Dodaj do ulubionych

agresja na drodze...

06.10.10, 19:38
Macie prawo jazdy? ja dzisiaj spotkałam się z niebywałym chamstwem, ale nie tylko dzisiaj...
Przykład z dzisiejszego dnia: wyjeżdżałam z centrum handlowego, zjechałam ze skrzyżowania w kierunku małego osiedla, zostałam na lewym pasie, mam stary samochód i od niedawna prawo jazdy, no i po tym skręcie w lewo, zaczął się dusić i omal nie zgasł, w związku z tym auto zwolniło, za mną jechał koleś w jakimś OGROMNYM jeepie, 2 razy większym jak mój samochód, zaczął trąbić, potem mnie wyminął i jechał przede mną, ja jechałam z tyłu i opanowałam sytuacje z autem, gdy ten gwałtownie się zatrzymał...szybko zareagowałam i nie wjechałam mu w tył...
Tak sobie myślę, ja jestem w 5 miesiącu ciąży, jeżdżę papierowym Tico, tylko do sklepu i z powrotem i taki baran mógłby mi zrobić mi i dziecku krzywdę bo nie ustąpiłam mu miejsca? jechałam za wolno? przecież mógł mnie wyminąć, zwłaszcza że i tak zjeżdżał w kierunku obwodnicy...więc korzystałby z prawego pasa... ja nie rozumiem takich ludzi... pewnie by się cieszył gdyby coś mi się stało bo dał mi nauczkę...
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: agresja na drodze... 06.10.10, 19:44
      wiesz...burak ze wsi dorobił się na dopalaczach i pokazuje jaki jest "twardy" gość;)
    • jane-bond007 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 19:45
      cham, takie gwałtowne hamowanie grozi mandatem

      pociesze Cię że ja też jak zaczynałam jeżdzić i też starym samochodem to czułam te wsciekle spojrzenia na plecach ... :)

      olej i nie przejmuj się i jedź swoim tempem, jak komus się spieszy to Cię wyminie
    • wicehrabia.julian welcome to the jungle n/t 06.10.10, 19:46
      curacao75 napisała:

      > Macie prawo jazdy?
    • kitek_maly Re: agresja na drodze... 06.10.10, 19:49
      Współczuję spotkania idioty na drodze.
      Też się ostatnio zastanawiałam co w ludzi wstępuje za kółkiem?...
      • to.niemozliwe Re: agresja na drodze... 07.10.10, 08:38
        Agresja ludzka jest atawizmem z czasów, kiedy nie różniliśmy się znacząco od zwierząt i zwykle geny przekazywały osobniki bardziej agresywne, dominujące i zdecydowane w działaniu. Jesteśmy potomkami własnie tych najsilniejszych i najbardziej agresywnych.
        Co wstępuje? To kwestia poczucia bezkarności i relatywnie niskiej stawki mandatowej...
        W Austrii, Holandii,...w wielu krajach nie dlatego jeździ się spokojnie, bo taka kultura społeczna jest wysoka, tylko się bardzo nie kalkuluje...
    • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 19:51
      niestety spotkałam się z czymś podobnym. Jechałam lewym pasem , może niezbyt szybko ale dziury jakie były na jezdni chyba to powinny tłumaczyć, no jechałam jakieś 60 może 80 . Prawy pas wolny, ale był szczęśliwym posiadaczem jeszcze większych dziur. Widzę,że samochód za mną jakoś tak nerwowo jedzie, więc się nastawiłam na jakiś numer, tym bardziej,że to było obce miasto:). Pan nas wyminął, jechał przede mnie i zahamował. Gdyby nie moje maniakalne upominanie współpasażerów o zapinanie pasów(tył też), wszyscy wysiedli by przez przednią szybę. Pan trochę odjechał i ponownie się zatrzymał.
      Morderstwo w takich momentach powinno być legalne.
      • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 06.10.10, 19:56
        > niestety spotkałam się z czymś podobnym. Jechałam lewym pasem , może niezbyt sz
        > ybko

        i pozniej sie dziwic, ze czlowieka trzesie na drodze
        dla takich jak Ty i autorka watku zostal stworzony prawy pas
        nie znosze slimakow, bo stanowia czasami wieksze zagrozenie niz ci szarzujacy
        • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:07
          nie wiesz co mówisz (piszesz).
          prawy pas był wolny, więc jesli jechałam zbyt wolno - to bardzo proszę, niech jedzie tamtym z dziurami.
          Domyslam się, że jesteś z tych kierowców co również nie wpuszczają przed siebie innych
          no cóż tacy jak widać też są
          • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:13
            Prawy pas sluzy do wolnej jazdy, lewy do szybszej. Jesli jezdziesz wolno pasem przeznaczonym do szybszej jazdy rozumiem, ze mozna sie zirytowac bo jest to nieznajomosc przepisow. I mnie tez cos takiego strasznie irytuje, bo wybacz ale ja po dziurach jakos tez jezdze ale nie blokuje tym innych uczestnikow jazdy.
            Faktem jest ze zwalnianie po wyprzedzeniu prawym pasem jest buractwem ale takim samym jak blokowanie lewego pasa spacerowa jazda.
            • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:15
              mając do wyboru dwa wolne pasy, ty wybierzesz ten z większymi.
              gratuluję rozumu
              • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:22
                Gratuluje jego braku ze zamiast znac przepisy i wedle nich jezdzic jedziesz wedle wlasnego widzimisie "bo sa dziuuury na drodze", och straaaszneeeeee.. dupcia za bardzo boli jak w nie wpadasz?
                Jak jade wolniej, to tak jade po prawym pasie i z dziurami bo takie sa zasady na polskich drogach. Zas bycia dumnym z tego ze jest sie baranem na drodze to Ci szczerze gratuluje.
                • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:25
                  bosze to od jazdy po tych dziurach takie głupoty piszesz?
                  pas
                  • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:45
                    moze wpadnij raz w dziure., Byc moze uderzysz w sufit auta na tyle mocno ze przypomnisz sobie przepisy ruchu drogowego wedele ktorych powinnas jezdzic.
                    Tak to szkoda slow..
                    To jak gadanie z kims to ma interes z dopalaczami..
                    • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:49
                      głupoty wypisujesz i nawet o tym nie wiesz ?
                      • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:03
                        Z całym szacunkiem gr.een... On ma rację.
                        • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 11:14
                          z całym szacunkiem. gr.een ma racje
                          jechała 60 moze 80 km/h, lewym pasem, bo byly dziury i została zjechana przez Pana Szybkiego, bo jedzie za wolno:D
                          bo zgodnie z przepisami, lewy pas najszybszy, szkoda, ze taki Pan nie przestrzega przepisów dot. prędkości:D
                      • to.niemozliwe Re: agresja na drodze... 07.10.10, 08:34
                        Mylisz się, jest nakaz jazdy prawym pasem o ile jest wolny, nie ma znaczenia ilosć dziur. To jeździj prawym 30 km/h jak Ci to przeszkadza i obawiasz się o samochód.
                        • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 20:41
                          ja bym proponowala nie wyjezdzanie z garazu ;-P
                          Niby swieze prawko, a juz zapomniala o przepisach (zakaz wyprzedzania prawa strona!!!)

                          A do autorki:
                          1.mam prawo jazdy
                          2. nie spotykam sie z chamstwem, bo nie jezdze jak przyslowiowa baba (nawet umiem parkowac ;-P)
                          3. przejezdzilam cala ciaze (bylam nawet 2 razy w PL, a mam ponad 800 km.)
                          4. nie wyobrazam sobie, zeby inni uczestnicy ruchu mogli wiedziec o mojej ciazy (pozy znajomymi, no i moze tirowcami)
                    • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 11:09
                      Mój brat ostatnio mial przygode z dziurą w drodze

                      padł tak, że zniszczyło mi sie koło, felga itd, cos z zawieszeniem
                      malo ze czekał na policje 2h to teraz szarpie sie urzedem o odszkodowanie- wycena szkody- 8500 zł

                      jak chcesz to jedz po dziurach 120km/h, droga wolna

                      przepisy mowia, ze predkosc trzeba dostosowac do warunkow drogowych. Jesli są duze dziury, wyboje to trzeba jechac wolniej, bo w kazdej chwili moze bedziesz musiala ostro zahamowac

                      poza tym, [rzepisy mowia o jezdzie 50km po miescie...no czasem mozna ciut szybkiej;)

                      uwazam, ze jak jade w centrum w-wy 80km/h po lewym pasie to jestem "ta szybko" mimo, ze jeep za mna uwaza że to wolno:) i niech trąbi:)
                      • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 08.10.10, 12:19
                        "uwazam, ze jak jade w centrum w-wy 80km/h po lewym pasie to jestem "ta szybko" mimo, ze jeep za mna uwaza że to wolno:) i niech trąbi:) "

                        Zdobyłaś kolejny punkt, który zwiększa procent ignorantów wśród kobiet za kierownicą.
                        • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 13:25
                          cyniczna.303 napisała:

                          > "uwazam, ze jak jade w centrum w-wy 80km/h po lewym pasie to jestem "ta szybko"
                          > mimo, ze jeep za mna uwaza że to wolno:) i niech trąbi:) "
                          >
                          > Zdobyłaś kolejny punkt, który zwiększa procent ignorantów wśród kobiet za kiero
                          > wnicą.


                          tak tak. prawym jadą 50,a ja lewym 80 i nadal jestem ignorantem:D
                          • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 00:45
                            Jestem ateistką, ale pomodlę się, żebyś jednak kiedyś zrozumiała zasady gry.. Prowadzenie auta stanie się przyjemniejsze - dla Ciebie i innych. No ale trzeba zobaczyć coś więcej niż czubek własnego nosa.
                            • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 06:57
                              Twoje modlitwy juz odniosły skutek, nie bede wcale jezdziła autem, zeby szybkim billom nie przeszkadzac:D

                              ps. mam empatie dla slabszych i kulturalnych
                              • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:38
                                Ktoś, kto porusza się szybciej niż Ty, wcale szybkim billem być nie musi, wystarczy wspomniane już ograniczenie w mieście do 80km/ha, a ktoś jedzie lewym pasem 50km/ha, bo w mieście tyle wolno.. ale to już inny wątek może powstać o debilach na drodze..

                                I nie usprawiedliwiam tu jazdy po mieście 100 i więcej, staram się nie zbaczać z tematu i rozmawiać o tej konkretnej sytuacji, kiedy to autorka wątku zrobiła źle i o dziwo.. dostała poklask od żeńskiej części forum, że wszystko jest ok. Po prostu - przykre.

                                PS. Moje modlitwy zatem nie odniosły skutku, skoro jednak nie zrozumiałaś, a zrezygnowałaś w ogóle z auta. To nie moje modlitwy..
                                • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:53
                                  Ktoś, kto porusza się szybciej niż Ty, wcale szybkim billem być nie musi, wysta
                                  > rczy wspomniane już ograniczenie w mieście do 80km/ha, a ktoś jedzie lewym pase
                                  > m 50km/ha

                                  ale u nas jest ograniczenie do 50, ja naprawde sporadycznie widze samochody jadace wolniej po warszawie, najwiecej jest osob jadacych duzo szybciej. Ja naprawde najczesciej jezdze 60-90km po w-wie- wiec i tak lamie przepisy, a i tak zdarza sie ze mi mrygają, trabią. I wtedy ja sobie nic z tego nie robię.
                                  Jesli np musze jechac lewym pasem, bo nie zma miasta, wiem, ze ma jakos zaraz skrecic w lewo i jade wolno, zeby sie rozejrzec i robic to w bezpieczny i spokojny sposob, to tez nic sobie nie robie z trabiących. Tak wiem, jestem okropna


                                  ona ode mnie nie dostała poklasku tylko zrozumialam w jakiej jest sytuacji, natomiast nie rozumiem czemu zachował sie tak jak sie zachował kierowca jeepa
                                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:40
                                    > "ale u nas jest ograniczenie do 50,"

                                    aneta - jesteś naprawdę wytwornym dyskutantem i w wielu kwestiach się z Tobą zgadzam :)

                                    Jednakże ze zdaniem powyżej nijak się zgodzić nie mogę, dlatego że w KD jest wyraźnie zaznaczone, że na terenie miasta prędkość może zostać zmniejszona lub zwiększona, musi to jednak zostać opatrzone znakiem drogowym.

                                    Z tego też względu bardzo często w miastach zauważysz znaki z ograniczeniem do 30, 40, 60, 70 czy też 80km/ha :-) Może się tylko nie przyglądałaś, bo oficjalnie jest rzeczywiście 50km/ha i jeśli znaku nie ma, to taka prędkość obowiązuje i wydaje się, że to jedyna słuszna prędkość na miasto.. no ale jednak nie jedyna :-)
            • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:18
              brawo:)
              wszystko w tym temacie
              • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:26
                swój pozna swego
            • ursyda Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:52
              w mieście możesz jechać 50 km/h więc gadanie o "szybszym pasie" mozesz sobie między bajki włożyc
              • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 21:23
                po 22 mozna i 60 ;)
                Poza tym dla mnie roznica miedzy 30 a 50 jest odczuwalna.
                • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:33
                  erill, a nie po 23? :> przykro mi moja droga, ale erill ma racje, w Polsce obowiazuje ruch prawostronny, chcesz jezdzic lewym pasem, to zapraszamy do Anglii
                  nie pisz nic wiecej bo tylko sie osmieszasz
                  • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:10
                    tomelanka napisała:

                    > erill, a nie po 23? :> przykro mi moja droga, ale erill ma racje, w Polsce
                    > obowiazuje ruch prawostronny, chcesz jezdzic lewym pasem, to zapraszamy do Ang
                    > lii
                    > nie pisz nic wiecej bo tylko sie osmieszasz

                    tak po 23 ;) Pomylilo mi sie ;)
                  • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 11:16
                    w tej sytuacji chodzi o to, ze prawy był duzo gorszym stanie technicznym niz lewy. A pani nie jechała 30km/h

                    Jesli komus przeszkadza, że ona jechała lewym pasem, to czemu sam nie jechał prawym. pustym?
            • hamerykanka Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:20
              Ekhm.
              <Prawy pas sluzy do wolnej jazdy, lewy do szybszej.>
              Tylko poza miastem. W miescie oba pasy sa rownorzedne. A ze sie utarlo ze lewym sie wyprzedza, to nie znaczy ze przepisy to samo mowia. Dziewczyna miala takie samo prawo jechac prawym jak i lewym pasem.
              • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:46
                Art 16. punkt 3 kodeksu ruchu drogowego wyrazni mowi o jechaniu prawa strona jezdni, nawet jesli ma cztery pasy. I nie ma podzialu na miasto i teraz zabudowany.
                • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:48
                  *teren
                • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:24
                  >na miasto i teren zabudowany.

                  miasto raczej jest terenem zabudowanym

                  a art. 16 mówi o możliwie bliskim jechaniu prawej krawędzi i zajmowaniu jednego pasa ruchu, jeśli są wyznaczone. jeśli uznajesz, że prawy pas nie nadaje się do jazdy, to jedziesz lewym. w konkretnym przypadku osoba jadąca lewym nie złamała żadnego przepisu, ponieważ pasów było tyle, że można było wyprzedzać po prawej.
                  • paramecium Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:01
                    Laski!
                    Nie wolno wyprzedzać z prawej strony!!!!!
                    Lewy służy do wyprzedzania tych wolniejszych na prawym, jak już wyprzedzi powinien wskoczyć z powrotem na prawy. Może jechać szybciej.
                    • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:36
                      jaaaaaaaaa, nie wyprzedza sie z prawej strony!! skoro jechala 60 moze 80 to teoretycznie po niezabudowanym, chyba ze nie wie rowniez jaka predkosc obowiazuje na zabudowanym
                      boze, i sie dziwic ze wypadki
                    • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:50
                      ręce normalnie opadają. KUP SE KODEKS i się dowiedz.
                      jak by kurde wyglądał ruch w mieście, jakby przy dwóch i więcej pasach nie można było wyprzedzać prawym, wszyscy na prawym jadący szybciej niż inne dostawaliby mandaty?
                      litości
                      • paramecium Re: agresja na drodze... 07.10.10, 20:51
                        Ok!
                        Kodeks pozwala pod pewnymi warunkami wyprzedzić z prawej. Mój błąd.
                        Nie wiem od ilu lat prowadzisz, jakie masz doświadczenia ( autostrady, wielkie aglomeracje) ale wiesz mi, że po pewnym czasie, przy odrobinie dobrej woli zobaczysz, że na drodze nie jesteś sama. Co więcej będzie dużo gorzej sfrustrowanych kierowców będzie przybywało.
                        I właśnie dlatego, w myśl zgody społecznej nie jeżdżę lewym gdy ktoś za mną jedzie szybciej, nie hamuję przed nosem wolniejszemu na lewym, tylko go wyprzedzam ( teraz już wiem, że legalnie), wpuszczam z podporządkowanej, itd. Nie robię wymówek, że prawy to dziura na dziurze(zazwyczaj jest popsuty przez to, że jeżdżą po nim wolne ciężarowki)
                        Nie jesteś policjantem, nie możesz wychowywać kierowców tak samo jak oni nie mogą Ciebie.
                        Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
                        • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:51
                          > Nie wiem od ilu lat prowadzisz, jakie masz doświadczenia ( autostrady, wielkie
                          > aglomeracje) ale wiesz mi, że po pewnym czasie, przy odrobinie dobrej woli zoba
                          > czysz, że na drodze nie jesteś sama

                          jak nic nie wiesz, to skąd te wnioski ssiesz? z palca?
                          uwielbiam takich papieskich bardziej niż papież, ruch prawostronny, rozwalmy samochód w imię ruchu prawostronnego hurra. jakbym jadąc środkowym, nie była po prawej stronie lol. i jeszcze się muszą pochwalić zawsze, jacy to uprzejmi są, jak pomagają innym - poprzez solidne otrąbienie najczęściej albo wystawienie środkowego palca i pouczenie. buahhahah.
                          otóż wieRZ mi, sieroty nie stanowią problemu na drodze, co gorsza, zawsze będą. problem stanowią agresywne buraki, które muszą sierotom za wszelką cenę udowodnić, że są lepsi, i będą ci siedzieć na ogonie, zajeżdżać i wygrażać, aż się suniesz z ich drogi, bo oni są szybsi i muszo. tak samo muszo zatrzymać się i wpuszczać bez opamiętania, bo pokazują, jacy wielce łaskawi są, jak im się akurat przypomni. te same buraki nigdy nie włączają kierunkowskazu i parkują tak, aby innym nie przeszkadzać, czyli pośrodku dwóch miejsc najlepiej;), oglądają się na wszystko dookoła, tylko nie na siebie. bo sami so wspaniali.

                          > Nie jesteś policjantem, nie możesz wychowywać kierowców tak samo jak oni nie mo
                          > gą Ciebie.
                          > Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
                          a to już zdecydowanie nie do mnie. nikogo nie pouczałam. i nie robię, co niemiłe takoż.
          • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:16
            > nie wiesz co mówisz (piszesz).
            > prawy pas był wolny, więc jesli jechałam zbyt wolno - to bardzo proszę, niech j
            > edzie tamtym z dziurami.

            Pani, u nas nalezy trzymac sie mozliwie prawej krawedzi jezdni. Nie obchodzi mnie to, ze Ty akurata chcialas jechac lewym, bo byl z lepszego asfaltu. Jak juz jedziesz to zachowaj odpowiednia predkosc, bo w przeciwnym wypadku stanowisz zagrozenie dla tych co jada za Toba. Na drodze trzeba myslec, a nie kazac tego robic innym za Ciebie.
            Jak to sobie wyobrazasz, ze na dlugim luku, na ekspresowej drodze toczysz sie 60 km/h, a za Toba jedzie gosc 120, ktory zaklada, ze jak ktos jedzie lewym pasem to sie nie toczy, bo od tego jest prawy pas. I jak on ma wtedy wyhamowac? Nie mowie juz o motocykliscie.
            • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:19
              jak zapewne zauważyłeś nieśmiały chłopcze , że jechałam przez miasto ( jak nie zauważyłeś tego to se doczytaj) a jak się dobrze orientuję to przez miasto nijak legalnie nie da się przejechać , cokolwiek by se myslał szybki kierowca.
              • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:23
                > jak zapewne zauważyłeś nieśmiały chłopcze , że jechałam przez miasto

                a jakie to ma znaczenie?

                po prostu nie potrafisz sie zachowac odpowiednio na drodze, innego wytlumaczenia na to nie ma
                no moze, brak wiedzy i obycia
                duzo czesciej niestety kobietom sie to zdarza, ktore jezdza "ostroznie", przez co sa bardzo niebezpieczne
                • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:26
                  Ej ale z tego co wiem brak wiedzy nt. przepisow nie zwalnia z przestrzegania ich jesli jest sie uczestnikiem ruchu drogowego :>
                  Wiec zebys nie wiem jak chcial byc mily nijak takiego postepowania nie da sie postrzegac przez pryzmac "lagodzacych" okolicznosci ;)
                  • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:31
                    > Ej ale z tego co wiem brak wiedzy nt. przepisow nie zwalnia z przestrzegania ic
                    > h jesli jest sie uczestnikiem ruchu drogowego :>

                    :)

                    > Wiec zebys nie wiem jak chcial byc mily nijak takiego postepowania nie da sie p
                    > ostrzegac przez pryzmac "lagodzacych" okolicznosci ;)

                    tupie sobie noga i nikt nie widzi jak bardzo sie denerwuje :)
                    nie ma tutaj lagodzacych okolicznosci

                    mily? jestes pierwsza osoba z tego forum, ktora to zauwazyla :)
                    • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:46
                      az dziwne Ci powiem ;)
                      • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:39
                        erill, co to za flirty tu uprawiasz?? mam powiedziec twemu mężu? :D
                        • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:11
                          tomelanka napisała:

                          > erill, co to za flirty tu uprawiasz?? mam powiedziec twemu mężu? :D

                          On czytuje to forum wiec juz wie ;PPP
                  • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:00
                    brak wiedzy, hmm hmm

                    jeśli to był teren zabudowany i były dwa pasy w jednym kierunku, facet mógł ją wyprzedzić prawym. a zjechanie potem na lewy i zmuszenie jej do hamowania było chamstwem.
                    nie ma w zabudowanym żadnego podziału na szybszy i wolniejszy pas. podziały są zwyczajowe i uprzejmościowe.
                    a jak jest, to chętnie przeczytam, proszę linkę do kodeksu wstawić.
                    • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:05
                      six_a napisała:

                      > brak wiedzy, hmm hmm
                      >
                      > jeśli to był teren zabudowany i były dwa pasy w jednym kierunku, facet mógł ją
                      > wyprzedzić prawym.

                      Absolutnie nie.
                      Wyprzedza sie lewym pasem (art 24, pkt 3 kodeksu drogowego).
                      Wyjatkiem sa pojazy szynowe, sytuacja gdy ktos chce skrecac w lewo.

                      >a zjechanie potem na lewy i zmuszenie jej do hamowania było
                      > chamstwem.

                      To sie zgadza i takie hamowanie jest niezdogne z przepisami i jest karalne.

                      > nie ma w zabudowanym żadnego podziału na szybszy i wolniejszy pas. podziały są
                      > zwyczajowe i uprzejmościowe.
                      > a jak jest, to chętnie przeczytam, proszę linkę do kodeksu wstawić.

                      Jest podzial na to, ze poruszajac sie po jezdni nalezy trzymac sie jej prawej strony nawet jesli jest to czteropasmowa droga. Numer artykulu podalam wyzej
                      • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:13
                        niestety, nie masz racji.
                        Wyprzedzanie

                        Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                        1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

                        2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;

                        3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

                        2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

                        3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10.

                        4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie odbywa się na jezdni jednokierunkowej.

                        5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

                        6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

                        7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:

                        1. przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;

                        2. na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;

                        3. na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

                        8. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscach, o których mowa w ust. 7 pkt 1 i 2, na jezdni:

                        1. jednokierunkowej;

                        2. dwukierunkowej na odcinku z wyznaczonymi pasami ruchu, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym - w miejscu, gdzie jest to zabronione znakami na jezdni.

                        9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym.

                        10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:

                        1. na jezdni jednokierunkowej;

                        2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

                        11. Zabrania się wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym.
                        • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:16
                          Przepraszam w ktorym miejscu nie mam racji skoro przytaczasz te same artykuly ktore ja chwile wczesniej? czy to nie do mnie bylo?
                          • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:24
                            ależ do Ciebie, punkt 10 bodajże.
                • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:27
                  ano tylko takie, że te 120 to jakoś nie pasuje :)
                  nie mam czasu na pogaduszki , trwaj w swojej wiedzy i nie omijaj dziur.
              • lacido Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:09
                "niestety spotkałam się z czymś podobnym. Jechałam lewym pasem , może niezbyt szybko ale dziury jakie były na jezdni chyba to powinny tłumaczyć, no jechałam jakieś 60 może 80 . Prawy pas wolny, ale był szczęśliwym posiadaczem jeszcze większych dziur. Widzę,że samochód za mną jakoś tak nerwowo jedzie, więc się nastawiłam na jakiś numer, tym bardziej,że to było obce miasto:). Pan nas wyminął, jechał przede mnie i zahamował. Gdyby nie moje maniakalne upominanie współpasażerów o zapinanie pasów(tył też), wszyscy wysiedli by przez przednią szybę. Pan trochę odjechał i ponownie się zatrzymał.
                Morderstwo w takich momentach powinno być legalne. "

                pomijając fakt że nie mogę doczytać tego jechania przez miasto... ale jechałaś z prędkością 60/80 przez miasto?? Szalejesz
            • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 11:19
              kombinerki.pinocheta napisał:

              Jak juz
              > jedziesz to zachowaj odpowiednia predkosc, bo w przeciwnym wypadku stanowisz za
              > grozenie dla tych co jada za Toba. Na drodze trzeba myslec, a nie kazac tego ro
              > bic innym za Ciebie.

              ale zaraz. skoro prawa storna jest pusta, co robisz za gr.een na jezdni?

              > Jak to sobie wyobrazasz, ze na dlugim luku, na ekspresowej drodze toczysz sie 6
              > 0 km/h, a za Toba jedzie gosc 120,

              niezgodnie z przepisami, na ktore sie powołujesz
              • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 08.10.10, 11:20
                * mialam na mysli drogi miejskie
          • jane-bond007 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:16
            nie wiem czy wiesz ale w Polsce obowiązuje ruch prawostronny ...

            dziury czy nie - popisałaś się
            • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:20
              to wy tak z automatu wszyscy po tych dziurach??
              a myśleć to wam nie pozwolono?
              • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:23
                Nie, my z automatu jezdzimy wedle zasad. A dziury mozna mojac na wlasciwym pasie. Mieszkajac we Wroclawiu naprawde wiem cos o tym.
          • vincentyna Re: agresja na drodze... 09.10.10, 01:27
            Z zalozenia masz jechac prawym pasem, jesli jest wolny.
            Jazda lewym, w dodatku powolna, jest sprzeczna z przepisami. Szczegolnie, ze w tym momencie naklaniasz innego uczestnika drogi, do lamania przepisow, czyli wyprzedzania Cie prawym pasem. Za to tez Ci sie nalezy mandat. W sumie to Ty sie zachowalas beznadziejnie.
            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 01:39
              Jesteś kobietą czy mężczyzną?
            • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 07:09
              vincentyna napisała:

              > Z zalozenia masz jechac prawym pasem, jesli jest wolny.
              > Jazda lewym, w dodatku powolna, jest sprzeczna z przepisami. Szczegolnie, ze w
              > tym momencie naklaniasz innego uczestnika drogi, do lamania przepisow, czyli wy
              > przedzania Cie prawym pasem.

              skoro prawa jest wolna, to co wszyscy robia na lewym pasie?

              bo ja tego nie rozumiem. Tak samo łamią przepisy o ruchu prawostronnym jak ona
              • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:41
                Tak aneto, tu się zgodzę z Tobą, że on również złamał przepis jeśli prawy pas był wolny a on obrał sobie akurat ten za jedyny słuszny.

                Jednakże proszę miej na względzie, że rozmawiamy o tym, czy autorka wątku słusznie wybrała po skręcie w lewo lewy pas, a nie prawy. Dyskusja jest o niej i o tym, że innych wyzywa na drodze, a sama nie widzi, że też popełniła błąd..

                Jeśli zechcemy rozmawiać i debilach na drodze - należy założyć nowy wątek :)
                • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:58
                  > Jednakże proszę miej na względzie, że rozmawiamy o tym, czy autorka wątku słusz
                  > nie wybrała po skręcie w lewo lewy pas, a nie prawy.

                  z tego co wyczytałam to niedaleko dalej miala skrecac z lewego pasa na osiedlową uliczkę

                  nie wiem jaki to był odcinek, moze nie chciala robic slalomu, moze uznala, ze skoro prawy pas leci na obwodnicę to lepiej na seksunde ne zmieniac pasa na prawy, zeby tam ruchu nie spowalniac?
                  moze wjechala na lewy pas, bo tak wyjechała z centrum handlowego i zaczął jej sie dusic samochod, wiec wiadomo, ze nie myslala o zmianie pasa, tylko o tym zeby samochod nie zgasł, a po chwili nie bylo sensu zmieniac pasa

                  ja z jej postu wyczytałam ze ona rozumie swoje braki w umiejetnosciach, nie rozumie tylko dlaczego została zaatakowana przez innego kierowce niezwspolmiernie do sytuacji i bez jakiegokolwiek zrozumienia, skoro i tak nie planował jechac lewym pasem, a zajechał jej droge "dla zasady"

                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:53
                    Aż przeczytałam raz jeszcze główny post i niestety nie ma tam nic więcej oprócz tego, że ona skręciła ze skrzyżowania w lewo. O późniejszych zamiarach nic nie widzę, powinna zatem trzymać się prawej jezdni.

                    "> nie wiem jaki to był odcinek, moze nie chciala robic slalomu, moze uznala, ze
                    > skoro prawy pas leci na obwodnicę to lepiej na seksunde ne zmieniac pasa na pr
                    > awy, zeby tam ruchu nie spowalniac?"

                    aneto - nie gdybamy, bo nam się ilość rozwiązań wtedy zwiększy do nieskończoności :-)

                    "> ja z jej postu wyczytałam ze ona rozumie swoje braki w umiejetnosciach,"

                    Ja niestety wyczytałam tyle, że innych oskarża o chamstwo, a sama swoje braki umiejętności tłumaczy starym samochodem, ciążą itp.
        • kitek_maly Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:07
          Ty taki nieśmiały i na drodze sobie RADZISZ? Nie wieeeerzę.
          • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:14
            nieśmiały, a kłóci się :)
        • vandikia Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:42
          kombinerki.pinocheta napisał:

          > i pozniej sie dziwic, ze czlowieka trzesie na drodze
          > dla takich jak Ty i autorka watku zostal stworzony prawy pas
          > nie znosze slimakow, bo stanowia czasami wieksze zagrozenie niz ci szarzujacy

          nie w każdej sytuacji, też miała akcję, że mi kretyn zahamował przed maską
          2 czy 3 w nocy, deszcz, na prawym max koleiny, my jedyni na szosie, z czego ja jechałam jakieś 80 km lewym - bo bez kolein, a on nadjechal z predkością moze 150 i zaczął mrgać żebym zjechała

          no kuwa sama jezdze szybko ale staram sie rozsadnie i w srodku nocy, w deszcu i gdy jest doslownie pusto na drodze i na horyzoncie zadnego samochodu, to nie widze powodu dla ktorego ja mam sie wpieprzyc w koleiny, zaliczyc poślizg i pwalnąć w drzewo, bo jakis gosc ze zbyt malym fiutem czy niedobzykana panienka ma ochote jechac lewym pasem
          • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 07.10.10, 08:26
            > nie w każdej sytuacji, też miała akcję, że mi kretyn zahamował przed maską
            > 2 czy 3 w nocy, deszcz, na prawym max koleiny, my jedyni na szosie, z czego ja
            > jechałam jakieś 80 km lewym - bo bez kolein, a on nadjechal z predkością moze 1
            > 50 i zaczął mrgać żebym zjechała

            nie no blagam, nie rob sobie ze mnie jaj

            ale o tym wlasnie pisze, o takich jak Ty

            ciemno, snieg, mocny wiatr, wszyscy jada kolo 70km/h
            nagle pojawia sie uczestnik, ktory chyba ma niepokolei w glowie i jedzie 40km/h
            i co sie nastepnie zaczyna dziac? ano, nie kazdy ma zamiar jechac kilka godzin, wiec zaczyna sie wyprzedzanie
            kto tutaj stanowi zagrozenie? oczywiscie wyprzedzajac ten samochod mozna dostrzec panienke przyklejona do szyby

            > no kuwa sama jezdze szybko ale staram sie rozsadnie i w srodku nocy...

            Twoja wina, trzeba bylo jechac na prawym 50km/h

            co to kuwa za tlumaczenie, bo byly koleiny wieksze to ja nie bede jechala?
            • vandikia Re: agresja na drodze... 07.10.10, 10:47
              nie no błagam Cie, poki co drogi są użytku publicznego
              i zjadę z lewego i mam nadzieję, że ktoś wleczący się przede mną też zjedzie
              ale jak jest potrzeba
              gdy nie ma potrzeby, jest cała wolna jezdnia, to niech sobie taki sfrustrowany koleś na wstrzymanie da, albo pojedzie prawym, wolna wola
              • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 07.10.10, 10:56
                > gdy nie ma potrzeby, jest cała wolna jezdnia, to niech sobie taki sfrustrowany
                > koleś na wstrzymanie da, albo pojedzie prawym, wolna wola

                czy Ty rozumiesz jakie panuja zasady na drodze?
                MASZ SIE TRZYMAC PRAWEJ KRAWEDZI JEZDNI i nie ma tlumaczenia, ze sa dwa pasy i sfrustrowany koles z malym fiutkiem i pryszczami na plecach moze wyprzedzac niczym Hakkinen w SPA w 2000 roku

                zreszta, rob co chcesz, tylko potem nie badz zdziwiona jak ktos potraktuje Cie swiatlami lub klaksonem, bo to ten ktos ma racje, nie Ty
                • vandikia Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:09
                  to jak wszyscy się prawej krawędzi będą trzymali, to kto lewą będzie jeździł?
                  • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 17:02
                    ale gdzie oni to widują, jestem ciekawa. bo ja bym też chciała zobaczyć, w jakim mieście tak się jeździ, że np. przy światłach na trzech pasach tylko prawy i lewy jest zajęty? a lewy wyłącznie pod warunkiem, że za światłami jest skręt w lewo;)
                    • vandikia Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:18
                      gdzie gdzie, we wyobraźni widują :)
                      każdy mądry na forum, a na drodze różne już dziwi widziałam, za dużo i za często jeżdzę
                      a najbardziej lubię gości w Jerozolimskich gdy popołudniu wracam z pracy, dwa pasy zapieprzone, wszyscy się wleką 60 na godzinę, bo nie ma inaczej jak i się trafi od czasu do czasu koleś - 100% to faceci, który siądzie na tyle zacznie mrygac, trąbić, bo myśli że mu przez najbliższych 30km wszyscy będą zjeżdżać :)
                      tak, to lubię najbardziej :)

                      a i tak jestem zdania (chociaz może to kwestia przyzwyczajenia) że w Warszawie jeździ się najlepiej, mimo że czasem po chamsku, jak wjeżdżam do Płocka czy do Krakowa, to normalnie jestem osłabione tamtejszym hiphiphurra zdążymy i za 2 godziny, po co się spieszyć
                • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 21:01
                  jak tak sobie czytam to przypomnialo mi sie cos:
                  wracalam z PL do DE, wjezdzajac do DE wciskam gaz, na liczniku jakies 190 i zamierzam cisnac dalej, jechalam lewym pasem, ale bylam najszybsza i caly czas wyprzedzalam, a tu nagle jakis koles zabiera sie do wyprzedzania i wjezdza na moj pas, ledwo co wyhamowalam (musialam zwolnic do 120!!! na lewym pasie), jestem raczej wybuchowa wiec zaczelam trabic, koles pokazal mi srodkowy palec-mial tylko pecha, bo za mna jechala autobahnpolizei i nim sie zajela, ja dolozylam tylko swoje piec groszy i oskarzylam go o obrazenie (pokazanie fucka w De jest karalne)-ale pomijajac palec i policje-takie zachowanie nazywam chamstwem, zagrozeniem bezpieczenstwa i jestem zdania, ze za takie cos powinno sie zabierac prawo jazdy

                  moze troche zboczylam z tematu, ale nie moglam sie powstrzymac
                  • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 21:44
                    I wlasnie o czym takim mowie. O tym, ze jest grupa kierowcow ktorzy nie patrza na droge, inne pasy tylko jadaaa.. bo JA jade.. To nic, ze sa przepisy, to nic ze sa pewne obostrzenia, to nic ze sa zasade.. JA jade, trzeba MI miejsce zrobic bo JA mam widzimisie jechac tak jak MI to pasuje w dupie mam przepisy a inni uczestnicy ruchu drogowego to MUSZA sie do MNIE i MOICH zasad dopasowac. bo TAK.

                    I potem pisza z zaskoczeniem, ze jaka agresja? Jakie chamstwo? :/
              • princessjobaggy Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:08
                > gdy nie ma potrzeby, jest cała wolna jezdnia, to niech sobie taki sfrustrowany
                > koleś na wstrzymanie da, albo pojedzie prawym, wolna wola


                Jak to nie ma potrzeby i wolna wola!? Vandikia, zalamalas mnie swoim mysleniem... Wlasnie takie jak Ty pracuja na opinie kobiet jako beznadziejnych kierowcow.

                • vandikia Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:15
                  niw wyrywaj z całej opowiastki dwóch zdań, jak się niz zgadzasz z moja opinią - trudno
                  ale ode mnie jako kobiety raczej wara :)
                  jeśli chcesz wiedzieć jakim jestem kierowcą, zapraszam na jazdę próbną, wcześniej proponuję podwójny persen czy lufę, co tam wolisz :)
      • lacido Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:07
        gr.een napisał:

        > niestety spotkałam się z czymś podobnym. Jechałam lewym pasem , może niezbyt sz
        > ybko ale dziury jakie były na jezdni chyba to powinny tłumaczy

        Dziury na drodze nie powodują zmiany przepisów, moi znajomi mieszkający na wsi jeżdżą lewą stroną jezdni bo prawa jest bardzo dziurawa, myślisz że to rozsądne tłumaczenie w przypadku czołówki? :P
        • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:32
          myslę, że jadą tą lewą stroną wtedy gdy z przeciwnej strony nic nie jedzie.
          chyba, że chcesz napisać ,że twoi znajomi są kretynami ?
          dobranoc
          • lacido Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:22
            kretynem jest ktoś kto uzasadnia niestosowanie się do przepisów i utrudnianie innym jazdy własną wygodą :)

            dobranoc
    • erillzw Re: agresja na drodze... 06.10.10, 20:18
      I tak spotykam sie z agresja na drodze gdy:
      - jade przepisowo po swoim prawym pasie a jakis pan chce wyprzedzisz auto jadace na lewym i ja nie znikam z drogi bo ON jedzie.
      - nie przejezdzam na zielonym swietle jesli widze, ze skrzyzowanie jest zawalone tak, ze je zablokuje jesli pojade. Wtedy to wrecz czuje jak mi plecy ta nienawisc i wsciek wypala
      - zatrzymuje sie by wpuscic kogos kto sie wlacza do ruchu
      - jezdze na zakladke
      - przepuszczam pieszych

      Denerwuja mnie za to ludzie:
      - ktorzy jada 30 km/h mimo, ze mozna 50 i blokuja tym ruch
      - skrecaja z prawego pasa w lewo
      - nie patrza w lusterka
      - zmieniaja pas przez kilometr zamiast 50 m
      - nie wiedza co ze soba zrobic na drodze, maja kierownice pod broda i czesta mnie przerazonym wzrokiem gdy ich mijam
      - nie patrza na swiatla przez co wbijaja pierwszy bieg gdy zapali sie dopiero zielone przez co przejezdza o dwa auta mniej
      - nie wpuszczaja innych ktorych pas sie konczy
      - ale i tacy ktorzy jezdza trasami np. dojazdowymi do dzialek zeby sie wp*** przed innych w korku
      • ofelia1982 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:14
        Erillzw, a pomyslałaś może, że nie każdy jest tak wytrawnym kierowcą jak Ty i ostrożnie zmienia pasy lub tak się stresuje jazdą, że "nie wiedza co ze soba zrobic na drodze, maja kierownice pod broda i czesta mnie przerazonym wzrokiem gdy ich mijam".
        Mam wrazenie, ze zapomnialas jak to jest na poczatku.
        Ja - podobnie jak autorka wątku - niie rozumiem AŻ TAKIEJ agresji na drodze. Tak jakby niie mozna było chwilkę za kimś pojechac wolniej (i prosze bez jakichś ekstremalnych przykładów, że ktoś się spieszy do szpitala bo mu umiiera żona), wpuścić kogoś, zjechac na prawy pas jak ktos wolniej jedzie lewym..Tak jakby to naprawde byly jakies wielie rzeczy..
        Ja mialam ostatnio tez sytuacje, kiedy to szukałam miejsca do parkowania i jechalam wolno, ale bez problemu mozna bylo mnie wyminac (mala droga, niic nie jedzie z naprzeciwka), a za mna duży SUV zaczyna trabić..wiec jak wreszcie wpadl na to, ze jednak moze mnie wyminac - to jak mnie mijal popuklalam sie w glowe. Facet zatrzymal sie przede mna, wysiadl z samochodu ii zaczal z PIANĄ NA USTACH krzyczec, czy ma mi ten palec połamać, zaczal mnie wyzywac etc. Pan 160cm w 2-tonowym Suvie oczywista:) Cos mu odpyskowalam, pojechal, a reszte dnia bylam na siebie zla, ze nie spisalam jego nr rejestracji i nie zglosilam sprawy, ze mi grozil napaścią..
        • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 23:25
          ofelia1982 napisała:

          > Erillzw, a pomyslałaś może, że nie każdy jest tak wytrawnym kierowcą jak Ty i o
          > strożnie zmienia pasy lub tak się stresuje jazdą, że "nie wiedza co ze soba zro
          > bic na drodze, maja kierownice pod broda i czesta mnie przerazonym wzrokiem gdy
          > ich mijam".
          > Mam wrazenie, ze zapomnialas jak to jest na poczatku.

          Moja droga ja doskonale pamietam jak to bylo na poczatku. Ale nawet na poczatku nie jezdzilam z migaczem zmiany pasa przez kilometr i nie przerazala mnie mysl, ze mijaja mnie inne auta. Gdy tak bylo (jak bylam duzo mlodsza) to wycignelam z tego jeden prosty wniosek - prowadzenie auta jest nie dla mnie jesli boje sie uczesnikow ruchu drogowego. Nie trudne prawda? A jak wiele ulatwia.
          O postawach typu nie wiedza co ze soba robic na drodze mowie w kontekscie dziwnych, niekontrolowanych ruchow. Zapominanie migacza i zjazd na drugi pas, skret bez zaznaczania, gwatlowane hamowanie, skrecanie z prawej strony jezdni w lewo (trzeba wziac duzy zamach); nie sprawdzanie czy cos jedzie gdy sie wlacza do ruchu.

          > Ja - podobnie jak autorka wątku - niie rozumiem AŻ TAKIEJ agresji na drodze. Ta
          > k jakby niie mozna było chwilkę za kimś pojechac wolniej (i prosze bez jakichś
          > ekstremalnych przykładów, że ktoś się spieszy do szpitala bo mu umiiera żona),
          > wpuścić kogoś, zjechac na prawy pas jak ktos wolniej jedzie lewym..Tak jakby to
          > naprawde byly jakies wielie rzeczy..

          Alez nie sa. I widzisz tak sie sklada, ze ja wlasnie tak jezdze.. no chyba, ze spiesze sie na examin a ktos akurat wyprowadzil auto na spacer i jedzie sobie 30 na godzine z nosem w przedniej szybie. Wtedy potrafie sie zirytowac. Fakt. Ale tak samo denerwuje mnie generalnie ludzka opieszalosc rowniez np. w sklepie, na chodniku jesli ide zywym krokiem a ktos nagle kontempluje cos na srodku chodnika to wybacz ale uwazam ze jest to skrajnie glupie i egistyczne bo wystarczy zejsc pod budynek lub blizej krawedzi zeby nie torowac soba drogi innym. I to samo tyczy sie zachowan w aucie.

          > Ja mialam ostatnio tez sytuacje, kiedy to szukałam miejsca do parkowania i jech
          > alam wolno, ale bez problemu mozna bylo mnie wyminac (mala droga, niic nie jedz
          > ie z naprzeciwka), a za mna duży SUV zaczyna trabić..wiec jak wreszcie wpadl na
          > to, ze jednak moze mnie wyminac - to jak mnie mijal popuklalam sie w glowe. Fa
          > cet zatrzymal sie przede mna, wysiadl z samochodu ii zaczal z PIANĄ NA USTACH k
          > rzyczec, czy ma mi ten palec połamać, zaczal mnie wyzywac etc. Pan 160cm w 2-to
          > nowym Suvie oczywista:) Cos mu odpyskowalam, pojechal, a reszte dnia bylam na s
          > iebie zla, ze nie spisalam jego nr rejestracji i nie zglosilam sprawy, ze mi gr
          > ozil napaścią..

          Powinnas byla. Ja sie do takich ludzi usmiecham i im macham ;) Od Mauza sie nauczylam. Wyjatkowo skuteczne ;)
        • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:32
          a o obrazeniu go to juz zapomnialas???
          jak sie uczylam jezdzic to jezdzilam elka, pozniej kiedy jeszcze nie bylam pewna jezdzilam noca, ale nigdy nie utrudnialam ruchu innym
          jesli sie boisz to nie siadaj za kierownica!!
          • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:40
            Ale to do mnie?
            • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:44
              nie do ofelii-sorki, zle sie podpielam
          • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 06:47
            malazabka.de napisała:

            > a o obrazeniu go to juz zapomnialas???

            ja zauwazylam ze to te "szybkie jeepy" najbardziej obrazaja baby w kapeluszu

            > jak sie uczylam jezdzic to jezdzilam elka, pozniej kiedy jeszcze nie bylam pewn
            > a jezdzilam noca, ale nigdy nie utrudnialam ruchu innym


            no to sie nauczylas jezdzic w ruchu ulicznym:D

            > jesli sie boisz to nie siadaj za kierownica!!

            zapomniał wół jak cieleciem był
            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:44
              "no to sie nauczylas jezdzic w ruchu ulicznym:D "

              Lepsze to, niż wyjeżdżanie w godzinach szczytu, nie znając przepisów i mając mgliste pojęcie o prowadzeniu samochodu, i robić innym wyrzuty, że nie mają do nas cierpliwości, bo ja nie zastosowałam się do tak banalnego przepisu jak jazda prawostronna. Autorka wątku rzeczywiście powinna spróbować jeździć nocą.. ;-)
              • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:00
                w nocy niestety czesto zakupów sie nie da zrobić

                • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:55
                  Galerie często są otwarte do 22, a Tesco całą dobę. Nawet w Warszawie ruch po 19 jest mały, po 21 znikomy, nie mówiąc o mniejszych miastach gdzie ruch po 19 po prostu zamiera ;-)

                  Da się aneto, wszystko się da, wystarczy chcieć :-)
            • malazabka.de Re: agresja na drodze... 11.10.10, 19:50
              trabic na mnie nikt nie musial, drogi tez nikomu nie blokowalam, jako ciele jezdzilam w nocy a w szczycie jezdzilam bedac juz byczkiem
      • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:29
        dodalabym jeszcze wpie...nie sie z konczacego sie pasa na dwa kilometry przed jego koncem i hamowanie ruchu, wyprzedzanie na autostradzie z predkoscia 110 kogos kto jedzie 105 i parkowania na poboczu ruchliwej ulicy, kiedy parkowac sie nie umie
        • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:37
          Dodalabym dzisiejsze zdarzenie gdy to jednemu kierowcy z terenowego auta tak sie spieszylo do skretu (ktory byl de facto zamkniety poza osobami ktore wjezdza na budowe a ow do nich nie nalezal bo widzialam jak przejezdza na przelaj) ze postanowil wjechac na trase rowerowa i jeszcze pyszczyl i otrabil rowerzyste ktory jechal po sciezce dla niego przeznaczonej. To jest dopiero kretynizm wysokich lotow. Zalowalam, ze nie mialam aparatu bo zrobilabym zdjecia i wyslala do drogowki..
          • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:43
            dobre, przypomnialo mi sie cos jeszcze, ostatnio wracajac od tesciow:
            jedzie sobie przede mna TIR na rosyjskich rejestracjach, wjezdza pod most (pod ktory tez musialam wjechac) i zostaje stac, bo jest za wysoki, za mna juz calkiem spory korek (blisko centrum), a on nie moze ani do przodu ani do tylu (wystarczylo popatrzec na znak na moscie), Bogu wtedy dziekowalam, ze chodnik z droga dla rowerzystow byl tak szeroki... oczywiscie nie trabilam na rowerzystow, ktorzy ta droga jechali ;-P w moje slady poszla reszta kierowcow
            • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:49
              Ale to inna rzecz jak tir zablokowal przejazd, a co innego jak kogos boli postanie kilku minut w korku do skretu.. ;)
              • malazabka.de Re: agresja na drodze... 08.10.10, 22:58
                wiem, ale rozbawila mnie ta historia (chociaz wtedy to pewnie nie bylo smieszne), a przy okazji przypomniala mi sie ta moja (teraz tez sie smieje, a wtedy to klnelam, bo jakby nie bylo musialam wjechac na dosc wysoki kraweznik, a pozniej z niego zjechac)
    • soulshunter Re: agresja na drodze... 06.10.10, 21:55
      i dlatego kocham USA a szczegolnie Texas. Tam bys takiemu bucowi wywalila caly magazynek z kalasznikowa to na drugi raz by sie nauczyl jezdzic.
      • hamerykanka Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:25
        Z Teksasu pisze....
        Az takiej wolnoamerykanki nie ma. Natomast policja jest sprawna i szybka i na buca ktory rozne glupie rzeczy robi na drodze, mozna zadzwonic na 911 i zglosic, recze ze za pare minut przestanie go to bawic.
        Bron jednak czasem tez chcialabym miec...kurna..szkoda mi pieciu stow:)
        PS Bedac w Texasie trzeba uwazac na znaki: sa rozne predkosci a autostradzie w dzien (70 mph; czarne litery biale tlo ) i w nocy 65 (biale litery, czarne tlo). Moj maz sie tak przejechal, bo w Arkansas dolny znak oznacza predkosc dla ciezarowek...no i go zgarneli za przekroczenie predkosci..
        • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:34
          hamerykanka napisała:

          > Z Teksasu pisze....
          > Az takiej wolnoamerykanki nie ma.


          szkoda.
          każdemu wolno marzyć
          • hamerykanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 16:40
            Heh, ja tez czasem tak marze :)
            Zwlaszcza jak mi sie ktos wlacza do ruchu 10 m przede mna, zmuszajac mnie do stawania na hamulcu. A potem ta osoba woooolniiuuutko zaczyna przyspieszac....i tak sie dzieje chocbym byla jedynym samochodem na drodze w tym momencie. Bo nie mozna przeczekac az przejade.
            Niestety kroluja tu osoby 70+.
            Wczoraj tak mi sie nobliwy starszy pan napatoczyl...:(
            • gr.een Re: agresja na drodze... 07.10.10, 20:42
              też tak mam, niby sprawiają wrażenie, że im się śpieszy a później się wloką :)
        • soulshunter Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:48
          mieszkalem 13 lat w Chicago wiec wiem jak skuteczna jest policja w USA. Co do broni mozna powiedziec ze sam wypalil :)
      • gr.een Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:33
        ja marzę o czymś takim, własny dom na jakimś odludziu i jak ktoś przejdzie ogrodzenie nie proszony-odstrzelę :)))))
    • nutka07 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 21:56
      Dlatego wazny jest odstep pomiedzy samochodami ;)
    • vandikia Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:36
      codziennie jeżdzę po Warszawie
      nie skłamię jeśli napiszę, że agresja na drodze zdarza się co 2 dzień - z moim/naszym udziałem albo jestesmy świadkami
      drastyczne sytuacje zdarzają się mniej więcej raz na rok, może raz na pół różnie..
      drastyczne - mam na myśli ostatnie zwyzywanie i grożenie na ostro na drodze - my obiektywnie byliśmy OK ale nerwy mi to popsuło, bo dwa karki się odgrażały
      a dwa - mój mąż zaliczył pięść w brzuch (ja się cieszę, że nie kosę) na skrzyżowaniu
    • berta-live Re: agresja na drodze... 06.10.10, 22:46
      Trzeba było zapisać nr rejestracyjny i po drogówkę zadzwonić. Nagłe hamowanie bez uzasadnienia jest wykroczeniem.
      I na drugi raz naucz się do czego służy środkowy palec:
      www.youtube.com/watch?v=C29-gLZLt9s
    • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:03
      Ten wątek pięknie tylko pokazał, jak Polacy jeżdżą :]

      Cóż, ja również wytworna w prowadzeniu nie jestem, ale podstawy, że w Polsce jeździ się możliwie najbliżej prawej strony powinien wiedzieć absolutnie każdy kierowca. I dziwię się, że ktokolwiek próbuje podejmować dyskusje w tym temacie.

      A już tym bardziej się dziwię, że ktoś się dziwi, że współuczestnik ruchu zareagował (zbyt agresywnie, ale słusznie!) na łamanie przez autorkę przepisów ruchu drogowego.
      • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:06
        >możliwie
        ta, ta, ale możliwie zależy od uznania kierowcy.

        >zbyt agresywnie, ale słusznie!
        słuszne jest zajeżdżanie drogi i hamowanie bez powodu? fiu fiu, następna ekspertka od jazdy?
        • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:12
          Jakbyś przeczytała ze zrozumieniem to ten post by się nie pojawił.

          Rozłożę Ci więc na czynniki pierwsze: za słuszne uznałam zwracanie uwagi innym użytkownikom ruchu drogowego, że popełniają błędy. Za agresywne uznałam sposób w jaki to zrobił.
          To aż takie trudne było?

          I odpuść sobie ironię, bo sama stwierdziłam, że idealna w prowadzeniu nie jestem, ale prawostronność ruchu w Polsce przynajmniej nie jest przeze mnie negowana i nie budzi we mnie zdziwienia. Jakoś potrafię przeboleć, że ktoś mi zwraca uwagę, że popełniłam błąd.
          • vandikia Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:19
            to może dodaj do wywodu, że takie zachowanie jak bezpodstawne hamowanie jest równiez obciążone mandatem i oczywiście to, że na większości dróg obwiązuje ograniczenie prędkości, bo takie mamy niestety drogi
            jak ktoś chce przyciąć 150 w terenie zabudowanym czy setkę nawet, to jego sprawa, nie znaczy to ze należy mu to umożliwić
            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 10:10
              vandikia, jak najbardziej się z Tobą zgodzę, jednakże:

              "zostałam na lewym pasie, mam stary samochód i od niedawna prawo jazdy, no i po tym skręcie w lewo, zaczął się dusić i omal nie zgasł, w związku z tym auto zwolniło..."

              Nie było mowy o prędkościach, jeśli jednak ona skręciła (ile jedziesz na zakręcie?) i do tego jej samochód jeszcze zwolnił to śmiem domniemywać, iż jej prędkość nie wynosiła 50 km/ha. Dlatego też Pan z tyłu miał prawo się zdenerwować, bo on jadąc jezdnią widział samochód poruszający się lewym pasem z prędkością x<50km/ha.

              A jeśli po zwolnieniu auta prędkość jej wynosiła 50, znaczy się, że ona wcześniej jechała szybciej i tak czy owak mandat jej się należy.

              Nie zamierzam również piętnować autorki wątku, jednakże warto jej uzmysłowić, że może jednak nie miała racji.. Tak na przyszłość :)
          • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:27
            uznałaś za słuszne zwrócenie uwagi w ten konkretny sposób, który był chamski i stwarzający zagrożenie na drodze.
            a przepisy to sobie jeszcze doczytaj.
            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 10:15
              Widzę, że nawet rozłożenie na czynniki pierwsze nie pomogło.

              Przepisy czytam, bo się zmieniają co raz i warto być na bieżąco. Wskaż zatem, w którym miejscu wyszła moja nieznajomość przepisów?
              • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 10:38
                no chyba w tym, że proponujesz mandat pani, która miała problemy z samochodem na lewym pasie, który to paragraf?
                i który konkretnie paragram nakazuje bezwzględne poruszanie się prawym pasem po terenie zabudowany, gdzie co pięć metrów są skrzyżowania, a ludzie potrzebują skręcać, także z lewego.
                i jeszcze: który konkretnie przepis mówi, że po skręcie masz zająć obowiązkowo prawy pas i puścić wyścig formuły jeden za tobą?
                dzięki z góry za odpowiedzi.
                • six_a Re: sorry za pomyłki 07.10.10, 10:40
                  no chyba w tym, że proponujesz mandat pani, która miała problemy z samochodem na lewym pasie, który to paragraf?
                  i który konkretnie paragraf nakazuje bezwzględne poruszanie się prawym pasem po terenie zabudowanym, gdzie co pięć metrów są skrzyżowania, a ludzie potrzebują skręcać, także z lewego.
                  i jeszcze: który konkretnie przepis mówi, że po skręcie masz zająć obowiązkowo prawy pas i puścić wyścig formuły jadący za tobą?
                  dzięki z góry za odpowiedzi.
                  • cyniczna.303 Re: sorry za pomyłki 07.10.10, 11:01
                    > no chyba w tym, że proponujesz mandat pani, która miała problemy z samochodem n
                    > a lewym pasie, który to paragraf?

                    Jednak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Napisałam: "A jeśli po zwolnieniu auta prędkość jej wynosiła 50, znaczy się, że ona wcześniej jechała szybciej i tak czy owak mandat jej się należy."

                    "> i który konkretnie paragraf nakazuje bezwzględne poruszanie się prawym pasem po
                    > terenie zabudowanym, gdzie co pięć metrów są skrzyżowania, a ludzie potrzebują
                    > skręcać, także z lewego."

                    W wątku głównym nie było słowa o tym, że autorka chciała zaraz skręcać w lewo, więc gdybać tylko możemy, a chyba nie o to chodzi w tym wątku? Jeśli zatem nie zamierzała za kilkaset metrów skręcać w lewo - obowiązywał ją prawy pas.

                    "> i jeszcze: który konkretnie przepis mówi, że po skręcie masz zająć obowiązkowo
                    > prawy pas i puścić wyścig formuły jadący za tobą?"

                    W którym dokładnie poście napisałam, że należy puszczać wyścig formuły jadący za mną? (z góry dzięki za odp.). Bo to, że samochody jadące z prędkością x<50km/ha - napisałam i przyznaję się bez bicia :)
                    Po odpowiedź na Twoje pytanie zapraszam do Rozdziału 3 KD, Art. 16, punkty 1, 2 i 4. Jest nawet mowa o drodze dwujezdniowej, wow :)
                    • six_a Re: sorry za pomyłki 07.10.10, 12:23
                      ona była po skręcie w lewo i została na lewym pasie, WOLNO jej to zrobić, gdy zaczął jej nawalać samochód. nie wiesz, czy miała zamiar skręcać w lewo, zmienić pas ruchu czy jechać prosto, a jak nie wiesz i jedziesz za takim samochodem, to się dostosowujesz albo wyprzedzasz, o ile masz jak.
                      za trudne?

                      odnośmy się do konkretnej sytuacji, a nie pouczajmy, żeby nie jeździła autostradą po lewym z prędkością 50 na godzinę, bo to się nijak ma do opisu.

                      koleś jadący z tyłu zachował się jak burak, ale oczywiście wszyscy skupili się na tym, że dziewczyna blokuje ruch. no w tym wypadku może i przyblokowała, ale samochód jej nawalał. zdarza się.
                      • cyniczna.303 Re: sorry za pomyłki 07.10.10, 12:35
                        Dobrze six_a, widzę, że ta dyskusja się zakończyła, bo kontrargumentów nie rzuciłaś.

                        Trudne dla mnie jest do zrozumienie, że kobieta:
                        1) będąca niedzielnym kierowcą,
                        2) mająca prawo jazdy od niedawna
                        3) jeżdżąca starym papierowym samochodem
                        4) będąca w 5 miesiącu ciąży

                        stara się udowodnić wszystkim, że nikt nie ma prawa pokazać jej, że zajęła nie ten pas ruchu co trzeba. Ba! - otrzymuje publiczne wsparcie w tym zakresie. Dyskusja przybrała jakieś dziwne formy, a wystarczyło zjechać na prawy pas i sytuacji by nie było.
                        • six_a Re: sorry za pomyłki 07.10.10, 14:30
                          już ci wytłumaczyłam, że kolesie nie są od pouczania innych jak się jeździ.
                          dla mnie dyskusja skończyła się już na bzdetach o tym, że prawym pasem się nie wyprzedza, a lewy jest szybszy, ale pobawić się mogę.
    • kiira_korpi Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:18
      Ja chyba mam szczęście, bo rzadko spotykam się z agresywnymi zachowaniami na drodze. A jeżdżę sporo, co najmniej 50 km dziennie. Prawdę mówiąc, częściej spotykam się z tymi fajnymi sytuacjami, nigdy za długo nie czekam na skręt, zawsze mnie ktoś przepuści. To chyba dlatego, że mój samochodzik wygląda na taki sympatyczny. (plus jego właścicielka)
      Pewnie, zdarzają się jakieś niefajne sytuacje, gdy jakiś burak pakuje się na rondo, jakby nie wiedział, że tam to na pewno nie ma pierwszeństwa, ale raczej staram się szybko zapominać o takich sytuacjach.
      Tak jak mówię, ja tych miłych sytuacji kolekcjonuję znacznie więcej, więc nie potwierdzę, że w Warszawie i w okolicach nie da się jeździć.

      Inna sprawa, że mnie również przeszkadzają maruderzy na lewym pasie. Lewy pas nie służy imho do wleczenia się w żółwim tempie, jak nie pojedziesz szybciej, to zjeżdżaj na prawy i nie blokuj.
      Samej często zdarza mi się zjeżdżać, gdy widzę, że mam na ogonie jakiegoś niecierpliwego.
      • six_a Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:31
        >Lewy pas nie służy imho do wleczenia się w żółwim tempie, jak nie pojedziesz szybciej, to zjeżdżaj na prawy i nie blokuj.

        normalnie tak jest. ale raczej nie dotyczy sytuacji, gdy uznajemy, że z jakichś względów prawym nie da się jechać i dlatego jedziemy lewym, a nie ponieważ lubimy się wlec i utrudniać życie innym. prawy w takiej sytuacji nadaje się normalnie do wyprzedzenia i nie należy robić tragedii, tylko wyprzedzić i papa.
        • paramecium Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:14
          Nosisz kapelusz?
          • princessjobaggy Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:11
            > Nosisz kapelusz?

            :DD
            I moze jeszcze jezdzisz Honda Jazz? ;)
        • puszysta_gimnazjalistka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:17
          Wybacz, ale właśnie przez takie buraczane podejście robi się większość korków. Nie jesteś na drodze sama, oprócz Ciebie są tam tysiące innych ludzi, mniej egoizmu i więcej współpracy a wszystkim będzie się jeździło lepiej.
          • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:44
            to nie jest buraczane podejście.
            koleś, który cię spycha z lewego, też jakoś nie chce pojechać prawym, mimo że może?
            a przypomnę, że kobieta z postu wyjściowego po skręcie miała problem z samochodem, takie rzeczy też trzeba przewidywać, jak się za kimś jedzie, a nie bez sensu trąbić i popędzać.

            a w świecie idealnym oczywiście korków nie ma, wypadków też, samochody nigdy nie dostają zadyszki i wszyscy jeżdżą super, nawet ty.
            • ofelia1982 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:25
              A ja zgadzam się z six_a. Jak czyta się ten wątek to ma się wrażenie, że większość z wypowiadających się jest tak drobiazgowa, że woli przytaczać kodeks ruchu drogowego niż zluzować. Jeżeli ktoś jedzie wolniej, jest przerażony i troszkę utrudnia ruch (sama pamiętam moje początki!) etc. - to czy nie lepiej PO PROSTU wyprzedzić go, zmienić pas i pojechać zamiast trąbić, hamować, narażać kogoś na straty - nie tylko związane ze stłuczką i uszkodzeniami samochodu (przykład autorki, która jest w ciąży)? Ja rozumiem, że komuś może zgasnąć na światłach samochód, że niezdarnie zmienia pasy - może być początkujący, może mieć problemy z samochodem, może źle się właśnie poczuł, może ma 70+ lat...
              Mnie bardziej od niezdarnych kierowców (dla których mam dużo tolerancji, bo każdy z nas KIEDYŚ zaczynał i nie wierzę, że każdy od razu był Kubicą) irytują drogowe CWANIAKI. Wpieprzanie się na chama (choć takich lubię, bo mam do wymiany zderzaki;)), dojeżdżanie do końca kończącego się pasa, skręcanie z pasa do jazdy prosto (zamiast grzecznie ustawić się w kolejce i poczekać chwilkę) no i generalnie wszelkie wymijanie korka - to u mnie wywołuje agresję i chętnie z takimi ludźmi się spotkam na drodze, bo jak już wspomniałam - mam zderzaki do wymiany:))
              • cyniczna.303 Mężczyźni - oficjalnie przyznaję wam... 08.10.10, 10:22
                ... że 99% kobiet nie powinno prowadzić samochodu!

                Zluzować i olać kodeks? pewnie! :-) Może też zluzujmy i olejmy prawo cywilne i karne (no bo jak ktoś kogoś rozjedzie to przecież co? No uczył się.. prawko ma od niedawna, samochód się psuje bo stary.. wybaczyć trzeba..). Olejmy też policję, straż i wszelkie ustawy i żyjmy jak chcemy i jak nam wygodnie..

                Kodeks jest dla nas, dla kierowców, ma pomagać nam, usprawniać ruch, organizować go, właśnie PO TO, by taka six_a nie jeździła jak święta krowa po drodze.
                Tak jak kradzież jest kradzieżą i nieważne czy chodzi o 100zł. czy o 10mln. zł., tak samo jest z kodeksem. Łamanie kodeksu nawet w drobiazgach jest jego łamaniem i kropka.

                Kobietki, ja wiem, że Wam się chce jeździć wygodnie, że prawy pas taki zły i dziurawy, ale do cholery, prawo jest prawem i jak się nie podoba to nie wsiadać za kółko. W autobusie nie trzeba myśleć, wsiadasz i jedziesz.

                >"to czy nie lepiej PO PROSTU
                > wyprzedzić go, zmienić pas"

                Skoro ktoś wie, że dopiero się uczy, że ma stary samochód itp., to czy nie lepiej PO PROSTU jeździć tak, żeby innym użytkownikom nie robić problemu, a samemu obserwować, uczyć się, praktykować?

                Ja też nie byłam dobrym kierowcą od razu, ale nie miałam pretensji jeśli ktoś na drodze zwracał mi uwagę, że źle jadę.
                • six_a Re: Mężczyźni - oficjalnie przyznaję wam... 09.10.10, 11:30
                  >Skoro ktoś wie, że dopiero się uczy, że ma stary samochód itp., to czy nie lepiej PO PROSTU jeździć tak, żeby innym użytkownikom nie robić problemu, a samemu obserwować, uczyć się, praktykować?

                  taaaa, a najlepiej kupić se czapkę niewidkę, żeby pan w jeepie na ciebie nie nakrzyczał.

                  >ale nie miałam pretensji jeśli ktoś na drodze zwracał mi uwagę, że źle jadę.
                  pewnie dlatego, że nie nauczyłaś się na kursie, jak używać sygnału dźwiękowego, a pojęcie kultury jest ci kompletnie nieznane. dlatego uważasz, że pani w tico nie powinna wychodzić z domu, a buraki mają prawo się plenić. no, gratulacje!
                  • cyniczna.303 Re: Mężczyźni - oficjalnie przyznaję wam... 09.10.10, 17:30
                    Po to uczniowie mają L na dachu, żeby inny wiedzieli, że jedzie ktoś, kto się uczy. Po to są różne zielone listki na samochody, żeby jak ktoś po zdaniu prawka dalej miał problemy - mógł pokazać światu - sorry, uczę się! Ale nie - najlepiej to zwyzywać wszystkich od chamów i nadal jeździć błędnie, bo przecież JA mogę?

                    > pewnie dlatego, że nie nauczyłaś się na kursie, jak używać sygnału dźwiękowego,

                    O co chodzi z tym sygnałem dźwiękowym?

                    < a pojęcie kultury jest ci kompletnie nieznane. dlatego uważasz, że pani w tico
                    > nie powinna wychodzić z domu, a buraki mają prawo się plenić. no, gratulacje!

                    Cóż.. Rozumiem, że przejeździłaś ze mną jakieś 1000 km. skoro wysuwasz takie wnioski? Zapraszam na jazdę - zweryfikujesz pogląd na mój brak kultury :-) Chociaż nie, Ty się pewnie niesamowicie zdziwisz, że da się jeździć tak, żeby innym nie przeszkadzać, bo to pojęcie dla Ciebie nieznane. Ty nie jeździsz prawym dziurawym pasem, bo nie! :-)

                    Nigdzie też nie napisałaś, że Pani w tico nie powinna wychodzić z domu - sporo dodajesz do moich wypowiedzi. Ja bym tylko chciała jej pokazać, że tak łatwo zauważyć źdźbło w czyimś oku, a belki we własnym się nie widzi ;-)

                    Burakom też mówię nie, ale to nie burak założył wątek, a pretensjonalna Pani w papierowym tico.
        • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:22
          six_a,

          używając Twojej metody: pokaż mi paragraf, który zezwala na swobodne poruszanie się lewym pasem, jeśli prawy jest dziurawy :)

          Twoja logika poraża:
          1) "gdy uznajemy, że z jakichś
          > względów prawym nie da się jechać"
          2) "prawy w takiej sytuacji nadaje się normal
          > nie do wyprzedzenia i nie należy robić tragedii"
          • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:41
            już wskazałam ten paragraf, to właśnie wynika z punktu, że należy "możliwie" trzymać się prawej strony. i to również wynika z przepisu o możliwości wyprzedzania prawą stroną, o ile w danym kierunku są wyznaczone co najmniej 2 pasy ruchu.
            nie znam ani jednej osoby, która będzie się wlekła prawym pasem, bo jest zalany/w koleinach/w dziurach po zimie, tylko dlatego że ty sobie wymyśliłaś teorię o "szybszym pasie" w mieście i fikcyjnym obowiązku puszczania ścigaczy, którzy zapieprzają setką po zabudowanym, a zaraz po skręcie osiągają prędkość co najmniej 80, wymagając tego od wszystkich przed sobą.
            i przypominam, że mówimy o terenie zabudowanym.
            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:17
              six_a,

              wytłumacz mi skąd u Ciebie logika na opak? Sama mówisz o punkcie, z którego wynika, że należy trzymać się prawej strony? Dlaczego więc stosować się mają do niego wszyscy wyprzedzający, oprócz autorki wątku?

              "> nie znam ani jednej osoby, która będzie się wlekła prawym pasem, bo jest zalany
              > /w koleinach/w dziurach po zimie,"

              Czyli rozumiem: jeździmy jak chcemy, gdzie chcemy, Bo "mi się ta droga nie podoba"? Na litość Boską, six_a ... Dlaczego więc nie przeanalizujesz sytuacji, w której: masz 2 pasy jezdni, prawy jest zalany i kobieta jadąca 30km/ha jedzie uparcie lewym pasem, a za nią tworzy się korek. I niech sobie Ci z tyłu wyprzedzają prawym, zalanym, bo Pani na lewym pasie "nie będzie się wlekła prawym"? :/

              "tylko dlatego że ty sobie wymyśliłaś teorię o
              > "szybszym pasie""

              :)))))))) Lewy pas jest przeznaczony do wyprzedzania, a wyprzedzanie możliwe jest tylko wtedy, gdy jedziesz szybciej niż samochód na prawym pasie. Chyba, że udowodnisz mi, że da się wyprzedzić kogoś z prędkością mniejszą niż wyprzedzany :)))))

              "fikcyjnym obowiązku puszczania ścigaczy"

              A Ty ciągle z tymi ścigaczami. Rozmawiamy o sytuacji w której Pani jechała lewym pasem z prędkością x<50 i dziwi się, że inny kierowca zwrócił jej uwagę.

              A teraz już całkiem poważnie, łopatologicznie, jak dziecku pokażę Ci coś, czego pewnie nigdy w życiu nie widziałaś:

              Rozdział 3 Kodeksu Drogowego - Ruch pojazdów Art. 16 punkty:
              1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
              2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni;
              4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.

              Rozdział 6 Kodeksu Drogowego - Wyprzedzanie Art. 24 punkty:
              3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu.

              Skoro Pani zajęła lewy pas, to nie dało jej się wyprzedzić zgodnie z KD. Chyba, że pasem zieleni :)

              > i przypominam, że mówimy o terenie zabudowanym.

              I przypominam, że na terenie zabudowanym prędkość 50km.ha może zostać zwiększona lub zmniejszona. Nie widziałaś nigdy w mieście ograniczenia 60km/ha lub 70km/ha? Pewnie też nie widziałaś 30km/ha albo 40km/ha, bo dla Ciebie teren zabudowany jest terenem zabudowanym i myślenie wyłączasz na etapie wjazdu do miasta i ustawienia sobie prędkości 50km/ha. :/

              Zaraz mi rzucisz, że sobie to wymyśliłam, więc uprzedzając Ciebie:

              Rozdział 3 Kodeksu Drogowego - Ruch Pojazdów Art. 21 Punkt 1
              "Organ zarządzający ruchem na drogach może zmniejszyć lub zwiększyć, za pomocą znaków drogowych, prędkość dopuszczalną pojazdów obowiązującą na obszarze zabudowanym."


              Jeśli obalisz paragrafy zawarte w Kodeksie Drogowym i uznasz, że nie mam racji - brawo :-)
              • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:33
                nieeee, wynika że należy trzymać się możliwie, więc jak będziesz miała dostateczny powód nietrzymania się, bo np. prawy był nieprzejezdny, to jedziesz kolejnym. i nie dostaniesz mandatu.

                w sytuacji zalania pasa nikt nie będzie jechał prawym oprócz dużych samochodów może. spotykam się z tym dość często. prawym jeżdżą autobusy, ciężarowe, a i tak nie mogą jechać, bo jest zastawiony przez dostawcze, które akurat sobie parking robią.

                >i dziwi się, że inny kierowca zwrócił jej uwagę.
                no mnie zwracanie uwagi nieodmiennie dziwi, bo ulica to nie szkoła. a od zwracania uwagi to jest policja.

                Wyprzedzanie Art. 24 punkty:
                no naprawdę nie chce mi się już, parę punktów dalej jest o wyprzedzaniu prawym pasem. trochę wysiłku i dasz radę.

                teren zabudowany nie wiąże się w żadnym z moich postów z ograniczeniem do 50, nigdzie o tym nie pisałam. jest związany z możliwością wyprzedzania, o ile w tym samym kierunku masz wyznaczone więcej niż jeden pas. nie wiem więc za bardzo, o co ci chodzi z tą prędkością.
                zawalidrogę możesz wyprzedzić. więc przestań powtarzać mantrę o lewym pasie do wyprzedzania i szybszym lewym pasie.
                • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:39
                  Pasuję, wygrałaś :-)
                • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:43
                  nieprzejezdny to taki, na którym stoi np. auto na awaryjnych, sa roboty drogowe czy cos w tym stylu, albo na ktorym lezy pol metra wody tak, ze faktycznie nie da sie wjechac (jak to mozliwe ze na drugim wtedy jest sucho?)-czyli ZABLOKOWANY
                  dziury nie uniemozliwiaja jazdy, nie blokują pasa, wymagaja tylko dostosowania predkosci, co bys sobie zawieszenia nie urwala
                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:00
                    Nie, nie, nie! Jej się prawy pas nie podoba i już! Reszta uczestników ruchu ma się dostosować!

                    :-)
                    • ofelia1982 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:28
                      O Boże, tak jakby nie można było wyprzedzić takiej osoby zamiast roztrząsać jej zachowanie przez pół dnia..W mojej głowie wyglądacie teraz jak działkowicze pochyleni nad krzyżówką i zastanawiający się godzinami nad jakimś hasłem..
                      • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 08.10.10, 10:32
                        O Boże, tak jakby nie można było jeździć zgodnie z KD i autorka wątku nie miałaby problemu..
                  • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 14:47
                    jest możliwe bo jezdnia jest krzywa, jak większość rzeczy w polsce. prawy pas jest do połowy zalany, żeby jako tako jechać, musisz zająć kawałek sąsiedniego, a jechać dwoma to akurat nie wolno więc jedziesz lewym z dozwoloną szybkością.

                    >co bys sobie zawieszenia nie urwala
                    czy ktoś Ci broni jechać 20 na godzinę po dziurach? nie? to jedź. a reszta się spieszy i zjeżdża na lewy. dziękuję za uwagę.
            • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:15
              W dziwnych kregach sie otaczasz zatem. Ja, mo maz i nasi znajomi trzymamy sie prawego pasa w miescie.
              • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 20:01
                > W dziwnych kregach sie otaczasz zatem.
                ja się nie otaczam, nie zataczam ani nie obracam w kręgach, tylko jadę.
                i nie staję jak kołek w imię źle pojętej uprzejmości i nie wpuszczam całej kolumny samochodów z podporządkowanej.

                proszę nie wyciągać wniosków, jak jeżdżę, bo wypowiedziałam się na temat konkretnej sytuacji i tego co bym w takiej sytuacji zrobiła. nie było tam nic o tym, że lubię utrudniać i naginać przepisy.

                byłam we wrocławiu nie raz i nie widziałam, by w użyciu był tylko prawy pas. ale skoro tak lubisz, to proszę. pozdrów męża i niedziwne kręgi.
                • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 23:17
                  six_a napisała:

                  > ja się nie otaczam, nie zataczam ani nie obracam w kręgach, tylko jadę.

                  Nie zwracajac na nikogo uwage bo przeciez TY jedziesz. trzeba Ci miejsce zrobic..

                  > i nie staję jak kołek w imię źle pojętej uprzejmości i nie wpuszczam całej kolu
                  > mny samochodów z podporządkowanej.

                  Zapewne tak samo jezdzisz jak ze zrozumiemiem czytasz.
                  Wpuszczenie kilku aut przy zwiezeniu nie jest staniem jak kolek tylko swiadkomoscia, ze jazda na zaklade (1,2 auta wpuszczone) jest wyrazem kultury i swiadomosci tego co taki ruch powoduje (czytaj rozluznienie korka). Po drugie z podporzadkowanej i ja sama nie raz wyjezdzam i wiem jak to jest czekac i dlatego majac ta wiedze wpuszczam ludzi. Jesli jest swiatlo czerwone na glownej a ktos sie chce podlaczyc to tak wyobraz sobie, ze stoje przez ulica i wpuszczam ludzi poki starcza miejsca.

                  >
                  > proszę nie wyciągać wniosków, jak jeżdżę, bo wypowiedziałam się na temat konkre
                  > tnej sytuacji i tego co bym w takiej sytuacji zrobiła.

                  najlepiej nie wyciagac rzadnych wnioskow na podstawie cudzych wypowedzi moze jeszcze? W koncu postwa "jade tak bo ja cos sobie uwazam" nie swiadczy o twoim ogolnym zachowaniu na drodze..
                  ja nie moge.. :/

                  >nie było tam nic o tym,
                  > że lubię utrudniać i naginać przepisy.

                  Bylo o tym w kilku wypowiedziach ktore pojawily sie potem. Jesli wydaje Ci ze jest inaczej to znaczy ze nie dosc, ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem cudzych wypowiedzi to bez swiadomosci znaczeni slowa wypowiadasz rowniez wlasne zdanie.

                  > byłam we wrocławiu nie raz i nie widziałam, by w użyciu był tylko prawy pas. al
                  > e skoro tak lubisz, to proszę.

                  W uzyciu jest glownie prawy pas. Tak jak w kazdym duzym miescie. I na prawym poruszja sie auta wolniej niz na lewym. Tak sie jakos widzisz uklada. \Zas lubienie niewiele ma wspolnego z kazda wedle panujacych zadsad czym Ty nie grzeszysz.. widocznie tak lubisz.

                  > pozdrów męża i niedziwne kręgi.

                  Pozdrow panow policjanotw ktorzy zlapia Cie gdy bedziesz jechala wedle swoich zasad bo TAK. ;)
                  • six_a Re: agresja na drodze... 08.10.10, 00:35
                    > Nie zwracajac na nikogo uwage bo przeciez TY jedziesz. trzeba Ci miejsce zrobic
                    nie wiem, z czego to wzięłaś? nie jestem karetką na sygnale, żeby mi miejsce robić. nie twórz fikcji.

                    >W uzyciu jest glownie prawy pas. Tak jak w kazdym duzym miescie. I na prawym poruszja sie auta wolniej niz na lewym. Tak sie jakos widzisz uklada.

                    otóż tak się właśnie nie układa z tego mianowicie powodu, że wszyscy myślą o lewym pasie w mieście jako szybszym, w rezultacie masz tłum na lewym i luzy na innych. kto jedzie szybciej? przeważnie ten, kto myśli. polecam.

                    a czy pogodziłaś się już z tym, że wyprzedzanie prawym pasem jest dozwolone?
                    to skorzystaj, zamiast tylko się irytować.

                    > najlepiej nie wyciagac rzadnych wnioskow na podstawie cudzych wypowedzi moze je
                    > szcze?
                    no ja nie wyciągam personalnych i jakoś żyję.
                    • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 08.10.10, 10:41
                      > > Nie zwracajac na nikogo uwage bo przeciez TY jedziesz. trzeba Ci miejsce
                      > zrobic
                      > nie wiem, z czego to wzięłaś?

                      Ano chyba z tego to wzięła: Twoja wypowiedź z dnia 07.10.10, godz. 12:41
                      "po dziurach jeździć nie będę, bo uznaję taki pas za nienadający się do jazdy" - sama sobie ustalasz reguły na drodze, czyli zachowujesz się jak święta krowa :]

                      >w rezultacie masz tłum na lewym i luzy na in
                      > nych.

                      Gdzie tak jest? Aż pojadę i sprawdzę :-) Bo ja bardzo często jeżdżę Jerozolimskimi, Solidarności, Niepodległości itp. i mogę Cię zapewnić, iż prawym pasem samochody poruszają się wolniej. W bardzo sporadycznych przypadkach odwraca się rola, ale wynika to najczęściej z tego, iż z prawego pasa sporo samochodów zjedzie w prawą uliczkę i robi się "luźniej".
                    • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 14:08
                      six_a napisała:
                      > nie wiem, z czego to wzięłaś? nie jestem karetką na sygnale, żeby mi miejsce ro
                      > bić. nie twórz fikcji.

                      Z ironii. Polecam slownik.

                      > otóż tak się właśnie nie układa

                      Moze u Ciebie nie. U mnie zasada jest taka, ze jezdzi sie glownie prawym pasem chyba ze jest korek to jedzie sie kazdym pasem ktory przeznaczony jest do konkretnego kierunku jazdy.

                      >z tego mianowicie powodu, że wszyscy myślą o le
                      > wym pasie w mieście jako szybszym, w rezultacie masz tłum na lewym i luzy na in
                      > nych. kto jedzie szybciej? przeważnie ten, kto myśli. polecam.

                      Moja droga Ty to nie wszyscy. Blad falszywej powszechnosci.
                      Ja sie nie irytuje na to ze jade przepisowo prawym pasem (chyba, ze skrecam zaraz w lewo, albo zwczyajnie stoje w korku akurat na lewym). I U mnie luzy sa na prawym a na nie na lewym, chyba, ze na lewym jest zaraz skret w lewo ktory sie blokuje bo jest bez swiatel a by przejechac trzeba poczekac az wszyscy z drugiej strony przejada. To wtedy lewy faktycznie stoi.
                      Ja jezdze tak by sie poruszac a nie na wyscigi.

                      > a czy pogodziłaś się już z tym, że wyprzedzanie prawym pasem jest dozwolone?

                      Dozwolone jest na okreslonych warunkach co do Ciebie nie dochodzi bo masz betonowy mur na pewna wiedza ktora na dodatek jest dziurowa.

                      > to skorzystaj, zamiast tylko się irytować.

                      Ale czy ja sie irytuje? Ja uwazam, ze ktos kto jedzie dla wlasnego widzimisie pt "bo po prawej sa dziury" lewym pasem podczas gdy ruch jest prawostronny jest glupcem. Ot wszystko.
                      Nie irytuje mnie to tylko wywoluje usmiech politowania.

                      > no ja nie wyciągam personalnych i jakoś żyję.

                      jakos.
                      • erillzw Re: agresja na drodze... 08.10.10, 14:09
                        tfu odwrotnie. Luzy sa na lewym a nie prawym.
                      • six_a Re: agresja na drodze... 08.10.10, 19:34
                        >podczas gdy ruch jest prawostronny jest glupcem.

                        taaak, no tak, to jasne, że tak. nie chce mi się komentować, szczególnie że większość Twojego postu jest raz niezrozumiała i dwa w żaden sposób niezwiązana z tym, co napisałam.

                        a ironia powinna mieć jakieś podstawy, bo inaczej nie ma najmniejszego sensu.

                        ilość pasów też jest określonymi warunkami, świnto prawdo. łot samiuteńkiego początku nic inszego pani kochana nie twierdzę. prosz prześledzić dyskusję, a nie łotwracać kota łogonem.

                        > Ja jezdze tak by sie poruszac a nie na wyscigi.
                        taaa, szczególnie, jak się irytujesz dziadkami w kapeluszach oraz wtedy, jak ci się spieszy na "examin" czy jak to tam leciało.

                        i już nie pisz więcej, chyba że jakoś opanujesz natłok myśli i klawiaturę.
                        • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 00:52
                          > a ironia powinna mieć jakieś podstawy, bo inaczej nie ma najmniejszego sensu.

                          Jakoś na mój post nie odpowiedziałaś, w którym to pokazałam Ci, że sama sobie ustalasz reguły gry i jeździsz jak chcesz :] więc nadal tych podstaw ironii nie zauważasz..?

                          > i już nie pisz więcej, chyba że jakoś opanujesz natłok myśli i klawiaturę.

                          Ta dyskusja powinna się zakończyć na jednym poście do autorki wątku, że ruch w Polsce jest prawostronny, a ona w swoim papierowym tico powinna zająć prawy pas. Tylko że znajdą się tacy obrońcy źle pojętej wolności jak Ty i szerzą zezwolenie na "samopas" na drodze.
                          • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 06:59
                            rozumiem, że jako obronczyni prawa nie łamiesz przepisów drogowych?
                            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 09:51
                              Czekałam również na odbicie piłeczki i zgrabne zagranie na moralnych i prawnych aspektach mojego życia :-) Jak zawsze - argumenty do tej konkretnej sytuacji się skończyły, więc trzeba zacząć zaczepki osobiste..

                              Odpowiem przewrotnie: nie znam kierowcy, który w swojej karierze nie złamałby choć raz przepisu drogowego. Z tych wszystkich kierowców jednak - tylko część łamiąc przepisy ruchu drogowego wkurza się na innych, że go pouczają za te łamanie - reszta rozumie. :D A to chyba naturalne: robisz błąd - to Cię wyzywają. I stąd moje zdziwienie dla zdziwienia autorki wątku, że Pan się zdenerwował, bo ona nawet świadoma nie była, że coś robi źle ;-)
                              • aneta-skarpeta Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:04
                                wiesz co, mój tata jest takim typowym pieniaczem kierowcowym

                                nie pasuje mu wszytsko co mu stoi na dordze. dostrzega najmniejszy błąd swojej ofiary nie widzac, że robi takze jakies błedy

                                • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 10:57
                                  Co nadal nie zmienia faktu, że w tym oto wątku i w tej danej sytuacji kobieta powinna zjechać na prawy pas, a burakowy jeep nie powinien jej hamować przed nosem :-)
                          • six_a Re: agresja na drodze... 09.10.10, 11:15
                            wypowiedź, którą komentujesz, w ogóle nie była do ciebie, chyba że też jesteś erill?
                            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 17:32
                              Cóż.. dyskusję ze mną też Ty rozpoczęłaś, więc właśnie sama po sobie pojechałaś :D Bo Ty odpowiedziałaś na mój pierwszy post w tym wątku, który był skierowany do autorki wątku (do curaraco75).

                              No ale wybaczam, bo przecież TOBIE WOLNO :D
                              • six_a Re: agresja na drodze... 11.10.10, 15:34
                                bosz, co za gadka.
                                ja twój post skomentowałam, a nie wyjęłam z niego kawałki i zaczęłam odpowiadać, jakbyś do mnie mówiła.
                          • six_a Re: agresja na drodze... 09.10.10, 11:22
                            jak ruch w Polsce jest prawostronny, to debil za nią, też powinien zająć prawy pas, a nie wjeżdżać jej na zderzak. ale może on nie ma papierowego tico, więc zapewne ma większe prawa od reszty.


                            i skończ już te wywody, bo przynudzasz, pouczając innych, a sama jak widzę przepisy luźno dość traktujesz, tylko na tę prawostronność się uwzięłaś.

                            > Jakoś na mój post nie odpowiedziałaś, w którym to pokazałam Ci, że sama sobie u
                            > stalasz reguły gry i jeździsz jak chcesz :]
                            nie będę dyskutować z czyimiś wymysłami na mój temat.
                            • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 09.10.10, 17:39
                              Ależ six_a, oczywiście że pan w Jeepie również złamał przepis i nikt tu ani razu nie próbował tego kwestionować. Problem polega na tym, że autorka wątku zarzuca mu brak kultury, a sama ma brak jakiejkolwiek krytyki wobec siebie (swoją drogą dziwne, że się już nie odzywa, nie sądzisz?).

                              > jak widzę prze
                              > pisy luźno dość traktujesz, tylko na tę prawostronność się uwzięłaś.

                              I również luźno bym potraktowała autorkę wątku, gdyby nie to, że nabluzgała na Pana w Jeepie, sama sadząc taki błąd na drodze i siebie usprawiedliwiając starym samochodem, ciążą itp. ..

                              > nie będę dyskutować z czyimiś wymysłami na mój temat.

                              Ty się po prostu już boisz dyskusji, bo argumentów brak. Na opinię świętej krowy sama sobie zapracowałaś wypowiedzią (powtarzam) z dnia 07.10.10, godz. 12:41
                              "po dziurach jeździć nie będę, bo uznaję taki pas za nienadający się do jazdy" = jestem święta krową i jadę jak chcę, a inni niech się dostosują.
                              • six_a Re: agresja na drodze... 11.10.10, 15:39
                                >Problem polega na tym, że

                                serio, masz z tym problem, że też ci się chce, podziwiam.

                                Na opinię świętej krow
                                > y sama sobie zapracowałaś wypowiedzią (powtarzam) z dnia 07.10.10, godz. 12:41
                                > "po dziurach jeździć nie będę, bo uznaję taki pas za nienadający się do jazdy"
                                > = jestem święta krową i jadę jak chcę, a inni niech się dostosują.
                                proponuję, żebyś nie poprzestawała na protokołowaniu, lecz również wydrukowała to sobie. ew. możesz powiesić na ścianie i się pomodlić, skoro już urosłam do świętej.
                                dzięks z góry i pozdrów lekarzy.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: agresja na drodze... 06.10.10, 23:27
      Zasady poruszania się na drodze podporządkowane powinny być jednemu celowi - przetrwaniu.
      Dla własnego dobra jeśli nie czujecie się pewnie w aucie - jeździjcie prawym pasem.
      Nawet na rondzie mniejsze zagrożenie wprowadza samochodowy dyletant jadący cały czas prawym niż osoba która nie wie kiedy pas zmienić.

      Jak ktoś jedzie agresywnie - nie próbujcie pokazać swojej racji(no, chyba że to wy w pickupie siedzicie :D ), raz że nie warto nerwów strzępić, dwa że kierowca może się okazać NAPRAWDĘ agresywny.

      Ja miałem jeden taki przypadek. Obtrąbiłem gościa który wyprzedził mnie na pasach przy szkole podstawowej. Gość gwałtownie zahamował(zatrzymałem się mniej niż 5cm od jego auta i wysiadł). Na szczęście ja nie zdążyłem wysiąść, bo mnie gość zaskoczył, więc cała sprawa skończyła się spokojnie. Gość się pieklił ja się uśmiechałem.

      A co do USA - oni tam mają specjalny opis dla takich sytuacji - road rage, który to powoduje sporo przemocy i zgonów(choć tych ostatanich to pewnie od zawału :D)
    • grassant Re: agresja na drodze... 07.10.10, 00:43
      z własnego doświadczenia wiem:
      ze jeżeli ktoś blokuje lewy pas (autostrada D-brak ograniczenia prędkości) to jest to kobieta,
      1 na 100 kobiet wpuści mnie z ulicy podporządkowanej na główną, po której auta snują się poniżej 5km/h. (PL)

      ŁAJ??
      • kombinerki.pinocheta Re: agresja na drodze... 07.10.10, 08:19
        > ze jeżeli ktoś blokuje lewy pas (autostrada D-brak ograniczenia prędkości) to j
        > est to kobieta,

        czasami trafia sie jakis staruszek
        wku...ajace jest to, ze one sa tak bardzo skupione na jezdzie, ze nie zwracaja uwagi na pozostalych uczestnikow ruchu i uwazaja, ze to one jezdza prawidlowo
      • trypel Re: agresja na drodze... 07.10.10, 08:27
        masz dziwne doświadczenia. Nigdy kobieta nie wpusciła mnie z podporządkowanej nawet ta 1 na 100. Najdalej 3 w rzedzie facet robi to z uśmiechem.

        jeszcze coś: "potem mnie wyminął i jechał przede mną, ja jechałam z tyłu i opanowałam sytuacje z autem, gdy ten gwałtownie się zatrzymał"
        zakładam że to opanowanie sytuacji z autem po tym jak już ten 2x większy jeep wyprzedził trwało dłuzej niż 2 s. No to najwyższa pora żeby zacząć utrzymywać własciwy odstęp za jeepem bo jemu moze na drogę kot wyskoczyc, albo dziecko i też gwałtownie sie zatrzyma, i co wtedy? mandat dostanie bo dziecka nie przejechał ale pani x w niego wjechała bo za blisko była?
        • usunelamkonto Re: agresja na drodze... 07.10.10, 09:13
          niestety wciaz jestesmy chamskimi kierowcami ktorzy musza jechac nawet po osiedlu 200/h bo to dzien stracony, czekam na dzien gdzie : prawojazdy bedzie latwiej zdac za to - za znaczne przekroczenie predkosci bedzie zabierane. mozna stworzyc takie przepisy gdzie : jazda po prawym pasie np m.in 80 po lewym 100. i nikt nie ma prawa trabic czy swiecic. jesli ktos sie boi jechac te 80 to nie powinien sie pchac za kolko. na autostradach usa speed limit wynosi ok 55 mph(88 km/h) sa tez 65 (104)

          w usa (pomijam wielkosc drog i autostrad) kazdy jedzie zgodnie z przepisami. sa idioci co jada znacznie powyzej ale ogolnie jedziesz jak jedzie wiekszosc
          • hamerykanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 16:48
            Hmmmm....sa rozne rodzaje autostrad. Na wiekszosci predkosc max to 70 mph (nawet miedzystanowe). Te 55 i 65 sa glownie na jednopasmowkach.
            A z jazda to prawda. Maz, rodowity Amerykanin, zamykal oczy na drodze, kiedy bylismy pasazerami, i to dotyczylo prywatnego samochodu jak i busow. Stwierdzil kategorycznie ze w Polsce jezdzil jako kierowca nie bedzie. Mnie tez to przerazalo, wyprzedzanie na centymetry, na trzeciego, dziwne manewry..
          • ofelia1982 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:34
            i nik
            > t nie ma prawa trabic czy swiecic. jesli ktos sie boi jechac te 80 to nie powin
            > ien sie pchac za kolko.

            Ale dlaczego TWOJE prawo mialoby byc obowiązującym prawem? Jezeli jedzie staruszek, ktory się nie spieszy, ktory nie chce gwałtownie hamowac jakby co lub przejechac nierozsądnego przechodnia, ktory biegl do autobusu (nie zdazylby zahamowac przy 80) - to w czym jest gorszy taki uczestnik ruchu od Ciebie??? Ja zazwyczaj jeździłam szybko, ale teraz jestem w ciąży i jakoś tak podświadomie zluzowałam i jeżdżę wolniej. po prostu mi się nie spieszy, jade spokojnie. Według Twojej teorii nie powinnam pchac się za kółko..
      • puszysta_gimnazjalistka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:21
        Zgadzam się z obserwacją dotyczącą kobiet, moim zdaniem nie dotyczy to tylko i wyłącznie dróg. To samo będzie w kolejce do windy, w drzwiach do sklepu, na chodniku itp. sytuacjach publicznych. Kobiety rzadko kiedy zwracają uwagę na to czy ich zachowanie nie utrudnia poruszania się innym, mężczyźni są bardziej zdyscyplinowani w tej materii.
        • lacido Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:09
          nie do końca się z tym zgodzę, ze mnie się wszyscy śmieją bo jak jadę czy parkuję to zawsze myślę czy innym będzie wygodnie przejechać ominąć itp :)
          • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:21
            O, jak miło :-) To tak jak ja. Jak parkuję to zawsze patrzę, czy osoby z samochodów po moich OBU stronach będą mogły swobodnie wsiąść/wysiąść. Nawet jak jadę po trasie i widzę, że "ścigacz" chce mnie wyprzedzić to zjeżdżam bardziej na prawo, żeby miał lepszą widoczność, itp. itd. :-)

            Do tego wpuszczam z podporządkowanych, pokazuję, że ktoś nie ma włączonych świateł. A ostatnio Pani jadąca samochodem z dzieckiem w foteliku z tyłu miała od strony tego dziecka niedomknięte drzwi. Specjalnie stanęłam na światłach obok niej i poinformowałam o niedomkniętych drzwiach :-)

            Pomagajmy sobie na drodze - tak niewiele trzeba! :-)
          • puszysta_gimnazjalistka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:23
            Przecież nie piszę, że wszystkie kobiety są złe i niedobre :)
            Czasem się jakiś rodzynek w cieście trafi.
            • lacido Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:11
              a bo tak zabrzmiało jakbyśmy były do gruntu złe ;)
      • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:26
        grassant,

        ja wpuszczam zawsze, jestem kobietą :-) Nie zbiednieję od tego, że wpuszczę 1 czy 2 samochody :-)
        • grassant Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:38
          iczna.303 napisała:

          ja wpuszczam zawsze, jestem kobietą :-) Nie zbiednieję od tego, że wpuszczę 1 czy 2 samochody :-)

          nie zbiedniejesz i czasu raczej też nie stracisz :) ok. jeśli zostanę wpuszczony przez kobietę, mogę być niemal pewny, że to Ty. Dzięki. :)
          • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:21
            Mam czarne włosy i wredny wyraz twarzy - poznasz mnie z daleka ;-)
            • grassant Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:33
              cyniczna.303 napisała:

              > Mam czarne włosy i wredny wyraz twarzy - poznasz mnie z daleka ;-)

              zamrugaj kierunkowskazem, a ja wytrysnę ze spryskiwacza ;)
          • erillzw Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:13
            Ej ja tez zawsze wpuszczam (chyba, ze ktos centralnie jedzie po drodze dojazdowej do dzialek zeby wjechac kilka aut wczesniej do kolumny).
            I to nie rzadko kilka aut :)
            • grassant Re: agresja na drodze... 07.10.10, 18:36
              erillzw napisała:

              > Ej ja tez zawsze wpuszczam (chyba, ze ktos centralnie jedzie po drodze dojazdow
              > ej do dzialek zeby wjechac kilka aut wczesniej do kolumny).
              > I to nie rzadko kilka aut :)

              znam taką uliczkę równoległą do Sikorskiego w dół. Ponieważ takich cwniaczków jest więcej, stoją potem z boku dłużej, aniżeli by jechali normalnie, jak większość. Ale to nie jest regułą.
        • princessjobaggy Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:18
          > ja wpuszczam zawsze, jestem kobietą :-) Nie zbiednieję od tego, że wpuszczę 1 czy 2 samochody :-)

          A moze zamiast wpuszczac zawsze, dostosuj zachowanie do sytuacji na drodze, za Toba tez sa samochody :)

          • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:34
            princess..

            Czy naprawdę wszyscy kierowcy z tyłu zbiednieją i tak bardzo opóźnią dojazd na swoje miejsce, jeśli ja przepuszczę 1 samochód (czasem 2), który zazwyczaj ma duże problemy z wjechaniem na główną, bo wszyscy na głównej się spieszą? :-)
            Poza tym nie trzeba hamować raptownie i robić stracha temu z tyłu, wystarczy lekko zwolnić i pokazać, że się kogoś wpuszcza, wtedy jazda pozostaje płynna :-)

            I z ciekawostek: Jazda na zamek błyskawiczny jest określona ustawą np. w Niemczech. Co prawda dotyczy zwężeń na drodze, ale w przypadku korku z drogą podporządkowaną również pozwala na jego rozluźnienie :-)
            • princessjobaggy Re: agresja na drodze... 07.10.10, 17:16
              > Poza tym nie trzeba hamować raptownie i robić stracha temu z tyłu, wystarczy lekko zwolnić i pokazać, że się kogoś wpuszcza, wtedy jazda pozostaje płynna :-)

              Wlasnie chodzi o to, ze kierowcy czasem nagle/gwaltownie hamuja, zeby kogos przepuscic (np. jechali i tak za szybko, zeby ktos zdarzyl sie wcisnac albo zauwazyli w ostatniej chwili), dlatego czepilam sie tego zawsze. Na pierwszym miejscu rozsadek, a pozniej uprzejmosc :) Chyba, ze komus wszystko jedno czy ktos mu sie w du.pe wladuje, czy nie ;)
      • ofelia1982 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 21:29
        Bo kobiety mają poczucie sprawiedliwości i są wyczulone na cwaniaków wpierdzielających się, zeby wyminąć korek (nie wpuszczam!)
    • eastern-strix Re: agresja na drodze... 07.10.10, 09:09
      Pamietam, jak zabralam mojego bylego na wakacje do Polski, samochodem. On uwielbial prowadzic, ale w Polsce po 10 minutach oddal mi kierownice, blady, mowiac 'samobojcy'. Nie mogl zniesc wyprzedzania na trzeciego, chamstwa, trabienia o byle g**** i niezatrzymywania sie przed przejsciami dla pieszych (jak sie zatrzymal to koles za nim doslownie wysiadl z auta!)
    • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:29
      powinnas jechac prawym pasem, lewy jest do szybkiej jazdy
      wyprzedzic, nie wyminac, masz prawko i nie znasz podstawowych pojec?
      • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:33
        tomelanka,

        też nie do końca "do szybkiej jazdy", bo w mieście szybko jechać się nie da :-) Lewy pas jest do jazdy szybszej niż prawym pasem, ale nie przekraczającej 50km/ha (nocą 60km/ha).

        Tak czy owak cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy liczą się z innymi na drodze i z kodeksem, który jest dla nas, a nie przeciw nam :-)
        • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:56
          sadze ze miala jakies10-20 na liczniku, owszem jest do szybszej jazdy, poniewaz zasada jest taka ze zazwyczaj wyprzedza sie z lewej strony
          w miescie to sobie mozna zmienic pas

          :)
        • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 11:57
          >Lewy pas jest do jazdy szybszej niż prawym pasem
          nigdzie w kodeksie nie znajdziesz takiego zapisu. mylisz zwyczaj z kodeksem.
          a zwyczaj, ułatwiający życie zresztą, na pewno nie dotyczy sytuacji bezpośrednio po skręcie opisanej w poście wyjściowym.
          • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:10
            moze wytlumacze na przykladzie

            jedziesz se szwabska autostrada, na której masz prawo jechac tyle ile bozia dala ci na liczniku (chyba ze jest miejscowe ograniczenie)
            sa dajmy na to akurat dwa pasy
            na prawym pasie wszyscy sobie jada 100km/h, a ty jedziesz se 130km/h wiec mkniesz lewym pasem, bo jedziesz szybciej niz tamci prawym, ale jak w lusterku widzisz ze z niebezpieczna predkoscia 220 km/h zbliza sie do ciebie inne auto, to zjezdzasz na prawy pas, bo on ma tym lewym pasem prawo jechac 220 a nie zamulac za toba 130 i JUZ
            • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:37
              kotek, jak nigdy nie widziałaś ograniczeń na "szwabskiej" autostradzie, to może jednak zwolnij czasami.

              przeczytaj post wyjściowy i zorientuj się, czy dotyczył "szwabskiej" autostrady.

              i tak: się zjeżdża ofkors, taki zwyczaj, ale to się nijak ma do opisanej sytuacji. i skrętu na ulicy w MIEŚCIE!
              • cyniczna.303 tomelanka - ja już spasowałam.. :) 07.10.10, 12:48
                .. bo do niej nic nie dociera, ani paragrafy, ani Twoje porównanie, który jest analogiczne, ale jak się nie chce, to się tego nie zobaczy. (!)

                :-)
              • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:57
                widzialam ograniczenia-w miejscach remontów autostrady i kilku innych, jesli nie ma ograniczenia znakiem to nie ma ograniczenia jak w Polsce (90), jedziesz ile chcesz, nie ma tzw. Tempolimit
                tym, co piszesz udowadniasz tylko, ze nie masz pojecia o czym piszesz

                post autorki nie dotyczyl sytuacji na szwabskiej autostradzie, byla to analogia dla takich betonowych glow jak twoja

                jesli autorka nie panuje nad pojazdem, niech zjedzie na prawo
                jak zlapiesz gume to tez stoisz na srodku drogi, czy jednak starasz sie zepchnac auto na pobocze, tudziez w przypadku braku pobocza jak najblizej prawej strony


                a kotek to moze przebiegl droge panu z jeepa
                • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 14:55
                  czy do ciebie cokolwiek dociera? otwórz sobie dyskusję i znajdź, w jakich sytuacjach można wyprzedzać po prawym pasie. a jak nie to: przy co najmniej dwóch wyznaczonych pasach w zabudowanym i co najmniej trzech w niezabudowanym. bardzo praktyczna rzecz, polecam szczególnie w mieście, gdzie wszystkie ćwoki pchają się na lewy, "szybszy" pas.

                  > jesli autorka nie panuje nad pojazdem, niech zjedzie na prawo
                  aleś ty mądra, jak wszyscy, gdy ich dany problem nie dotyczy, sto tysięcy rad na godzinę.
                  niech zjedzie, buahahaha, może by i zjechała, gdyby debil w jeepie nie próbował pouczać zajeżdżając jej drogę i hamując specjalnie przed nosem.
                  schowaj sobie swoje rady, skorzystasz, jak będziesz sama potrzebować.
                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:20
                    six_a,

                    W kodeksie jest napisane, że dopuszcza się wyprzedzanie prawym pasem (np. właśnie, kiedy kierowca na lewym pasie włączył kierunkowskaz i ma zamiar skręcić w lewo). Nadal jednak istnieje zapis, że jazda prawym pasem obowiązuje i kierujący pojazdem obowiązany jest wyprzedzać z lewej strony.

                    Pierwszeństwo nadal ma obowiązek, a nie dopuszczenie.

                    "może by i zjechała, gdyby debil w jeepie nie próbował
                    > pouczać zajeżdżając jej drogę i hamując specjalnie przed nosem."

                    Nadal uważam gdybanie za niestosowne w tym wątku. Równie dobrze można napisać: "Gdyby autorka wątku dobrze oszacowała swoje możliwości techniczne i umiejętności do sytuacji na drodze, wątek by się nie pojawił"

                    Gdyby babcia wąsy miała, bla bla bla..
                    • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:30
                      > W kodeksie jest napisane,
                      dżizasku...fuckingchrist

                      Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                      1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

                      2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;

                      3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

                      2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

                      3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10.

                      4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie odbywa się na jezdni jednokierunkowej.

                      5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

                      6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

                      7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:

                      1. przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;

                      2. na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;

                      3. na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

                      8. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscach, o których mowa w ust. 7 pkt 1 i 2, na jezdni:

                      1. jednokierunkowej;

                      2. dwukierunkowej na odcinku z wyznaczonymi pasami ruchu, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym - w miejscu, gdzie jest to zabronione znakami na jezdni.

                      9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym.

                      10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:

                      1. na jezdni jednokierunkowej;

                      2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

                      11. Zabrania się wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym.
                • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:01
                  >to nie ma ograniczenia jak w Polsce (90)
                  + gratuluję znajomości ograniczeń prędkości na autostradach w peelu
                  wot jaka znawczyni przepisów
                  • tomelanka Re: agresja na drodze... 08.10.10, 09:38
                    nie pisalam o polskiej drodze szybkiego ruchu ani autostradzie, tylko normalnej drodze publicznej, na ktorej obowiazuje ograniczenie do 90km/h
                    • six_a Re: agresja na drodze... 09.10.10, 11:24
                      nie wiem, co to jest "normalna droga publiczna" - zapewne znowu pojęcie z kosmosu, a ograniczenia dla poszczególnych typów dróg znajdziesz sobie w kodeksie.
          • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:29
            six_a,

            Zapraszam po odpowiedzi, bo nie chcę dublować postów:
            forum.gazeta.pl/forum/w,16,117281889,117304387,Re_agresja_na_drodze_.html
            Nie mylę zwyczaju z kodeksem, Ty za to udowadniasz coraz bardziej, że oprócz "zwyczajowej jazdy" nie znasz w ogóle "kodeksowej jazdy" i po prawym dziurawym pasie jeździć nie będziesz, bo tak Ci się chce.

            Wiesz, tak sobie jeszcze teraz pomyślałam, czy to (kierując się Twoim "zwyczajowym" jeżdżeniem) grzeczne było, że autorka wiedząc, że jest niedzielnym kierowcą, ma stary papierowy samochód, jest w ciąży, prawo jazdy ma od niedawna - wpychała się na lewy pas?
            Jak sądzisz? Mogła, bo chciała, bo tak?
            • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:41
              >nie znasz w ogóle "kodeksowej jazdy"
              znam, a po dziurach jeździć nie będę, bo uznaję taki pas za nienadający się do jazdy - równie dobrze mogłby na nim leżeć pozwalane drzewa czy inne przeszkody techniczne. jak cię to martwi, to przefruń nade mną, bo ew. trąbienie będę miała w dupie, uprzedzam. a jak masz ograniczenie, to się trzymaj i nie zmuszaj innych do szybszej jazdy. nie pasuje, wyprzedź i zdobądź mandat pierwsza.

              o, a teraz będzie o nakazie grzeczności w kodeksie. lol.
              • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:54
                Nic Ci o nakazie grzeczności nie napiszę, sama sobie wystawiasz świadectwo tego, że nic do Ciebie nie dociera i na drodze robisz to, co chcesz i co Ty uznajesz za prawidłowe.

                "a po dziurach jeździć nie będę, bo uznaję taki pas za nienadający się do
                > jazdy "

                Tak jak napisałam.. Spasowałam.. Sama sobie ustalasz reguły gry na drodze, powodzenia więc. Nie dziwię się, że masz w dupie trąbienie. Skoro jeździsz jak chcesz, to kierowcy wokół Ciebie się denerwują, a Ty się pewnie zastanawiasz: o co im wszystkim chodzi?

                < "nie pasuje, wyprzedź i zdobądź mandat pierwsza."

                Najwidoczniej również nie znasz zasady, ze wyprzedzanie to poruszanie się z prędkością wyższą od pojazdu wyprzedzanego, jednakże z zachowaniem dozwolonej na danym terenie prędkości.
                • tomelanka Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:01
                  jo spoko, moze kiedys ja spotka ktos madry i zadzwoni na pały, moze wtedy dotrze

                  jak kiedys dojedziesz do miejsca w którym na obu pasach beda dziury to co? zawrocisz? :D
                  pas nienadajacy sie do jazdy to pas nienadajacy sie do jazdy obiektywnie,a nie bo tobie cos tam sie wydaje


                  ide spalic moje prawo jazdy, bo strach wyjsc z domu, a co dopiero wsiasc za kierownice
                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 13:06
                    "jak kiedys dojedziesz do miejsca w którym na obu pasach beda dziury to co? zawrocisz? :D "

                    Dobre! Ciekawe co odpowie six_a :D Pewnie nic, argumenty się skończyły :]
                  • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:07
                    >jak kiedys dojedziesz do miejsca w którym na obu pasach beda dziury to co?
                    durna jesteś to i nie odróżniasz sytuacji z wyborem i bez wyboru.
                    jak dojadę do takiego miejsca, to założę się, że za mną znajdzie się na każdym pasie gościu z terenówką, który po dziurach może zapie...ć szybciej niż inni i też zostanę "pouczona" albo i zepchnięta na pobocze.
                    zadowalająca odpowiedź. no, mam nadzieję.
                • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:04
                  Ty, a może potrzebujesz przepisu o korzystaniu z klaksonu? służę pomocą.
                  • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:10
                    Nie, ale przydałaby się jakaś wskazówka odnośnie moich błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych :-) Tak się robi zawsze, jak już brakuje argumentów merytorycznych, więc możesz się wykazać :-)

                    Pamiętaj, że jak już nie masz nic do powiedzenia, to lepiej zamilknąć, niż pisać od rzeczy..

                    Przykro mi six_a, tym postem z klaksonem tylko potwierdziłaś, że się pogrążyłaś i nie masz nic na swoją obronę.
                    • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 15:19
                      mam do powiedzenia tylko tyle co powiedziałam wyżej. w mieście nie ma żadnych pasów szybszych, są za to zwyczaje. zwyczaj zjeżdżania, jak coś jedzie szybciej od nas.
                      w mieście można wyprzedzać jeśli są co najmniej dwa pasy w tym samym kierunku.
                      pouczanie innych zajeżdżaniem i hamowaniem jest chamówą
                      jak komuś starcza wyobraźni tylko na walenie w klakson i spychanie innych z pasa, to niech sobie zostanie w domu i autentycznie spali to prawo jazdy.
    • ziuta111 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:37
      curacao75 napisała:
      zjechałam ze sk
      > rzyżowania w kierunku małego osiedla, zostałam na lewym pasie

      Masz prawo jazdy a nie wiesz, że w PL obowiązuje ruch prawostronny? Powinnaś zjechać na prawy pas, zwłaszcza, że nie panujesz nad autem! Ten w jeepie być może zahamował specjalnie a być może kot przebiegł mu drogę...
    • brms Re: agresja na drodze... 07.10.10, 12:58
      On rzeczywiscie mogl spokojnie wyprzedzic cie prawym pasem (na terenie zabudowanym) i faktycznie zachowal sie chamsko hamujac, ale na Twoim miejscu nie narazalabym dziecka (i siebie) na eskapady, nawet jesli tylko do sklepu, w niezupelnie sprawnym samochodzie. Zdajesz sobie sprawe, co by sie stalo, gdyby w trakcie skretu w lewo twoj pojazd stracil moc i stanelabys bezbronna na srodku skrzyzowania? Nadjezdzajacy z przeciwka moze nie moc wyhamowac...

      Na codzien jezdze po 15-milionowym miescie, gdzie z 3 pasow robi sie 5, zeby uniknac korkow, nie uzywa sie kierunkowskazow przy zmianie pasa i tesknie za kulturalna jazda po Warszawie...
      • trypel Re: agresja na drodze... 07.10.10, 17:01
        brms napisała:

        > twoj pojazd stracil moc

        Pojazd rzadko traci moc nagle sam z siebie. Z reguły winny jest ten łącznik pomiedzy kierownicą a fotelem.
        • brms Re: agresja na drodze... 08.10.10, 08:58
          Zgadza sie, dlatego pisalam o niesprawnym samochodzie. Skoro wie, ze jest papierowy nie powinna wyruszac, narazajac siebie i innych.
    • gobi05 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 19:45
      > Przykład z dzisiejszego dnia: wyjeżdżałam z centrum handlowego, zjechałam ze sk
      > rzyżowania w kierunku małego osiedla, zostałam na lewym pasie, mam stary samoch
      > ód i od niedawna prawo jazdy, no i po tym skręcie w lewo, zaczął się dusić i om
      > al nie zgasł, w związku z tym auto zwolniło, za mną jechał koleś

      Czy ja dobrze rozumiem? Zajechałaś facetowi drogę, a on się denerwował? To chyba naturalne jest? Stworzyłaś niebezpieczna sytuację i zła jesteś na przypadkowego uczestnika ruchu. Wyobraź sobie teraz, co ten człowiek myślał, on nie może dać ci mandatu - nie usprawiedliwiam go, ale rozumiem.

      Skoro jeździsz od niedawna, to dam ci dobrą radę. Naucz się używać świateł awaryjnych. Widząc awaryjne jadę ostrożniej. Człowiek mówi "Ostrożnie! Przepraszam że przeszkadzam, ja też muszę dojechać". One nie są tylko na czas postoju na poboczu. Awaryjnymi dziękujemy, przepraszamy, ostrzegamy o swojej nieporadności.
      W Anglii ludzie przyczepiają na magnes literki: L - ci co nie maja jeszcze prawa jazdy i P - nieporadni. Kup sobie zielony listek i go przyczepiaj jadąc w godzinach szczytu. Że co, że zielony listek to obciach? A zginąć na drodze to nie obciach?

      > sklepu i z powrotem i taki baran mógłby mi zrobić mi i dziecku krzywdę bo nie
      > ustąpiłam mu miejsca?

      Mogłaś zrobić sobie krzywdę zajeżdżając mu drogę - to po pierwsze, a po drugie - nie baran, tylko człowiek. Ja wiem, że to trudne do pojęcia, ale inni uczestnicy ruchu drogowego to też ludzie.
      Ja na chodniku nie pędzę, nie popycham, nie krzyczę na nikogo, raczej uśmiecham się albo mówię przepraszam, jak coś się zdarzy. Jadąc samochodem masz większe możliwości zrobienia komuś krzywdy (i sobie też), ale to nie znaczy, że masz ich traktować jak nieludzi. Ja zresztą kotów i psów też nie rozjeżdżam.
      Postaraj się wykrzesać trochę miłości do pieszych wałęsających się poboczem lub wlokących wzdłuż twojej kałuży, do szalonych rowerzystów bez kierunkowskazów, do zaopatrzeniowców w białych furgonetkach i do karków w terenówkach - bo to też ludzie.
      • six_a Re: agresja na drodze... 07.10.10, 19:53
        >> Czy ja dobrze rozumiem? Zajechałaś facetowi drogę, a on się denerwował?
        źle zrozumiałeś.
        • agaoki a propos lewego pasa 07.10.10, 22:16
          na drodze jest ograniczenie do 70 i ja jadę 70 (a nawet nieco szybciej), a jadę lewym pasem, bo tak mi wygodnie, bo zaraz będę skręcać w lewo i chcę się trzymać lewego pasa, a na drodze jest wielki ruch i nie bardzo mam możliwość żeby zmienić na prawy, ani potem nie będę mogła zjechać na lewy.
          no i w tej sytuacji jedzie za mną baran jeden z drugim i migają światłami!!! przypominam, że jadę nawet nieco szybciej niż jest dozwolone!!
          i taki baran pisze potem na forum, że nie lubi ślimaków. ręce opadają.

          na polskich drogach jest chamstwo, które się w głowie nie mieści. nagminne wyprzedzanie na trzeciego, łamanie przepisów, wyprzedzanie na ciągłej, pędzenie przez obszar zabudowany 100km/h, trąbienie na innych, miganie światłami, zajeżdżanie drogi... to nie są niestety incydenty, to jest smutna codzienność...
          kiedyś też myślałam, że porządek na drogach w innych krajach ma związek z wysokimi karami. ale już tak nie myślę. bo polacy generalnie są chamscy, nieuprzejmi. nie zwracają uwagi na słabszych, nie przepuszczają w drzwiach, nie ustępują miejsca w tramwaju. nie zbierają kup po psach, śmiecą gdzie popadnie. w bloku puszczają muzykę na całą parę, trzaskają drzwiami... to nie jest tak, że za kierownicą coś w nich nagle wstępuje. tak, jak się zachowują na co dzień, tacy też są na drodze.
          Taki Niemiec czy inny Holender owszem, dostanie wysoki mandat. Ale już do uprzejmości na ulicy czy w sklepie niż go nie zmusza i kar żadnych za chamstwo nie ma. A jednak uśmiechają się do innych, są mili i uczynni, nie jak polaczki-buraczki.

          jestem dumna z tego, że jestem inna, że jeżdżę zgodnie z przepisami. i mam wielki szacunek do kierowców dużych, dobrych aut, którzy zwalniają na ograniczeniu lub w obszarze, którzy wpuszczą inny samochód w korku... bo tacy też się bardzo, bardzo rzadko zdarzają. od razu widać, że jedzie człowiek na poziomie, a nie burak, który się musi dowartościować chamskim zachowaniem.

          niestety, nie ulżyło mi na jotę.
          w tym temacie nigdy mi nie ulży.

          • ziuta111 Re: a propos lewego pasa 07.10.10, 22:23
            agaoki napisała:
            > na drodze jest ograniczenie do 70 i ja jadę 70 (a nawet nieco szybciej), a jadę
            > lewym pasem, bo tak mi wygodnie, bo zaraz będę skręcać w lewo i chcę się trzym
            > ać lewego pasa, a na drodze jest wielki ruch i nie bardzo mam możliwość żeby zm
            > ienić na prawy, ani potem nie będę mogła zjechać na lewy.
            ....> na polskich drogach jest chamstwo, które się w głowie nie mieści.

            I to jest kwintesencja Twojego wywodu dziewczyno. Jedziesz lewym pasem, bo Ci wygodnie. To jest chamstwo.
            Masz jechać tak, aby wszystkim było wygodnie a nie tylko Tobie. W PL obowiązuje ruch prawostronny! A jeśli nie potrafisz bezkolizyjnie zmieniać pasów to nie wyjeżdżaj na drogę, bo stanowisz zagrożenie.
          • kombinerki.pinocheta Re: a propos lewego pasa 07.10.10, 23:26
            > na drodze jest ograniczenie do 70 i ja jadę 70 (a nawet nieco szybciej), a jadę
            > lewym pasem, bo tak mi wygodnie, bo zaraz będę skręcać w lewo i chcę się trzym
            > ać lewego pasa, a na drodze jest wielki ruch i nie bardzo mam możliwość żeby zm
            > ienić na prawy, ani potem nie będę mogła zjechać na lewy.

            nastepna, ktora nie bedzie jezdzila zgodnie z zasadami, poniewaz nie jest jej wygodnie

            zauwaz, ze jadac lewym pasem wolniej od standardowych uczestnikow ruchu powodujesz, ze ci przed Toba uciekaja, a ci za Toba sie wloka (sa szybsi, wiec Cie doganiaja), przez co przed Toba jest dluuuuuugggaaaa wolna przestrzen, a za Toba tworzy sie korek (prawy pas jest zajety)

            > i taki baran pisze potem na forum, że nie lubi ślimaków. ręce opadają.

            to ja jestem tym baranem, pozdrawiam
            • erillzw Re: a propos lewego pasa 07.10.10, 23:31
              hahahah.. apropo przypomnialo mi sie ostatnio w niedziele taka sytuacja jak opisujesz. Dokladnie. Za autem jadacym 30 km/h korek a przed nim dlugo, dlugo pustka. Gorzej ze to bylo jednopasmowka wiec nijaka nie bylo jak go wyprzedzic inaczej niz po pasie przeciwleglego ruchu. Co w niedziele nie jest az takim wyczynem, ale gosc znikl mi z lusterek po pierwszych swiatlach na ktorych stalam. A wyjechalam na tyle wczesnie ze nie musialam sie spieszyc i jechalam przepisowo.
              • erillzw Re: a propos lewego pasa 07.10.10, 23:32
                Poza momentem wyprzedzenia bo wtedy mialam wiecej niz ustawa przewiduje ;)
                • grassant Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 11:08
                  erillzw napisała:

                  > Poza momentem wyprzedzenia bo wtedy mialam wiecej niz ustawa przewiduje ;)

                  przez taką jedną powolną zapłaciłem niedawno mandat. Wlokła sie poza miastem ok. 70km/h, depnąłem na chwilę i oczywiście w tym momencie gostek z rowu z lizakiem wyskoczył. :)))
                  • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 11:30
                    Wam nie chodzi o przepisy, na które tak pieknie sie powołujecie, Wam chodzi o szybką jazdę
                    Oczekujecie, ze osoba, ktora jedzie 70km"h ( nie wolno, nie szybko) bedzie myslala o Was, ale wy o Nie juz niekoniecznie:)
                    • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 11:33
                      ja wiem, ze fajnie sie jezdzi szybko, ale jakby wszysycy jezdzili 100-120km to byloby wiecej wypadkow, bo trudniej zahamowac w razie naglej sytuacji, jeszcze bardziej blokujesz ruch gdy przyhamujesz zeby skrecic, masz mniejsza szanse na reakcje w sytuacji zagrozenia

                      I uprzedzam, nie mowie o jezdzie 30km/h

                      mieszkam w duzym miescie i naprawde takie slimaki nie sa zbyt czeste. duzo osob jezdzi wolno czyli 50-60- przepisowo i nic na to nie poradzimy- takie są przepisy, na ktore tak lubicie sie powoływac:P
                      • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 12:21
                        Tylko, że omawiamy przypadek, kiedy kobieta skręciła w lewo i samochód jej spowolnił, bo był stary i papierowy. Zakładasz, że ile jechała?
                        • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 13:29

                          cyniczna.303 napisała:

                          > Tylko, że omawiamy przypadek, kiedy kobieta skręciła w lewo i samochód jej spow
                          > olnił, bo był stary i papierowy. Zakładasz, że ile jechała?

                          "wyjeżdżałam z centrum handlowego, zjechałam ze skrzyżowania w kierunku małego osiedla, zostałam na lewym pasie, mam stary samochód i od niedawna prawo jazdy, no i po tym skręcie w lewo, zaczął się dusić i omal nie zgasł, w związku z tym auto zwolniło, za mną jechał koleś w jakimś OGROMNYM jeepie, 2 razy większym jak mój samochód, zaczął trąbić"

                          mysle ze wolno, do czego w danej sytuacji miała prawo, bo
                          1 byla swiezym kierowcą, ma prawo sie uczyc, a nie smigac nie wiadomo jak- dojrzaly kierowca potrafi to zrozumiec
                          cos zaczeło sie dziac z samochodem- rownie dobrze mogl sie po prostuu zepsuc- ma prawo
                          ledwo co wyjechala z zakretu- nie musi od razu jak bolid gaz do dechy

                          nie wiem, ja jezdze sredniej klasy samochodem, ale rozumiem, ze tico nie ma przyspieszenia jeepa z 2008 r.


                          wiecej zrozumienia dla słabszych, mlodszych i w gorszych samochodach kierowcow
                          • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 01:04
                            Aż chce się krzyknąć soczyste, krwiste i głośne KUR*A :)

                            Spójrz, wypunktuję Ci, abyś zrozumiała samą siebie:

                            Założenia:
                            1) kobieta ma prawo jazdy od niedawna
                            2) kobieta ma stare papierowe tico
                            3) kobieta jeździ rzadko więc doświadczenia nie ma
                            4) kobieta jest w 5 miesiącu ciąży, o czym inni uczestnicy ruchu nie wiedzą (bo niby skąd?)
                            5) kobieta dopiero się uczy jeździć i ma prawo zdobywać doświadczenie

                            Przy takiej ilości założeń kobieta powinna zająć prawy pas po skręcie w lewo.

                            Po tym stwierdzeniu, że powinna się znaleźć na prawym a nie lewym pasie - Twój dalszy wywód o jej prawie do poruszania się wolno lewym pasem jest nieuzasadniony. Bo jej tam nie powinno być, bo [patrz założenia].

                            "> wiecej zrozumienia dla słabszych, mlodszych i w gorszych samochodach kierowcow"

                            Ja mam przeogromne zrozumienie dla uczących się, sama pamiętam czasy kiedy koordynacja sprzęgła z gazem była dla mnie tajemnicą nie do przejścia. Jednakże różnica w tym przypadku jest taka, że kobieta popełnia błąd na drodze i obrzuca wszystkich wokół, że takie chamstwo, że tacy kierowcy źli, że to i tamto, a ona przecież biedna uczy się.. Zamiast przyjąć po prostu do wiadomości to, że na początku popełnia się błędy, ale jutro będzie lepiej, a za 10 tys. km to już w ogóle :) No ale nie - lepiej pobluzgać na innych samej uważając się za pępek świata.

                            Pytanie do Ciebie:
                            Czy gdyby autorka po skręcie zajęła, tak jak należy, prawy pas - sytuacja by się wydarzyła?
                            • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 07:06
                              > Ja mam przeogromne zrozumienie dla uczących się, sama pamiętam czasy kiedy koor
                              > dynacja sprzęgła z gazem była dla mnie tajemnicą nie do przejścia. Jednakże róż
                              > nica w tym przypadku jest taka, że kobieta popełnia błąd na drodze i obrzuca ws
                              > zystkich wokół, że takie chamstwo,

                              ja sie ze wszystkim zgadzam, bo powinna zjechac na prawy, ale jest pierdołą na drodze i tego nie zrobiła, nie trzeba jej od razu ze skóry obdzierac. Prawdopodobnie pan z jeepa jest tysiac razye lepszym kierowcą i zamiast bawic sie w straszenie, wystraszonej kobiety, powinien lekko trabnąc i zmienic pas na prawy, potem na lewy, zamiast jeszcze jej hamowac przed nosem i pokazywac jaki to on jest niezadowolony i JAK ON JĄ NAUCZY i da jej nauczkę. NIe tędy droga. Nic dobrego z tego nie wyjdzie. Z jej strony wyszły nieumiejetnosci, z jego totalne buractwo

                              Tez wolałabym, żeby panie w kapeluszach nie jezdziły i maluchy, bo strasznie spowalniaja ruch, ale tym trabieniem, zajezdzaniem nie nauczymy ich własciwej kultury jazdy

                              natomiast znam wielu kierowców- a jezdze duzo- ktorzy uwazaja warszawskie drogi za to rwyscigowy i to mi sie nie podoba- z ich strony jest najwiecej chamstwa. dochodzi do tego, ze jedziesz 80-100 km w miescie wiec i tak duzo przekroczylas i nadal znajduja sie tacy dla ktorych to za wolno
                              • gobi05 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 08:22
                                > ja sie ze wszystkim zgadzam, bo powinna zjechac na prawy, ale jest pierdołą na
                                > drodze i tego nie zrobiła, nie trzeba jej od razu ze skóry obdzierac.

                                Nie trzeba, rzeczywiście. Jednak niech sama przyzna "spowodowałam niebezpieczną sytuację na drodze", zamiast pisać, jaka to ona niczemu nie winna, a inni kierowcy to chamy.
                                Tak, wielu jest chamskich kierowców, trzeba to przyjąć do wiadomości i żyć dalej. Trzeba jednak mieć trochę pokory i rozpoznawać własne błędy, a także zastanawiać się jak należy postąpić w analogicznej sytuacji w przyszłości. Najlepszym lekarstwem na chamstwo i zdziczenie jest własna kultura. Nie krzyczymy "jak jeździsz baranie" i nie wykonujemy gestów powszechnie uznanych za obraźliwe tylko dlatego, że ktoś pokazał się od nienajlepszej strony - to byłoby wzmaganie chamstwa na drodze. Zamiast tego mówimy "przepraszam", "dziękuję" albo "proszę" - w zależności od okoliczności.

                                > obnie pan z jeepa jest tysiac razye lepszym kierowcą i zamiast bawic sie w str
                                > aszenie, wystraszonej kobiety, powinien lekko trabnąc i zmienic pas na prawy,

                                Może i powinien, ale po co to piszesz, skoro on tego nie przeczyta? Napisz, co ona powinna zrobić (i nie, że wyjąć ze schowka pistolet!).
                                • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 08:44
                                  > Może i powinien, ale po co to piszesz, skoro on tego nie przeczyta? Napisz, co
                                  > ona powinna zrobić (i nie, że wyjąć ze schowka pistolet!).

                                  nie przejmowac sie chamami i szkolic jazdę..stres wywolany przez chamów jej w tym nie pomoze.
                                  btw. z tego co napisała to najlepsze jest to, ze ona miała skrecac chwile potem z lewego pasa, a on z prawego- wiec generalnie duzo szumu o nic z tym hamowaniem jej przed maska, ale trzeba było pozakac kto tu rządzi, wystraszyc, "nauczyc"

                                  ps. moze kilku chamów ( innych) to przeczyta i sie zastanowi;)




                                  • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 10:30
                                    Może żona mu rodziła? :D :D
                                • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 10:29
                                  "Nie trzeba, rzeczywiście. Jednak niech sama przyzna "spowodowałam niebezpieczną sytuację na drodze", zamiast pisać, jaka to ona niczemu nie winna, a inni kierowcy to chamy."

                                  Cieszę się, że ktoś podziela moje zdanie. Ona oczywiście ma prawo do błędów i w inny sposób nie nauczy się dobrze jeździć, ale żeby zbluzgać innego kierowcę, a u siebie nie zauważyć błędu - to jednak podlega obdzieraniu jej ze skóry ;-)
                              • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 10:26
                                "Z jej strony wyszły nieumiejetnosci, z jego totalne buractwo "

                                A tu się z Tobą w pełni zgodzę i to chyba też jest kwintesencją tego wątku :-)
                      • agaoki brawo skarpetko!n/t 11.10.10, 19:35
            • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 11:27
              kombinerki.pinocheta napisał:

              > nastepna, ktora nie bedzie jezdzila zgodnie z zasadami, poniewaz nie jest jej w
              > ygodnie
              >

              nastepny który nie bedzie jezdził zgodnie z przepisami dot predkosci bo tak mu wygodniej

              • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 12:23
                Nie możesz się powołać na prędkości w tym przypadku, bo nie są podane. Jednak założyć chyba możemy, że niedzielny kierowca-kobieta w 5 miesiącu ciąży, w papierowym starym tico - nie skręcała z prędkością 80km/ha ?
                • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 13:31

                  cyniczna.303 napisała:

                  > Nie możesz się powołać na prędkości w tym przypadku, bo nie są podane. Jednak z
                  > ałożyć chyba możemy, że niedzielny kierowca-kobieta w 5 miesiącu ciąży, w papie
                  > rowym starym tico - nie skręcała z prędkością 80km/ha ?


                  z pewnoscia nie. Mało tego- było by to dość nieodpowiedzialne wyjezdzac z taka predkoscią z centrum handlowego, ze skrzyzowania etc, bo moze przed nami byc papierowe tico, babcia na jezdni, rowerzysta, skuter
                  • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 01:08
                    eee, że co? :D
            • agaoki Re: a propos lewego pasa 11.10.10, 19:33
              nie, ty nie jesteś baranem, ty jesteś debilem. nie umiesz czytać? tam jest ograniczenie do 70!!!! po co ci za mną chcą jechać szybciej???????
          • princessjobaggy Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 13:19
            > a jadę lewym pasem, bo tak mi wygodnie, bo zaraz będę skręcać w lewo i chcę się trzymać lewego pasa, a na drodze jest wielki ruch i nie bardzo mam możliwość żeby zmienić na prawy, ani potem nie będę mogła zjechać na lewy.

            Wiem, ze sa drogi, gdzie ruch jest o takim natezeniu (i predkosci), ze przed samym skretem w lewo ciezko jest zmienic pas z prawego na lewy i kierowcy wykorzystuja kazdy moment, zeby ten pas w ogole zmienic. W takiej sytuacji jak juz jestes na tym nieszczesnym lewym pasie troche za wczesnie, to najlepiej wlacz lewy kierunkowskaz. No i oczywiscie nie wlecz sie jakbys na spacer jechala. W ten sposob dajesz tym za soba znac, ze zaraz i tak zjedziesz na pas do skretu w lewo.

            Pamietam, ze u moich rodzicow jest taka droga - wlaczasz sie do ruchu, a pozniej musisz uderzac na lewo jak najszybciej, inaczej nigdy nie zmienisz pasa ;)
            • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 13:33
              ludziom sie po prostu wydaje, że drogi miejskie to tory wyscigowe;) aby szybciej, aby sie wcisnąć i nikt starszy, mlodszy, ze slabszym samochodem nie powinien jezdzic:)
              • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 13:37
                i zeby była jasnośc, co by sobie ludzie niedopowiadali

                jezdze duzo, bezkolizyjnie, od dawna. jak mozna to szybko , jak nie mozna to niezbyt szybko.

                Jednak nie trabie, chyba ze ktos robi niebezpieczny manewr, ale jade na tyle srednią predkoscia, ze moge odpowiednio zareagowac na zolwia na drodze

                poza tym, od kiedy jezdze z dzieckiem to mam w nosie wyscigi, wole bezpiecznie dojechac do domu. jak bede miala kolizje przy 50km'h to mniej zdrowia strace niz jak bede jechala 120.
                • erillzw Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 14:30
                  aneta-skarpeta napisała:
                  > Jednak nie trabie, chyba ze ktos robi niebezpieczny manewr, ale jade na tyle s
                  > rednią predkoscia, ze moge odpowiednio zareagowac na zolwia na drodze

                  Ja mam tak samo. Co wiecej nawet jak mi ktos szybko wjedzie na "moj" pas z drugiego zmieniajac go to wciskam hamulec i nie wygrazam mu palcem ze "zajechal mi droge" tylko skorzystal z przerwy ktora byla a ja przyhamowalam zeby zachowac odleglosc. Nie kumam po co sie irytowac na tego typu sytuacje. Bardziej irytuje mnie blokowanie ruchu przez spacerowicza albo stwarzanie naprawde niebezpiecznych sytuacji przez debila ktory jedzie bardzo szybko, slalomem, ze ja musze na tyle gwatltowanie zahamowac, ze odbijaja mi sie pasy ktore mam zapiete. Wciskanie sie na trzeciego w tym trybie powoduje u mnie natychmiastowy klakson. Podobnie jak skrecanie bez migacza, czy zmienianie pasu bez niego. Ostatnio koles tak sie strasznie spieszyl (a sama wolno nie jechalam po 100) podobnie jak wiekszosc na lewym pasie, ze wyprzedzil mnie prawym pasem lewdo wyrabiajac za dupa auta po prawej i przed maska moja; po czym zrobil to jeszcze dwa razy zeby skonczyc na prawym pasem ktory zjedza na autostrade. To uwazam za debilizm skrajny. Bo skoro prawy pas jedzie 60-70 a lewy jedzie 100 bo odleglosci miedzy autami nie zmieniaja sie drastycznie tylko sa stale co znaczy, ze kazdy jedzie podobna predkoscia a przyjezdza jakis koles ktoremu sie spiszy i robi slalom to nie ja powinnam pakowac sie w drugie auto jadace prawie rownolegle prawym pasem tylko pan dostosowac sie do tego, ze lewy pas porusza sie z dana predkoscia a nie taka jaka tylko on ma.
                  • erillzw Re: a propos lewego pasa 08.10.10, 14:32
                    Ale to dotyczy sytuacji kiedy to uczestnikow ruchu na lewym pasie jest kilkunastu a nie jest sie na tej jezdni samemu.
                    • aneta-skarpeta Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 06:42
                      erillzw napisała:

                      > Ale to dotyczy sytuacji kiedy to uczestnikow ruchu na lewym pasie jest kilkunas
                      > tu a nie jest sie na tej jezdni samemu.


                      jak prawa, albo srodkowa strona drogi jest pusta, a na lewym jest żółw to nie widzę powodu, zeby sie denerwować i jak tylko widzę pustą przestrzeń to z nij korzystam.
                      • cyniczna.303 Re: a propos lewego pasa 09.10.10, 10:34
                        Jak najbardziej nie ma powodu, aby się denerwować i wyprzedzić prawym pasem i nikt tu nie podważa tego, że Pan Jeep zachował się jak burak :)
        • gobi05 Re: agresja na drodze... 08.10.10, 07:21
          > > Czy ja dobrze rozumiem? Zajechałaś facetowi drogę, a on się denerwował?
          > źle zrozumiałeś.

          Aha, czyli on też wyjeżdżał z tego centrum handlowego, po zakupach. Po skręceniu w lewo zajęłaś lewy pas i zamiast przyśpieszyć, tak jak wszyscy normalnie robią, to zwolniłaś. No to wybacz szczerość, facet miał prawo się denerwować. Gdybyś mu zamigała nieszczęsnymi awaryjnymi, to by się nie wkurzał, bo każdemu może się coś zdarzyć. Naprawdę.

          Ja na początku mojej "samochodowej kariery" denerwowałem się z powodu zbyt wysokich świateł aut jadących z naprzeciwka. Teraz się nie denerwuję, nie ma sensu. Przyjmij do wiadomości, że są przepisy, są zwyczaje i postaraj się do nich dostosować, bo wbrew temu, co niektórzy tu głoszą, to właśnie ułatwia życie.
          To, co wydaje się agresją, to może być dynamiczna jazda. Wbrew pozorom, w Polsce nie ma tak znowu dużo stłuczek i wypadków, świadczą o tym umiarkowane (w porównaniu do reszty Europy) ceny ubezpieczenia.
          Naklej zielony listek, używaj lewego migacza kiedy masz zamiar trzymać się na lewym pasie, używaj świateł awaryjnych - to wszystko są znaki, które wysłane na czas pozwolą innym kierowcom zrozumieć twoją sytuację.
          • princessjobaggy Re: agresja na drodze... 08.10.10, 13:38
            > Wbrew pozorom, w Polsce nie ma tak znowu dużo stłuczek i wypadków, świadczą o tym umiarkowane (w porównaniu do reszty Europy) ceny ubezpieczenia.

            Ales sobie powod wymyslil ;) Zacznijmy od tego, ze w rozwinietych krajach Europy:
            - jest wiecej samochodow (przecietna rodzina ma 2),
            - jest wiecej samochodow klasy wyzszej niz ekonomiczna,
            - ceny wszelkich uslug sa wyzsze,
            - plus kilka innych, ale mi sie pisac nie chce.

            Inne realia, nie da sie Polski z tymi krajami w ogole porownac.
    • qw994 Re: agresja na drodze... 07.10.10, 22:25
      Naklej sobie zielony listek i "baby on board" na tylnej szybie, powinno pomóc.
      • agaoki Re: agresja na drodze... 07.10.10, 23:06
        mogę się domyślać, jak wy jeździcie. chamstwo w życiu, chamstwo na forum, chamstwo na drodze. mój tekst był dokładnie o was, co? przykro czytać? prawda w oczy kole?
        • cyniczna.303 Re: agresja na drodze... 08.10.10, 10:48
          Tak, mi jest przykro czytać, jak bardzo kobiety starają się umocnić swój wizerunek kiepskich kierowców.

          I prawda również mnie w oczy kole, bo żadna z moich koleżanek nie zachowuje się tak roszczeniowo na drodze jak tu forumowiczki. Więc masz rację - te forum jest pełne chamstwa i świętych krów na drodze.. :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka