Dodaj do ulubionych

Ale się wpakowałam...

03.09.10, 13:01
Cześć :)
Jestem sobie zwyczajną, młodą kobietą w połowie drogi między 20-stką a 30-stką i w ramach
dobrego przedstawienia sytuacji muszę napisać, że jestem dosyć dobrze wykształcona, aktualnie na
studiach doktoranckich, znam biegle 4 języki obce, z łaciną 5 (niezwiązane z moimi studiami, ciężko
pracowałam na to przez całe życie). Mam też kilka poważnych pasji, hobby, które są dla mnie bardzo
rozwojowe i dają mi wiele radości (jeździectwo, żeglarstwo, wspinaczka górska, ostatnio też udało
mi się zostać sędzią kynologicznym:))
Niestety, wykształcenie nie idzie w parze z życiową mądrością, gdyż wpakowałam się w farsę, z
której nie potrafię się wyplątać;)

Jakiś czas temu rozstałam się z facetem i później przez pół roku byłam sama. Miałam tylko jakieś
przelotne znajomości, które kończyły się po kilku randkach- albo ja byłam niezadowolona, albo oni
nie bardzo chętni na kontynuację znajomości. Pewnego dnia, gdy siedziałam w barze ze znajomymi,
jeden z moich kolegów wysunął hipotezę, że nie mogę się ustatkować w związku przez moje
wykształcenie. Stwierdził, że narzucam mężczyznom swój "wysoki poziom"(to jego określenie, nie
moje;)), innymi słowy- że facetów przeraża ten mój cały doktorat, to, że jestem taka niezależna, że
mam poukładane życie, wiem, czego chcę i lubię sporty ekstremalne ;) Przypomniał mi, ile to razy
byłam zawiedziona po randce, kiedy powiedziałam facetowi o swoim doktoracie a on zaraz wdawał
się ze mną w dyskusję próbując udowodnić, ze też "coś wie" zamiast po prostu miło spędzić ze mną
czas! Skwitował stwierdzeniem, że to, co w życiu osiągnęłam stało się moim przekleństwem.
I teraz najważniejsze: nie bardzo chciałam dać wiarę jego teoriom, więc postanowił mi to
udowodnić. Zaproponował zakład: mam nie informować kolejnego poznanego faceta o swoim
wykształceniu i jeśli nasza znajomość przetrwa 10 randek- to on wygrywa.
Spodobał mi się jeden, który zagadał do mnie przy barze, zaprosiłam go więc do naszego stolika.
Miałam niezły ubaw, kiedy opowiadałam mu o sobie, że jestem po zawodówce, że chętnie
wyjechałabym do pracy za granicę ale nie znam angielskiego itp;)
Zaczęliśmy się spotykać- takie niezobowiązujące randki. On jest wniebowzięty, ale ja mam już dość,
zaczął mnie nazywać swoją "głupiutką gąską", "dzieciaczkiem" albo "głuptaskiem" chwalić się mną
przed kolegami, jaką to "dupkę" wyrwał, no, ogólnie rzecz biorąc- prostak z niego:/ W dodatku
domorosły filozof, próbujący mnie bajerować wiedzą. Niestety, często trafia w tematy, które znam
bardzo dobrze i opowiada totalne bzdury. Kiedy próbuję mu delikatnie tłumaczyć, ze jest inaczej,
mówi "co ty tam wiesz o świecie, gąsko"
Wpakowałam się na własne życzenie- mam za swoje. Moja wina.
Tylko nie wiem, jak się mam z tego teraz wykręcić. Okłamałam człowieka, to w pewnym sensie
podłe. I nie wiem, co teraz zrobić, żeby jak najszybciej odejść i jak najmniej go zranić. On już zaczął
przebąkiwać coś o wspólnym życiu do końca naszych dni (spotykaliśmy się trochę ponad miesiąc).
Co robić- powiedzieć mu prawdę? On nic nie wie o moich studiach (myśli, że dorabiam na stołówce
w Instytucie..) Ratujcie...
Obserwuj wątek
    • lay_go Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:03
      wkradł się błąd
      " jeden z moich kolegów wysunął hipotezę, że nie mogę się ustatkować w związku pr
      > zez moje
      > wykształcenie." -oczywiście miałam na myśli po prostu "przez moje wykształcenie" :)
      • esceven Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:08
        Nie wiem, jak tak gadasz to wydajesz mi się gąską. Sory. A z chłopakiem
        przestań się spotykać, w czym problem?
        • mahadeva Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:34
          no wiesz, to jej wybranek milosc zycia!! - po co by inaczej sie z nim spotykala?
    • magnusg Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:10
      "zaczął mnie nazywać swoją "głupiutką gąską", "dzieciaczkiem" albo
      "głuptaskiem"-Niestety on ma racje chyba.
    • sweet_pink Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:10
      O losie popłakałam się, ze śmiechu :D

      Poszukaj pluszowej gęsi i wręcz panu mówiąc "Ja się z Tobą już spotykać nie
      chce, ale ona na pewno godnie mnie zastąpi" i zasuń jakąś mało znana maksymę po
      łacinie dobrą na ta okazje machając rączka na pożegnanie. I nie żałuj go, bo
      facet który by nawet tępą babę tak z góry traktowała nie zasługuje na żadną.

      Przyznaj się lepiej co przegrałaś w zakładzie?
      • ritsuko Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:36
        demotywatory.pl/112757/Krzywa-maczuga-poboznie-zwyciezam
        Taką na przykład :>?
        • sweet_pink Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:40
          Racja ta pasuje znakomicie :D
    • pretensjaa Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:12
      Wiesz co... dziwne to wszystko, co piszesz. Najpierw przedstawiasz się jako
      wszechstronna, interesująca osoba, a potem ten stek bzdur. Możesz zatajać na
      pierwszych randkach fakt o studiach doktoranckich, ale żeby od razu wyjeżdżać z
      zawodówką? To przecież jakaś farsa. Nie szkoda Ci życia, czasu, energii? No i
      ten bufon, który się przypałętał, a Ty odgrywasz przed nim teatrzyk. Jesli nie
      jesteś trollem, to coś tu jest nie halo.
    • bijatyka Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:12
      Ja bym jeszcze dorzuciła jakąś szkołę aktorską ! Nie potrafiłabym tak udawać ! ;)
      • esceven Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:15
        Jak dla mnie się doktoryzujesz trollowania.
        Ale jeśli nie... Ostatnio poznałam chłopa po zawodówce. A co jeśli ma doktorat z
        astrofizyki? I zna łacinę?
        • bijatyka Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:18
          esceven, weź mnie nie strasz !
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:14
      Tyle wykształcenia pracy i wysiłku i wszystko na próżno...
      Bo rozsądku za grosz...
    • poecia1 Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:17
      Nie chcę być złośliwa, ale skoro masz tak wiele wszechstronnych zainteresowań to chyba tym
      samym mnóstwo okazji do poznania ciekawych, wykształconych ludzi o niebanalnych pasjach. A Ty
      co robisz? Wyrywasz facetów w barze i potem biadolisz, że im doktorat nie zainmponował?
      Poszukaj kogoś w kręgach naukowych, może też jakiegoś doktoranta czy doktora, wtedy zniknął
      wszystkie wydumane problemy.
      A co do faceta - kop w d... bez sentymentów.
    • ursyda Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:18
      taka wykształcona a ciekawsze historii wymyślić nie mogła, no
      spróbuj jeszcze raz
    • kookardka Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:22
      Zachowanie tego faceta nie jest niestety jakimś wyjątkiem od reguły ... niewielu jest facetów,
      którzy nadają się na partnerów ... dojrzałych i zrównoważonych emocjonalnie, którzy czują się
      dobrze we własnej skórze i nie budują swojego poczucia wartości kosztem umniejszania wartości
      innych ... reszta to niedojrzałe mazgaje, muszą czuć psychiczną przewagę nad partnerką i dodawać
      sobie męskości poprzez negowanie jej wiedzy i inteligencji ;) powiedz koledze o zakładzie i o tym,
      że masz doktorat, przeproś za kłamstwo ... sam się zmyje i będziesz miała problem z głowy ;)
      może jeszcze z tego jakieś wnioski wyciągnie dla siebie ;)
    • stephanie.plum Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:23
      mam niejasne wrażenie, że tak mogłoby się zaczynać jakieś wspaniale szmirowate romansidło
      - w ramach rozwoju akcji okazuje się, że jednak są dla siebie stworzeni, on tylko udawał ograniczonego bufona, bo naprawdę jest superinteligentnym, supertajnym agentem, czy cóś, a ona w międzyczasie przekonuje się, jak rozkosznie jest być taką malutką, taką głupiutką w silnych męskich ramionach...
      :D
      może napisz i wydaj, czeka cię sława i pieniądze!!!
      • dziewczynawitryna Re: Ale się wpakowałam... 04.09.10, 10:20
        O, to to!
    • ritsuko Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:24
      A musiałaś opowiadać od razu o zawodówce? Wystarczyło skończyć na poziomie magisterki i tyle. BTW
      jakoś znam związki, gdzie laski robią doktorat, są bardzo ambitne i jakoś (nawet nie jakoś, a b. dobrze)
      w związkach funkcjonują i to wcale nie z profesorami :). Może podświadomie dajesz im odczuć, ze są
      poziom niżej od Ciebie i stąd te problemy? Nie musisz opowiadać całego swojego życia na pierwszej
      randce, może w ten sposób ich przytłaczasz?
      A gościowi albo powiedz prawdę albo rozstań się z nim. Odwaga to też coś co się ceni
    • dziwnakacha Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:25
      Proponuję aby każdy kto ma na to ochotę, dopisał kolejne odcinki tego serialu.
      • lonely.stoner Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:50
        troll.
        z calej tej historii nie pasuje mi to ze kobieta niby wyksztalcona zadaje sie z jakism dresiarzem (bo lepszego pewnie
        nie mogla spotkac hehe) ktory nazywa ja przy kolegach 'dupka', 'gasaka' i cos tam.
        Chociaz w sumie juz naogladalam sie mase desperatow w zyciu i mogloby to byc mozliwe.

    • claire_fraser Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:46
      Nauka nie poszła w las :)

      nie baw się tak więcej, bo możesz naprawdę kogoś zranić. Górnolotnie zagaję ;)
      Życie to nie komedia romantyczna... jak stracić chłopaka w 10 dni :)

      A ja bym nie rozpaczała teraz, stało się i czasu nie cofniesz, skupiłabym się na
      rozwiązaniu sytuacji :)
      Z tego co zrozumiałam, Pan nie jest w Twoim typie i przyszłości z nim nie planujesz?
      To się rozstań ładnie, bez zbędnego tłumaczenia szczegółów - nie jest ci dobrze,
      nie czujesz się szczęśliwa, rozstajecie się. Uważam, że informacja na temat
      zakładu i faktycznego stanu rzeczy nie jest mu potrzebna.

      A koledze postawiłabym piwo :) Chyba oboje zdajecie sobie sprawę, że jedna
      przypadkowo przetestowana osoba, nie daje podstaw do mówienia o regułach i nie
      stanowi dowodu do tezy itp...

      Gratuluję wytrwałości, bez względu na wykształcenie, nie zniosłabym towarzystwa
      gościa, który mało wie a dużo na ten temat mówi...
      Znam takiego Pana, wiedzę ma niewielką, coś tam usłyszał lub przeczytał i uważa
      się za znawcę tematu, ba wręcz jest specjalistą w każdej dziedzinie... A bzdury
      opowiada takie, że czułam się zażenowana słuchaniem... Nie zniosłabym też, gdyby
      mój facet traktował mnie z góry, nieważne mając podstawy czy bezpodstawnie.
      Dlatego przyznaj sobie nagrodę za wytrwałość :)
      • sid.leniwiec Re: Ale się wpakowałam... 05.09.10, 16:26
        > Znam takiego Pana, wiedzę ma niewielką, coś tam usłyszał lub przeczytał i uważa
        > się za znawcę tematu, ba wręcz jest specjalistą w każdej dziedzinie... A bzdury
        > opowiada takie, że czułam się zażenowana słuchaniem...

        Też nam takiego kolesia. Taka postawa to imo jedna z najbardziej irytujących
        rzeczy na świecie, szczególnie jeśli nie możesz olać. A ja niestety współpracuję
        z nim. Jeśli kiedyś nie wytrzymam i go zamorduję, to na pewno dostane najniższy
        z możliwych wyroków.
    • hermina1984 Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 13:54
      i co z tego,żeś wykształcona ,skoro życiowo gąska z Ciebie....
      a w ogóle za bardzo książkowy przypadek,żebym mogła w to uwierzyć.
    • soulshunter Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 14:02
      > Mam też kilka poważnych pasji, hobby, które
      > są dla mnie bardzo
      > rozwojowe i dają mi wiele radości (jeździectwo, żeglarstwo, wspinaczka górska,
      > ostatnio też udało
      > mi się zostać sędzią kynologicznym:))

      I my mamy uwierzyc w to, ze zadni "konkretni" faceci nie jezdza konno, nie plywaja na lodkach, nie spindraja sie po skalach oraz nie maja psow?
    • mumia_ramzesa Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 14:33
      A odkad to zeglarstwo i jezdziectwo sa sportami ekstremalnymi? Oplynelas
      samotnie Przyladek Horn i przejechalas konno Syberie czy jak?
      • gr.een Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:02
        ojej, czepiasz się.
        ładnie brzmi i pasuje do całości.
    • nothing.at.all Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 15:02
      Przeczytałam post i nie będę się wypowiadać o tym jak początek ma się do końca, bo musiałabym
      być niemiła dla Ciebie, a tego nie chcę.
      Pytasz co zrobić? - więc ładnie odpowiem. Grzecznie się rozstać, powiedzieć, że Ci nie pasuje taki
      związek czy spotykanie się. Nie brnąc w temat za bardzo. Zwyczajnie podziękować i się nie
      spotykać. Czy to takie trudne?
      I nie kłam na drugi raz, bo to nigdy nie popłaca.
    • swintuch_jeden Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:07
      Co za prymitywna,głupia gęś!!!!!!!!!!!!!!!
    • wicehrabia.julian Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:16
      lay_go napisała:

      > Cześć :)

      post napisany przez dyżurującego na forum pracownika gazeta.pl by pobudzić dyskusję

      który to już raz z rzędu?
    • 0riana Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:18
      No zajebista jestes ze przechuj!

      Zdaje sobie sprawe, ze historia zmyslona, ale chcialabym jednak jedna rzecz
      sprostowac. Otoz sama robie doktorat (choc mam nieustajaca ochote rzucic to
      wszystko w cholere) i mam kilka kolezanek doktorantek. Zadna z nas facetow nie
      odstrasza i zadna nie spotyka sie z doktorami/doktorantami. W zyciu nie
      spotkalam sie z sytuacja, zeby facet czul sie niepewnie z powodu tego czym sie
      zajmuje. Wystarczy byc poprostu soba i nie traktowac nikogo z gory. Ot co.
      • 0riana Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:19
        > No zajebista jestes ze przechuj!

        Kurde, niewykropkowuje??
        • fuzzystone Oriano, 05.09.10, 21:38
          to Ty jesteś przezajebista :)
    • mallina Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:29
      naciagane;-)

      przez tyle spotkan facet sie nic nie zorientowal, a Ty dla jakiegos tam zakladu
      meczysz sie z chlopakiem, ktory Cie nie interesuje. a moze nawet z nim i spisz,
      bo chyba przeciez nie gadacie podczas tych randek, jak nie bardzo macie o czym;-)))

      czytajac to co napisalas, to pomyslalam, ze wpakowalabys sie gdybys sie w nim
      zakochala, albo on w Tobie, a tu tylko marnowanie czasu, jego i Twojego.
    • mahadeva Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:33
      mnie to dziwi, jestes taka ambitne i w ogole ech i ach, a chcialas miec byle
      jakiego faceta, zeby tylko miec?
      przeciez normalnie wyksztalcone kobiety znajduja sobie wyksztalconych facetow!
      tacy tez sa!
      teraz to mozesz tylko powiedziec prawde - a tak w ogole to po co sie bralas za
      tego goscia? czy zalezy Ci na nim? teraz go błagaj, zeby Ci wybaczyl doktorat i
      kłamstwo, skoro sie tak kochacie...
    • berta-live Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 16:43
      A w TV powiedzieli, że rok szkolny już się zaczął. Nie można mediom wierzyć. :/
    • six_a Re: Ale się wpakowałam... 03.09.10, 17:18
      najpierw cza się było udać na kurs wiarygodności trolla, a potem zmyślać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka