soczewica
13.04.04, 13:35
wyjechać z miasta? odciąć się od dobra cywilizacji?
czy w ogóle czujecie taką potrzebę? zdarzyło się tak, że olśniło mnie na ten
temat: nie znoszę miasta, mam mdłości na myśl o sznurku samochodów i szarych
ulicach. mierzi mnie natłok ludzi. mam swoją małą arkadię w miejscu gdzie psy
dupami szczekają i sam myśl o tym że jak już trafi mnie do końca szlag to
mogę wsiąść w pociąg, pojechać a potem maszerować parę kilometrów przez las
do _siebie_ - sprawia mi ulgę.
mam przy okazji świadomość że jednak bez wanny, komputera i takich tam - nie
do końca jest dobrze. wymyśliłam więc rozwiązanie pośrednie. zabrać kawałek
cywilizacji ze sobą i zrobić eklektyczny zaiste miks. zabiorę ze sobą
komputer i sklecę łazienkę a to w otoczeniu żwirowanej zarośniętej drogi i
poszarzałych budynków wśród lasów.
jest dobrze - mam do czego dążyć. za pięć, dziesięć, piętnaście lat, dokonam
tego. nawet jeśli cel się zmieni, oby nie zniknął. to chyba nazywa się
szczęście.
soczewisko