salma75
13.12.10, 13:06
Nie połamałam się!
W drodze do szkoły po dziecko wywinęłam efektownego orła 4 (!) razy. Raz prawie sanki mnie zabiły, bo fajtnęłam tak, że pofrunęły w górę.
Kur.a, buty górskie na nogach, a jak baletnica zasuwałam :/.
U nas szklanka! Na tym zadupiu nawet ulic niczym nie posypią. Nie mogłam wyjechać samochodem, bo mam wyjazd pod górkę i zjeżdżałam z powrotem. Piasek obok na pryzmie - zamarznięty, kominek jak na złość wyczyszczony - zero popiołu, w domu pół szklanki soli. Poszłam z buta :/. Boli mnie tyłek, łokieć i dłoń, bo kamień mi się wbił... Aaaa, mam dosyć tego białego szitu! Właśnie widzę, że za oknem szaleje... śnieżyca :/. Koniec świata się zbliża, koniec świata...