kagami36
15.11.10, 17:58
Ostatnio powiedzialam mezowi, ze dobrze by bylo gdyby sie troche poczuwal i dbal o nasza wspolna przestrzen, tj. jak widzi, ze brudno to sprzata nie czekajac az mu pokaze palcem.
Powiedzialam, ze oczekuje od niego, ze bedzie partnerem a nie rozpieszczonym maminsynkiem.
I ze zalezy mi na tym, zeby po prostu sprzatal po sobie, nie zagracał wspólnej przestrzeni. W odpowiedzi uslyszalam, ze poniewaz ja nie praktycznie nie pracuje (pracuje jako wolontariusz 6 godzin dziennie) to on oczekuje, ze to ja bede sprzatala dom. Juz kiedys palnął coś takiego, ze zamiast zwracać mu uwagę na zrobiony przez niego syf, powinnam to sprzątnąć. Czy faktycznie dlatego, ze ktos nie przynosi pieniedzy do domu, ma pelnic funkcje sprzataczki po kimś ?