vandikia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 19:11 nie powinieneś się z nią trwale wiązać jeżeli nie jesteś w jej typie, to nie będziesz i może teraz, a może za 5 lat gdy "jej typ" wykaże zainteresowanie jej osobą, to za tym pójdzie Odpowiedz Link Zgłoś
michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 19:14 vandikia napisała: > nie powinieneś się z nią trwale wiązać > jeżeli nie jesteś w jej typie, to nie będziesz > i może teraz, a może za 5 lat gdy "jej typ" wykaże zainteresowanie jej > osobą, to za tym pójdzie Dokładnie, zgadzam się. Na krótką metę jako przygoda, romans - tak, ale naprawdę na poważnie - nie. Prędzej czy później pojawi się ten który jest "w typie" tej księżniczki. Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 19:43 Brzydka prawda, szkoda czasu na taką dziewczynę...poszukaj innej, która doceni to co jej dajesz. Odpowiedz Link Zgłoś
darima_ka Re: Uczciwosc... 09.04.10, 20:41 Tobie nie poradzę ,ale Twojej dziewczynie chętnie bym poradziła , żeby mykała jak najdalej od Ciebie . Skoro już posuwasz się do takich metod sprawdzania jej , to ja przyszłości waszej nie widzę . Zazdrość człowieku zniszczy wszystko , każdą miłośc ! Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: Uczciwosc... 09.04.10, 20:48 byl taki eksperyment: Dano kobietom ocenic urode trzech facetow na zdjeciach. od 1 do 10, gdzie 10 byl najprzystojniejszy. Zdjecia nie byly podpisane. Srednio punktacjie byla taka: Facet #1 dostal 10 Facet #2 dostal 6 Facet #3 dostal 4 Potem do zdjecia dodano informacjie, gdzie dla tego bardzo przystojnego kolesia podpisali ze pracuje jako stroz nocny, i zarabia bardzo male pieniadze. Nie wiem co napisali Facetowi# 2, ale Facetowi #3 dali swietna prace (jako CEO jakies wytworni plytowej), ktory zarabia krocie kasy. Rezultat byl taki ze Facet #1 dostal o wiele nizsze notowania pod wzgledem wygladu fizycznego, A facet#3 dostal srednia punktow: 8! Wynika z tego ze osobowosc, albo pewne informacjie o nim moga nam go upiekrzyc w oczach lub obrzydzic. I wlasnie moze o to jej chodzilo piszac ze nie jestes jako tako w jej typie(np jakby patrzyla tylko na zdjecie wcale Ciebie nie znajac), ALE... jezeli chodzi o cala osobe to wydajesz jej sie bardzo atrakcyjnym czlowiekiem do ktorego ja ciagnie. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:00 Kiedy poznałam mojego męża nie był w moim typie, pierwsze wrażenie fatalne (ja jemu tez do gustu nie przypadłam ).Jesteśmy razem 11 lat (w tym roku siódma rocznica ślubu ). Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:09 Powiem tak: tu nie chodzi tak naprawdę o to co ona powiedziała tylko o Twoje wyobrażenie o sobie samym. Do tej pory myślałeś o sobie jako o kimś przystojnym, atrakcyjnym. Niestety być przystojnym i atrakcyjnym nie oznacza, że absolutnie każda kobieta uzna Cię za przystojnego i atrakcyjnego. No i właśnie się o tym przekonałeś. Zgoda, że boli i niestety będzie bolało dotąd, aż sam przed sobą przyznasz, że niekoniecznie każdy musi się Tobą zachwycić - bo nie musi. Człowiek nie składa się wyłącznie z fizyczności, ma jeszcze charakter, emocje, uczucia i jako całość tworzy dopiero kogoś konkretnego. Nie powinno się budować związku wyłącznie opartego na wyglądzie fizycznym - ten jest zmienny i siłą rzeczy taki związek ma niewielkie szanse na przetrwanie. Ta cała sytuacja jest doskonałą nauką dla Ciebie (oprócz nauki, że wścibstwo nie popłaca) patrzenia na człowieka znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat wyglądu fizycznego. Potraktuj całą sytuację jako wyzwanie, wyznacz sobie dwa cele: 1. gruntowne przemyślenie własnej samooceny (mała podpowiedź - jest ona wbrew pozorom bardzo niska), z czego ona wynika, co spowodowało to, że jedno zdanie jest w stanie zburzyć Twój spokój, dlaczego tak ważne jest to bycie w typie dziewczyny (zwłaszcza, że słyszysz, że nie jest to wymóg udanego związku) 2. co spowodowało, że pozwoliłeś sobie na zajrzenie do jej korespondencji, skąd narodził się taki pomysł, dlaczego nie umiałeś jej zaufać A jak odbudować jej zaufanie? To będzie trudne niestety. Jedynie czas jest w stanie to zdziałać. Oczywiście pod warunkiem, że już tego zaufania nie będziesz nadwyrężał :) Tak jak napisałam: potraktuj całą tę sytuację jako okazję do popracowania nad sobą, a wówczas z czegoś co teraz wydaje się złem ma szansę narodzić się dobro :) Odpowiedz Link Zgłoś
englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:56 Hej dziekuje za tego posta pierwszy ktory mi na spokojnie pokazal co jest nie tak. Masz racje moja samoocena jest niska i to co uslyszalem zburzylo ja calkowicie - moje poczucie wartosci jest zerowe. Jak bowiem moge byc z Kobieta ktora wiem ze mowi po miesiacu do swoich kolezanek ze nie jestem w jej typie ( tzn to jak wygladam) Mnie to zwyczajnie boli bo dla mnie ta dziewczyna jest w moim typie i ja zylem w przekonaniu ze ja takze. Widzialem tez inne maile ktore pisala i widzialem jak potrafila sie zachwycac innymi facetami ktorzy sie jej podobaja . I boli - bo jest ze mna juz trzeci miesiac a ja sie dowiaduje ze ona tak o mnie myslala. I ona teraz przekonuje ze tak nie myslala ale przeciez to nie tak ze ja uwierze ze nagle to ze pisala to chodzilo ze nie jestem wysoki ( mam 183cm) albo ze nie mam ciemnych wlosow. Wiesz dla mnie to jest bariera i ja sie boje zwyczajnie ze ona jest ze mna z innych powodow bo ja nie umiem byc z kims kto mi sie nie podoba...Skoro ja jej nie krece z wygladu to ona za chwile znajdzie kogos kto taki jest i do niego pojdzie .... Odpowiedz Link Zgłoś
poprostu_basia Re: Uczciwosc... 10.04.10, 00:51 Anioł stróż ma rację. To nie stwierdzenie dziewczyny (że nie jesteś w jej typie) jest problemem ale Twoja samoocena i to nad nia powinieneś popracować. Twoja opinia o sobie nie powinna być uzależniona od tego co mówią czy myślą o Tobie inni. Nie powinno być tak, że jeden mail (nie przeznaczony z resztą dla Twoich oczu) decyduje o być albo niebyć Twojego poczucia własnej wartości. Negatywne myśli na swój temat zaburzają Ci chyba trochę odbiór rzeczywistości, widzisz wszystko jak w krzywym zwierciadle: szukasz zagrożeń zamiast dostrzec, że mimo początkowego stwierdzenia "nie jest w moim typie" musiałeś się jej spodobać skoro z Toba jest. Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: Uczciwosc... 10.04.10, 09:59 O rany! Po pierwsze możesz do mnie napisać na priv i możemy spokojnie o tym porozmawiać :) Po drugie, musisz nauczyć się jednej podstawowej rzeczy: fakt, że zachwycam się Antonio Banderasem nie oznacza absolutnie, że ja chciałabym znaleźć się w jego ramionach. Wręcz za żadne skarby świata bym nie chciała :) Cóż, kobieta jest dość trudnym indywiduum ;) Naprawdę musisz mi na razie uwierzyć na słowo, że problemem jest tu Twoje niskie poczucie własnej wartości i jak tylko ono trochę podrośnie to słowa o tym,że jakiś tam facet jest super przystojny, a inny ma ekstra zgrabne pośladki nie będą na Tobie robiły żadnego wrażenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
thelma.0 Re: Uczciwosc... 11.04.10, 12:04 "Słyszał, ze kobiety nieraz kochają brzydkich, przeciętnych mężczyzn, ale nie wierzy temu, sadził bowiem po sobie, gdyż sam potrafił kochać tylko piękne, tajemnicze i niezwykle kobiety" brzmi znajomo? :-) na temat: syty głodnego nie zrozumie; w Twoim przypadku nie mieści Ci się w głowie, jak może podobać się komuś dziewczyna, która nie jest w jego typie; skoro tak, to przekładając to na kobiety, jak może podobać się mężczyzna który nie jest w jej typie; otóż w przeciwieństwie do pozostałych kobiet odpowiem - to zależny od człowieka; po prostu; są kobiety dla których wygląd i 'bycie w typie' jest warunkiem koniecznym do zakochania się, jednak aby się przekonać czy Twoja dziewczyna do nich należy musisz po prostu dać sobie i jej czas; odnoszę wrażenie ze nie czujesz się przekonany, ze jej naprawdę zależy na Tobie; czy ona się jednakowo angażuje w Wasza znajomość? Sam wiesz najlepiej; jeśli czujesz, ze coś jest nie tak, to ktoś tu dobrze już radził - zdystansuj się troszkę; znacie się krotko, czas zweryfikuje wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 23:14 twoj_aniol_stroz napisała: > A jak odbudować jej zaufanie? To będzie trudne niestety. Jedynie czas jest > w stanie to zdziałać. Oczywiście pod warunkiem, że już tego zaufania nie > będziesz nadwyrężał :) > Tak jak napisałam: potraktuj całą tę sytuację jako okazję do popracowania > nad sobą, a wówczas z czegoś co teraz wydaje się złem ma szansę narodzić > się dobro :) I uważasz, że cały problem tego związku/znajomości leży po jego stronie? Gratuluję dobrego samopoczucia... Moim zdaniem - jeżeli jeszcze chcesz myśleć o niej poważnie, to przetestuj czy jej zależy. Wycofaj się ze swojego zaangażowania w ten związek (nie całkiem, ale tak żeby zauważyła że zmieniło się Twoje zaangażowanie) i czekaj na jej reakcję. Jeżeli jej zależy, zacznie się starać i to tak, że to zauważysz. Wtedy warto spróbować ponownie. Jeżeli nie zacznie się starać - to znaczy że naprawdę traktuje Cię jako tymczasowego faceta i nie warto tracić na nią czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: Uczciwosc... 10.04.10, 09:40 Zaraz, zaraz. Ja nigdzie nie napisałam, że to wyłącznie jego problem, to Ty to dopisałeś, a nie jest to zgodne z moją opinią :) Otóż, w każdym związku jest tak, że jeśli pojawia się jakieś nieporozumienie to dotyczy ono dwóch stron i obie strony są w nie zaangażowane. Gdybanie na temat tego czyja to wina, roztrząsanie "ona powiedziała", "on zrobił", "ona spojrzała" a "on nie patrzy tak jak chcę" do niczego konkretnego nie prowadzi. Jest wyłącznie pogrążaniem się we wzajemnych oskarżeniach i tak naprawdę nie jest budowaniem a rujnacją związku. Autor wątku zapytał jak odbudować jej zaufanie (niewątpliwie nadszarpnięte poprzez jego działania), więc odpowiedziałam. Jeśli jego dziewczyna napisałaby podobny post na temat tego, że jej źle z tym, że on to przeczytał, że w sumie wcale tak nie myśli, a dobrze jej z tym facetem i co zrobić, żeby on zrozumiał, że jednak jest dla niej ważny, to także nie pisałabym o tym, czyja jest wina, ale napisałabym jej jak odbudować jego wiarę w siebie (zresztą mocno nadwyrężoną jej pochopnym stwierdzeniem). Odpowiedz Link Zgłoś
bo_gna Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:23 Pomijając fakt, że grzebałeś w jej mailach... Wiesz koleżankom różne głupoty się mówi, ja też na początku znajomości z facetem, gdy jeszcze byliśmy na etapie poznawania, różne rzeczy mówiłam i razem z nimi sobie marudziłam :) teraz jesteśmy na poważnie i tak z koleżanką już o nim nie rozmawiam. A typ faceta to mi się już zmieniał chyba parę razy ;) napisała, że masz wspaniały charakter, to jest zwykle dla kobiet najważniejsze :) Odpowiedz Link Zgłoś
michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:28 bo_gna napisała: > Pomijając fakt, że grzebałeś w jej mailach... Wiesz koleżankom różne > głupoty się mówi, ja też na początku znajomości z facetem, gdy jeszcze > byliśmy na etapie poznawania, różne rzeczy mówiłam i razem z nimi sobie > marudziłam :) teraz jesteśmy na poważnie i tak z koleżanką już o nim nie > rozmawiam. A typ faceta to mi się już zmieniał chyba parę razy ;) > napisała, że masz wspaniały charakter, to jest zwykle dla kobiet > najważniejsze :) Pytanie takie samo jak do innych kobiet w tym wątku, które twierdzą że nic się nie stało i w ogóle nie należy się tym przejmować - przeszła byś do porządku dziennego nad tym, gdybyś dowiedziała się że już po jakimś czasie znajomości z Tobą Twój facet opowiada swoim kolegom, że nie jesteś w jego typie? Odpowiedz Link Zgłoś
bo_gna Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:58 Znajomości, ale nie związku? Uznałabym, że pewnie z tego nie będzie nic poważnego. Ale chyba dałabym jeszcze mu szansę, bo trudno by mi było uwierzyć, że ktoś chce się ze mną spotykać, a rzekomo ja nie jestem w jego typie. Odpowiedz Link Zgłoś
michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 23:04 bo_gna napisała: > Znajomości, ale nie związku? Uznałabym, że pewnie z tego nie będzie nic > poważnego. Ale chyba dałabym jeszcze mu szansę, bo trudno by mi było > uwierzyć, że ktoś chce się ze mną spotykać, a rzekomo ja nie jestem w jego > typie. Ano widzisz, uznała byś że nie będzie z tego nic poważnego, a dziwisz się autorowi wątku... moim zdaniem podobnie jak Twoim w takiej sytuacji ze znajomości raczej nie będzie niczego poważnego, osoba "nie w typie" zapewne będzie traktowana jako przejściowy partner, do czasu znalezienia kogoś lepszego. I płeć nie ma tu specjalnie wiele do rzeczy. PS: Napisałem "znajomości", bo w historii opisanej w wątku stało się to po około miesiącu spotykania się. To IMO trochę za wcześnie żeby mówić o związku. Odpowiedz Link Zgłoś
poprostu_basia Re: Uczciwosc... 10.04.10, 00:41 No właśnie, po miesięcznej znajomości dziewczyna pisze przyjaciółce ze facet z którym się zaczęła spotykać jest nie w jej typie ale ma wspaniały charakter, Upływają dwa kolejne miesiące czyli dwa razy tyle znajomości co do momentu napisania tego maila. Wtedy juz lepiej widac czy zanosi się na coś poważnego czy nie, zwłaszcza jeśli rozwija się intensywnie i człowiek ma lepsze podstawy do oceny jakie uczucia wywołuje u drugiej osoby niż to co dawno temu powiedziała koleżance. Odpowiedz Link Zgłoś
poznanianka78 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 23:38 Nie napisała, że jej się nie podobasz a jedynie, że nie jesteś w jej typie...a to różnica. w moim typie są "opaleni blondyni z włosami do ramion...ubrani w dżinsy, rozpiętą koszule w kratę..a wszystko rozgrywa się na pięknej piaszczystej plaży" hihihi jednak od 15 lat jestem z brunetem BO GO KOCHAM i nic tego nie zmieni...a że w moim typie są blondyni...no cóż takie zboczenie :-) zupełnie niegroźne. Rozumiem twoją ciekawość ale skoro jesteś taki wrażliwy i wszystko bierzesz do siebie to nie warto zaglądać w nieodpowiednie miejsca i czytać nieodpowiednie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
vijet Nie rozumiem kobiet 11.04.10, 01:22 Czy określenie "nie w moim typie" oznacza, że mężczyzna się nie podoba z wyglądu, czy też może odbiega od jakiegoś wyśnionego ideału? Przykładowo, mój typ: 160 cm, długie nogi w stosunku do ciała, miła buzia. Może 2% populacji. Ale wizualnie podoba mi się znaaacznie więcej dziewczyn. Co innego, gdy dziewczyna nie wygląda w moich oczach najlepiej, wówczas mówię wprost (oczywiście co najwyżej do kolegów), że wg mnie ta dziewczyna hmmm owszem sympatyczna, ale jednak nie najpiękniejsza ;) Pojęcie "nie w moim typie" jest więc dwuznaczne. Bo wg jednego rozumienia, nie w moim typie (odbiega od wyśnionego ideału) jest 98% kobiet, wg drugiego (nie podoba mi się z wyglądu - jest zbyt mało ładna) bez porównania mniej... z dziesięciu koleżanek w pracy może tylko na jedną bym tak powiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: Uczciwosc... 11.04.10, 06:32 Czlowieku, wyluzuj. Kobieta to nie mezczyzna. Dla kobiety mezczyzna juz z definicji nie jest piekny, bo to plec brzydka. Wy sie podniacacie na sam widok kraglych piersi czy bioderek. Kobiete podnieca timbr glosu, dotyk dloni, obietnica romantycznego spotkania itp. Moze ona jeszcze nie poczula tego. Obserwuje tylko Ciebie i zewnetrzne cechy. Analizuje je na chlodno. Zuch dziewczyna, jak dla mnie plus dla niej. Moja rada: spruboj dla niej byc taki, ze zapomni jaki z Ciebie typ albo poczuje, ze Ty jestes jej typ. Przezywaz tego maila zbyt kobieco. Dla kobiety to tragedia "byc nie w typie" bo facet to wzrokowiec. Dla mezczyzny byc "nie w typie" to wyzwanie, badz mezczyzna i pokaz jej, ze lepszego typa nie znajdzie. PS. Kiedys odmowilam takiemu "nie w moim typie" i zla jestem na siebie, bo bedac juz dojzala kobieta wiem, ze to byl IDEAL! A zachcialo mi sie szukac Brattow Pittow to mam teraz semi-ideal. Idz i walcz jak mezczyzna! Odpowiedz Link Zgłoś
vijet Re: Uczciwosc... 11.04.10, 10:37 Uwierz mi, że niektórych facetów takie wyznanie również może załamać... gdy coś w tym stylu powiedziała mi moja była dziewczyna (chociaż wiedziała, że jeżeli chodzi o wygląd, jestem przewrażliwiony), to tak zacząłem u siebie szukać wad, że teraz nie wyobrażam sobie nic z nimi nie zrobić i zostawić sprawę w spokoju - 20.04 mam wizytę u chirurga plastycznego i będę go przekonywać do paru poprawek, na szczęście raczej odwracalnych w skutkach, a więc nie ryzykowałbym aż tak bardzo. Po prostu pod tym względem mam właśnie kobiece myślenie :/ Poza tym radzę sobie w życiu zupełnie dobrze - jeżeli chodzi o kwestie zawodowe, krytyka działa na mnie raczej mobilizująco, niż deprymująco. Również daleko mi do zgreda, niektórzy się mnie pytają, skąd ja biorę towar, że z reguły mam taki uśmiech na twarzy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Uczciwosc... 11.04.10, 12:16 W przeciwieństwie do męskiego punktu widzenia kobiety przywiązują bardzo dużą uwagę do zdania innych kobiet na temat dokonywanych przez siebie wyborów. Przeprowadzane były eksperymenty z których wynikało, że jeżeli kilka kobiet w grupie miało negatywne zdanie o facecie, który pierwotnie się jakiejś jednej z nich podobał, to była ona skłonna zmienić swoje nastawienie do niego, a z czasem uznac, że nie jest wart jej zainteresowania i nie rozwijac znajomości. W sytuacji watpliwości kobiety mają większą skłonność do poddawania się sugestiom innych kobiet. W oparciu o ten mechanizm w znacznym stopniu funkcjonuje to forum, nie ma to nic z Tobą wspólnego bezpośrednio, ani z uczciwością. Dziewczyna będzie sie z Tobą spotykac, dopóki na widoku nie będize kogoś ciekawszego. Normalne reguły selekcji....:D Odpowiedz Link Zgłoś
michal_0000 Re: Uczciwosc... 11.04.10, 14:59 to.niemozliwe napisał: > Dziewczyna będzie sie z Tobą > spotykac, dopóki na widoku nie będize kogoś ciekawszego. Normalne > reguły selekcji....:D Smutne ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
garraretka Robisz z igły widły. 11.04.10, 13:41 Nie chce mi się czytać całego wątku ale podam Ci mój przykład: Facet w moim typie to ciemnooki szatyn o budowie pływaka, tymczasem mój facet jest niebieskookim blondynem o budowie zapaśnika. Kobieta w typie mojego faceta to wysoka, długonoga blondynka - a ja jestem niską szatynką. I tak sobie żyjemy już ponad 3 lata i nie zamierzamy tego stanu zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
sdq Rzeczywistość nieco na przekór Waszym opiniom 11.04.10, 20:23 Ja nieco na przekór Paniom piszącym na tym forum powiem tylko, że w ostatnich dniach miałem taką sytuację: mailowałem z dziewczyną poznaną w internecie, z korespondencji wynikało że mamy dużo ze sobą wspólnego, wspólne zainteresowania itd. No i doszło do wymiany zdjęć, po której ona po chwili milczenia skomentowała krótkim mailem że nie jestem w jej typie. A powiem że raczej nie straszę wyglądem, powiedziałbym że raczej jestem uważany za atrakcyjnego faceta, choć pewnie nie z tych górnych 10%... Wiec nie mówcie mi że dla kobiety to że ktoś "nie jest w jej typie" nie oznacza odrzucenia jeśli inne aspekty ważne u mężczyzny są atrakcyjne. Bo rzeczywistość pokazuje coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: Rzeczywistość nieco na przekór Waszym opiniom 11.04.10, 23:15 Mailowałam kiedyś z jednym typem, i nie gadało się źle. Kiedy przysłał mi zdjecie okazało się że jest obrzydliwy. Też mu dyplomatycznie napisałam, ze nie jest w moim typie. Może to ty byłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: Rzeczywistość nieco na przekór Waszym opiniom 12.04.10, 09:41 Powinieneś napisać, że dla tej konkretnej kobiety bycie nie w typie jest ważne. Na szczęście jesteśmy różni, jedni bardziej cenią wygląd zewnętrzny, inni wnętrze, jeszcze inni sposób zachowania i bardzo ważne jest by o tym pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
rokoko_style Re: Uczciwosc... 11.04.10, 21:06 uwazam ze skoro masz z tym problem co przeczytales to powienies jak najszybciej skonczyc te znajomosc. Oszczedzisz jej / sobie czasu. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś