Dodaj do ulubionych

syndrom postaborcyjny cd

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 12:12
Mam pytanie do Kingi D. i innych zwolenników prawa do usuwania ciązy w
każdych
warunkach. Dlaczego Wasze żądania są tak minimalistyczne?Żądacie prawa do
usuwania ciązy do 3 miesiąca, dlaczego nie idziecie dalej. Mówicie, że zygota
to tylko zbiór komórek, niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Muszę Wam
powiedziec, na podstawie własnych obserwacji, że do samodzielnej egzystencji
nie jest zdolne również dziecko, które ma 2 tygodni, 6 miesięcy, a nawet
jeden
rok. Może więc zaproponujecie prawo do usuwanie również takich dzieci.
Oczywiście w sposób humanitarny. A co do kwestii języka, nie będziemy tego
nazywać zabijaniem, lecz usypianiem (tak jak to się mówi, gdy usypiane są
małe
kotki czy pieski). I co Wy na taką propozycję?
Obserwuj wątek
    • Gość: as To dobra propozycja - ale IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 12:26
      pójdźmy jeszcze dalej. Po co się ograniczać i ustalać jakieś granice wiekowe
      absurdalne. Niech na ten przyklad Kazia Szczuka i Kinga Dunin pokażą, że nikt
      im nie będzie narzucał żadnych barier i niech się same uśpią.

      as
      • Gość: pytajnik Re: To dobra propozycja - ale IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 12:41
        as, Ty kpisz, ale ja na poważnie.
        Zwolennicy usuwania ciąży, czy dla Was zabijanie nowonarodzonych dzieci nie
        byłoby ich usypianiem? No chyba tak, skoro nie chcecie mówić o zabijaniu
        nienarodzonych lecz na usuwaniu ciąży (płodu).
        • Gość: Triss Merigold Re: To dobra propozycja - ale IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 12:48
          W medycynie używa się określonych pojęć np. resekcja zęba. Trudno żeby lekarz
          mówił o "zabiciu życia nienarodzonego", mówi "aborcja, usunięcie płodu". Po
          diabła jeszcze ideologizować język?
          • Gość: pytajnik Re: To dobra propozycja - ale IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 12:57
            Ja w zasadzie nie o języku używanym w medycynie, lecz o języku używanym przez
            zwolenników prawa do usuwania ciąży (patrz felietony Kingi Dunin). A poza tym
            moje pytanie brzmi: dlaczego zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci nie
            żądają również prawa do zabijania dzieci już narodzonych. Bo dla raczej nie ma
            różnicy pomiędzy 3 miesięcznym płodem w łonie matki a miesięcznym już
            narodzonym dzieckiem. Jedno i drugie nie jest w stanie samo przeżyć.
            • Gość: as Pytajniku, IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 13:13
              przecież wiesz, że jestem po Twojej stronie. Ale co ja mogę na to, ze
              cywilizacja idzie w takim kierunku, ze chce wydawać setki tysiecy dolarow
              na "rehabilitacje" wielokrotnego mordercy, probuje go "zrozumieć", etc. a
              jednoczesnie lekka ręką zgadza się na usuwanie ciązy, co w praktyce jest
              zabijaniem dziecka (choć Triss ma racje, ze jezyk medyczny jest jaki jest i nie
              ma sensu go ideologizować). Weź pod uwagę mila, ze jestesmy w Polsce wyjatkiem
              i mimo, ze uważam, iż tak jak jest jest dobrze (zakaz aborcji) to stan ten
              chyba się dlugo nie utrzyma. Nie jestem pojac o co tu chodzi, ale widocznie
              cywilizacje są jak slonie - gdy czują, że nadchodzi koniec same odchodzą. W
              naszm przypadku (Europa) oznakami gnicia sa dla mnie postmodernizm i
              permisywność (aborcja, eutanazja, sluby homo i adopcje przez nich dzieci,
              etc.). Zginela Grecja, zginal Rzym, zginiemy i my. Ot i co. Jak mawial Hegel -
              .."potomkowie Grekow pasa kozy na stokach Akropolu..".

              as
              • Gość: pytajnik Re: Pytajniku, IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 14:28
                as, dla Ciebie jestem "mily" a nie "mila", bo od urodzenia jestem facetem.
                Jestem człowiekiem na wskroś nowoczesnym i nie jestem przeciwnikiem eutanazji
                czy związkow homoseksulanych. Jako liberał uważam, że granice wolności
                wyznaczone są do tego momentu, gdzie nie czyni się nikomu nie czyni krzywdy.
                Wolność do samobójstwa, czyli prawo do eutanazji, to jednak coś zupełnie innego
                niż wolność do usunięcia ciąży. Dokonując eutanzji zabija się siebie - mój
                wybór, moje życie. Dokonując usunięcia ciąży zabija się innego człowieka.
                A co do Twojego zdania:
                "Weź pod uwagę mila, ze jestesmy w Polsce wyjatkiem ..."
                Nie martw się as, nie jesteśmy przedpotopowymi wyjątkami. SLD przez trzy
                ostanie lata swoich rządów nie zliberalizowała ustawy o przerywaniu ciąży, mimo
                nacisków środowisk feministycznych, nie dlatego, że nacisk kleru, umowa z
                Kościołem itp, tylko dlatego, że się bali, bo jednak większość Polaków jest
                temu pomysłowi przeciwna.
                Mam nadzieje, że tak zostanie.
                Nie bardzo rozumiem, dlaczego środowiska feministyczne zamiast skupiać energię
                w walcę o prawo do usuwania ciąży/zabijania nienarodzonych (dwie różne nazwy,
                choć chodzi o to samo) nie chcą liberalizować przepisów dotyczących adpocji.
                Przecież co piąta para w Polsce, i w innych krajach europejskich pewnie też, ma
                problemy z zajściem w ciąże. Wiele z nich pewnie chętnie zaadoptowałyby
                noworodka, którego własna matka nie chce lub nie może wychować.
                Nie rozumiem też dlaczego rządząca lewica, a w zasadzie wywodzące się z niej
                środowiska femenistyczne, zupełnie zaniedbała edukację seksualną w szkołach.
                Może gdyby dzieciakom wytłumaczyć, że dziewica też może zajść w ciąże i że nie
                jest prawdą, jakoby moczenie członka w czerwonym winie było środkiem
                antykoncepcyjnym (niestety autentyk), to niechcianych ciąż byłoby znacznie
                mniej.
                Dzięki as za wsparcie, ale nadal nie wiem dlaczego, bo nikt odważny się nie
                znalazł by mi odpowiedzieć, dziecko (płod trzymiesięczny) mógłby być zabijany,
                a już narodzony nie za bardzo. Czy ktoś wie gdzie jest różnica pomiędzy
                narodzonym a nienarodzonym dzieckiem? Przecież obu serca biją tak samo i krew
                tak samo przez żyły przepływa.
                • Gość: Pytajnik Re IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 11:57
                  I co nikt nie odpowie na moje pytanie?
                  • owca Re: Re 29.02.04, 12:48

                    nie sądzę aby zbyt wiele osób dało się jeszcze sprowokować do dyskusji na ten
                    temat, tyle razy to wałkowano i wniosek tak naprawdę z tych rozmów jest tylko
                    jeden: _nie_ma_możliwości_dościa_do_porozumienia_

                    głównym punktem konfliktu przy 'sprawie aborcyjnej' jest właśnie rozbieżność w
                    pojmowaniu momentu 'stania się' człowieka
                    dla jednych jest to moment zapłodnienia, dla innych to czas kiedy zarodek
                    zaczyna przybierać ludzkie kształty i pojawiają się w zaczątkach jego łepetynki
                    fale mózgowe, dla innych moment narodzin
                    są też skrajne przypadki pojmowania plemników jako ludzi i poglądy niejakiego
                    Petera Singera - też w sumie warte poznania by mieć pełne spektrum

                    jak chesz się trochę dowiedzieć o rozbieżnościach zarówno w poglądach jak i
                    umiejętności ich argumentowania polecam lekturę wątków, które na tym forum juą były:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10345303
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=8774937
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10905562
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=9240544

                    pozdrawiam
                    owca

                    _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                  • mary_ann Re: ja odpowiem... 01.03.04, 21:53
                    ... ze się zgadzam. Tyle tylko, że nie mam czasu ni siły, by wypowiadać się na
                    każdym kolejnym wątku na ten temat. Wczoraj zdobyłam się na wysiłek
                    na "Psychologii", ide zobaczyć, co ze mnie zostało (pewnie krwawa plama - bez
                    aluzji:-)
                    Pozdrowka, Pytajnik
                    Mary-ann
      • pajdeczka Re: To dobra propozycja - ale 01.03.04, 12:28
        Gość portalu: as napisał(a):

        > pójdźmy jeszcze dalej. Po co się ograniczać i ustalać jakieś granice wiekowe
        > absurdalne. Niech na ten przyklad Kazia Szczuka i Kinga Dunin pokażą, że nikt
        > im nie będzie narzucał żadnych barier i niech się same uśpią.
        >
        > as
        Eeee, to by było zbyt proste dla nich do wykonania, niech się próbują
        wyskrobać:)
    • lilith76 Re: syndrom postaborcyjny cd 29.02.04, 21:33
      analogia nie będzie być może dobra - trudno. bez mrugnięcia okiem walisz dłonią w komara, zabijasz muchy, mrówki, karaluchy, ale nie byłbyś w stanie strzelić do psa, kota. i to, i to jest żywym stworzeniem, ale na nieco innym stopniu rozwoju, skomplikowania.
      nie przyrównuję płodu (przepraszam życia nienarodzonego) do karalucha, ani noworodka do kociaka. to tylko pewna analogia.
      ty zapewne nawet w zyciu muchy nie zabiłeś - nie jesteś w stanie zadać takiego cierpienia.
      • pajdeczka Re: syndrom postaborcyjny cd 01.03.04, 12:32
        lilith76 napisała:

        > analogia nie będzie być może dobra - trudno. bez mrugnięcia okiem walisz
        dłonią w komara, zabijasz muchy, mrówki, karaluchy, ale nie byłbyś w stanie
        strzelić > do psa, kota. i to, i to jest żywym stworzeniem, ale na nieco innym
        stopniu roz> woju, skomplikowania.
        > nie przyrównuję płodu (przepraszam życia nienarodzonego) do karalucha, ani
        nowo> rodka do kociaka. to tylko pewna analogia.
        > ty zapewne nawet w zyciu muchy nie zabiłeś - nie jesteś w stanie zadać
        takiego > cierpienia.
        >
        O ile zabijanie insektów przynosi pożytek (komary i muchy roznoszą choroby,
        mrówki wstrzykują paraliżujący jad, co przy większej ilości może mieć skutek
        smiertelny dla człowieka), o tyle nie wiem, co komu winien jest embrion
        człowieka....
        • Gość: lilith76 Re: syndrom postaborcyjny cd IP: 212.180.147.* 01.03.04, 15:04
          "atak morderczych mrówek 3" - to będzie świetny przebój kinowy...
          to tylko racjonalizacja. konstrukt psychiczny popularny i wśród kobiet
          usuwających ciążę. niczym się od nich nie różnisz.

          nie przemawia do ciebie zapewne bestialskie niekiedy mordowanie zwierząt abyśmy
          mogli zjeść smaczny kotlecik, udeczko pieczone. czy one komuś zawiniły? tylko
          nie pisz, że ich przeznaczeniem jest służyć swoimi ciałkami człowiekowi.

          nie jestem wegetarianką :). w pełni zrozumiałabym przeciwnika aborcji -
          wegetarianina, bo to osoba na prawdę przejmująca się innymi żywymi istotami, a
          nie napchana ideologią.
          • pajdeczka Re: syndrom postaborcyjny cd 02.03.04, 11:53
            Gość portalu: lilith76 napisał(a):

            > > nie przemawia do ciebie zapewne bestialskie niekiedy mordowanie zwierząt
            abyśmy mogli zjeść smaczny kotlecik, udeczko pieczone. czy one komuś zawiniły?
            tylko > nie pisz, że ich przeznaczeniem jest służyć swoimi ciałkami człowiekowi.
            >

            Każdy ma jakieś przeznaczenie na ziemi, które dał mu Pan Bog.
            Zwierzęta są po to, aby czuwały nad równowagą w przyrodzie i również po to, by
            karmić człowieka m.in. swym ciałem. Są również amatorzy ludzkiego mięsa, bo
            jeśli można uśmiercić zalążek człowieka, dlaczegóż by nie robić z mięsa
            człowieka kotletów czy wątróbkę z cebulką?
    • Gość: EX Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.chello.pl 01.03.04, 12:13
      Aborcja w zadnym razie nie powinna byc środkiem antykoncepcyjnym, ale...życie
      jest zyciem. Z dwojga złego uważam, że lepsza jest aborcja niż dawanie życia
      istocie niechcianej, nieoczekiwanej, w sytuacji, gdy nie ma sie warunków na
      przyjęcie np. kolejnego dziecka. Sytuacji jest wiele.
      Usunięcie kilutygodniowego zarodka nie jest morderstwem!
      Zostawmy prawo podejmowania tej ciężkiej decyzji kobietom.
      Czy uważasz, że lepsza jest aborcja czy rodzenie przez 15 latkę dziecka i
      zamknięcie jej drogi do dalszej nauki, pracy, posiadania normalnej rodziny (
      piszę o sytuacjach ekstremalnych)? Przecież taka dziewczyna nie utrzyma ani
      siebie, ani dziecka, zmarnuje życie i stanie się prędzej lub później klientką
      pomocy społecznej!
      Czy lepsze jest rodzenie dziecka czy aborcja gdy wali sie dom, rodzina,
      małżeństwo - przeciez w tej sytaucji kobiecie samotnie wychowujacej dziecko
      będzie bardzo ciężko ( patrz wyżej).
      Czy lepiej urodzić i zostac kaleką czy poddać się aborcji?
      W końcu czy lepiej zapewnić dobre warunki życia 1, 2, 3 dzieci czy skazywac
      gromadke na wegetację w imie unikania za wszelka cene usunięcia ciąży?
      Jestem, powtarzam, przeciwniczka stosowania aborcji jako metody regulacji
      urodzeń - jednak kategoryczne sądy, powodowanie poczucia winy u kobiet, które
      podjęły tę trudną decyzje jest nieludzkie.
      Nikt osobom postronnym nie dał takiego prawa ( moralnego).
      • Gość: Anton Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 14:43
        "Usunięcie kilutygodniowego zarodka nie jest morderstwem!"

        He he he, pocieszaj się pocieszaj. Byli już tacy, co twierdzili, że zabić np.
        Żyda albo Murzyna nie jest morderstwem, a życie czasem wymaga takich trudnych
        decyzji.
        • Gość: Ex Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.chello.pl 01.03.04, 16:05
          Nie muszę s i e b i e pocieszać!A Żydów i Murzynów zostawmy - zgoda.
          Proponuję, abyś wziął na wychowanie np. dziecko z zespołem Downa albo choć
          sierotki po mamusi, która chora na nowotwór nie leczyła sie, bo była w ciąży. I
          może zamiast wypisywac tego typu mądrości rzuć groszem w kierunku dzieci z
          wielodzietnych rodzin, którym brakuje na jedzenie, ubranie, leczenie. A może
          wspomożesz bezrobotnych, którzy stracili prace, bo pracodawca nie chciał
          zatrudniac matek z wiecznie chorującymi dziećmi? Jesli to uczynisz, możesz w
          poczuciu dobrze spełnionego katolickiego obowiązku pouczać innych, jesli nie -
          proponuje zamilknąć.
          • Gość: Anton Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 17:54
            He he he a to dobre. Rozumiem, że najpierw mam się wykazać superdoskonałością
            we wszystkich sferach mojego nędznego życia, a dopiero potem będzie mi wolno
            powiedzieć parę oczywistości?

            A tu nie... Jestem ja taki sobie karaluch jak każdy inny z tego forum, a dalej
            uważam, że:
            - człowiek jest człowiekiem
            - zabójstwo jest zabójstwem
            - zabijanie człowieka jest raczej niesłuszne
            • Gość: EX Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.chello.pl 02.03.04, 11:49
              Więc nie zabijaj- przytrafi Ci się potomek z zespołem Downa ( czego Ci nie
              życzę), nie wyślesz żony na badania prenatalne ( bo i tak nie dokona aborcji) i
              będziesz męczyć się z upośledzonym dzieckiem - Twoja sprawa.
              Ale daj decydować innym o ich życiu, bo ja np. nie zmuszam nikogo do robienia
              badań prenatalnych i dokonywania aborcji gdy płód będzie uszkodzony - choć
              opiekę i leczenie opłaca sie równiez z moich podatków.
              • Gość: Anton Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.acn.waw.pl 03.03.04, 16:59
                Nie rozumiemy się.

                To czy ktoś zabija ludzi czy nie zabija to jedna sprawa.

                Druga sprawa to to, czy próbuje oszukać samego siebie i innych mówiąc, że nie
                jest to żadne zabijanie, ale jakiś tam zabieg, spędzenie płodu, ot niewinna
                aborcyjka.

                Qrde, ja bym jednak nie potrafił powiedzieć niepełnosprawnemu człowiekowi w
                twarz: wiesz, właściwie to powinni cię rodzice zabić, a nie się tak męczyć.
    • tees1 Przyjdzie walec i wyrówna 01.03.04, 13:56
      Zeby tak te feministki rowna energie wkladaly w promocje antykoncepcji...
      Przeciez w dzisiejszych czasach jesli kobieta nie chce miec dziecka, to go nie
      bedzie miala! Prezerwatywy, kremy, pigulki, spirale, a nawet jak sie zapomni i
      nic nie pamieta, lub zaluje, to pigulka "dzien po". A tu nie. Hulaj doopa i
      wywoluj miesiaczke w razie czego. Luuuuuz, przyjdzie walec i wyrówna.
      • Gość: lilith76 Re: Przyjdzie walec i wyrówna IP: 212.180.147.* 01.03.04, 14:57
        bardzo dobra uwaga!
        kobiety, które nie chcą jeszcze mieć dziecka, nie lubią dzieci bardzo dbają o
        antykoncepcję i wpadki w ich przypadku, jeśli się zdarzają, to są rzadkie.
        prawdziwymi ofiarami tej ustawy są te biedaczki, które bezgranicznie zaufały
        swoim ukochanym mężczyznom. podchodzą do antykoncepcji dość luźno, bo
        są "otwarte na nowe życie", do momentu kiedy ciąża okaże się faktem a cudowny
        facet nagle wysyła je na zabieg. spora ich ilość ulega jego namowom z miłości,
        braku asertywnosci, strachu przed jego utratą.

        popatrzmy na to z drugiej strony - żeby "obrońcy życia poczętego" tyle energii
        włożyli w pomoc dzieciom z domów dziecka, samotnym matkom, ośrodkom adopcyjnym,
        infoliniom dla kobiet w ciężkiej sytuacji... oni potrafią tylko mówić i pisać
        frazesy.

        sądzę, że ponad połowa aborcji nie miałaby miejsca gdyby te kobiety spotkały
        osobę która by zaoferowała pomoc psychologiczną, rozmowę, poradę. ale ustawa w
        obecnym kształcie odbiera im to - dowiadują się o ciąży jak o wstydliwym
        wirusie HIV, lądują w szoku w gabinecie i wpadają w łapy napalonych na forsę
        pośredników i lekarzy.
    • mamalgosia Re: syndrom postaborcyjny cd 01.03.04, 14:27
      bardzo dobra propozycja. Aborcja do 56 roku życia, a potem eutanazja.
      • pajdeczka Re: syndrom postaborcyjny cd 01.03.04, 14:34
        mamalgosia napisała:

        > bardzo dobra propozycja. Aborcja do 56 roku życia, a potem eutanazja.


        Jak sobie uświadomię, że muszę pracować jeszcze ponad 40 lat, to stwierdzam, że
        to jest dobry pomysł:)
        • mamalgosia Re: syndrom postaborcyjny cd 01.03.04, 14:48
          wiesz, ja na razie pracuję nad ustawą i robię sondaże. Skoro uważasz, ze za
          długo musisz pracować, to przesunę eutanazję na 30 rok życia (będzie się
          zazębiać z aborcją, ale chyba właśnei o to chodzi, żeby jak najwięcej ludzi
          wykończyć, kto nie podpadnie pod aborcję, tego zabijemy z litości)
          • pajdeczka Re: syndrom postaborcyjny cd 01.03.04, 15:01
            mamalgosia napisała:

            > wiesz, ja na razie pracuję nad ustawą i robię sondaże.
            Skoro uważasz, ze za
            > długo musisz pracować, to przesunę eutanazję na 30 rok życia (będzie się
            > zazębiać z aborcją, ale chyba właśnei o to chodzi, żeby jak najwięcej ludzi
            > wykończyć, kto nie podpadnie pod aborcję, tego zabijemy z litości)

            To mnie nie urządza, bo skończyłam 30tke. Ale tak 54 - wystarczy:)
            • Gość: jendza Dziewczyny, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.03.04, 17:47
              a jak ja nie pracuje aktualnie, mam po trzydziestce,
              nie mam dziecka i prawdopodobnie miec go nie bede,
              czyli jestem kompletnie spolecznie nieuzyteczna...
              to moze by tak eutanazja natychmiast, co...???
              BO pod wyskrobanie juz chyba nie podpadam...:(
              • mamalgosia Re: Dziewczyny, 02.03.04, 14:23
                właśnie. Może za naszych czasów nie, ale później kto wie: może będzie się
                usuwać każdego słabego, niewygodnego, nieużytecznego.
                Obym się myliła
    • Gość: uwka-kreskuwka Re: syndrom postaborcyjny cd IP: 213.39.77.* 01.03.04, 21:57
      oj tam, panie, gadacie. Urodzić zawsze warto, a jak się okaże, że nie takie,
      jak miało być, za duże za małe, albo komuś się odwidziało, to zabić zawsze
      można, póki małe.

      Taaa. A mnie niedawno kolega, STUDENT MEDYCYNY, na ten argument odpowiedział,
      że przecież noworodek już ma świadomość. Pytam go, jak ma wobec tego zamiar
      składać przysięgę hipokratesa, a on mi na to, że to formalność i nikt sobie tym
      głowy nie zawraca. Czyli przysięgę HIPOkratera... Cieszę się, że jest jeszcze
      ktoś, kto myśli, jak ja, pytajniku, myślałam, że zacfanie ogranęło tylko moją
      jednostkę
      • Gość: pytajnik Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 23:37
        Ja się też cieszę, że nie jestem jedyny z takimi poglądami.
        • Gość: Jola Pytanie do pytajnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 07:09
          Masz bardzo piękne poglądy, czy możesz zaspokoić moją ciekawość i napisać kto
          miał największy wpływ na Twoje myślenie? Mama, tata, babcia, a może Twoje
          dziecko? Dzięki za odpowiedź.
      • mamalgosia kreskuwka 02.03.04, 14:24
        ja tez niestety słyszałam od pewnego lekarza, że przysięga Hipokratesa to juz
        tylko tradycja i formalność
        • kochanica.francuza Re: kreskuwka 02.03.04, 14:32
          mamalgosia napisała:

          > ja tez niestety słyszałam od pewnego lekarza, że przysięga Hipokratesa to juz
          > tylko tradycja i formalność
          zwłaszcza psychiatrzy slużą raczej Prokrustowi, a kto to taki, wyjasnie w
          nastepnym rzucie na net, bo jestem wściekle głodna, a Polka głodna to zła
    • Gość: M-a Re: syndrom postaborcyjny cd IP: *.crowley.pl 02.03.04, 14:43
      Czytając wypowiedź pani Dunin, wkurzyłam się niemiłosiernie, a to przede
      wszystkim na to,że z przesłania wynika wyraźnie - że odczucia pustki,
      cierpienia i tak dalej, są tłumaczone, jako "wtłoczone" przez Kościoł,
      organizacje Pro - life i inne takie. Bo gdyby nie to, to nie byłoby problemy.
      Czyli jest to rodzaj sztucznej świadomości, oddzielonej od natury człowieczej.
      W przyrodzie, u zwierząt stadnych, śmierć członka stada jest poniekąd faktem
      metafizycznym - nie ma euforii, nie ma obojętności, a jest rodzaj ciszy..
      Czyżbyśmy mieli to w sobie "wycięte"?
      Podziwiam, kobiety, które mimo wszytsko urodziły.
      Wychowują dziecko same albo oddały do adopcji.
      Sama mam przecudowne dziecko, dzięki decyzji jednej z takich kobiet. Nie chcę
      sobie wyobrażać,że go mogłoby nie być, z powodu "prawa do wyboru".
      Pozdrawiam,
      • plucha Re: syndrom postaborcyjny cd 02.03.04, 15:26
        Gość portalu: M-a napisał(a):

        > Czytając wypowiedź pani Dunin, wkurzyłam się niemiłosiernie, a to przede
        > wszystkim na to,że z przesłania wynika wyraźnie - że odczucia pustki,
        > cierpienia i tak dalej, są tłumaczone, jako "wtłoczone" przez Kościoł,
        > organizacje Pro - life i inne takie.

        Bo są wtłoczone. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma kobiet przeżywających
        bardzo silnie aborcję, ale twierdzenie, że jest to absolutny pewnik :
        aborcja=depresja, jest kompletnym nieporozumieniem. To taki sam mit i legenda
        jak to że KAŻDA kobieta po porodzie, płącząc ze szczęścia przytula noworodka i
        przepełnia ją bezgraniczna miłość macierzyńska. Owszem bywają takie, ale to nie
        znaczy, że to jakiś automatyzm. Niektórym miłość do dziecka przychodzi dużo
        póżniej.
        • Gość: M do Pluchy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 15:44
          NIe są wtłoczone, Są, bo są. Tak jak czasem niechęć do dziecka, depresja
          poporodowa i tak dalej. Nie twierdzę,ze KAŻDA kobieta kocha, jak i Każda
          cierpi. Protestuję przeciw przegieciom w jedną stronę - że nie byłoby syndromu,
          gdyby nie sztuczna świadomość (z pochodzenia kościelno - organizacyjna), co
          udowadnia pani Dunin. widziałam klacze odrzucające źrebię, ale na 100 takich
          byla 1 - 2. Dopuszczam istnienie wyjątki, a pani Dunin nie. Najlepiej niech
          odwoła istnienie smutku po zabiciu dziecka. I w ogóle istenienie smutku.
          Będziemy się usmiechać i będziemy szczęśliwi jak ludzie w Ameryce. Jakże
          uśmiechnięci = jakże szczęśliwi. Ot, co. Może jestem zgryźliwa, ale trudno.
          M
          • Gość: pytajnik Re: do Joli IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 21:13
            Zawsze miałem takie poglądy. Ale odkąd jestem ojcem brak mi zupełnie
            zrozumienia dla dopuszczenia mysli o zabiciu własnego dziecka.
            • Gość: Jola Re: do Pytajnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 10:29
              Jesteś na pewno dobrym ojcem i dajesz poczucie bezpieczeństwa jego matce.
              Nie dopuszczasz takiej myśli, że nie zawsze jest idealnie.
              I nic, według Ciebie, nie usprawiedliwia aborcji.
              Ja dopuszczam (mimo, a może przede wszystkch dzięki moim dzieciom).
    • zaraa Re: syndrom postaborcyjny cd 02.03.04, 21:56
      Podobnie jak strona katolicka usiłuje wmówić że syndrom postaborcyjny jest
      udziałem wszystkich kobiet, tak p. Dunin i s-ka usiłują dowieść że – żadnej
      (tzn. żadnej gdyby im się nie wmawiało). Obie strony łżą.

      Śmieszne jest dla mnie stwierdzenie – że to wina kościoła. Po pierwsze- wpływ
      kościoła nie jest w tej chwili już tak duży jak to się nagłaśnia (po ostatnich
      badaniach w tej kwestii już zaledwie niecałe 50% deklaruje się jako katolicy, a
      więc nawet nie większość), po drugie – te kobiety zostały wychowane w jakimś
      środowisku moralnym, nasiąkały nim od dziecka. Pewno były ochrzczone, może
      poszły do pierwszej komunii, może do bierzmowania, a może nawet brały ślub
      kościelny. Na ile były to puste gesty tradycji – tego nie wiem, podejrzewam że
      raczej w sporym. Więc żyjąc w takim a nie innym środowisku nie mogą ot, tak
      sobie, znienacka, odrzucić, bez żadnych kosztów to co było dla nich choćby
      powierzchownie, deklaratywnie ważne. Zwłaszcza jeśli mówiły o tym głośno,
      czynami do tego się przyznawały. To taka zasada psychologiczna – jeżeli powiesz
      większej liczbie osób że rzucasz palenie, to tym bardziej ci głupio sięgać po
      kolejnego dymka.

      Podoba mi się to o czym napisała Lilith76 – marzyło mi się kiedyś założenie
      rodzaju fundacji, która właśnie tego rodzaju pomocy udzielałaby kobietom które
      się wahają, którym może rozmowa z kimś mądrym pomogłaby wyjaśnić, że ciąża to
      niekoniecznie musi być koniec świata, że owszem, niektóre plany odsuną się na
      przyszłość, ale nie koniecznie musza ulec zniweczeniu, dla potrzebujących
      innych form – pomoc w odizolowaniu się np. od malomiasteczkowego, potępiającego
      środowiska.
      Nie jestem pewna, czy nawet nie czytałam o czymś takim.
      Chyba uderzę do biskupa J
      Na razie ograniczam się do współpracy z domem dziecka.

      Natomiast w zmianie mojego podejścia do aborcji uczestniczyła beletrystyka.
      J. Caroll, „Kości księżyca”.
      Ktoś czytał?
      Pamiętacie Pepsi i jego mamę?

      P.S. Zaskakujaco rozsadny watek. Ale chyba już ludzie nie mają siły po
      poprzednich jatkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka