, 23:21
        doczytałam, że wie OCB w domu
        czyli teraz dziecko żyje ze świadomością, że w każdej chwili jego
        świat może się rozpaść, bo rodzice się nie kochają
        powiem szczerze, nie chciałabym się znaleźć na jego miejscu
        narażasz go na nerwicę, lęki itd, które z wiekiem się tylko spotęgują
        dziecko płacze.. nie cofniesz, już się mleko rozlało
        skoro nie widzisz przyszłości z mężem, to chyba lepiej postarać się
        o ułożenie dobrego życia od nowa i może dziecko będzie miało szansę
        odnaleźć się w nowych sytuacjach, ciepłych i rodzinnych, a nie
        skostniałych
    • saraisa Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 00:12
      >Chcialam sie rozwiesc - musialm to jakos
      >dziecku powiedziec. Maly wpadl w histerie, potem jak doszedl do
      >siebie powiedzial mi, ze "trzeba miec nadzieje". Zrezygnowalam.

      - to zdanie mi się nie podoba - dajesz się manipulować małemu dziecku?
      ustępujesz mu?
      Tak postępując, wychowasz egoistę, który nauczy się, że płaczem i tupnięciem
      nóżką może od mamusi wszystko uzyskać. I co gorsze tego samego będzie oczekiwał
      w dorosłości od innym kobiet.
      W efekcie myśląc o dziecku, wyrządzisz mu właśnie krzywdę... :/
      To jest normalna reakcja dziecka, trudno oczekiwać od niego, żeby po takiej
      informacji okazało stoicki spokój. A Ty traktujesz jego słowa, jak słowa osoby
      dorosłej. Syn teraz sobie pokrzyczy, a po jakimś czasie do rozwiedzionych
      rodziców się przyzwyczai. A Ty nie zmarnujesz sobie 10 lat życia.
    • gobi05 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 08:55
      > lepszy. Tak mam, ze jak kocham to bezgranicznie, a jak mnie zrani
      > to juz nic, koniec. Nie tylko, ze brak uczucia.
      Tak właśnie wygląda czysty zwierzęcy egoizm.

      > Pasowac do siebie
      > tez nie pasujemy, inne hobby, inny sposob widzenia swiata.
      To chyba dobrze? Chciałabyś wyjść za mąż za brata bliźniaka?
      Albo mieć naśladowcę za męża? Ile ty masz lat?

      > To ja sie zmienilam. Planuje rozwiesz sie
      > za dziesiec lat jak juz dziecko
      > pojdzie na studia.
      Rozwód? OK, i co dalej? Bo wiesz, życie jest ciągłą
      zmianą i gwarantuję ci, że po paru latach znów się
      zmienisz, i znów... A jeśli znajdziesz innego mężczyznę,
      to postanowisz nie zmieniać się? To się nie uda.

      I postanowiłaś dla dobra dziecka (hipotetycznego
      dobra, dodam) stracić dziesięć lat swej młodości? Czas,
      w którym mogłabyś poznać kogoś wspaniałego, kiedy
      mogłabyś urodzić jeszcze inne dzieci w innym związku,
      będąc szczęśliwą realizować się zawodowo - ten czas
      poświęcisz na trwanie w zamrożeniu, na podsycanie swej
      nienawiści i na wychowywanie dziecka??
      Nie rozumiem, jakem "mocher".

      > Mysle, ze maz tez mnie nie kocha, chce sie tylko
      > bzykac. Chce zaczac zyc od nowa.
      To jak to jest? Chce się tylko bzykać, czy chce zacząć
      życie od nowa? Bo jeśli od nowa, to bez bzykania
      "po staremu", a jeśli chce wciąż ciebie, to raczej
      nie chce tego zostawiać. Takie jest moje zdanie.

      Czy coś między wami iskrzy, czy całkiem wygasło???

      I jeszcze raz - czujesz do niego nienawiść bo nie sprostał
      twoim oczekiwaniom. Czy czujesz się dojrzała, z tym uczuciem?
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 19:09
        "czujesz do niego nienawiść bo nie sprostał
        twoim oczekiwaniom. Czy czujesz się dojrzała, z tym uczuciem?"
        Mysle, ze oczekiwanie od mezczyzny zeby pracowal a jesi juz mu sie
        nie chce, to przynajmniej nie niszczyl pracy innych, to nie jest
        zbyt wygorowane oczekiwanie ani egoizm. Niektorzy panowie mysla, ze
        beda kochani za nic. Za nic to co najwyzej mamusia kocha. Warto to
        na forum mezczyznom tlumaczyc bo oni calkiem nie kumaja, ze 185 cm
        i ptaszek w rozporku, to nie zadne halo. Nie po to kupe miesa
        poslubiam zeby mu tonami gotowac, tylko zeby wspieral w zyciu tak
        jak ja bede wspierac jego. Zycie to nie bajka, na te tony jedzonka
        trzeba zarobic.
        Zona oczekuje tez szacunku, dbalosci o zwiazek, o jej potrzeby,
        uczucia emocje. W czasach internetu, kiedy tyle sie o tym klepie na
        forach i w mediach, mezczyzna, ktory tego nie rozumie, jawi mi sie
        jaskiniowcem. Gobi05, przeczytaj jeszce raz, albo kup sobie jakis
        poradnik, zanim zona cie rzuci. Miec wymagania, ktore opisalam
        powyzej to egoizm? Chyba dla szowinistycznych, leniwych, mezczyzn.
        dziewczyny nie dajcie sie - facet to len i brudas! Wiekszosc!
        Nie wybaczam, bo uwazam, ze ktos kto nie docenil pieknego uczucia
        jakim go obdarzylam, bezgraniczna miloscia, zaufaniem,
        poswieceniem, na wybaczenie nie zasluguje. Wiecej, wybaczenie nic
        by go nie nauczylo, utwierdzilo w przekonaniu, ze hulaj dusza,
        piekla nie ma.
        Nie szanuje kogos, kto zdobywa sie na przyzwoitosc tylko ze
        strachu. A moj maz troche zaczal pracowac nad soba, jak mu moja
        rodzina paluszkiem pogrozila, a ja do odpowiednich sluzb sie
        zwrocilam.
        Nie wiem jak nazwac taka postawe czy ceche charakteru, ale egoizm?
        to chyba nie jest.

    • lolcia-olcia Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 09:24
      Ty już chyba podjęłaś decyzję a tu szukasz potwierdzenia, nie ma
      sensu męczyć się 10 lat..
      • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 14:06
        do olcia olcia-swego w zyciu dokonala,polepszyla swoj status spoleczny dzieckiem
        z jakims w miare lotnym facetem,ma kase czego sie drze na tych forach??

        nadmienie,ze nie jestem paskuda ani nie jestem nie mogaca miec dzieci i nie
        zazdroszcze bachorkow innym paniom.......


    • cudownieodmieniony Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:05
      od paru lat mówiłem to do żony, że dotrwam do 18-tki dziecka i składam
      pozew....powód prozaiczny
      • lolcia-olcia Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:20
        Po co tyle się męczyć i odwlekać to co nieuniknione? Masz rację,
        szkoda każdego zmarnowanego dnia:)
    • the_vicious_one Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:11
      Moim zdaniem źle robisz. Rozwiedź się właśnie ze względu na dziecko. Zastanów
      się, czego Ty je nauczysz swoją postawą? Że trzeba się całe życie podkładać "dla
      dobra dziecka", "dla dobra rodziny"... i Twoje dziecko w przyszłości być może
      też wyląduje w nieszczęśliwym związku i nie będzie miało odwagi się z niego
      wyplątać, bo takie wartości ma wpojone.
      Uciekaj jak najszybciej i myśl o dziecku jako o człowieku, którego charakter się
      kształtuje. Oczywiście, że rozwód rodziców będzie dla niego trudny, ale myślę,
      że w perspektywie całego życia lepszy.

      PS Moi rodzice nie rozwiedli się na czas i kilka lat straciłam zanim
      zrozumiałam, czego chcę od związku i że nie muszę być niczyją służącą.
    • effie1980 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:18
      Chyba nie myslisz powaznie... masz zmiar 10 lat czekac w nieudanym
      zwiazku? i myslisz ze to dla dobra dziecka? Czego dziecko nauczy sie
      w zwiazku w ktoym rodzice sie nie kochaja, nie komunikują, z matka
      masochistką obwiniajaca męza za brak szczescia? Jesli jest problem
      wymaga rozwiazania a nie czekania 10 lat. Potrzebujesz kubła zimnej
      wodu na głowe. MAsz zamiar zyc 10 lat bez seksu i bliskiej osoby?
      Zastanow sie czy zwiazek jest do uratowania, a nie zacinaj sie w
      sobie na zasadzie nie bo nie. Spróbuj porozmawiac z męzem zamiast
      robic wyzuty, zastanów się nad terapia. Jesli to nie działa to wez
      rozwod i zacznij normalne życie, które masz tylko jedno!
      Zapewniam cie,ze twoje dziecko bedzie szczesliwsze w rozwiedzionej
      rodzinie niz w zaburzonej. Pomysl jaki on/ona zwiazek stworzy w
      przyszłosci majac was za wzor.
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 19:13
        Mojemu mezowi to powiedz.
        Czy wy czytacie co proszacy o porade napisal?
        • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 21:50
          Przecież wypowiedź effie była jak najbardziej na temat. Po co ma to mówić mężowi, to Ty założyłaś wątek, wiec odpowiada Tobie. Tyle samo zależy od Ciebie co i od męża.
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 04:40
            Effie i Ty nie doczytaliscie, ze moj maz nie chce sie rozwiesc.
            Bedzie robil trudnosci i nie powstrzyma sie od zrobienia
            piekielka.Niem mam co liczyc na kulturalne rozstanie i dobre miedzy
            nami stosunki potem. Wlascie to jest, posrednio, przyczyna, dla
            ktorej taki planowany rozwod wybieram. Na co dzien rozmawiamy,
            jesdzimy razem na zakupy, planujemy wakacje, dziecko zyje w dobrej
            atmosferze. Maz. chyba wystrzaszony na powznie tym rozwodem, zaczal
            pracowac, ostatnio jest zbyt zmeczony, by si eklocic, mam spokoj.
            Czasem jest spiecie, ale przeciez w kazdej rodzinie sa.
            • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 16:36
              Ale czy za 10 lat Twój mąż będzie bardziej skory do rozwodu? Być może swoim zachowaniem dajesz mu jednak nadzieję, że znów może być między wami dobrze? Inaczej po cóż by się starał? Gdyby był zwyczajnie wredny i nie chciał dać rozwodu, bo nie, bo mu duma nie pozwala, czy po prostu na złość, to nie starałby się i niczego nie zmieniał.
    • iamhier Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 10:28
      TKWIENIE PRZY MEZCZYZNIE DLA DZIECKA OPLACA SIE TYLKO DLA FACETA.KOBIETA SIE PO
      PROSTU ZESTARZEJE,ON SOBIE ZAWSZE ZNAJDZIE INNA,MLODSZA,A KOBIETA JUZ NIE...A
      jesli tak,to bardzo rzadko sie to zdarza......
    • tw.zenek No, nie wiem komu tu bardziej trzeba współczuć 29.01.10, 10:47
      Wygląda na to, że najbardziej to dziecku, potem mężowi, a na końcu Tobie.
      • ola_rataj Z pkt widzenia dziecka 29.01.10, 11:19
        Moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 19 lat. Mama złożyła pozew gdy
        miałam 17. Ostatnie 10 lat ich małżeństwa to był koszmar. Doskonale
        wiedziałam, że powinni się byli rozwieść gdy mama pierwszy raz o tym
        przebąkiwała - miałam wtedy jakieś 6- 7 lat. Gdyby mi wtedy
        stosownie do wieku wytłumaczono co to dla mnie znaczy zrozumiałabym.
        Tata był wtedy dla mnie świetnym ojcem. Spędzałam z nim 2 miesiace
        wakacji, ferie itd bo był wykładowcą akademickim i miał masę wolnego
        czasu. Co z tego, kiedy był fatalnym mężem a oni oboje okropnym
        małżeństwem. Z dzisiejszej perspektywy mama żałuje tych 10 lat i
        naszego 'zepsutego' dzieciństwa. Mam jeszcze młodszą siostrę, która
        urodziła się już kiedy trwał kryzys ale ojciec nigdy z nią nie
        nawiązał bliskiej więzi :( Teraz żałuje i próbuje to zrobić.
        Ja mam im za złe, że nie zdecydowali o rozwodzie wcześniej. Ze
        swojej dzisiejszej perspektywy nie rozumiem jak można było żyć w
        takim związku. Jak z obca osobą, jak z sublokatorem, każdy swoim
        życiem i jeszcze pakować w to dzieci... Skończyło się na tym że
        byłam jedną z osób która namawiała i namówiła ją w końcu na złożenie
        pozwu. Dziś widzę to tak, że musiała do tego dojrzeć. Szkoda, że
        naszym kosztem.
        Oczywiście każdy związek jest wyjątkowy i to Ty musisz rozważyć jak
        jest i jak ma być u Ciebie.
        Nie myślałaś o tym, że konsekwencją wychowania przez 10 lat w
        rodzinie bez miłości daje fatalny wzorzec i uczy swego rodzaju
        hipokryzji? Że coś co było robione dla dobra dziecka obróci się
        przeciwko niemu?
        Wydaje mi się, że kluczem w takiej trudnej sytuacji jest możliwie
        dostosowane do dziecka wyłumaczenie mu co się dzieje i co to dla
        niego znaczy. Im dziecko starsze tym większy bunt ale w końcu
        przychodzi zrozumienie, że rozwód rodziców nie musi
        oznaczać 'rozwodu' z dzieckiem. Że choć nie ma rodziny jak z reklamy
        to nie ma też końca świata a rodzice nadal je kochają. Zresztą czy
        teraz ta rodzina jest 'jak z reklamy'? Takie jest życie, nieproste.
        Inne niż wyobrażenia ale czy dlatego ma być nieszczęśliwe?
        pozdr

        Pozdr
        • kaiteki Re: Z pkt widzenia dziecka 29.01.10, 19:16
          Dziekuje Ci OLu.
          • gosia05 Re: Z pkt widzenia dziecka 29.01.10, 22:01
            hej, tu też dziecko za późno rozwiedzionych rodziców.
            Rozwiedli się jak miałam 15, powinni byli kilka lat wcześniej - widziałam, co
            się dzieje i było mi źle. Dwoje niekochających się ludzi, grających uczuciami
            dzieci. Tragedia.
            A teraz bardzo bardzo mi żal, że się tak późno rozwiedli i żadne nie ułożyło
            sobie później życia. Bo jedno z nich nie miało odwagi zakończyć związku a drugie
            było ślepo zapatrzone w katującego je partnera.
            TRAGEDIA - im szybciej tym mniej szkód emocjonalnych - i dla Was i dla dzieci.
    • mmena Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 11:04
      Glupiutka i - zakladajac, ze prawdziwa - egoistyczna wypowiedz.
      Naprawde wierzysz, ze maz wytrzymal kilka lat bez, jak to nazywasz,
      bzykania? Twierdzisz, ze cie nie kocha tylko chce seksu. Jakiego
      seksu? Tego, ktorego z nim nie uprawiasz od lat? Nie badz naiwna.
      "wie, ze takiej jak ja nie znajdzie" "facetow zawsze mialam jak
      mrowkow" "Uwazam sie za solidna, uczciwa, pracowita. Chwala
      mnie w pracy, w rodzinie...Niepalca, niepijaca, wyksztalcona,
      wysportowana. Do tanca i do rozanca. Ambitna. Moze to wady?"
      Zapomnialas o zdolnosci do samooceny, powinnas dopisac, ze potrafisz
      niezwykle trafnie oceniac siebie.
      Nie przesadzalabym z tym wyksztalceniem. Piszesz w sposob glupiutki,
      nie swiadczacy o wyzszym wyksztalceniu.
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 19:27
        Ja sie nie wypowiadam, ja sie radze. Zauwazylas? To gdzie Twoja
        rada? Nie ma? A zauwazylas, ze napisalam tylko ze ja i on sie nie
        kochamy juz pare lat. Ze on sobie cos tam "kreci" to raczej sie
        domyslam i przyjmuje ze stoickim spokojem, niech sie inna meczy.
        Myslalas, ze mnie ta uwaga zasmucisz?
        I dzieki za ocene mojego wyksztalcenia. Tak egoistycznie jescze
        jedna zalete sobie dodam: Mam nie tylko wyksztalcenie ale i
        inteligencje emocjonalna i sposob wypowiedzi dostosowuje do
        miejsca, w ktorym sie wypowiadam.
        • czarna9610 Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 20:22
          Rozumiem cię i współczuję. Bardzo podobna sytuacja.Mi został niecały
          rok
          • grassant Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 22:53
            czarna9610 napisała:

            > Rozumiem cię i współczuję. Bardzo podobna sytuacja.Mi został
            niecały rok

            dekada bez seksu? hehehehehehe
          • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 04:47
            Dziekuje czarna,
            Szkoda, ze nie napisalas wiecej...
    • tojamyszka planowanie rozwodu 29.01.10, 11:34
      Koleżanko bardzo źle robisz . Wydaje Ci się, że robisz coś dla dobra dziecka A
      robisz mu większą krzywdę niżbyś rozwiodła sie tu i teraz . Nawet kilka lat
      życia w cieniu w nadziei , że kiedyś się rozwiedziesz powoduje nieodwracalne
      spustoszenie Twojej psychiki . Ty siebie nie widzisz . Żyjesz jak roślinka , z
      dnia na dzień. Gdy minie Twoje 10 lat i przyjdzie czas rozwodu stwierdzisz , że
      jesteś za stara i tak na dobrą sprawę rozwód Ci nie jest do niczego potrzebny .
      A tak na prawdę to będziesz znerwicowana i przegrana . Dla zdrowia Twego dziecka
      potrzebna jest nie tylko pełna rodzina ale i a może przede wszystkim zdrowa
      psychicznie matka .
      Nie ma znaczenia czy znajdziesz sobie kogoś czy nie , czy Twój mąż znajdzie
      kogoś czy nie . Juz dzis podjęłaś decyzję , że nie chcesz z nim być . Więc im
      szybciej uporzadkujesz swoje życie tym lepiej dla rodziny . Dzis chcesz by
      dziecko dorosło , potem będziesz chciala by sie ożenił w pełnej rodzinie , bo
      głupio by rodzice byli rozwiedzeni jak bedzie szukal dziewczyny i t d ... Nigdy
      nie bedzie dobrego czasu . A i powody dla których sie rozwiedziesz przestana
      byc istotne ,bo po 10 latach to juz bzdura. Powiem Ci , że Twój syn jesli
      marzy to o wesołej uśmiechnietej , pogodnej matce a nie o tym żeby patrzeć jak
      ona wegetuje i żyje z dnia na dzien i tak przez 10 lat . Rozwód w dzisiejszych
      czasach nie jest niczym nadzwyczajnym . Dziecko nie traci ojca ani matki . W
      dalszym ciagu ma ich oboje . A gdyby ojciec wyjechal za granice do pracy? Takze
      nie mieszkałby razem z Wami . Moze obawa , że Mama znajdzie sobie innego Pana a
      Tato inna panią lęka dziecko . Ale jeśli obydwoje przekonacie dziecko , że
      jest on dla Was najważniejszym i nikt nie bedzie nigdy ważniejszym od niego to
      dziecko przyjmie Waszą decyzje ze zrozumieniem .
      Jestem rozwiedziona od ponad 18 lat . Gdy otrzymałam rozwod moje corki mialy 10
      i 12 lat . Podobnie jak Ty chcialam przeczekac do komunii swietej , potem do
      ... i doszłam do wniosku ze zawszze bede na cos czekała az zabraknie mi siły by
      podjac decyzje . Podjęłam Dzis moje corki sa dojrzałymi kobietami . Nigdy ie
      powiedziały ze źle zrobiłam . Choc w dniu w którym otrzymaliśmy rozwód mój
      mąż po powrocie do domu powiedział No dziewczynki Wasza mama nie jest juz
      moja żoną . Zobaczyłam wypieki na ich twarzach . Wzięłam na bardzo długi spacer
      i jak juz byłyśmy zmeczone siadłyśmy sobie na trawie i spokojnie wytłumaczyłam
      , że nic sie dla nich nie zmieniło . One maja nadal obydwoje rodziców i nikt
      im tego nie zastąpi . Gdy mój mąż poznał kobiete i sie wyprowadzał dziewczynki
      nie przezywaly tego. To było bardzo naturalne i normalne . I tak jest do dzis .
      Dzieci kiedyś pójdą w swoją strone a Ty zostaniesz sama . Wtedy powiesz , że
      jakas tojamyszka miala racje . Zatem jesli nie widzisz możliwosci pogodzenia ,
      nie potrafisz mu wybaczyc , nie chcesz pokochac go drugi raz to nie czekaj az
      pojawia sie zmarszczki i bedziesz kobieta przegrana ktora bedzie mowila
      wszystkim po kolei jaki to on dran . Bo to nie tylko on dran tylko Ty malo
      rozumna , bo bez wyobraźni . Twoje jedyne dziecko nie jest pępkiem świata . To
      dzieki Tobie ma wychowanie , ma takie a nie inne ubrania , gadżety ... Wiec
      jesli chcesz miec silę na dalsze wychowywanie syna to sama zadbaj o siebie .
      Nie musisz szukac mężczyznę . nie musisz sie z nikim wiązać jesli nie chcesz ,
      ale spokoj nie ma ceny. Mało tego nie musisz znosic obecnosci kogos kogo nie
      kochasz , kogos kto tylko z Toba mieszka . Po co ta hipokryzja . Możesz
      oszukiwać rodzine , znajomych , ale po co masz sama sie oszukiwać .
      • poezja1983 Re: planowanie rozwodu 29.01.10, 12:02
        niestety zgadzam się potrosze z opinią
        uważan,że jeżli ludzie wzięłi ślub,mają dziecko to powinni zrobić
        wszystko co tylko w ich mocy aby rodzina,którą założyli BYŁA i była
        szczęśliwa. ale jeśłi nie da się już nic zrobić to nie warto tkwić w
        takim bagnie. Ty czujesz się nieszczęśliwa i niespełniona..... twój
        mąż niestety też nie jest zadowolony z waszego związku mimo,że jak
        deklaruje kocha Ciebie.ja wierzę że może tak być, mężczyźni jednak
        nieco inaczej postrzegają świat niż my kobiety. ale jeśli jesteś
        pewna, że to koniec, że nie kochasz już swojego męża i nic już nie
        da się zrobić abyście byli szczęśliwym małżeństwem to nie ciągnij
        tego dalej.(pamiętaj tylko o tym,że nigdy nie jest tak,że winna jest
        jedna osoba,czasem warto przyjżeć sięsobie)
        dziecku robisz naprawdę dużą krzywdę no i sobie też. Twoje dziecko
        jest małe i pewnych rzeczy nie rozumie. to Ty musisz podejmować
        decyzję,jeśli chcesz aby Twoje dziecko było szczęśliwe sama musisz
        być szczęśliwa. będzie przeżywało wasz rozwód to normalne,ale
        zapewnisz mu następne lata w szczęściu. nie jest dobrze gdy dziecko
        widzi jak rodzice się kłucą,jeśli chcesz aby Twoje dziecko w
        przyszłości założyło szczęśliwą rodzinę to nie ucz go złych więzi
        małżeńskich.........
        życzę Ci podjęcia właściwej decyzji, szczęścia i spełnienia
        • iamhier Re: planowanie rozwodu 29.01.10, 14:37
          do poezja-ale ci juz bardziej doswiadczeni osobnicy skutecznie potrafia
          zniszczyc zycie ludziom wolnym...ze im sie w zyciu nie udalo jednak.....a ci
          drudzy maja wciaz szanse?
    • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 11:52
      ja nie rozumiem tutaj jeszcze jednej rzeczy,a mianowicie, że jednocześnie nie chcesz się rozwodzić teraz, ale byłabyś szczęśliwa, gdyby to mąż kogoś poznał i odszedł. Z tego wynika tylko to, że boisz się odpowiedzialności za podjęcie i wcielenie w życie decyzji. Może to presja otoczenia, które niby masz gdzieś. Ale może jednak boisz się, że już nie będziesz oceniana jako taki wspaniały pracownik i rodzina też nieco mniej przychylnie będzie Cię spostrzegać. Poza tym przed dzieckiem zawsze można powiedzieć, że to ten niedobry tatuś opuścił, a nie ja. No i można grać rolę ofiary i nie brać odpowiedzialności za własne wybory.
      • kaiteki Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 10:56
        Tak to dziwne sie moze wydawac, spiesze z wyjasnienie: jesli maz by
        odszedl, nie robilabym mu przykrosci tylko poblogoslawila a
        partnerke przyjmowala z honorami(byleby tylko szybko nie uciekla).
        Gdybym to ja odeszla maz urzdzilby pieklo w domu. Tego miedzy
        innymi chce zapobiec, dlategomadle sie o to, zeby sie zakochal, z
        wzjemnoscia. Duzo by to nam ulatwilo.
        • e.i.t.h.e.l Re: Rozwod planowany na za 10 lat 30.01.10, 16:43
          To teraz jest to już trochę bardziej zrozumiałe. Jednak na takie osoby, które stosują przemoc psychiczną, czy zastraszanie też są sposoby. Gdyby próbował robić jakieś piekiełko to przecież można mu ograniczyć kontakty z dzieckiem, lub przynajmniej tym postraszyć, skoro mąż tak się przejmuje straszeniem rozwodem, to może i tym by się przejął. Skoro widzi, że się go boisz i mu ulegasz, to nadal będzie robił co chce.
    • adoptowany ku przestrodze innym 29.01.10, 12:31
      nie wierze w zadne klapki na oczach. To jest zwykle pieprzenie
      wyrachowanego babulona,ktoremu znudzil sie ojciec wlasnych
      dzieci.Zycze ci zeby twoj stary na odchodne uzadzil ci taka jazde
      zebys popamietala do konca zycia.
      • titta Re: ku przestrodze innym 29.01.10, 13:20
        Jest cos takiego jak "klapki na oczach". Polega to na usilnym
        wierzeniu (pomimo wszystkich znakow na niebie i na ziemi) ze* :
        -czlowiek sie zmienii
        -ustatkuje
        -dorosnie
        - to ze wczesniej pil/bil/zdradzal/zle traktowal ludzi to jeszcze o
        niczym nie swiadczy (bo musial sie wyszumiec).
        -"Motylki" to wielka milosc, a wiec mozemy zakladac rodzine
        -wszyscy ludzie sa przyzwoici, ten tez, tylko udaje , zze tak nie
        jest
        -musze wyjsc za maz, napewno jakos to bedzie
        -tylko mi sie wydaje, ze cos jest nie tak (ew. to "moja wina")
        -odpowiedzialnosc, jaka odpowiedzialnosc. Jak bedzie cos nie tak, to
        sie rozwiode.
        -jesem taka wspaniala, napewno on tez (skoro przystojny i tak
        swietnie mnie rozumie).
        (* Niepotrzebne skreslic).
        Wiekszasc osob to przerabia. Tylko czesci udaje sie wyjsc obronna
        reka (przed slubem), czesc mimo wszystko bierze sie za siebie i
        udaje sie cos szmienic.
    • titta Re: Rozwod planowany na za 10 lat 29.01.10, 13:02
      Rany, ale na swiecie nie ma idealow!
      Moze zamiast sie meczyc przez kolejnych 10 lat, warto przebaczyc i
      popracowac nad soba?
      A jak sie nie uda, to dopiero myslec o rozwodzie. Pani "taka juz
      jest", a od innych oczekuje zmiany?
    • czarne_wino i to jest powod,by watek umie 29.01.10, 13:41
      szczac na pierwszej stronie gazety? co druga kobieta w skrytosci
      planuje rozwod za jakis czas, tylko nie kazda tym sie chwali.
      wiadomo,ze samicy najbardziej zalezy na bezpiecznym wychowaniu
      potomstwa, a u ludzi bezpieczenstwo to przede wszystkim
      zabezpieczenie finansowe.
      • iamhier Re: i to jest powod,by watek umie 29.01.10, 14:00
        najlepiej expresowy.....oczywiscie...chcialaby miec wszystko? najpierw
        korzystac z kasy pierszego facecika,potem wolnosci seksualnej z innym i znowu z
        jego kasy....

        i najlpiej zeby sady nie robily jej trudnosci,a jak facecik sie zbuntuje to
        panstwo ma jej placic?

        widzialy gały co brały......
        • rachela25 Re: i to jest powod,by watek umie 29.01.10, 14:22
          dla każdego dziecka rozwód rodziców to przykra sytuacja i każde
          dziecko to przeżywa. Ale jednak ludzie się rozwodzą . Na początku
          będzie trudno wiadomo, ale z czasem przywyknie. Nie rozumiem jaki
          jest sens życia w takim syfie aż 10 lat . To szmat czasu !
          Traktujesz swoje dziecko jak pępek świata,jemu sie krzywda nie
          stanie,po rozwodzie będzie nadal kochane, więc nie wiem po co robisz
          z tego taki dramat. Zajmij sie swoim życiem póki nie jest za późno
          • iamhier Re: i to jest powod,by watek umie 29.01.10, 14:33
            Czy ludzi nie nalezaloby oswiecac z kim maja robic dzieci?
            Bo ten z ktorym zyjemy w w zwiazku nie zawsze jest dobrym partnerem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka