Dodaj do ulubionych

dalibyście radę?

13.04.04, 13:35
wyjechać z miasta? odciąć się od dobra cywilizacji?
czy w ogóle czujecie taką potrzebę? zdarzyło się tak, że olśniło mnie na ten
temat: nie znoszę miasta, mam mdłości na myśl o sznurku samochodów i szarych
ulicach. mierzi mnie natłok ludzi. mam swoją małą arkadię w miejscu gdzie psy
dupami szczekają i sam myśl o tym że jak już trafi mnie do końca szlag to
mogę wsiąść w pociąg, pojechać a potem maszerować parę kilometrów przez las
do _siebie_ - sprawia mi ulgę.
mam przy okazji świadomość że jednak bez wanny, komputera i takich tam - nie
do końca jest dobrze. wymyśliłam więc rozwiązanie pośrednie. zabrać kawałek
cywilizacji ze sobą i zrobić eklektyczny zaiste miks. zabiorę ze sobą
komputer i sklecę łazienkę a to w otoczeniu żwirowanej zarośniętej drogi i
poszarzałych budynków wśród lasów.
jest dobrze - mam do czego dążyć. za pięć, dziesięć, piętnaście lat, dokonam
tego. nawet jeśli cel się zmieni, oby nie zniknął. to chyba nazywa się
szczęście.

soczewisko
Obserwuj wątek
    • koaa Re: dalibyście radę? 13.04.04, 13:36
      chcesz miec po prostu chate pod miastem czyli to co kazdy:)
      • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 13:47
        koaa napisał:

        > chcesz miec po prostu chate pod miastem czyli to co kazdy:)

        pierdu pierdu koaa, nie wciśniesz mnie w daczę podmiejską. okolicy nie
        widziałeś, nie próbuj być sarkastyczny :)
        na poczatek zajrzyj tam: www.roztocze.stalwol.pl/Roztocze/Html/huta.htm
        a jak chcesz wiecej szczegółów to napiszę ci maila.
        • blanchet Re: dalibyście radę? 13.04.04, 13:53
          piękna sprawa dziewczyno
          a jak szanse osiedlenia się tamże?
    • losiu4 Re: dalibyście radę? 13.04.04, 13:59
      soczewica napisała:

      > wyjechać z miasta? odciąć się od dobra cywilizacji?
      > czy w ogóle czujecie taką potrzebę? zdarzyło się tak, że olśniło mnie na ten
      > temat: nie znoszę miasta, mam mdłości na myśl o sznurku samochodów i szarych
      > ulicach. mierzi mnie natłok ludzi. mam swoją małą arkadię w miejscu gdzie psy
      > dupami szczekają i sam myśl o tym że jak już trafi mnie do końca szlag to
      > mogę wsiąść w pociąg, pojechać a potem maszerować parę kilometrów przez las
      > do _siebie_ - sprawia mi ulgę.
      > mam przy okazji świadomość że jednak bez wanny, komputera i takich tam - nie
      > do końca jest dobrze. wymyśliłam więc rozwiązanie pośrednie. zabrać kawałek
      > cywilizacji ze sobą i zrobić eklektyczny zaiste miks. zabiorę ze sobą
      > komputer i sklecę łazienkę a to w otoczeniu żwirowanej zarośniętej drogi i
      > poszarzałych budynków wśród lasów.
      > jest dobrze - mam do czego dążyć. za pięć, dziesięć, piętnaście lat, dokonam
      > tego. nawet jeśli cel się zmieni, oby nie zniknął. to chyba nazywa się
      > szczęście.
      >
      > soczewisko
      >
      • losiu4 ech, coś się... 13.04.04, 14:04
        nieszczęśliwego podziało, więc powtarzam :)

        ja się przeniosłem i nie żałuję ego kroku. Soczewico, jeśli masz okazję, zrób
        to. Warto :)

        Pozdrawiam

        Losiu
    • mamalgosia nie 13.04.04, 14:06
      • kochanica.francuza Nigdy 13.04.04, 19:34
        kocham miejską anonimowość. jak sobie wyobrażę, że mieszkam w miejscu, gdzie
        każdy i każda zna mój rozklad dnia i hobby, to uciekam z wyciem.
    • czataturian Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:07
      Wszystko pięknie...
      Tylko po co ten komputer?
      Kompletnie się nie komponuje.
      Jak uciec to całkowicie.
      • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:25
        czataturian napisał:

        > Wszystko pięknie...
        > Tylko po co ten komputer?
        > Kompletnie się nie komponuje.
        > Jak uciec to całkowicie.

        a nie nie. ucieczka od informacji nie jest dla mnie czymś wymarzonym :) gdybym
        chciała zwiewać zupełnie, mogłabym to zrobić już teraz... zostać wypalaczem
        węgla w bieszczadach? ;-)
        to po prostu moje wyobrażenie luksusu, bo brak ludzi jest luksusem i możliwość
        nie otwierania gęby też. to właściwie nie kontestacja cywilizacji, prędzej:
        hałasu, zgiełku i świateł wielkiego miasta. zakładam też pewne trudności
        adaptacyjne. to nie tak że z błyskiem szaleństwa w oczach odrzucam zdobycze
        współczesności i zamierzam zbudowac lepiankę z gliny krytą trawą :)
    • Gość: Richelieu* Re: dalibyście radę? IP: 217.98.107.* 13.04.04, 14:09
      moja Babcia mieszka na tak ogromnym zadupiu, że większego nie ma. 5 km od
      jakiejkolwiek ulicy, 7 km od przystanku pks, 40 km do najbliższego "dworca"
      pkp, którym jest budka w środku lasu - przystanek na żądanie. Jest dobrze gdy
      jadę tam na wakacje, było by strasznie gdybym po bułki musiała 3 km tyrać kiedy
      przyzwyczajona jestem mieć po te bułki minutę drogi łącznie z ubraniem butów.
      Zadupia są dobre jeśli jesteśmy na tyle bogaci, że możemy zapomnieć o
      codziennym wstawaniu na ósmą, można się też zaszyć z kompletem materiałów żeby
      napisać książkę albo cuś. No, a net w takiej głuszy to majątek jeśli przez
      komórkę go mieć. Tam nie tylko nie ma telefonów z tepsy, ale i kanalizacji,
      wychodki są z serduszkiem w drzwiach, gaz z butli, a woda ze studni. Co prawad
      przepustowość kanalizacji, która jest pozwala na korzystanie z wody do kuchni,
      ale każdy tam przyzwyczajony jest do studni i pewnie jeszcze kilkanaście lat
      minie zanim się przyzwyczają.
      • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:40
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > moja Babcia mieszka na tak ogromnym zadupiu, że większego nie ma. 5 km od

        ryszelie! :))))
        ja mam stację te 7 km od domu - 7? no coś koło tego. wprawdzie nie jest na
        żądanie, ale ma kilka pociągów dziennie zaledwie. ostatnio prze-mądrzy panowie
        z pekape zlikwidowali logiczne połączenie z krakowem, pociąg jedzie z
        wrocławia, w krakowie łączy się z kieleckim o trzeciej nad ranem (!).
        barbarzyństwo ;-)
        jakas cywilizacja jest - kilka lat temu założyli sąsiadom przy szosie telefon,
        ale już ci z głębi kolonii (szumnie brzmi, a tam nie ma siedmiu domów) zdaje
        się że ciągle pobierają wodę ze źródła za pomocą pompy.
        sklep - wprawdzie we wsi, mam do niego jakieś 3 kilometry od domu, ale bułek
        nie uświadczysz :) a chleb tylko do 9 rano.
        tak więc trochę cywilizacji jest - ale jeśli ktoś zgubiłby się w lesie, mógłby
        wyjść już po ukraińskiej stronie.
        samochód też byłby przydatny, zwłaszcza jakiś terenowy - w zimie ciężko
        wyjechać o ile w ogóle się da. kiedyś poniosło mnie tam zimą. przejechałam
        stację na której trzeba wysiadać, pociąg zatrzymał się parę kilometrów dalej, w
        środku lasu na jakiejś rampie z której majczyło się kilka domów w oddali.
        makabreska, co robić, co robić? nic, jakoś doszliśmy do przystanku pks i
        mieliśmy szcęście, bo za godzinę miał być autobus. :)))) zawiózł nas tam gdzie
        mieliśmy wysiąść z pociągu i dodreptaliśmy do naszej głuszy na jakąś pierwszą
        po południu.
        w trakcie tego pobytu spaliliśmy w piecu kilka starych krzeseł :))))
        • Gość: Richelieu* Re: dalibyście radę? IP: 217.98.107.* 13.04.04, 16:55
          ooo, to jak widać Polska zadupiami stoi. 5 rzutów beretem i już. Nie ma to jak
          głusza
          gdzie Ty takie gniazdo sobie wymalazłaś? Moaj Babcia mieszka koło Rypina, a
          Rypin jest koło Włocławka. Koło znaczy jakieś 60 km. Sam Rypin to duże
          miasteczko, ale to jedyne takie cuś w okolicy.
          Chleb do 9, hihi, to i tak dobrze. Znam takie wioski gdzie 5 domów stoi wokół
          małego placyku i to cała wieś. I na tym placyku stoi buda służąca za sklep w
          soboty kilka godzin. Co prawda stoi pod samymi oknami, ale chelb obowiązkowo do
          zamrażarki by był jadalny za tydzień.
          Że też ludzie cieszą się, że prąd mają, a my miastowe złościmy się, że net na
          godzinę odłączą, tzn. ja się złoszczę ;)

          Na prawdę nie szkoda by Ci było zostawić wygód miejskich? I pracy? Ci z tych
          wiosek pracę mają na miejscu bo to rolnicy, zresztą tacy prawie niezależni, od
          nich nic nie zależy i nikomu na nich nie zależy. Kury musiałabyś skubać, brr, i
          nad denaturatem opalać bo wypatroszonych i zawiniętych w celofan nie byłoby,
          nie mówiąc już o tym, że niektórym siekerka na kurzy łepek wypada z ręki. I
          gazet nie byłoby. I jeśli nie ma własnego środka transportu to prawie jak w
          zamknięciu. I Twoje hobby musiało by być mocno związane z rolnictwo-
          ogrodnictwem, ew. z pszczelarstywem, leśnictwem, rybactwem, bo zanudziłabyś się
          na śmierć. Co innego wioski w Bieszczadach gdzie wyjazd z niej jest ok i można
          coś tworzyć na miejscu, ale prezentować w wielkim mieście. Ludzie z takich
          wiosek są przyzwyczajeni do swojego miejsca, Ty być może traktujesz to jako
          egzotykę, dopóki nie spowszednieje. Tzn, ja tak traktuje, ugh, jednak jedną
          miarką mierzę. Przeszedł by zachwyt gdybym była sama, a nagle wybuchł pożar,
          chora krowa zaczęła rodzić, dach by się zerwał, szambo wylewało a ja bez kasy
          na wymianę, gaz z butli skończył, a węgla do pieca niet
          • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 17:25
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            >, Ty być może traktujesz to jako
            > egzotykę, dopóki nie spowszednieje. Tzn, ja tak traktuje

            ja nie jak egzotykę. od mniej więcej piętnastu lat jeżdżę tam o różnych porach
            roku - jasne że mi to nigdy nie zastąpi pobytu całorocznego o którym zaczęłam
            myśleć całkiem niedawno - znam tych ludzi. raczej podejrzewam że to oni patrzą
            na mnie jak na egzotyczną postać ;-) przez pierwsze dwa-trzy dni, potem się
            przyzwyczajają.
            z pełnym przekonaniem mówię, że mogłabym tam mieszkać nie odcinając sobie
            jednak drogi powrotnej (samochód!) i kilku aspektów cywilizacyjnych, ale
            bardziej udogodnień niż przyjemności.
            miasto obrzydło mi tak że nie jestes w stanie sobie tego wyobrazić, pewnie
            anwet byś nie chciała :-| nie rzucam słów na wiatr i wiem co mówię chcąc spadać
            w głuszę.
            moja głusza to tereny pogranicza :) znalazłam świetną stronę na temat tamtych
            terenów - oto jej kolejna odnoga, chociaż to kawałek ode mnie ale podobnie:
            www.roztocze.stalwol.pl/Roztocze/Html/kryszt.htm
          • morgana_le_fay Re: dalibyście radę? 13.04.04, 17:33
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > ooo, to jak widać Polska zadupiami stoi. 5 rzutów beretem i już. Nie ma to
            jak
            > głusza
            > gdzie Ty takie gniazdo sobie wymalazłaś?(...) Ty być może traktujesz to jako
            > egzotykę, dopóki nie spowszednieje. Tzn, ja tak traktuje, ugh, jednak jedną
            > miarką mierzę. Przeszedł by zachwyt gdybym była sama, a nagle wybuchł pożar,
            > chora krowa zaczęła rodzić, dach by się zerwał, szambo wylewało a ja bez kasy
            > na wymianę, gaz z butli skończył, a węgla do pieca niet




            Niech się wtrącę...
            Okolice wielkich miast są zazwyczaj nieciekawe. Hurtownie, spalarnie odpadów,
            w najlepszym wypadku(?) dacza na daczy, weekendowi działkowicze. Ale są
            zadupia (prawdziwe, gdzie nie uświadczysz tłumu ludzi, sznurów samochodów),
            gdzie najbliższe zabudowania masz kilometr dalej, miasteczko czy osadę w
            odległości 4km, ale za to w tym miasteczku bankomat, całodobowe sklepy z
            czytnikami kart kredytowych, wyposażone w towar jaki ci się marzy (jak nie ma
            dzisiaj to od jutra masz na spec-zamówienie) net-kafejkę i pełen serwis.
            Ludzie tam żyją jak u Pana Boga za piecem i szczerze brzmi w ich ustach, że za
            nic w świecie nie wyprowadziliby się do wielkiego miasta.

            Zgadzam się, że trzeba mieć samochód. Zgadzam się, że najlepiej terenowy.
            Prawdę mówiąc jednak w mieście bez samochodu też trudniej niż z nim. Zgadzam
            się też, że jeśli się zająć hodowlą, to harówkę masz 365 dni w roku. Że jeśli
            twoja praca związana jest z obecnością w biurze to nie da rady. Ale jeśli
            jesteś wolnym strzelcem, twórcą, leśnikiem, czy pracujesz w kilkuset innych
            zawodach? Żyjesz w swojej głuszy jak panisko!

            Że trzeba odśnieżyć jak zawieje? Że nauczyć się wymienić uszczelkę, czy
            korki? Przecież w mieście też się to przyda. To nie filozofia!

            Problem polega na tym, że syty głodnego nie przekona. I odwrotnie zresztą
            też. Toteż nawet nie próbuję.
            Jeden jest miejski, drugi z krzaków. Ten pierwszy zawsze będzie traktował
            wyjazd na wieś jako czasowe i egzotyczne przedsięwzięcie. Ja jestem ten drugi
            i choć to może trudno zrozumieć nie tylko po latach mi to nie powszednieje, ale
            to właśnie miasto traktuję jako egzotykę daleko większą niż swoją głuszę. To w
            mieście brak mi komfortu. Ciasno tu jakoś i duszę się jak w klatce.

            Może to i dziwne, a może nie...
            pozdrawiam.
            morgana





    • lukrecja8 Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:18
      ja bym mogła, na pewno! nawet bym chciała...
      jak wróciłam do miasta po wakacjach w bieszczadach to myślałam że się zapłaczę!
    • morgana_le_fay Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:19
      Nigdy nie zadawałam sobie takich pytań. To oczywiste. Po prostu od pokoleń
      jesteśmy rozpięci pomiędzy miastem i wsią. Żadna "dacza", czy "letnisko".
      Żadni sąsiedzi zza płota, żadne grille, czy ludzkie weekendowe mrowie. Swoje
      miejsce na ziemi. Dziedzictwo. Inna rzecz, że jest elektryczność i wygody i
      takie tam. Ale jest i odpowiedzialność i ciężka, ciężka praca. Bez końca. I
      właśnie tak ma być. To mnie trzyma przy życiu i zdrowych zmysłach.

      pozdrawiam wszystkich "dzikich" na hektarach.
      morgana.
    • tralalumpek Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:26
      tak, zdecydowanie tak
      na razie moim marzeniom daje upust na uropach
      moje urlopy to 100% natury, namiot, manierka, bose biaganie po porannej rosie i
      woda w strumyku do mycia i picia
      tez mam zamiar przeniesc sie na wies, gdzie jak to tutaj mowia "Wo die Hunde
      mit Hintern bellen" czyli dokladnie jak w Polsce gdzie psy dupami szczekaja
      jestem w trakcie poszukiwan stosownego miejsca
      • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:43
        tralalumpek napisała:

        > tez mam zamiar przeniesc sie na wies, gdzie jak to tutaj mowia "Wo die Hunde
        > mit Hintern bellen" czyli dokladnie jak w Polsce gdzie psy dupami szczekaja
        > jestem w trakcie poszukiwan stosownego miejsca

        nie wierzę że w austrii znajdziesz coś takiego :)bo żyję stereotypem że
        wszystkie kraje niemieckojęzyczne sa poukładane, odmierzone i odsprzątane od a
        do zet.
        macie tam takiego opuszczonego pe gie era? ;-) albo staruteńką cerkiew która
        najczęściej niszczeje, ewentualnie na baniowatym dachu ma katolicki krzyż? :))))
        • tralalumpek Re: dalibyście radę? 13.04.04, 14:55
          jest tutaj mnostwo takich opuszczonych chatek na totalnym zadupiu
          • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 15:10
            tralalumpek napisała:

            > jest tutaj mnostwo takich opuszczonych chatek na totalnym zadupiu

            :) no to powodzenia w realizowaniu zamiarów :)
    • zlewozmywak1 Re: dalibyście radę? 13.04.04, 15:16
      A ja jestem miejski. Uwielbiam wioskę ale okresowo. Co za dużo to nie zdrowo.
      • soczewica Re: dalibyście radę? 13.04.04, 15:24
        zlewozmywak1 napisał:

        > A ja jestem miejski.

        miejski zlewozmywak :) no tak, tam gdzie nie ma bieżącej wody nie przydasz się
        na wiele, wystarczy zwykła miska ;-)))
    • Gość: Triss Merigold Re: dalibyście radę? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.04.04, 09:59
      Owszem. W dalekosiężnych planach życiowych mam taką opcję. Miasto mnie nudzi i
      męczy, podobnie jak zdecydowana większość ludzi. A w Roztoczu byłam
      (Roztoczański Park Narodowy), jest przepięknie.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka