Dodaj do ulubionych

wyc sie chce

19.02.10, 10:02
zainwestowalam w zwiazek (uczuciowo). wychodzi z tego...nic....poza moim
zaazngazowaniem.np.wczoraj facet odwiozl mnie do mojego domu, przy moim
jednoczesnym zszokowaniu bo myslalam ze jedziemy do niego.jego motywacja- bo
"on zle sie czuje". dla mnie to jest nie do zniesienia gdy mezczyzna odmawia
kobiecie, tego psychicznie nie jestem w stanie tolerowac. z rozpaczy wypilam w
samotnosci szampana. jak juz sie upilam, zadzwonilam do niego i powiedzialam,
co zreszta chyba jest jedynym rozwiazaniem, ze musze rzucic prace (bo
pracujemy razem). dla mnie niemoznosc zrealizowania tego zwiazku i jednoczesne
bycie razem w pracy sa okropnym cierpieniem.dlatego musze to jakos uciac,
chociaz na pewno oznaczac to bedzie mnostwo komplikacji.
mam dola. luty nie skonczy sie nigdy.koszmarna szarosc i koszmarne
zimno.lodowate powietrze i zero nadziei na cholerne slonce. nienawidze
lutego.chce umrzec, ale sie nie da.samobojstwa nie popelnie bo mam jeszcze
jakies zdrowe odruchy. chce zapracowac sie na smierc, ale w pracy jest facet z
ktorym laczy mnie zwiazek przynoszacy mi cierpienie. wiec nawet zapracowac sie
nie moge, bo praca oznacza kontakt z tym czlowiekiem.cholera, jak wyjsc z tej
sytuacji.jestem jak w pulapce. nigdy wiecej wchodzenia w relacje w pracy, bo w
razie niepowodzenia, mam przekichane zarowno zycie uczuciowe jak i zawodowe.
teraz nawet pracowac nie moge- a ucieczka w pracoholizm jest dla mnie czasem
ratunkiem.cholera, jak to mozliwe ze znowu znalazlam sie w zyciu w tym samym
punkcie-jestem w zwiazku, czy raczej w ukladzie, gdzie to on rozdaje karty, on
decyduje, ile i jak daje siebie. ba, on potrafi odwiezc mnie do mojego domu
gdy ja tego nie chce-a to jest dla mnie psychicznie nie do zniesienie gdy
facety mowi"nie".odbieram to jako odrzucenie.naprawde nie wiem co
robic.wczesniej, pracowalam od rana do wieczora, zeby zapomniec. teraz, nie
widze zadnego rozsadnego wyjscia. mam przewracac zycie do gory nogami bo ktos
mnie zawiodl??czuje sie jak w potrzasku. cholera, gdzie jest ratunek.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:05
      "przy moim
      jednoczesnym zszokowaniu bo myslalam ze jedziemy do niego.jego motywacja- bo
      "on zle sie czuje". dla mnie to jest nie do zniesienia gdy mezczyzna odmawia
      kobiecie, "- kompletnie nie rozumiem: to facet nie może się źle czuć??? Każde
      "nie" to dla ciebie odrzucenie??? Masz co najmniej dziwne rozumienie związku,
      jakoś "bluszczowato" brzmi to, co piszesz jako związku kobiety i mężczyzny.
      • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:14
        nie potrafie, sypiajac z facetem, przystosowac sie do sytuacji gdy to on mowi
        "nie". nie wiem czemu. z tym zeby bylo jasne, to co napisalam w skrocie jest
        tylko malym problemem, ktory jest symptomem czegos znacznie wiekszego.
        generalnie wyglada na to ze dla mnie ten uklad byl czyms o wiekszym
        zaangazowaniu, a dla niego wolnym ukladem, gdzie kocham oznacza, chce z toba
        poprzebywac a potem odstawic cie do domu. przykre ale prawdziwe.moze to
        bluszczowatosc, bo ja wiem. ale nie umiem seksic sie bez milosci i to jest chyba
        problem. zaangazowalam sie i nie rozumiem jak ta druga strona moze mnie
        odrzucac. ja mysle o wspolnym mieszkaniu, a on o odstawianiu mnie do domu, jak
        mu sie samotnosci zachce.
        • bijatyka Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:17
          Nie rozmawialiście nigdy na ten temat ? Nie mówił Ci, jakie są jego
          plany wobec Ciebie ? Czy chce z Tobą zamieszkać, etc... Jeśli mówił
          wyraźnie, że nie chce większego zaangażowania, to piłka jest po
          Twojej stronie i Ty musisz zdecydować, czy chcesz być w tym związku,
          czy nie...
          • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:21
            tak, okreslil sie, ze chce mieszkac sam. bo potrzebuje samotnosci. a ja z kolei
            nie umiem byc lalka ktora wzywa sie do domu jak chce pobyc ze mna a potem odsyla
            jak niepotrzebna rzacz. przykre ale tak to czuje. w takim ukladzie pomaga mi juz
            tylko izolacja od niego, bo reszta prowadzi do cierpienia.ale jak sie odizolowac
            skoro razem pracujemy.bede musiala rzucac prace przez wlasna glupote.........
            • bijatyka Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:28
              Ok, powiedzmy, że zrozumiałam Twój problem. Jeśli nie akceptujesz
              takiego układu, powinnaś zerwać (higiena psychiczna). Nie rozumiem
              tylko, dlaczego chcesz zmieniać pracę ??? Już dostałaś jednego kopa,
              bo jego "jest na wierzchu", to dlaczego nastawiasz za przeproszeniem
              tyłek po następnego ? Nie jest to za pewne łatwe mijać się na
              korytarzu z kimś, kogo się kocha (zakładam, że go kochasz), ale
              wierz mi, są większe tragedie na ziemi. Dlaczego chcesz zrobić z
              siebie cierpiętnicę zwalniając się z pracy. No chyba, że jakaś nowa
              oferta pracy czeka. Wtedy OK.
              • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:34
                bo wiem ze gdy on skinie palcem i powie ze mnie kocha i pojedzmy do niego, to ja
                mimo wszystko pojade.tak wiem ze to straszne,ale na tym polega moja slabosc do
                niego. ze miekne w jednej chwili. a za kolejne 2 dni on odstawi mnie do domu.
                wiec nie widze innej obrony jak uciecie wszystkiego. tylko,ze wlasnie to moze mi
                przewrocic zycie do gory nogami.zmiana pracy, nagla, to wielkie ryzyko. czuje
                sie jak w pulapce. i tak zle i tak niedobrze. co do cierpietnictwa, to tak mam
                takie naloty. a zazdroszcze kobietom mocnym i silnym ktore steruja facetami, ale
                taka byc nie potrafie.ja sie od faceta uzalezniam.
                • bijatyka Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:37
                  nie jesteś sama, jest wiele takich kobiet. Ale pomyśl, zmieniasz
                  pracę, miejsce zamieszkania, co tam jeszcze... On dzwoni do Ciebie,
                  mówi, że kocha, no i wszystko tak, jak było. Wierz mi, zmiana pracy
                  nic Ci nie da. Lepiej cierpieć na miejscu, przynajmniej będziesz
                  mogła widzieć "postęp" w pracy nad tym problemem. W innej pracy, w
                  innym miejscu dojdzie jeszcze tak cholerna "niewiedza". NIE ZMIENIAJ
                  PRACY !!!
                • fraje Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:39
                  wredzioszek napisała:
                  > ja sie od faceta uzalezniam.

                  Postaraj się zrozumieć dlaczego tak jest. Zawieszanie się w
                  ramionach najcudowniejszego gościa jest w ostatecznym rachunku
                  ryzykowne i bardzo niezbezpieczne.
          • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:26
            chcialam z nim mieszkac. skoro on nie chcial to spasowalam i zgodzilam sie na
            "dojazdy", co i tak bylo wbrew moim odczuciom. ale sytuacji gdy to on mowi ze
            np. dzis mam spac u siebie nie zniose. bo ja akurat chcialam byc z nim. czuje
            sie odrzucona, i traktowana jak zabawka. nie umiem tego zmienic.nie umiem
            zmienic uczuc. nie chce juz cierpiec. nie chce z rozpaczy pic szampana w
            samotnosci. musze znalezc jakies wyjscie.jedyne rozsadn e to uciac te cholerna
            milosc, zapomniec, chcialabym powiedziec "zapracowac sie", ale nie moge, bo
            jestem z nim w pracy. wiec, chyba pozostaje rzucac prace, ale to okropne bo nie
            wiem na jakie konsekwencje naraze sie, czy i kiedy znajde kolejna. no po prostu dno.
            • kadfael Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:38
              wredzioszek napisała:

              > chcialam z nim mieszkac. skoro on nie chcial to spasowalam i
              zgodzilam sie na
              > "dojazdy", co i tak bylo wbrew moim odczuciom.

              Skoro było wbrew Twoim odczuciom po co sie zgodziłaś? A skoro juz
              się zgodziłaś nie możesz miec pretensji do faceta za taki układ.
              ale sytuacji gdy to on mowi ze
              > np. dzis mam spac u siebie nie zniose. bo ja akurat chcialam byc z
              nim. czuje
              > sie odrzucona, i traktowana jak zabawka. nie umiem tego
              zmienic.nie umiem
              > zmienic uczuc. nie chce juz cierpiec. nie chce z rozpaczy pic
              szampana w
              > samotnosci. musze znalezc jakies wyjscie.jedyne rozsadn e to uciac
              te cholerna
              > milosc, zapomniec, chcialabym powiedziec "zapracowac sie", ale nie
              moge, bo
              > jestem z nim w pracy. wiec, chyba pozostaje rzucac prace, ale to
              okropne bo nie
              > wiem na jakie konsekwencje naraze sie, czy i kiedy znajde kolejna.
              no po prostu
              > dno.
              Jestes straszna egoistką wiesz? Myslisz tylko o własnych odczuciach
              i uczuciach. A poza tym wyolbrzymiasz i jestes emocjonalnie
              rozdygotana.
              Facet Ci powiedział, że xle się czuje, a Ty robisz z tego wielki
              melodramat o odrzuceniu i złym świecie.
              Zamiast dodatkowo rajcowac się szampanem ochłoń, napij sie herbaty i
              zacznij myslec racjonalnie
              • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:47
                bijatyka, musze przemyslec to co piszesz. masz racje. kto wie jak on zadzwoni
                gdy bede w innym miejscu, to praktycznie moge i tak powtorzyc ten sam schemat. o
                tym nie pomyslalam. postaram sie nie podejmowac decyzji na wariata, bo wiem ze
                to ryzyko. chociaz wlasnie na takie desperacjkie kroki mnie stac.chcialabym byc
                silna kobieta.

                kadfael, mowisz jak moj facet. dokladnie tak mnie postrzegasz jak on. ale to
                jest zupelnie inny punkt widzenia. z wieloma rzeczami sie moge zgdodzic, moze
                jestem rozdygotana i emocjonalna, ale nie uwazam sie za egoistke. chociaz to
                zastanawiajace ze gadasz jak moj facet.
                • kadfael Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:04
                  No widzisz.
                  Musisz jakos okrzepnąc, pogodzić się sama ze sobą, znależć równowagę
                  między emocjami a rozumem.... dojrzeć. Nie możesz rzucać sie tak
                  emocjonalnie na faceta ( pisze tu nie o konkretnym facecie tylko w
                  ogólności), zresztą na żadnego człowieka, bo ta druga osoba tego nie
                  uniesie.
            • wacikowa Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:42
              Czego nie rozumiesz?
              Że jesteś traktowana jak zabawka? Jak laska do bzykania?
              Toż przecież sama do tego doprowadziłaś. Sama zdecydowałaś się na taki układ a
              teraz wielki ból i żal. Do kogo?Do gościa? A niby czemu nie do siebie i własnej
              głupoty?
              Dałaś się zeszmacić to teraz "zakasać rękawy" trzeba i naprawić to.
              Bo czego Ty chcesz? Żeby facet został Twoim mężem? Bo Ty go kochasz?
              No proszę Cie kobieto dorośnij i stań sama ze sobą do walki.
              • kseniainc Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:47
                A może Ty chcesz za szybko i wszystko na raz-jedyne co wtedy przychodzi do głowy facetowi to Cię zdystansować...
    • fraje Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:36
      jeden mój kolega mawia "nie bierz d* z własnej grupy". Okropnie
      brzmi, ale Twój przypadek jakoś tak się dobrze wpisuje w to. Jak się
      sypie to wszystkie fronty od razu...

      Dla mnie to czym piszesz brzmi bluszczowato. Przyjrzyj się waszej
      realcji. W tej czy w innej to zawsze będzie problem.

      A jeśli chodzi o odmawianie... Rety! Dlaczego odbierasz to jako coś
      przeciwko sobie?
      Sądzę, że każdy powinien mieć możliwość działania w zgodzie ze sobą.
      Twój chłop również. A Ty? Czy Ty nie dążysz do tego, by Twoje życie
      było takie jak Ty chcesz?

      Wydaje mi się, że niezależnie od losu Twojego związku to powinnaś
      się nauczyć spędzać czas sama ze sobą. Czy z nim czy z kimś innym
      będziesz to i tak umiejetność Ci się przyda:)

      Powodzenia!
      • marzeka1 Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:48
        "bo wiem ze gdy on skinie palcem i powie ze mnie kocha i pojedzmy do niego, to ja
        mimo wszystko pojade."- wiesz, z czym masz problem: ZA BARDZO się strasz, a to
        dla kobiety zawsze się źle kończy. On przeciez nawet za bardzo starać się nie
        musi i tak będzie,jak chce. Przy TAKIM podejściu do facetów- przykre- ale nie
        bardzo widzę szansę, na sensowny związek nie tylko z tym, ale jakimkolwiek
        facetem.Może zacznij od polubienia siebie i tego, abyś SAMA DLA SIEBIE stała się
        ważna. Nie pasuje ci taki układ, to PO CO w niego wchodzisz?
      • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:51
        fraje, nie umiem tworzyc innej relacji. uzalezniam sie. facet staje sie centrum
        mojego swiata. wiec nie wiem, tym bardziej czarne sa moje mysli, bo moze musze
        sobie powiedziec-nigdy w zyciu zadnych zwiazkow. juz tylko tv, ksiazka,no i
        chyba popijanie wieczorami.koszmarny swiat.sorry,ale mam dola.
        • bijatyka Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:55
          kurcze, nie lubię takich "wyroków": już nigdy, już nikt, już nic !
          dziewczyno, opamiętaj się ! Piszesz sobie mniej więcej taki
          scenariusz: kończy się miłość, rezygnuję z pracy, jestem bezrobotna,
          zapijam się wieczorami... Makabra...
          • wredzioszek Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:01
            no, po prostu rozpacz ze jest tylko gorzej. ok, staram sie myslec racjonalnie
            chcociaz emocjonalnie czuje sie na dnie.ale wlasnie po to tu pisze by
            skonfrontowac moje myslenie z ludzmi ktorzy patrza z boku, obiektywnie.
            • bijatyka Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:04
              no to trzymam kciuki. Walcz ! (ze sobą)
        • kseniainc Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:55
          To może się naum;-) Też tak miałam, rozstałam się z facetem-żyłam jego życiem, a teraz muszę zaczynać po latach wszystko na nowo, nowe miejsce, praca, ludzie nowi......lipa
          • fraje Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:00
            kseniainc napisała:

            > To może się naum;-) Też tak miałam, rozstałam się z facetem-żyłam
            jego życiem,
            > a teraz muszę zaczynać po latach wszystko na nowo, nowe miejsce,
            praca, ludzie
            > nowi......lipa

            to tak jak ja. Ale to może lepiej my się nauczmy:)
        • fraje Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:58
          wredzioszek napisała:

          > fraje, nie umiem tworzyc innej relacji. uzalezniam sie. facet
          staje sie centrum
          > mojego swiata.

          Rozumiem, że nie umiesz. Ja też nie umiem. I właśnie oberwałam za
          to. I nie chcę już więcej myśleć "bo byłam głupia" (mojemu byłemu to
          nawet pracować się nie chciało i prawie wszystkie sprawy spadały na
          mnie...). Zamierzam się nauczyć "jakiś on nie jest w centrum świata,
          jest tylko dopełnieniem mojego, może ważnym, a może bardzo ważnym -
          zobaczę". Nie wiem jeszcze jak, ale metodą prób i błędów dojdę do
          tego. Na razie nie kontaktuję się, szukam jakiegoś fajnego zajęcia
          dla mnie i w ogóle o siebie zaczynam dbać. Najpierw ja, a potem
          wszyscy inni:)
    • anwad Kobieto na zawołanie 19.02.10, 10:50
      Wyplącz się z tego układu. Jak Ty się nie będziesz szanować, to facet Cię nie uszanuje.
    • paco_lopez Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:57
      idz sie utop w zaspach. jeszcze nie stopniały. nie zasługujesz tym
      co piszesz ani na słońce ani na wiosne, a bedziesz ją miała. jestes
      zwykła niezaspokjencja i facet juz cie nie może, a jednak żuje.
      pozdrów go ode mnie.
    • tarantinka Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:02
      zbytnie zaangażowanie nie wyklucza egoizmu. Masz wizję związku ...hm nazwijmy to
      delikatnie - zaborczą :).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka