kimonabike
06.12.10, 12:21
Tak się zastanawiam... Mam w rodzinie niepijącego alkoholika (kilkanaście lat w trzeźwości), conieco mi wiadomo na temat choroby alkoholowej. Statystyki pokazują, że większość z nas ma kogoś dotkniętego tą chorobą w bliższej lub dalszej rodzinie. Wiadomo, że leczy się to trudno, ale zawsze istnieje szansa. No i nie mogę zrozumieć tej dominującej - mam wrażenie - postawy, że jeżeli osoba leżąca na chodniku na mrozie to "menel", nie należy jej z tego chodnika zabierać, być może skazując tym samym na śmierć... W grupach AA znajdziecie mnóstwo wartościowych osób, których nie byłoby wśród nas, gdyby ktoś ich kiedyś nie zabrał z chodnika. To taki mały apel i jednocześnie zaproszenie do dyskusji.