zdradapomocy
22.06.10, 00:26
Witajcie, sama nie wiem czego oczekuję od Was, ale jestem zrozpaczona, bliska
depresji i nie mam się komu wyżalić. Nie mam przyjaciółki, a rodzicom się
wstydzę przyznać, że nakryłam mojego wzorowego Męża w burdelu. Spytacie jak:
miał po prostu pecha, a to co napiszę zabrzmi kuriozalnie.... Pewnego
piątkowego wieczoru Mąż poszedł na służbowe spotkanie z Klientami na jakie
chodził dotychczas. Ponieważ nie zjawiał się do północy zaczęłam wydzwaniać do
niego, bo naiwna bałam się, że mu się coś stało. Odebrał w końcu telefon,
chwilę porozmawiał ściszonym głosem i skończyliśmy rozmowę. uznałam, że
wstydził się przed Klientami, że tłumaczy się żonie. Obiecał, ze już wychodzi
ze spotkania. Niestety minęło jakieś 1,5 godziny, wiec się wkurzyłam i
zaczęłam wydzwaniać ponownie. ALE zamiast zrzucić moje połączenie, nacisnął
inny guzik na telefonie i połączyłam się z jego telefonem, czego on nie
zauważył. Niestety wszystko słyszałam w telefonie: rozmowy po rosyjsku, to że
się żalił, że nic nie jest w jego życiu w porządku, że ma takich super
teściów. Generalnie wyglądało to tak, jakby poszedł tam się wyżalić, ale
później w telefonie usłyszałam szuranie, coś jakby rytmiczne ruchy. Miałam
wrażenie , że świat i czas stanął w miejscu. Możecie sobie tylko to wyobrazić,
co czułam w tamtym momencie. Po powrocie do domu był oczywiście w szoku, bo
nawet się nie zorientował, że ja byłam na linii. Mówił, że pierwszy raz
poszedł do prywatnego pokoju z prostytutką, że nie odbył z nią stosunku i nie
potrafił wyjaśnić ruchów jakie słyszałam w telefonie. Fakt jest jeden, nie
wiem jak sobie z tym poradzić, do kogo udać się po pomoc, wybucham płaczem w
najmniej odpowiednich momentach i wstydzę się, że ktoś się o tym dowie, że
zniszczę życie mojej ukochanej córeczce, która uwielbia tatę. Chodzę smutna,
załamana. On twierdzi, że czuje się samotny i dlatego poszedł tam. jest w tym
jakieś ziarenko prawdy, nie za bardzo umiem okazywać uczucie, być taka
kizia-mizia dla mężczyzny, ale to nie powód, zeby chodzić do burdelu. Czy w
ogóle jest możliwe, żeby facet poszedł do pokoju z dziwką i nie skorzystał z
jej usług seksulanych? Jeszcze się łudzę, ze tak i że możemy jeszcze coś
uratować z tego małżeństwa, ale nie wiem czy jestem infantylna i głupiutką
kozą i czy po prostu za 2 czy 5 lat i tak się nie rozejdziemy i czy jest w
ogóle sens to podtrzymywać. Napiszcie cokolwiek. Nie wiem czy mam pójść do
poradni małżeńskiej czy do psychiatry czy po prostu do psychologa - jest mi
coraz ciężej, a minął ponad rok od tego strasznego incydentu. najgorsze, ze
bez przerwy chce mi się wyć!!!!! Z tej bezsilności, z tego poczucia, ze jestem
beznadziejna, niekochana, tak okrutnie zdradzona, przez człowieka, którego
sama sobie wybrałam na męża i ojca mojego cudownego dziecka.