Dodaj do ulubionych

Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja?

09.03.10, 02:02
Moze i pytanie na pozor glupie, ale jestem bardzo ciekawa, bo zastanawiam sie
czy ze mna wszystko jest OK.

Tak sie zastanawiam od kilku dni i wystraszylam sie,ze cos ze mna nie tak bo
od kilku lat nie nawiazalam ZADNEJ znajomosci z mezczyzna, ktora przetrwalaby
jakis dluzszy okres czasu. Po prostu tak jakbym dla mezczyzn nie istniala.
Oczywiscie spotykam roznych facetow, w pracy, na uczelniach, ale albo sa
zonaci, dzieciaci albo za chwile sie zenia i tak kolo sie zamyka. Obiektywnie
rzecz ujmujac jestem osoba otwarta, towarzyska, nie jestem samotnikiem, czesto
wychodze z kolezankami na jakies imprezy,koncerty, wyjazdy wiec nie mozna mnie
zaklasyfikowac jako odstreczajaca harpie.
Jest jakis typ kobiet, ktory nie nalezy do ulubionych typow mezczyzn? Z jaka
kobieta mezczyzna by na pewno nie nawiazal znajomosci?Ciekawa jestem opinii,
nie boje sie tez krytyki-moze okaze sie,ze jestem nudna, niezbyt ciekawa itp.?:)
Obserwuj wątek
    • not.logged Ciekawskie ;) 09.03.10, 02:32
      A kto tu może wiedzieć, jaka jesteś? Może koleżanek zapytaj.

      Nie ma kobiety, która by nie była w czyimś typie. Poza wścibskimi
      naturalnie.
      • pendzacy_krolik latwodostepna 14.03.10, 17:07
        wbrew pozorom te wesole,towarzyskie wcale facetow nie pociagaja.
        wola te niedostepne.
    • aardwolf Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 06:17
      Skoro napisałąś że nie możesz nawiązać znajomości KTÓRA PRZETRWAŁABY JAKIŚ
      DŁUŻSZY OKRES CZASU to mozna domyślić się, że znajomości jak najbardzij
      nawiązujesz a problem lezy gdzie indzie
    • gobi05 przesadne 09.03.10, 06:36
      Im bardziej "wyrazista" jest kobieta w swojej urodzie
      i postawach, tym trudniej jej znajdować mężczyzn.
      Działa to też w drugą stronę: kobiety przeciętne
      podobają się najbardziej.

      Chcesz się podobać?
      - ubrania - noś to, co popularne;
      - włosy - jasne, ale bez przesady;
      - usta - pełne, ale bez ...;
      - piersi - wydatne, ale ...;
      - sylwetka - szczupła ...;
      - intelekt - ...
      • e-muffinka Re: przesadne 09.03.10, 08:33
        - intelekt - ...

        nie może być mądrzejsza ;)
      • dystansownik Re: przesadne 09.03.10, 12:30
        > Chcesz się podobać?
        > - ubrania - noś to, co popularne;

        ...ale nie obnoś się z markowymi ciuchami, bo to wysyła złe sygnały.

        > - włosy - jasne, ale bez przesady;

        Włosy takie jakie Ci najbardziej pasują i w jakich czujesz się najlepiej.
        Przyjmowanie założenia, że jasne się podobają imho jest błędem. Ciemne włosy też
        mają swój urok. Czasem nawet różne skrajne przypadki mogą się podobać. Ja parę
        razy widziałem w tramwaju dziewczynę z różowymi włosami i choć tego koloru
        normalnie za bardzo nie trawię, to ciężko było od niej oderwać wzrok. ;)

        > - piersi - wydatne, ale ...;

        Co prawda za tą wypowiedź mogę zostać skazany na wieczne potępienie męskiego
        rodu, ale nie rozumiem tej fiksacji na punkcie piersi. Byle nie były praktycznie
        całkiem płaskie.

        > - intelekt - ...

        Jacyś bliżej nieokreśleni naukowy z jakiegoś uniwersytetu którego nazwy nie
        pamiętam, określili cechy partnerów, które zwiększają szanse na udany związek.
        Jedną z nich było to, że kobieta powinna być o 20% inteligentniejsza od
        mężczyzny (nie wiem w jaki sposób to zmierzyli, ale taką liczbę podali).
        W praktyce wszystko pomiędzy kobietą, której głupoty mężczyzna by się wstydził w
        towarzystwie, a kobietą, która lubi się nachalnie wymądrzać, jest do zaakceptowania.
    • tanebo Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 07:04
      grube
    • yidele Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 08:44
      a cóż to jest "dłuższy okres czasu"? może kiepskich wybierasz?

      O uczelniach mówisz, wiec pewnie w miarę młoda jesteś....czemuż to miałby się młody chłopak wiązać? Odpowiedzialność i samotność drugą stroną emancypacji...
      • dystansownik Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 12:37
        > O uczelniach mówisz, wiec pewnie w miarę młoda jesteś....czemuż to miałby się m
        > łody chłopak wiązać?

        Wielu się wiąże, albo myśli o tym poważnie. Sam mam kolegów kończących studia i
        po czasie zabawy teraz zaczynają się oświadczać i już kombinować co będzie w
        przyszłości. Nawet na studiach pojawiają się też już jakieś małżeństwa.
        Poza tym może nie chodzi o uczelnie w stylu studiowania, ale np. pracy na uczelni?
        • yidele Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 12:06
          coz, moze i tak. w kazdym razie babka na studiach nie moze nikogo spotkac? musi
          miec taka twarz co ja by tylko mamusia doceniala. Toc studenci wszystko dymaja....
    • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 08:55
      Inteligentne i niezależne.







      Bo zjawiska paranormalne zawsze są mocno niepokojące. :P
      • madame.live Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 09:35
        menk.a napisała:

        > Inteligentne i niezależne.
        >

        Zgadza sie. Przeciwieństwa się nie przyciagają..:)
        • misiu.stefan Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 09:49
          Dla mężczyzn nie istnieją kobiety zaniedbane i niechlujne.

        • e-muffinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:01
          Właśnie odwrotnie. Przyciągają się...

          Im większa różnica, tym bardziej. Prędkość ciał przyciąganych jest większa im
          wyższy stopień zróżnicowania. Szał- ciał. Potem następuje wielkie PIERDUT.
      • rose01 Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 09:59
        co za bzdura, że masz mieć jasne włosy, ale bez przesady, to znaczy, że brunetki
        i rude będą samotne-szok
        '' każdy z nas jest inny i każdy szuka czegoś innego, dotyczy to obu płci, mam
        kolegę, który mówi, że dla niego ruda to jest to, dla innego tylko czarna, poza
        tym dobrze jest być czysto ubranym, jeśli ubierasz się extrawagancko będziesz
        interesowała określoną grupę mężczyzn, dużo by można na ten temat pisać... jedni
        wolą krągłe kształy, drudzy kobitki filigramowe, jedni duże biusty, drudzy małe
        • dystansownik Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 12:34
          > co za bzdura, że masz mieć jasne włosy, ale bez przesady, to znaczy, że brunetk
          > i
          > i rude będą samotne-szok

          Dokładnie. Takie uogólnianie nie ma sensu. W rzeczywistości najważniejsze jest,
          żeby kolor był po prostu dopasowany do całości i przede wszystkim, żeby
          dziewczyna się z tym kolorem włosów dobrze czuła.
          Różny są ludzie na świecie i prawie każdy kolor znalazłby swoich amatorów. ;)
    • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:00
      Kontaktu nie nawiazalbym z:
      1) kobieta glupia, bo po bzykaniu trzeba miec o czym pomilczec
      2) kobieta skapa, co to na piwo nie chce pozyczyc przed pierwszym
      3) kobieta zarozumiala, ktora mysli, ze pozjadala wszystkie rozumy,
      bo zna sie na modzie, kosmetykach i oglada szanse na sukces
      4) kobieta, dla ktorej zycie, to permanentna walka plci i
      udowadnianie kto jest lepszy, madrzejszy, bardziej wartosciowy
      5) kobieta, ktora 20 razy na dzien sie pyta, czy jest za gruba, za
      chuda, ladnie czy brzydko wyglada w tej czy innej szmacie
      6) kobieta, ktora ma tendencje do przeszkadzania mi w kuchni
      7) kobieta, ktora za bardzo jest zwiazana z mamusinym fartuszkiem
      8) kobieta, ktora uwaza, ze tragedia i powodem do wywolania III
      wojny swiatowej jest nieopuszczona klapa z sedesu, albo niedokrecona
      tubka pasty do zebow
      9) kobieta, ktora w zyciu nie byla na wakacjach pod namiotem, w
      wczasy kojarza sie jej z plaza i najblizszym drinkbarem
      10) kobieta, ktora wierzy, ze remedium na kazdy swoj problem
      znajdzie na forum...
      • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:06
        Toobis, to ja prawie idealna!

        Prawie...

        ;)
        • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:09
          Bo pewnie oglądasz szansę na sukces, co?:P
          • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:17
            albo nie pozycza na piwo, co ja calkowicie dyskwalifikuje :)
            • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:33
              Ej no! Ja nie tylko na piwo pozycze, ale jeszcze na to piwo razem
              pojde:)
              • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:39
                hmmmm a kto bedzie prowadzil samochod w drodze powrotnej?
                • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:45
                  Jaki samochod? Po pijaku sie nie prowadzi...rower ewentualnie:)
                  • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:53
                    Jakos z tego piwa trzeba wrocic, a wiec mozesz pozyczyc na nie, ale
                    sama nie pic i w drodze powrotnej prowadzic samochod. Wtedy sie
                    zblizysz do bycia idealem :)
                    • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:02
                      To ja mam w dupie bycie takim idealem:)
                      • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:24
                        wiedzialem, ze juz nie ma kobiet, ktore dla swojego faceta zrobia
                        wszystko...vulgo- nie ma idealow :(
                        • joygirl Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 23:33
                          teletoobis napisał:

                          > wiedzialem, ze juz nie ma kobiet, ktore dla swojego faceta zrobia
                          > wszystko...vulgo- nie ma idealow :(


                          Tak...a on ja bedzie za to sznowal i nosil na rekach..:D:D:D Zeby
                          sie nie zdziwila..Bedzie ja olewal i traktowal jak sciere bo mu na
                          piedestale klawo a ona go i tak nie porzuci (kocha go bowiem mimo
                          wszystko).puke.A potem ja zostawi dla -takiej ,ktora sobie nie
                          pozwoli skakac po glowie i bedzie jej jadl z raczki.Meczennice
                          koncza marnie.Zawsze.-
                          "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
                          jest nieludzka"
                    • e-muffinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:06
                      > Jakos z tego piwa trzeba wrocic, a wiec mozesz pozyczyc na nie, ale
                      > sama nie pic i w drodze powrotnej prowadzic samochod. Wtedy sie
                      > zblizysz do bycia idealem :)


                      i co tak sam będziesz biedaku pił...?
                      Lepiej zabrać taką bez prawa jazdy, niech towarzyszy w konsumpcji a potem może
                      bezkarnie jechać bo i tak jej prawka nie zabiorą skoro go nie ma ;) Boszzzz ależ
                      ja jestem bystra ;D
                      • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:25
                        a gdzie tam sam ???? Od czego ma sie kumpli? :)
                        • e-muffinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:28
                          laska, kumple... to kogo będziesz obgadywał po pijaku? ;P
                          • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:37
                            Nie jestem baba- nie obgaduje, nawet na trzezwo :)
                            • e-muffinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:53
                              łeeeee to przeciętna kobieta nie ma z Tobą o czym porozmawiać ;))))
                              • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:59
                                Dlatego wystrzegam sie bab przecietnych. Nie ma z nimi o czym
                                pomilczec :)
                      • dostaneszalu Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 20:13
                        Czy u Was taksówek nie ma? masakra, bedzie laske meczył bez piwa ,zeby go odwiozła zeby zaoszczedzic na taksie....tez mi facet.,.,..never..
          • e-muffinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:18
            A co to szansa na sukces? Mode na sukces kojarzę. Mamy wśród znajomych zakłady z
            kim następnym zajdzie Brook w ciążę ;)
          • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:23
            Skad wiedzialas, ze wykladam sie na punkcie trzecim?;)
            • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:34
              cafem napisała:

              > Skad wiedzialas, ze wykladam sie na punkcie trzecim?;)

              Bo ja z kolei pozjadałam wszystkie rozumy. :D
              • cafem Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:39
                A ja tylko mysle, ze wszystkie pozjadalam:)
                • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:44
                  :DDDD
              • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:40
                I to meskie, na zenskich bys sie nie utuczyla :)
                • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:43
                  Ha ha ha Ty już mi moich cm nie wypominaj.:P
                  • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 10:54
                    moglbym calowac Cie cala noc i ani razu bym sie nie powtorzyl :)
                    • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:14
                      Tubiś :DDDDDDDDD To może sugerować albo moją obszerność, albo Twoją sklerozę.:P
                      • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:26
                        to sugeruje dokladnosc i namietnosc, oraz chec przedluzania
                        pieszczot w nieskonczonosc :)
                        • menk.a Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:28
                          Nieskończoność? A finał to co?:P
                          • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:38
                            final od razu jest poczatkiem, takie seksualne perpetum mobile :)
      • saraisa Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 12:48
        teletoobis napisał:

        > 6) kobieta, ktora ma tendencje do przeszkadzania mi w kuchni

        o to to, ja Ci na pewno w kuchni nie będę przeszkadzać, gotuj sobie do woli :D
        jestem ideałem? :)
        • teletoobis Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 12:53
          Prawie. Sprawa sie moze rozbic o pozyczke na piwo :)
    • cotbus76 Nieatrakcyjne fizycznie 09.03.10, 10:44
      szczególnie wtedy gdy jest inteligentna. Jako kaszalot wagi super
      ciężkiej niskiego wzrostu w okularach, z włosami tak cienkimi, że
      fryzjerzy dawno już skapitulowali w kwesti dodającej mi urody
      fryzury od zawsze jestem traktowana przez facetów jak część tła niby
      wiedzą, że jestem, lecz całkowicie ignorują moje istnienie. Cóż moje
      ciało podobnie jak u innych pań atrakcyjnych fizycznie inaczej, jest
      jak znane w latach 80-tych XX wieku w Polsce opakowanie zastępcze
      kryjące w sobie całkiem niezłą bombonierkę zalet i wad. Tylko co z
      tego jeśli czekoladki ukrywa szare pudełko z worka po cemencie.

      • menk.a Re: Nieatrakcyjne fizycznie 09.03.10, 10:48
        Naprawdę tylko piękne i szczupłe są w szczęśliwych związkach?
        • cotbus76 Oczywiście, że nie :) 09.03.10, 11:00
          Napisałam tylko zgodnie z tematem wątku, że brzydula taka jak ja
          często nie ma nawet cienia szansy na rozpoczęcie jakiekolwiek
          związku.
          • menk.a Re: Oczywiście, że nie :) 09.03.10, 11:17
            Czujesz się źle w swojej skórze i ja o wszystko obwiniasz (chociaż sadzę, że to
            nie jest jedyny powód niepowodzeń). A pracujesz jakkolwiek nad swoim wyglądem?
            Czy zakładasz wór po kartoflach, zapominasz o fryzjerze, makijażu i uśmiechu, i
            paru innych sprawach?;)
        • dostaneszalu Re: Nieatrakcyjne fizycznie 09.03.10, 20:15
          wcale nie, ja jestem piekna i szczupła(hehe) i coooo...rozwodze sie:)
          aczkolwiek na horyzoncie juz absztyfkanci jacys się kręcą :)))
      • aardwolf Re: Nieatrakcyjne fizycznie 09.03.10, 11:04
        >> Jako kaszalot wagi super ciężkiej niskiego wzrostu w okularach,

        w czym problem schudnąć i kupić soczewki?
        • cotbus76 Takie właśnie rady słyszę przez całe życie :) 09.03.10, 11:14
          Problem w tym, że przy takiej wadze jaką sobie wychodowałam powrót
          do stanu nadwagi w rozmiarze 46 ( jestem realistą o rozmiarze 36
          mogę zapomnieć) to kilkunastomiesięczny "pot, krew i łzy", na co nie
          mam ochoty ani czasu. Że o trudnościach ze znalezieniem pomocy
          psychologicznej w moim pipidówku nie wspomnę. A byłaby mi ona
          niezbędna, bo raz w życiu przeszłam już przez takie piekło gdy byłam
          młoda i głupia.
          • aardwolf Re: Takie właśnie rady słyszę przez całe życie :) 09.03.10, 11:18
            Nie wiem co to jest przechodzenie z rozmiaru do rozmiaru, ja myślę w systemie
            metrycznym.

            Nie jest to bynajmniej kilkumiesięczna "pot, krew i łzy" ale kilkumiesięczn
            euforia spowodowana endorfinami i tym, że widzisz na jak wiele Cię w
            rzeczywistości stać.

            Co do czasu, to powiedzmy 2-3 godziny dziennie przez kilka miesięcy.
            Co do ochoty, wolisz spieprzyć sobie całe życie niż popracować parę miesięcy?
            • menk.a Re: Takie właśnie rady słyszę przez całe życie :) 09.03.10, 11:22
              Podpisuję się pod tym całkowicie. Znam to uczucie.;)
          • menk.a Re: Takie właśnie rady słyszę przez całe życie :) 09.03.10, 11:20
            Jak się nie chce przemeblować, przeorganizować życia, żeby dla siebie coś
            dobrego zrobić, to cóż powiedzieć? Sama sobie bym rzekła: to gnij w tym co masz,
            głupia dziewucho, bo może to lubisz, a narzekanie to sposób na czyjąś nawet
            krótkotrwałą uwagę. Obcej nie powiem.;)
            • yournana Re: Takie właśnie rady słyszę przez całe życie :) 09.03.10, 12:43
              To wcale nie jest tak, że wystarczy się zmienić, a wszystko będzie
              okey.
              Byłam kiedyś małą grubaską w okularach.
              Dla facetów nie istniałam, a wręcz patrzyli na mnie z obrzydzeniem.
              Zmieniłam się, schudłam ponad 30 kilo, okulary zamieniłam na szkła
              kontaktowe, zaczęłam się fajnie ubierać.
              Zmieniłam też podejście do świata i ludzi, stałam się bardziej
              otwarta, towarzyska, wesoła.
              I co i nic.
              Jak nie miałam powodzenia tak nadal nie mam.
              • cotbus76 Dokładnie tak było z moją pierwszą i wszystko 09.03.10, 13:13
                wskazuje,że jedyną rewolucją z moim wyglądem. Byłam nieszczęśliwą,
                zakompleksioną nastolatką z kolosalną nadwagą, która tak jak inne
                dziewczyny chciała kogoś poznać. Wszyscy dookoła mniej lub bardziej
                delikatnie wmawiali mi, że muszę się zmienić : schudnąć i pokonać
                kompleksy. Zacisnęłam zęby przecierpiałam rok tortur kulinarnych i
                wzmożonego wysiłku fizycznego. Schudłam ponad 20 kg, kupiłam nowe
                podkreślające urodę ciuchy, wymieniłam oprawki na modniejsze (do
                szkieł kontaktowych nie potrafiłam się przyzwyczaić), zmieniłam
                fryzurę czyli totalna rewitalizacja wizerunku. Zaczęłam bywać na
                spotkaniach towarzyskich a przede wszystkim przestałam przepraszać,
                że żyję. I co ? I nic. Świat miał głęboko gdzieś moje nowe "JA" a
                schudłam nie dla siebie, ale właśnie dla tego cholernego świata, aby
                mnie zaakceptował i moje życie stało się ciekawsze i lepsze. Potem
                efekt jo-jo wskutek zajadania żalu do świata i poszło z górki. Teraz
                jestem dojrzalsza i na tyle doświadczona życiowo, żeby wiedzieć
                jakie to było śmieszne i żałosne by oczekiwać docenienia wysiłku,
                który każdemu człowiekowi z mojego otoczenia zwisał jak kilo kitu na
                agrafce. Kiedy przetrawiłam tę prostą prawdę zaakceptowałam siebie i
                zorganizowałam sobie życie tak by być szczęśliwą nawet jeśli nigdy
                nie przyjdzie mi dzielić go z kimś :)
                • aardwolf Re: Dokładnie tak było z moją pierwszą i wszystko 09.03.10, 13:39
                  Wzruszająca historia ale w to, że wyglądająca lepiej choćby od Wioletty Willas
                  dziewczyna nie może nikogo znaleźć to ja nie uwierzę.
                  Wystarczy spojrzeć na te tłumy chłopaków podpierających ściany na dyskotekach
                  albo wałęsających się po mieście i śliniących się na widok każdej osobniczki w
                  spódnicy.
                  A jak nie chcesz takich co to mają ochotę na seks na pierwszej randce to idziesz
                  do dowolnej młodzieżowej organizacji religijnej i tam masz do wyboru do koloru.
                • e-muffinka Re: Dokładnie tak było z moją pierwszą i wszystko 09.03.10, 13:45
                  Świat miał głęboko gdzieś moje nowe "JA" a
                  > schudłam nie dla siebie, ale właśnie dla tego cholernego świata, aby
                  > mnie zaakceptował i moje życie stało się ciekawsze i lepsze


                  Może w tych wszystkich przemianach chodzi o to, że się je przechodzi wyłącznie
                  dla siebie? Nie dla świata, innych, rodziny, psa, znajomych. To przeskoczenie w
                  światopoglądzie z opcji "żyję dla świata" na opcję "żyję dla siebie" zaczyna
                  faktycznie zmianę.
                • aardwolf Re: Dokładnie tak było z moją pierwszą i wszystko 09.03.10, 13:47
                  i jeszcze:

                  >> każdemu człowiekowi z mojego otoczenia zwisał jak kilo kitu na
                  agrafce

                  trzeba było zmienić otoczenie

                  Najprawdopodobniej popełniłaś ten sam błąd który popełnia większość kobiet które
                  miauczą że "nikt ich nie chce": w rzeczywistości "nikt mnie nie chce" oznacza
                  "żaden z 20% warstwy najlepszych mężczyzn mnie nie chce"
                  • kunegunda123 Re: Dokładnie tak było z moją pierwszą i wszystko 09.03.10, 22:53
                    hahaha, dobre, i chyba troche prawdziwe.
            • cotbus76 Nie narzekam tylko przyjmuję z poczuciem humoru 09.03.10, 12:56
              fakt, że w oczach facetów jestem całkowicie nieatrakcyjna. Kiedyś to
              bolało i to bardzo. Teraz ani ziębi ani grzeje. Chciałam jedynie
              zwrócić uwagę na to, że w związkach kobiet i mężczyzn dla tych
              drugich liczy się przede wszystkim ciało a jego zawartość jest
              sprawą braną pod uwagę w drugiej kolejności czyli to, iż
              nieatrakcyjne fizycznie kobiety są tym typem kobiet, które większość
              panów wyklucza na starcie.
              • tarantinka Re: Nie narzekam tylko przyjmuję z poczuciem hum 09.03.10, 13:30
                przecież tu nie chodzi o facetów, chodzi o zdrowie, dobre samopoczucie. Moja
                córka - lat 10 - odkąd wyszło że ma pewną genetyczną wadę budowy to zapiernicza
                3 w tygodniu na basen codziennie ćwiczy w domu - pól godziny + dwa razy w
                tygodniu ćwiczenia z rehabilitantem. Faceci są dla niej z Marsa i na razie omija
                ich szerokim łukiem. Robi to dla siebie, sorry ale jeśli 10 latka ma świadomość
                takich spraw to trudno mi się rozczulać nad osobą która nie może iść na porządny
                spacer bo ma zadyszkę. Otyłość jest chorobą, po co w to mieszać facetów,
                atrakcyjność i inne hasła. Trzeba się leczyć i tyle.
              • aardwolf Re: Nie narzekam tylko przyjmuję z poczuciem hum 09.03.10, 13:43
                >> Chciałam jedynie zwrócić uwagę na to, że w związkach kobiet i mężczyzn dla
                tych drugich liczy się przede wszystkim ciało a jego zawartość jest sprawą braną
                pod uwagę w drugiej kolejności

                Oczywiste jak 2+2=4.
                www.joemonster.org/art/13350/Jak_oceniamy_potencjalnych_partnerow
        • dostaneszalu Re: Nieatrakcyjne fizycznie 09.03.10, 20:16
          z tego co wiem, włosy tez mozna doczepic jakby co...
    • tarantinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 11:27
      ups, mam odwrotny "problem", jak już nawiążę to się ciągnie, wolałabym krócej a
      częściej a nie tak co dwa lata :(.
    • moniakociara Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 14:52
      Jak uważasz, że jestes nudziara to znajdz sobie nudziarza :D My czesto się z
      siebie smiejemy, ze jesteśmy nudziarzami, dlatego chyba tyle ze sobą jesteśmy. W
      dodatku nazywa mnie czarownica, a ze mna siedzi, więc nie ma chyba takiego typu
      kobiety, która nie znalazłaby swojego meżczyzny. Jak to się mówi, każda potwora
      znajdzie swojego amatora :D
      • habanitaa Ale odzew:) 09.03.10, 18:30
        Dzieki za tyle odpowiedzi, nie spodziewalam sie:)

        Odnosnie ktoregos postu-nie oczekuje,ze na forach znajde remedium na kazdy
        problem, zapytalam z ciekawosci opinii innych osob.

        Widze,ze wiekszosc z was uderza w strone wygladu fizycznego- obiektywnie rzecz
        ujmujac nie jestem ani zjawiskowa pieknoscia, nie okreslilabym sie tez osoba o
        zwyklej urodzie:) tak, mysle o sobie ze jestem ladna kobieta:) typ latynoski,
        figura tez calkiem ok, kobieca, bez nadwagi. Jedyne czym sie wyrozniam to
        ubior,bo niestety nie nosze popularnych ubran, to fakt, zawsze lubialam
        wyjatkowe ciuchy, ale myslicie,ze ubior jest az tak istotny?Mysle,ze to chyba
        przesada.
        Ok, koniec tej wyliczanki:)
        Zapytalam o to bo jednak mysle,ze moja sytuacja jest nienormalna, np. wychodze z
        kolezanka do klubu, bawimy sie, do niej uderza trzech facetow jednej nocy,
        prosza o numer itd., na mnie patrza, przedstawiaja sie i tyle, wiec nie moga
        mnie uznac za nudziare, idiotke, psycholke itd. itp. bo nawet nie zamieniaja ze
        mna jednego slowa. W zyciu codziennym spotykam roznych facetow, wiekszosc jest
        jednak zajeta, zonata, dzieciata a ci wolni to zazwyczaj nie sa zainteresowani.
        Mam 25 lat, nie mam zadnego zycia damsko-meskiego, a wszyscy wokol maja:(
        I wbrew temu co ktos tu napisal to mlodzi ludzie mysla bardzo powaznie o zyciu-
        wszystkie moje przyjaciolki w wieku 23-24 lat wyszly za maz. Zostaly mi dwie
        wolne:)Ale one co rusz kogos poznaja, umawiaja sie, spotykaja z facetami.

        Nie uzalam sie nad soba, nie dostaje kociokwiku:), jestem przyzwyczajona do tej
        sytuacji, ale ciekawi mnie co mysli, co kieruje facetem przy wyborze
        kobiety...Moze ja nie mam tego czegos, moze nie mieszcze sie w zadnej ramie
        atrakcyjnosci...?
        • dystansownik Re: Ale odzew:) 09.03.10, 20:05
          > Jedyne czym sie wyrozniam to
          > ubior,bo niestety nie nosze popularnych ubran, to fakt, zawsze lubialam
          > wyjatkowe ciuchy, ale myslicie,ze ubior jest az tak istotny?Mysle,ze to chyba
          > przesada.

          Ważne, żeby nosić to w czym człowiek czuje się naturalnie. Nie będę ściemniał,
          że ubiór nie ma znaczenia, ale nie ma sensu bawić się w bycie kimś kim się nie
          jest. To także odnosi się właśnie do ubrań. Nie warto na siłę kreować u siebie
          inny styl.

          > Zapytalam o to bo jednak mysle,ze moja sytuacja jest nienormalna, np. wychodze
          > z
          > kolezanka do klubu, bawimy sie, do niej uderza trzech facetow jednej nocy,
          > prosza o numer itd., na mnie patrza, przedstawiaja sie i tyle, wiec nie moga
          > mnie uznac za nudziare, idiotke, psycholke itd. itp. bo nawet nie zamieniaja ze
          > mna jednego slowa.

          To może warto pomyśleć nad znalezieniem miejsca w którym jest szansa znaleźć
          sensownego faceta? Imho kluby do takich nie należą, a liczenie na znalezienie
          miłości życia w takim miejscu wydaje mi się trochę naiwne.

          > W zyciu codziennym spotykam roznych facetow, wiekszosc jest
          > jednak zajeta, zonata, dzieciata a ci wolni to zazwyczaj nie sa zainteresowani.

          Bardzo wielu ludzi jest w podobnej sytuacji. Otoczeni przez zajętych, albo
          niezainteresowanych. Raczej nie jesteś jedyna w takiej sytuacji.

          > Mam 25 lat, nie mam zadnego zycia damsko-meskiego, a wszyscy wokol maja:(

          Zapewne nie wszyscy, ale większość się z tym raczej nie afiszuje.

          > I wbrew temu co ktos tu napisal to mlodzi ludzie mysla bardzo powaznie o zyciu-
          > wszystkie moje przyjaciolki w wieku 23-24 lat wyszly za maz.

          Niestety tak to już jest. Sam mam trochę znajomych w tym wieku i wiele osób już
          poważnie myśli o ślubie. Tylko czy jest w tym coś dziwnego? Dawniej byliby już
          po ślubach od 3-4 lat. Nie ich wina, że wcześniej udało im się kogoś znaleźć. ;)

          > Nie uzalam sie nad soba, nie dostaje kociokwiku:), jestem przyzwyczajona do tej
          > sytuacji, ale ciekawi mnie co mysli, co kieruje facetem przy wyborze
          > kobiety...Moze ja nie mam tego czegos, moze nie mieszcze sie w zadnej ramie
          > atrakcyjnosci...?

          Wiesz, nie każdy facet potrafi od tak poderwać jakąś kobietę, to zapewne
          pierwsza sprawa.
          Co kieruje facetem? Naturalne procesy zachodzące w mózgu pod wpływem bodźców
          zewnętrznych powodujące różne reakcje organizmu. Inaczej mówiąc, widząc
          atrakcyjną kobietę po prostu wie, że mu się podoba pod względem fizycznym.

          Btw a jak chcesz, żeby ktoś ocenił czy (w subiektywnej opinii) jesteś atrakcyjna
          czy nie, to daj zdjęcie. ;)
          • habanitaa Re: Ale odzew:) 09.03.10, 22:11
            dystansownik napisał:


            >
            > Ważne, żeby nosić to w czym człowiek czuje się naturalnie. Nie będę ściemniał,
            > że ubiór nie ma znaczenia, ale nie ma sensu bawić się w bycie kimś kim się nie
            > jest. To także odnosi się właśnie do ubrań. Nie warto na siłę kreować u siebie
            > inny styl.

            To oczywiste. Nie bawie sie w bycie kims innym. Swietnie czuje sie moich
            ubraniach i uwazam to za zalete, ze nie kieruje sie moda i gustem wiekszosci.
            Ale nie sadze aby ubranie az tak wplywalo na odbior innej osoby.
            >
            > >
            > To może warto pomyśleć nad znalezieniem miejsca w którym jest szansa znaleźć
            > sensownego faceta? Imho kluby do takich nie należą, a liczenie na znalezienie
            > miłości życia w takim miejscu wydaje mi się trochę naiwne.

            Masz racje. Kluby nie sa odpowiednimi miejscami do znalezienia milosci zycia.
            Ale sa miejscami w ktorych ma sie najwieksza szanse na zawarcie znajomosci. Poza
            tym ja milosci zycia nie szukam:)
            >
            > >
            >
            > Bardzo wielu ludzi jest w podobnej sytuacji. Otoczeni przez zajętych, albo
            > niezainteresowanych. Raczej nie jesteś jedyna w takiej sytuacji.

            Pewnie tak, ale w moim otoczeniu jestem jedyna. Kolezanki non stop maja mniej
            lub bardziej udane zwiazki, zawsze ktos chce sie z nimi spotkac, ktos do nich
            wydzwania, zaprasza gdzies, zawsze ktos za nimi szaleje itp.Wiec na zasadzie
            porownania nie moglabym uniknac wnioskow,ze cos ze mna nie tak.
            >
            > >
            >
            >
            > Zapewne nie wszyscy, ale większość się z tym raczej nie afiszuje.

            Ja tez sie nie afiszuje. Wszyscy i tak wiedza:)
            >
            > >
            >
            >
            >
            > Wiesz, nie każdy facet potrafi od tak poderwać jakąś kobietę, to zapewne
            > pierwsza sprawa.
            > No wlasnie, w tym tkwi szkopul, bo ja jestem strasznie staroswiecka w tych
            kwestiach i chcialabym byc zdobywana, sama nie wyjde z inicjatywa. Chce zeby
            facet sie staral, walczyl, a nie od razu rezygnowal. Slowem-zeby sie sporo
            narobil kolo mnie:) Raz bylam swiadkiem takiej sceny: chlopak podrywal
            dziewczyne i po jakims czasie poprosil o jej telefon, gdy ona odmowila, zwrocil
            sie od razu do jej kolezanki z pytaniem" a moze ty dasz mi telefon skoro
            kolezanka nie chce?":)))Byle szybko, byle latwo zeby tylko cos
            zaliczyc-najgorsze dla mnie mendy.
            >
            > Btw a jak chcesz, żeby ktoś ocenił czy (w subiektywnej opinii) jesteś atrakcyjn
            > a
            > czy nie, to daj zdjęcie. ;)

            :) Wiesz, nie nawyklam wypuszczac swoich danych, zdjec w eter. Sytuacje, w
            ktorej bylabym oceniania na podstawie zdjecia przez obcych ludzi uwazam za
            totalnie zenujaca i czulabym sie jak jałówka na wycenie. Nie, dzieki:)Chcialam w
            ogole uniknac tutaj opisywania swoich walorow, ale wiem,zeby rozmowa miala sens
            musialam cos skrobnac w tym temacie.
            • dystansownik Re: Ale odzew:) 09.03.10, 23:48
              > Masz racje. Kluby nie sa odpowiednimi miejscami do znalezienia milosci zycia.
              > Ale sa miejscami w ktorych ma sie najwieksza szanse na zawarcie znajomosci. Poz
              > a
              > tym ja milosci zycia nie szukam:)

              Czyli po prostu zależy Ci na samym zainteresowaniu. Ja bywalcem klubowym nie
              jestem, ale szczerze wątpię w jakość znajomości zawieranych w takich miejscach.
              Ilość to inna sprawa, ale co kto woli. ;)

              > Pewnie tak, ale w moim otoczeniu jestem jedyna. Kolezanki non stop maja mniej
              > lub bardziej udane zwiazki, zawsze ktos chce sie z nimi spotkac, ktos do nich
              > wydzwania, zaprasza gdzies, zawsze ktos za nimi szaleje itp.Wiec na zasadzie
              > porownania nie moglabym uniknac wnioskow,ze cos ze mna nie tak.

              Cóż, nie znam ani Ciebie, ani Twoich koleżanek i rzeczywistej sytuacji. Jednak
              do wniosków, że coś z Tobą nie tak podchodziłbym dość sceptycznie. Większość
              osób zapewne pomyślałaby to co Ty, bo jest to najprostsza i jednocześnie
              najłatwiejsza racjonalizacja takiego zjawiska.

              > > No wlasnie, w tym tkwi szkopul, bo ja jestem strasznie staroswiecka w tyc
              > h
              > kwestiach i chcialabym byc zdobywana, sama nie wyjde z inicjatywa. Chce zeby
              > facet sie staral, walczyl, a nie od razu rezygnowal. Slowem-zeby sie sporo
              > narobil kolo mnie:)

              Trochę to brzmi jak czekanie na księcia na białym koniu. Nie wszystkie
              dziewczyny na takich facetów trafiają. A że do koleżanek podchodzą jacyś na
              imprezach? Powiedz szczerze, czy chciałabyś faceta, który w takim podrywie ma
              już tak ogromną praktykę, że nie ma przy tym żadnych oporów?

              > Raz bylam swiadkiem takiej sceny: chlopak podrywal
              > dziewczyne i po jakims czasie poprosil o jej telefon, gdy ona odmowila, zwrocil
              > sie od razu do jej kolezanki z pytaniem" a moze ty dasz mi telefon skoro
              > kolezanka nie chce?":)))Byle szybko, byle latwo zeby tylko cos
              > zaliczyc-najgorsze dla mnie mendy.

              Zapewne to jeden z uroków poznawania ludzi w klubach.

              > :) Wiesz, nie nawyklam wypuszczac swoich danych, zdjec w eter.

              Postawa słuszna i w sumie nie spodziewałem się innej. Zapytałem, bo ciekaw
              byłem, czy jesteś typem kobiety do której faceci chętnie by uderzali.

              > Sytuacje, w
              > ktorej bylabym oceniania na podstawie zdjecia przez obcych ludzi uwazam za
              > totalnie zenujaca i czulabym sie jak jałówka na wycenie. Nie, dzieki:)

              Nie chcę Cię martwić w tym względzie, ale jak sobie wyobrażasz szukanie faceta
              po klubach czy imprezach? Myślisz, że takiego przyciągnie do Ciebie Twoja
              czarująca osobowość choć nie zamienił z Tobą jednego słowa, ani nawet nic o
              Tobie nie wie?
              Ekspertem nie jestem, ale podryw w głównej mierze opiera się na tym, żeby
              przyciągnąć kogoś wyglądem, a zatrzymać charakterem. Idąc do klubu, gdzie jest
              pełno dziewczyn sama wystawiasz się jak jałówka na wycenie. Faceci się
              rozglądają i wybierają te, które im się podobają. Trochę to smutne, ale
              praktyczne i tak właśnie ten mechanizm działa.
              • habanitaa Re: Ale odzew:) 10.03.10, 00:13
                dystansownik napisał:

                >
                >
                > Czyli po prostu zależy Ci na samym zainteresowaniu. Ja bywalcem klubowym nie
                > jestem, ale szczerze wątpię w jakość znajomości zawieranych w takich miejscach.
                > Ilość to inna sprawa, ale co kto woli. ;)

                Wiesz, to nie chodzi o to aby non stop wzbudzac zainteresowanie, naprawde nie
                mam potrzeby bycia w centrum uwagi, gdybym je miala to po tylu latach posuchy
                cierpialabym na ciezka depresje:)
                Nie musze sie przegladac w oczach mezczyzn, naprawde znam swoja wartosc i nie
                mam na tym tle zadnych problemow. Powiedzmy,ze eksploruje ten temat bo
                chcialabym zrozumiec pewne mechanizmy.
                A co do klubow to zgadzam sie z toba, ale mi chodzi o wszystkie inne miejsca
                typu praca, uczelnia, wyjazdy itp.
                >

                >
                > Cóż, nie znam ani Ciebie, ani Twoich koleżanek i rzeczywistej sytuacji. Jednak
                > do wniosków, że coś z Tobą nie tak podchodziłbym dość sceptycznie. Większość
                > osób zapewne pomyślałaby to co Ty, bo jest to najprostsza i jednocześnie
                > najłatwiejsza racjonalizacja takiego zjawiska.

                Ale wiesz, najprostsze wcale nie znaczy zle:)
                >
                > > > No wlasnie, w tym tkwi szkopul, bo ja jestem strasznie staroswiecka
                > w tyc
                > > h
                > > kwestiach i chcialabym byc zdobywana, sama nie wyjde z inicjatywa. Chce z
                > eby
                > > facet sie staral, walczyl, a nie od razu rezygnowal. Slowem-zeby sie spor
                > o
                > > narobil kolo mnie:)
                >
                > Trochę to brzmi jak czekanie na księcia na białym koniu. Nie wszystkie
                > dziewczyny na takich facetów trafiają. A że do koleżanek podchodzą jacyś na
                > imprezach? Powiedz szczerze, czy chciałabyś faceta, który w takim podrywie ma
                > już tak ogromną praktykę, że nie ma przy tym żadnych oporów?

                Nie, na ksiecia nie czekam. Ale nie mow mi,ze to co napisalam czyli ze chce aby
                facet troszke sie wysilil zanim mnie zdobedzie to az tak duzo?
                I faktycznie nie chcialabym takiego faceta, ale nie lubie tez mezczyzn, ktorzy
                nagle przy kobietach zamieniaja sie w potulne kluchy, ktorzy sie pesza, z trudem
                przychodzi im swobodnie porozmawiac z kobieta, w takich sytuacjach sama czuje
                sie zazenowana.
                >
                >
                >
                > > :) Wiesz, nie nawyklam wypuszczac swoich danych, zdjec w eter.
                >
                > Postawa słuszna i w sumie nie spodziewałem się innej. Zapytałem, bo ciekaw
                > byłem, czy jesteś typem kobiety do której faceci chętnie by uderzali.
                >
                >
                > Nie chcę Cię martwić w tym względzie, ale jak sobie wyobrażasz szukanie faceta
                > po klubach czy imprezach? Myślisz, że takiego przyciągnie do Ciebie Twoja
                > czarująca osobowość choć nie zamienił z Tobą jednego słowa, ani nawet nic o
                > Tobie nie wie?
                > Ekspertem nie jestem, ale podryw w głównej mierze opiera się na tym, żeby
                > przyciągnąć kogoś wyglądem, a zatrzymać charakterem. Idąc do klubu, gdzie jest
                > pełno dziewczyn sama wystawiasz się jak jałówka na wycenie. Faceci się
                > rozglądają i wybierają te, które im się podobają. Trochę to smutne, ale
                > praktyczne i tak właśnie ten mechanizm działa.

                Nie, z pewnoscia nie jestem osoba, do ktorej chetnie uderzaja faceci.
                Ok, ale przyznaj,ze wysylanie zdjec po to aby ktos wyrazil na moj temat opinie
                jest czyms innym niz pojscie do klubu, gdzie w zalozeniu ide sie rozerwac, a nie
                poddawac ocenie. Ludzie non stop oceniaja innych i to wszedzie, nie tylko w klubach.
                • dystansownik Re: Ale odzew:) 10.03.10, 13:03
                  > Wiesz, to nie chodzi o to aby non stop wzbudzac zainteresowanie, naprawde nie
                  > mam potrzeby bycia w centrum uwagi, gdybym je miala to po tylu latach posuchy
                  > cierpialabym na ciezka depresje:)

                  Ale nie chodzi o bycie w centrum uwagi czy bycie duszą towarzystwa. Tylko o
                  zwykłe zainteresowanie, poczucie, że ktoś się Tobą interesuje nawet gdy nic z
                  tego nie wynika. Chyba każdy, a przynajmniej większość osób to lubi, bo buduje
                  to nasze ego. ;)
                  Właśnie o takie zainteresowanie mi chodzi. Problem w tym, że w relacjach
                  damsko-męskich czasem prowadzi to do sytuacji, które można nawet nazwać
                  patologicznymi.
                  Sam znam przypadek pary, gdzie facet poderwał dziewczynę, ona się dała poderwać,
                  bo właśnie na takim zainteresowaniu jej osobą jej zależało. W efekcie on się
                  zakochał, a ona najchętniej zmieniłaby go na lepszy model (info z relacji osób
                  trzecich, ale pasujące do jej charakteru), gdyby tylko jakiś się pojawił.

                  > Nie, na ksiecia nie czekam. Ale nie mow mi,ze to co napisalam czyli ze chce aby
                  > facet troszke sie wysilil zanim mnie zdobedzie to az tak duzo?

                  Ale taka postawa wynika z narzuconych uwarunkowań społecznych. Oczekujesz na
                  rycerza, który będzie dla Ciebie zabija smoki, gdy Ty będziesz siedziała w
                  zamkniętej wieży.

                  Bardzo wiele kobiet oczekuje właśnie na to na co Ty czekasz. Główny problem tkwi
                  chyba w tym, że w rzeczywistości niewielki procent facetów potrafi zdecydować
                  się na spontaniczny podryw wobec obcej dziewczyny. Co innego, gdy mają jakąś
                  wspólną płaszczyznę na której mogą się spotkać i poznać. Jak do tego dorzucimy
                  fakt, że większość "wartościowych" facetów, którzy nie mają problemów z
                  decydowaniem się na podryw jest po prostu zajęta, to Twoje szanse w całkowicie
                  biernym czekaniu na faceta nie wyglądają najlepiej.

                  Oczywiście nie twierdzę, że masz sama podejść do kogoś i go poderwać, choć i to
                  zapewne byłoby dobrym rozwiązaniem, ale przynajmniej dorzuć od siebie trochę
                  pasywnego podrywu, czyli okazywania dostępności i zainteresowania.
                  Jak wtedy facet nie zrobi żadnego kroku, to rzeczywiście można zacząć się
                  zastanawiać co z Tobą może być nie tak pod względem atrakcyjności.

                  > I faktycznie nie chcialabym takiego faceta, ale nie lubie tez mezczyzn, ktorzy
                  > nagle przy kobietach zamieniaja sie w potulne kluchy, ktorzy sie pesza, z trude
                  > m
                  > przychodzi im swobodnie porozmawiac z kobieta, w takich sytuacjach sama czuje
                  > sie zazenowana.

                  Cóż, muszę Cię rozczarować, bo wielu facetów właśnie takich jest. Reszta pewnie
                  po prostu już pozajmowana, albo niezainteresowana. ;)

                  > Ok, ale przyznaj,ze wysylanie zdjec po to aby ktos wyrazil na moj temat opinie
                  > jest czyms innym niz pojscie do klubu, gdzie w zalozeniu ide sie rozerwac, a ni
                  > e
                  > poddawac ocenie.

                  Jak idziesz, żeby ktoś Cię poderwał, to jest to takim samym poddawaniem się
                  ocenie. Jedno i drugie sprowadza się do chęci wzbudzania zainteresowania.
                  Problem tkwi w tym, że wysyłając zdjęcie nie da się uniknąć konsekwencji
                  ewentualnej negatywnej opinii.
              • alienka20 Re: Ale odzew:) 10.03.10, 00:41
                Czyli po prostu zależy Ci na samym zainteresowaniu. Ja bywalcem klubowym nie
                > jestem, ale szczerze wątpię w jakość znajomości zawieranych w takich miejscach.
                > Ilość to inna sprawa, ale co kto woli. ;)
                dystansownik, masz drugą fankę ;).
                • dystansownik Re: Ale odzew:) 10.03.10, 12:21
                  Nadmiar fanek jeszcze chyba nikomu nie zaszkodził. ;)
            • silic Nie widzę szans dla ciebie. 14.03.10, 14:54
              > No wlasnie, w tym tkwi szkopul, bo ja jestem strasznie staroswiecka w tych
              > kwestiach i chcialabym byc zdobywana, sama nie wyjde z inicjatywa. Chce zeby
              > facet sie staral, walczyl, a nie od razu rezygnowal. Slowem-zeby sie sporo
              > narobil kolo mnie:)

              Jesli jestes strasznie staroswiecka to bądź taką konsekwentnie dalej, jesli
              przekroczyłas powiedzmy 27 lat to już szykuj się do roli starej, samotnej ciotki.
              Nie wychodzisz z inicjatywą, chcesz być zdobywana,jeszcze ma się ktos o ciebie
              (nie znając cie zupełnie) starać ??? Jesli nie jestes miss swiata to równie
              dobrze możesz czekać na uderzenie komety. Żeby móc pozwolić sobie na luksus
              wybierania z walczących panów to trzeba mieć cos unikatowego do zaoferowania.
              • habanitaa Re: Nie widzę szans dla ciebie. 14.03.10, 22:37
                Taaa, stara samotna ciotka...:)
                Wierz lub nie, ale wizja bycia osoba samotna nie jest dla mnie przerazajaca. Mam
                swoje zycie, ktore daje mi satysfakcje, a to jest dla mnie niezmiernie wazne.
                Gdybym byla zdesperowana to z pewnoscia nie unosilabym sie duma, a podrywala
                facetow jak leci.
                Wiec nie strasz mnie bycie stara panna, nie boje sie:)

                Ponadto czyzby wiek 27 lat byl jakas magiczna granica za, ktora juz czeka tylko
                i wylacznie bezdenna samotnosc?

                Btw. wsrod moich kolezanek zadna nie jest miss swiata a wyobraz sobie zostaly
                zdobyte przez mezczyzn. I tak, one mialy ten luksus wyboru a jakby tak popatrzec
                na nie z boku, to to normalne kobiety z normalnymi problemami, ale jakos
                potrafily przyciagnac mezczyzn soba, a uwierz, niczego unikatowego nie
                oferowaly. Po prostu kwestia trafu na wlasciwa osobe.
        • ghostray Re: Ale odzew:) 14.03.10, 14:17
          zazwyczaj chodzi o dystans - jest taka grupa kobiet, ktora wydziela z niebie jakies fluidy ktorych faceci się boją:D czy jest za duze ego, (nie mylic z wysoka samoocena) czy pewnosc siebie czy cokolwiek, nie wiem, ale do mnie faceci sami z siebie nie legną:D a szkoda bo to poprawia samopoczucie xD
          A jedyną radą na to jest własna inicjatywa - podoba ci się facet, zagadaj, zaproponuj wspólną kawę/piwo/czekoladowe fondue/sushi, moze nawet za pierwszym razem postaw, a jak juz dojdzie do związku to wykazuj dużo tolerancji i akceptacji:D
    • puma_z_gminy_biala Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 23:21
      Zostań suką i wredotą! Wtedy nie musisz być nawet ładna, możesz być
      szkaradzieństwem a i tak będziesz zbierała męskie pochlebstwa
      garściami, nie trzeba daleko szukac żeby się o tym przekonać. Faceci
      mają szacunek do suk bo sie ich boją :)

      Z tym nudziarstwem jest cos na rzeczy, człowiek smutny na ogół nie
      jest rozrywkowy, zanim życie los czy inna siła wyższa postanowiła
      mnie znokautować, byłam fajna, wesoła, miałam gonitwę pomysłów i
      wianuszek podobnych do mnie świrów dookoła. Ale niech ja się tylko
      pozbieram to sie temu czemuś odwdzięczę.
    • joygirl Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 23:26

      KOBIETY GLUPIE I BEZ GODNOSCI OSOBISTEJ.
      • habanitaa Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 09.03.10, 23:34
        Bycie wredna suka raczej nie lezy w mojej naturze:)

        A co kobiet glupich to wg. moich obserwacji kobiety te raczej nie narzekaja na
        brak adoratorow. Szczerze mowiac wszsytkie glupie(w moim mniemaniu
        glupie)kobiety jakie spotkalam zawsze kogos mialy.
        • puma_z_gminy_biala Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 00:35
          To dziwne co piszesz, bo według moich obserwacji, jest na odwrót -
          mężczyźni najchętniej garną się do inteligentnych kobiet. Zresztą
          wpływa na to jeszcze pare innych czynników, chociaż niektórym
          osobom na pewno przyda sie jakieś pocieszenie typu "Nigdy nikogo
          nie miałam bo jestem mądra".
        • joygirl Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 00:47
          habanitaa napisała:

          > Bycie wredna suka raczej nie lezy w mojej naturze:)
          >
          > A co kobiet glupich to wg. moich obserwacji kobiety te raczej nie
          narzekaja na
          > brak adoratorow. Szczerze mowiac wszsytkie glupie(w moim mniemaniu
          > glupie)kobiety jakie spotkalam zawsze kogos mialy.


          Do czasu.Glupie sa naiwne i mozna nimi manipulowac i sciemniac im
          ile wlezie bo wszystko lykaja,latwo im zaimponowac byle czym i nie
          wymagaja wzmozonych wysilkow.Ale zaden facet nie ZAKOCHA sie w
          kobiecie dla ktorej nie ma respektu.Najwyzej sie pobawi.Chyba ,ze
          sam jest ograniczony intelektualnie i nie widzi,ze ona glupia.

          ps.a w mojej naturze bycie suka lezy jak najbardziej tyle,ze nie
          wredna:D:D:D
          • marguyu Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 01:08
            joygirl,
            a co nazywasz byciem suka?
            Sikasz na trawnikach czy co?
            Bo w kontekscie damsko-meskim funkcjonuje okreslenie wrednej suki.
            Byc moze sie myle, nie jestem kynologiem.
            • joygirl Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 01:23

              BITCH z ang.babe in total control of herself.Zrownowazna wymagajaca
              ale mila w sposobie bycia-czyli nie-wredna
              • zawszezabulinka Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 10.03.10, 08:21
                hmmm... uczelnia to chyba niespecjalne miejsce na faceta :)

                ja mam kolegow w grupie ktorzy sie ogladaja za atrakcyjnymi laskami - suczkami ,
                nie znam ich bardzo dobre ale dla nich sie chyba liczy co innego jak "love" :)

                ja sie na tym nie znam ale mezczyzna moze preferowac kobiete zadbana, niezalezna
                - obrotna, pracowita, nie musi byc szczupla czy przesadnie chuda, naturalna,
                moze wesola, tak zeby z nia pogadac o wszystkim

                poznalalam kiedys faceta dla ktorego wazna tez byla chec wymieniany
                doswiadczenia i pogladow :)
    • avital84 Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 14.03.10, 14:21
      Myśląc jak facet, nie zainteresowałabym się kobietą dla mnie nieatrakcyjną
      fizycznie, kobietą, która za dużo gada, a sama nie potrafi słuchać i taką, która
      sprawia wrażenie zarozumiałej to znaczy opowiada o swoich osiągnięciach,
      sukcesach, przy których ja jestem Tomcio Paluchem.
    • silic Re: Jakie kobiety dla mezczyzn nie istnieja? 14.03.10, 14:57
      Jesli chodzi o krótkie kontakty to nie istnieją kobiety brzydkie i nieatrakcyjne.
      Jesli chodzi o dłuższe zwiazki to nie istnieją brzydkie, głupie, roszczeniowe i
      apodyktyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka