kora3
22.02.10, 10:37
Nie bedzie o powiesciach mało ambitnyc, ani show biznesie:)
Z góry uprzedzam, ze spodiewam sie odp. w stylu, zem plotkara itd.
ale interesuje mnie zjawisko, wiec moze ktos sensony sie wypowie.
Nie ukrywam, ze watek zrodził sie z zycia:) Wczoraj dowiedziałyśmy
sie z kumpela, od zainteresowanego, czyli naszego kolegi, a czyjegos
meza, ze zona tegoz ma romans i wyprowadziła się do nowego
ukochanego.
Banał jak 150 - w sumie. W calej tej historii, jakich wiele
poniekąd, przykuł nasza uwagę pewnien szczegół.
Otóż zona owego kolegi jest tzw. szarą myszką. ładna dziewczyna,
ogólnie, ale taka b. mało rzucająca sie w oczy, cicha, nieimprezowa,
zapatrzona w niego. W sumie, gdyby tak nie znając ich wlace kogoś z
tej pary móc podejrzewac o romansowanie to raczej jego: wesoły,
pzystojny, kontaktowy itp.
Koledze współczujemy, ale cóż - bywa. Natomiast jak się tak
zastamowiłysmy z naszego otoczenia biorąc te romanse od których
huczało i nie sposób było nie wiedziec, to to jakaś reguła:)
Zwykle romans miała ta osoba z danego zwiazku, która o to wcale ne
podejrzwao, ze moze. Ogólnie mówiac ta mniej atrakcyjna - biorąc pod
uwagę rózne aspekty, nie tylko aparycję.
I zastanawia mnie, czy to na serio reguła, czy po prostu te romanse
były takie głosne i stąd wyszło nam , ze tak jest w wiekszosci.
Nadmieniam, ze nie ma podziału na płec. Z facetów mających głosny
romans bedąc w zwiazku też nam wyszło, ze z reguły to jest ta mniej
atrakcyjna osoba.
Jak myslicie? Przypadek, czy reguła? Mówię podkreslam o swiecie
zwyczajnych ludzi, a nie znanych tych z pierwszych stron gazet.