luizalive
07.05.10, 09:10
Mam bliską kileżankę jeszcze z czasów studiów.
Koleżanka ma męża i dwójke dzieci, 5 i 3 latka.
Ja jestem sama.
Często w weekendy zajmuje się dzieciakami koleżanki.
Ona wychodzi z mężem do kina, restauracji czy potańczyć.
Czasami jadą gdzieś na cały weekend wtedy dzieciaki są u mnie.
Lubię się nimi zajmować, przynajmniej przez chwilę mogę poczuć jak
fajnie być mamą.
W nadchodzący weekend koleżanka miała jechać z mężem w góry, a ja
zajmować się dziećmi.
Jednak trafiła mi się okazja dodatkowego zarobku.
Powiedziałam więc koleżance, że nie mogę zostać z jej dziećmi, a ona
miała do mnie o to pretensje, powiedziała, że przyjaźń i dane słowo
powinny znaczyć więcej niż pieniądze.
W pierwszej chwili byłam na nią zła, jednak w nocy trochę o tym
myślałam.
Może ona ma rzeczywiście racje, może pomoc koleżeńska i dana
obietnica są ważniejsze niż pieniądze?