Dodaj do ulubionych

Dowcipnie...

06.04.10, 12:09
Rocznica ślubu....
Dwoje staruszków postanowiło uczcić swoja 50 rocznicę ślubu i udali się do
restauracji, gdzie ponad 50 lat temu starszy pan oświadczył się swojej
wybrance. Zaczęli wspominać to wydarzenie:
-Pamiętasz kochany jak ponad 50 lat temu tu, przy tym stoliku oświadczyłeś mi się?
-Tak, pamiętam...
-A pamiętasz co zrobiliśmy po wyjściu z restauracji?
-Tak , pamiętam . Poszliśmy do tego parku po drugiej stronie ulicy i tam cię
wziąłem....
-Tak, też pamiętam jak było cudownie...
-A myślisz kochana, że po tylu latach też byśmy tak mogli?
-Nie wiem, możemy przecież spróbować.....
I na te słowa wstali od stolika i pospieszyli do parku.
Całej tej rozmowie niechcący przysłuchał się siedzący obok młodzieniec i
pomyślał, że ciekawie będzie zobaczyć czy w tym wieku staruszkowie jeszcze
podołają takiemu wyzwaniu, wybiegł więc za nimi i schował się w krzakach i oto
co zobaczył:
Babcia podniosła spódnicę i ściągnęła majtki.
Dziadek spuścił spodnie i oparł babkę o płot.
A na to co działo się później, młodzieniec znał tylko jedno określenie:
rżnięcie stulecia!!!
Nikt mu nigdy o czymś takim nie opowiadał i nie znał tego z własnego
doświadczenia: dziadek posuwał babkę w iście olimpijskim tempie przez ponad
godzinę, nie przerywając ani na minutę. Tyłek mu chodził jak koliberkowi
skrzydełka......
Po tym wszystkim staruszkowie opadli na ziemię i kolejne pół godziny leżeli
sapiąc ze zmęczenia....
Młodzieniec pomimo, iż niezręcznie mu było przyznać się, że był świadkiem
całego zajścia bił się z własnymi myślami:
- Muszę podejść i zapytać się jak to zrobił, muszę poznać jego sekret.....
Przemógł się i podszedł do zbierającej jeszcze siły pary i zapytał wprost:
- Przepraszam, ale przyglądałem się nieopatrznie tej całej sytuacji i jestem
pełen podziwu dla tego co zobaczyłem. Niech pan mi zdradzi jak w tym wieku być
w takiej formie. Skoro teraz pan tak potrafi, to ponad 50 lat temu musiał być
pan wręcz niesamowity!
- Młodzieńcze - odparł staruszek- 50 lat temu ten pier.do.lony płot NIE BYŁ
pod napięciem.

:P
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: Dowcipnie... 06.04.10, 12:15
      Idzie myśliwy do lasu na niedźwiedzia. Chodzi, chodzi, aż znalazł. Celuje,
      strzela, a miś nic. Podchodzi do myśliwego i mówi:
      - Myśliwy, albo mi obciągniesz albo cię pożałujesz!
      Myśliwy rad nie rad, spełnił polecenie misia. Ale postanowił się zemścić.
      Następnego dnia wziął strzelbę i podszedł misia na 50 metrów i strzelił. Dym
      rozwiał się, a niedźwiedź stoi przed myśliwym i znów:
      - Albo mi obciągniesz, albo pożałujesz.
      No i cóż, myśliwy znów się poświęcił. Tym razem postanowił za wszelką cenę zabić
      misia. Poszedł do sklepu i kupił taką prawdziwą, maszynową giwerę. Następnego
      ranka myśliwy podszedł misia na 10 metrów, wyselowł, oddał 200 strzałów,
      magazynek pusty. Zadowolony czeka, aż się dym rozwieje, aby oporządzić
      zwierzynę. Nagle czuje pukanie w ramię. Obraca się, a tam stoi niedźwiedź i mówi:
      - Ty myśliwy, ty tu chyba nie na polowanie przychodzisz...
      • pompeja Oglądaliście "Ptaki".. 06.04.10, 12:23
        Chłopak z dziewczyną wyszli na pole.
        Ten, mając chętkę na koleżankę powiedział jej o ptakach grasujących na polach i
        żywiących się ludzkim mózgiem.
        Nagle zerwało się ptactwo z pola, chłopak krzyknął:

        -Zobacz! To te ptaki! Lecą tu i wydziobią nam głowy!!

        Dziewczyna przerażona, próbując się ratować wsadziła łeb w stóg siana. Chłopak
        skorzystał z okazji, podniósł sukienkę i..

        Uradowane dziewuszysko wykrzyknęło:
        -A dziob sobie, dziob! I tak do mózgu nie dojdziesz!
        • sootball Re: Oglądaliście "Ptaki".. 06.04.10, 12:31
          Sobota rano. Śpiącego w najlepsze faceta budzi nagły i niecierpliwy dzwonek do
          drzwi. Zaspany delikwent zwleka się nie bez trudu z łóżka i sunie do źródła
          hałasu. Chwyta za klamkę, otwiera. A tam listonosz. Listonosz patrzy na kolesia,
          koleś na listonosza i po chwili doręczyciel wybucha śmiechem. Śmieje się,
          rechocze, zanosi. W końcu facet nie wytrzymuje i pyta:
          - Panie, co Pan się tak śmiejesz??
          - A bo pierwszy raz widzę, że ktoś zapiął piżamę na dwa guziki i jajko.
          • menk.a Re: Oglądaliście "Ptaki".. 06.04.10, 12:34
            Jakie Wy zboczeńce są.:P
          • sootball Re: Oglądaliście "Ptaki".. 06.04.10, 12:36
            W lesie: król zwierząt kazał wybudować nowy kibel. Lew jednak powiedział, że
            każdy kto choć trochę go zniszczy, będzie odpowiadał karnie.
            Po paru tygodniach lew idzie lasem, patrzy a w kiblu wybita szyba. Zwolał
            wszystkie zwierzaki i pyta się:
            - Kto szybę wytlukł?
            Wstaje zając i mówi:
            - No ja i nie ja...
            - Jak to ty i nie ty?
            - No siedzę sobie spokojnie w kiblu, nagle wpada niedzwiedź, siada, narobił na
            mnie, podtarł się, a jak zobaczył, że jestem zając a nie papier toaletowy, to
            się wsciekł i wyrzucił mnie przez okno...
            Lew publicznie opieprzył Niedźiedźia, niedzwiedź przeprosił, wstawił szybę i był
            spokój.
            Po paru tygodniach sytuacja się powtarza - szyba wybita, lew zwołuje zebranie
            zwierząt:
            - Kto szybę wytlukł?
            Wstaje lis i mówi:
            - No ja i nie ja...
            - Jak to ty i nie ty?
            - No siedzę sobie spokojnie w kiblu, niedźwiedź wpada, podtarł się mną, zobaczył
            że jestem lisem, wkurzył się i mnie przez okno cisnał...
            Lew wkurzony opieprzył porządnie Niedźiedźia, kazał mu wstawic szybe,
            przeprosić, zaplacić kolegium i ostrzegł go, że jak jeszcze raz to zrobi, to
            pójdzie do paki. No i faktycznie spokój z kiblem był przez parę miesięcy;
            pewnego dnia jednak na kontroli lew zobaczył, ze cały kibel jest rozwalony,
            ścianki porozrzucane, muszla klozetowa potłuczona wisi gdzieś na sośnie...
            Lew dostal szału, że zwierzaki tak nie dbają o wspólne dobro. Zwołał zebranie i
            mówi:
            - Kto do cholery jasnej rozpieprzył cały kibel?! Niech się przyzna, a bedę mniej
            surowy!!!
            Wstaje jeżyk i mówi:
            - No ja i nie ja...
    • funny_game Re: Dowcipnie... 06.04.10, 12:44
      Kolejka do kasy, przed młodzieńcem stoi pani z małym synkiem. Synek biega w
      kółko i krzyczy "Mama, jeść! Mama, jeść!", a po chwili "Mama, pić! Mama, pić!".
      Na to młodzieniec do "Pani, kup pani synowi arbuza, mały się i naje i napije".
      Na to mama biegającego smyka "Panie, zrób sobie pan dobrze stopami, to pan i
      potańczysz i podymasz".
      • marguyu Re: Dowcipnie... 06.04.10, 12:51
        Facet lekko na bani wraca do domu. Zona od razu, srata-ta- ta,
        pijak, tylko wódka ci w glowie... Facet siega do kieszeni, wyciaga
        kartke i mówi:
        - OK, przynioslem test, zara zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
        jestes!
        Zona - Zobaczymy, czytaj.
        - Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
        - Heh, no chociazby dolar i euro.
        - Dobra, podaj dwa typy srodków antykoncepcyjnych.
        - Jejku, moge ci conajmniej 10 podac.
        - Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
        - Milczysz?
        - Ha! Wiedzialem! Oprócz szmalu i seksu, zadnych kurwa zainteresowan!
        ***
        Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed
        spotkaniem z żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to
        nigdy nie wiadomo co człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy.
        Nie ma go pół godziny, w końcu wychodzi załamamy.
        - No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
        - AIDS!
        Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
        - No i co?
        - AIDS!
        Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
        - Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
        ***

        Siedzial sobie facet w chatce wieczorem, az tu nagle ktos zapukal
        dodrzwi. Facet otworzyl i zobaczyl jeza.
        - Czego chciales? - zapytal facet.
        - Klej masz?
        - Nie mam.
        Jez odwrócil sie i odszedl. Zdziwiony facet zamknal drzwi i wrócil
        doswoich zajec. Po chwili znowu ktos zapukal. Facet otworzyl, a tam
        znowu jez.
        - Czego znowu chcesz? - spytal poirytowany facet.
        Na to jez spokojnie:
        - Klej przynioslem.
        _*_
        Howard czuł się winny całe dni. Nieważne jak bardzo starał się
        zapomnieć, nie mogł. Poczucie winy i wstydu nie opuszczało go ani na
        chwilę. Nie pomagało, że cały czas powtarzal sobie:
        -"Howard, nie martw się tym. Nie jesteś pierwszym lekarzem który
        sypia ze swoja pacjentką, na pewno nie bedziesz ostatnim. Na dodatek
        nie masz żadnych zobowiązań, więc nie trap się już!"
        Ale głos wewnętrzny przypominał mu:
        - "Howard, ale ty jesteś weterynarzem..."
    • itoweryou Hi Kids! 06.04.10, 13:27
      Przychodzi baba do lekarza i pyta:
      -mam się rozebrać?
      A lekarz na to:
      -a co to kurwa, lotnisko?
      • jeza_bell Re: Hi Kids! 06.04.10, 13:37
        Jedzie facet wozem, ciagnietym przez konia. Kon gna szybko.
        Nagle, bec, kon uderza w sciane.
        Podchodzi drugi facet i mowi : "Panie, przeciez ten kon jest slepy".
        Na to woznica: "Slepy nie slepy, ale jaki odwazny"
    • bijatyka Re: Dowcipnie... 06.04.10, 13:42
      Ida 2 blondynki po przeciwnych stronach ulicy. Jedna krzyczy do
      drugiej: nie wiesz, jak przejsc na druga strone ? Ta odpowiada:
      przeciez jestes na drugiej stronie !
    • martishia7 Re: Dowcipnie... 06.04.10, 14:01
      Głęboka wioska. Dziadek i babcia, małżeństwo z pięćdziesięcioletnim
      stażem,siedzą przy stole i konsumują zupę. W pewnym momencie dziadek zrywa się
      od stołu, łapie chochelkę i energicznie wali babcię w głowę.
      Ta biedna, oszołomiona, zbiera się z podłogi i:
      – No co ty żeś stary zdurniał?
      – Aaaaa. Czasami jak se przypomnę żem cię bez cnoty brał to mnie cholera bierze.
      • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 14:03
        Aaaaaa to jest takie życiowe.:D
        • sootball Re: Dowcipnie... 06.04.10, 14:14
          Student medycyny obyyba staż w Pogotowiu ratunkowym. Dzwoni telefon, zgłoszenie
          do wypadku. Po chwili zespół mknie w karetce - on, pielęgniarka, lekarz i
          oczywiście kierowca.
          W pewnej chwili lekarz łapie sie za gardło, wybałusza oczy, charcze.
          Pielegniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z
          medykamentami. Po czym wszystko wraca do normy.
          Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa.
          po chwili sytuacja sie powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana
          z ust, wychodzące oczy z orbit... Znów w ruch idzie walizeczka i znów lekarz
          zachowuje sie normalnie.
          student nie wytzymuje:
          -co sie panu stało? Moze mogę jakoś pomóc?
          -eee..., nie...., ja tylko tak sie z siotrą droczę..., no bo wczoraj jej mąż sie
          powiesił...
    • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 14:12
      https://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/49950_inmsg.jpg
    • sootball a skoro obrazki... 06.04.10, 14:18
      http://i40.tinypic.com/kb6a8z.jpg
    • virtual_woman Re: Dowcipnie... 06.04.10, 19:06
      Biznesman wysłał fax do swojej żony:
      " Moja najukochańsza żono, mam nadzieję, że zrozumiesz, iż teraz,
      kiedy masz 54 lata, nie jesteś w stanie zaspokoić moich
      wszystkich potrzeb seksualnych. Jestem bardzo szczęśliwy żyjąc u
      Twego boku, jesteś najwspanialsza zoną pod słońcem! Dlatego mam
      szczerą nadzieję, ze zrozumiesz, dlaczego właśnie w tej
      chwili kiedy czytasz tę wiadomość, jestem w hotelu Comfort razem z
      Vanessa, moja 18- letnią sekretarką. Nic się nie martw, będe w domu
      przed północą!"

      Kiedy biznesman wrócił do domu, znalazł na stole kartkę od swojej
      żony:
      " Mój drogi mężu, dziękuję Ci za ten szczery fax. Chciałabym Ci
      przypomnieć, że ty również masz 54 lata. Kiedy przeczytasz tę
      wiadomość, chce żebyś wiedział, że jestem w hotelu Fiesta razem z
      moim, 18-letnim instruktorem tenisa. Jako biznesman, który zna się
      na matematyce pewnie dostrzeżesz podobieństwo sytuacji.
      Jest tylko mała różnica: 18 wejdzie więcej razy w 54 niż 54 w 18...
      Dlatego nie czekaj na mnie będę nad ranem. Twoja bardzo dobrze
      rozumiejąca Cię żona"

      ;))
    • gazeta_mi_placi Re: Dowcipnie... 06.04.10, 19:24
      Stare,z brodą...
      • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 19:40
        O, a gazeta nam teraz zaprezentuje najświeższy dowcip. Bez brody. Prosiemy.;)
        • gazeta_mi_placi Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:05
          Poczekaj chwilkę...
    • poprostu_basia Re: Dowcipnie... 06.04.10, 19:46
      Siedzi trzech pijaczków, piją, piją w końcu jeden spadł z krzesła. Po dłuższych
      oględzinach koledzy stwierdzają, że facet nie żyje. Dochodzą do wniosku, że
      trzeba powiedzieć żonie, ale nie wiedzą jak to zrobić. Nagle jeden wpada na
      pomysł. Dzwonią do drzwi:
      -Wdowa Malinowska?
      -Malinowska, ale nie wdowa...
      -A może się założymy?!
    • zeberdee24 Re: Dowcipnie... 06.04.10, 19:56
      Z okazji balu przebierańców odbył się jak co roku konkurs na najlepsze
      przebranie kobiece, na scenę wkroczyło kilka ochotniczek, stroje były piękne -
      była tam lwica, była hrabina a nawet diablica, jednakże największą uwagę
      przykuła całkowicie naga pani pomalowana na biało. Mimo ogólnej konsternacji
      konferansjer zapytał rezolutnie:
      - a pani to za co się przebrała ?
      Na co panie odrzekła równie rezolutnie lekko unosząc nogę:
      - a za dziurę w zębie
      • sootball Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:16
        to est bardzo prawdziwe:


        Co robimy, gdy zatniemy sie w palec:

        ONA:

        1. mysli "au!"
        2. wklada palec do buzi, aby krew nie kapala na dywan
        3. druga reka siega po plaster, przykleja
        4. idzie dalej

        ON:
        1. wrzeszczy "k...!"
        2. odsuwa reke jak najdalej, bo nie moze zniesc widoku krwi
        3. wola o pomoc
        4. (w tym czasie tworzy sie na dywanie plama krwi)
        5. musi usiasc, bo nagle dziwnie sie poczul (w tym czasie nadchodzi
        pomoc, czyli ONA)
        6. lamiacym sie glosem wyjasnia, ze o malo nie stracil reki
        7. odmawia przyklejenia plastra, bo "na taka rane ten plaster jest
        stanowczo za maly"
        8. potajemnie sprawdza w Encyklopedii Zdrowia, ile krwi moze stracic
        dorosly czlowiek, a mimo to przezyc (w tym czasie ONA leci do apteki
        po wiekszy plaster)
        9. z mezna mina znosi naklejanie plastra
        10. prosi o duzy stek na kolacje, aby przyspieszyc tworzenie sie
        czerwonych cialek krwi
        11. ostroznie kladzie nogi na stoliku (w tym czasie ONA smazy stek)
        12. stwierdza, ze przydalo by sie kilka piw, aby usmierzyc ból
        13. odkleja plaster, by zobaczyc, czy rana jeszcze krwawi (w tym
        czasie ONA jedzie na stacje benzynowa po piwo)
        14. tak dlugo kombinuje przy plastrze, ze znowu zaczyna leciec krew
        15. zarzuca jej, ze nie umie opatrzyc rany
        16. wzdycha i jeczy, kiedy ona odkleja stary i nakleja nowy plaster
        17. stwierdza, ze dzis wieczorem musza zrezygnowac z tenisa, ale za
        to calkiem przypadkiem w TV leci mecz Pucharu Europy w pilce noznej
        (w tym czasie ONA trze plame na dywanie)
        18. w nocy kilka razy wstaje do lazienki, aby sprawdzic, czy nie
        tworzy sie wokól rany zakazenie
        19. z tego powodu nastepnego dnia jest zmeczony i rozdrazniony
        20. zwalnia sie z pracy dwie godziny wczesniej do lekarza, aby potwierdzic,
        ze nie wdalo sie zakazenie
        21. w pracy kradnie potajemnie temblak z apteczki w pokoju sanitarnym
        22. prosi mila kolezanke o zabandazowanie i napawa sie jej
        wspólczuciem
        23. podniesiony na duchu idzie z kolegami do knajpy wieczorem i na
        pytania opowiada: "DROBIAZG, NIE MA O CZYM MÓWIC!"
        • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:24
          A propos... rozumiem, że na stacjach benzynowych można kupić gumki. Ale kto
          wymyślił, żeby tam alkohol sprzedawać?:P
          • hrabia.barry.kent Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:31
            Ej, przeciez jedno i drugie jest bardzo potrzebne, no wez!
            • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:40
              To ja wiem,ze potrzebne, jeno jedzie potem taki jeden z drugim na podwójnym gazie.:P
              • hrabia.barry.kent Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:41
                NO nie no plissss, piszesz jak jakis moher. Jak ktos bedzie chcial sie napic to kupi wszedzie. BEz takich mi tu prosze
                • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:47
                  Eeee tam, czepiasz się.:P
                  Wiem, że wszędzie kupi.W końcu nawet alkoholiczne otwarte są 24h/dobę. Mam
                  jednak mieszane uczucia co do stacji benzynowych. I tyle.;)
                  • hrabia.barry.kent Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:52
                    Dziwne. Naprawde. Myslalem ze jestes myslaca. To ze na stacji jest alkohol nie znaczy ze kazdy jezdzi pijany. Malo tego, ci co jezdza nawaleni najczesciej pija w domach a nie na stacji w przerwie w podrozy
                    • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:58
                      Uuuuuu proszę pana. Oceniaj pan moje poglądy, mnie zostaw w spokoju.;)
                      Nie rozdmuchuj mojej małej uwagi i nie przypisuj jej do nie wiadomo jakich moich
                      poglądów. Wyraziłam tylko drobną wątpliwość. Nic ponadto.;)
                      • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:00
                        Zresztą może uznaj za rzecz niebyłą. Była tak nic nieznacząca, że nie warto jej
                        poświęcać więcej niż jednego postu. Zatem limit przekroczony.;)
          • sootball Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:34
            zapewne ten, kto po raz trzydziesty usłyszał pytanie: "a piwo pan ma"?
            • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:39
              Jak na moje oko to pokusa dla co bardziej uległych kierowców.:P
              Co innego gumki. Tu nie dyskutuję. Potrzeba chwili itd.:P
          • zeberdee24 Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:37
            Amerykanie wymyślili, Polacy przed amerykanizacją na stacjach nawet benzyny nie
            sprzedawali:P
            • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 20:39
              I sikali do baków.:P
          • lolcia-olcia Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:03
            menk.a napisała:

            > A propos... rozumiem, że na stacjach benzynowych można kupić gumki. Ale kto
            > wymyślił, żeby tam alkohol sprzedawać?:P

            oj Menka przecież to produkty PIERWSZEJ potrzeby:D
            • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:07
              A tak.Wiem. Czasem zdało się słyszeć od Fioletowego Nosa: sąsiadeczko, nie masz
              może złotówki wolnej? Dodam, że rzecz się działa nie w mojej okolicy.:P
              • lolcia-olcia Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:08
                hahaha mnie przy wejściu do sklepu zaczepił "Pan" z prośbą o 20 gr bo mu
                zabrakło do chleba powszedniego;p
                • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:16
                  Ha, to ja mam ciotkę, która zawsze wspierała takich potrzebujących. Raz przy
                  kasie w jakimś spożywczym ją taki nagabywał. A że ciotka jest mięTkiego serca to
                  kupiła mu bułki i jakiś salceson czy coś w tym stylu. Wróciła do auta, gdzie
                  czekał na nią mąż. Okazało się, że skoro nasz bohater miał już zagrychę, to
                  brakowało mu na zasadniczy posiłek dla ciała. Mąż do takich mięTkich nie należy
                  i grzecznie panu odmówił, odsyłając przy okazji do pracy. Został więc przez,
                  wcześniej grzecznego, pana zwyzywany od różnych. :D
    • lolcia-olcia haha:D 06.04.10, 21:01
      Zarąbiste:))))
    • ursyda Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:20
      menka to gdzie ten płot stoi?
      tak pytam...
      • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:22
        Jak tylko go znajdę, to opublikuję mapę na forum. Obiecuję.:P
        • ursyda Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:24
          i znów jest po co żyć:)
          • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:25
            ursyda napisała:

            > i znów jest po co żyć:)

            Z myślą o tym miarowym olimpijskim tempie.:D
    • drie Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:24
      Patologiczna rodzina na wiejskiej melinie, naj...na Krycha mówi do
      Zdzicha:
      - Zdzichu, k...a, ja chcę komórkę, wszyscy mają, ja też chcę...
      - A daj mi spokój stara, pij!
      - Zdzichu, komórkę chcę! - marudzi i marudzi cały wieczór Krycha.
      Krycha sie naj...ła i zasnęła, a Zdzisiek naj...ny wyszedł na plac,
      wziął kilka desek i gwoździ, pozbijał jej komórkę i poszedł spać.
      W nocy nawalona ekipa przechodząc zobaczyła komórkę i na deskach
      napisała sprayem: "Krycha to k...wa" .
      Wstaje Zdzisiek na mega kacu, wychodzi, widzi na komórce napis i
      drze się do Krychy:
      - Krycha, wstawaj k..wa! Sms przyszedł!
      • ursyda Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:25
        jakby dorysować na niej fiuta to i MMS!:)
        • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:26
          A ktoś dopisze, że Zdzisiek to patafian.;)
    • jane-bond007 Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:29
      Budzi się gość w restauracji kompletnie pijany. Rozgląda się,
      zarąbista
      knajpa, mówi do siebie:
      - Idę do domu, nie będę taki ululany tu siedział.
      Próbuje wstać i nie może....myśli: "kawę wypiję, to stanę na nogi".
      - KELNER, KAWĘ PROSZĘ!
      Kelner przyniósł kawę, gość ją pach, jednym duszkiem
      wypił.........poczekał
      z 5 minut, żeby zadziałała, próbuje wstać i .......dalej nie może.
      - KELNER, DWIE KAWY PROSZĘ!
      Kelner przyniósł kawy, gość je cyknął jedna po drugiej, poczekał
      chwilę,
      próbuje wstać, jakoś się podniósł, no i poszedł do domu. W domu do
      łóżka i
      kimie. Rano gościa budzi telefon.
      G: - Tak, słucham.
      K: - Halo, dzień dobry, mam nadzieję, że pan mnie pamięta....
      G: - No, tak nie bardzo!?
      K: - Z tej strony kelner, z tej restauracji, w której pan wczoraj
      balował.
      G: - Aaaaa... To pan. O co chodzi?
      K: - Czy będzie pan u nas w restauracji w najbliższym czasie?
      G: - Nie wiem.... A czy coś się stało?
      K: - Nie, nie. Właściwie to nic, ale zostawił pan swój wózek
      inwalidzki............

      ***
      W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:
      - Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak
      jak w
      armii amerykańskiej.
      - No to trzeba będzie ustalać kto z kim

      ***
      Na któryms wykładzie na środku sali , w sposób tajemniczy i
      niewyjaśniony,
      znalazł się pet. Do sali wchodzi pan major , zauważa peta i się
      pyta: - Czyj
      to pet?
      Odpowiada mu grobowa cisza , wiec pyta się znowu:
      - Czyj to pet?!
      Znowu odpowiada mu grobowa cisza , pan major nie daje za wygrana i
      pyta się
      po raz trzeci:
      - Po raz ostatni pytam się, czyj to pet?!
      Tym razem otrzymuje odpowiedz:
      - Niczyj , można wziąć!


      ***
      Żołnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostał syfilis. Ojciec
      odpisuje mu:
      "Ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach,
      ale noś
      to z honorem".

      ***
      Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak
      uruchomić
      spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego.
      Nagle widzi
      żołnierza , który leci obok niego do góry.
      - Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
      - Sorry, ja z saperów
      ***

      Spadający jak kamień spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu
      kolegi:
      - Mój się nie otworzył! Szczęście, że to tylko ćwiczenia!


      ***
      Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę:
      - Prawą nogę do góry podnieść!
      Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy
      się
      wzdłuż szeregu i krzyczy:
      - Co za dureń podniósł obie nogi?!

      ***
      • menk.a Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:34
        Gość od wózka wymiata.:DDDDDD
    • itoweryou Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:31
      Przychodzi baba do lekarza z zapalonym paierosem w uchu a lekarz pyta standardowo:
      -co pani jest?
      -słucham Żara.
    • jane-bond007 Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:34
      Nauczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały wypracowanie, które
      zawierać będzie cztery tematy:
      > > 1. Monarchia
      > > 2. Seks
      > > 3. Religia
      > > 4. Tajemnica
      Powiedziała też, że kto skończy jako pierwszy, będzie mógł iść do
      domu.
      Dzieci zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio.
      Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi
      go jednak, żeby odczytał swoje wypracowanie.
      Jasio z dumą: - Zerżnięto królową! - Mój Boże! Kto?!


      ***

      Drogi Mężu:
      Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre.
      Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie
      otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie
      piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś
      robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś,
      że mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje
      ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę.
      Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po
      obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy
      czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie
      kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.
      P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja
      przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
      Twoja Była Małżonka.

      Droga Była Małżonko:
      W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To
      prawda, że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej
      kobiety było Ci naprawdę daleko.
      Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą
      rzeczą, którą
      pomyślałem było "wyglądasz jak facet!". Moja matka nauczyła mnie,
      żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w stanie powiedzieć
      czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje
      ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ
      zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu.
      Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ
      była na niej jeszcze metka z ceną. Modliłem się, żeby to był
      przypadek, że tego samego dnia, którego
      rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała
      na metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że
      jeszcze możemy to naprawić. Zatem kiedy zorientowałem się, że
      właśnie wygrałem w totka dziesięć milionów, rzuciłem robotę i
      zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do domu,
      Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez
      powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak
      zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie
      napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej
      winy i nie dzielić majątku. Zatem
      trzymaj się.
      P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako
      Karolina. Mam nadzieję, że to nie problem.

      Podpisano - Bogaty Jak Ch..j i Wolny
      • sootball Re: Dowcipnie... 06.04.10, 21:50
        Z basha:

        <null> LaDziK na jaki profil dostales sie do LO?
        <LaDziK> chumanistyczny

        <boogeyman> I pomyśleć, że Artur się dziś żeni... a jeszcze wczoraj raczkowało
        to na czworakach po podwórku, taplało się w kałużach, gaworzyło...
        <presto> czyli wieczór kawalerski miał udany ;P

        <lubie-placki> a, przypomniało mi sie
        <lubie-placki> jade dzisiaj autobusem, 15, jak zwykle tłok
        <lubie-placki> stoje ściśniety na końcu i podałem 1,50 do przodu, żeby mi ludzie
        bilet kupili
        <lubie-placki> czekam, czekam
        <lubie-placki> a zamiast biletu dostałem paczke żelków :/

        <YooY> Brat znajomego ,student IV roku medycyny ,znalazł zdechłego kota na ulicy
        , długo sie niezastanawiajac zabrał ścierwo do MacDonalda podszedł do lady i
        rzucił na nią kota,
        wszyscy osłupieli , a on powiedział "To juz ostani jakiego wam przynosze " i uciekł

        <Nub> Może mi ktoś wytłumaczyć, jak dzielą sie komórki?
        <Tolek> o
        <Tolek> O
        <Tolek> 8
        <Tolek> o o

        <edo> daj spokój, slang policyjny jest lepszy
        <edo> z dwa lata temu u mnie na osiedlu gość z dachu skoczył
        <edo> blok tak z 12 pięter
        <edo> policja podjechała i jakoś tak się zdarzyło że w tłumie gapiów stałem
        <marta> sadysta
        <edo> z radiowozu słyszę: "jeszcze tylko Pana Kleksa zabezpieczyć i koniec
        roboty na dzisiaj"
        <marta> boże...

        <xxx> A ja NA PEWNO nie będę mieć dwóch nazwisk, nazywam się Ewelina Ruchała a
        narzeczony Piotr Bosko.


        <birdy> czaisz akcję?
        <birdy> jadę ostatnio autobusem.
        <birdy> miejsca zajęte, jakaś starsza kobitka stoi
        <birdy> jakiś dwumetrowy paker się poczuł, podszedł do niej i ją pod boczek
        prowadzi do siedzienia
        <birdy> "babcia se pierdolnie"


        <654xxxx> dzieki pawel ze dales mi namiary na ta Mariolke. Calkiem fajna dupa,
        daje się pukac nawet w kakao, ale nie chce ssac :/ to jest jej wada
        <654xxxx> strasznie Cie chwalila, ze niezly ogier jestes :P mowila, ze dwa dni
        temu ostro szaleliscie u niej
        <654xxxx> a tak ogolnie, to co slychac?
        <pawel> Hej. Tu Aga – pewnie mnie nie znasz… Jestem z Pawłem od prawie roku. Nie
        ma go teraz, ale bądź pewien – przekaże mu, że pisałeś.

        <Adam50000> Czy w czasie sexu robicie jakieś udziwnienia czy może kochcacie się
        konwencjonalnie? Jeśli jakies udziwnienia to jakie?
        <Deepdelver> recytacja "Iliady" się kwalifikuje?
        <Adam50000> Podczas sexu recytujesz? Szacun
        <Deepdelver> Ja nie, ona. Ja w tym czasie gram na okarynie i okładam się porem
        po pośladkach.

        <Toudi> 3 dni temu zmieniłem bank z PKO na Citibank i łączyło się to z
        przelaniem 90% środków z pierwszego banku do drugiego
        <Toudi> Przelew zatytułowałem: "Koniec z beznadzieja PKO".
        <Toudi> W związku z dużą kwotą przelewu, musiał on być potwierdzony telefonicznie.
        <Toudi> Po jakimś czasie dzwoni gość z PKO i czyta dane, które mu się
        wyświetliły. Imię, nazwisko, adres i dochodzi do tytułu.
        <Toudi> Gość czyta "Koniec z..." i w tym momencie zapada cisza, która przerywa
        mój chichot w słuchawkę.
        <Toudi> Jakoś mu się udało w końcu dokończyć procedurę, ale w miedzy czasie
        okazało się, że wpisałem zły numer konta do przelewu, więc muszę powtórzyć operację.
        <Toudi> Wyciągnąłem wnioski z tego zdarzenie i możecie tylko wyobrazić moje
        zadowolenie gdy słyszałem następnego kolesia jąkającego przez telefon: "Jestem
        gejem i lubię chapać dzide"

        I jeszcze jeden, w linku, zeby nie wywalili:
        bash.org.pl/89615/
    • hermina25 Re: Dowcipnie... 07.04.10, 18:49
      Wykład na medycynie. Profesor mówi:
      - Dzisiaj zajmiemy się seksem. W zasadzie możemy wymienić 60 pozycji...
      Głos z sali:
      - 61
      - Jak już mówiłem znamy 60 poz...
      - 61
      - Wbrew temu, co niektórzy mogą sądzić znamy 60 pozycji. W pierwszej mężczyzna
      leży na kobiecie...
      Głos z sali:
      - 62



      Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia
      licencji pilota (jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni
      powietrznej).
      Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m. in. wzrok i reakcje, potem zaczęto
      sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej. Sprawdzono też
      jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na test
      praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach. Mikołaj zaczął
      sprawdzać checklistę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
      - Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj.
      Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
      - Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz
      jeden z silników.





      Himmler wzywa po kolei swoich współpracowników:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.
      - 45.
      - A czemu nie 54?
      - Bo 45!
      Himmler zapisuje w aktach "charakter nordycki" i wzywa następnego:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.
      - 28.
      - A czemu nie 82?
      - Może być i 82, ale lepsza jest 28.
      Himmler zapisuje w aktach "charakter bliski nordyckiemu" i wzywa kolejnego:
      - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.
      - 33.
      - A czemu nie... A, to wy, Stirlitz.



      Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann cierpliwie
      stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje obiad. Mueller, Himmler i
      Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety ciężarne i Bohaterowie Związku
      Radzieckiego obsługiwani są poza kolejnością.



      Amerykańscy turyści wybrali się na spacer do rosyjskiego lasu. Pech chciał, że
      spotkali niedźwiedzia. Wrzask, panika, rzucają się do ucieczki. Niedźwiedź za nimi.
      Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk, wódeczka, zakąska,
      flaszeczki chłodzą się w strumyku. Pełna kultura, nie wadzą nikomu.
      Nagle na polanę wpada wrzeszcząca zgraja i przebiega przez środek pikniku.
      Kocyk zdeptany, wódka rozlana - granda!
      Rosjanie gonią więc intruzów i spuszczają wszystkim wpiernicz.
      Już trochę uspokojeni wracają na miejsce imprezy.
      Jeden zauważa mimochodem:
      - Ten w futrze to nawet nieźle się naparzał...



      Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila -
      pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł
      za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą
      szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu,
      przed oczami przeleciało mu całe
      życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane
      szczątki.
      "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi
      z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska.
      Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:
      "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a
      kosteczki - co za rozkosz...".
      Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział
      ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek
      odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej
      obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem
      za lampartem i wrzeszczy. "Oj,
      niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
      Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na
      dudka. Lampart wnerwił się strasznie.
      Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby
      byłaświadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam
      pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie
      do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca
      i nie wraca..."



      Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf. Właściciele postanowili
      przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei
      świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków...Dla każdej
      ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu
      światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość. Pierwsi próbują
      Francuzi, światło się zapala - nie udało się. Drudzy Amerykanie, światło się
      zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć. Trzeci Niemcy, światło się zapala -
      nic...Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło
      - nic, próbują po raz kolejny - nic...Z mroku słychać tylko cichy szept...
      - Ku**a Stefan mamy tyle hajsu na cholerę ci jeszcze ta je**na żarówka



      Dwie siostry zakonne, Matematyka i Logika, przechadzają się po parku blisko
      zakonu. Jest późno i zaczyna się ściemniać.
      SM: zauważyłaś tego mężczyznę, który nas śledzi? Kto wie,czego
      chce od nas...
      SL: to logiczne chce nas zgwałcić.
      SM: o Boże, o Boże, zbliża się do nas dogoni nas za 5min i 18sek.
      Co robimy?
      SL: jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku.
      SM: o Boże, o Boże, to nic nie dało.
      SL: Oczywiście, logicznie rzecz biorąc on także przyspieszył.
      SM: o Boże, o Boże, dystans się zmniejszył, dogoni nas za 1min
      i 44sek.
      SL: jedyne logiczne rozwiązanie, to sie rozdzielić: ty idź na prawo ja na lewo.
      Logicznie rzecz biorąc,nie może iść
      za obiema.
      Mężczyzna decyduje się iść za siostrą Logika.
      Siostra Matematyka dociera do zakonu cała i zdrowa,ale,bardzo zaniepokojona o
      drugą, która wraca kilka minut później.
      SM: Siostro Logiko, o Boże dzięki, o Boże Opowiadaj, opowiadaj !
      SL: logicznie rzecz biorąc mężczyzna mógł iść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
      SM: (trochę wkurzona) tak, tak wiem, a potem ?
      SL: zgodnie z zasadami logiki, ja biegłam coraz szybciej i tak
      samo robił on!
      SM: tak, tak, a potem?
      SL: zgodnie z logiką, dogonił mnie.
      SM: o Boże, o Boże i co zrobiłaś?
      SL: jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam habit do góry!
      M: o Boże, o mój Boże! a on?
      SL: zgodnie z zasadami logiki: opuścił spodnie!
      SM: o Jezus Maria! I co się stało?
      SL: logiczne Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej niż
      mężczyzna z opuszczonymi spodniami !



      A dla tych, którzy myśleli o świństwach... pięć zdrowasiek!!! ;)









      Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
      - Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$, że
      żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi się
      podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam
      gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
      - Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
      - Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
      Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka.
      Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
      - Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut
      wcześniej?
      - A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...



      Sa dwa okopy: niemiecki i polski.
      I tak walcza ze soba, strzelaja do siebie, ale jak na razie zadna ze stron
      nikogo nie trafila. Az wreszcie jeden z Polaków powiedzial:
      - Te, jakie jest najpopularniejsze imie niemieckie?
      - Hmmmm... Moze Hans?
      - O! Dobre! Krzykniemy Hans, i moze jakis jelen sie wychyli to go zastrzelimy.
      No i wolaja:
      - Hans!
      - Ja!? - Szwab sie wychylil... JEB! Dostal kulke.
      - Hans!
      - Ja!? - JEB! Nastepny...
      - Hans!
      - Ja!? - JEB!
      I tak ich powybijali, zostalo tylko kilku... Siedza te szwaby i mysla:
      - Moze my tez tak zrobimy?
      - Ja! Jakie jest popularne imie polskie?
      - Moze Zdzichu?
      - Ja gut!
      I rycza:
      - Zdzichu!
      - (cisza)
      - Zdzichu!
      - (cisza)
      - Zdzichu!
      - Zdzicha nie ma jest na wakacjach... To ty Hans?
      - Ja!
      - JEB



      Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z
      • hermina25 Re: Dowcipnie... 07.04.10, 18:51
        Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali
        się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i
        patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
        - Kto ma wodę?
        Nikt się nie zgłasza to powtarza:
        - Kto ma trochę wody?
        Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
        - Ja mam jeszcze trochę.
        Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją
        prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i
        wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
        - Kto ma jeszcze jakąś wodę?
        Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
        - Mnie zostało jeszcze pół...
        Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę
        powiesił na sznurku.
        Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie
        chmury i rozpadał się deszcz.
        Szaman na to:
        - Zawsze, k*rwa, pada, jak pranie zrobię...



        Pokłóciły się okrutnie członki ciała. No bo kto niby ma być szefem?
        - Toż jasnym jest, że ja - burknął mózg - to ja tu myślę i wszystko kontroluję.
        - Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na wasze
        utrzymanie.
        - Ech - westchnęły nogi - to nasza rola rządzić, to my decydujemy jaki kierunek
        obrać i dążyć w słusznym kierunku.
        - My - odparły oczy - myśmy szefami - my wszystko widzimy i naprawdę nic nam nie
        umyka.
        - Bzdura - odparł żołądek - to ja tu rządzę, wytwarzam wam wszystkim energię,
        ciężko pracuję i trawię. Beze mnie zginiecie...
        - JA BĘDĘ SZEFEM - nagle odezwał się milczący dotąd tyłek - I JUŻ. Śmiech
        ogólny, no całe ciało się nie może pozbierać.
        - DOBRA - odpowiedział tyłek - jak tak, to STRAJK. I przestał robić cokolwiek.
        Minęło kilka godzin.
        Mózg dostał gorączki, ręce się powykrzywiały, nogi zgięły się w kolanach, oczy
        wyszły na wierzch, żołądek wzdęło i spuchł z wysiłku Szybko zawarto
        porozumienie. Szefem został tyłek.

        I tak to już jest drodzy moi.
        Szefem może zostać tylko ten, co gówno robi.







        Student medycyny na egzaminie ma wymienić 3 zalety mleka matki. Siedzi i myśli.
        No i wymyślił:

        1. jest w 100% naturalne
        2. jest cieple (nie trzeba podgrzewać) i w tym momencie zabrakło mu inwencji.
        Siedzi, siedzi a czas leci.
        Profesor ma zbierać już kartki, a student w ostatniej chwili wpada na genialny
        pomysł:
        3. ma zajebiste opakowanie....





        Po skończonym egzaminie profesor wpisał do indeksu studenta tylko jedno słowo –
        "Idiota".
        Ten przeczytał, popatrzył na profesora i mówi:
        - Ależ pan roztargniony, miał pan wpisać ocenę, a pan się podpisał.
        • menk.a Re: Dowcipnie... 08.04.10, 11:27
          :DDDDDDDDDDD super.
    • sootball Re: Dowcipnie... 08.04.10, 11:55
      Na plaży dla nudystów rozmawiają dwa penisy. Jeden śliczny, wypasiony a drugi
      jakiś taki szary i pomięty.
      - Ładnie wyglądasz - mówi ten brzydki.
      - Wiesz - dumnie odpowiada piękniś - bo ja strzelę jedno ruchanko i potem
      tydzień odpoczywam.
      - To masz fajnie, ja dzień w dzień "rąbię" po pięć, sześć razy. Nie mam, kiedy
      odpocząć...
      - To może spróbuj się nie podnosić - radzi pierwszy - Słyszałem, że to pomaga.
      - Akurat tam pomaga - odpowiada ze złością ten "pracowity" - Kiedyś się nie
      podniosłem, to mnie o mało nie zjedli!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka